Francja: Morderca przyszedł z odciętą głową kolegi na posterunek policji

38-latek zgłosił się do żandarmerii z torbą, w której znajdowały się głowa i genitalia jego przyjaciela. Ze słów zatrzymanego wynika, że między mężczyznami doszło prawdopodobnie do kłótni. Szczegóły sporu nie są jednak jak na razie znane. Mężczyzna zgłosił się do żandarmerii w Fréjus (miejscowość w regionie Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże) w piątek 7 stycznia po godzinie 11:00. 38-latek miał przyznać, że dzień wcześniej zabił swojego przyjaciela – podaje francuski dziennik „Le Figaro”.

W torbie 38-latka znajdowała się odcięta głowa oraz męskie genitalia ofiary, której tożsamość podał podejrzany – czytamy. Policja udała się w miejsce zamieszkania, wskazanego przez domniemanego sprawcę, której znajdowało się w dzielnicy Villeneuve. Tam funkcjonariusze odnaleźli resztę ciała ofiary. Dziennik „Var-Matin” podaje, że na miejscu obecna była także żona ofiary. Kobieta miała znajdować się „w stanie osłupienia”.

Mężczyzna został natychmiast aresztowany. Teraz sprawą zajmą się śledczy z Tulonu. Według wstępnych informacji, na które powołuje się portal cnews.fr, ofiara miała zostać zabita po brutalnej walce w związku z prywatnym sporem, jednak jego szczegóły nie są jeszcze znane. Podejrzany miał być już znany policji z drobnych wykroczeń.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Łódź: Chłopiec z odciętą pępowiną i urazem głowy znaleziony w kontenerze na śmieci

„Poszukujemy matki porzuconego na śmietniku noworodka” – informuje policja, donosząc o makabrycznym odkryciu w Łodzi. Na jednym osiedli odkryto zwłoki noworodka ukryte w kontenerze na śmieci. Prokuratura ujawniła szokujące okoliczności zdarzenia. Policja informuje o makabrycznym odkryciu na terenie jednego osiedli w Łodzi. Szczegóły sprawy Policja Województwa Łódzkiego opublikowała w mediach społecznościowych.

„Poszukujemy matki porzuconego na śmietniku noworodka. 1 stycznia 2022 roku około godziny 12 .00 przypadkowa osoba odkryła w kontenerze pergoli śmietnikowej przy ul. Maratońskiej 39 w Łodzi zwłoki noworodka. Owinięte były w żółtą reklamówkę” – czytamy w dramatycznym wpisie.

Jak informuje policja „przeprowadzone do tej pory czynności nie doprowadziły do wyjaśnienia sytuacji i ustalenia matki oraz innych osób związanych z tym porzuceniem”. „Wszystkie osoby które mają informacje mogące nam pomóc, prosimy o kontakt z III komisariatem w Łodzi te. 47 841 23 50 lub 49. Zapewniamy anonimowość” – informują policjanci.

Jak informuje cytowany przez TVP Info, Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania podał, że zwłoki dziecka znajdowały się w czarnym worku i żółtej reklamówce jednego z dyskontów.

„Chłopiec miał odciętą pępowinę i najprawdopodobniej uraz głowy, jednak szczegóły jego stanu poznamy dopiero po sekcji. Wyjaśnieniem jego zgonu zajmuje się Prokuratura Łódź-Polesie, do której mogą zgłaszać się osoby, których informacje mogłyby pomóc w śledztwie” – podaje serwis.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ciało z odciętą głową znalezione w Jędrzychowie

W niedzielę mężczyzna spacerujący z żoną w pobliżu ogródków działkowych na zielonogórskim Jędrzychowie zauważył czaszkę – informuje „Gazeta Lubuska”. Mężczyzna wezwał na miejsce makabrycznego odkrycia policję. Przybyły patrol oraz wezwana później straż pożarna odkryły również szczątki tułowia.

