Zabójstwo na terenie ogródków działkowych w Olsztynie. Kary utrzymane

Sąd Apelacyjny w Białymstoku nie znalazł okoliczności łagodzących i prawomocnie utrzymał kary 25 lat więzienia dla dwójki oskarżonych o zabójstwo młodego mężczyzny na terenie jednego z olsztyńskich ogrodów działkowych. Zwrócił uwagę, że do zbrodni doszło wręcz bez powodu. Apelacje składali obrońcy, którzy chcieli zmiany kwalifikacji prawnej czynu – z zabójstwa na pobicie ze skutkiem śmiertelnym i kary łagodniejszej, albo uchylenia wyroku i zwrotu sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Olsztynie.

Do zbrodni doszło 30 grudnia 2020 roku, na terenie ogródków działkowych „Szafirek” w Olsztynie. Według ustaleń prokuratury, mieszkaniec jednej z podmiejskich miejscowości, dzień wcześniej późnym popołudniem przyjechał do Olsztyna, gdzie poznał trzech mężczyzn.

Wspólnie pili alkohol i zażywali narkotyki w altanie na terenie ogródków działkowych. Mężczyźni byli bezdomni i wówczas zajmowali tę altankę. Do konfliktu między pokrzywdzonym a oskarżonymi miało dojść w momencie, gdy próbował on zażyć porcję narkotyku przeznaczoną nie dla niego. Doszło do kłótni, potem do brutalnego pobicia. Do zgonu doprowadziły rozległe, poważne obrażenia głowy i ubytek krwi.

Jak wskazali powołani w śledztwie biegli, ofiara została brutalnie pobita m.in. przy użyciu metalowej rurki o ponadmetrowej długości i szklanej butelki, nieustalonym ostrym narzędziem zadano jej też pięć ran kłutych ramion.

Sąd utrzymał kary

Sąd Apelacyjny w Białymstoku uznał apelacje za bezzasadne i kary 25 lat więzienia utrzymał. Sprawcy działali w porozumieniu i z zamiarem ewentualnym zabójstwa, apelacje obrońców stanowią jedynie polemikę z prawidłowymi ustaleniami pierwszej instancji – uzasadniał sąd.

– Bili wspólnie, po całym ciele, a następnie razem przeciągnęli – skatowanego mężczyznę – w stronę domu znajdującego się na działce, gdzie porzucili go bez żadnych szans na jakąkolwiek pomoc i w okolicznościach, które musiały w sposób nieuchronny prowadzić do śmierci pokrzywdzonego – uzasadniała wyrok sędzia Alina Kamińska. Przypominała, że była zima, noc i teren ogródków działkowych, gdzie nie ma wtedy ludzi.

Sędzia zwracała uwagę na brutalność sprawców, pastwienie się nad ofiarą i rozległość zadanych obrażeń. – Skutek w postaci śmierci pokrzywdzonego był im obojętny. A przypomnieć należy, że obojętność wobec skutku już statuuje zamiar ewentualny – dodała. Odnosząc się do stopnia demoralizacji sprawców, ich wcześniej wielokrotnej karalności sędzia Kamińska mówiła, że w tej sprawie 25 lat więzienia to kara „właściwa i sprawiedliwa”. – Ma też chronić społeczeństwo przed takimi osobami, jak oskarżeni – podkreśliła.

Przypomniała, że sprawcy, którzy byli pod wpływem alkoholu i środków odurzających, działali z błahego powodu, a w ocenie społecznej „bez powodu”, bo chodziło o tzw. działkę narkotyku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Tychy: Atak nożownika. Dwie osoby w szpitalu

​22-letni nożownik w Tychach zaatakował trzy osoby wychodzące z ogródków działkowych. Dwie osoby trafiły do szpitala. Napastnik trafił w ręce policjantów. Jak podaje „Dziennik Zachodni”, do zdarzenia doszło w sobotę, 4 września, przy wejściu do ogródków działkowych w Tychach. 22-latek zaatakował nożem trzech mężczyzn, którzy akurat wychodzili z terenów ogródków. Dwie osoby trafiły do szpitala.

Napastnik trafił w ręce policji. Był pod wpływem alkoholu. Funkcjonariuszem ustalają motywy i okoliczności zdarzenia. Śledztwo prowadzone jest pod kątem bójki z użyciem niebezpiecznego narzędzia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zaginął 84-latek z Przemyśla

Policja, wojsko i straż pożarna szukają 84-letniego Władysława Klepackiego. Mieszkaniec Przemyśla zaginął w trakcie okresu świątecznego, ostatni raz kontaktował się z rodziną w Wigilię. Dzień później wyszedł z mieszkania bez dokumentów osobistych. 

Władysław Klepacki, 84-letni mieszkaniec Przemyśla, zaginął kilka dni temu. Jego rodzina ostatni raz nawiązała z nim kontakt w Wigilię wieczorem. Jak podaje rzeszowska „Gazeta Wyborcza”, w I dzień świąt ok. godz. 11 wyszedł ze swojego mieszkania przy ul. Kosynierów. Od tamtej pory do niego nie wrócił ani nie kontaktował się z bliskimi.

25 grudnia po południu rodzina zgłosiła zaginięcie mężczyzny. Od momentu przyjęcia zawiadomienia, policjanci, a także żołnierze rozpoczęli poszukiwania. Sprawdzany był i wciąż jest zarówno teren miasta, jak i całego powiatu przemyskiego. 

„W czasie działań sprawdzono ogródki działkowe, cmentarze, dworce, szpitale oraz wykonano wiele innych zadań wskazanych przez kierującego akcją z przemyskiej policji. W niedzielę w akcję zaangażowani byli również strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu, którzy przy pomocy sonaru sprawdzili dno rzeki San od mostu Orląt Przemyskich do miejscowości Buszkowice. Poszukiwania cały czas trwają” – powiedział w rozmowie z rzeszowską „GW” kpt. Witold Sura, rzecznik prasowy 3. Podkarpackiej Brygady Obrony Terytorialnej. Jak dodał, w akcji poszukiwawczej brało udział również 29 żołnierzy z 34. Batalionu Lekkiej Piechoty w Jarosławiu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ciało 64-latki znalezione w jednym z ogródków działkowych w Bielawie

Fot. Damian Klamka/East News. n/z radiowoz policyjny, policja

Ciało 64-letniej kobiety znaleźli policjanci w jednym z ogródków działkowych w Bielawie na Dolnym Śląsku. Kobieta została uduszona, a w sprawie zatrzymano jej syna – dowiedziała się nieoficjalnie PAP. Zwłoki 64-latki z Dolnego Śląska. Policja rozpoczęła poszukiwania mieszkanki Bielawy po tym, jak zgłoszono jej zaginięcie. W czwartek policjanci znaleźli ciało kobiety w kompostowniku na należącym do niej ogródku działkowym.

– Ciało było w worku. Dziś odbyła się sekcja zwłok, która wykazała, że kobieta została uduszona – powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową prokurator Rejonowy w Dzierżoniowie Tomasz Fedorszczak.

W sprawie zatrzymano mężczyznę. – W sobotę z zatrzymanym będą prowadzone dalsze czynności – przekaazał prokurator, nie podając szczegółów dotyczących tożsamości podejrzewanego. Według nieoficjalnych informacji Polskiej Agencji Prasowej zatrzymany mężczyzna to syn zamordowanej kobiety. PAP ustaliła też, że to on oraz inna osoba z rodziny zgłosili zaginięcie 64-latki.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kolejny dzień poszukiwań zaginionego Kacpra. Sprawdzono już 500 ha terenu

Już od ośmiu dni policjanci prowadzą poszukiwania zaginionego Kacperka z Nowogrodźca. Następne działania poszukiwawcze skupią się na przeczesywaniu terenu na lądzie. W poniedziałek 4 maja służby kontynuują poszukiwania 3,5-letniego chłopca, który zaginął w okolicy ogródków działkowych. Według śledczych najbardziej prawdopodobny wariant zakłada, że chłopiec wpadł do pobliskiej rzeki Kwisy. Akcja nadal prowadzona będzie na rzecze, jednak większość sił skierowanych zostanie do prowadzenia działań na lądzie.

Ósmy dzień poszukiwań 3,5-letniego Kacperka

– Poszukiwania Kacperka są prowadzone wielotorowo. Dziś swoje działania koncentrujemy na przeczesywaniu terenów lądowych. Sprawdzane będą wszelkie zarośla, zakrzaczenia, tereny otwarte i leśne. Sprawdzamy też inne wątki, ale to są czynności o charakterze niejawnym – powiedział w rozmowie z Onetem p.o. rzecznika Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu Kamil Rynkiewicz.

Przez ostatni tydzień płetwonurkowie szukali 3,5-letniego dziecka, które mogło wpaść do Kwisy. W ciągu ośmiu dni przeszukano ponad 20 kilometrów koryta rzeki. Akcja jest utrudniona, bo Kwisa w okolicach Nowogrodźca ma wiele odnóg i jest podzielona przez kilka elektrowni wodnych. Oprócz niej funkcjonariusze przeszukali także ogródki działkowe i tereny kolejowe. Na 500 hektarach terenu służbom jak dotąd nie udało się odnaleźć śladu po zaginionym.

Śledztwo w sprawie zaginięcia chłopca prowadzi Prokuratura Rejonowa w Bolesławcu. Zarzut usłyszał ojciec 3,5-letniego Kacperka, który w czasie zaginięcia opiekował się synem. Mężczyzna był wtedy pod wpływem alkoholu. 34-letni ojciec był też poszukiwany do odbycia kary za przestępstwo przeciwko mieniu. Rafał B. usłyszał już zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia. Grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowe informacje dotyczące poszukiwań zaginionego 3-latka

Kilkuset policjantów, żołnierzy i strażaków kolejny dzień szuka czteroletniego Kacpra z Nowogrodźca (województwo dolnośląskie). Chłopiec ostatni raz widziany był 27 kwietnia w pobliżu rzeki Kwisy. I to na niej w środę skupiają się działania służb. Na miejsce przyjechali między innymi najlepsi policyjni płetwonurkowie, którzy mają sprawdzić miejsca wcześniej niedostępne. Prokuratura informuje, że zarzuty ma usłyszeć ojciec chłopca.

Poniedziałkowe popołudnie niemal czteroletni Kacper Błażejowski spędzał ze swoim ojcem na terenie ogródków działkowych, tuż obok rzeki Kwisy, w Nowogrodźcu.

Kilka minut przed 19 służby poinformowano o zaginięciu dziecka. Do akcji ruszyli policjanci, strażacy i żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. Wykorzystano psa tropiącego i śmigłowiec, który z powietrza próbował namierzyć chłopca. Wszystko dlatego, że od początku nie było pewności, co stało się z Kacprem.

– Ojciec w trakcie przesłuchania wyjaśniał, że stracił dziecko z oczu. Gdy nie mógł go odnaleźć, zawiadomił policję – relacjonowała Anna Kublik-Rościszewska z bolesławieckiej policji. Nie wiadomo więc, czy chłopiec wpadł do rzeki, czy może niepostrzeżenie się oddalił. – Wszystko wskazuje, że oddalił się z miejsca, gdzie był z ojcem. Nie mamy jednak stuprocentowej pewności, że dziecko wpadło do wody – przyznaje Norbert Kurenda, komendant bolesławieckiej policji.

Poniedziałek: szukali mundurowi i okoliczni mieszkańcy

Na rzece Kacpra szukali strażacy. Na lądzie, początkowo wzdłuż brzegu, policjanci i terytorialsi. Nie natrafiono jednak na żaden ślad, trop czy dowód, który łączyłby się z tą sprawą i pomógłby odnaleźć czterolatka. Akcja na brzegu trwała także w nocy z poniedziałku na wtorek.

Szukali nie tylko mundurowi, ale też okoliczni mieszkańcy i bliscy chłopca. – Chodziłam, szukałam wszędzie, gdzie się dało, do trzeciej rano. Mam nadzieję, że się odnajdzie cały i zdrowy. To kochane dziecko, żywy skarb. Nie wierzę, żeby sam poszedł do rzeki – mówiła pani Iwona, matka chrzestna Kacpra.

Wtorek: apel policji, kilkanaście godzin poszukiwań i postępowanie prokuratury

We wtorek strażacy wznowili poszukiwania na Kwisie. Policja poinformowała też o zatrzymaniu ojca chłopca. Okazało się, że mężczyzna był poszukiwany do odbycia kary w związku z przestępstwami przeciwko mieniu. Na jaw wyszło też, że w chwili zaginięcia syna mężczyzna był pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało, że w organizmie miał wtedy 0,7 promila alkoholu.

Policjanci zaapelowali też: „Osoby znające miejsce pobytu dziecka lub posiadające informacje, które mogą pomóc w ustaleniu jego miejsca pobytu, proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Bolesławcu na numer telefonu 75 6496 200 lub 201”. Przypomnieli też, jak w momencie zaginięcia ubrany był Kacper. Chłopiec miał na sobie czarne spodnie bojówki, koszulkę w biało-czerwone paski z Myszką Miki i szare sportowe buty.

We wtorek służby powiększyły też teren poszukiwań. W sumie przeszukały niemal 500 hektarów w promieniu siedmiu kilometrów od miejsca, w którym Kacper był widziany po raz ostatni. Dziecka szukało w sumie kilkaset osób. Jednak ani apele, ani kilkanaście godzin poszukiwań nie przyniosły przełomu. Nadzieję, jak mówił Mariusz Ciarka, rzecznik komendanta głównego policji, daje to, że „chłopiec lubi się chować i siedzieć cicho, aby nikt nie mógł go znaleźć”.

Policjanci podkreślali też, że trwa weryfikacja każdej pojawiającej się w sprawie informacji. – Żaden ze scenariuszy nie został wykluczony. Jest kilka hipotez, ale za wcześnie, by mówić, która z nich jest najbardziej prawdopodobna – przekazał Wojciech Jabłoński z biura prasowego dolnośląskiej policji.

Swoje hipotezy ma też prokuratura, która wszczęła postępowanie w sprawie narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Nikomu na tym etapie nie przedstawiono zarzutów.

Środa: najlepsi policyjni płetwonurkowie sprawdzą rzekę, prokuratura zapowiada zarzuty

W środę około godziny ósmej rano poszukiwania zaginionego Kacpra wznowiono. Akcja ma być skoncentrowana na przeszukiwaniu wcześniej trudno dostępnych miejsc na rzece. W działania poszukiwacze włączyli się kontrterroryści policyjni z całej Polski, specjalizujący się w poszukiwaniach podwodnych.

– Najlepsi policyjni płetwonurkowie przyjechali na miejsce i będą przeczesywać koryto rzeki. Chcemy wnikliwie i bardzo szczegółowo przejrzeć każdy zakątek, który do tej pory był niedostępny. Chcemy je sprawdzić, by zweryfikować informacje, które do nas napływają – przekazała Anna Kublik-Rościszewska z bolesławieckiej policji. I podkreśliła, że jednocześnie wciąż będą prowadzone działania na brzegu. – We wtorek przeszukaliśmy ponad 700 hektarów – poinformowała.

W środę rano rozpoczęło się też przesłuchanie ojca Kacpra. Jak poinformował Tomasz Czułowski z Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, mężczyzna ma usłyszeć zarzut narażenia zdrowia i życia dziecka. – W sprawie przesłuchano świadków, między innymi matkę chłopca. W tym momencie okoliczności wskazują na to, że ojciec nie upilnował syna, który znajdował się pod jego opieką – przekazuje prokurator.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek. Co odkryto w czasie przeszukań terenów działkowych w Sopocie

Ta sprawa od niemal 10 lat spędza sen z powiek śledczym. Od lipca 2010 roku nie udało im się ustalić, co stało się z Iwoną Wieczorek. Dziewczyna zniknęła po kłótni ze znajomymi, z którymi bawiła się w jednej z dyskotek w Sopocie. Nigdy nie znaleziono nawet śladu po niej. Teraz prokuratura postanowiła wznowić poszukiwania gdańszczanki. Kilkudziesięciu policjantów, ramię w ramię, już drugi dzień przeczesuje ogródki działkowe przy ul. Reja w Sopocie.

– Potwierdzam, że prowadzone jest przeszukiwanie terenu w Sopocie – przyznaje w rozmowie z Faktem Ewa Bialik z Prokuratury Krajowej. – Ze względu na dobro śledztwa nic więcej nie mogę w tej sprawie zdradzić.

Na miejscu jest kilkudziesięciu policjantów. Przy użyciu specjalnego sprzętu, dronów, georadarów i długich prętów do pobierania próbek z ziemi przeczesują teren. W czwartek skupiali się na jednej z działek. To ogródek dziadków kolegi, z którym feralnej nocy na imprezie bawiła się Iwona. Na działce byli tuż przed pójściem na dyskotekę.

– To miejsce już policja przeszukiwała – mówi nam sopocianin, który obok ma działkę. – Pamiętam to, wtedy nic nie znaleziono.

Nieoficjalnie: znaleziono fragment bielizny

Czy tym razem będzie inaczej? Od niedawna sprawą zajmuje się nowy prokurator, czy dopatrzył się czegoś nowego w aktach sprawy? Czy wówczas popełniono jakiś błąd? Od marca zeszłego roku sprawą zajmuje się Departament do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Krakowie, czyli Archiwum X. Taka była decyzja śledczych z Prokuratury Krajowej. Czy coś znaleziono? Tego śledczy oficjalnie na razie nie chcą zdradzić. Przyznają, że to mogłoby sprawić, że sprawca będzie utrudniał śledztwo.

W piętek 6 marca policjanci znów pojawili się w Sopocie z samego rana. Tym razem przeszukują więcej ogródków, zaglądają też do oczek wodnych i studzienek kanalizacyjnych. Cały teren został odgrodzony. Obok postawiono specjalny namiot, a niektórzy z policjantów pracują w specjalnych kombinezonach. RMF FM podaje nieoficjalnie, że w jednym ze stawków znaleziono fragment bielizny. Ma on zostać poddany badaniom DNA. Po południu na miejsce przyjechali strażacy. Wszystko wskazuje na to, że specjalną pompą będą wypompowywać wodę z przeczesywanych miejsc.

Mama Iwony Wieczorek: wierzę w rozwiązanie zagadki

– Wierzę, że Archiwum X rozwiąże zagadkę zaginięcia mojej córki, kto jak nie oni? Przecież wyjaśnili już tyle spraw – mówi Faktowi Iwona Kinda, mama zaginionej, która o policyjnej akcji dowiedziała się od nas. – Odnalezienie Iwonki to sens mojego życia. Co prawda to miejsce było już przeszukiwane, ale być może znaleźli w aktach sprawy jakiś nowy trop – dodaje.

Poszukiwaniom sceptycznie przygląda się natomiast znany dziennikarz śledczy Janusz Szostak, który prowadzi własne śledztwo w tej sprawie. – Nie sądzę, by tam coś znaleźli – twierdzi. Zdaniem Janusza Szostaka, autora książki „Co się stało z Iwoną Wieczorek” są małe szanse na odnalezienie Iwony Wieczorek w tym miejscu.

– To miejsce było już przeszukiwane. To tam działkę mieli dziadkowie kolegi, z którym na imprezę w dniu zaginięcia poszła Iwona. Ale nie miał on motywu, by ją zamordować. Krótko się znali, byli sobie obojętni – mówi Faktowi dziennikarz. – Chyba że pojawiły się jakieś nowe okoliczności albo zeznania kogoś, kto chciał obciążyć tego chłopaka – zaznacza.

Chodzi o Pawła P., z którym Iwona poszła na imprezę. Podobno spotkała się z nim tylko po to, by wzbudzić zazdrość w chłopaku, z którym chwilę wcześniej się rozstała. To od niego mama Iwony dowiedziała się o zaginięciu córki, potem chłopak uczestniczył w poszukiwaniach dziewczyny. Nie wszyscy jednak wierzyli wtedy w jego niewinność, chociaż jego udział w zaginięciu Iwony nigdy nie został potwierdzony.

KALENDARIUM ZAGINIĘCIA IWONY WIECZOREK:

Noc z 16 na 17 lipca 2010 roku

To wtedy zaginęła Iwona Wieczorek. Po kłótni ze znajomymi postanowiła opuścić dyskotekę w Sopocie i na piechotę wrócić do domu w Gdańsku Jelitkowie. Kamery monitoringu po raz ostatni zarejestrowały ją w Gdańsku Jelitkowie tuz przy wejściu na plażę. Była godzina 4.12. Szedł wtedy za nią mężczyzna z ręcznikiem, którego nigdy nie odnaleziono. W poszukiwaniach 19 latki brali udział policjanci, a nawet jasnowidz i prywatni detektywi. Do tej pory nie natrafiono na żaden ślad. Nie pomogły nawet wysokie nagrody proponowane za informacje o zaginionej.

Styczeń 2012 roku

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku zdecydowała o umorzeniu sprawy zaginięcia gdańszczanki. Jednocześnie śledczy zapewniali, że jeśli tylko pojawią się nowe okoliczności w tej sprawie to wznowią postępowanie.

Marzec 2019 roku

Akta sprawy trafiły do Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Krakowie, czyli Archiwum X. Taka była decyzja śledczych krajowych.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek. Trzeci dzień pracy służb na ogródkach działkowych w Sopocie

To już trzeci dzień gdy policja przeszukuje ogródki działkowe w Sopocie. Chodzi o sprawę zaginionej przed laty Iwony Wieczorek. W piątek znaleziono kawałek materiału, mogący być fragmentem bielizny. Nie wiadomo jednak, czy ma on związek ze sprawą. Policyjni śledczy kontynuują przeszukiwanie ogródków działkowych położonych przy ulicy Reja w Sopocie.

Sopot. Poszukiwania Iwony Wieczorek trwają

Jak informuje Interia.pl, funkcjonariusze mają do dyspozycji najnowocześniejszy sprzęt. Korzystają z dronów i georadaru. Do akcji wkroczył też ciężki sprzęt w postaci koparki. Policja od trzech dni przeszukuje każdy centymetr działki, na której przed zaginięciem miała przebywać Iwona Wieczorek. Nastolatka 10 lat temu była tam na grillu wraz ze znajomymi. Działka należy do rodziny znajomego zaginionej. Tuż po grillu grupką mieli udać się do jednego z sopockich klubów.
Źródło info i foto: wp.pl

Sopot: Policjanci szukali ciała Iwony Wieczorek. Nastolatka zaginęła 10 lat temu

W czwartek policjanci przeszukiwali tereny sopockich ogródków działkowych. Na zlecenie prokuratury wznowili czynności w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. 19-latka zaginęła w lipcu 2010 roku. Rzeczniczka Prokuratury Krajowej w Warszawie Ewa Bialik przekazała, że „sprawę analizował małopolski wydział Prokuratury Krajowej w Krakowie”.

– Po to, żeby dokonać weryfikacji materiału dowodowego prokuratura wykonuje pewne czynności procesowe. Te czynności zostały rozpoczęte i trwają – dodała prokurator.

Kilkudziesięciu policjantów z komendy wojewódzkiej w Gdańsku przeszukiwało od czwartku rano ogródki działkowe w Sopocie. W policyjnej akcji brały udział psy tropiące. Funkcjonariusze mieli też do dyspozycji drony i georadar. Poszukiwania zakończyli po zapadnięciu zmroku.

Policja i prokuratura nie zdradzają wyników czwartkowych przeszukań na sopockich działkach. – Dziś nie będziemy wydawać komunikatu na temat działań w Sopocie – powiedziała prokurator Ewa Bialik.

Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek jest prowadzona w tzw. Archiwum X, działającym w Małopolskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie. Trafiła tam z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

– W sprawach kierowanych do Archiwum X wykorzystywanie są nowe technologie oraz wiedza najbardziej doświadczonych polskich i zagranicznych biegłych oraz różnych instytucji badawczych, niestandardowy sposób badania dowodów i nieszablonowy sposób podejścia do ich oceny – poinformowała prokurator Bialik.

Zaginęła 10 lat temu

Iwona Wieczorek zaginęła 17 lipca 2010 roku. Tego dnia bawiła się ze znajomymi w sopockim Dream Clubie. Po wyjściu z imprezy miała się z nimi pokłócić i odłączyć od towarzystwa. Przed godziną 4 dzwoniła do jednej z koleżanek, później rozładowała się jej komórka.

Wiadomo, że szła alejką wzdłuż plaży, w kierunku swojego domu. Mijała wejście nr 63 na plażę w Jelitkowie. Miejski monitoring zarejestrował Iwonę o godzinie 4.12 przy końcu ulicy Piastowskiej. Do domu miała stamtąd dwa kilometry. Musiała tylko przejść przez tereny leśno-parkowe. Tam ślad po niej się urywa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nowe fakty ws. noworodka porzuconego w ogródkach działkowych

Był czwartek, 7 listopada. Mężczyzna idąc ogródkami działkowymi na warszawskim Targówku usłyszał płacz dziecka. Po chwili znalazł nagiego noworodka w plastikowej reklamówce. Na miejsce przyjechała policja i pogotowie ratunkowe. Dziewczynka na szczęście jeszcze żyła. Najprawdopodobniej urodziła się zaledwie kilka godzin wcześniej. Wyziębione niemowlę natychmiast trafiło do szpitala, to tu personel dał jej na imię Zofia. Jej historia wstrząsnęła mieszkańcami Warszawy. Jak potoczyły się losy małej dziewczynki?
Źródło info i foto: Fakt.pl