Warszawa: Zadłużony policjant okradł swoją komendę

Sierżant sztabowy z komendy rejonowej na warszawskiej Woli, został zatrzymany przez Biuro Spraw Wewnętrznych Policji za okradzenie swojej jednostki – dowiedział się portal tvp.info. Funkcjonariusz miał wynieść sprzęt teleinformatyczny o wartości ok. 300 tys. zł i zastawić go w lombardzie. To głównie komputery, i to nawet kilkadziesiąt sztuk, które musiał wynosić od kilku miesięcy.

Do zatrzymania wolskiego policjanta doszło przed dwoma dniami. Śledczy na razie nie ujawniają, czy przyznał się do okradzenia swojej jednostki. Nieoficjalnie wiadomo, że funkcjonariusz był odpowiedzialny za sprzęt teleinformatyczny. Miał wynieść z komendy, przede wszystkim komputery o łącznej wartości ok. 300 tys. zł.

Z ustaleń śledczych wynika, że sprzęt trafił do lombardu. Nie wiadomo, czy udało się odzyskać choćby jego część. Policjant miał kraść, ponieważ był uzależniony od hazardu. Możliwe, że funkcjonariusz z kilkunastoletnim stażem liczył, że się „odegra” i odzyska sprzęt, ale tylko pogrążał się dalej.

– 14 października w trakcie kontroli ewidencji sprzętu w jednym z wydziałów w KRP IV (komenda rejonowa policji na Woli – przyp. red.) wykryto nieprawidłowości związane ze stanem faktycznym komputerów. Komendant rejonowy niezwłocznie powołał komisję, która wykazała braki. O nieprawidłowościach poinformowano prokuraturę oraz BSWP. Oprócz postępowania karnego prowadzone są także czynności dyscyplinarne, jak również w kierunku zwolnienia ze służby – powiedział tvp.info nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik stołecznej policji.
Źródło info i foto: TVP.info

Biała Podlaska: Policjanci zatrzymali złodzieja recydywistę

Jedyną pamiątką po nieuchwytnym złodzieju były wyczyszczone z gotówki portfele i skrytki na pieniądze. W Białej Podlaskiej grasował niezwykle sprytny przestępca, który wchodził do domów, kiedy jego mieszkańcy byli w środku i niepostrzeżenie kradł gotówkę. Wpadł na gorącym uczynku. Jak się okazało, niedawno wyszedł z więzienia, gdzie przebywał za podobne czyny.

Schemat działania złodzieja-ducha zawsze był podobny. Mężczyzna chodził po klatkach schodowych sprawdzając, kto dokładnie zapomniał zamknąć drzwi. Uchylał takie niezabezpieczone i po cichu wchodził do środka. Wystarczyło mu kilkanaście sekund, żeby przetrząsnąć wiszące na wieszaku kurtki i leżące na szafkach w przedpokoju portfele. Wychodził niezauważony. Działał na przełomie sierpnia i września. Wiadomo o trzech adresach, które odwiedził kradnąc łącznie ponad 7 tysięcy złotych.- W każdym przypadku sposób działania sprawcy był taki sam. Wchodził do domów wykorzystując niezabezpieczone drzwi. Jego łupem padały pieniądze – opowiada Barbara Salczyńska-Pyrchla z bialskiej policji.

Wpadł, bo wreszcie ktoś go nakrył na przestępczym procederze. – Na początku września mieszkanka Białej Podlaskiej zgłosiła funkcjonariuszom usiłowanie kradzieży na jej szkodę. Z relacji pokrzywdzonej wynikało, że do jej domu wszedł nieznany mężczyzna. Gdy go zauważyła, ten trzymał w ręku jej portfel, w którym było kilkaset złotych oraz dokumenty. Sprawca dostał się do domu wykorzystując niezabezpieczone drzwi. Kiedy kobieta zaczęła krzyczeć wyszedł, niczego ze sobą nie zabierając – dodaje policjantka. Zatrzymanie złodzieja było kwestią czasu. – Funkcjonariusze ustalili personalia mężczyzny mającego związek ze sprawą. Okazało się, że jest to 40-letni mieszkaniec Białej Podlaskiej. Mężczyzna zatrzymany został do wyjaśnienia – mówi rzeczniczka bialskiej policji. Mężczyzna przyznał się do kradzieży. Za swe przewiny odpowiadał będzie w warunkach recydywy, gdyż w ostatnim czasie odbywał karę pozbawienia wolności za podobne przestępstwa. O jego dalszym losie zadecyduje sąd. Zgodnie z kodeksem karnym popełnione przestępstwo zagrożone jest karą do 5 lat pozbawienia wolności, a w przypadku czynu popełnionego w recydywie kara ta może zostać zwiększona o połowę.
Źródło info i foto: se.pl

Były ministrant z zarzutami za 13 włamań do kościoła

21-latek usłyszał zarzuty trzynastokrotnego włamania do jednego ze skierniewickich kościołów. Mężczyźnie, byłemu ministrantowi w okradzionej parafii, grozi do 10 lat więzienia – poinformowała Justyna Florczak-Mikina ze skierniewickiej policji. Mężczyznę, który w czerwcu i lipcu 13 razy włamywał się do zakrystii jednego z kościołów w Skierniewicach i systematycznie okradał parafię, miejscowi policjanci zatrzymali na gorącym uczynku w niedzielę późnym wieczorem.

„Proboszcz oraz zakrystian zauważyli, że ze zbiórki na tzw. tacę, która składana była w sejfie, znikały pieniądze. Sejf jednak nie miał na powierzchni żadnych uszkodzeń, podobnie jak drzwi do świątyni. Łącznie od czerwca 2020 roku zginęło blisko 7 tysięcy złotych” – podała rzeczniczka skierniewickiej policji młodsza aspirant Justyna Florczak-Mikina.

Policja ustaliła, że pieniądze i wartościowe rzeczy ginęły systematycznie. „Kradzieży mógł dokonywać ktoś, kto używał dorobionych kluczy, a działanie sprawcy wskazywało, że mógł znać rozkład pomieszczeń, zwyczaje i mechanizmy funkcjonowania kościoła” – przekazała Florczak-Mikina.

Okazało się, że takie klucze miał 21-letni były ministrant skierniewickiej parafii, którego zatrzymano podczas kolejnej próby kradzieży. Po przeszukaniu, w jego miejscu zamieszkania na terenie powiatu sochaczewskiego, znaleziono ponad 9 tys. zł oraz krzyże, kielichy i monstrancje.

Byłemu ministrantowi grozi 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Włochy: Podawał się za znanego piłkarza i okradał luksusowe butiki

Mężczyzna podający się za byłego piłkarza Andreę Pirlo oszukiwał właścicieli butików we Włoszech, okradając ich z luksusowych towarów. Obiecywał, że za zakupy zapłaci później i znikał bez śladu. Okradzeni zgłaszali się do byłego zawodnika Juventusu.

Włoskie media podały, że 48-letni były złotnik z północy, wykorzystując swe podobieństwo do dawnej gwiazdy piłki działał w całym kraju, od Brescii po Neapol.

Co ciekawe, jak ustalono w toku śledztwa, o którym informują media, nigdy osobiście nie zgłaszał się do sklepów, lecz dzwonił zawsze z następującym komunikatem: Dzień dobry, jestem Andrea Pirlo, chciałbym zrobić u was zakupy. Następnie przejętym właścicielom wysyłał zamówienie pocztą elektroniczną i prosił o zniżkę. Po odbiór zakupów oszust wysyłał potem kobietę tłumacząc, że to jego narzeczona lub asystentka. Za pierwszym razem płaciła ona za zakupy, by zdobyć sobie zaufanie. Potem sytuacja powtarzała się, ale zamówienia były coraz kosztowniejsze.

Sobowtór Pirlo wybierał zegarki, biżuterię i firmowe ubrania za tysiące euro, ale przy ich odbiorze kobieta już nie płaciła, tłumacząc, że zrobi to przy następnej okazji. Obiecywała, że piłkarz przyjdzie i wynagrodzi to sportowymi gadżetami i koszulkami z autografem.

Proceder przychodził parze z łatwością, bo nikt z kupców nie odmawiał zwycięzcy Mundialu.

Były piłkarz złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa na swoją szkodę, gdy zaczęli zgłaszać się do niego poszkodowani domagając się zapłaty należności.

Liczba ujawnianych przypadków oszustw w wykonaniu jego sobowtóra stale rośnie – podkreśla prasa. Śledztwo wszczęła prokuratura w Turynie. W jego toku ustalono, że za byłego zawodnika mistrza Włoch i reprezentacji kraju podawał się mieszkaniec miasta Pawia, już wcześniej karany za próbę oszustwa były złotnik-bankrut.
Źródło info i foto: RMF24.pl

15-latek regularnie okradał rodzinę. Kopiował ich karty płatnicze

Przestępczy proceder kwitł w najlepsze, a stał za nim… 15-latek. Gimnazjalista w czasie spotkań rodzinnych, pod nieuwagę bliskich, fotografował ich karty płatnicze. Dane z dokumentów wykorzystywał do zakupów w internecie. Oszukał rodzinę dokładnie 272 razy i teraz zajmie się nim sąd dla nieletnich.

Darowizny dla muzyków, drogie oprogramowania, gry komputerowe, a wszystko warte kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jak 15-latek z Olsztyna zdobył takie pieniądze? Niestety, nieuczciwie. Gimnazjalista, aby zrealizować swoje cele postanowił oszukać członków najbliższej rodziny.

W czasie spotkań z krewnymi, gdy oni tylko na chwilę odwrócili wzrok, szukał ich kart bankomatowych, a następnie dokładnie fotografował. Dane z dokumentów wystarczyły, aby dokonać dokładnie 272 transakcji. Tyle razy bowiem gimnazjalista użył kart bliskich przy internetowych zakupach. Ofiarą młodego krewnego padło aż 9 osób. Przekręt wyszedł na jaw, gdy jedna z nich zauważyła, że z jej konta zniknęły pieniądze.

– Przez kilka tygodni policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie pracowali nad sprawą oszusta internetowego. Ustalenia funkcjonariuszy doprowadziły do 15-letniego ucznia jednego z olsztyńskich gimnazjów – informują olsztyńscy policjanci. Młodemu oszustowi postawiono łącznie 272 zarzuty oszustwa i usiłowania oszustwa internetowego. Gimnazjalista do wszystkiego się przyznał i niebawem stanie przed sądem dla nieletnich.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Policjanci zatrzymali seryjnego włamywacza. W okradanym mieszkaniu zgubił swój telefon

Policjanci zatrzymali seryjnego włamywacza, który nocami okradał mieszkania. Mężczyznę udało się ująć m.in. dzięki temu, że w miejscu przestępstwa zostawił swój telefon. 37-latek usłyszał 93 zarzuty, decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

Mężczyzna przyznał się do winy, grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności. 37-latek okradał mieszkania i domy w Krakowie oraz na terenie gminy Zielonka nocą, gdy właściciele spali. Rabuś najczęściej wykorzystywał niezabezpieczone drzwi mieszkań, a w jednym przypadku wszedł do cudzego domu przez właz dla psów – poinformowała w poniedziałek Barbara Szczerba z zespołu prasowego małopolskiej policji

Pierwsze zawiadomienie w tej sprawie policjanci przyjęli w styczniu. Wówczas łupem złodzieja padły dokumenty, pozostawione przez najemcę w przedpokoju mieszkania. Jak się okazało, był to początek serii kradzieży i włamań – stwierdziła przedstawicielka biura prasowego małopolskiej policji.

W ciągu kolejnych miesięcy włamywacz splądrował kilkanaście kolejnych mieszkań. Zabierał z nich nie tylko portfele z pieniędzmi, dokumentami oraz kartami bankomatowymi, ale także biżuterię, perfumy, smartfony, tablety i laptopy. Interesował się też elektronarzędziami przechowywanymi przez właścicieli w piwnicach. Chętnie korzystał również ze skradzionych kart, posługując się nimi podczas transakcji płatniczych, których wykonał niemal 70.

Intensywna praca operacyjna oraz żmudna analiza akt postępowań doprowadziły policjantów do 37-letniego krakowianina, wielokrotnie karanego za przestępstwa przeciwko mieniu, który w więzieniu spędził łącznie 11 lat. Pomocny w typowaniu sprawcy okazał się smartfon, który mężczyzna nieopatrznie pozostawił w jednym z okradzionych mieszkań – powiedziała Szczerba.

W ostatnią środę kryminalni przygotowali zasadzkę na mężczyznę. 37-latek został zatrzymany na obrzeżach Krakowa, gdy wracał swoim samochodem do domu. Podczas przeszukania policjanci znaleźli przy nim kilka skradzionych telefonów komórkowych i prawie 38 g amfetaminy. Natomiast w wynajmowanym przez niego mieszkaniu funkcjonariusze zabezpieczyli pochodzące z rabunków elektronarzędzia oraz opróżnione portfele i torby.

Mężczyzna usłyszał łącznie 93 zarzuty – podejrzany jest o szereg kradzieży, włamań, posługiwanie się cudzymi kartami płatniczymi, posiadanie substancji psychotropowych, znieważenie oraz naruszenie nietykalności cielesnej policjantów, a także groźby kierowane pod adresem kobiety, która obudziła się, gdy usiłował splądrować jej dom. Za większość czynów odpowie w warunkach tzw. recydywy.

Sąd zastosował wobec 37-latka tymczasowy areszt na wniosek Prokuratury Rejonowej Kraków-Prądnik Biały.
.Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nowe zarzuty dla Dariusza R., który okradał groby

Dariusz R., którego złapano wz. z okradaniem grobów na Pomorzu, usłyszał 21 kolejnych zarzutów. Wcześniej postawiono mu ich 14. Teraz okazuje się, że mężczyzna miał również uszkodzić 75 samochodów.

– Z broni pneumatycznej strzelał do przednich i tylnych szyb pojazdów zaparkowanych na parkingach lub ulicach Gdańska, Sopotu, Gdyni oraz Rumi – powiedziała w piątek Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Śledczy ustalili, że Dariusz R. miał uszkodzić w ten sposób 75 samochodów. Zarzucono mu również przywłaszczenie i ukrycie dokumentów, którymi nie miał prawa rozporządzać. Chodzi m.in. o dwa dowody osobiste oraz dowód rejestracyjny auta wraz z międzynarodową kartą ubezpieczenia.

Ale zatrzymanie mężczyzny miało związek z zarzutami dotyczącymi znieważenia miejsc pochówku i ograbienia lub usiłowania ograbienia grobów ze zwłok. Tych usłyszał na początku 14. Teraz postawiono dodatkowych 21.
Źródło info i foto: wp.pl

Zatrzymany okradał wynajmowane mieszkania

Niezły sposób na szybki zarobek wymyślił sobie 29-letni Szymon P. z Olsztyna (woj. warmińsko-mazurskie). Mężczyzna wynajmował mieszkania, a po kilku dniach ulatniał się z nich wraz z cennym wyposażeniem. Najczęściej kradł sprzęt RTV i AGD.

Wpadł, gdy właściciel jednego z lokali zainteresował się, dlaczego nie otrzymał jeszcze umówionego czynszu. Lokatora nie zastał, ale stwierdził brak telewizora i routera. Znalazł za to plecak Szymona P., więc się domyślił, że z pewnością wróci on po swoją własność. A gdy to się stało, zamknął go w lokalu i wezwał policję. Według śledczych mężczyzna okradał wynajmowane mieszkania w kilku województwach. Teraz grozi mu pięć lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Człowiek „Hossa” w końcu wpadł w ręce policji

Mocny cios w mafię okradającą emerytów metodą na wnuczka. Policja dorwała kolejnego bossa gangu, romskiego pastora o ksywie Murzyn. On i jego rodzina pławili się w luksusach, wyłudzając pieniądze od dobrodusznych staruszków ze Śląska. Banda jest blisko związana z Arkadiuszem Ł. ps. Hoss (49 l.), który kilkanaście lat temu wymyślił tę metodę.

58-letni dziś pastor zaczynał swoją wnuczkową karierę właśnie u Arkadiusza Ł. Osławiony król romskiej mafii o pseudonimie Hoss wraz ze swoim bratem Adamem P. (44 l.) i żoną Sylwią K. (48 l.) wpadli na pomysł naciągania starszych osób, wciskając im przez telefon wstrząsające historie. Z początku o krewnym w nagłej potrzebie, a później o policjancie prowadzącym tajną akcję i proszącym o przekazanie funduszy. Zarobili miliony. A że „Hoss” i „Murzyn” są dalekimi kuzynami, król nauczył pastora i jego rodzinę, jak okręcić sobie emeryta wokół palca i wydoić z niego ostatnią złotówkę.

„Murzyn” okazał się pojętnym uczniem i kradł na potęgę. W internecie chwalił się zdjęciami z wycieczek do Ameryki, na egzotyczne wyspy, luksusowymi autami i rezydencjami, przy których te ze słynnego serialu „Dynastia” wypadają blado. I chociaż był ostrożny i miał ludzi, którzy wykonywali za niego brudną robotę, w końcu wpadł.

– 58-latek został zatrzymany. Usłyszał zarzut kierowania grupą przestępczą, która zajmowała się popełnianiem oszustw przy wykorzystaniu tzw. metody na policjanta. Do zarzucanego czynu się nie przyznał – mówi Marta Zawada-Dybek z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

W więzieniu nie będzie samotny, bo za kraty trafił także jego 48-letni zięć „Dziuniek”. – Mężczyzna usłyszał zarzut udziału w grupie przestępczej. Okazało się, że był poszukiwany do odbycia kary 4,5 roku więzienia – informuje śląska policja. Jak udało nam się ustalić, „Dziuniek” unikał odsiadki, bo wyłudzonymi od emerytów pieniędzmi opłacał lekarzy, którzy zapewniali, że jest bardzo chory. Podczas styczniowej akcji wpadli też córka pastora, wybitna oszustka „Hamba”, i jej brat „Lasio” oraz dwoje członków ich rodzin. – Wszystkie te osoby zostały tymczasowo aresztowane na okres trzech miesięcy. Grozi im do 12 lat pozbawienia wolności – mówi prok. Zawada-Dybek.

Zdumiewa jednak fakt, że śledczy przedstawili Cyganom zarzuty oszustw opiewających na sumę zaledwie 280 tys. zł. Mniej więcej tyle warte były zegarki i auta, które zabezpieczono podczas zatrzymania! Ale policjanci zapewniają, że sprawa jest rozwojowa. Być może wkrótce zatrzymają pozostałych krewnych „Murzyna” i odnajdą ukryty majątek.
Źródło info i foto: se.pl

Gang okradał TIR-y w Niemczech. Udana akcja CBŚP

Funkcjonariusze CBŚP rozbili zorganizowaną grupę przestępcza specjalizującą się we włamaniach do tirów na terenie Niemiec; zatrzymano czterech mężczyzn podejrzanych o udział w gangu oraz kradzieże z włamaniem. Z ustaleń śledczych wynika, że skradziony towar, w tym sprzęt AGD i RTV, miał być sprzedany w Polsce. Funkcjonariusze gorzowskiego CBŚP przy wsparciu policjantów ze Szczecina zatrzymali czterech mężczyzn, w wieku od 31 do 40 lat, podczas rozładunku sprzętu. Podczas przeszukania magazynu policjanci znaleźli hurtowe ilości m.in. nowych odtwarzaczy DVD, kuchenek mikrofalowych, rowerów i markowej odzieży.

– Trzech z zatrzymanych mężczyzn jest dobrze znanych policji. Wcześniej odpowiadali już za przestępstwa kryminalne – powiedziała rzeczniczka CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz.

Mężczyźni usłyszeli w prokuraturze zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz kradzieży z włamaniem. Decyzją szczecińskiego sądu wszyscy zostali aresztowani na trzy miesiące.

– Aktualnie śledczy ustalają pokrzywdzonych oraz szczegółowo analizują wartość odzyskanego mienia. Według wstępnych szacunków wartość odzyskanych przedmiotów przekroczyła już 2 miliony złotych – powiedziała rzeczniczka CBŚP.
Źródło info i foto: onet.pl