FBI odtajnia dokument z 11 września 2001 roku

Na wniosek ofiar, w 20. rocznicę zamachów z 11 września FBI odtajniło pierwszy dokument dotyczący śledztwa w tej sprawie. Pojawia się w nim saudyjski trop. Odtajnienia dokumentu chciały rodziny ofiar zamachów, które wzywały prezydenta USA Joe Bidena do rezygnacji z udziału w obchodach 20. rocznicy tragicznych wydarzeń, gdyby nie spełnił tych żądań. Biden dekretem wykonawczym przychylił się do tych apeli.

Częściowo zredagowany 16-stronicowy dokument FBI nakreśla kontakty między porywaczami samolotów, które uderzyły w World Trade Center oraz Pentagon a saudyjskimi współpracownikami w USA. Nie ma jednak dowodów na to, że rząd w Rijadzie był współwinny ataków, w których zginęło 2997 osób. Arabia Saudyjska od dawna twierdzi, że nie odgrywała żadnej roli w atakach z 11 września 2001 roku.

Ambasada Arabii Saudyjskiej w Waszyngtonie nie ustosunkowała się do raportu FBI, ale w komunikacie, wydanym 8 września, oświadczyła, że rząd w Rijadzie zawsze opowiadał się za przejrzystością w śledztwie w sprawie wydarzeń z 11 września 2001 r. i z zadowoleniem przyjmuje ujawnienie przez Stany Zjednoczone tajnych dokumentów, dotyczących ataków.

„Jak ujawniły wcześniejsze dochodzenia, w tym Komisja 9/11 i opublikowanie tak zwanych ’28 stron’, nigdy nie pojawiły się żadne dowody wskazujące, że rząd saudyjski lub jego urzędnicy mieli wcześniej wiedzę o ataku terrorystycznym lub byli w jakikolwiek sposób w to zamieszani” – napisano w oświadczeniu ambasady.

Większość porywaczy to Saudyjczycy

Agencja Reuters przypomina, że 15 spośród 19 porywaczy samolotów pochodziło z Arabii Saudyjskiej. Amerykańska komisja rządowa nie znalazła jednak żadnych dowodów na to, że Rijad bezpośrednio finansował Al-Kaidę, grupę chronioną wówczas przez talibów w Afganistanie. Otwarte pozostaje zatem pytanie, czy poszczególni urzędnicy saudyjscy mogli mieć wiedzę na temat planowanych ataków.

Reuters pisze także, iż rodziny około 2500 zabitych i ponad 20 000 osób, które doznały obrażeń w wyniku zamachów, firmy i różni ubezpieczyciele, pozwali Arabię Saudyjską o odszkodowanie liczone w miliardach dolarów.

W oświadczeniu wydanym w imieniu organizacji 9/11 Families United, Terry Strada, której mąż Tom zginął 11 września, powiedziała, że dokument wydany przez FBI wyjaśnia wszelkie wątpliwości co do współudziału Arabii Saudyjskiej w atakach.

„Teraz tajemnice Saudyjczyków zostały ujawnione i nadszedł już czas, aby Królestwo przyznało się do roli swoich urzędników w mordowaniu tysięcy ludzi na amerykańskiej ziemi” – napisano w oświadczeniu.

„Aktywne, świadome wsparcie”

Jim Kreindler, jeden z prawników krewnych ofiar, oświadczył po odtajnieniu raportu, że „wnioski z dochodzenia FBI potwierdzają argumenty, które przedstawiliśmy w sporze dotyczącym odpowiedzialności rządu saudyjskiego za ataki z 11 września”.

„Ten dokument, wraz z zebranymi do tej pory dowodami, określa plan działania Al-Kaidy w Stanach Zjednoczonych przy aktywnym, świadomym wsparciu rządu saudyjskiego” – napisał w oświadczeniu Kreindler.

Jego zdaniem tezę o wsparciu zamachów przez saudyjski rząd potwierdzają ustalenia, że saudyjscy urzędnicy wymieniali telefony między sobą i działaczami Al-Kaidy, a następnie odbywali „przypadkowe spotkania” z porywaczami, zapewniając im pomoc w osiedleniu się w USA i znalezieniu szkół lotniczych.

