ABW zatrzymało Michała Nowickiego za propagowanie systemu totalitarnego

Michał Nowicki, syn posłanki Lewicy został w środę zatrzymany przez ABW. Prokuratura oskarża go o propagowanie systemu totalitarnego. O zatrzymaniu i zarzutach sam Nowicki opowiedział w nagraniu zamieszczonym w portalu YouTube. W środę 7 lipca Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Michała Nowickiego, syna posłanki Lewicy Wandy Nowickiej. O zatrzymaniu poinformował jako pierwszy rzecznik Ministra Koordynatora Służb Specjalnych Stanisław Żaryn.

Nowicki miał prowadzić kanał o charakterze ekstremistycznym, w którym publikował treści propagujące ustrój komunistyczny. Nawoływał w nim do budowy w Polsce państwa komunistycznego, a także niszczenia pomników Żołnierzy Wyklętych i pomnika Romana Dmowskiego oraz prowadzenia ataków na księży i przedsiębiorców.

Nowicki opowiada o zatrzymaniu i zarzutach

W środę po południu Michał Nowicki opublikował wideo, na którym przedstawił okoliczności swojego zatrzymania. Miało do tego dojść, gdy wyszedł z mieszkania matki pobiegać w parku.

– Dwóch gości wybrało specjalne miejsce między takimi dwoma krzakami, żeby nie było świadków: „Michał Nowicki. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Pan pójdzie z nami” – opowiada mężczyzna. – Od razu założyli mi kajdanki, więc tutaj, jestem po rozmowie z adwokatem, na te kajdanki będziemy składać, oczywiście, zażalenie w ciągu siedmiu dni – zapowiedział.

Jak wyjaśnił w nagraniu, ABW zatrzymało go na polecenie prokuratora Prokuratury Rejonowej na Ochocie. Wcześniej, prokuratura trzy razy miała mu wysłać zawiadomienie.

Nowicki przyznał, że słyszał dwa zarzuty. Jeden ma dotyczyć par. 256 pkt. 1 kodeksu karnego, czyli publicznego propagowania totalitaryzmu. Według niego w przekazanym mu piśmie przytoczono 11 mających to potwierdzać wypowiedzi jego autorstwa. Jak zaznaczył, już wcześniej był za to skazany.

Drugim zarzutem ma być działanie z par. 261 kk, co dotyczy znieważenia pomnika. – W bliżej nieustalonym miejscu i czasie, lecz nie wcześniej niż przed 2017 i nie później niż do dnia 19 czerwca 2020 znieważył pomnik Romana Dmowskiego poprzez zamieszczenie na portalu YouTube na kanale „Odrodzenie Komunizmu” nagrania audiowizualnego ze swoim udziałem pt. „Pomnik Dmowskiego musi runąć” – czytał Nowicki.

Co ABW zarzuca Michałowi Nowickiemu?

W swoich odezwach Michał Nowicki wzywał do mordowania i torturowania żołnierzy Wojska Polskiego pełniących misje zagraniczne, wychwalał politykę Stalina i Dzierżyńskiego, a także wzywał do ich naśladowania.

Treści tworzone przez Michała Nowickiego zawierają również pochwałę ataku ZSRS na Polskę w 1939 roku (określił go mianem „interwencji humanitarnej”) i Zbrodni Katyńskiej (twierdził m.in. że „uczniowie Dzierżyńskiego wyczyścili kraj z chwastów”). Przekonywał także o niemieckiej odpowiedzialności za ludobójstwo na Polakach z 1940 roku w Katyniu.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Były agent CBA Tomasz K. z nowymi zarzutami. Chodzi o sprawę willi Kwaśniewskich

PHOTO PAWEL KICOWSKI / SE / EAST NEWS OLSZTYN N/Z TOMASZ KACZMAREK REZYGNUJE Z FUNKCJI PREZESA STOWARZYSZENIA HELPER PO TYM JAK WOJEWODA COFNAL DOTACJE NA TO STOWARZYSZENIE. HELPER AGENT TOMEK CBA WSZYSTKIE ZDJECIA NA HTTP://AGENCJA.SE.COM.PL

W środę w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach b. agent CBA Tomasz K. usłyszał zarzuty tworzenia fałszywych dowodów, fałszywego oskarżenia oraz składania fałszywych zeznań obciążających byłych szefów CBA – dowiedziała się PAP w tej prokuraturze. Chodzi o sprawę sprzedaży willi Kwaśniewskich w Kazimierzu Dolnym.

Agent Tomek, czyli były funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego Tomasz K., odpowie m.in. za składanie fałszywych zeznań. Jak informuje prokuratura, K. w 2019 r. został wezwany na świadka w śledztwie dotyczącym uchylania się od opodatkowania w związku ze sprzedażą willi w Kazimierzu Dolnym i prania brudnych pieniędzy. Wezwano go „z uwagi na wiedzę, którą zdobył jako funkcjonariusz CBA działający pod przykryciem w operacji specjalnej mającej na celu ujawnienie faktycznych właścicieli luksusowej nieruchomości”.

„W trakcie konfrontacji z innym świadkiem Tomasz K. wygłosił oświadczenie, z którego wynikało, że jego wszystkie wcześniejsze zeznania w sprawie były wynikiem poleceń, jakie dostawał od ówczesnego kierownictwa CBA i nie miały odzwierciedlenia w rzeczywistości. Stwierdził, że jego przełożeni mieli mu rzekomo polecić stworzenie dokumentacji wbrew faktom sugerującej, że prawdziwymi właścicielami willi miała być para prezydencka. Takiej treści zeznania złożył również będąc przesłuchiwanym w tej samej sprawie 4 i 5 sierpnia 2020 r.” – przekazała prokuratura.

Jak podkreślono, zeznania te były sprzeczne z innymi składanymi w tej sprawie na przestrzeni 10 lat, a także z tymi w sprawach z nią związanych. Prokuratura podjęła więc czynności mające na celu ustalenie, które z nich są prawdziwe.

„Przeanalizowano wszystkie zeznania, które Tomasz K. złożył w charakterze świadka na okoliczności będące przedmiotem śledztwa dotyczącego willi w Kazimierzu Dolnym. Zeznania te składał zarówno przed prokuratorem, jak i przed Sądem Rejonowym w Piasecznie. Ich analiza wykazała, że te składane wówczas były spójne i korespondowały z całokształtem materiału dowodowego zgromadzonego w tej sprawie. Tym samym dała podstawy do ustaleń dowodowych, że zeznania złożone przez niego w 2019 i 2020 r. są fałszywe” – czytamy w informacji prasowej.

Jak podkreślono, wobec takich ustaleń dowodowych, jak też innych – wskazujących, że wcześniejsze zeznania K. nie były wymuszone przez jego ówczesnych przełożonych – prokurator sporządził postanowienie o przedstawieniu Tomaszowi K. zarzutów. Chodzi o tworzenie fałszywych dowodów mających na celu oskarżenie jego byłych przełożonych, fałszywe oskarżenie tych osób oraz składanie fałszywych zeznań w postępowaniu karnym. Czyny te zagrożone są karą do 8 lat pozbawienia wolności. Wobec K. zastosowano środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 100 tys. zł oraz dozoru policji.

Prokuratura przypomniała, że przeciwko Tomaszowi K. toczy się już postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Białymstoku. „Podejrzany usłyszał w nim zarzuty dotyczące nadużyć finansowych związanych z prowadzeniem w latach 2011-2017 domów opieki dla seniorów na Warmii i Mazurach” – przekazano.

Willa Kwaśniewskich

W marcu 2010 r. katowicka prokuratura apelacyjna umorzyła prowadzone od 2007 r. postępowanie w sprawie legalności majątku byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i jego małżonki. Śledczy nie dopatrzyli się w tej sprawie przestępstwa. W grudniu 2016 r. roku katowicka prokuratura podjęła umorzone wcześniej śledztwo. Wielokrotnie przedłużane postępowanie prowadzone jest „w sprawie”. Dotąd nikomu nie przedstawiono zarzutów.

Pod koniec stycznia ubiegłego roku b. agent CBA Tomasz K., znany jako „agent Tomek”, w wyemitowanym w TVN24 reportażu oskarżył szefa MSWiA, ministra koordynatora służb specjalnych, Mariusza Kamińskiego jako byłego szefa CBA, a także byłego wiceszefa Biura Macieja Wąsika o wywieranie na niego nacisków podczas operacji dotyczącej willi w Kazimierzu Dolnym.

B. agent CBA przekonywał, że dowody zebrane w operacji dotyczącej willi, która miała rzekomo należeć do b. pary prezydenckiej Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich, są wynikiem poleceń Kamińskiego i Wąsika. „Miałem wytworzyć przeświadczenie, że dom w Kazimierzu Dolnym należy do Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich. Ja osobiście nigdy takiego przeświadczenia nie powziąłem, a moje notatki (w których to K. potwierdzał – PAP) i złożone zeznania są efektem nacisków ze strony moich byłych przełożonych” – mówił.

Krótko potem CBA upubliczniło materiały ze śledztwa. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn przekonywał, że wskazują one na to, iż faktycznymi właścicielami nieruchomości w Kazimierzu Dolnym byli Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy. „Raport CBA jest manipulacją. Przedstawia argumenty jednej strony, która 13 lat temu postanowiła nas za wszelką cenę zdezawuować. Pomija fakty i zeznania, które nie pasują do linii ataku na nas” – podkreślali z kolei w wydanym przez siebie oświadczeniu Kwaśniewscy.

Cała sprawa jest pokłosiem tzw. taśm Oleksego nagranych jesienią 2006 r. przez ochronę znanego biznesmena Aleksandra Gudzowatego (Gudzowaty zmarł w 2013 r., a Oleksy w 2015 r.). Były premier Józef Oleksy podczas rozmowy z właścicielem Bartimpeksu mówił o zakupie nieruchomości w Kazimierzu Dolnym i wyrażał wątpliwości, czy Kwaśniewski jest w stanie wytłumaczyć się ze swojego majątku.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

26-latek oskarżony o zabójstwo brata bliźniaka

26-letni Mateusz G. usłyszał zarzut zabójstwa brata bliźniaka. Mężczyzna miał zadać mu siedem ciosów nożem, m.in. w klatkę piersiową. Oskarżony nie przyznaje się do winy, odmówił też złożenia wyjaśnień. Jak powiedział we wtorek rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Łukasz Wawrzyniak, „Mateusz G. usłyszał zarzut z art. 148 par. 1 kodeksu karnego, czyli zabójstwa”.

Do zabójstwa doszło 19 czerwca w Kłecku. 26-latek zadał bratu siedem ciosów nożem w klatkę piersiową oraz inne części ciała, powodując śmierć mężczyzny – stwierdził Wawrzyniak. Dodał, że mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Prokurator złożył wniosek do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec podejrzanego.
Źródło info i foto: interia.pl

Sławomir Nowak wyjdzie z aresztu

Warszawski sąd okręgowy zdecydował, że Sławomir Nowak wyjdzie z aresztu. Oskarżyciel publiczny wnioskował, aby były szef Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy został za kratkami do lipca. Nowak podejrzany jest o korupcję. Sąd zastosował wobec niego środki zapobiegawcze, między innymi zakaz opuszczania kraju. Obrończyni Nowaka zapowiedziała, że w sprawie ujawnione zostaną „bezprawne działania podejmowane przez organy ścigania i państwo”.

Termin dotychczas stosowanego wobec Sławomira Nowaka tymczasowego aresztowania upływa w piątek 16 kwietnia. Były minister trafił do Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka w lipcu 2020 roku.

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie rozpoznawał wniosek prokuratora o przedłużenie aresztu Nowakowi. Posiedzenie rozpoczęło się po godzinie 8. Sędzia Agnieszka Domańska mimo szeroko argumentowanego wniosku prokuratora, nie przedłużyła byłemu ministrowi transportu aresztu o kolejne trzy miesiące.

Sąd zastosował wobec Nowaka wolnościowe środki zapobiegawcze: policyjny dozór, zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu i nakaz wpłaty jednego miliona złotych poręczenia majątkowego.

Obrońca: bezprawne działania organów ścigania i państwa będą ujawnione

Decyzję sądu komentowała obrończyni Nowaka adwokat Joanna Broniszewska. – Sławomir Nowak opuści areszt w dniu dzisiejszym. Nie ukrywam ogromnej satysfakcji i radości z tego powodu – oświadczyła, zaznaczając, że nie ujawni na tym etapie szczegółów postępowania.

– Mogę zapewnić, że szczegóły z tym związane, w tym także działania bezprawne, podejmowane przez organy ścigania i państwo na pewno będą ujawnione w toku tej sprawy. Na ten temat będziemy się wypowiadać i zajmiemy stosowne stanowisko – zapowiedziała.

Mecenas wyjaśniła, że sąd skorzystał ze swojego uprawnienia i postanowił o natychmiastowym uchyleniu aresztu, mimo że dotychczas stosowany środek zapobiegawczy miał trwać do 16 kwietnia.

Prokurator: decyzja sądu stwarza bardzo duże zagrożenie
Prokuratura Okręgowa w Warszawie zapowiedziała, że odwoła się od poniedziałkowej decyzji sądu. Ma na to siedem dni.

Prokurator Aleksandra Skrzyniarz oceniła, że „decyzja sądu stwarza bardzo duże zagrożenie dla prawidłowego biegu postępowania przede wszystkim poprzez stworzenie podejrzanemu możliwości ucieczki z kraju, a także umożliwienie mu mataczenia”. Według niej „wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów” jest „bezsporne”.

Prokurator oceniła, że istnieje niezwykle duże ryzyko ucieczki Nowaka z kraju „z powodu bardzo wysokiego zagrożenia karą popełnionych przez niego czynów, wynoszącego nawet do 20 lat pozbawienia wolności i jego niewątpliwych kontaktów międzynarodowych, które wynikają z treści ogłoszonych mu zarzutów”.

Skrzyniarz decyzję sądu nazwała „niezrozumiałą”.

Prokurator Jan Drelewski z warszawskiej Prokuratury Okręgowej, który prowadzi śledztwo przeciwko Sławomirowi Nowakowi i grupie przestępczej, którą – według prokuratury – były minister transportu miał kierować, wnioskował o przedłużenie podejrzanemu aresztu do lipca 2021 roku. Gdyby sąd uznał ten wniosek za zasadny, Nowak spędziłby w areszcie równo rok.

Zdaniem prokuratora dalsza izolacja Nowaka była konieczna nie tylko ze względu na grożącą mu surową karę do 15 lat pozbawienia wolności, ale także z uwagi na obawę matactwa procesowego. W sprawie prokuratura chce przesłuchać dodatkowych świadków i przeprowadzić dowody, na które Nowak mógłby próbować wpływać, będąc na wolności.

Na wolności są pozostali podejrzani w śledztwie Prokuratury Okręgowej w Warszawie, w tym przyjaciel byłego ministra Jacek P., który jest jednocześnie podejrzanym, a jego wyjaśnienia są kluczowe dla prokuratury, bowiem przyczyniły się do przedstawienia Nowakowi kolejnych zarzutów.

Zarzuty dla Nowaka

Były szef Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy i minister transportu został zatrzymany w Trójmieście przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jest podejrzany o popełnienie kilkunastu czynów korupcyjnych, w tym przyjmowanie łapówek za przyznawanie kontraktów na budowę i remont dróg na Ukrainie, a także o pranie pieniędzy.

Chodzi o przyjmowanie korzyści majątkowych (w sumie kilkadziesiąt tysięcy złotych) od Wojciecha T., byłego wiceprezesa PGE i Energi, za pośrednictwem Leszka K. Nowak miał także – według śledczych – przyjąć blisko 200 tysięcy złotych w latach 2012-2016 od byłego prezesa PKN Orlen Dariusza K. za pośrednictwem „osoby trzeciej”. PAP dowiedziała się, że „osoba trzecia” miała przekazywać Nowakowi co miesiąc 3,5 tysiąca złotych od byłego prezesa Orlenu.

7 stycznia prokurator rozszerzył Nowakowi zarzuty o przyjmowanie kolejnych łapówek i powoływanie się na wpływy. Zarzuty przyjmowania korzyści majątkowych dotyczą przestępstw popełnionych w czasie, gdy był on szefem Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy (Ukrawtodor).

Pozostali podejrzani bez aresztu

W tym samym czasie CBA zatrzymało trzy osoby, które miały brać udział w tych przestępstwach. Jedną z nich był Łukasz Z., były doradca Ewy Kopacz, który – według ustaleń prokuratury – „czterokrotnie wspólnie i w porozumieniu ze Sławomirem N., przyjął pieniądze w łącznej kwocie około 1,3 miliona złotych w zamian za podjęcie się pośrednictwa w załatwieniu spraw oraz zapewnienia przychylnego potraktowania spółek w postępowaniach między innymi administracyjnych, arbitrażowych oraz o charakterze międzynarodowym. Prokuratura podała, że przyjęcie korzyści majątkowych poprzedzone było faktem wywołania u osób reprezentujących spółki przekonania o posiadaniu przez Sławomira N. rozległych wpływów na arenie międzynarodowej. Pieniądze przekazywane były każdorazowo jako „opłata za fikcyjne usługi doradcze”.

„W zakresie jednego z wyżej wymienionych czynów podejrzany współdziałał z Grzegorzem W.” – dodali śledczy. Jak ustaliła PAP, Grzegorz W. to przedsiębiorca prowadzący firmę RONIN, świadczącą usługi w sektorze bezpieczeństwa biznesu dla firm i korporacji.

CBA 7 stycznia zatrzymało Pawła G., któremu prokurator Drelewski przedstawił zarzut wręczenia prezesowi spółki Europe Partners Łukaszowi Z. łapówki w wysokości 77 tysięcy złotych, którą Z. przyjął w imieniu Nowaka. Z ustaleń śledztwa wynika, że chodziło o to, by Nowak „wsparł małopolską spółkę, której wiceprezesem jest Paweł G., w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego dotyczącego obsługi autostrad w obwodzie lwowskim” – podała prokuratura. Łapówka miała być przekazana w formie faktury za usługi doradcze, które nie miały miejsca.

Z ustaleń PAP wynika, że Paweł G. do popełnienia tego czynu się nie przyznał, a prokurator zdecydował 8 stycznia, że podejrzany ma siedem dni na wpłacenie jednego miliona złotych kaucji, by pozostać na wolności. G. ma także zakaz kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi i zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu. Grzegorz W. został decyzją sądu wypuszczony bez stosowania jakichkolwiek środków zapobiegawczych. W śledztwie podejrzanych jest już 10 osób, a prokuratura dokonała zabezpieczeń majątkowych na łączną kwotę 7,5 miliona złotych. Postępowanie ma charakter rozwojowy, niewykluczone, że nastąpią kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Publikacja „Gazety Wyborczej” dotycząca Daniela Obajtka. Jest oświadczenie prokuratury

Poniedziałkowa publikacja „Gazety Wyborczej” pt. „O co oskarżono Daniela Obajtka” dotyczy zdarzeń, które nigdy nie miały miejsca. (…) Ich opis znalazł się w akcie oskarżenia, który został przez sąd zwrócony na wniosek prokuratury z uwagi na ułomność materiału dowodowego” – napisała Prokuratura Krajowa w oświadczeniu.

Poniedziałkowa publikacja „Gazety Wyborczej” pt. „O co oskarżono Daniela Obajtka” dotyczy zdarzeń, które nigdy nie miały miejsca. Ich opis znalazł się w akcie oskarżenia, który został przez sąd zwrócony na wniosek prokuratury z uwagi na ułomność materiału dowodowego. Decyzją prokuratora postępowanie przeciwko Danielowi Obajtkowi i czterem innym osobom zostało umorzone. Postanowienie o umorzeniu śledztwa zostało prawomocnie utrzymane przez Sąd Okręgowy w Krakowie, który czynności dowodowe przeprowadzone przez prokuratora ocenił jako skrupulatne, wnikliwe i rzetelne – napisano w oświadczeniu wystosowanym w poniedziałek przez Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.

„Śledczy Ziobry umarzają sprawę Obajtka”

Jak podaje poniedziałkowa „GW”, „W akcie oskarżenia, który prokuratura z Ostrowa Wielkopolskiego wysłała w październiku 2013 roku do sądu w Sieradzu, oskarżonych jest ośmiu mężczyzn. Czerech działa w grupie przestępczej Macieja C. Pozostałych, w tym ówczesnego wójta Pcimia i wschodząca gwiazdę PiS Daniela Obajtka, z bandą „Prezesa” łączy oszustwo przy sprzedaży granulatu do produkcji rur PCV i łapówka”. „GW” podaje, że „lista zarzutów jest pokaźna, prokurator zgłasza aż 61 świadków. (…) prokurator zapowiada, że na rozprawie ujawni ponad 160 dowodów – to m.in.: oględziny telefonów oskarżonych, analizy połączeń, protokoły przeszukań, dane bankowe i księgowa, faktury, notatki służbowe, opinie biegłych”.

Do rozpoczęcia procesu Obajtka i grupy Macieja C. nie dochodzi, bo zawsze brakuje kogoś z oskarżonych. Gdy PiS przejmuje w 2015 roku władzę, zmienia przepisy, tak by prokuratura Zbigniewa Ziobry mogła wycofać w 2016 roku akt oskarżenia z sądu. W czerwcu 2017 roku śledczy Ziobry umarzają sprawę Obajtka, który jest już wówczas prezesem państwowego koncernu Energa – pisze „GW”.

„Sąd zarządził natychmiastowe zwolnienie Daniela Obajtka”

W sprawie, której dotyczy artykuł „Gazety Wyborczej” sąd kwestionował pierwotne ustalenia Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim odnośnie Daniela Obajtka już na etapie postępowania przygotowawczego. Prokurator, który zarzucił Danielowi Obajtkowi czyn korupcyjny wnioskował o zastosowanie wobec niego aresztu tymczasowego. Wniosek ten spotkał się z druzgoczącą krytyką Sądu Rejonowego w Ostrowie Wielkopolskim. Sąd zarządził natychmiastowe zwolnienie Daniela Obajtka stwierdzając, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie pozwala na przyjęcie, że zachodzi prawdopodobieństwo popełnienia przez Daniela Obajtka zarzucanego mu czynu – podkreśla Prokuratura Krajowa.

W oświadczeniu przypomniano, że w toku postępowania prokurator postawił Danielowi Obajtkowi kolejne dwa zarzuty dotyczące oszustw. Podkreślenia wymaga, że zarówno te zarzuty, jak i zarzut czynu korupcyjnego postawione zostały na podstawie wyjaśnień współoskarżonych, w tym osób karanych. Na dalszym etapie sprawy osoby te wycofały się ze swoich wyjaśnień lub ich wyjaśnienia okazały się sprzeczne ze zgromadzonym materiałem dowodowym – przypominają autorzy oświadczenia.

Pomimo niedostatku materiału dowodowego prokurator skierował w październiku 2013 r. do Sądu Okręgowego w Sieradzu akt oskarżenia przeciwko Danielowi Obajtkowi i innym osobom. Akt ten został zwrócony prokuraturze przez sąd w celu uzupełnienia śledztwa. Wskazane czynności – między innymi przesłuchanie kilkudziesięciu świadków – zostały wykonane. Po przeanalizowaniu uzupełnionego i kompletnego materiału dowodowego prokurator podjął decyzję umorzenia postępowania nie tylko wobec Daniela Obajtka, ale i czterech innych osób. Wskutek złożenia zażalenia decyzja prokuratora została poddana kontroli sądowej. Sąd Okręgowy w Krakowie utrzymał w mocy postanowienie o umorzeniu śledztwa i ocenił, że prokuratura w sposób skrupulatny, wnikliwy i rzetelny przeprowadziła postępowanie dowodowe, dokonując obszernej i szczegółowej oceny dowodów. Sąd w całości przychylił się do oceny faktycznej i prawnej dokonanej przez prokuratora, wskazując na bezzasadność zarzutów skarżącego – napisano w oświadczeniu PK.

Artykuł „Gazety Wyborczej” nie zawiera zatem opisu prawdziwych zdarzeń, a jedynie negatywnie zweryfikowanego aktu oskarżenia. Wszelkie rozpatrywanie opisanych tam rzekomych zdarzeń jako prawdy materialnej jest nieuprawnione. Fikcyjność tych informacji została wykazana zarówno przez prokuraturę, jak i niezawisły sąd. Prokuratura nie kwestionuje prawa dziennikarzy do relacjonowania i opisywania postępowań karnych. Sposób prezentowania biegu postępowania dotyczącego Daniela Obajtka musi jednak budzić sprzeciw. „Gazeta Wyborcza” nie daje czytelnikom możliwości poznania wskazanych powyżej okoliczności. Prezentowane są im szczątkowe, wybiórczo dobrane informacje, nie oddające całego kontekstu sprawy, w tym przede wszystkim zapadłych decyzji sądowych – podkreśla Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.

Pełnomocnik Daniela Obajtka: Zaprzeczam zmanipulowanym informacjom

Należy podkreślić, że Daniel Obajtek nigdy nie był oskarżony o współdziałanie z zorganizowaną grupą przestępczą. Ani jeden z zarzutów, przytaczanych przez „GW” nie został potwierdzony, a Daniel Obajtek nigdy nie został skazany wyrokiem jakiegokolwiek sądu. Przeciwnie, to nie tylko prokurator jak sugeruje „Gazeta Wyborcza”, ale przede wszystkim niezawisły sąd oczyścił Pana Daniela Obajtka z wszelkich zarzutów i potwierdził, że zostały one oparte na niespójnych, niejasnych i sprzecznych z innymi dowodami zeznaniach osób, których wiarygodność została oceniona jako znikoma – napisał Maciej Zaborowski, pełnomocnik Daniela Obajtka, przypominając, że chodziło o m.in. wyjaśnienia Macieja C., oskarżonego o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się np. wymuszeniami z użyciem przemocy, a także Romana L., wielokrotnie prawomocnie skazanego, m.in. za nakłanianie do składania fałszywych zeznań oraz za wyłudzenia z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Wbrew twierdzeniom opublikowanym przez „Gazetę Wyborczą” niezawisły sąd, przychylając się do finalnych ustaleń prokuratury, potwierdził, że Daniel Obajtek nie tylko nie współdziałał z żadną grupą przestępczą, ale podjęte przez niego decyzje były oczywiście sprzeczne z interesem tej grupy. Dlatego też, już w 2013 roku został zaatakowany pomówieniami przez osoby oskarżone o działanie w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, które wcześniej próbowały zastraszaniem wymusić na Danielu Obajtku korzystne dla siebie decyzje. Dzisiaj, tymi samymi pomówieniami usiłuje atakować Pana Daniela Obajtka „Gazeta Wyborcza” w celu zdyskredytowania jego osoby oraz zniszczenia jego dobrego imienia. Świadczy o tym ponowne przytaczanie fałszywych zarzutów, z których został on prawomocnie oczyszczony. Sugerowanie, że Pan Daniel Obajtek miał jakiekolwiek związki z zorganizowaną grupą przestępczą jest manipulacją, zmierzającą do celowego wprowadzenia opinii publicznej w błąd – podkreśla pełnomocnik Daniela Obajtka.

Pełnomocnik przypomina, że sam Maciej C. oświadczył, iż pomówienia, które kierował przeciwko Danielowi Obajtkowi, wynikały wyłącznie z dążenia do złagodzenia jego własnego wyroku. „Osoby obciążające Pana Daniela Obajtka, tymi pomówieniami, usiłowały uzyskać dla siebie jak najniższe wymiary kary. Początkowo to się udało, bo wniosek prokuratora o dobrowolne poddanie się karze m.in. przez Macieja C. uwzględnił Sąd Okręgowy w Sieradzu wyrokiem z dnia 13 stycznia 2015 r. Nieprawidłowości z tym związane dostrzegł jednak nawet ówczesny Prokurator Generalny Andrzej Seremet, czego efektem było wniesienie przez niego kasacji od wyroku łagodzącego kary dla pomawiających Pana Daniela Obajtka osób. Ostateczne rozstrzygnięcie w tej sprawie wydał Sąd Najwyższy, który w sierpniu 2015 r. uchylił wyrok łagodzący kary dla pomawiających Pana Daniela Obajtka osób stwierdzając, że w sposób rażący narusza on prawo” – napisał Zaborowski.

W związku z kolejną publikacją przez „Gazetę Wyborczą” treści naruszających dobra osobiste Pana Daniela Obajtka podjęte zostaną stosowne kroki prawne – zapowiada pełnomocnik w oświadczeniu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Śmierć George’a Floyda. Były policjant oskarżony o morderstwo trzeciego stopnia

W sprawie zabójstwa George’a Floyda były policjant Derek Chauvin oskarżony jest także o morderstwo trzeciego stopnia – orzekł w czwartek Peter Cahill, sędzia hrabstwa Hennepin w USA. Sąd apelacyjny nakazał mu wcześniej ponowne rozważenie decyzji, by nie stawiać takiego oskarżenia.

W prawie karnym Minnesoty morderstwo trzeciego stopnia stanowi pomost między nieintencjonalnym spowodowaniem śmierci a działaniem, które nie wyklucza zabójstwa. Oskarżony o nie świadomie naraża ludzkie życie lub zdrowie, ale nie ma bezpośredniego zamiaru zabójstwa.

Zarzuty wobec oskarżonego

Chauvin oprócz tego zarzutu został już wcześniej oskarżony o zabójstwo drugiego stopnia oraz o tzw. manslaughter. To w prawie amerykańskim obejmuje zamierzone zabicie człowieka, tzn. ze świadomością skutków czynu, a także zabójstwo nieumyślne.

Sędzia Cahill o swojej decyzji poinformował w trzeci dzień wyboru ławników w głośnym procesie dotyczącym zabójstwa Floyda. Prawnicy Chauvina nieskutecznie próbowali zablokować dodanie do listy oskarżeń morderstwa trzeciego stopnia.

Wybrani ławnicy mają stawić się ponownie w sądzie 29 marca.

Zabójstwo Floyda

W czerwcu ubiegłego roku lekarz sądowy hrabstwa Hennepin orzekł, że śmierć Floyda była zabójstwem, twierdząc, że jego serce i płuca przestały funkcjonować w trakcie interwencji policji. Medyczny raport wskazywał na ucisk szyi. Chauvin przygniatał je swoim kolanem przez blisko 9 minut.

W raporcie z sekcji zwłok odnotowano również, że Floyd w chwili śmierci miał w organizmie fentanyl, a prawnicy Chauvina uważają, że główną przyczyną zgonu było przedawkowanie tego syntetycznego środka przeciwbólowego.

Protesty Black Lives Matter

Śmierć Floyda wywołała ogólnokrajowe protesty pod sztandarami Black Lives Mattter. Demonstracje szybko rozprzestrzeniły się na całym świecie. Demonstrujący przeciwko rasizmowi wyrażali oburzenie filmem, na którym widać, jak Chauvin brutalnie przyciska aresztowanego do asfaltu. Hasłem protestów były słowa Floyda przed śmiercią: „Nie mogę oddychać”.

Trzech innych byłych policjantów z Minneapolis, którzy byli na miejscu zbrodni – Tou Thao, J. Alexander Kueng i Thomas K. Lane – zostało oskarżonych o pomoc w morderstwie. Dzień po śmierci Floyda wszyscy zostali zwolnieni z pracy.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Niemcy: Zatrzymano mężczyznę, który szpiegował dla Rosji. Przekazał m.in. plany budynków Parlamentu

Prokuratura Federalna w Niemczech oskarżyła niemieckiego obywatela, pracownika firmy działającej na zlecenie Bundestagu o przekazywanie planów budynków parlamentu rosyjskim służbom wywiadowczym. Zdaniem Prokuratora Generalnego mężczyzna jest szpiegiem.

Jak przekazał „Spiegel”, obywatel Niemiec Jens F. był pracownikiem firmy, która przeprowadzała weryfikację ruchomych urządzeń elektronicznych w nieruchomościach użytkowanych przez Bundestag. Prokuratura Federalna poinformowała, że oskarżony miał dostęp do plików pdf, które przedstawiały układy pięter budynków należących do parlamentu. „Z własnej inicjatywy” w okresie pomiędzy lipcem a wrześniem 2017 r. miał przekazywać te informacje pracownikowi ambasady rosyjskiej w Berlinie, który pełnoetatowo związany jest z Głównym Zarządem Wywiadowczym (GRU – wywiad wojskowy) w Rosji.

Nie podano dalszych szczegółów sprawy. Berliński Sąd Najwyższy jest odpowiedzialny za rozpatrywanie aktu oskarżenia i zdecyduje o wszczęciu procesu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Federalne Biuro Śledcze oskarżane o błędy odnośnie szturmu na Kapitol

Podczas przesłuchania w Kongresie USA były szef straży Kapitolu Steven Sund zeznał, że nie otrzymał od FBI raportu z 5 stycznia o możliwości zamieszek następnego dnia. W starciach zginęło pięć osób. Po raz pierwszy we wtorek publicznie zeznawali Sund, były sierżant Izby Reprezentantów Paul Irving i były sierżant Senatu Michael Stenger. Wszyscy z nich zrezygnowali ze swoich funkcji w kilka dni po bezprecedensowym ataku na Kapitol, w wyniku którego śmierć poniosło pięć osób. Przesłuchiwany był również Robert Contee, pełniący obowiązki szefa waszyngtońskiej policji.

Z ich zeznań wyłania się ochrona Kapitolu zaskoczona liczbą uczestników zamieszek 6 stycznia oraz ich przygotowaniem i komunikacją. Problem stanowił też przepływ między służbami informacji wywiadowczych dotyczących ostrzeżeń przed szturmem.

Sund powiedział, że nigdy nie otrzymał raportu Federalnego Biura Śledczego (FBI) z 5 stycznia z ostrzeżeniem o potencjalnych zamieszkach następnego dnia. Wglądu do tego dokumentu nie miała także – zgodnie z doniesieniami jej przedstawicieli – waszyngtońska policja.

Błędy wywiadu

– Jedną z pewnych spraw, o których się dzisiaj dowiedzieliśmy, są błędy wywiadu. To niekoniecznie niepowodzenie samego wywiadu, ale niepowodzenie w przekazywaniu informacji – ocenił to senator Angus King z Maine.

Na publicznym forum we wtorek ujawniono również ostre spory dotyczące tego, co opóźniło przybycie posiłków Gwardii Narodowej na Kapitol. Między Sundem a Irvingiem wystąpiły poważne rozbieżności, gdy opisywali swoje działania przed atakiem z 6 stycznia i w jego trakcie. Obaj funkcjonariusze nie mogli się nawet zgodzić, czy rozmawiali telefonicznie, gdy demonstranci włamywali się do gmachu parlamentu.
Źródło info i foto: TVP.info

Woody Allen Allena oskarżony o pedofilię

Mianem „tandetnego hitu, który nie zmieni faktów” określili przedstawiciele Woody’ego Allen serial dokumentalny HBO, którego pierwszy odcinek stacja wyemitowała 21 lutego. Twórcy opowiadają historie Dylan Farrow, adoptowanej córki reżysera, która oskarża go o wieloletnie wykorzystywanie seksualne. Kobieta twierdzi m.in. że Allen skrzywdził ją, gdy miała 7 lat.

– Czułam się w potrzasku. Przyciskał mnie do siebie. Mówił, że pojedziemy razem do Paryża, że będę w jego filmach. Potem mnie seksualnie napastował. Pamiętam, że próbowałam się skupić na pociągu brata, który tam leżał. I potem on w końcu przestał. Skończył – opowiada w dokumencie HBO Dylan Farrow.

Utrzymuje, że opisana wyżej sytuacja miała miejsce w sierpniu 1992 roku. Miała wówczas 7 lat. 

„Allen v. Farrow”

Dokument „Allen v. Farrow” na nowo analizuje sprawę zarzutów, które wobec Woody’ego Allena wysuwa jego adoptowana córka Dylan Farrow. Kobieta od lat oskarża znanego reżysera o to, że wykorzystywał ją seksualnie, gdy była dzieckiem. Film wyreżyserowany przez Kirby Dicka i Amy Ziering przedstawia historię tylko z punktu oskarżycieli, bo Woody Allen nie chciał rozmawiać z twórcami.

W pierwszym odcinku zaprezentowano wywiady z Mią Farrow, byłą żoną Allena i Dylan Farrow. Przedstawiono także relacje wydarzeń z punktu widzenia świadków, którymi byli krewni, przyjaciele i znajomi rodziny.

Kazał 7-latce ssać jego kciuk

W filmie wspomniano, że znany reżyser zachowywał się niewłaściwie wobec dziecka jeszcze przed 4 sierpnia 1992 roku, gdy miał wykorzystać córkę po raz pierwszy. Opisywana jest m.in. sytuacja, gdy Allen w towarzystwie nakazał 7-letniej Dylan, aby ssała jego kciuk. Tłumaczył, że to ją uspokaja.

Twórcy analizują także wątek Soon-yi, adoptowanej córki Mii Farrow i muzyka Andre Pervina, która później stała się przysposobioną córką reżysera, a następnie jego żoną. Ich romans miał się rozpocząć w 1991 roku, gdy Soon-yi miała 21 lat. Allen miał wówczas 56.

Oświadczenie reżysera

Reżyser od lat kategorycznie zaprzecza zarzutom. Zaznacza, że oskarżenia były przedmiotem dochodzenia prawników i śledczych, którzy nie dowiedli jego winy.

„Ci dokumentaliści nie interesowali się prawdą” – twierdzą przedstawiciele Allena w oświadczeniu przesłanym po emisji dokumentu do redakcji czasopisma „Hollywood Reporter”. „Zamiast szukania jej, spędzili lata potajemnie kolaborując z rodziną Farrow i wykonali nieudolną pracę pełną przekłamań. Woody i Soon-yi zostali poinformowani o tym mniej niż dwa miesiące temu i dostali tylko kilka dni na to, by odpowiedzieć na oskarżenia. Oczywiście, odmówili” – poinformowano.

W piśmie podkreślono, że „to smutne i zaskakujące, że coś takiego zdecydowało się pokazać HBO, które ma kontrakty i powiązania biznesowe z Ronanem Farrowem. Choć ten tandetny hit przyciągnie uwagę, nie zmieni faktów”.

Na reakcję odpowiedziała Dylan Farrow. „Prawda jest czymś, czego nie można zmienić” – napisała. „Prawda jest taka trudna, ale mam nadzieję, że wszystkie ofiary, które oglądały film ostatniej nocy, wiedzą, że nie są same” – dodała.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

62-latek zgwałcił wnuczkę i nagrał to telefonem. Zapadł wyrok

Na osiem lat pozbawienia wolności skazał Sąd Okręgowy w Opolu 62-letniego Ewalda G., oskarżonego o zgwałcenie swojej małoletniej wnuczki. Wyrok jest nieprawomocny.

Jak ustaliła prokuratura, do czynów objętych aktem oskarżenia doszło pod koniec 2018 roku w jednej z miejscowości powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego. Oskarżony miał dopuścić się dwóch zachowań o charakterze seksualnym wobec swojej wnuczki. Jedno ze zdarzeń nagrał na swoim telefonie komórkowym.

Jest wyrok sądu

Mężczyźnie przedstawiono zarzut gwałtu na osobie małoletniej oraz przechowania treści zabronionych na nośniku cyfrowym, co według polskiego prawa jest zagrożone karą do 15 lat pozbawienia wolności. Oskarżony nie przyznał się do winy. Za zarzucane czyny sąd wymierzył Ewaldowi G. karę 8 lat pozbawienia wolności. Wyrok jest nieprawomocny.
Źródło info i foto: Dziennik.pl