Biskup ukarany za tuszowanie pedofilii na uroczystościach z udziałem o. Rydzyka

Biskup Stefan Regmunt wziął udział w uroczystościach Radia Maryja na Jasnej Górze. Wcześniej duchowny został ukarany przez Watykan za tuszowanie pedofilii. Wśród kar jest zakaz uczestniczenia w celebracjach, ale tylko na terenie diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

Pod koniec czerwca bieżącego roku Stolica Apostolska ukarała emerytowanego biskupa Stefana Regmunta za zaniedbania w sprawie wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez dwóch kapłanów diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. O decyzji poinformował abp Wojciech Polak, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży.

Watykan zakazał biskupowi Regmuntowi uczestniczenia w celebracjach lub publicznych spotkaniach na terenie diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, udziału w gremiach KEP oraz nakazał mu finansowe uczestnictwo – z prywatnych środków – w wydatkach diecezji związanych z przeciwdziałaniem wykorzystywaniu seksualnego małoletnich. Mimo kary bp Regmunt uczestniczył w uroczystościach związanych z pielgrzymką Radia Maryja na Jasną Górę. Duchowny został nawet powitany przez ojca Tadeusza Rydzyka. „Zajmował poczesne miejsce przy ołtarzu wśród innych hierarchów” – informuje częstochowska „Gazeta Wyborcza”.

„Tak właśnie wyglądają kary Watykanu w codzienności. Bp Regmunt ma zakaz celebracji w diecezji, ale już w wielkiej koncelebrze na Jasnej Górze może uczestniczyć. Strasznie to smutne” – stwierdził jezuita Grzegorz Kramer.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ojciec Tadeusz Rydzyk przed sądem

W środę przed Sądem Rejonowym Warszawa-Wola formalnie ruszył proces, który w związku z nieujawnieniem informacji publicznej stowarzyszenie Watchdog wytoczyło zarządowi Fundacji Lux Veritas. Stowarzyszenie domaga się kary roku pozbawienia wolności m.in. dla kierującego fundacją o. Tadeusza Rydzyka.

Oprócz niego oskarżeni zostali dwaj pozostali członkowie zarządu – o. Jan Król oraz Lidia Kochanowicz-Mańk. W środę wszyscy zabrali głos przed sądem. O. Rydzyk przekonywał, że w procesie chodzi o odebranie dobrego imienia Telewizji Trwam oraz niszczenie wszystkiego, co polskie i katolickie.

Środowy termin był już trzecim w tej sprawie. Dotychczas do odczytania aktu oskarżenia nie doszło ze względu na kierowane przez prokuraturę i obronę wnioski. Kolejne, zbliżone do tych oddalonych już wcześniej, złożono również w środę. Prokuratura i obrona wnosiły o umorzenie sprawy.

Uzasadniając swój wniosek, adwokat Lidii Kochanowicz-Mańk mec. Paweł Panek podkreślał, że w przypadku dalszego procedowania aktu oskarżenia pojawią się „poważne wątpliwości dotyczące praworządności tego postępowania”. Zaznaczył, że wątpliwości w sprawie ma urząd I prezesa Sądu Najwyższego. Chodzi o wniosek dotyczący niekonstytucyjności niektórych przepisów regulujących dostęp do informacji publicznej skierowany do TK przez I prezes SN Małgorzatę Manowską.

Zdaniem adwokata akt oskarżenia nie ma „uzasadnienia merytorycznego”, a samo postawienie w stan oskarżenia jest już „stanem niemalże krytycznym”. – Ten akt oskarżenia zmierza do zdemolowania praktyki prawa karnego i podważania SN jako autorytetu – powiedział, dodając, że sam ocenia go jako „szykanę i ordynarną hucpę”.

Sędzia Katarzyna Bień podkreśliła, że wszelkie niedoskonałości aktu oskarżenia będą korygowane przez sąd i badane w trakcie postępowania dowodowego. Kolejne wnioski oceniła jako „quasi-wnioski”, w sprawie których sąd nie ma obowiązku orzekać. Wskazując, że na razie oskarżeni nie mieli nawet okazji się wypowiedzieć, sędzia postanowiła o otwarciu przewodu sądowego.

Akt oskarżenia

Akt oskarżenia został odczytany przez pełnomocnika Sieci Obywatelskiej Watchdog mec. Adama Kuczyńskiego. Mowa w nim o tym, że członkowie zarządu fundacji w okresie od 3 listopada 2016 r. do 18 czerwca 2020 r. – działając jako funkcjonariusze publiczni – w celu „osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej” nie dopełnili ciążącego na nich obowiązku udzielenia informacji publicznej.

Chodzi o nieujawnienie wydatków fundacji z publicznych pieniędzy, o co Watchdog wnioskował w czerwcu 2016 r. Jak podkreśla stowarzyszenie, odpowiedź, która do nich trafiła, była spóźniona i niepełna – fundacja udzieliła odpowiedzi w zakresie jednego z dwóch punktów. Prokuratura najpierw odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie, a potem dwukrotnie je umorzyła. Stowarzyszenie złożyło więc do sądu subsydiarny akt oskarżenia.