Jako przykład podaje śledztwo FBI w sprawie porywaczy Nawafa al-Hazmiego i Chalida al-Mihdhara, którzy w lutym 2000 roku przybyli do południowej Kalifornii, a następnie spotkali się w restauracji z obywatelem Arabii Saudyjskiej, Omarem al-Baiumim, który pomógł im znaleźć i wynająć mieszkanie w San Diego. Według prawnika al-Baiumi był powiązany z rządem saudyjskim i już wcześniej zwrócił na siebie uwagę FBI.

Siedmiominutowa rozmowa

Jak podaje agencja AP, w dokumencie jest również przywołany Fahad al-Thumairy, były akredytowany dyplomata w konsulacie saudyjskim w Los Angeles, który według śledczych przewodził jednej z frakcji ekstremistów w USA. Dokument FBI mówi, że analiza komunikacji wykazała siedmiominutową rozmowę telefoniczną w 1999 roku z telefonu Thumairy’ego na telefon rodzinny dwóch braci w Arabii Saudyjskiej, którzy zostali przyszłymi więźniami więzienia Guantanamo na Kubie.

Zarówno Baiumi, jak i Thumairy opuścili USA na kilka tygodni przed atakami.
Źródło info i foto: interia.pl

Zginęło 20 osób. Sprawca nie pójdzie do więzienia

To była największa katastrofa komunikacyjna w USA od 10 lat. Ale jej 31-letni dziś sprawca nie pójdzie do więzienia, choć przyznał się do zabicia 20 osób, które zginęły w kraksie w Schoharie, NY. Wyrok 5 lat więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 1000 godzin prac społecznych usłyszał w czwartek Nauman Hussain (31 l.), kierowca w firmie Prestige Limousine, który przez niedbalstwo doprowadził do śmierci 20 osób.

Do katastrofy doszło 6 października 2018 r. Limuzynę wynajął Axel Steenburg z Amsterdam, ok. 50 mil na zachód od Albany. Miała zawieźć jego, jego obchodzącą 30. urodziny żonę Amy, brata Axela, trzy siostry Amy i dwóch ich mężów oraz grupę przyjaciół do browaru Ommegang. W limuzynie znalazło się 17 pasażerów w wieku od 24 do 34 lat.

W Schoharie, NY, na zjeździe z drogi stanowej nr 30 zawiodły hamulce. Rozpędzona do 100 mph limuzyna przeleciała przez drogę i wylądowała w wąwozie obok wiejskiego sklepu. Zginęli wszyscy pasażerowie samochodu, oraz kierowca i dwaj piesi, którzy znajdowali się przed sklepem. – Hussain przewoził ludzi, mimo że w czasie inspekcji miesiąc wcześniej wykryto problemy z hamulcami, które nie zostały naprawione – poinformowało biuro prokuratora okręgowego hrabstwa Schoharie Susan Mallery.

Łagodny wyrok dla Hussaina był wynikiem umowy sądowej. Sprawca przyznał się do 20 zarzutów zabójstwa, co skróciło proces przedłużony i tak przez pandemię.
Źródło info i foto: se.pl

Ponad 500 strzelanin w świąteczny weekend w Stanach

Podczas długiego weekendu Dnia Niepodległości w Stanach Zjednoczonych doszło do kilkuset strzelanin. W wyniku tych zdarzeń zmarły łącznie co najmniej 233 osoby, w tym nieletnie. Rannych zostało ponad 600 osób, w tym młodzież i dzieci. Pomimo kilkudziesięciu aktów przemocy w Nowym Jorku i Chicago, w miastach tych bilanse rannych i strzelanin były niższe niż w ubiegłym roku.

