Zatrzymano podpalacza recydywistę

Nowosądeccy policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości przeciwko mieniu zatrzymali sprawcę pięciu podpaleń, do których doszło w ciągu ostatnich dwóch miesięcy na terenie Nowego Sącza. 30-latek usłyszał zarzuty uszkodzenia mienia na kwotę blisko 80 tys. złotych, a przestępstw tych dopuścił się w warunkach recydywy.

We wrześniu i październiku br., na terenie Nowego Sącza doszło do kilku podpaleń. Sprawca szczególnie upatrzył sobie wózki dziecięce pozostawiane na klatkach schodowych bloków. We wrześniu podłożył ogień pod dwa, a w październiku pod kolejny. W wyniku działania ognia uszkodzeniu oprócz wózków uległy również klatki schodowe, gdzie zostały m.in. nadpalone ściany oraz drzwi. Dodatkowo, w tym samym okresie sprawca podpalił dwa zaparkowane na ulicach Nowego Sącza pojazdy – osobowego mercedesa oraz skuter. Ogień zniszczył również volkswagena, który był zaparkowany obok skutera oraz elewację pobliskiego budynku.

W każdym przypadku na miejscu zdarzenia śledczy przeprowadzili dokładne oględziny i zabezpieczyli ślady, które jednoznacznie wskazywały, że są to podpalenia i że dokonała ich ta sama osoba. Funkcjonariusze zebrali obszerny materiał dowodowy i 17 listopada br. zapukali do drzwi mieszkania podejrzewanego 30-letniego sądeczanina. Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu. Po nocy w policyjnym areszcie usłyszał zarzuty dokonania pięciu podpaleń (z art. 288 §1 kk). Za uszkodzenie mienia grozi do 5 lat pozbawienia wolności, ale z uwagi na to, że mężczyzna dopuścił się tych przestępstw w krótkich odstępach czasu i z wykorzystaniem takiej samej sposobności, jak również w warunkach recydywy, sąd może orzec wyższy wymiar kary. Dodatkowo, wobec sprawcy prokurator zastosował dozór policyjny oraz zakaz zbliżania i kontaktowania się z pokrzywdzonymi.
Źródło info i foto: Policja.pl

Nowy Sącz: Ojciec miał zabić syna

Do rodzinnej tragedii miało dojść w niedzielę wieczorem w Nowym Sączu. Policja otrzymała zgłoszenie, że ojciec miał zabić syna. Na miejscu funkcjonariusze znaleźli zwłoki 39-letniego mężczyzny. Ok. godz. 20:30 w niedzielę policjanci z Nowego Sącza otrzymali informację, że w jednym z domów ojciec miał zabić syna. Funkcjonariusze udali się na miejsce. – Tam znaleźli ciało 39-latka – powiedział sierż. sztab. Bartosz Izdebski z KWP w Krakowie

Na miejscu policjanci nie zastali ojca mężczyzny. Funkcjonariusze znaleźli go ok. 20 minut później na terenie miasta. Obecnie 64-latek przebywa w areszcie i czeka na dalsze czynności. – W momencie zatrzymania mężczyzna był nietrzeźwy – dodał policjant. 

Pod okiem prokuratora rejonowego w Nowym Sączu zostały przeprowadzone czynności w domu, gdzie znaleziono ciało. Obecnie trwa ustalenie okoliczności zdarzenia. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Śledztwo ws. 2 ton poubojowych odpadów w Barcicach. Uwaga, drastyczne zdjęcia

Prokuratura Rejonowa w Nowym Sączu przejęła śledztwo w sprawie ujawnionych w Barcicach koło Starego Sącza dwóch ton odpadów poubojowych. Według śledczych ubój został dokonany „w sposób nieprofesjonalny”.