Powołano się w nim na art. 23 Ustawy o dostępie do informacji publicznej, zgodnie z którym jeśli ktoś wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi nie udostępnia informacji publicznej, podlega on grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Przepis ten powiązano jednocześnie z przepisem Kodeksu karnego mówiącym o niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, obarczonym karą do 10 lat pozbawienia wolności. Kara, jakiej domaga się stowarzyszenie, to rok pozbawienia wolności.

„Podzieliliśmy się kompetencjami”

Podczas środowej rozprawy wszyscy trzej oskarżeni odpowiadali na pytania sądu oraz swoich obrońców. W pierwszej kolejności głos zabrał o. Jan Król, który przekonywał, że Fundacja Lux Veritatis ostatecznie odpowiedziała na wszystkie zadane przez Watchdog pytania.

Dodał, że w 2016 r. on sam chorował onkologicznie, co ograniczało jego działalność w fundacji. Podkreślił też, że nigdy nie zajmował się udzielaniem informacji publicznej, bo była to odpowiedzialność Lidii Kochanowicz-Mańk. Podzieliliśmy się kompetencjami po to, żeby każdy zajmował się tym, do czego się zobowiązał – powiedział.

O. Rydzyk wielokrotnie podkreślał, że ma trudność z uznaniem informacji, o którą wnioskował Watchdog, za „informację publiczną”, jako że mowa o prywatnej fundacji. Zaznaczył, że „w żadnym razie” nie przyznaje się do stawianego mu zarzutu. Nasz podmiot udziela różnych informacji podmiotom polskim, nie finansowanym gdzieś spoza Polski – mówił. Wskazywał, że stowarzyszenie Watchdog jest finansowane właśnie przez takie podmioty, także takie, które „wprost występują przeciwko ewangelizacji”.

Cały czas służę Polsce, narodowi, a mój naród mnie tutaj oskarżył – mówił. Jego zdaniem w sprawie chodzi o uderzenie w Telewizję Trwam oraz niszczenie tego, co polskie i katolickie. Uważam, że to jest nieuczciwe, to jest działanie na szkodę, próba odebrania nam dobrego imienia – podkreślił.

Kilkukrotnie sąd prosił księdza o bardziej precyzyjne odpowiedzi – doszło do tego m.in. w momencie, gdy na pytanie o wewnętrzny regulamin fundacji, ten odparł, że „wystarczy 10 Przykazań Bożych”. Po upływie 30 minut prezes Fundacji Lux Veritatis poinformował, że jest zmęczony i odmówił dalszego odpowiadania na pytania.

„Nie mamy czego ukrywać”

Najdłużej na pytania sądu odpowiadała Lidia Kochanowicz-Mańk, która podkreślała, że wniosek Watchdoga był pierwszym wnioskiem o informację publiczną, który kiedykolwiek wpłynął do Fundacji Lux Veritatis. Jak mówiła, po zasięgnięciu porady u prawników była przekonana, że fundacja nie była zobowiązana do udzielenia takiej informacji. Mimo tego – z dobrej woli, chcąc uniknąć posądzenia o to, że pragnie coś ukryć – postanowiła jednak to zrobić.

Kochanowicz-Mańk przyznała, że odpowiedź dotyczyła jednego z dwóch punktów, o które wnioskowało stowarzyszenie, natomiast – jak tłumaczyła – powodowane było to m.in. obawą, czy odpowiedź w pełnym zakresie nie naruszyłaby czyjegoś prawa do prywatności.

Podkreślała ponadto, że gdy fundacja otrzymuje środki publiczne, występuje o nie w konkursach, a następnie składa „pełne sprawozdanie”. Nie mamy czego ukrywać, te informacje są dostępne dla wszystkich posłów, którzy pytają o to dziesiątki razy – mówiła Kochanowicz-Mańk.

Jej zdaniem celem procesu, który właśnie się rozpoczął, jest pozbawienie ludzi zaufania do fundacji. – Zastanawiam się, czy ten ktoś, kto pisał ten akt oskarżenia, ma świadomość tego, co zrobił (…) Zniszczyć człowieka i nazwisko można bardzo szybko – powiedziała, dodając, że to, co obecnie pojawia się w mediach na jej temat, będzie „bardzo ciężko wymazać”.

Rozprawa w formie wideokonferencji

Rozprawa po raz kolejny miała formę wideokonferencji. O. Tadeusz Rydzyk oraz o. Jan Król wraz ze swoimi obrońcami przebywali w Sądzie Rejonowym w Toruniu. Sędzia Katarzyna Bień oddaliła wniosek stowarzyszenia Watchdog o to, by składali oni wyjaśnienia w Warszawie. Odpowiadając na obawy dotyczące możliwości przedstawiania oskarżonym różnego rodzaju dokumentów, sędzia podkreśliła, że sąd jest technicznie przygotowany do tego, by to zrobić – bez konieczności ich osobistego stawiennictwa w Sądzie Rejonowym Warszawa-Wola.