Z danych zajmującego się monitorowaniem przemocy przy użyciu broni palnej Gun Violence Archive (GVA) wynika, że w czasie długiego weekendu Dnia Niepodległości w Stanach Zjednoczonych odnotowano łącznie ponad 500 zdarzeń z użyciem broni palnej. W wyniku strzelanin co najmniej 233 osoby zginęły, a 618 doznało obrażeń. Dane te obejmują okres od godziny 17 w piątek do końca poniedziałku.

CNN podaje natomiast dane dla poszczególnych miast, opierając się na policyjnych statystykach z okresu od piątku do poniedziałku. W Nowym Jorku, gdzie wzrasta przemoc z użyciem broni, w 29 strzelaninach było 35 poszkodowanych, w tym dwie ofiary śmiertelne. Oznacza to jednak spadek w porównaniu z minionym rokiem, kiedy w świąteczny weekend w 55 strzelaninach zostało postrzelonych 78 osób.

W Chicago od piątku do poniedziałku zginęło 18 osób, a obrażenia doznało 100. Zarejestrowano łącznie 69 strzelanin. Szef policji David Brown określił weekend Dnia Niepodległości jako najtrudniejszy w roku dla funkcjonariuszy. Przed rokiem w tym samym czasie w 47 strzelaninach zginęło 18 osób, a rannych zostało 83.

CNN zwraca uwagę, że wśród weekendowych ofiar przemocy przy użyciu broni palnej były dzieci i nastolatki. Wymienia między innymi 17-latka z Toledo w stanie Ohio, postrzelonego w niedzielę wieczorem podczas imprezy z udziałem kilkuset osób. Chłopak zmarł po przewiezieniu helikopterem do szpitala University of Michigan. Rannych zostało także 11 innych osób, a dwie są w stanie krytycznym. To osoby w wieku 51 i 19 lat. Stan dziewięciorga innych ofiar w wieku od 11 do 19 lat jest stabilny.

Policja w Cincinnati w stanie Ohio powiadomiła o śmierci dwóch chłopaków w wieku 16 i 19 lat oraz zranieniu trojga innych nastolatków w niedzielę późnym wieczorem podczas świątecznych obchodów w miejscowym parku. Dwóch chłopców było „zaangażowanych w sprzeczkę, która doprowadziła do wymiany ognia”, a pozostałe ofiary znalazły się w ogniu krzyżowym. W rezultacie obrażeń doznały dwie nastolatki, w wieku 16 i 17 lat oraz 15-letni chłopiec. 17-latka jest w stanie krytycznym.

W Norfolk w stanie Wirginia w piątek po południu postrzelono czworo dzieci, w tym 6-letnią dziewczynkę, oraz troje nastolatków. Policja aresztowała w związku z tym 15-letniego chłopca. W Las Vegas w wyniku strzelaniny zmarło dwóch mężczyzn, a co najmniej siedmiu innych zostało rannych.

Wzrost przemocy wobec stanu sprzed pandemii

Ze statystyk Gun Violence Archive wynika, że nastąpił wzrost przemocy w porównaniu ze stanem sprzed pandemii COVID-19. Od początku roku 2021 do 6 lipca tego roku GVA, na które powołuje się CBS News, odnotowało 22 662 zgony spowodowane użyciem broni palnej. Obejmuje to morderstwa, zabójstwa i nieumyślne zabójstwa. Doszło do 336 masowych strzelanin i 16 masowych morderstw. Dla porównania – w całym roku 2019 odnotowano w 417 masowych strzelaninach 15 208 zgonów.

GVA definiuje masowe morderstwo jako zdarzenie z czterema lub więcej zabitymi. Za masową strzelaninę uznaje przypadek, kiedy cztery lub więcej osób jest postrzelonych, nie wliczając w to napastnika.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Gubernator Nowego Jorku oskarżony o molestowanie. Kobiety składają zeznania

Prokuratura nowojorska wezwała cztery kobiety, które oskarżyły gubernatora Nowego Jorku Andrew Cuomo o molestowanie seksualne, do złożenia zeznań pod przysięgą. Polityk zaprzecza zarzutom. Śledztwo weszło w decydującą fazę – pisze „New York Times”. Śledztwo w sprawie gubernatora trwa od początku marca pod kierunkiem prokurator generalnej stanu Nowy Jork Letitii James. Dotychczas nie ujawniono szczegółów dochodzenia.

„Wydanie wezwań (…) świadczy o wyjściu poza wstępną fazę ustalania faktów, podczas której prawnicy przesłuchali wiele kobiet, ale nie pod przysięgą. (…) To najnowszy sygnał, że dochodzenie stanowego prokuratora generalnego w sprawie zachowania Cuomo weszło w decydującą fazę” – ocenił „New York Times”.

Pośród kobiet wezwanych do zeznań pod przysięgą nowojorski dziennik wymienia byłą asystentkę gubernatora, 25-letnią Charlotte Bennett. Obwinia ona Cuomo o „seksualne zaloty”, gdy byli sami w jego biurze w Albany. Przedłożyła ponad „120 stron dokumentów i zidentyfikowała ponad 25 ewentualnych świadków” – pisze „NYT”.

Zeznania mają też złożyć Lindsey Boylan, która pierwsza oskarżyła Cuomo o molestowanie seksualne, oraz była urzędniczka jego administracji Ana Liss, która zarzuciła gubernatorowi zachowanie powodujące, że czuła się niekomfortowo. Do sądu wezwano też adwokata niezidentyfikowanej kobiety twierdzącej, że Cuomo obmacywał ją w swojej rezydencji w Albany.

Gubernator wielokrotnie zaprzeczał, jakoby popełnił wykroczenie. W czwartek powiedział, że sprawianie, że ktoś „czuje się niekomfortowo”, nie jest molestowaniem.

„Jeśli po prostu sprawiłem, że poczuła się Pani niekomfortowo, nie jest to molestowanie, to uczucie dyskomfortu. (…) Nigdy nie powiedziałem niczego, co uważałem za niestosowne. Nigdy nie chciałem, by ktoś poczuł się w ten sposób” – wyjaśniał Cuomo.

„Oświadczenie wydaje się sprzeczne z prawem, które sygnował w 2019 roku. Prawo głosi, że molestowaniem seksualnym są też niechciane umizgi lub uwagi o charakterze seksualnym »obraźliwe lub budzące sprzeciw« albo »powodujące dyskomfort lub upokorzenie«” – zauważył „NYT”.

W następstwie oskarżeń do ustąpienia z urzędu wezwało gubernatora, który kończy trzecią kadencję, wielu polityków. Byli wśród nich także reprezentanci Partii Demokratycznej, do której należy.

Cuomo powtarzał, że nie złoży rezygnacji i zaprzeczał zarzutom. Za „lekkomyślne i niebezpieczne” uznał apele polityków w tego typu sprawach, zanim poznają wszystkie fakty.

Stanowe Zgromadzenie Nowego Jorku wszczęło procedurę zmierzającą do impeachmentu gubernatora.
Źródło info i foto: TVP.info

Strzelanina na Times Square

W Nowym Jorku na Times Square w sobotę doszło do bójki między kilkoma mężczyznami, która następnie przerodziła się w strzelaninę, w której ranni zostali przechodnie, dwie kobiety i czteroletnia dziewczynka.

Ranne są w szpitalu, ich życie nie jest zagrożone – informuje policja, która szuka sprawców. Według relacji policji dziewczynka z rodziną kupowała w momencie zdarzenia zabawki, kula trafiła ją w nogę. Ranna został też 23-letnia mieszkanka Rhode Island i 43-letnia mieszkanka New Jersey. Ratownicy zabrali je do miejscowego szpitala, w którym dziewczynka przeszła operację.

„Na szczęście ci niewinni przypadkowi przechodnie są w stabilnym stanie” – napisał na Twitterze, burmistrz Bill de Blasio. „Sprawcy tej bezsensownej przemocy są poszukiwani i staną przed sądem. Napływ nielegalnej broni do naszego miasta musi się zatrzymać” – dodał.

