Zabójstwo 25-latki w Gdańsku. 29-letni partner wbił jej w głowę dwa noże

25-latka z Gdańska została zamordowana – potwierdza policja. W tej sprawie zatrzymano jej 29-letniego partnera. Według nieoficjalnych informacji mężczyzna miał wbić 25-latce dwa noże w głowę. Do zdarzenia doszło w niedzielny poranek w Gdańsku przy ul. Zielony Trójkąt. W jednym z mieszkań wywiązała się awantura. 25-latka zdążyła zadzwonić do bliskiej jej osoby z prośbą o pomoc. Poinformowany członek rodziny powiadomił z kolei policję.

Partner kobiety, który – jak podaje RMF FM – wbił jej później dwa noże w głowę, uciekł przed przyjazdem mundurowych. Udało się jednak go zatrzymać.

Gdańsk: Zamordowana 25-latka osierociła dzieci

Rozgłośnia dodaje, że kobieta osierociła dzieci: jedno z nich miało rok, a drugie trzy lata. Były w mieszkaniu, kiedy doszło tam do tragedii.

– Na miejscu, pod nadzorem prokuratora, swoje czynności prowadzą policjanci. Obecni są także m.in. technik kryminalistyki oraz lekarz medycyny sądowej – powiedział polsatnews.pl asp. sztab. Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

Funkcjonariusz nie chciał potwierdzić doniesień RMF FM, że 25-latce wbito w głowę dwa noże.
Źródło info i foto: interia.pl

Tychy: Atak nożownika. Dwie osoby w szpitalu

​22-letni nożownik w Tychach zaatakował trzy osoby wychodzące z ogródków działkowych. Dwie osoby trafiły do szpitala. Napastnik trafił w ręce policjantów. Jak podaje „Dziennik Zachodni”, do zdarzenia doszło w sobotę, 4 września, przy wejściu do ogródków działkowych w Tychach. 22-latek zaatakował nożem trzech mężczyzn, którzy akurat wychodzili z terenów ogródków. Dwie osoby trafiły do szpitala.

Napastnik trafił w ręce policji. Był pod wpływem alkoholu. Funkcjonariuszem ustalają motywy i okoliczności zdarzenia. Śledztwo prowadzone jest pod kątem bójki z użyciem niebezpiecznego narzędzia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Afgańczyk zaatakował nożem pracownicę zieleni miejskiej w Berlinie. Przeszkadzało mu, że jest kobietą i pracuje

Krwawe zajście w dzielnicy stolicy Niemiec Wilmersdorf. Berlińska prokuratura potwierdziła, że mężczyzna narodowości afgańskiej zaatakował nożem 58-letnią pracownicę firmy zajmującej się architekturą krajobrazu. Napastnikowi nie podobało się, że jest kobietą, a mimo to pracuje. Zadał ciosy w szyję, zranił także w gardło mężczyznę, który chciał ratować kobietę. Sprawca został aresztowany.

Berlińska policja prowadzi śledztwo w sprawie ataku 29-letniego Afgańczyka na kobietę, która pracowała, zajmując się zielenią miejską. Mężczyzna miał najpierw rozmawiać z kobietą w sobotę około godziny 13:30 na rogu ulic Prinzregentenstrasse i Güntzelstrasse w dzielnicy Berlina Wilmersdorf. Leży ona w okręgu administracyjnym Charlottenburg-Wilmersdorf i jest znana z ekskluzywnych sklepów oraz odrestaurowanych przedwojennych budynków.

Według berlińskiej policji mężczyźnie miał nie podobać się fakt, że kobieta pracuje w miejscu publicznym. Następnie napastnik wyjął nóż, którym nagle zadał pracownicy kilka ciosów w szyję, poważnie ją raniąc.

Według lokalnego dziennika „Berliner Morgenpost”, ranny w gardło został także 66-letni mężczyzna, który rzucił się zaatakowanej kobiecie na pomoc. Obie poszkodowane osoby przeszły w szpitalu operację. Obydwa zabiegi odbyły się niezwłocznie – poinformował niemiecki dziennik „Bild”.

Funkcjonariusze zatrzymali agresora na miejscu zdarzenia. Śledczy ustalili, że mieszka on w Niemczech od 2016 roku.

Martin Steltner, rzecznik berlińskiej prokuratury, powiedział dziennikowi „Bild”, że podejrzany mężczyzna był wcześniej leczony psychiatrycznie. Według policji śledztwo prowadzone jest jednak także w kierunku możliwego ataku motywowanego przez islamistów. Według „Bilda” wskazywać na to miało zachowanie napastnika. Potwierdziła to także prokuratura.

Prokuratura Generalna w Berlinie potwierdziła, że mężczyzna zaatakował, bo przeszkadzało mu, iż poszkodowana jest kobietą, a mimo to pracuje. Śledczy napisali także w komunikacie o możliwej motywacji islamistycznej. Mężczyzna został aresztowany
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Napastnik z Nowej Zelandii zastrzelony

Ekstremista, który dokonał tego ataku terrorystycznego, jest obywatelem Sri Lanki, który przybył do Nowej Zelandii 10 lat temu i od pięciu lat był obiektem zainteresowania służb specjalnych – powiedziała na konferencji prasowej premier Jacinda Ardern. Uzupełniła, że nie może podawać szczegółów dotyczących działań służb wobec zastrzelonego terrorysty, ale był on „wyznawcą brutalnej ideologii inspirowanej Państwem Islamskim”. Trzy z zaatakowanych osób są w stanie krytycznym, jedna w ciężkim, dwie w umiarkowanym – poinformowało pogotowie ratunkowe.

Napastnik, który ranił nożem sześć osób w supermarkecie w Auckland w piątek, był ekstremistą inspirującym się Państwem Islamskim – przekazała premier Nowej Zelandii Jacinda Ardern. Mężczyzna był pod stałą obserwacją służb, policja zastrzeliła go minutę po tym, jak rozpoczął atak – dodała.

Napastnik nie mógł być, zgodnie z prawem, więziony, ponieważ nie uczynił nic, za co można by go skazać, ale z powodu swojego radykalizmu był pod nieustanną obserwacją służb – przekazała Ardern. Dodała, że informowano ją o działaniach podejmowanych wobec tego człowieka.
Źródło info i foto: interia.pl

Nożownik zaatakował w sklepie w Auckland. Jest sympatykiem ISIS

Do ataku nożownika doszło w supermarkecie w nowozelandzkim Auckland. Napastnik został zabity przez policjantów. Jak przekazali funkcjonariusze, sześć osób zostało rannych. Na nagraniach w mediach społecznościowych widać spanikowany tłum wybiegający z centrum handlowego LynnMall w Auckland. Jak przekazała policja, mężczyzna ranił co najmniej sześć osób. Poszkodowanych zabrano do szpitala; troje rannych jest w stanie krytycznym.

Miejscowe władze poinformowały, że napastnik został zastrzelony. Nie podano, czy w incydencie brał udział więcej niż jeden napastnik, nie przedstawiono także motywów jego działań.

Na miejscu pozostaje ciężko uzbrojona policja i karetki pogotowia. „Sprawa jest teraz w rękach policji i będziemy nadal zapewniać im naszą pełną pomoc” – podało centrum handlowe w oświadczeniu na Facebooku.

Niektórzy ze świadków mówią, że widzieli leżące na ziemi ofiary z ranami kłutymi, inni, że wybiegając z supermarketu, słyszeli strzały.
Źródło info i foto: TVP.info

Atak nożownika w tokijskim pociągu

W pociągu kolei elektrycznej Odakuy w Tokio doszło do ataku nożownika. Co najmniej dziewięć osób zostało rannych, w tym jedna ciężko. Policja zatrzymała podejrzanego, którym jest trzydziestokilkuletni mężczyzna. Do ataku doszło ok. godz. 20.30 czasu lokalnego. Gdy pociąg miejskiej kolei przejeżdżał przez tokijską dzielnicę Setagaya, mężczyzna zaatakował pasażerów, raniąc dziewięć osób. 19-letni student uniwersytetu w stolicy Japonii, który był świadkiem wydarzenia, mówił później: „Wiele osób z zakrwawionymi ubraniami uciekało w panice”.

Zostawił nóż i portfel

Poważnie ranna została 20-letni kobieta, która miała liczne rany kłute klatki piersiowej i pleców. Życiu pozostałych rannych nie zagraża niebezpieczeństwo. Napastnik zbiegł z miejsca zdarzenia, pozostawiając w pociągu nóż i portfel. Został ujęty przez policję w sklepie spożywczym w sąsiedniej dzielnicy Suginami, a do zatrzymania przyczynił się właściciel sklepu, który na podstawie zdjęć publikowanych w mediach rozpoznał go wśród swoich klientów i zadzwonił po policję.
Źródło info i foto: interia.pl

Atak nożownika we Włocławku. 22-latek oskarżony

Chwile grozy we Włocławku (woj. kujawsko-pomorskie). W nocy z 29 na 30 lipca ofiara została zaatakowana przez dwóch mężczyzn. Jeden z nich zadał mu cios nożem. Sprawca usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa, za co grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.

Do tego niepokojącego zdarzenia doszło w nocy z 29 na 30 lipca po godzinie 23. Biuro prasowe KMP we Włocławku informuje nas, że dyżurny odebrał zgłoszenie o ugodzeniu nożem do jakiego doszło w centrum miasta. Ze zgłoszenia wynikało, że 44-latek został zaatakowany przez dwóch mężczyzn, po tym jak zwrócił im uwagę, że zbyt głośno się zachowują. – Ranny włocławianin trafił do szpitala, a sprawcy uciekli z miejsca zdarzenia – przekazuje nadkom. Joanna Seligowska-Ostatek.

– „Od chwili otrzymania zgłoszenia policjanci podjęli intensywne czynności zmierzające do wykrycia sprawców tego przestępstwa i wkrótce ustalili, że mogli go dokonać 22 i 34-latek. Już następnego dnia w godzinach porannych mężczyźni zostali zatrzymani do wyjaśnienia” – informuje w komunikacie policjantka z biura prasowego KMP we Włocławku.

22-latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa, zaś 34-latek odpowie za nieudzielenie pomocy poszkodowanemu. Obaj zostali doprowadzeni w sobotę (31.07.21) do prokuratury, gdzie wobec starszego z mężczyzn prokurator zastosował policyjny dozór wraz z zakazem zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzonym. – Z kolei młodszy podejrzany trafił przed oblicze sądu, który zadecydował, że najbliższe trzy miesiące spędzi on w areszcie tymczasowym – podsumowuje nadkom. Seligowska-Ostatek.
Źródło info i foto: se.pl

Atak nożownika w centrum handlowym Arkadia. Nowe informacje

W trakcie szarpaniny w centrum handlowym Arkadia w Warszawie, napastnik dźgnął nożem dwóch mężczyzn. Ranni trafili do szpitala, a nożownik uciekł z miejsca zdarzenia. Trwa policyjna obława. – Analizujemy zabezpieczone materiały – przekazała polsatnews.pl sierż. sztab. Monika Nawrot ze stołecznej policji. Sytuacja miała miejsce przy al. Jana Pawła II w Warszawie. W tamtejszym centrum handlowym, między trzema mężczyznami – obcokrajowcami – wywiązała się kłótnia i szarpanina.

Podczas bójki jeden z agresywnych mężczyzn wyciągnął nóż i ranił pozostałych. Następnie uciekł z galerii handlowej. Sieć obiegły zdjęcia i wideo z tego zdarzenia. Na nagraniach widać bójkę, w której uczestniczą trzy osoby. Co jakiś czas włączają się osoby postronne, które próbują rozdzielić agresywnych mężczyzn. W pewnym momencie mężczyzna wyciąga nóż i rani pozostałych uczestników bójki.

– Około godz. 19 miała miejsce szarpanina między trzema mężczyznami. Jeden z nich dźgnął ostrym narzędziem dwóch pozostałych. Mężczyźni trafili do szpitala z powierzchownymi obrażeniami – potwierdziła dziennikarzom polsatnews.pl sierż. sztab. Monika Nawrot, oficer prasowy Komendy Stołecznej Policji. 

– Obrażenia nie zagrażają życiu poszkodowanym – dodała policjantka. Wczoraj media informowały, że byli to obywatele Gruzji. Polsatnews.pl ustalił, że na pewno „nie byli to obywatele Gruzji” – przekazała sierż. sztab. Nawrot. Wiemy również, że nie byli to także Polacy.

Mężczyzny nie udało się jeszcze znaleźć. Trwa policyjna obława. – Cały czas są prowadzone czynności. Analizujemy zabezpieczony materiał, aby jak najszybciej pozytywnie zakończyć tę sprawę – poinformowała polsatnews.pl policjantka.   
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Atak nożownika w centrum handlowym Arkadia

Pomiędzy trzema mężczyznami w Centrum Handlowym Arkadia w Warszawie (woj. mazowieckie) wywiązała się kłótnia, przez którą doszło do rękoczynów. W czasie szarpaniny mężczyzna wyciągnął nóż i ranił pozostałych dwóch uczestników bójki. Ranni trafili do szpitala, a nożownik uciekł z miejsca zdarzenia. Sytuacja miała miejsce w przy al. Jana Pawła II w Warszawie. W tamtejszym centrum handlowym, między trzema obywatelami Gruzji wywiązała się kłótnia i szarpanina.

Podczas bójki jeden z agresywnych mężczyzn wyciągnął nóż i ranił pozostałych. Następnie uciekł z galerii handlowej. Policja potwierdziła, że doszło do takiego zdarzenia. – Około godz. 19 miała miejsce szarpanina między trzema mężczyznami. Jeden z nich dźgnął ostrym narzędziem dwóch pozostałych. Mężczyźni trafili do szpitala z powierzchownymi obrażeniami – poinformowała „Super Express” sierż. sztab. Monika Nawrot, oficer prasowy Komendy Stołecznej Policji.

O zdarzeniu poinformował na Twitterze jeden z mieszkańców Warszawy.

– Obrażenia nie zagrażają życiu poszkodowanym – dodała policjantka. Na miejscu zdarzenia wciąż są policjanci, którzy prowadzą czynności związane z atakiem, między innymi zabezpieczają nagrania z kamer monitoringu w CH Arkadia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polak zaatakowany przez nożownika w Tiblisi

Napastnik po prostu wyłonił się zza moich pleców i zaczął zadawać ciosy nożem – mówi Jacek Kolankiewicz, który 5 lipca został zaatakowany w Tbilisi. Jak wyjaśnia, dopiero w szpitalu dowiedział się o zamieszkach w Gruzji z powodu parady równości i napiętej sytuacji w kraju.

– Cztery dni temu zostałem wypisany ze szpitala, jutro znowu jadę na badania kontrolne. Władze Gruzji zaoferowały mi pobyt w hotelu, a potem jeszcze kilkudniowy wypoczynek poza Tbilisi – mówi Kolankiewicz, który jest podróżnikiem i wideoblogerem, autorem bloga „Wyprawy Kojota”.

Kolankiewicz z powodu odniesionych obrażeń ma problemy z oddychaniem, nie może podnosić ciężarów, nawet plecaka, w związku z czym musiał zmienić swoje plany i zamiast zaplanowanej kilkumiesięcznej podróży czeka go powrót do Polski i rekonwalescencja. Napastnik zadał mu kilka ciosów w klatkę piersiową i w głowę.

„Zaczął zadawać ciosy”

– W Tbilisi byłem, można powiedzieć, przejazdem. Zjadłem śniadanie i po prostu szedłem ulicą. Nagle z lewej strony pojawił się ten człowiek i zaczął zadawać mi ciosy nożem – opowiada. Jak mówi, napastnik trzymał nóż w lewej ręce, co być może uratowało mu życie.

– Dzisiaj staram się o tym luźno opowiadać, ale to było straszne. Wkładali mi jakiś dren, część manipulacji chyba była „na żywo” ze względu na pilność sytuacji – mówi. O chirurgu Szałwie Dżuaszwili, który przeprowadził operację, mówi w superlatywach.

– Po operacji codziennie przychodził i sprawdzał, czy wszystko jest w porządku. Teraz też do mnie dzwoni. Gdy już zebrałem się na tyle, żeby zacząć mu dziękować, on nagle przynosi mi wino. To jak ja mam jemu podziękować? – mówi Kolankiewicz.

Ataki na aktywistów, ranni dziennikarze

Do ataku doszło 5 lipca. Tego dnia w Gruzji doszło do ulicznych starć, które wywołali agresywnie nastawieni przeciwnicy zaplanowanej na ten dzień, ale ostatecznie odwołanej, parady równości osób LGTBQ. Atakowani byli aktywiści, raniono 53 dziennikarzy. Jeden z nich – ciężko pobity Lekso (Aleksander) Laszkarawa – kilka dni po wyjściu ze szpitala zmarł, co stało się przyczyną kolejnych, trwających do dziś protestów w Gruzji.

– Ja o tej napiętej sytuacji nic nie wiedziałem, bo właściwie to wybierałem się do Dawit Garedża, monastyrów w Kachetii, i w Tbilisi miałem po prostu wsiąść do minibusa. Gdybym wiedział, że w mieście jest zadyma, to po prostu bym tam nie pojechał – mówi.

 Atak na Polaka w mediach powiązano z zamieszkami w stolicy – tego dnia szczególnie zagrożone były osoby, które wyglądały „nietypowo”. Kolankiewicz ma długie włosy, kolczyki w uchu. Aktywiści z marszu równości podali w mediach społecznościowych, że to właśnie z tego powodu został zaatakowany. To mogła być prawda, lecz Polak znajdował się dość daleko od miejsca, w którym zebrała się demonstracja. Policja podała, że napastnik „ma problemy psychiczne”.

– To była zwykła ulica – stragany, sklep, apteka, trochę ludzi dookoła. Być może rzeczywiście skojarzyłem mu się ze „zgniłym Zachodem”, ale to mógł też być przypadek – dodaje podróżnik i zaznacza, że nie chciałby, by przylgnęła do niego „jakaś łatka”. Stał się rozpoznawalny, ale to „nie jest taka popularność, jakiej by chciał”.

„To nie jest ich wina”

– Podchodzą do mnie zwykli ludzie i przepraszają. Piszą do mnie Gruzini z Polski i też przepraszają. Za co? To nie jest ich wina. Oni mi mówią, że Gruzja nie jest taka, ale przecież ja to wiem – przekonuje. – Jeden człowiek nie może rzutować na całą rzeczywistość – mówi.

Władze Gruzji poświęciły mu sporo uwagi – do szpitala przyjeżdżali przedstawiciele rządu, zaoferowano mu wypoczynek na koszt państwa. Gruzja żyje z turystyki i ostatnia rzecz, której potrzebuje, to wieść, że turyści są tam zagrożeni.

Sam Kolankiewicz przyznaje, że „czuje się trochę niezręcznie”. -estem wdzięczny za wszelką pomoc i nie trzeba mnie przekonywać o tym, że Gruzja to wspaniały kraj. Z drugiej strony rozumiem, że oni starają się, żebym nie miał złego zdania. Jestem tu od miesiąca, przyjechałem z namiotem, ale tylko dwa razu udało mi się go rozstawić, bo napotkani ludzie oferują mi nocleg i gościnę – wyjaśnia. – Pytam się faceta, gdzie mogę rozbić namiot, a on mnie prowadzi do domu. Mówi coś do żony po gruzińsku, podają obiad, wino”. Jak mówi, ciągle szuka słów, by to wszystko opowiedzieć i podziękować, będzie to jeden z jego programów na YouTube.

Napięta sytuacja

W Tbilisi tymczasem sytuacja od tygodnia jest bardzo napięta. We wtorek odbył się pogrzeb zmarłego operatora Laszkarawy, na którym zebrały się tłumy. Telewizja Pirweli, dla której pracował, w ramach protestu przeciw śmierci swego pracownika przerwała nadawanie. Przyłączyła się do niej część regionalnych kanałów telewizyjnych.

Aktywiści, politycy i media opozycyjne zarzucają władzom, że nie stanęły na wysokości zadania i nie zagwarantowały obywatelom prawa do swobodnego wyrażenia opinii, a mediom – do pracy, a także dały ciche przyzwolenie radykalnym siłom na przemoc na ulicach 5 lipca. Na nagraniach z tego dnia widać, że policja praktycznie nie reagowała na przemoc wobec dziennikarzy, wtargnięcie agresywnych ludzi do biur organizacji pozarządowych, zastraszanie ludzi na ulicy, dwukrotne spalenie flagi Unii Europejskiej. Pomimo masowych bójek pierwszego dnia zatrzymano mniej niż 10 osób.

11 lipca po śmierci dziennikarza w Tbilisi zebrał się spontaniczny wiec z żądaniem dymisji rządu, lecz premier Irakli Garibaszwili odpowiedział, że stoją za nim siły „antypaństwowe, antykościelne” i były prezydent Micheil Saakaszwili. Opozycja domaga się powołania komisji do zbadania wydarzeń z 5 lipca.
Źródło info i foto: polsatnews.pl