Z poczynionych wstępnych ustaleń wynika, iż ubój zwierząt został dokonany bez mechanicznego ogłuszenia i bez wykorzystania profesjonalnych urządzeń. Na obecnym etapie postępowania podejmowane są czynności mające na celu ustalenie sprawców przedmiotowego zdarzenia – przekazał rzecznik nowosądeckiej prokuratury – prok. Leszek Karp.

7 maja na polnej drodze w Barcicach znaleziono poubojowe odpady w postaci wnętrzności, głów, racic, skóry oraz kopyt oraz truchła całych zwierząt. Na razie nie udało się ustalić sprawcy tego czynu. Śledztwo jest prowadzone pod kątem sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego. Ten czyn podlega karze od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rafał R. skazany za śmiertelne potrącenie trzyosobowej rodziny. 11 lat więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów

11 lat więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów – to kara, którą sąd w Nowym Sączu wymierzył Rafałowi R. Mężczyzna potrącił ze skutkiem śmiertelnym trzyosobową rodzinę, a następnie odjechał. Ofiary i sprawca znali się – tego samego wieczoru 10-letni Oskar i jego rodzice bawili się na imprezie, urządzanej przez R.

Sąd uznał R. za winnego spowodowania wypadku i nieudzielenia pomocy ofiarom. Wyrok w środę usłyszał też brat Rafała R., który pomagał mu zacierać ślady wypadku. Został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Na ten czas mężczyźnie zostanie wyznaczony kurator. Uzasadnienie wyroku jest niejawne. Obrona już zapowiedziała, że złoży apelację. – Najprawdopodobniej będziemy składać wniosek o uzasadnienie wyroku, skutkiem czego będzie złożenie apelacji. Mimo okoliczności zdarzenia uważamy, że wyrok jest zbyt surowy – mówi Sławomir Lewicki, obrońca Rafał R. Adwokat zaznaczył, że „ostateczną decyzję podejmie po konsultacji z klientem”.

Tragedia na drodze

Do tragedii doszło pod koniec stycznia zeszłego roku w małopolskim Świdniku. 10-letni Oskar i jego rodzice, Daniel i Roksana, opuścili dom 21-letniego wówczas Rafała R. Szli na autobus, który miał ich zawieźć do domu w Tęgoborzu. W tym czasie, jak ustaliła prokuratura, nietrzeźwy 21-latek wsiadł do samochodu i ruszył w kierunku stacji benzynowej. – To był jakiś jego impuls, żeby tam pojechać – relacjonował krótko po rozpoczęciu śledztwa Leszek Karp, rzecznik prasowy nowosądeckiej prokuratury okręgowej. W drodze powrotnej ze stacji R. uderzył w idącą chodnikiem rodzinę.

– W miejscu, gdzie zaczyna się łuk na wzniesieniu, po prostu nie skręcił, wjechał prosto na chodnik – opisywał Karp.

Ciała za płotem

Cała trójka zginęła. Rafał R. pojechał dalej. Ofiary wypadku zauważył dopiero kilkanaście minut później inny kierowca. Mężczyzna spostrzegł wystającą ze śniegu na poboczu nogę 10-letniego Oskara.

– Prawdopodobnie to właśnie kierowca, który wypatrzył chłopca, pierwszy wezwał służby – mówiła krótko po zdarzeniu Anna Zbroja z zespołu prasowego policji. Pewności nie ma, bo zgłoszeń było znacznie więcej. W miejscu wypadku zatrzymywali się kolejni kierowcy, pojawili się okoliczni mieszkańcy. Ktoś wypatrzył kolejne ciała.

– Leżały za płotem, bo siła uderzenia była tak duża, że ich za płot przerzuciło – opowiadał jeden ze świadków. Niestety, ratownicy nie mieli już komu pomagać.

Oskarżeni bracia

Rafała R. zatrzymano kilkanaście godzin po zdarzeniu. Przyznał się do prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu i powiedział, że „był zbyt pijany, by pamiętać wypadek” – podała wówczas prokuratura. R. odpowiadał przed sądem za spowodowanie pod wpływem alkoholu wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz za nieudzielenie pomocy poszkodowanym. Za wypadek groziło mu do ośmiu lat więzienia, za nieudzielenie pomocy – do trzech lat.

