Strzelanina pod stolicą Włoch. Wśród ofiar dwoje dzieci i starszy mężczyzna

Strzelanina we Włoszech nieopodal Rzymu. 34-letni mężczyzna zaczął strzelać na ulicach miejscowości Ardea. Wśród ofiar jest starszy mężczyzna oraz dwóch braci w wieku trzech i ośmiu lat. Napastnik zabarykadował się w domu i popełnił samobójstwo. Na miejscu zdarzenia pracują karabinierzy, negocjatorzy wojskowi oraz zespół rzymskich policjantów.

Jak podaje dziennik „La Stampa”, wojsko zidentyfikowało prawdopodobnego sprawcę strzelaniny. 34-letni mężczyzna zabarykadował się w mieszkaniu w Ardei.

Starszy mężczyzna (w wieku 74 lat) i dwoje dzieci w wieku trzech i ośmiu lat zostało zastrzelonych w niedzielę rano w niewielkiej miejscowości Ardea położonej nieopodal Rzymu, we Włoszech. Z niewiadomych przyczyn 34-letni mieszkaniec otworzył ogień w kierunku dwójki bawiących się dzieci. Strzelił także w stronę mężczyzny, który jechał na rowerze. Według świadków zdarzenia oddał co najmniej trzy strzały z pistoletu, po czym zabarykadował się w mieszkaniu.

– Nasi ratownicy są na miejscu z dwoma helikopterami i dwiema karetkami, aby ratować osoby biorące udział w strzelaninie, w tym dwoje dzieci w wieku trzech i ośmiu lat. Sytuacja jest bardzo poważna i jestem w stałym kontakcie z naszymi ratownikami – napisał w porannym oświadczeniu Alessio D’Amato, radny regionu Lazio ds. zdrowia i integracji społecznej, które przytacza włoski dziennik „La Stampa”.

Radny ogłosił później, że: „Otrzymałem teraz telefon, którego nigdy nie chciałem mieć. Dyrektor medyczny właśnie poinformował mnie, że lekarze dokonują stwierdzenia zgonu obojga dzieci”.

Według dziennika „La Stampa” dzieci, które zginęły w strzelaninie, nie były spokrewnione ani z napastnikiem, ani ze zmarłym mężczyzną.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Afganistan: Talibowie zabili pracowników Halo Trust

Ministerstwo spraw wewnętrznych Afganistanu poinformowało w środę o ataku talibów. Ofiary to pracownicy Halo Trust, organizacji zajmującej się rozminowywaniem w Afganistanie. – Talibowie spędzili ich do jednego pokoju i otworzyli do nich ogień – powiedział rzecznik prasowy policji prowincji. Dodał, że 14 osób zostało rannych.

– Talibowie wtargnęli na teren organizacji zajmującej się rozminowywaniem i zaczęli strzelać do wszystkich – powiedział rzecznik prasowy ministerstwa Tarik Arian. Reuters poinformował, że do ataku doszło we wtorek wieczorem w prowincji Baghlan, w której ostatnio toczą się ciężkie walki. Ofiary ataku były pracownikami Halo Trust, największej organizacji zajmującej się rozminowywaniem w Afganistanie.

– Talibowie spędzili ich do jednego pokoju i otworzyli do nich ogień – powiedział rzecznik prasowy policji prowincji Dżawed Baszarat. Dodał, że 14 osób zostało rannych. Do tej pory ani talibowie, ani organizacja nie skomentowali zajścia.

Napięcia między siłami rządowymi i talibami

Po dekadach konfliktu na ziemiach afgańskich pozostało wiele min oraz niewypałów i od obalenia rządu talibów w 2001 r. różne organizacje pracowały nad unieszkodliwieniem niebezpiecznych obiektów.

Wraz z wycofywaniem się wojsk USA i innych krajów NATO, które mają opuścić Afganistan do 11 września, narastają napięcia i walki między siłami rządowymi i talibami. Talibowie walczą z wojskami rządowymi w 26 z 34 prowincji kraju.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Burkina Faso: Rośnie liczba ofiar krwawego ataku na wioskę

Do 160 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych ataku, dokonanego w nocy z piątku na sobotę przez uzbrojonych napastników we wsi Solhan w prowincji Yagha na północnym wschodzie Burkiny Faso – poinformowały w niedzielę lokalne władze.

Ogółem „zwłoki 160 osób, w tym ok. 20 dzieci, pochowała wczoraj (w sobotę) w trzech masowych grobach miejscowa ludność (…)” – powiedział przedstawiciel władz. Według wcześniejszych doniesień z tych samych źródeł liczba ofiar śmiertelnych w sobotę wieczorem wynosiła 138.

Jest to najkrwawszy atak w Burkinie Faso od kilku lat. W kraju ogłoszono 72-godzinną żałobę narodową. Napastników określono jako terrorystów; do tej pory nikt nie przyznał się do ataku.

Burkina Faso i inne kraje Sahelu od lat zmagają się z atakami grup dżihadystycznych mających związki z Al-Kaidą i Państwem Islamskim. Mimo międzynarodowych misji antyterrorystycznych z udziałem żołnierzy m.in. Francji i USA stan bezpieczeństwa w regionie nie uległ poprawie. Ocenia się, że od 2015 roku w tego rodzaju atakach życie straciło 1300 osób, a ponad milion zostało zmuszonych do opuszczenia swych domostw.
Źródło info i foto: interia.pl

Ujawniono skalę niemieckich zbrodni w obozach koncentracyjnych na Alderney

Brytyjscy śledczy tuż po II wojnie światowej zebrali dokładne informacje na temat zbrodni popełnionych przez Niemców w obozów koncentracyjnych na wyspie Alderney – jedynych obozach na Wyspach Brytyjskich – ale władze nic z tym nie zrobiły i nie pociągały do odpowiedzialności sprawców. Dziś o sprawie znów zrobiło się głośno.

Do sieci czterech obozów na Alderney na Wyspach Normandzkich trafiło ponad 6000 osób z 27 narodowości. Największą grupę stanowili wśród nich rosyjscy, polscy i ukraińscy jeńcy wojenni, a następnie francuscy Żydzi oraz niemieccy i hiszpańscy więźniowie polityczni. Według ostrożnych szacunków, zginęło w nich prawie tysiąc osób – najczęściej z wycieńczenia, głodu lub zabitych dla zabawy przez niemieckich strażników.

Historia obozów na Alderney

Szczegóły dotyczące warunków panujących w obozach na Alderney opisał „The Sunday Times”, który zapoznał się ze znajdującym się w rosyjskich archiwach brytyjskim raportem na ten temat. Sporządzony on został przez oficera brytyjskiego wywiadu, kapitana Theodore’a Pantcheffa, który po wyzwoleniu wyspy zebrał relacje od 3000 osób – byłych więźniów, niemieckich żołnierzy i jej mieszkańców.

Historia obozów na Alderney zaczęła się po upadku Francji w czerwcu 1940 r. Brytyjski rząd uznał wówczas, że leżące u jej wybrzeży Wyspy Normandzkie, które są dependencjami Korony Brytyjskiej, są w tej sytuacji zbyt trudne do obrony i mają zbyt małą wartość strategiczną, więc podjął decyzję o ewakuacji stamtąd wojska. W październiku 1940 r. Adolf Hitler zapowiedział, że chce, aby wyspy stały się elementem sieci fortyfikacji wzdłuż wybrzeży Atlantyku, które będą chroniły przed inwazją aliantów.

Ponieważ Alderney – trzecia co do wielkości wyspa w archipelagu – liczyła tylko ok. 1400 mieszkańców, czyli znacznie mniej niż Jersey i Guernsey, całą jej populację przesiedlono i Niemcy wybrali ją jako miejsce utworzenia obozów pracy. Cztery obozy – nazwane Borkum, Helgoland, Sylt i Norderney – zaczęły funkcjonować w styczniu 1942 r., przy czym ostanie dwa w 1943 r. przeszły pod kontrolę SS i stały się obozami koncentracyjnymi. Do obozów zwożono więźniów z różnych krajów europejskich, nakazując im budową fortyfikacji.

„Zostało wykazane, jak sądzę, że zbrodnie o systematycznie brutalnej i okrutnej naturze były popełniane na brytyjskiej ziemi w ciągu ostatnich trzech lat” – napisał w raporcie Theodore Pantcheff. Jak wskazał, w obozach na Alderney Niemcy stosowali politykę „Vernichtung durch Arbeit”, czyli wyniszczenia poprzez pracę.

Według jego raportu, robotnicy przymusowi zwożeni statkami na wyspę „byli trzymani pod pokładem w skrajnie ciasnych warunkach, w jednym przypadku mając mniej niż jeden metr kwadratowy przestrzeni pokładowej na osobę, a na pokładzie nie było żadnych urządzeń sanitarnych”. Niektórzy z więźniów zmarli już w czasie transportu. Pantcheff przywołuje relację niemieckiego oficera, który powiedział, że z jednego statku, czekającego w porcie pięć dni, wyniesiono 14 ciał.

Więźniowie mieszkali w drewnianych barakach otoczonych drutem kolczastym. Wiele z nich było zalanych wodą i konstrukcyjnie nietrwałych, poddających się wiatrom i burzom. Więźniowie spędzali większość czasu na zewnątrz zajmując się wyłącznie pracą. Pantcheff napisał, że „zagraniczni robotnicy wykonywali 12 godzin ciężkiej pracy budowlanej dziennie, czasem więcej, z przerwą w południe, wahającą się od 10 minut do pół godziny, przez siedem dni w tygodniu”.

Wskazywał, że więźniowie otrzymywali głodowe racje żywnościowe, które obejmowały „pół litra kawy, bez mleka i cukru na śniadanie, pół litra cienkiej zupy kapuścianej na obiad oraz podobną porcję zupy i 1-kilogramowy bochenek na 5-6 mężczyzn na kolację”, w efekcie czego zagłodzenie było najczęstszą przyczyną śmierci. Z kolei próbę zjedzenia czegokolwiek poza tymi racjami, jak resztek ze śmierci, znalezionego ziemniaka czy ślimaka była karana, czasem nawet śmiercią.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Salwador: Masowy grób za domem policjanta

Za domem byłego policjanta Hugo Ernesto Osorio Chávez w Chalchuapa w Salwadorze znaleziono masowy grób, a w nim szczątki 40 osób. Śledczy podejrzewają, że większość ofiar to kobiety. W maju w Salwadorze zamordowane zostały 57-letnia Mirna Cruz Lima i jej 26-letnia córka Jacquelin. Trop prowadził do byłego policjanta 51-letniego Hugo Ernesto Osorio Chávez.

Mężczyzna podczas przesłuchania przyznał się do podwójnego zabójstwa kobiet. Podczas dochodzenia przeszukano jego dom. Wtedy na podwórku natrafiano na makabryczne odkrycie – masowy grób. Wydobyto z niego szczątki 27 osób, w przeważającej większość kobiet. Śledczy obawiają się, że w grobie pochowanych zostało nawet 40 osób.

Znajdujemy coraz więcej ludzkich szczątków, ułożonych jedne na drugich – mówi technik kryminalny w lokalnej gazecie „La Prensa Grafica”.

Prace śledczych trwają, a wokół domu byłego policjanta gromadzą się ci, których bliscy w ostatnim czasie zaginęli bez śladu.

Nadzieja umiera ostatnia. Dlatego tu jestem – mówi Dora Alicia Landaverde, której syn David zaginął przed trzema laty.

„El Universal” pisze, że Hugo Ernesto Osorio Chávez został zmuszony do opuszczenia szeregów policji w 2010 roku po oskarżeniach o stosowanie przemocy oraz gwałty.

Prokurator Graciela Sagastume twierdzi, że wszystko wskazuje na to, że większość ofiar, pochowanych w masowym grobie, została wykorzystana seksualnie.

„El Universal” pisze ponadto, że wśród ofiar byłego policjant były także osoby nieletnie. Najmłodsza z ofiar miała 7 lat.

Śledczy podejrzewają, że Osorio Chávez porywał, gwałcił i zabijał kobiety i dziewczęta od dekady. Swoje ofiary poznawał w mediach społecznościowych, zwabiał obietnicami pomocy w realizacji marzeń o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych. Prokuratura wydała nakaz aresztowania jeszcze 9 osób, które, jak podejrzewa, współdziałały z aresztowanym 51-latkiem. To także byli policjanci oraz byli żołnierze.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rosja: W strzelaninie w Kazaniu zginęło 11 osób

Jedenaście osób, dzieci oraz nauczyciel, zginęło w strzelaninie, do której doszło w gimnazjum w Kazaniu – podaje rosyjska agencja TASS. Świadkowie przekazali, że doszło też do eksplozji. Jeden z zamachowców został zastrzelony po szturmie na szkołę służb bezpieczeństwa.

Do tragedii doszło w jednej ze szkół w tym rosyjskim mieście. Agencja Interfax podała początkowo, że zginęło dziewięć osób. Chwilę wcześniej Ria Novosti podało, powołując się na informacje służb ratunkowych, że zginął nauczyciel i sześcioro dzieci.

Wcześniej informowano, że nieznane osoby otworzyły ogień w pobliżu placówki edukacyjnej. Miało też dojść do eksplozji – świadkowie mówią, że słyszeli wybuch. 

Pozostałe dzieci przebywające w szkole zostały ewakuowane. Na miejsce przybyło co najmniej 20 karetek, przyjechał też minister zdrowia Tatarstanu Marat Sadykow. Według agencji TASS nastolatek, który otworzył ogień, został zatrzymany. Media informowały także, że w szkole doszło do wybuchu.

Drugi sprawca wtorkowej strzelaniny w gimnazjum w Kazaniu w Rosji został zabity – podała po godz. 10.15 czasu polskiego telewizja REN TV powołując się na źródła. Chwilę wcześniej stacja poinformowała o szturmie sił bezpieczeństwa na szkołę, w której pozostawał drugi napastnik.

Przypuszczano, że wziął i przetrzymywał w budynku zakładników. Pierwszy sprawca, którym według różnych źródeł jest 17-letni bądź 19-letni chłopak, został wcześniej zatrzymany. Aktualny bilans strzelaniny to 11 ofiar, z czego większość stanowią uczniowie. „32 osoby są ranne” – podała agencja TASS.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Strzelanina w gimnazjum w Kazaniu. Wiele ofiar

Od siedmiu do dziewięciu osób – według różnych źródeł – zginęło we wtorek w strzelaninie w gimnazjum w Kazaniu. Sprawcą był prawdopodobnie nastolatek. Część mediów informuje o dwóch sprawcach. Do strzelaniny doszło w gimnazjum w Kazaniu, głównym mieście republiki Tatarstanu, wchodzącej w skład Federacji Rosyjskiej – podały we wtorek media w Rosji. Mowa jest o mężczyźnie bądź nastolatku, który otworzył ogień. Świadkowie mówią, że słyszeli wybuch.

Według wstępnych, nieoficjalnych informacji, policja zatrzymała jednego z napastników. Ma to być nastolatek. W budynku może być jeszcze jedna uzbrojona osoba. Agencja Interfax poinformowała o dziewięciu ofiarach śmiertelnych. Agencja RIA Nowosti podała, że zginęło sześcioro uczniów i nauczyciel.

Na miejsce wysłano karetki pogotowia. Trwa ewakuacja dzieci z budynku szkoły.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nie żyje seryjny morderca zwany „ogrem z Ardenów”

Michel Fourniret zmarł w poniedziałek w szpitalu, zabierając ze sobą wiele mrocznych tajemnic – komentuje francuska prasa. Seryjny morderca, zwany „ogrem z Ardenów”, przyznał się do popełnienia jedenastu morderstw, a skazano go za osiem z nich. Michel Fourniret został aresztowany w 2003 roku po tym, jak 13-letnia dziewczynka uciekła z jego furgonetki i wezwała policję. W 2008 roku skazano go na dożywocie za zgwałcenie lub usiłowanie zgwałcenia w latach 1987-2001 siedmiu kobiet i dziewcząt w wieku od 12 do 22 lat, a następnie zabicie ich. W 2018 roku skazano go na dożywocie za jeszcze jedno morderstwo.

W ostatnich tygodniach rodzina zaginionej w 2003 roku dziewięcioletniej Estelle Mouzin, do której zamordowania w 2020 roku przyznał się Fourniret, liczyła na odnalezienie jej ciała. Od grudnia ub.r. śledczy przeszukiwali bez powodzenia las otaczający zamek Sautou w Ardenach, dawną własność Fournireta, gdzie seryjny morderca miał ukryć ciało dziecka. DNA dziewczynki odnaleziono na materacu w domu siostry mordercy.

Jak wspominają koledzy ze szkoły, Michel był przeciętnym uczniem. Po ukończeniu edukacji został mistrzem hutnictwa, podobnie jak jego ojciec.

Kim był „ogr z Ardenów”?

W 1967 roku Fourniret został po raz pierwszy skazany na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu za napaść na nieletnią, przebywał również krótko w szpitalu psychiatrycznym. W latach 1977–1981 dopuszczał się licznych gwałtów i napaści seksualnych, za które został skazany na lata w więzieniu. Poznał tam Monique Olivier, z którą po wyjściu na wolność ożenił się i dokonywał kolejnych morderstw i gwałtów.

W grudniu 1987 roku po wyjściu z więzienia zamordował 17-letnią Isabelle, a następnie kolejne swoje ofiary. Został skazany na dożywocie w 2008 roku, jego żona uznana została za współwinną zbrodni.

Para mówiła o sobie, że jest ”gorsza od Marca Detroux”, słynnego belgijskiego mordercy i pedofila. Biegli uznali, że Fourniret lubił polować na kobiety i dziewczynki, dominować nad ofiarami i zabijać je. Zabójca twierdził, że w dzieciństwie molestowała go matka. Fourniret był trzykrotnie żonaty i miał pięcioro dzieci, jedna z jego córek popełniła samobójstwo, nie mogąc znieść tego, że nosi to samo nazwisko, co seryjny morderca.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź i biskup Edward Janiak wciąż nie wpłacili pieniędzy na rzecz fundacji

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź i biskup Edward Janiak, którzy zostali ukarani przez Watykan za tuszowanie pedofilii wśród duchownych, wciąż nie wpłacili pieniędzy na rzecz kościelnej Fundacji Świętego Józefa – dowiedział się reporter RMF FM. Nuncjatura Apostolska o nałożonej bezpośrednio przez papieża karze poinformowała ponad dwa tygodnie temu.

Duchowni zastosowali się do papieskiej decyzji połowicznie. Obaj nie wypełnili ostatniego nakazu z kary papieskiej – wpłaty z osobistych funduszy odpowiedniej kwoty na rzecz Fundacji Świętego Józefa. Pieniądze miały być przeznaczone na pomoc ofiarom i prewencję.

Duchowni wypełnili pozostałe polecania. Arcybiskup Głódź opuścił Gdańsk i teren archidiecezji, a biskup Janiak musiał opuścić diecezję kaliską prawie rok temu.

Obaj też od 29 marca nie uczestniczą w żadnych, publicznych uroczystościach na terenach, które kiedyś podlegały ich władzy duszpasterskiej. Sprawa abp Głódzia badana była na podstawie przepisów motu proprio „Vos estis lux mundi”, ogłoszonego przez papieża Franciszka w maju 2019 ubiegłego roku. W dokumencie tym papież wskazał, że do odpowiedzialności kościelnej mogą być pociągnięci nie tylko sprawcy przestępstw seksualnych na szkodę osób małoletnich i zależnych, ale także ich kościelni przełożeni, jeśli udowodni się im „działania lub zaniechania mające na celu zakłócanie lub uniknięcie dochodzeń cywilnych lub kanonicznych, administracyjnych lub karnych”.

W oświadczeniu przesłanym PAP w październiku ubiegłym roku 16 kapłanów archidiecezji gdańskiej potwierdziło, że przesłało stosowne dokumenty do nuncjatury apostolskiej. Pojawiły się m.in. zarzuty ukrywania doniesień o przypadkach molestowania w archidiecezji gdańskiej.

Abp Głódź zapewniał wówczas, że nie zbagatelizował żadnych doniesień. Chcę podkreślić, że nie wykazałem żadnej opieszałości w sprawie jakichkolwiek duchownych, którzy dopuścili się przestępstwa. Prowadzone są one zgodnie z procedurami określonymi przez Stolicę Apostolską i Konferencję Episkopatu Polski – napisał 24 lutego w oświadczeniu.

Papież Franciszek przyjął 13 sierpnia rezygnację abpa Sławoja Leszka Głódzia z pełnienia posługi arcybiskupa metropolity gdańskiego. Duchowny skończył 75 lat, osiągając tym samym wiek emerytalny. Nie oznacza to jednak, że został zwolniony z odpowiedzialności za czyny popełnione w trakcie sprawowania urzędu.

Sprawa bpa Janiaka

Z kolei biskup Edward Janiak miał ukrywać przypadki molestowania seksualnego przez księdza pracującego w diecezji kaliskiej.

Afera wokół biskupa wybuchła po filmie braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”. W nim dziennikarze przedstawili sprawę księdza Arkadiusza H., który przez lata molestował seksualnie trzech chłopców – braci Bartłomieja i Jakuba oraz Andrzeja. W marcu 2021 roku ksiądz Arkadiusz H. został uznany przez Sąd Rejonowy w Pleszewie za winnego molestowania nieletniego. W dokumencie zostały pokazane też zaniedbania ze strony ordynariusza diecezji. W związku z tym prymas Polski abp Wojciech Polak skierował do Watykanu wniosek o przeprowadzenie dochodzenia w tej sprawie.

Po premierze filmu „Zabawa w chowanego” przed siedzibą kurii diecezjalnej w Kaliszu odbył się protest mieszkańców przeciwko księżom pedofilom i biskupowi Janiakowi. Protestujący przynieśli ze sobą transparenty m.in. z hasłami: „Z parafii do parafii zamiast do celi”, „Biskupie, czas na sąd ostateczny”, „Jesteśmy z ofiarami”.

W czerwcu 2020 roku „Gazeta Wyborcza” informowała, że tuż po premierze filmu bp Edward Janiak trafił do szpitala z podejrzeniem udaru. Okazało się, że hierarcha był kompletnie pijany.

Ponadto portal „Więź” opisał sprawę, gdzie Janiak miał mobbingować rektora seminarium w Kaliszu. Miał też wspierać przyjęcie do tego seminarium kleryka, o którym wiedział, że ten jest podejrzewany o posiadanie materiałów pedofilskich. We wrześniu Prokuratura Rejonowa w Pleszewie oskarżyła księdza z diecezji kaliskiej Arkadiusza H. o molestowanie nieletnich.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Strzelanina w Austin w Teksasie. Zatrzymany sprawca zabił córkę i byłą żonę

Policja w Teksasie aresztowała w poniedziałek Stephena Brodericka podejrzanego o zastrzelenie w niedzielę trzech osób w Austin. Zatrzymany miał przy sobie broń, ale nie stawiał oporu. Władze zidentyfikowały wszystkie ofiary śmiertelne Afroamerykanina. Jedną jest Alyssa Broderick, będąca według mediów prawdopodobnie jego córką. Mężczyzna zabił też byłą żonę.

Afroamerykanin, który był niegdyś detektywem w biurze szeryfa, został wykryty w miejscowości Manor w Teksasie. O jego zatrzymaniu powiadomił szef tamtejszej policji Ryan Phipps.

– Szedł poboczem Old Kimbro Road. (…) Zgłosiły to dwie osoby, uznając, że odpowiada opisowi podejrzanego. Nasi funkcjonariusze udali się tam i przeprowadzili operację wysokiego ryzyka. W pełni się im podporządkował i został zatrzymany, a oni znaleźli przy nim pistolet – mówił Phipps, cytowany przez CNN i dodał, że Broderick został przewieziony do więzienia w hrabstwie Travis.

Oskarżony o molestowanie dziecka

Prokurator okręgowy Travis Jose Garza powiedział, że podejmie starania, aby mężczyzna nie został zwolniony z aresztu za kaucją. Jak wyjaśnił, zabrania tego prawo teksańskie, ponieważ Broderick był już zwolniony za kaucją za inne zarzuty. Broderick był oskarżony o molestowanie seksualne dziecka. Spędził w czerwcu ubiegłego roku 16 dni w więzieniu, zanim wpłacił kaucję w wysokości 50 tys. dolarów.

Najpewniej zabił własną córkę i byłą żonę

Władze zidentyfikowały ofiary śmiertelne Afroamerykanina. Jedną jest Alyssa Broderick, będąca według mediów prawdopodobnie jego córką, która chodziła w latach 2009-2020 do liceum w Elign, drugą uczeń tej szkoły Willie Simmons. Trzecią jest była żona mordercy – Amanda Broderick. Na razie nie podano więcej szczegółów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl