Moskiewski sąd odrzucił skargę ws. otrucia Nawalnego

Sąd w Moskwie odrzucił w poniedziałek skargę obrońców Aleksieja Nawalnego na Komitet Śledczy, który – zdaniem obrońców – powinien był wszcząć śledztwo wobec funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), zamieszanych w próbę otrucia opozycjonisty. Sprawę rozpatrywał sąd wojskowy w Moskwie. Uznał on za zgodną z prawem decyzję Komitetu Śledczego, który w styczniu odmówił wszczęcia postępowania wobec funkcjonariuszy FSB. Zabiegali o to współpracownicy Nawalnego, którzy wnioskowali o sprawdzenie, czy funkcjonariusze są powiązani z próbą otrucia opozycjonisty w sierpniu zeszłego roku.

Sędzia Andriej Tkaczenko zauważył, oddalając skargę, że wcześniej również MSW Rosji odmówiło wszczęcia postępowania karnego w tej kwestii.

Brak postępowania po otruciu Nawalnego 

W grudniu 2020 roku portale Bellingcat i Insider podały, że w próbę otrucia Nawalnego zamieszani byli eksperci FSB od broni chemicznej. Należeli oni do specjalnej jednostki FSB i podążali za opozycjonistą w czasie jego podróży do Tomska, podczas której użyto przeciwko niemu bojowego środka chemicznego z grupy tzw. nowiczoków.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja w Rosji zatrzymała 4 tys. osób, w tym żonę Aleksieja Nawalnego

Tysiące ludzi wyszły na ulice Moskwy, aby wyrazić solidarność z Aleksiejem Nawalnym. W ponad 100 innych miastach Rosji demonstrowało od kilkudziesięciu do kilku tysięcy osób. W stolicy policja zatrzymała do tej pory około 1000 osób, a w całym kraju ponad 3300. Wśród zatrzymanych są m.in. żona Julia Nawalna oraz opozycjonista Ilia Jaszyn.

Najliczniejsze demonstracje odbyły się w Moskwie i Petersburgu. Ich uczestnicy podkreślają brutalność policjantów i żołnierzy Gwardii Narodowej. Świadkowie stwierdzili, że funkcjonariusze w różnych miejscach używali: paralizatorów, gazów łzawiących, tarcz i pałek. Zatrzymano między innymi żonę Aleksieja Nawalnego – Julię, dziennikarza Siergieja Parchomienkę i opozycyjnego polityka Ilię Jaszyna. Według różnych doniesień, do policyjnych aresztów trafiło ponad 80 niezależnych dziennikarzy. Funkcjonariusze mieli zatrzymywać nie tylko uczestników protestu, ale też przypadkowych przechodniów.

Demonstrujący w Moskwie opozycjonista Ilia Jaszyn przed zatrzymaniem zwrócił uwagę, że ruch protestacyjny w obronie Aleksieja Nawalnego zaostrzył się i zyskał nowych zwolenników. – Mam wrażenie, że ludzi wyszło nie mniej, ale w niektórych miejscach nawet więcej – powiedział opozycjonista. – Narasta protestacyjna fala, ludzi jest coraz więcej i przyłączają się nowe miasta. Władza jednych przestraszyła, ale innych raczej rozzłościła swoimi policyjnymi metodami i ludzie przestają się bać – podkreślał opozycyjny polityk.

Młodzi ludzie, którzy brali udział w protestach, podkreślali, że „w Rosji przyszedł czas na zmiany”.
– Boimy się postępowania karnego, ale mamy nadzieję uniknąć takiej odpowiedzialności – tłumaczyli.
– To nie jest najwyższa cena, która możemy zapłacić za to, żeby kraj był normalny i rozwijał się tak, jak tego chcą ludzie – dodawali.

Z kolei Federalna Agencja Nadzoru Telekomunikacyjnego zagroziła wysokimi grzywnami portalom, które będą publikowały sprzeczne z oficjalnymi dane o liczebności protestów i ich przebiegu. Ministerstwo Spraw Zagranicznych zarzuciło ambasadzie Stanów Zjednoczonych, że wtrąca się w wewnętrzne sprawy Rosji, a prokuratura ostrzegła uczestników demonstracji przed odpowiedzialnością karną za udział w nielegalnych zgromadzeniach. Zdaniem rosyjskich obrońców praw człowieka, to największa fala represji wobec opozycji w ciągu ostatnich 20 lat.

Aleksiej Nawalny od 17 stycznia przebywa w moskiewskim areszcie i pozostanie tam do procesu, który zaplanowano na 2 lutego. Federalna Służba Wykonywania Kar chce, aby opozycjoniście odwieszono stary wyrok 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Nawalny został zatrzymany na lotnisku w Moskwie, kilkadziesiąt minut po powrocie z zagranicy. Wcześniej przez pięć miesięcy leczył się w Niemczech po tym, gdy próbowano go zamordować bojową substancją trująca z grupy nowiczoków.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rosja żąda od TikToka natychmiastowego usunięcia filmów, które nawołują do protestów ws. Aleksieja Nawalnego

Rosja wezwała TikToka do usunięcia filmów wzywających młodzież do udziału w manifestacjach poparcia dla zatrzymanego przez służby Aleksieja Nawalnego. Od momentu zatrzymania Nawalnego portal został zalany klipami z wyrazami poparcia dla lidera rosyjskiej opozycji. Rosyjska Agencja Nadzoru Telekomunikacyjnego (Roskomnadzor, zajmujący się regulacją mediów) wystosowała swój apel również do innych mediów społecznościowych. Rosja chce, aby popularne portale zablokowały rozpowszechnianie informacji wzywających „do udziału nieletnich w nielegalnych zgromadzeniach”.

Niezależny portal The Moscow Times informuje, że wraz z początkiem tygodnia młodzi Rosjanie zalali TikToka krótkimi filmikami wyrażającymi poparcie dla lidera opozycji Aleksieja Nawalnego. Na portalu pojawiają się nagrania młodych ludzi, którzy pakują się na sobotnią manifestację, wyrażają gotowość zatrzymania ich przez władze oraz zastępują naścienne portrety Władimira Putina zdjęciami Aleksieja Nawalnego. Filmy zgromadzone pod hashtagiem „Free Navalny” i „Jan. 23” zdobyły ponad 50 milionów wyświetleń.

Apel do TikToka oraz popularnego w Rosji portalu społecznościowego Vkontakte został wystosowany przez Roskomnadzor w środę 20 stycznia. „Na podstawie żądania Prokuratury Generalnej Federacji Rosyjskiej żądamy niezwłocznego podjęcia kompleksowych środków w celu zapobieżenia rozpowszechnianiu takich niezgodnych z prawem informacji na platformie TikTok” – napisano w komunikacie. W 2018 r. w Rosji uchwalono prawo, zgodnie z którym wzywanie nieletnich do udziału w nieautoryzowanych protestach jest przestępstwem.

Na sobotę (23 stycznia) planowane są ogólnokrajowe manifestacje pod hasłem „uwolnić Nawalnego”. Organizatorzy chcą, aby pikiety odbyły się w każdym mieście. Do wzięcia udziału w manifestacjach wezwał osobiście Aleksiej Nawalny oraz liczni artyści, niezależni dziennikarze i intelektualiści. Prokuratura Generalna ostrzegła, że demonstracje zostaną uznane za nielegalne oraz zagroziła blokadą stron internetowych, które rozpowszechniają wezwania do wyjścia na ulice.

Przypomnijmy, że Nawalny wrócił do Rosji po pięciomiesięcznym leczeniu w Niemczech i od razu został zatrzymany na lotnisku. W sierpniu 2020 r. opozycjonista stracił przytomność, lecąc samolotem z Tomska do Moskwy. Rodzina i przyjaciele przetransportowali go do Berlina. Stwierdzono tam, że Nawalny został otruty bojowym preparatem z grupy substancji nowiczok o działaniu paralityczno-drgawkowym.

W poniedziałek sąd w podmoskiewskich Chimkach orzekł, że Nawalny zostanie umieszczony w areszcie na następne 30 dni. W zamknięciu polityk będzie czekał na kolejne orzeczenie sądu, po którym może trafić do łagru na niemal trzy lata. Federalna Służba Wykonywania Kar domaga się odwieszenia wyroku wydanego na opozycjonistę w 2014 r. za rzekomą defraudację funduszy firmy Yves Rocher.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Aleksiej Nawalny wraca do Rosji

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny poinformował, że wraca do Rosji. Teraz jest w Niemczech, gdzie przechodził leczenie po próbie otrucia go bojowym środkiem chemicznym. Według władz niemieckich środek ten należał do grupy tzw. nowiczoków – trucizn opracowanych przez chemików jeszcze w ZSRR. Nawalny uważa, że za próbą jego otrucia stały władze Rosji, w tym prezydent Władimir Putin.

Opozycjonista powiedział, że przyleci do Moskwy 17 stycznia rejsem linii lotniczych Pobieda.
Źródło info i foto: TVP.info

Weszły w życie sankcje za próbę otrucia Nawalnego

W czwartek w UE weszły w życie sankcje wobec sześciu osób i jednego podmiotu za zaangażowanie w próbę otrucia Aleksieja Nawalnego. Zostali nimi objęcie m.in. wiceministrowie obrony Rosji i dyrektor Federalnej Służba Bezpieczeństwa (FSB). Instytucją objętą sankcjami jest też Państwowy Instytut Naukowo-Badawczy Chemii Organicznej i Technologii (GosNIIOChT) w Moskwie.

Sankcje zostały w czwartek opublikowane w Dzienniku Urzędowym UE.

6 października Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) potwierdziła, że wobec Nawalnego użyto substancji należącej do grupy Nowiczoków, tj. bojowych środków trujących zaprojektowanych przez naukowców w ZSRR do celów wojskowych.

Ostro krytykujący rządy prezydenta Rosji Władimira Putina 44-letni Nawalny został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Opozycjonista poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Na żądanie rodziny kilka dni później przetransportowano go do kliniki Charite w Berlinie, gdzie został poddany badaniom i leczeniu.
Źródło info i foto: TVP.info

Aleksiej Nawalny o otruciu. „Nie czujesz żadnego bólu, ale wiesz, że umierasz”

Aleksiej Nawalny jest przekonany, że za jego otruciem stoi prezydent Rosji Władimir Putin. W wywiadzie dla „Der Spiegel” zapowiedział także, że wróci do ojczyzny i że się nie boi. Fragment wywiadu z Aleksiejem Nawalnym dla „Der Spiegel” został opublikowany przez agencję prasową Reuters. Rosyjski opozycjonista opowiedział niemieckiemu dziennikowi o swoich podejrzeniach dotyczących otrucia, którego padł ofiarą.

„Uważam, że za tą zbrodnią stoi Putin. Nie mam innego wytłumaczenia dla tego, co się stało” – powiedział krytyk Kremla.

Nawalny mówił także o odczuciach, które towarzyszyły mu po otruciu nowiczokiem. Stwierdził, że po przyjęciu tej trucizny „nie czujesz żadnego bólu, ale wiesz, że umierasz”. Rosyjski opozycjonista zapowiedział również, że wróci do ojczyzny, a jego zadaniem jest pozostanie nieustraszonym.