Na ławie oskarżonych Rafałowi R. towarzyszył jego młodszy brat, oskarżony o utrudnianie śledztwa. Jak czytamy w oficjalnym komunikacie prokuratury, opublikowanym krótko po zatrzymaniu obu podejrzanych, „mężczyzna w trakcie przesłuchania w charakterze świadka zataił informacje dotyczące pojazdów użytkowanych przez sprawcę wypadku oraz dotyczące okoliczności powstania uszkodzeń na samochodzie osobowym marki Skoda, którym spowodowano wypadek”. Rzecznik poinformował także, że podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Młodszy z braci R. może trafić za kraty na pięć lat. Prokuratura nie ujawnia, jak wysokiej kary żądała dla oskarżonych.

– Ze względu na wyłączoną jawność procesu nie możemy udzielać żadnych informacji na temat przebiegu rozpraw ani wyjaśnień oskarżonych – tłumaczył przed w poniedziałek Paweł Mrozowski, zastępca prokuratora rejonowego w Nowym Sączu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nowy Sącz: Pobili i okradli niepełnosprawnego na wózku inwalidzkim

Dwaj mężczyźni napadli w galerii handlowej w Nowym Sączu na niepełnosprawnego. Siłą zaciągnęli mężczyznę poruszającego się na wózku inwalidzkim w ustronne miejsce, pobili i okradli. Sprawcy są już za kratkami. Napaść miała miejsce w ubiegły poniedziałek wieczorem, ale dopiero teraz policja poinformowała o tym bulwersującym wydarzeniu. Mundurowych zawiadomił jeden z klientów galerii, który usłyszał wołanie o pomoc.

– Okazało się, że sprawcy zabrali mężczyźnie na wózku portfel z pieniędzmi i dokumentami oraz telefon komórkowy. Nie wahali się użyć wobec niepełnosprawnego przemocy – wyjaśnia Wirtualnej Polsce mł. insp. Sebastian Gleń z małopolskiej policji.

Bandyci szybko uciekli, ale zarejestrowały to kamery monitoringu sklepu. Rysopisy podejrzanych natychmiast trafiły do policyjnych patroli. – Już po godzinie udało się ich zatrzymać. Jeden próbował uciekać, ale szybko został złapany. Obaj mężczyźni byli pijani – relacjonuje policjant.
Źródło info i foto: wp.pl

Polityk PiS oskarżony o podszywanie się pod inną osobę

Szef struktur Prawa i Sprawiedliwości w Nowym Sączu zdaniem prokuratury podszywał się pod inną osobę – informuje „Fakt”. Leszek L. usłyszał już zarzut, w związku z którym grozi mu do 3 lat więzienia.

Jak podaje „Fakt”, oskarżony Leszek L. miał podszyć się pod szefową fundacji pomagającej niepełnosprawnym dzieciom. Stworzył nawet stronę internetową, na której zamieszczał nieprawdziwe dane – czytamy w dzienniku. Miał to robić w czasie, gdy był dyrektorem wydziału odpowiedzialnego za pomoc dla niepełnosprawnych.

Poważne oskarżenia

Emilia Brown, kobieta pod którą miał podszywać się polityk, poinformowała policję i prokuraturę, zaraz, gdy dowiedziała się o wszystkim. – W środę, 13 grudnia, postawiliśmy zarzut podejrzanemu – powiedział „Gazecie Krakowskiej” Roman Wolski, rzecznik prasowy nowotarskiej policji.

Głośna sprawa z Nowego Sącza

Kobieta nie kryła zdziwienia całą sprawą. – Byłam zaskoczona, gdy w końcu udało mi się zdobyć informację, kto założył tę stronę internetową. To przerażające. Osoba, która zajmowała stanowisko dyrektora do spraw osób niepełnosprawnych kwestionuje istnienie fundacji, która na rzecz takich osób działa – mówi Emilia Brown, sądeczanka, która mieszka na co dzień w Oxfordzie.

Zadecyduje sąd

Polityk uważa, że jest niewinny, a całą sprawa to pomówienia. – Przypominam iż znowu chodzi tu o słynną Panią Emilię B., która znana jest m. in. z tego, że procesowała się już z innymi osobami publicznymi w naszym Mieście. Pani B. słynie z ataków politycznych na polityków Prawa i Sprawiedliwości – czytamy w komentarzu oskarżonego. Teraz oboje mogą stanąć twarzą w twarz na sali sądowej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Jaki był motyw zbrodni pod Nowym Sączem?

Według naszych informatorów, młody mężczyzna w mieszkaniu przy ulicy 29 Listopada w Nowym Sącz zabił kobietę i kilkuletnie dziecko, a potem sam odebrał sobie życie, najprawdopodobniej powiesił się w gabinecie firmy z okolicznej miejscowości. Znamy stanowisko nowosądeckiej policji w tej sprawie, ze względu na dobro śledztwa nie zdradzili nam wielu szczegółów. Miało ono zaledwie kilka lat i chodziło do zerówki. Na miejscu zdarzenia pracuje grupa dochodzeniowo-śledcza.

Co przekazała nam policja? – Dzisiaj, kilka minut po godzinie 5 rano, policjanci otrzymali zgłoszenie z Centrum Powiadamiania Ratunkowego, że w jednym z zakładów pracy na terenie gminy Kamionka Wielka ujawniono zwłoki mężczyzny. Na miejscu policjanci wraz z prokuratorem wstępnie wykluczyli, by do jego śmierci ktoś się przyczynił…

W toku dalszych czynności, w miejscu zamieszkania tego mężczyzny w Nowym Sączu, policjanci ujawnili ciała kobiety i dziecka. W chwili obecnej ustalamy okoliczności i przyczyny tego zdarzenia, a na miejscu pracuje grupa dochodzeniowa z sądeckiej Policji, pod nadzorem prokuratora. Z uwagi na to, że czynności nadal trwają, na tę chwilę nie udzielamy w tej sprawie żadnych dodatkowych i szczegółowych informacji – poinformowała nas Iwona Grzebyk-Dulak, oficer prasowy.

Sąsiedzi są kompletnie zaskoczeni. Nawet nie zdawali sobie sprawy, że tuż obok doszło do takiej tragedii.

Mieszkańcy bloku, tej klatki schodowej są w szoku. – To była bardzo dobra rodzina. Nie było z nimi problemów, mieliśmy miłe i sympatyczne relacje, dziecko było zadbane i wszystko wskazywało na to, że są szczęśliwi. Nie mogę w to uwierzyć, po prostu okropne, taka straszna tragedia – mówiła nam sąsiadka na miejscu zdarzenia.

Wezwani na miejsce policjanci nie mogli dostać się do środka mieszkania, przystąpiono więc do wyważenia drzwi za pomocą potężnego młota. Po kilku godzinach w miejsce zniszczonych wstawiono nowe wraz z futryną. Obecnie funkcjonariusze strzegą dostępu do klatki schodowej, wpuszczani są tylko mieszkańcy po wylegitymowaniu.

Zupełnie inną opinię na temat rodziny ma z kolei sąsiad mieszkający na innym piętrze. – Różne rzeczy się tam działy, narkotyki też ponoć lubili używać. To dziecko mówi się, że nie było jego, tylko z poprzedniego związku tej dziewczyny. Nieciekawe rzeczy dało się również o nich usłyszeć – powiedział nam mieszkaniec tego samego bloku.
Źródło info i foto: sadeczanin.info

Makabryczna zbrodnia pod Nowym Sączem. Zabił żonę i dziecko, później siebie

Rodzinny dramat w małej miejscowości pod Nowym Sączem w Małopolsce. Jak nieoficjalnie ustalili reporterzy RMF FM, mężczyzna prawdopodobnie zabił swoją żonę i dziecko, a później popełnił samobójstwo. Najpierw znaleziono ciało współwłaściciela okolicznego salonu meblarskiego. Szokującego odkrycia dokonał jeden z pracowników zakładu. Później w domu natrafiono także na zwłoki dwóch kolejnych osób.

Jak ustalili nieoficjalnie reporterzy RMF FM, mężczyzna prawdopodobnie udusił swoją około 34-letnią żonę, a później 7-letniego syna. Po wszystkim miał zostawić list pożegnalny i popełnić samobójstwo.

Na miejscu pracuje ekipa śledcza i prokuratorzy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zdemolowali bar siekierą i maczetą w Nowym Sączu

Awantura i policyjne zatrzymania przed barem w centrum Nowego Sącza. Trzech awanturników siekierą i maczetą zdemolowało wejście do lokalu i groziło personelowi pobiciem.

Do zdarzenia doszło w czwartkowy wieczór. Sprawcy rozboju wszczęli awanturę z personelem lokalu i zostali wyproszeni, jednak wrócili po kilku minutach z kolegą, mając przy sobie maczetę i siekierę. W trójkę próbowali ponownie wejść do lokalu, grożąc pracownikom pobiciem, lecz gdy im się to nie udało, uszkodzili drzwi wejściowe, uderzając w nie siekierą i maczetą, po czym uciekli z miejsca zdarzenia – relacjonuje rzeczniczka nowosądeckiej policji Iwona Grzebyk-Dulak.

Na miejscu, przy ul. Szwedzkiej, pojawiło się kilka patroli policji wraz z psem tropiącym. Na podstawie podanych rysopisów funkcjonariusze wytypowali sprawców i ich zatrzymali. Przejęli również siekierę i maczetę, którymi posługiwali się awanturnicy.

Zatrzymani to mieszkańcy Nowego Sącza w wieku od 23 do 30 lat. W momencie zatrzymania mieli od 1,7 do 2,4 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Prowadzimy dalsze czynności w tej sprawie, ustalając jednocześnie okoliczności tego zdarzenia i motyw działania sprawców – zaznacza rzeczniczka.

Właściciel lokalu wycenił straty na 9 tysięcy złotych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zaginął 17-letni Adam Koncewicz

Policja z Nowego Sącza i rodzina poszukują 17-latka, który zaginął w Krościenku nad Dunajcem. Adam Koncewicz widziany był ostatnio w piątek 29 września około godz. 10:40, gdy wysiadał z autobusu w centrum miasta. Niewykluczone, że Adam poszedł w góry, pojechał do sąsiadujących z Krościenkiem miejscowości. Może też przebywać w jednym z tamtejszych pensjonatów.

Każdy, kto mógł widzieć 17-latka na górskim szlaku czy w pobliskich miejscowościach, proszony jest o pilny kontakt z policją w Nowym Sączu.

W dniu zaginięcia 17-latek ubrany był w granatowe spodnie dżinsowe, szarą kurtkę z niebieskimi zamkami, pod którą miał szarą bluzę z kapturem z charakterystycznymi brązowymi skórzanymi wstawkami, między innymi na łokciach (tzw. łatkami) oraz sportowe buty z zielonymi podeszwami. Miał ze sobą plecak w drobną, szarą kratkę, bez emblematów.

Adam ma około 165 cm wzrostu, jest szczupły, ma jasne włosy, niekiedy uczesane na czoło i jasne oczy. Wszelkie informacje dotyczące zaginionego można przekazywać do policjantów prowadzących sprawę, pod numery telefonów: 18 4424650, 18 4424651 lub też pod numer alarmowy 997.
Źródło info i foto: RMF24.pl