Komisarz policji Dermot Shea powiedział, że strzelała podczas incydentu co najmniej jedna osoba. Według niego motyw konfliktu, który zakończyła się strzelaniną, jest nadal nieznany, w walce brało udział od dwóch do czterech mężczyzn. Incydent trwał bardzo krótko, a w pobliżu stał policjant, który słyszał cztery do pięciu strzałów.

Według NYT, po incydencie policja zablokowała ruch w okolicy i normalnie w tętniącym życiem centrum miasta panowała dziwna cisza. Ludzie omijali to miejsce, wiadomość o incydencie szybko rozeszła się w sieciach społecznościowych. Po kilku godzin jednak sytuacja wróciła do normy.

W ostatnim roku od wybuchu epidemii Nowy Jork stanął w obliczu narastającej pandemii brutalnych przestępstw – pisze NYT. W ubiegłym roku w strzelaninach poniosły śmierć 463 osoby, rok wcześniej 239. Liczba strzelanin na ulicach miasta w kwietniu wzrosła o 166 procent rok do roku.

Wielu mieszkańców – w opinii gazety – obawia się, że zwiększona przestępczość może spowodować zmniejszenie napływu turystów, gdy już zostaną odwołane ograniczenia związane z pandemią koronawirusa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Więcej strzelanin w Nowym Jorku. Alarm policji

Statystyki są bezlitosne – nadal rośnie liczba strzelanin w Nowym Jorku. Policja podkreśla jednak, że paradoksalnie liczba ofiar śmiertelnych maleje. W ciągu siedmiu dni – między 12 a 18 kwietnia tego roku w 28 strzelaninach, do jakich doszło na nowojorskich ulicach, postrzelono 29 osób. Według policyjnych statystyk, w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku liczba strzelanin wzrosła o 250 proc, a liczba ofiar o 261,3 proc. Rok temu odnotowano osiem strzelanin i osiem ofiar.

Od początku roku policja odnotowała 64 proc. wzrost liczby incydentów z użyciem broni palnej i 59,6 proc. wzrost liczby postrzelonych. Jednak mimo wzrostu liczby przestępstw z użyciem broni, liczba zabójstw w NYC spadła.

– Według statystyk liczba zabitych spadła o 60 procent, z 10 na początku ubiegłego roku do czterech w tym samym okresie 2021 roku – poinformowała NYPD.

Burmistrz Bill de Blasio (60 l.) uważa, że poprawa tego stanu nie zależy jedynie od działań policji. – Musi też opierać się na rozwiązaniach skierowanych do społeczności lokalnych – stwierdził w rozmowie radiowej.
Źródło info i foto: se.pl

Strzelanina w sklepie spożywczym na Long Island

W dużym sklepie spożywczym na Long Island w stanie Nowy Jork doszło we wtorek do strzelaniny, w której jedna osoba zginęła, a dwie zostały ranne. Napastnik wciąż jest na wolności. Podczas konferencji prasowej komisarz policji hrabstwa Nassau Patrick Ryder powiedział, że sprawcą strzelaniny jest 30-letni Gabriel Dewitt Wilson, który po raz ostatni był widziany na drodze stanowej Hempstead Turnpike do Nowego Jorku. W pościgu za domniemanym mordercą bierze udział 650 policjantów i funkcjonariuszy innych służb bezpieczeństwa.

– Uważa się, że Wilson uciekł po strzelaninie i prawdopodobnie wskoczył do pobliskiego autobusu. Szczegóły dotyczące motywu zbrodni nie zostały ujawnione – podała stacja NBC New York.

Pojawiły się informację, że mężczyzna jest lub był pracownikiem Stop & Shop. W sklepie w czasie strzelaniny było prawdopodobnie kilkaset osób. W West Hempstead zostały w następstwie incydentu zamknięte szkoły. Policja ostrzegła przed uzbrojonym napastnikiem radząc mieszkańcom. aby pozostawali w domach. Incydent był drugą w USA śmiercionośną strzelaniną w sklepie spożywczym w ciągu niespełna miesiąca. 22 marca w supermarkecie w Boulder w stanie Kolorado zginęło 10 osób, w tym policjant.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nowy Jork zalegalizował marihuanę

Gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo podpisał w środę ustawę legalizującą użycie w Nowym Jorku marihuany w celach rekreacyjnych. Wcześniej opowiedzieli się za tym ustawodawcy z obu izb stanowego parlamentu.

Senat głosował za ustawą w stosunku 40:23. Zgromadzenie Stanowe przeforsowało akt prawny większością 100:49 głosów. Nowy Jork stał się 16. stanem w Ameryce, który zalegalizował sprzedaż marihuany osobom dorosłym. Jest trzecim, w którym zaaprobowali to prawodawcy, a nie elektorat.

„To historyczny dzień w Nowym Jorku, naprawiający krzywdy przeszłości i kładący kres surowym wyrokom więzienia. Stwarza branżę, która rozwinie gospodarkę Imperialnego Stanu (Nowego Jorku) i nada priorytet społecznościom zmarginalizowanym, tak aby te, które ucierpiały najbardziej, były pierwszymi, które zaczerpną z tego korzyści” – zapowiedział Cuomo.

Za przestępstwa narkotykowe mocno karani byli zwłaszcza przedstawiciele mniejszości rasowych. Przede wszystkim Afroamerykanie.

Ustawa legalizuje sprzedaż rekreacyjnej marihuany dorosłym w wieku powyżej 21 lat. Rozszerza program używania marihuany w celach medycznych. Usuwa z rejestrów karnych osoby wcześniej skazane za przestępstwa wiążące się z marihuaną. Zezwala na uprawę roślin w domach i posiadanie ludziom przy sobie do trzech uncji konopi indyjskich i 24 uncji koncentratu konopi. Ustanawia też system licencjonowania i opodatkowania sprzedaży rekreacyjnej.

Nowojorczycy nie będą mogli palić ani waporyzować marihuany w miejscach zabronionych przez prawo stanowe, w tym w pracy, na uczelniach, w szpitalach oraz w promieniu ok. 30,5 m od szkół.

Ustawa wchodzi w życie natychmiast po sygnowaniu przez gubernatora. Sprzedaż nie rozpocznie się jednak, dopóki Nowy Jork nie ustanowi stosownych przepisów i nie utworzy zarządu ds. konopi indyjskich. Może to zająć, według przewidywań, od 18 miesięcy do dwóch lat. Stan ma też zatwierdzić podatki od marihuany.

Perspektywie zalegalizowania marihuany sprzeciwiało się m.in. stowarzyszenia skupiające rodziców i nauczycieli (PTA). Podobne stanowisko zajęło Amerykańskie Stowarzyszenie Lekarzy (AMA) oraz niektóre środowiska policyjne.
Źródło info i foto: wirtualnemedia.pl

Gubernator Nowego Jorku oskarżany o molestowanie. Prezydent USA zabrał głos

Prezydent Joe Biden nie przyłączył się do apeli, by w obliczu zarzutów między innymi o molestowanie seksualne gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo ustąpił ze stanowiska. Mówił, aby poczekać na rezultaty prowadzonego w tej sprawie dochodzenia. – Myślę, że śledztwo jest w toku i zobaczymy, co nam przyniesie – powiedział amerykański przywódca.

Jak podkreśla lokalna telewizja nowojorska NY1, prezydent Joe Biden jest wieloletnim sojusznikiem i zwolennikiem Cuomo. W ciągu ostatnich kilku lat obydwaj wielokrotnie mówili o swych powiązaniach.

W piątek rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki poinformowała, że prezydent „z pewnością popiera” śledztwo stanową prokuraturę w sprawie zarzutów wobec gubernatora. Jak dodała, amerykański przywódca i jego zespół zajmujący się COVID-19 będą kontynuować współpracę z Cuomo wiążącą się z programem szczepień w Nowym Jorku i walką z pandemią.

Siedem kobiet, w tym większość byłych współpracowniczek, zarzuciło gubernatorowi molestowanie seksualne lub niestosowane zachowanie.

Cuomo zaprzecza tym oskarżeniom. Kwestionuje też zarzuty o zaniżanie statystyk dotyczących zgonów w domach spokojnej starości i wysyłanie na powrót do tych ośrodków osób, które w szpitalach poczuły się lepiej, choć nie były jeszcze całkowicie wyleczone.

Jak podkreślał, zgony osób starszych poza domami opieki senioralnej były po prostu ujmowane w innych rubrykach, a odsyłanie starszych ludzi do domu, gdy w Nowym Jorku brakowało łóżek, było koniecznością.

Cuomo przeprasza

W swoich wypowiedziach gubernator przyznał, że jego bezpośredni sposób bycia mógł stawiać kobiety w niekomfortowej sytuacji. Wykluczył jednak, że „kogokolwiek dotykał w niewłaściwy sposób”. Przeprosił też za swoje zachowanie.

Dochodzenie w sprawie Cuomo nadzoruje nie mianowany przez niego, lecz pochodząca z wyboru prokurator generalna stanu Nowy Jork Letitia James. Niezależnie od tego legislatura stanowa Nowego Jorku wszczęła procedurę zmierzającą do jego impeachmentu.

Gubernator opiera się presji o rezygnację, nazywając to grą polityczną. Jeszcze przed wybuchem skandali sugerował, że będzie się ubiegał o czwartą kadencję w przyszłorocznych wyborach. W ślad za stanowymi ustawodawcami do ustąpienia Cuomo wzywali m.in. politycy reprezentujący Nowy Jork w Kongresie, w tym senatorzy Chuck Schumer i Kirsten Gillibrand.

Z sondażu Uniwersytetu Quinnipiac przeprowadzonego 2 i 3 marca wynika, że 55 proc. zarejestrowanych wyborców w Nowy Jork uważa, iż Cuomo powinien utrzymać swój urząd. 40 proc. opowiada się za jego dymisją.
Źródło info i foto: TVP.info

Już pięć kobiet oskarża gubernatora Nowego Jorku o napastowanie seksualne

Gubernator NY stracił nadzwyczajne uprawnienia nadane na czas epidemii. To „kara” nowojorskiej legislatury za skandale z raportami z domów opieki oraz zarzutami napastowania wobec Andrew Cuomo (64 l.). W weekend liczba jego oskarżycielek wzrosła do pięciu. Tym razem nie trzeba było długo czekać na komentarz.

Andrew Cuomo lada dzień otrzyma do podpisu ustawę pozbawiającą go prawa do samodzielnego wydawania rozporządzeń. Na mocy przyjętych w piątek przez stanowe Zgromadzenie i Senat przepisów każda nowa decyzja, za wyjątkiem tych związanych „z zagrożeniem zdrowia lub bezpieczeństwa publicznego” ma być konsultowana z legislaturą. Obecne dyrektywy związane z walką z epidemią pozostają w mocy. Ich przedłużanie również jednak ma być konsultowane.

To efekt oskarżeń trzech kobiet, na których Cuomo wymuszać miał pocałunki i które padły ofiarami jego niestosownych komentarzy. W sobotę dołączyły do nich jeszcze dwie. Ana Liss (35 l.), która w 2013-2015 pracowała jako doradca gubernatora opisała w „Wall Street Journal”, że miał on mówić do niej „kochanie”, całować w rękę czy policzki i pytać czy ma narzeczonego. W „Washington Post” swoją opowieścią podzieliła się Karen Hinton (62 l.), jego była sekretarz prasowa. Cuomo przed laty miał zaserwować jej zbyt długi i zbyt intymny uścisk w pokoju hotelowym.

– Reporterzy i fotografowie przez 14 lat obserwowali gubernatora, jak całuje mężczyzn i kobiety i pozuje do zdjęć – odpowiedział Rich Azzopardi, starszy doradca Cuomo. – Na publicznym przyjęciu w otwartej rezydencji są setki ludzi, a on pozuje do setek zdjęć. To właśnie robią ludzie w polityce – dodał.
Źródło info i foto: se.pl