Otrucie Aleksieja Nawalnego

Aleksiej Nawalny stracił przytomność 20 sierpnia podczas podróży na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy. Kiedy zasłabł, maszyna wylądowała w Omsku, a opozycjonista został przewieziony do miejscowego szpitala. Dwa dni później na żądanie rodziny został przetransportowany do szpitala w Berlinie. 7 września wybudzono go ze śpiączki farmakologicznej, a 22 września wyszedł ze szpitala. Według Niemiec istnieją dowody na próbę zabójstwa Nawalnego za pomocą zakazanego środka bojowego z grupy nowiczoków, który opracowano w Rosji. Strona rosyjska nie zgadza się z tym twierdzeniem. W czasie rozmowy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem Władimir Putin miał powiedzieć, że Aleksiej Nawalny mógł otruć się sam.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kanclerz Niemiec odwiedziła Nawalnego w szpitalu

Kanclerz Niemiec Angela Merkel odwiedziła lidera antykremlowskiej opozycji Aleksieja Nawalnego, gdy był leczony w berlińskiej klinice po próbie zamordowania go chemicznym środkiem bojowym z grupy nowiczok – podał „Der Spiegel”. Tygodnik podkreśla, że Merkel poważnie traktuje sprawę tego zamachu.

Nie powołując się na żadne źródła, „Spiegel” poinformował, że Merkel udała się do Nawalnego do szpitala Charite, gdzie był leczony przez 32 dni. W sierpniu opozycjonista został przetransportowany z Omska na Syberii do Berlina. Nawalny zasłabł na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy. Maszyna lądowała awaryjnie w Omsku, gdzie Nawalny trafił do szpitala.

Rzecznik Merkel odmówił komentarza w sprawie doniesień „Spiegla” – podaje Agencja Reutera.

Według rządu RFN istnieją dowody na próbę zamordowania opozycjonisty środkiem bojowym z grupy Nowiczok, opracowanym jeszcze w ZSRR. Niemiecki rząd twierdzi, że wykazały to testy przeprowadzone w RFN, Francji i Szwecji. Zachód zażądał od Rosji wyjaśnień w tej sprawie. Władze Rosji twierdzą, że nie ma dowodów na próbę zamordowania Nawalnego, Kreml zaprzeczył też jakiemukolwiek swemu zaangażowaniu w sprawę.
Źródło info i foto: TVP.info

Rosja: Zamrożone rachunki bankowe i zajęte mieszkanie Nawalnego

Komornicy sądowi nałożyli „areszt” na moskiewskie mieszkanie Aleksieja Nawalnego i jego rachunki bankowe – poinformowała w czwartek rzeczniczka opozycjonisty Kira Jarmysz. Działania te związane są z pozwem firmy, łączonej z biznesmenem Jewgienijem Prigożynem.

Jarmysz powiedziała, że komornicy wszczęli postępowanie „27 sierpnia, to znaczy tydzień po otruciu Nawalnego”. W związku z tym mieszkania, znajdującego się w moskiewskiej dzielnicy Marjino nie można sprzedać, zastawić ani podarować. Tego samego dnia został nałożony „areszt” na rachunki bankowe Nawalnego – dodała rzeczniczka.

Jesienią zeszłego roku sąd uznał, że założona przez Nawalnego Fundacja Walki z Korupcją (FBK) dopuściła się zniesławienia firmy Moskiewski Uczeń, dostarczającej jedzenie do stołówek szkolnych. Sąd nakazał wypłacenie Moskiewskiemu Uczniowi blisko 88 mln rubli (wówczas – ponad 1,2 mln USD). Do uiszczenia tej kwoty, w proporcjach po jednej trzeciej, sąd zobowiązał FBK, samego Nawalnego i prawniczkę FBK Lubow Sobol.

Usługi cateringowe dla Kremla

Media wiążą Moskiewskiego Ucznia z Prigożynem, przedsiębiorcą nazywanym „kucharzem Putina”, ponieważ jego firmy świadczyły usługi cateringowe dla Kremla. FBK w materiałach na temat Moskiewskiego Ucznia utrzymywała, że firma nie przestrzega wymogów sanitarnych, fałszuje dokumenty i dostarcza złej jakości żywność do szkół i przedszkoli.

20 lipca br. Nawalny zapowiedział, że z powodu wysokości orzeczonej grzywny zlikwiduje Fundację Walki z Korupcją. Pod koniec sierpnia br. Prigożyn wykupił od Moskiewskiego Ucznia prawo do żądania od Nawalnego i FBK spłacenia zasądzonej kwoty.

W środę opuścił szpital

Nawalny przebywa w Niemczech. W środę opuścił berliński szpital Charite, w którym był leczony po prawdopodobnej próbie otrucia bojowym środkiem typu Nowiczok. W czasie, gdy jeszcze znajdował się w klinice, Prigożyn przesłał jej pieniądze na leczenie opozycjonisty. Szpital Charite zwrócił pieniądze, jak się uważa – dlatego, że Prigożyn jest na liście przedstawicieli Rosji objętych sankcjami USA.

20 sierpnia Nawalny poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Samolot lądował w Omsku na Syberii, gdzie opozycjonista został hospitalizowany. Na żądanie rodziny dwa dni później został przetransportowany lotniczym ambulansem do kliniki Charite w Berlinie, gdzie został poddany szczegółowym badaniom i intensywnemu leczeniu. Władze Niemiec uznały, że próbowano go otruć środkiem typu Nowiczok, opracowanym jeszcze w czasach ZSRR.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Aleksiej Nawalny wyszedł ze szpitala

Aleksiej Nawalny opuścił w środę klinikę Charité w Berlinie. Spędził w szpitalu 32 dni, a przez 24 był na intensywnej terapii, podłączony do respiratora – informuje korespondent Polsat News w Berlinie Tomasz Lejman. Lider antykremlowskiej opozycji Aleksiej Nawalny przebywał na leczeniu w Charite po próbie zamordowania go chemicznym środkiem bojowym z grupy Nowiczok.

„Stan pacjenta poprawił się na tyle, że został on wypisany ze stacjonarnej opieki szpitalnej” – napisano w oświadczeniu Charite.

„Na podstawie tego, że pacjent poczuł się lepiej oraz (na podstawie) jego obecnego stanu lekarze uważają, że całkowite wyzdrowienie jest możliwe. Jednak jest jeszcze zbyt wcześnie, by ocenić potencjalne długoterminowe skutki jego ciężkiego zatrucia” – wskazano.

Tomasz Lejman, korespondent Polsat News w Berlinie, przypomina, że Nawalny przebywał w szpitalu 32 dni, natomiast przez 24 dni był na oddziale intensywnej terapii.

Rosja: nie ma dowodów

O tym, że polityk trafił do szpitala w Rosji, informowała 20 sierpnia w mediach społecznościowych jego rzeczniczka Kira Jarmysz. „Dziś rano Nawalny wracał do Moskwy z Tomska. W trakcie lotu poczuł się źle. Samolot wylądował awaryjnie w Omsku. Aleksiej doznał zatrucia toksynami” – przekazała Jarmysz.

Bliscy i współpracownicy Nawalnego po kilku dniach podjęli decyzję o transporcie mężczyzny do szpitala w Berlinie. Jego stan został ustabilizowany. Opozycjonista został wybudzony ze śpiączki 7 września.

W ubiegły czwartek zespół Nawalnego poinformował, że opozycjonista został otruty prawdopodobnie nie na lotnisku, ale w pokoju hotelu Xander w Tomsku tego samego dnia. Niemieckie laboratorium miało znaleźć ślady środka bojowego Nowiczok w pustej butelce po wodzie mineralnej, którą współpracownicy mężczyzny zabrali z hotelu.

Rosja twierdzi, że nie ma dowodów na otrucie Nawalnego. Władze przeprowadziły postępowanie przygotowawcze, ale stwierdziły, że potrzebują więcej analiz medycznych, zanim będzie można wszcząć formalne śledztwo. Rosja zapewniła, że bez materiałów z Niemiec – m.in. wszystkich wyników badań Nawalnego – nie może wszcząć sprawy karnej.

„Środek bojowy silniejszy niż jego wcześniejsze formy”

„Środek bojowy z grupy Nowiczok, użyty do otrucia Nawalnego, był silniejszy niż jego wcześniejsze formy” – miał wyjawić półtora tygodnia temu szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) Bruno Kahl, a poinformował o tym tygodnik „Der Spiegel”.

O tym, jak silne działanie miała trucizna, Kahl poinformował podczas „tajnego spotkania” – napisał „Der Spiegel”, nie podając szczegółów dotyczących tych rozmów. Tygodnik dodał, że delegacja Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) podobno odwiedziła berliński szpital, w którym przebywa Nawalny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nawalny żąda od Rosji zwrotu ubrań i wskazuje na „ważny dowód”

Aleksiej Nawalny zwrócił się do władz Rosji z żądaniem natychmiastowego zwrócenia ubrań, w których przywieziono go do szpitala w Omsku. Jak wskazuje, są one „ważnym dowodem” w sprawie, bo mogą się na nich znajdować ślady nowiczoku. Tymczasem rosyjska prokuratura generalna poinformowała, że chce przesłuchać Nawalnego.

W Rosji upłynął trzydziestodniowy termin na wszczęcie postępowania karnego w sprawie próby otrucia Aleksieja Nawalnego. Rosyjskie MSW poinformowało, że prowadzi czynności sprawdzające, a prokuratura generalna – że chce przesłuchać Nawalnego. Śledczy wskazali, że interesują ich zwłaszcza szczegóły przygotowań wyjazdu Nawalnego do Tomska i Nowosybirska. Chcą także ustalić personalia wszystkich osób, które towarzyszyły mu w podróży.

Jednocześnie strona rosyjska wciąż nie potwierdziła wersji o otruciu opozycjonisty gazem bojowym z grupy nowiczoków, choć wskazują na nie badania przeprowadzone w kilku niezależnych zagranicznych laboratoriach. Unia Europejska i Stany Zjednoczone domagają się od Rosji wszczęcia śledztwa, a Moskwa odmawia wszczęcia sprawy karnej, twierdząc, iż na razie nie ma do tego podstaw prawnych. Postępowanie przygotowawcze dotyczące możliwego otrucia Nawalnego prowadzi jedynie miejscowa policja.

Tymczasem Aleksiej Nawalny (jego stan zdrowia z każdym dniem się poprawia) napisał na swoim blogu, że organy ścigania wykorzystują czas, aby ukryć jego ubrania, które są „ważnym dowodem” w sprawie. Jak relacjonuje, ubrania ukryto po tym, jak rozebrano go do naga, gdy leżał nieprzytomny w szpitalu w Omsku. „Żądam wydania zabranej mi odzieży” – napisał, dodając, że na ubraniach mogą być ślady nowiczoku, którym próbowano go otruć.

Współpracownik opozycjonisty, dyrektor Fundacji Walki z Korupcją Iwan Żdanow, podkreślił, że „w związku z upłynięciem terminu 30 dni powinna zostać wydana decyzja o wszczęciu postępowania lub odmowie wszczęcia”. Żdanow dodał, że w związku z tym, iż taka decyzja nie została podjęta, współpracownicy Aleksieja Nawalnego nie będą stawiać się na przesłuchania. Żdanow i rzeczniczka Aleksieja Nawalnego Kira Jarmysz powiedzieli dziennikarzom, że zostali już wezwani na przesłuchanie, ale się na nim nie pojawili.

Rosyjski niezależny publicysta Michaił Fiszman w rozmowie z radiem Echo Moskwy wyraził opinię, że „sprawa Nawalnego nie ruszy z miejsca, dopóki nie zechce tego Władimir Putin”. Już wcześniej współpracująca z Aleksiejem Nawalnym opozycyjna polityk Lubow Sobol oświadczyła w Radiu Swoboda, że sygnał do zamachu na Nawalnego dał prezydent Rosji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl