Samosąd na pedofilu, który wykorzystywał jego córkę. Mieszkańcy bronią ojca

Rosjanin Wiaczesław M. podczas spotkania ze Olegiem Swiridowem zwracał uwagę na to, że jego przyjaciel często zagląda to telefonu. Gdy Swiridow zasnął, jego towarzysz odblokował urządzenie i znalazł na nim pedofilskie treści. Na jednym z nagrań M. rozpoznał swoją własną córkę. Kilka dni później, ciało pedofila znaleziono w lesie. Mordercę, ojca wykorzystywanego dziecka, uznano za bohatera.

Szczegóły wydarzeń z rosyjskiego regionu Samara opisuje Gazeta.ru 32-letni Oleg i 34-letni Wiaczesław byli przyjaciółmi ze wsi Pribrezny w regionie Samara. W przeszłości Oleg miał wielokrotnie opiekować się dziećmi Wiaczesława i okolicznych mieszkańców.

Pod koniec sierpnia Oleg pomagał przyjacielowi wnieść szafę do mieszkania. Mężczyźni wykorzystali okazję i zaczęli spożywać alkohol. W pewnym momencie Wiaczesław zwrócił uwagę, że jego przyjaciel jest „zapatrzony w telefon”, co wydało mu się podejrzane. Gdy tylko Oleg zasnął, Mieczysław sprawdził pliki na urządzeniu. Na jednym z nagrań rozpoznał swoją 8-letnią córkę – dziecko było wykorzystywane seksualnie przez Swiridowa.

„Wiaczesław zaatakował gwałciciela, zaczął go bić i chwycił za nóż. Obu mężczyzn rozdzielili sąsiedzi, którzy przybiegli do mieszkania. Oleg uciekł, zostawiając telefon. Wiaczesław znalazł na nim kolejne filmy w tym jeden z 2016 r., na którym Swiridow wykorzystał córkę swojego byłego współlokatora” – relacjonuje gazeta.ru.

Wiaczesław M. powiadomił rodziców drugiego wykorzystywanego dziecka. Wspólnie zgłosili sprawę na policję, a za pedofilem wysłano list gończy. Z ustaleń „The Sun” wynika, że Swiridow miał też wykorzystywać córkę swojej byłej partnerki. Poszukiwania podejrzanego trwały kilka dni. Swój nieoczekiwany finał miały w ostatni czwartek, 2 września. Ciało Olega, przysypane ziemią, zostało znaleziono w lesie, niedaleko sąsiedniej wioski. Ktoś zadał mu kilka ciosów nożem.

„Bronił córki i dzieci”

Z ustaleń rosyjskich mediów wynika, że do zabicia mężczyzny przyznał się Wiaczesław M., który sam zgłosił się na policję i wskazał miejsce ukrycia ciała. Źródła agencji „RIA Novosti” podają, że mężczyzna nie zgadza się jednak z zarzutami o morderstwo, tłumacząc, że Swiridow „sam nadział mu się na nóż”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

71-letni Stanisław G. podejrzany o seksualne wykorzystanie 13-latki. Nastolatka urodziła dziecko

71-letni Stanisław G. jest podejrzany o seksualne wykorzystanie 13-latki, która 9 sierpnia urodziła dziecko. To, że mężczyzna jest ojcem, potwierdziły badania DNA. Noworodek zmarł tuż po porodzie. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura w Kielcach. 13-latka z województwa świętokrzyskiego urodziła dziecko 9 sierpnia. Wówczas na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe, którego załoga stwierdziła zgon noworodka, udzieliła pomocy matce i następnie zabrała ją do szpitala.

Ciało dziecka zostało poddane sekcji zwłok. Ponadto badania DNA pozwoliły na ustalenie ojca dziecka. Okazał się nim 71-letni Stanisław G. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Kielce-Zachód.

Stanisław G. częściowo przyznał się do winy

– Prokurator zlecił zatrzymanie mężczyzny i w piątek przedstawił mu zarzut współżycia seksualnego z 13-latką. W toku przesłuchania podejrzany częściowo przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia – powiedział rzecznik kieleckiej Prokuratury Okręgowej Daniel Prokopowicz.

Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy w Kielcach zastosował wobec podejrzanego tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące. Za zarzucany czyn podejrzanemu grozi od 2 do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Madryt: Dzieci łańcuchami przykuły ojca do ściany. Osiem dni czekał na pomoc

Policjanci z Madrytu uwolnili mężczyznę, którego dzieci przykuły łańcuchami do ściany. Osiem dni czekał na pomoc. Jak poinformowała w środowym komunikacie krajowa policja (Policia Nacional), do zdarzenia doszło w pierwszej połowie lipca w położonym regionie Madrytu mieście Torrejon de Ardoz.

Interwencję poprzedziło zgłoszenie od jednego z sąsiadów, który zauważył mężczyznę dającego przez okno znaki wskazujące, że prosi o pomoc. Po przybyciu na miejsce zdarzenia policja stwierdziła, że mężczyzna został przytwierdzony łańcuchami do ściany jednego z pokojów, gdzie przetrzymywany był w fatalnych warunkach sanitarnych przez osiem dni.

Pomocnikiem szwagier ofiary

Według policyjnego komunikatu dwoje nieletnich dzieci ofiary miało przytwierdzić mężczyznę do ściany, twierdząc, że było to konieczne, gdyż ich ojciec „miał problemy psychiczne”. W uwięzieniu mężczyzny pomagał również szwagier ofiary.

Z informacji agencji Europa Press wynika, że uratowany mężczyzna trafił do jednego ze szpitali w stołecznej aglomeracji, zaś jego oprawcy zostali tymczasowo osadzeni w areszcie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

12-latka urodziła córeczkę. Ojciec dziecka trafił do aresztu pod zarzutem gwałtu

12-latka z Oklahomy w USA została właśnie mamą. Ojciec dziecka, który jest od niej dwukrotnie starszy, został zatrzymany przez policję pod zarzutem gwałtu. 24-letni Juan Miranda-Jara przyszedł ze swoją partnerką w ciąży do szpitala w Oklahomie w Stanach Zjednoczonych. Nie byłoby w tym niczego szczególnego gdyby nie fakt, że przyszła mama miała zaledwie 12 lat. Personel centrum medycznego Hilcrest wezwał na miejsce policję, ponieważ zgodnie z obowiązującym prawem stanowym dolna granica, od której mówi się o obopólnej zgodzie na seks, wynosi 16 lat.

Funkcjonariusz z Tulsy Danny Bean powiedział w rozmowie z mediami, że mężczyzna nie widział żadnego problemu w kwestii wieku swojej dziewczyny, a wręcz był dumny, że wkrótce zostanie ojcem. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że para była ze sobą związana do października 2020 roku. O ich relacji miało wiedzieć wiele osób, ponieważ zakochani regularnie wrzucali wspólne zdjęcia na swoje profile w mediach społecznościowych.

W połowie lipca nastolatka urodziła córeczkę. Zarówno świeżo upieczona mama, jak i dziecko, czują się dobrze. Juan Miranda-Jara nie widział jeszcze noworodka. 24-latek został aresztowany pod zarzutem gwałtu pierwszego stopnia. Policja nie wyklucza postawienia mu dodatkowych zarzutów.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Sąd podjął decyzję w sprawie Britney Spears. Odrzucono wniosek o odebranie ojcu nadzoru nad jej majątkiem

Sąd w Los Angeles odrzucił wniosek o odebranie ojcu Britney Spears nadzoru nad jej majątkiem – wynika z dokumentów sądowych. On sam wniósł o przeprowadzenie dochodzenia w sprawie zarzutów córki o złe traktowanie gwiazdy w trakcie sprawowanej przez niego przez wiele lat kurateli.

W zeszłym tygodniu amerykańska piosenkarka Britney Spears zwróciła się do sądu wyższej instancji w Los Angeles o zakończenie stosowania wobec niej kurateli, której została poddana przed niemal 13 laty. Od tamtej pory nadzór nad niemal wszystkimi aspektami życia 39-letniej artystki sprawuje jej ojciec, James Spears. – Czuję, że wszyscy się przeciw mnie sprzymierzyli, czuję się zastraszana, ignorowana i sama. Męczy mnie samotność – mówiła w czasie 20-minutowego wystąpienia przed sądem. Zaapelowała do sądu, by na jedynego nadzorcę jej majątku wyznaczono firmę Bessemer Trust.

CNN zwrócił uwagę, że choć środowa decyzja sądu zapadła na niespełna tydzień po wystąpieniu artystki, nie jest rezultatem tego zeznania. Wyrok dotyczy wniosku złożonego przez adwokata Britney Spears w listopadzie zeszłego roku. Decyzją sędzi Brendy Penny, firma Bessemer Trust została ustanowiona współnadzorcą majątku piosenkarki. Odrzucono jednak wniosek o odebranie ojcu artystki kontroli nad jej majątkiem.

James Spears wnosi o dochodzenie

Tymczasem James Spears wniósł we wtorek o rozpoczęcie dochodzenia w sprawie zarzutów córki o złe traktowanie w czasie wieloletniej kurateli. Adwokaci Spearsa przekazali, że ojciec gwiazdy był „bardzo zasmucony słysząc o trudnościach i cierpieniu córki” i uważa, że „w tej sprawie należy przeprowadzić dochodzenie”.

Pełnomocnicy mężczyzny twierdzą, że ich klient nie był zaangażowany w jej „osobistą opiekę oraz kwestie medyczne i reprodukcyjne”. W 2019 roku ojciec piosenkarki zrzekł się nadzoru nad jej prywatnymi sprawami. Od tego czasu kwestiami osobistymi Britney Spears zajmuje się licencjonowana kurator Jodi Montgomery.

W związku z ostatnimi zeznaniami artystki, prawnicy jej ojca wezwali także sąd do przeprowadzenia dochodzenia, które ma ustalić, czy Montgomery powinna nadal sprawować kuratelę nad Spears.

Spears pod nadzorem ojca

W styczniu 2008 roku Britney Spears w związku z trudnościami psychicznymi i załamaniem nerwowym została sądownie ubezwłasnowolniona, a kuratelę nad nią przyznano jej ojcu Jamesowi oraz prawnikowi Andrew Walletowi. Ten drugi zrzekł się kurateli w marcu 2019 roku. Od tego czasu James Spears był jedynym oficjalnym zarządcą majątku piosenkarki, z prawem do wpływania także na decyzje związane z jej życiem prywatnym. Tego ostatniego zrzekł się na rzecz Jodi Montgomery.

W sierpniu zeszłego roku piosenkarka złożyła w amerykańskim sądzie wniosek o zmianę zasad sprawowania kurateli nad nią i zabranie jej ojcu roli zarządzającego jej majątkiem. Sąd w listopadzie odrzucił jej wniosek.

Podczas rozprawy prawnik Britney Spears podnosił, że artystka „boi się” swojego ojca i nie będzie występować, dopóki sprawuje on nad nią nadzór. Prawnik Jamesa Spearsa przekonywał zaś, że jego klient zawsze działał w najlepszym interesie córki.

Rozpatrująca sprawę sędzia podkreśliła – pomimo odrzucenia wniosku artystki – że rozważy przyszłe prośby o jego odsunięcie lub całkowicie usunięcie z roli kuratora. Ponadto sąd przychylił się częściowo do innej, zawartej we wniosku Britney Spears prośby – by spółka finansowa Bessemer Trust została powiernikiem jej finansów – i ustanowił spółkę współkuratorem gwiazdy pop.

Problemy piosenkarki ze zdrowiem

Problemy zdrowotne piosenkarki zaczęły się w 2006 roku, gdy rozstała się z mężem, tancerzem Kevinem Federlinem, z którym prowadziła następnie sądową batalię o opiekę nad dwoma synami. Po serii niepokojących zachowań i całkowitej utracie prawa do opieki nad dziećmi, Spears na początku 2008 roku trafiła na oddział psychiatryczny. Wtedy sąd w Los Angeles ją ubezwłasnowolnił. W kolejnych latach problemy ze zdrowiem się powtarzały. Ostatni raz do kliniki psychiatrycznej trafiła na początku ubiegłego roku.

Od 2016 roku piosenkarka związana jest z Samem Asgharim, młodszym o 13 lat modelem, tancerzem i trenerem personalnym.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Briteny Spears w sądzie. Walczy o zakończenie kurateli

W środę amerykańska gwiazda Britney Spears zwróciła się do sądu wyższej instancji w Los Angeles o zakończenie trwającej od prawie 13 lat kurateli, która została na nią nałożona. Od tamtej pory praktycznie wszystkie aspekty życia wokalistki są kontrolowane przez jej ojca.

Jak podało amerykańskie radio NPR, od momentu nałożenia na gwiazdę kurateli ojca przez sąd, Britney praktycznie przestała być niezależna. Swoje zeznanie, które trwało 20 minut, wokalistka złożyła telefonicznie. – Czuję, że wszyscy się przeciw mnie sprzymierzyli, czuję się zastraszana, ignorowana i… sama. (…) Męczy mnie samotność – miała przeczytać z kartki piosenkarka.

W przemówieniu podkreśliła również, że „wykorzystywano ją, że czuje się pozbawiona prywatności, ma problemy ze snem, jest przygnębiona i niemal każdego dnia płacze”. Britney dodała też, że bardzo by chciała mieć kolejne dziecko, ale niestety zmuszona jest wbrew własnej woli do terapii, stosowania środków antykoncepcyjnych oraz zażywania innych lekarstw.

Britney Spears apeluje do sądu. Ma pretensje do rodziny

W zeznaniu złożonym przez gwiazdę nie zabrakło także krytyki i zarzutów wobec tego, w jaki sposób jej rodzina, a zwłaszcza ojciec, sprawuje nad nią kuratelę. Piosenkarka stwierdziła, że jej rodzina nie zrobiła „żadnej cholernej rzeczy”, by jej rzeczywiście w jakiś sposób pomóc.

– (Ojciec – przyp. red.) uwielbia kontrolę, jaką mu dano, żeby krzywdzić własną córkę. Pracowałam siedem dni w tygodniu, to było jak kupczenie seksem. Nie miałam karty kredytowej, gotówki ani paszportu. (…) Wszystko, czego dziś chcę, to dostać moje pieniądze i aby się to raz na zawsze skończyło – podkreśliła Britney.

Jej ojciec Jamie Spears w 2008 roku wraz z adwokatem Andrew Walletem uzyskał kontrolę nad kontrolę nad wszystkimi aspektami życia Britney, łącznie z jej majątkiem, który szacowany jest na 60 mln dolarów. Doszło do tego w czasie, gdy gwiazda walczyła z chorobą psychiczną i innymi problemami osobistymi.

W momencie, gdy prawnik zrezygnował z pełnienia kurateli nad piosenkarką, pieczę nad jej finansami objął całkowicie ojciec. Pod koniec 2020 roku sąd wyznaczył jednak dodatkowo firmę Bessemer Trust do nadzoru majątku Britney Spears.

Gwiazda chce zacząć normalne życie

„Przez te ostatnie (…) 13 lat, jestem taka dobra, miła i dyspozycyjna. Nie mogę pozwolić, by mój ignorancki ojciec mi to robił. (…) Nie piję nawet alkoholu, a powinnam pić alkohol, zważywszy na to, do jakiego stanu doprowadzili moje serce” – tłumaczyła.

„Kiedy ostatni raz z panią rozmawiałam – powiedziała w emocjonalnym apelu skierowanym do sędzi Brendy Penny – czułam się, jakbym była martwa, jakbym nie miała znaczenia, jakby Pani myślała, że kłamię. Nie kłamię, więc może Pani zrozumie, (…) że zasługuję na zmiany” – przekonywała Britney. Dodała również, że wraz ze swoim partnerem Samem Asgharim bardzo by chciała założyć rodzinę.
Źródło info i foto: wp.pl

Nowe informacje ws. śmierci 2-latka z Bartoszyc

Prokurator przesłuchał w charakterze świadka matkę dwulatka i zwolnił ją do domu. Ojciec jest nadal zatrzymany i pozostaje do dyspozycji prokuratora. Trwa wyjaśnianie okoliczności śmierci dziecka.

W poniedziałek rano policja w Bartoszycach podała, że wyjaśniane są okoliczności śmierci dwuletniego dziecka. Chłopiec najpierw trafił do szpitala w Bartoszycach, a następnie przetransportowano go do Szpitala Dziecięcego w Olsztynie, gdzie zmarł. Prokurator zdecydował o zatrzymaniu rodziców. Wszczęto śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

Przeprowadzona w poniedziałek po południu sekcja zwłok dziecka nie wykazała, by do śmierci przyczyniły się osoby trzecie. Chłopiec nie miał żadnych obrażeń – podał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny. We wtorek poinformował, że matkę przesłuchano w charakterze świadka i zwolniono do domu. Ojciec dziecka natomiast jest nadal zatrzymany i pozostaje w dyspozycji prokuratora.

Jak zaznaczył prokurator, dwulatek nie miał żadnych obrażeń. Dziecko miało lekkie zadrapanie na czole sprzed kilku dni, ale nie miało ono znaczenia dla zdrowia, a tym bardziej życia – wyjaśnił. Wskazał, że tkanki zostaną wysłane do badań histopatologicznych i po sporządzeniu opinii przez biegłego będzie można powiedzieć, jaki będzie dalszy los postępowania.
Źródło info i foto: interia.pl

Ojciec zabójcy 11-latka: „Nie wiem, czy powinienem go nazywać swoim synem”

PHOTO KASIA ZAREMBA / SUPER EXPRESS SOSNOWIEC TOMASZ M. (41 L.) PORWAL Z PLACU ZABAW I UDUSIL 11 LETNIEGO SEBASTIANA HRABIA N/Z DOPROWADZENIE DO SADU 25/05/2021 WSZYSTKIE ZDJECIA NA HTTP://AGENCJA.SE.COM.PL PEDOFIL, SAD, ARESZT

41-letni optyk z Sosnowca przyznał się do zabicia 11-letniego Sebastiana. Mężczyzna, który był już wcześniej karany m.in. za uprowadzenie dziecka, trafił do aresztu. – Nie wiem, czy powinienem go jeszcze nazywać swoim synem – wyznał ojciec Tomasza M. 

11-letni Sebastian zaginął w sobotę – wyszedł na plac zabaw w Dąbrówce Małej w Katowicach, miał wrócić do domu o godz. 19, ale wysłał mamie SMS-a, w którym poprosił o zgodę na przedłużenie zabawy o pół godziny. Mama się zgodziła, Sebastian jednak nie wrócił do domu i nie nawiązał już kontaktu z rodziną. Poszukiwania z udziałem policjantów i strażaków trwały od sobotniego wieczora, kiedy matka chłopca zgłosiła jego zaginięcie. Ciało chłopca znaleziono w niedzielę. 

Potencjalnego sprawcę udało się wytypować w niedzielę, na podstawie analizy zapisu kamer monitoringu, które zarejestrowały samochód marki ford w pobliżu placu zabaw. Po kilkudziesięciu minutach od wytypowania numerów rejestracyjnych policjanci pojazdu dotarli do jego właściciela.

Okazał się nim 41-letni mieszkaniec Sosnowca. Mężczyzna został zatrzymany, a w rozmowie ze śledczymi przyznał się do uprowadzenia, a następnie zabójstwa 11-latka. Wskazał też miejsce ukrycia zwłok, które planował zabetonować. 

Tomasz M. był już w przeszłości karany m.in. za uprowadzenie dziecka. W 2008 roku w Siemianowicach Śląskich porwał 10-latka, którego potem przetrzymywał i któremu robił nagie zdjęcia. Został za to skazany na dwa lata w zawieszeniu. Badający go wówczas biegli nie stwierdzili u niego zaburzeń ani dewiacji seksualnych. 

Dziennikarze programu „Uwaga” w TVN dotarli do ojca sprawcy, który opisywał syna jako „na co dzień pracowitego, normalnego, niegłupiego człowieka”, w którego wstępowało jednak „drugie oblicze, drugie ja”. Wspomniał o zakładzie optycznym, który założył i w który to zaangażował swojego syna. Tomasz M. 8 lat temu popadł jednak z ojcem w konflikt i odebrał mu interes. Od tego czasu praktycznie nie utrzymywali relacji. 

– „Mnie skrzywdził dla pieniędzy. Dlaczego skrzywdził te dzieci? Nie potrafię tego określić” – stwierdził, dodając, że jego potomek od dzieciństwa sprawiał problemy. – „Na początku były to drobne włamania, kradzieże. Dochodziło do sytuacji, że jak widziałem na osiedlu stłuczoną szybę, to jechałem w ciemno na policję i zazwyczaj miałem rację” – przyznał. 

„Zastanawiałem się nie raz, dlaczego mój syn poszedł taką drogą w życiu, ale jedyne, co wymyśliłem, to że to po prostu nie jest mój syn. […] Nie wiem, czy powinienem go jeszcze nazywać swoim synem. Wyrzekać się własnego syna, nawet w takiej sytuacji to bardzo trudne” – OJCIEC TOMASZA M.

Ojciec Tomasza M. opowiedział o jeszcze jednym tragicznym wydarzeniu, które kładzie się cieniem na losach rodziny – samobójstwie 13-letniej wnuczki, bratanicy zabójcy Sebastiana, które miało miejsce w zeszły roku. – To są tylko moje domysły, ale nie sądzę, że wnuczka miała z nim jakikolwiek kontakt, ale niczego nie można wykluczyć. Oficjalnie ona popełniła samobójstwo, dla mnie to na zawsze będzie morderstwo, ponieważ ktoś ją doprowadził do tego, że ona stanęła na dachu i skoczyła – ocenił rozmówca „Uwagi”. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Hiszpania: 9-latek pomógł w ujęciu pedofila. Aresztowany mężczyzna to ojciec chłopca

Poszukiwany przez kilka dni 9-letni chłopiec z Malagi, na południu Hiszpanii, który uciekł z domu, pomógł policji w schwytaniu domniemanego pedofila. Aresztowany mężczyzna to ojciec 9-latka.

Według dziennika „Sur”, który we wtorek opisał trwające od dłuższego czasu wykorzystywanie seksualne pasierbicy przez 41-letniego mieszkańca Malagi, zaginiony 9-latek pojawił się na jednym z andaluzyjskich komisariatów, aby opowiedzieć o „swoich problemach domowych”. Podczas rozmowy z policjantami zeznał, że od pewnego czasu nie może jeść i nie może się uczyć z powodu sytuacji panującej w domu. 

Chłopiec ujawnił, że jego ojciec wykorzystuje seksualnie jego przyrodnią siostrę. Z dochodzenia wynika, że 36-letnia matka chłopca, a także jego przyrodniej 15-letniej siostry, miała wiedzieć o napaściach seksualnych na swoją córkę popełnianych przez życiowego partnera. Miała z nim dwójkę innych dzieci w wieku 7 i 3 lat.

Domniemany pedofil, z którym żyła kobieta, został już, jak ustalił „Sur”, aresztowany. Według gazety z ustaleń policji wynika, że agresor wykorzystywał córkę kobiety co najmniej od roku, a napaści seksualne odbywały się w obecności jej młodszego rodzeństwa.

W związku z potwierdzeniem, iż matka dzieci wiedziała o nadużyciach i przyzwalała na nie, sąd nakazał uruchomienie procesu pozbawienia jej praw rodzicielskich. Wszystkie jej dzieci przekazano zaś tymczasowo instytucji opiekuńczej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Szczęśliwy finał poszukiwań 12-latka

Wczoraj nad ranem szczęśliwie zakończyły się poszukiwania 12-latka z Leżajska. O jego zaginięciu w niedzielę w nocy zawiadomił ojciec. Dzięki wspólnym działaniom służb mundurowych, chłopak został odnaleziony przez funkcjonariuszy SOK na dworcu kolejowym w Przeworsku.

W niedzielę w nocy do leżajskiej jednostki zgłosił się mężczyzna, który zawiadomił o zaginięciu swojego 12-letniego syna. Z posiadanych informacji wynikało, że chłopak wyszedł z domu w sobotę, 15.05.2021 r., między godz. 15:00 a 16:00. Prawdopodobnie planował wyjazd do dziewczyny mieszkającej w województwie dolnośląskim, którą poznał dzięki komunikatorowi internetowemu.

Od chwili zgłoszenia policjanci z Leżajska prowadzili poszukiwania chłopaka. Ogłoszono alarm dla jednostki. Jednocześnie działania poszukiwawcze prowadzone były na terenie miasta i sąsiedniego powiatu przeworskiego. Każda informacja była skrupulatnie analizowana i sprawdzana przez funkcjonariuszy. W poszukiwania 12-latka włączyli się policjanci przeworskiej komendy i funkcjonariusze SOK z Posterunku w Przeworsku.

Po godz. 5:00 nad ranem nastolatek został odnaleziony przez funkcjonariuszy SOK na dworcu w Przeworsku. Został przekazany pod opiekę ojcu.
Źródło info i foto: Policja.pl