„Na obecną chwilę nie znamy płci ani przyczyny zgonu. Może to wyjaśnić sekcja zwłok” – informuje dziennik nadkomisarz Małgorzata Stanisławska, rzeczniczka zielonogórskiej policji. Według informacji „Gazety Lubuskiej”, ciało leżało koło strumyka od około 2-3 miesięcy. Możliwe, że osoba ugrzęzła w bagnie i nie była w stanie samodzielnie wyjść. To jednak tylko hipoteza – czytamy.
Żródło info i foto: interia.pl

Krzysztof Sz. uznany za niepoczytalnego. Mężczyzna w lutym zabił swoją konkubinę odcinając jej głowę

Krzysztof Sz., który w lutym zabił swoją konkubinę odcinając jej głowę, jest niepoczytalny – stwierdzili biegli Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jak ustaliło Radio ZET, lekarze uznali, że mężczyzna działał w stanie psychozy. Teraz śledczy muszą zdecydować, czy umorzyć śledztwo, czy wnieść do sądu o umieszczenie Krzysztofa Sz. w zakładzie zamkniętym. Mężczyzna sam zgłosił się do stołecznej policji. Pod wskazanym przez niego adresem znaleziono zwłoki kobiety. Głowa była oddzielona od ciała. Do tego morderstwa doszło kilkanaście dni po głośnej zbrodni Kajetana P., który zabił lektorkę języka włoskiego w Warszawie.

Do tego morderstwa doszło kilkanaście dni po głośnej zbrodni, której dokonał Kajetan P. Sprawca również oddzielił głowę ofiary od reszty ciała.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Moskwa: Opiekunka obcięła głowę dziecku

Jedna ze stacji metra w Moskwie została zamknięta po tym, jak nieopodal wejścia pojawiła się kobieta ubrana na czarno, która w ręku trzymała przedmiot będący prawdopodobnie odcięta głową dziecka. Kobieta wykrzykiwała, że jest terrorystką.

Zamknięta stacja metra to Oktiabrskoje Pole. Kobieta, która trzymała w ręku prawdopodobnie głowę dziecka krzyczała m.in. „Allahu Akbar” oraz „Jestem terrorystą”. Ponadto twierdziła, że zamordowała dziecko, którego głowę trzymała w ręku. Według ustaleń portalu LifeNews, ofiarą kobiety miała być trzylatka, która została zidentyfikowana jako Nastia M. Ciało dziewczynki zostało odnalezione w podpalonym mieszkaniu w jednym z moskiewskich bloków.

Alarm bombowy

Kobieta została zatrzymana przez funkcjonariuszy policji, a stację metra Oktiabrskoje Pole zamknięto z obawy o mogące się tam znajdować materiały wybuchowe. Istniało również zagrożenie, że kobieta jest wyposażona w pas szahida, czyli specjalną kamizelkę wypełnioną materiałami wybuchowymi, stosowaną przez zamachowców samobójców. Po weryfikacji alarm został odwołany

Morderstwo w domu

Zatrzymana kobieta pochodzi z Uzbekistanu i ma ponad 30 lat. Śledczy ustalili, że napastniczka pracowała jako niania ofiary. W dniu zabójstwa odczekała, aż rodzice dziewczynki opuszczą mieszkanie ze starszym dzieckiem, po czym zamordowała 3-latkę i podpaliła mieszkanie. Matka zamordowanego dziecka trafiła do szpitala, po tym jak straciła przytomność. W swoich zeznaniach, kobieta, która zabiła trzylatkę powiedziała, że do zabójstwa pchnęła ją zdrada męża, ale nie potrafiła wskazać związku między nim a dzieckiem. Istnieje podejrzenie, iż w chwili zabójstwa znajdowała się pod wpływem środków odurzających.
Żródło info i foto: Wprost.pl

Po przesłuchaniu Krzysztofa S. Partner ofiary przyznał się do winy i usłyszał zarzut

Krzysztof S., podejrzany o brutalne zamordowanie swojej partnerki na warszawskiej Woli, przyznał się do popełnienia zbrodni i usłyszał zarzut zabójstwa. Jak donosi dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, mężczyzna nie był w stanie wyjaśnić, dlaczego dopuścił się zabójstwa. Podczas przesłuchania w prokuraturze 35-latek wyjaśniał, że nic nie pamięta. Mężczyzna, kiedy wczoraj zgłosił się na policję, był kompletnie pijany, miał 2,5 promila alkoholu w organizmie. Prokuratura zdecydowała, że teraz biegli psychiatrzy zbadają 35-latka. Jeszcze dzisiaj ma zostać złożony wniosek o jego tymczasowe aresztowanie.

Śledczy zlecą także sekcję zwłok zamordowanej kobiety.
Żródło info i foto: mpolska24.pl

Kolejna makabryczna zbrodnia w Warszawie. Głowa kobiety w mieszkaniu na Woli

Jak dowiedziało się RMF FM, w mieszkaniu przy ulicy Długosza policja znalazła głowę kobiety. 35-letni mężczyzna rano zgłosił się na policję na ul. Żytniej w Warszawie. Przyszedł w zakrwawionym ubraniu. Twierdził, że zabił kobietę. Był też pijany – podaje RMF FM.

Funkcjonariusze pojechali z nim pod wskazany adres. W przedpokoju mieszkania przy ulicy Długosza znaleźli odciętą głowę kobiety.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Ruszyła procedura ściągania Kajetana P. do Polski

Kajetan P. nie był na Malcie przesłuchiwany w charakterze podejrzanego – powiedział prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi śledztwo w sprawie.

– To, jakich informacji udzielał policjantom, nie ma żadnego znaczenia; znaczenie ma czynność przesłuchania przed prokuratorem – wyjaśniał, odpowiadając na pytania dziennikarzy, czy Kajetan P. przyznał się do zabójstwa.

Procedura ściągnięcia Kajetana P. do kraju już się rozpoczęła. Nowak powiedział, że w środę do sądu w stolicy Malty, la Valletcie, został elektronicznie przesłany Europejski Nakaz Aresztowania. – Teraz jest to kwestia tamtejszego systemu sądownictwa – zaznaczył. Dodał, że być może Kajetan P. trafi do Polski wcześniej niż za kilka tygodni, jak wcześniej podawała prokuratura. Zaznaczył, że zależy to m.in. od stanowiska podejrzanego.

W środę po południu Kajetan P. został zatrzymany w Republice Malty. Zatrzymania dokonali lokalni policjanci, przy asyście funkcjonariuszy z Zespołu Poszukiwań Celowych Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu i funkcjonariuszy CBŚP.

– Wraz z polskimi policjantami był też włoski funkcjonariusz z Europejskiej Sieci Współdziałania Zespołów Poszukiwań Celowych – ENFAST (European Network of Fugitive Active Search Teams). Od samego początku poszukiwania prowadzone były w kraju i za granicą. Na bieżąco współdziałaliśmy z Niemcami, Włochami, Maltańczykami, zaangażowani byli oficerowie łącznikowi polskiej policji w krajach UE. Sprawdzaliśmy każdy sygnał – podała Iwona Kuc z wydziału prasowego KGP.

Jak poinformowała, sygnały dotyczące Kajetana P. docierały do polskich policjantów z Niemiec, Włoch, ale także z Irlandii. – Zadbaliśmy też o to, by każda policja w Europie była zaopatrzona w zdjęcie i informację o poszukiwanej osobie – dodała.

Z nieoficjalnych informacji Polskiej Agencji Prasowej wynika, że już kilka dni temu podejrzanego namierzyli na Malcie policjanci z grup pościgowych ze stołecznej i wielkopolskiej policji, a policjanci z Poznania ustalili, w którym hotelu zatrzymał się Kajetan P. W chwili zatrzymania Kajetan P. był zaskoczony, nie stawiał żadnego oporu. Został zatrzymany przy wysiadaniu z autobusu. W znalezionym przy nim plecaku były rzeczy osobiste i m.in. nóż.

– Kajetan P. był na Malcie od mniej więcej tygodnia. Zabiegał o zgodę na wyjazd do Tunezji. W hotelu, w którym się zatrzymał, podawał się za niemieckiego turystę – powiedział Andrzej Borowiak rzecznik prasowy wielkopolskiej policji. Policja nie ma informacji, by Kajetan P. posługiwał się nie swoimi dokumentami.

27-letni Kajetan P., który pracował w jednej z warszawskich bibliotek, jest podejrzany o zabójstwo młodej kobiety na początku lutego w Warszawie. Strażacy, wezwani do pożaru w mieszkaniu na Żoliborzu, znaleźli w nadpalonym worku ciało młodej kobiety. Było okaleczone, bez głowy. Głowę odnaleziono później w plecaku, w tym samym mieszkaniu. Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyzna zabił Katarzynę J. w mieszkaniu na Woli, a następnie przewiózł jej ciało do wynajmowanego przez siebie mieszkania na Żoliborzu.

Za Kajetanem P. wystawiono tzw. czerwoną notę Interpolu, która jest informacją dla policji innych krajów, że poszukiwany jest bardzo niebezpiecznym przestępcą. Nota oznacza, że wiadomość o poszukiwanym trafiła do 190 krajów. Wobec mężczyzny wystawiony został też Europejski Nakaz Aresztowania. Jak wcześniej poinformowała prokuratura, w sprawie przesłuchano kilkunastu świadków. Dokonano także kilkunastu oględzin, kilku przeszukań oraz powołano biegłych. Według prokuratury przekazanie Polsce zatrzymanego to kwestia kilku tygodni.
Żródło info i foto: wp.pl

Kraków: dłoń odcięta maczetą

Gdy wyszedł z klubu, otoczyło go dziewięciu mężczyzn. Jeden z nich jednym ciosem maczetą odciął mu dłoń. Gdy upadł, napastnicy atakowali go nadal siekierą i maczetami. Tak wyglądał napad kiboli Wisły na przypadkowego mężczyznę, który miał na sobie czapkę w barwach Cracovii. Śledczy ustalili, że sprawcy i ofiara nie znali się, zaatakowany mężczyzna nie miał też żadnych zatargów ze środowiskiem kibolskim. Wobec sprawców prokuratura wysłała właśnie akt oskarżenia.

Niedaleko jest Cracovia!

Do brutalnej napaści doszło w grudniu na osiedlu Bieżanów. W jednej z pizzerii przebywali bojówkarze Wisły Kraków. W lokalu obok, z automatami hazardowymi, byli ich koledzy.

– Około godziny 22 nieustalona osoba znajdująca się w tej pizzerii odebrała telefon i dowiedziała się, że na terenie osiedla znajduje się grupa pseudokibiców Cracovii. Informacja szybko obiegła imprezę oraz dotarła do osób znajdujących się przed pizzerią oraz w sąsiednim lokalu. Zaczęła formować się grupa osób mająca na celu zaatakowanie pseudokibiców – mówi Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Mieli maczety, siekiery, noże

Mieli ze sobą metalowe rurki, butelki z piwem. Grupa, do której w drodze dołączały kolejne osoby, ruszyła do pobliskiego parku obok kościoła, a potem deptakiem do góry w stronę ul. Ćwiklińskiej. Gdy dotarli na osiedle Prokocim, mieli już ze sobą maczety, siekiery, noże. Z jednego z lokali wyszedł mężczyzna, który miał na sobie czapkę w barwach Cracovii.

– Został natychmiast otoczony, napastnicy ustawili się w półkolu. Wśród nich znajdował się Dominik L., Tomasz B., Piotr J., Sebastian S., Arkadiusz Z., Szymon J., Sebastian D. Mieli ze sobą niebezpieczne przedmioty, byli gotowi do ataku. Pokrzywdzony chciał uciec, ale wówczas Dominik L. zaatakował go maczetą, silnym ciosem odciął mu całkowicie prawą dłoń – mówi prokurator Marcinkowska.

Lekarze przyszyli dłoń

Gdy ranny upadł, pozostali atakowali go siekierą i maczetą. Pocięli mu kurtkę, w końcu uciekli. Wtedy ktoś wezwał pogotowie. Rannego karetka odwiozła najpierw na SOR, potem do Szpitala Klinicznego im. Wiktora Degi w Poznaniu. Tam lekarze przyszyli mu dłoń. – Nie jest ona do końca sprawna, czeka go długa rehabilitacja i inne zabiegi lecznicze. Pokrzywdzony stracił pracę, jego sytuacja finansowa jest bardzo trudna, ma na utrzymaniu małe dziecko – dodaje prokurator Marcinkowska. Siedmiu z napastników jest tymczasowo aresztowanych. Listem gończym poszukiwany jest Dominik Luty. Prokuratura wystąpiła z wnioskiem do sądu o wydanie za nim europejskiego nakazu aresztowania.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Kolejny Francuz zidentyfikowany w szeregu dżihadystów

Kolejny Francuz został formalnie zidentyfikowany jako jeden z dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS). Michael Dos Santos jest widoczny na najnowszym nagraniu wideo, pokazującym egzekucję syryjskich żołnierzy i Amerykanina Petera Kassiga. Nawrócony na islam 22-letni Michael Dos Santos, pochodzący z podparyskiego Champigny-sur-Marne, jest już drugim, po Maxime Hauchardzie, francuskim obywatelem rozpoznanym przez francuskie służby wywiadowcze na upublicznionym przez Państwo Islamskie nagraniu z tej egzekucji, zakończonym pokazaniem odciętej głowy amerykańskiego pracownika humanitarnego Petera Kassiga.

Wspólnicy zbrodni z Zachodu

Udział niezamaskowanych obywateli państw zachodnich w takich egzekucjach dokonywanych przez Państwo Islamskie nie dziwi politologów. – Jest to pewnego rodzaju rytuał inicjacyjny – powiedział Frederic Encel, politolog, specjalista ds. Bliskiego Wschodu. – Biorących udział w egzekucji czyni się wspólnikami zbrodni. Są za nią współodpowiedzialni, a fakt, że nie zakrywają twarzy, sprawia, że po tym, co zrobili, nie mają już odwrotu – dodaje.

Dla Antoine’a Basbousa, dyrektora Centrum Studiów Państw Arabskich w Paryżu, jest to również element strategii IS. – Udział obcokrajowców, zwłaszcza z Europy Zachodniej, w egzekucjach, w dodatku gdy jedną z ofiar jest Amerykanin, oznacza, że tak radykalna organizacja jak Państwo Islamskie może liczyć na większy rozgłos niż gdyby chodziło „tylko” o egzekucje muzułmanów dokonywane przez innych muzułmanów – powiedział Basbous.

Biorących udział w egzekucji czyni się wspólnikami zbrodni.

– Jest to dla nich również sposób werbowania nowych kandydatów do dżihadu – dodał Basbous. – Tego typu przekaz trafia często na podatny grunt wśród osób poszukujących własnej tożsamości, uznania w oczach innych, goniących za przygodą. Dla tych osób trzymanie broni w ręku, poczucie decydowania o życiu i śmierci drugiego człowieka jest czymś ekscytującym, podnoszącym ich poczucie własnej wartości – podkreślił.

Francja: zatrzymanie grupy dżihadystów

– Ci ludzie wpadają w spiralę upodlenia – dodał Frederic Encel. – Podobnie jak w przypadku nazistów czy Hutu w Rwandzie, u ekstremistów zanika pojęcie człowieczeństwa. Wróg nie jest traktowany jak człowiek, lecz jak zwierzę. Stąd nikt nie ma problemu z tym, by podrzynać tym osobom gardła jak zwierzętom – mówił.

Ilu Francuzów?

Według francuskiego wywiadu do tej pory 1132 francuskich obywateli dołączyło do organizacji dżihadystycznych w Iraku i Syrii. Spośród nich prawie 400 walczy na froncie. Liczby te wzrosły dwukrotnie od początku roku. 23 proc. z tych francuskich dżihadystów nie zostało wychowanych w kulturze muzułmańskiej.
Żródło info i foto: TVP.info