Kolejny termin rozprawy wyznaczono na 12 sierpnia. Wówczas przesłuchanych ma być trzech świadków – dwóch pracowników Fundacji Lux Veritatis oraz prezes stowarzyszenia Watchdog Szymon Osowski. Sąd oddalił wniosek o przesłuchanie prok. Anny Dziduch, która pierwotnie odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie, a później dwukrotnie wnioskowała o umorzenie postępowania przed wolskim sądem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Tadeusz Rydzyk składał zeznania w sądzie. Wyjścia pilnowało kilkunastu funkcjonariuszy policji

08.12.2020 Bydgoszcz 29. urodziny Radia Maryja Msza celebrowana przez biskupa Jana Tyrawe w kosciele sw. Jadwigi Krolowej w Bydgoszczy, N/z Tadeusz Rydzyk fot Adam Juszkiewicz/REPORTER

Po dwóch rozprawach wciąż nie ruszył proces ws. nieudostępnienia informacji publicznej przez Fundację Lux Veritatis, na której czele stoi o. Tadeusz Rydzyk. W czwartek sąd oddalił wniosek jednego z obrońców o zawieszenie sprawy w związku z postępowaniem, które toczy się przed TK. Podczas pobytu zakonnika w sądzie w Toruniu – gdzie składał zeznania w formie online – wjazdu do budynku pilnowało kilkunastu policjantów i kilka radiowozów. 

Sprawa, którą Sieć Obywatelska Watchdog wytoczyła trzyosobowemu zarządowi Fundacji Lux Veritatis – w jego skład wchodzi o. Tadeusz Rydzyk, o. Jan Król i Lidia Kochanowicz-Mańk – dotyczy nieujawnienia wydatków fundacji z publicznych pieniędzy. Jak podkreślało stowarzyszenie, odpowiedzi ostatecznie udzielono, jednak była ona spóźniona i niepełna. Prokuratura najpierw odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie, a potem dwukrotnie je umorzyła. Stowarzyszenie złożyło więc do sądu subsydiarny akt oskarżenia.

Proces miał ruszyć na początku kwietnia tego roku, jednak w sądzie nie stawił się żaden z trzech oskarżonych. W czwartek w Sądzie Rejonowym Warszawa-Wola, przed którym toczy się proces, pojawiła się Lidia Kochanowicz-Mańk, natomiast o. Tadeusz Rydzyk oraz o. Jan Król obecni byli w Sądzie Rejonowym w Toruniu. Rozprawa miała formę wideokonferencji. Nie doszło jednak na niej do odczytania aktu oskarżenia, co oznacza, że proces wciąż formalnie nie ruszył. Przez trzy godziny sąd zajmował się wnioskami kierowanymi przez obronę oraz prokuraturę.

Tadeusz Rydzyk przed sądem. Wejścia do budynku pilnowała policja

Miejsce, w którym o. Rydzyk miał składać zeznania, niemal do samego końca owiane było tajemnicą. Część dziennikarzy, społeczników i feministek, wiedziało jednak, że chodzi o Sąd Rejonowy w Toruniu. Na redemptorystę czekała pod  budynkiem grupa protestujących z transparentami o treści m.in. „Nigdy nie będziesz szedł sam”.

Toruńska Brygada Feministyczna opublikowała w mediach społecznościowych nagranie spod toruńskiego sądu. Widać na nim kordon policjantów oraz radiowozów, broniący dostępu do bramy budynku. – Policjanci ustawili szpaler, jakbyśmy mieli rzucać grantami w ojca Rydzyka, a przecież nie chcieliśmy zrobić mu nic złego – relacjonowała w rozmowie z Onetem Agata Chyżewska-Pawlikowska z TBF.

Wręcz przeciwnie, ja do niego nawet krzyczałam, że życzę mu wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Jesteśmy rozczarowani postawą policji, która zachowywała się tak, jakby chroniła swojego szefa. Zostaliśmy spisani i podejrzewamy, że na tym się nie skończy. Spodziewamy się mandatów albo spraw w sądzie, choć nie zrobiliśmy nic zakazanego przepisami – AGATA CHYŻEWSKA-PAWLIKOWSKA, TORUŃSKA BRYGADA FEMINISTYCZNA

Z kolei pod Sąd Rejonowym Warszawa-Wola zebrała się grupa zwolenników o. Rydzyka. Oni również trzymali transparenty, na których napisane było m.in: „dość agresji i nękania” oraz „won z Polski” (to przesłanie skierowane wobec oskarżającej szefa Radia Maryja organizacji Watchdog Polska). Osoby zgromadzone pod warszawskim sądem odmówiły również – co widać na poniższym nagraniu reportera Radia ZET Macieja Sztykiela – modlitwę w intencji toruńskiego redemptorysty.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kanadyjski nadawca zrywa współpracę z Radiem Maryja. „Za szerzenie nienawiści”

Fot. Karol Porwich/East News Czestochowa , Jasna Gora 07.07.2018. XXVII Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasna Gore. W tym roku modlitewnemu spotkaniu przyswieca haslo : ” Polska miloscia wskrzeszona „. Apel jasnogorski z udzialem o. Tadeusza Rydzyka n/z o. Tadeusz Rydzyk

Jedna ze stacji w Kanadzie zerwała współpracę z Radiem Maryja po ponad 20 latach. Zaważyły programy promujące treści szerzące nienawiść, antysemityzm i ksenofobię”. Rozgłośnia ojca Tadeusza Rydzyka skarży się na kneblowanie głosu katolickiego w tym państwie. Radio Maryja funkcjonowało na kanadyjskich falach radiowych przeszło dwie dekady. Programy RM nadawała antena radia 1320 CJMR nieopodal Toronto. W piątek stacja zdecydowała o rozwiązaniu tej współpracy.

– Przesyłamy pismo anulujące naszą obecną umowę ze skutkiem natychmiastowym – przekazał w piśmie do Radia Maryja piśmie Matt Caine z CJMR.

Radio Maryja traci sygnał w Kanadzie. „Ze skutkiem natychmiastowym” 

Do zerwania współpracy z rozgłośnią Tadeusza Rydzyka doszło po 20 latach, bez żadnej zapowiedzi. Zarzuty, jakie kanadyjski nadawca stawia polskiemu radiu, to szerzenie treści antysemickich, podszytych nienawiścią.

Decyzja zachwyciła Kanadyjczyka z polskimi korzeniami, Thomasa Lukashuka. Aktywista od dłuższego czasu walczy z O. Tadeuszem Rydzykiem. Jego petycję o ukrócenie politycznej działalności redemptorysty podpisało ponad 200 tysięcy ludzi, jej adresatem jest sam papież Franciszek. – Ksenofobiczny program radiowy, Radio Maryja, już więcej nie będzie nadawany na Kanadyjskich falach radiowych! – ogłosił Lukashuk.

Radio Maryja: To kneblowanie głosu katolickiego

Stacja nie przyjmuje zarzutów o szerzenie treści antysemickich i ksenofobicznych. – Jest to głęboko niesprawiedliwe i nieprawdziwe – powiedział o. Jacek Cydzik CSsR, dyrektor Centrali Radia Maryja w Kanadzie. Rozgłośnia wyjaśnia, że „wszystko odbyło się za plecami centrali Radia Maryja”.

– Nikt nie zgłosił wcześniej żadnych zarzutów. Nikt nie szukał wyjaśnień. Pojawiło się żądanie zamknięcia ust katolickiej rozgłośni. W Kanadzie są przecież państwowe instytucje, na wzór polskiej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji – informuje RM. Czytamy też, że oceniają decyzję jako „kneblowanie głosu katolickiego” w Kanadzie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

29. urodziny Radia Maryja w prokuraturze. Media Tadeusza Rydzyka twierdzą, że padł ofiarą manipulacji

Po przemówieniu Tadeusza Rydzyka na urodzinach Radia Maryja wybuchła burza. Od jego słów odciął się biskup diecezji toruńskiej i prowincja zakonu redemptorystów, a szef rozgłośni wydał oświadczenie z przeprosinami. Teraz jednak jego media bronią przemówienia.

Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja, na 29. urodzinach swojej stacji mówił m.in. o byłym biskupie kaliskim Edwardzie Janiaku, którego Watykan odsunął od kierowania diecezją, bo miał ukrywać przestępstwa seksualne podległych mu księży. – To współczesny męczennik, męczennik mediów – opowiadał redemptorysta.

Janiak był jednym z bohaterów filmu „Zabawa w chowanego” Tomasza i Marka Sekielskich. Dokument pokazuje, w jaki sposób duchowny bagatelizował przestępstwa swoich dwóch podwładnych: ks. Pawła Kani i ks. Arkadiusza Hajdasza. Janiak jeszcze w czerwcu został odsunięty przez papieża od kierowania diecezją kaliską, po kilku miesiącach doszło do rezygnacji. – To, że ksiądz zgrzeszył? No zgrzeszył. A kto nie ma pokus? Niech się pokaże – mówił Rydzyk.

Rydzyk „niewygodny dla rewolucjonistów”

– Któż w Polsce AD 2020 jest najbardziej niewygodny dla rewolucjonistów i ich ukrytych mocodawców usiłujących wywrócić w katolickim kraju ład moralny? Kto sprzeciwia się ateistom, wolnomyślicielom, wilkom w owczej skórze? Kto wiernie służy Panu Bogu i Kościołowi, wyrywając diabłu dusze, które miały iść na zatracenie? – zastanawia się w „Naszym Dzienniku” Małgorzata Rutkowska.

Odpowiedź jest oczywista – „ojciec dr Tadeusz Rydzyk to dziś największa przeszkoda w zrealizowaniu planów bezbożnych środowisk”, czytamy w artykule. Zdaniem Rutkowskiej krytycy Tadeusza Rydzyka posłużyli się przeciwko niemu „perfidnym kłamstwem”. – Oskarżenie o obronę pedofilii ma zadać śmierć cywilną niewygodnej osobie, zwłaszcza kapłanowi. Wrogowie Kościoła znają siłę rażenia tego zarzutu i używają z premedytacją jako metody walki z chrześcijaństwem – tłumaczy publicystka na łamach katolickiej gazety.

Rutkowska podkreśla, że Tadeusz Rydzyk od zawsze potępiał „nadużycia popełniane wobec dzieci przez dorosłych”. – Powtarzam: ojciec Tadeusz Rydzyk nie stanął w obronie pedofilii. Bronił Kościoła przed medialnym linczem. Wiele takich akcji widzieliśmy w III RP. Zastanawiające, że ofiarami zmasowanych, dobrze zorkiestrowanych kampanii, które mają odebrać dobre imię i wiarygodność, byli i są kapłani. Ksiądz kard. Stanisław Dziwisz, ks. kard. Henryk Gulbinowicz, ks. abp Stanisław Wielgus, o. Konrad Hejmo, ks. Mirosław Drozdek i wielu innych – wymienia publicystka.

Zaczynamy ulegać politycznej poprawności

Prof. Piotr Jaroszyński był gościem wtorkowych „Aktualności Dnia” w Radiu Maryja. Filozof odniósł się do wypowiedzi założyciela Radia Maryja z soboty. – W obecnych czasach potwornych wręcz napięć, kłamstw i manipulacji była to wypowiedź niezwykle ważna i potrzebna, dlatego że zaczynamy ulegać presji różnych odmian politycznej poprawności, które mają na celu zablokowanie słowa odsłaniającego kłamstwo – mówił w audycji. – To słowo propaguje i ukazuje prawdę. W momencie, kiedy ktoś odważnie przeciwko temu występuje, zachowując granice, mówiąc językiem miłości bliźniego, to na takiego kogoś próbują się rzucić i zlinczować wszystkie złe siły.

W środę w „Aktualnościach dnia” gościł zaś prof. Mieczysław Ryba. Historyk komentował przede wszystkim oświadczenie, które wydał Tadeusz Rydzyk po swojej sobotniej wypowiedzi na urodzinach Radia Maryja. – Ojciec Dyrektor wydał oświadczenie, w którym jasno i precyzyjnie wyjaśnił, że przestępstwo pedofilii i wszelkich nadużyć w tym zakresie absolutnie należy potępić; że to jest rzecz oczywista, natomiast trzeba odróżnić potępienie tego typu zachowań od potępiania ludzi, którym wina nie została udowodniona – opowiadał prof. Ryba.

Powołał się też na przykład australijskiego kardynała George’a Pella, którego sąd skazał na więzienie za molestowanie seksualne nieletnich, ale Sąd Najwyższy ostatecznie oczyścił go od wszystkich zarzutów. – Każdy ma prawo do obrony i każdego możemy bronić, jeśli mamy argumenty. O to apelował Ojciec Dyrektor, by nie dokonywać linczów medialnych, by zachować stosowną wstrzemięźliwość. W debacie można bardziej zabić człowieka słowem niż prawem. To się spotkało z takim atakiem, jakoby Ojciec Dyrektor miał bronić albo usprawiedliwiać przestępstwa – mówił historyk w „Aktualnościach Dnia”.

Bezczelne kłamstwa i manipulacje

W „Naszym Dzienniku” ukazała się zaś rozmowa z Sebastianem Karczewskim, autorem książki „Pedofilią w Kościół”. Publicysta uważa, że obecne doniesienia medialne o Tadeuszu Rydzyku to manipulacja. – Wyrwane z kontekstu zdanie na temat grzechu przedstawiono jako komentarz do przestępstw o charakterze pedofilskim, choć wcale do tych ostatnich się nie odnosiło. Twierdzenia w tym przypadku o jakimś „bagatelizowaniu grzechu” są całkowicie nieodpowiedzialne i fałszywe – czytamy w wywiadzie.

Karczewski uważa, że dokument Tomasza Sekielskiego o pedofilii w Kościele „wyrządził ewidentną krzywdę byłemu biskupowi kaliskiemu poprzez rozpowszechnienie nieprawdziwych informacji na ten temat”. – W sprawach, które pokazano w filmie, biskup nie naruszył żadnych swoich obowiązków wynikających z prawa kanonicznego. Nie zaniechał też żadnych działań wymaganych prawem cywilnym, co potwierdził komunikat Prokuratury Krajowej, opublikowany 16 maja 2019 roku. Dlatego też publiczny sprzeciw dyrektora Radia Maryja wobec przypisywania ks. bp. Janiakowi niegodziwości, których ten ostatni nigdy się nie dopuścił, jest rzeczą jak najbardziej słuszną – mówi Karczewski.

„Bezczelnym kłamstwem” nazywa także wszelkie próby stwierdzenia, jakoby Tadeusz Rydzyk bronił pedofilów. – Na antenie rozgłośni o. Tadeusz Rydzyk zawsze powtarzał, że z przestępstwami o charakterze pedofilskim, również osób duchownych, należy walczyć stanowczo, ale nie można posługiwać się przy tym nieprawdą. I przypominał, że nie wolno pozwalać, by przestępstwa nielicznych duchownych były wykorzystywane do walki z całym duchowieństwem – dodawał.

Każda okazja jest dobra, by uderzyć w Kościół

Biskup Ignacy Dec, biskup senior diecezji świdnickiej, był osobiście na urodzinach Radia Maryja. – Ojciec Tadeusz podczas rocznicy Radia Maryja nie rozsądzał o niewinności lub winie ks. bp. Edwarda Janiaka. Nie podważał także żadnych decyzji kościelnych, jakie wobec niego zostały podjęte. Zwrócił jedynie uwagę na to, jak media odnoszą się do Kościoła. To media, nie czekając na koniec sprawy biskupa, nie czekając na żadne stanowisko sądu czy Stolicy Apostolskiej, wydają wyrok potępiający. Dla mediów lewicowo-liberalnych każda okazja jest dobra, by uderzyć w Kościół – mówił „Naszemu Dziennikowi” ks. bp Ignacy Dec.

Duchowny wskazuje, że nieprzychylne toruńskiej stacji media zmanipulowały wypowiedź jej dyrektora. – Kto słucha wypowiedzi dyrektora Radia Maryja na antenie, ten wie, że ani on, ani całe środowisko Radia Maryja nie broni żadnych grzesznych zachowań, tym bardziej w Kościele. Spontaniczna wypowiedź, obarczona skrótami myślowymi, została powielona i jest przedstawiana w nieprawdziwym świetle. Nieprzychylne media pokazały nawet skrót tej wypowiedzi, a po niej oklaski, których nie było – czytamy w artykule.

Szefa toruńskiej rozgłośni broni także na łamach tej gazety Paweł Jabłoński, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. – Sam jako adwokat doskonale wiem, że dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok, nikogo nie można uznawać za winnego. Jeżeli śledztwo nie potwierdzi, że czyny te miały miejsce, ksiądz biskup powinien zostać uniewinniony i otrzymać zadośćuczynienie za zniesławienie go przez media. Jeżeli jednak zostanie ustalone, że do czynów tych doszło, wszystkich sprawców powinna za to spotkać właściwa, surowa kara – opowiadał.

I dodawał: – Jestem przekonany, że o. Tadeusz Rydzyk miał jak najlepsze intencje, podkreślając, że wszyscy jesteśmy grzeszni i każdy z nas pod wpływem pokusy może upaść. To oczywiście prawda i warto o tym przypominać. Uważam jednocześnie, że wypowiedzi, które mogą zostać odczytane jako usprawiedliwianie sprawców przestępstw lub osób, które ukrywały te przestępstwa, są niewłaściwe – przede wszystkim dlatego, że ranią i krzywdzą ich ofiary.

Urodziny Radia Maryja w prokuraturze

Zawiadomienie, które posłanka Joanna Scheuring-Wielgus złożyła w poniedziałek rano do toruńskiej prokuratury, dotyczy popełnienia przestępstwa z art. 165 Kodeksu karnego, mówiącego m.in. o powodowaniu zagrożenia epidemiologicznego i szerzenia się choroby zakaźnej. Posłanka powołuje się też na Rozporządzenie Rady Ministrów odnośnie do obostrzeń epidemicznych.

Sprawę przekazano z Prokuratury Rejonowej Centrum-Zachód w Toruniu do Prokuratury Rejonowej w Golubiu-Dobrzyniu. – Decyzję podjął prokurator okręgowy, mając na uwadze konieczność obiektywnego, bezstronnego i prawidłowego rozpoznania sprawy – mówi prokurator Andrzej Kukawski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu.

W sprawie urodzin Radia Maryja wyjaśnień zażądał też sanepid. – Państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Toruniu zwrócił się pisemnie do Komendy Miejskiej Policji w Toruniu oraz organizatorów z prośbą o przekazanie szczegółowych informacji na temat wydarzenia – mówi Łukasz Betański, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy. – Po ich uzyskaniu inspektor sanitarny podejmie decyzję o dalszym postępowaniu.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Tadeusz Rydzyk komentował swoje „spontanicznie wypowiedziane słowa” o pedofilii

Założyciel Radia Maryja Tadeusz Rydzyk przeprosił za swoje słowa dotyczące pedofilii w Kościele. Zapewnił, że nie chciał nikogo zranić, a jego „spontanicznie wypowiedziane słowa” zostały zinterpretowane inaczej, niż by tego chciał.

Skandal związany ze słowami Tadeusza Rydzyka wybuchł 5 grudnia, w dzień 29. urodzin Radia Maryja. Podczas uroczystości redemptorysta mówił m.in. o pedofilii, choć nie użył tego słowa. Nie poświęcił on uwagi ofiarom, ale usprawiedliwiał przestępców. Stwierdził także, że były biskup kaliski ks. Edward Janiak, który został oskarżony o tuszowanie przestępstw seksualnych dokonywanych przez podległych mu księży, to „współczesny męczennik”.

– To, że ksiądz zgrzeszył? No zgrzeszył. A kto nie ma pokus? Niech się pokaże – powiedział Tadeusz Rydzyk.

Gdy Tadeusza Rydzyka skrytykowali zarówno ludzie Kościoła, jak i politycy, dyrektor Radia Maryja postanowił przeprosić. Na stronie rozgłośni pojawiło się oficjalne oświadczenie w tej sprawie.

Chcę stanowczo oświadczyć, iż w słowach, które wypowiedziałem 5 grudnia 2020 r. przy okazji obchodów rocznicy założenia Radia Maryja, nie było moją intencją ranienie kogokolwiek, a zwłaszcza osób, które jako małoletnie doświadczyły przestępstw seksualnych ze strony duchownych. Tacy sprawcy, po rzetelnym dochodzeniu i udowodnieniu winni spotkać się ze stosowną karą – czytamy w komunikacie.

Tadeusz Rydzyk pisze w nim, że „każdy niegodny czyn” jest grzechem, ale grzech seksualnego molestowania małoletnich jest także przestępstwem, które „winno być traktowane zgodnie ze wskazaniami Kościoła i procedurami prawa cywilnego”.

Kocham Kościół, dlatego nie miałem zamiaru w żaden sposób rozmywać trawiącego go dramatu grzechu i przestępstwa pedofilii. Mówiąc to, mam na myśli przede wszystkim ofiary tych czynów, będące przecież także dziećmi Kościoła – napisał Rydzyk.

Duchowny zapewnił także, że nie chciał krytykować i podważać decyzji papieża Franciszka wobec toczącej się sprawy biskupa Edwarda Janiaka, a jedynie odniósł się „do atmosfery medialnej, która ferując przedwczesne wyroki”, utrudniając tym samym rzeczowe zbadanie problemu i wyjaśnienie jego przyczyn,”aby ofiary mogły otrzymać niezbędne zadośćuczynienie, a Kościół – również zraniony takimi czynami – środki zaradcze na przyszłość”.

Zdaję sobie sprawę, iż moje spontanicznie wypowiedziane słowa zostały inaczej zrozumiane i boleśnie dotknęły wiele osób. Przepraszam, iż tak się stało. Nie było to moim zamiarem. Modlę się za osoby skrzywdzone i ich rodziny. Ta modlitwa jest i będzie obecna również na antenie Radia Maryja – zapewnił Tadeusz Rydzyk.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ojciec Rydzyk oskarża protestujących o satanizm

W Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu przez dziewięć najbliższych dni będą odbywały się msze, które mają wynagrodzić Panu Bogu i Maryi protesty przeciwników zaostrzenia prawa aborcyjnego. Do modlitwy zachęca ojciec Tadeusz Rydzyk.

Informacje o serii mszy można znaleźć na internetowej stronie Radia Maryja. Pierwsza odbyła się wczoraj. Kolejne mają odbywać się codziennie do 6 listopada w toruńskim sanktuarium. To monumentalna świątynia w zachodniej części Torunia, powstała kilka lat temu na terenie zajmowanym przez redemptorystów. Niektórzy nazywają ją „kościołem Rydzyka”.

Sam zakonnik gorąco zachęca do modlitwy. Robi to w zaskakujący sposób. W krótkiej odezwie do radiosłuchaczy, dotyczącej wspomnianej mszy, udało mu się dwukrotnie wspomnieć o satanizmie, który – jak można wnioskować – wyznaje część protestujących.

– Kochana Rodzino Radia Maryja! – zaczął ojciec Rydzyk. – W związku z ostatnimi wstrząsającymi, tragicznymi wydarzeniami w naszej ojczyźnie, bluźnierstwami, satanistyczną agresją, obrażaniem Pana Boga, Matki Najświętszej, dewastacją świątyń, przerywaniem w sposób satanistyczny mszy świętych zapraszamy ludzi dobrej woli do podjęcia aktów wynagrodzenia Panu Bogu i Matce Najświętszej za te grzechy.

Na samych mszach się jednak nie skończy.

„W trakcie nowenny szczególnym dniem będzie piątek, w którym organizatorzy zachęcają do postu o chlebie i wodzie” – czytamy w publikacji Radia Maryja.

Czy spór aborcyjny ma charakter antyreligijny?

Podczas pierwszych dni protestów rzeczywiście doszło do zakłóceń mszy oraz zawieszenia lub malowania haseł na kościołach. Były to jednak incydentalne przypadki, bez związku z satanizmem. Część członków rządu PiS wykorzystała to jednak, by nastawiać społeczeństwo przeciwko protestującym. Sam Jarosław Kaczyński wzywał do obrony świątyń i słownie poniżał uczestników demonstracji. To, jak bardzo karykaturalną postać przybrała ta obrona, pokazał casus sportowca Marina Najmana, który bez zastanowienia ruszył do Częstochowy bronić świątyń i na miejscu nikogo nie zastał.

W ostatnich dniach incydenty dotyczące kościołów już prawie w ogóle nie mają miejsca. Zdarzają się jednak inne, np. pod Toruniem, gdzie proboszcz wyszedł z bronią do protestujących.

Ojciec Rydzyk – szara eminencja zmian aborcyjnych?

O tym, że to ojciec Rydzyk, a nie Kaja Godek, mógłby zostać twarzą niedawnego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, pisaliśmy pod tym linkiem.

Redemptorysta, mimo wyśmienitych relacji z członkami rządu PiS, nie wahał się ich publicznie upominać za to, że w Polsce wciąż można dokonywać aborcji. Ganił ich, czynił im niewybredne uwagi, a dwa miesiące temu w toruńskim sanktuarium odbyła się nawet msza, podczas której wierni przepraszali za grzech aborcji i prosili o „ustanowienie w Polsce prawa, które uchroni każde nowe życie”.

Zaostrzenie prawa aborcyjnego w Polsce było jednym z największych marzeń ojca Tadeusza Rydzyka. To marzenia kilka dni temu się ziściło.
Źródło info i foto: onet.pl

Ojciec Rydzyk z zakazem odprawiania mszy w Kanadzie

Ojciec Tadeusz Rydzyk otrzymał zakaz odprawiania mszy świętych w kanadyjskich parafiach, do których uczęszcza miejscowa Polonia. Ojciec Tadeusz Rydzyk miał zaplanowane odprawienie nabożeństw w kilku parafiach w zachodniej Kanadzie. Jednak jak podaje portal kanadyjskiej Polonii gazetagazeta.com, Tadeusz Rydzyk otrzymał zakaz odprawiania mszy świętych, a także organizowania spotkań w katolickich diecezjach na tym obszarze. Za taką decyzją stoi arcybiskup Edmonton Richard Smith.

Powodem takiej decyzji kanadyjskiego kościelnego hierarchy są „oburzające poglądy ojca Rydzyka”. W wypowiedziach redemptorysty wielokrotnie przewijały się treści antysemickie i ksenofobiczne.

„Ojciec Tadeusz Rydzyk, szef kontrowersyjnej rozgłośni Radio Maryja w Polsce, otrzymał zakaz odwiedzania archidiecezji Edmonton i podlegających jej parafii. Zakaz wynika z wieloletniego rozpowszechniania przez jego stację treści antysemickich i homofobicznych” – przekazał portal B’nai Brith Canada, który cytuje gazetagazeta.com.

Ojciec Rydzyk na cenzurowanym w Kanadzie

Ojciec Tadeusz Rydzyk już od co najmniej dwóch lat jest na cenzurowanym w Kanadzie. W 2018 roku kanadyjski polityk polskiego pochodzenia, Thomas Lukaszuk, wystosował do papieża Franciszka petycję ws. „ukrócenia politycznej działalności Tadeusza Rydzyka”. Wtedy Rydzyk miał przyjechać do Kanady, by przemawiać w parafii w Calgary.

B’nai Brith Canada przypomina, że Rydzyk był upomniany przez dwóch papieży za swój ekstremizm, zarówno przez papieża Jana Pawła II, jak i później przez papieża Benedykta XVI.
Źródło info i foto: wp.pl

Samochody od bezdomnego dla ojca Rydzyka. Skarbówka umyła ręce

To nie Fundacja Lux Veritatis, której prezesem jest ojciec Tadeusz Rydzyk, została obdarowana przez bezdomnego dwoma samochodami. Dlatego nie musiała płacić podatku od darowizny – ustalił dziennik.pl. Izba Administracji Skarbowej w Warszawie zakończyła badanie sprawy. Gdzie są więc samochody i kto powinien rozliczyć się z fiskusem?

Sprawa o. Rydzyka i jego dwóch samochodów marki Volkswagen od bezdomnego Stanisława utknęła w martwym punkcie. Jak już pisaliśmy, zawiadomienie, które złożył Adam Szłapka, poseł i sekretarz Nowoczesnej, przekazano z Torunia do Izby Administracji Skarbowej w Bydgoszczy, a ta wysłała dokumenty do Izby Administracji Skarbowej w Warszawie.

Dlaczego właśnie do stolicy? Bydgoska Izba ustaliła, że poselski wniosek dotyczy, tu cytat: przekazanych przez bezdomnego darowizn dwóch luksusowych samochodów prawdopodobnie na rzecz Fundacji Lux Veritatis z siedzibą w Warszawie, (…) w której Tadeusz Rydzyk pełni funkcję Prezesa Zarządu.

I jak udało się nam ustalić, warszawska IAS zakończyła właśnie badanie sprawy. Efekty?

– W toku przeprowadzonych czynności weryfikacyjnych na podstawie dostępnych Izbie Administracji Skarbowej w Warszawie materiałów źródłowych ustalono, że Fundacja Lux Veritatis nie była stroną darowizny, w związku z czym nie powstał obowiązek podatkowy z tytułu podatku dochodowego od osób prawnych – powiedziała dziennik.pl Anna Szczepańska, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Warszawie.

Co na to poseł Nowoczesnej?

– Fundacja nie była stroną darowizny? To komu auta zostały przekazane? Prawdopodobieństwo otrzymania dwóch samochodów od osoby bezdomnej jest mniejsze niż trafienie szóstki w totolotka, bo w tym przypadku przynajmniej się gra. Nie spotkałem się nigdy z przypadkiem przekazywania samochodów przez osoby bezdomne – skomentował w rozmowie z dziennik.pl Adam Szłapka.

W ocenie polityka najważniejsze będzie to, co ustali prokuratura. A śledczy z Warszawy są na etapie „czynności sprawdzających”

Przypomnijmy: założyciel Radia Maryja ujawnił, skąd ma auta. Stwierdził, że bezdomny Stanisław z Warszawy miał ufundować samochody za pieniądze wygrane w lotto. Ofiarodawca zmarł.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Jest zawiadomienie do prokuratury ws. ojca Tadeusza Rydzyka

Jest wniosek do prokuratury ws. ojca Tadeusza Rydzyka. Doniesienie złożyło Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska. Podejrzewa, że dyrektor Radia Maryja i najsłynniejszy w Polsce redemptorysta złamał prawo o dostępie do informacji publicznej. Chodzi o finanse Fundacji Lux Veritatis, Nasza Przyszłość i Wyższej Szkoły Kultury Medialnej i Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Watchdog Polska już od zeszłego roku próbuje się dowiedzieć, kto i co finansował z pieniędzy publicznych i o jakich kwotach mówimy. Pierwsza prośba została wysłana mailem – sąd przyznał rację prawnikom o. Rydzyka, że pytania są za mało konkretne i nie zostały skutecznie dostarczone. Jednak stowarzyszenie nie dało za wygraną i wysłało zapytania jeszcze raz. Tym razem sąd orzekł, że duchowny musi odpowiedzieć. Miał na to dwa tygodnie. Odpowiedzi nie było.

Tym, którzy wbrew prawnemu obowiązkowi nie udzielają informacji publicznej grozi nawet rok więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl