USA: Jest szósta ofiara zamachu w Waukesha

Amerykańskie władze potwierdziły, że nie żyje szósta ofiara ataku przeprowadzonego przez mężczyznę, który wjechał rozpędzonym autem na trasę parady bożonarodzeniowej w mieście Waukesha. Nie żyje 8-letni chłopiec. W związku z jego śmiercią prokuratura wniesie kolejne oskarżenie.

Odpowiedzialnym za tragedię na paradzie bożonarodzeniowej w mieście Waukesha w stanie Wisconsin w USA jest Darrel E. Brooks. Funkcjonariusze dotarli do niego niedługo po zdarzeniu. Dowód zbrodni znaleźli przed domem 39-latka – przed budynkiem stał zaparkowany ford ze zniszczonym zderzakiem i maską. Mężczyzna został aresztowany, a we wtorek 23 listopada po raz pierwszy stanął przed sądem.

Amerykańskie władze potwierdziły śmierć kolejnej ofiary tragedii w Waukesha. Jest nią 8-letni Jackson Sparks. Chłopiec brał udział w paradzie wraz ze swoim 12-letnim bratem Tuckerem. Młodszy z chłopców zmarł w wyniku poniesionych obrażeń i stał się najmłodszą ofiarą ataku przeprowadzonego przez Brooksa. Oprócz niego zmarło pięć osób. Są to osoby w wieku od 52 do 81 lat.

Sąd w Waukesha w stanie Wisconsin postawił Darrel E. Brooksa w stan oskarżenia. Mężczyzna usłyszał od prokuratury pięć zarzutów zabójstwa pierwszego stopnia. Za każdy z nich grozi mu dożywotnie pozbawienie wolności. To jednak nie koniec. W związku z informacją o śmierci ośmioletniego chłopca, którą potwierdziły władze, zostanie wniesione kolejne oskarżenie. Mimo że 39-latkowi grozi najwyższy wymiar kary, opinia publiczna liczyła na wniesienie przeciwko niemu również innych zarzutów, ponieważ w ataku przeprowadzonym przez Brooksa zostało rannych około 60 osób.

To nie pierwszy raz, kiedy Darrell Brooks ma kłopoty z wymiarem sprawiedliwości. Mężczyzna od 1999 roku popełnił 16 przestępstw. Co więcej, zaledwie dwa dni przed tragedią na paradzie bożonarodzeniowej w Waukesha, wpłacił kaucję w wysokości 1000 dolarów, dzięki której był na wolności. 39-latek miał celowo potrącić kobietę. Jak poinformował portal AP, prokuratorzy w hrabstwie Milwaukee ponownie analizując tę sytuację, ponieważ stwierdzili, że określona przez wymiar sprawiedliwości kaucja była zdecydowanie za niska.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Gwiazdor Tom Cruise oskarżony przed polskim sądem

Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęło oskarżenie przeciwko popularnemu amerykańskiemu aktorowi Tomowi Cruise’owi oraz Paramount Pictures. To pokłosie afery wokół pomysłu wysadzenia ponad 100-letniego mostu w 7. części kinowego hitu „Mission Impossible”.

Amerykańscy filmowcy, kręcąc najnowszą część kultowego już Mission Impossible chcieli wysadzić w powietrze ponad 100-letni most w Pilchowicach. Ostatecznie do tego nie doszło, ponieważ temu pomysłowi sprzeciwili się miłośnicy regionu, kolei, mieszkańcy, a nawet politycy.

Teraz do Sądu Okręgowego w Warszawie trafiło oskarżenie przeciwko Tomowi Cruise’owi – aktorowi, który w „Mission Impossible” od lat gra główną rolę, a także całemu Paramount Pictures. Informację o tym przekazał na swoich mediach społecznościowych Piotr Rachwalski, były prezes Kolei Dolnośląskich.

Most, który jest swego rodzaju, „wizytówką” Dolnego Śląska miał wylecieć w powietrze i to za sprawą samego Cruise’a. Gdy tylko informacja ta obiegła świat, w regionie rozpoczęły się liczne protesty w obronie konstrukcji. Dodatkowo próbowano most wpisać na listę zabytków. Udało się.
Źródło info i foto: o2.pl

„Misiek” z aktem oskarżenia

Po pięciu i pół roku śledztwa oraz ponad dwóch latach od zatrzymania Pawła M. ps. Misiek, Prokuratura Krajowa w końcu stworzyła akt oskarżenia w sprawie przywódcy kiboli Wisły Kraków. W dziwnym procesie „Misiek”, który dowodził grupą kilkuset bandytów, zasiądzie na ławie oskarżonych tylko ze swoim zastępcą w gangu Grzegorzem Z. ps. Zielak. Według informacji tvn24.pl prokuratura chce przerzucić w ten sposób na sąd odpowiedzialność za ewentualne wypuszczenie „Miśka” i „Zielaka” na wolność.

4 marca 2014 w Prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie prokurator Bartłomiej Szućko wszczął śledztwo w sprawie gangu Sharksów, bojówki powiązanej z klubem Wisła Kraków. Dowodzona przez Pawła M. ps. Misiek grupa była jedną z najpotężniejszych bojówek kibolskich w Polsce. W Krakowie i na południu kraju kontrolowali znaczną część handlu narkotykami, zajmowali się też napadami i ściąganiem haraczy. W wojnie toczonej na ulicach Krakowa bezwzględnie walczyli z kibolami Cracovii. W tych potyczkach zostało zamordowanych co najmniej kilka osób – ofiary w biały dzień były masakrowane na ulicach miasta nożami i maczetami.

Przez lata śledztwo w sprawie Sharksów było pasmem porażek. Zatrzymywano jedynie pojedyncze płotki z przestępczej hierarchii, co chwilę dochodziło do przecieków, po których kibole uciekali z kraju przed działaniami policji, kolejni świadkowie byli zastraszani lub sami rezygnowali, gdy widzieli, jak osobom współpracującym z wymiarem sprawiedliwości płonęły mieszkania i samochody.

W międzyczasie sprawa trafiła do wydziału małopolskiego Prokuratury Krajowej. Po konflikcie z jego szefem Piotrem Krupińskim odsunięty od śledztwa i przesunięty do prokuratury niższego szczebla został Bartłomiej Szućko. A Sharksi pod nosem krakowskich śledczych rośli niebywale w siłę. Szczytem ich potęgi było przejęcie władzy w ekstraklasowej Wiśle Kraków. Wiceprezesem klubu został jeden z Sharksów Damian D., a prezesem znajoma „Miśka” Marzena S.

Katowice przyspieszyły Kraków

Sprawa nabrała impetu dopiero, gdy w odległych o kilkadziesiąt kilometrów Katowicach za rozpracowywanie pseudokibiców Ruchu Chorzów zabrał się śląski wydział Prokuratury Krajowej oraz funkcjonariusze tamtejszego Centralnego Biura Śledczego Policji. W 2016 r. kibole Ruchu i Wisły połączyli siły, więc gang można było traktować jako jedną grupę. I to, co w Krakowie nie udawało się przez lata, w Katowicach zrobili po pół roku śledztwa: na maj 2018 roku zaplanowano ogromną realizację i zatrzymanie całego dowództwa bojówek Ruchu i Wisły. Wtedy nagle obudził się prokurator Piotr Krupiński. Wymógł poprzez wpływy u ministra Zbigniewa Ziobro dołączenie krakowskich śledczych do realizacji przeciwko kibolom i przekazanie do jego dyspozycji zatrzymania m.in. „Miśka”. Skończyło się ucieczką Pawła M. do Włoch trzy dni przed zaplanowanym zatrzymaniem. Policjanci z Krakowa tylko przyglądali się, jak gangster wsiada do samolotu na lotnisku w Pyrzowicach.

Ale w największej realizacji w dziejach CBŚP udało się zatrzymać kilkudziesięciu kiboli z Ruchu i Wisły. W tym Grzegorza Z. ps. Zielak. Chociaż niewiele brakowało, żeby w jego przypadku też doszło do kompromitacji policji. Antyterroryści pomylili mieszkania i do „Zielaka” weszli dopiero za drugim podejściem. Po kilku miesiącach udało się też w końcu zatrzymać Pawła M. ps. Misiek. Przywódca Sharksów wpadł na autostradzie pod Rzymem. 28 września 2018 r. przewieziono go do Polski.

Mężczyzna niemal natychmiast zaczął współpracę z wymiarem sprawiedliwości. W zamian za obietnicę szybkiego wyjścia na wolność i odpuszczenia większości zarzutów „Misiek” złożył wyjaśnienia obejmujące kilkaset stron. Obciąża w nich ponad sto osób o czyny z ostatnich dwudziestu lat – narkotyki, porwania, bójki, haracze, oszustwa i wiele innych. W zamian prokurator obiecał mu, że wkrótce wyjdzie z aresztu. Ale według informacji tvn24.pl kilka razy decyzję o zaprzestaniu kierowania wniosków o przedłużenie aresztu „Miśkowi” blokowało kierownictwo Prokuratury Krajowej. – To jest niepoważne. Umawiamy się na coś z bandytami, a potem ktoś w Warszawie wszystko wywraca do góry nogami. My tracimy wiarygodność, a przestępcy ochotę na współpracę z wymiarem sprawiedliwości – mówili w rozmowach z tvn24.pl rozgoryczeni śledczy.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Jest akt oskarżenia przeciwko Mateuszowi H. za spowodowanie wybuchu w Bielsku-Białej

Prokurator skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko Mateuszowi H., który jest oskarżony o popełnienie łącznie dwudziestu przestępstw, w tym sprowadzenie zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach, w postaci eksplozji materiałów łatwopalnych – powiedziała w czwartek rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Jak przekazała rzecznik Prokuratury Krajowej, akt oskarżenia został skierowany do Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej 3 grudnia.

– Mateusz H. został zatrzymany 25 lutego 2019 roku na polecenie prokuratora Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach – powiedziała Bialik, która dodała, że prokurator oskarżył Mateusza H. o dwadzieścia przestępstw, w tym sprowadzenie zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach, mającego postać eksplozji materiałów łatwopalnych oraz usiłowania spowodowania zawalenia kolejnych dwóch budynków mieszkalnych, powodując szkodę w mieniu inwestora w kwocie co najmniej 1,2 miliona.

Prokurator przypomniała, że do zdarzenia doszło 17 lipca 2018 r., gdy służby ratunkowe zostały powiadomione o nagłych wybuchach, wskutek których częściowo zawalił się budowany budynek wielorodzinny na osiedlu Sarni Stok w Bielsku-Białej. – Sprawca zdarzenia podłożył cztery butle gazowe z zawartością gazu propan-butan, które uprzednio przerobiono – tłumaczyła Bialik.

Wskazała też, że w tamtym czasie w mediach elektronicznych opublikowano manifest, z którego wynikało, iż sprawcą wybuchu jest osoba podpisana jako „Pocahontas”, która działa w imieniu organizacji „Brygada Wschód”. „W liście zawarte były żądania skierowane do dewelopera, aby zaprzestał on rozbudowy rozpoczętej inwestycji. List zawierał groźby, że nie zastosowanie się do żądań spowoduje kolejne działania „Brygady Wschód” skutkujące wyburzeniami innych budynków – podała prokurator.

Oskarżonemu grozi do 10 lat więzienia

Poinformowała również, że w kolejnych dniach do innych adresatów trafiło również siedem tradycyjnych listów, w których autor wskazał, iż zostały one sporządzone z zachowaniem środków ostrożności, bez odcisków palców, śladów osmologicznych, biologicznych, identyfikacyjnych drukarki, ani żadnych innych, które mogłyby zostać wykorzystane przez policję.

– W toku postępowania prokurator, w oparciu o uzyskane opinie biegłego, ustalił adres skrzynki e-mail oraz adres IP, który był przypisany do ogólnodostępnego WI-FI w placówce jednego z banków w Bielsku-Białej – opisuje Bialik.

Dodatkowo śledczy ustalili, że w 2017 r. na budowie doszło do spalenia koparki budowlanej podwykonawcy. Sprawca na miejscu pozostawił wydrukowaną kartkę z ostrzeżeniem.

– Kolejne czynności dowodowe przeprowadzone przez prokuratora w tym m.in. powołanie kolejnych biegłych, pozwoliły na ustalenie, że sprawcą tych zdarzeń jest Mateusz H. – student kilku uczelni śląskich – poinformowała.

Dodała, że jednocześnie ustalono, że H. dopuścił się on innych przestępstw w tym gróźb karalnych oraz w kilkunastu wyłudzeń świadczeń socjalnych zarówno na szkodę wyższych uczelni, jak i na szkodę ośrodków pomocy społecznej.

Za zarzucane mu czyny może grozić nawet do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Francuska artystka oskarża Romana Polańskiego o gwałt

Roman Polański, którego Francuzka Valentine Monnier posądza o zgwałcenie jej w 1975 r., odrzuca to oskarżenie „z największą stanowczością” – przekazał w niedzielę agencji AFP prawnik reżysera, który rozważa postępowanie na drodze sądowej w tej sprawie.

„Pan Polański kwestionuje to oskarżenie o gwałt z najwyższą stanowczością” – poinformował mecenas Herve Temime w oświadczeniu przesłanym francuskiej agencji.

„Pracujemy nad (kwestią) prawnych konsekwencji tej publikacji” – zaznaczył adwokat, nawiązując do tekstu, który w piątek ukazał się we francuskim dzienniku „Le Parisien”. Gazeta opublikowała historię Monnier, która po raz pierwszy zdecydowała się publicznie opowiedzieć o gwałcie, którego miał na niej dokonać Polański w 1975 r. w Szwajcarii.

Adwokat Polańskiego dodał, że ani reżyser, którego kolejny film o sprawie Dreyfusa ma w środę premierę we Francji, ani on sam „nie będzie uczestniczył w sądzie medialnym”.

„Chcę tylko przypomnieć, że to oskarżenie dotyczy czynów sprzed 45 lat, że nigdy nie powiadomiono o nim ani pana Polańskiego ani instytucji sądowej, z wyjątkiem listu do prokuratora generalnego w Kalifornii dwa lata temu (…)” – napisał Temime w oświadczeniu.

Podkreślił, że „czyny te są przedawnione od ponad 30 lat, również dlatego, że po tak długim czasie niemożliwe jest zebranie wszystkich elementów niezbędnych do przeprowadzenia dochodzenia, które spełnia kryteria wymagane do wymierzania sprawiedliwości”. Adwokat Polańskiego – jak to ujął – „w tych warunkach” „ubolewa nad” opublikowaniem tych nowych zarzutów na kilka dni przed wejściem na ekrany kin najnowszego filmu Polańskiego „Oficer i szpieg”. Jest to dramat historyczny przedstawiający historię francuskiego kapitana Alfreda Dreyfusa, który został niesłusznie oskarżony o zdradę stanu i skazany na dożywotnie więzienie.

Tuż po ukazaniu się publikacji w „Le Parisien” Temime poinformował, że Polański „zdecydowanie zaprzecza wszelkim zarzutom o gwałt” i podkreślił, że te rzekome zdarzenia sprzed blisko 45 lat nigdy nie zostały zgłoszone policji.

Monnier utrzymuje, że do gwałtu doszło w 1975 r., gdy miała 18 lat, w domku górskim Polańskiego w Gstaad, na zachodzie Szwajcarii. Podkreśla, że nigdy nie zdecydowała się, by pójść ze sprawą na policję, jednak postanowiła publicznie oskarżyć artystę w związku z premierą jego najnowszego filmu.

Monnier, która pracowała kiedyś jako modelka i w latach 80. zagrała w kilku filmach, twierdzi na łamach „Le Parisien”, że nie miała z Polańskim „żadnych związków – ani osobistych, ani zawodowych i ledwie go znała”. To było wyjątkowo brutalne, po jeździe na nartach, w jego domku w Gstaad. Uderzył mnie, bił mnie, aż do poddania, a później mnie zgwałcił – relacjonuje.

Kobieta poinformowała, że ośmielona ruchem społecznym #MeToo, przeciw sprawcom seksualnego wykorzystywania kobiet, od 2017 r. opowiedziała swoją historię w listach do wielu osób i instytucji, m.in. pierwszej damy Francji Brigitte Macron czy policji w Los Angeles.

W sobotę biuro Macron potwierdziło, że otrzymało w 2018 r. dwa listy od francuskiej fotograf Valentine Monnier w sprawie Polańskiego. W styczniu 2018 r. pierwsza dama otrzymała list od Monnier, w którym kobieta skarżyła się na „brak odpowiedzi od sekretarz stanu ds. równouprawnienia płci i walki z dyskryminacją” Marlene Schiappy, do której również napisała. Służba prasowa pierwszej damy podała, że Monnier w lutym 2018 roku otrzymała odpowiedź, w której poinformowano ją, że pierwsza dama „nie będzie interweniować w postępowania sądowe” oraz że jej list został przekazany Schiappie.

Natomiast sekretarz stanu odpisała fotograf w marcu 2018 r. listem, w którym pogratulowała Monnier odwagi „przerwania milczenia po 42 latach”. Zgodnie z oświadczeniem gabinetu Schiappy, przekazanym AFP, sekretarz podkreśliła, że rozumie ból Monnier, ale że „z punktu widzenia francuskiego wymiaru sprawiedliwości czyny te są już przedawnione”.

Polański jest ścigany przez amerykański wymiar sprawiedliwości od 1977 r., gdy zbiegł z USA przed ogłoszeniem wyroku w sądzie w Los Angeles w sprawie o gwałt na nieletniej. Jest oskarżony o podanie w 1977 r. środka usypiającego i alkoholu 13-letniej wówczas Samancie Gailey (obecnie Geimer) i doprowadzenie do stosunku seksualnego w domu aktora Jacka Nicholsona.

Zgodnie z ustawodawstwem stanu Kalifornia kontakt seksualny z nieletnią traktowany jest jako gwałt. Na mocy zawartej wtedy ugody Polański przyznał się – w zamian za oddalenie innych zarzutów ­- do uprawiania seksu z nieletnią. W ramach tej ugody spędził 42 dni w areszcie. Przed ogłoszeniem wyroku opuścił jednak USA w obawie, że sędzia nie dotrzyma warunków ugody.

W ostatnich latach wobec Polańskiego pojawiły się kolejne oskarżenia o napaści seksualne. W 2010 roku brytyjska aktorka Charlotte Lewis oskarżyła reżysera, że zmusił ją do seksu, gdy miała 16 lat. Z kolei dwa lata temu kobieta opisywana pseudonimem „Robin” wyznała, że w 1973 roku, gdy miała 16 lat, Polański dokonał na niej napaści seksualnej. Również w 2017 roku 61-letnia niemiecka aktorka Renate Langer zgłosiła szwajcarskiej policji, że Polak zgwałcił ją w Gstaad w 1972 r., gdy miała 15 lat; sprawa jednak była już przedawniona.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Tragiczny finał awantury. Policjant z Człuchowa oskarżony o pobicie ze skutkiem śmiertelnym

Prokuratura Okręgowa w Słupsku oskarża byłego policjanta z Człuchowa 37-letniego Krystiana L. o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. Mężczyźnie grozi dożywocie.

Do sądu okręgowego skierowany został akt oskarżenia przeciwko byłemu policjantowi Krystianowi L. Mężczyzna, będąc jeszcze policjantem, miał spowodować ciężki uszczerbek na zdrowiu u swojego znajomego Piotr P., który na skutek odniesionych obrażeń zmarł w szpitalu. W wyniku działań oskarżonego lekkich obrażeń ciała doznała również jego partnerka. Krystian L.

Oskarżonemu grozi od 5 do 25 lat więzienia, a nawet dożywocie. Stosowany jest wobec niego tymczasowy areszt. Wcześniej nie był karany.

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku Paweł Wnuk, „przesłuchany w charakterze podejrzanego Krystian L. nie potrafił się ustosunkować do treści stawianych mu zarzutów, a następnie złożył wyjaśnienia, w których w wielu kwestiach zasłaniał się niepamięcią”. Z ustaleń śledztwa wynika, że w chwili popełniania zarzucanych mu czynów Krystian L. był nietrzeźwy.

37-letni Krystian L., jego partnerka oraz ich znajomy Piotr P., spotkali się 7 kwietnia. Z ustaleń prokuratury wynika, że w jednym z chojnickich lokali pili alkohol.

Gdy wracali do mieszkania, między kobietą a Krystianem L. miało dojść do sprzeczki. W czasie kłótni mężczyzna miał ją uderzyć. Kobieta spadła ze schodów, uderzając głową o poręcz. Piotr P. miał stanąć w jej obronie. Prokuratura twierdzi, że wówczas na klatce schodowej Krystian L. dwukrotnie uderzył kolegę.

Mężczyzna spadł ze schodów, uderzając głową o stopnie wyłożone płytkami ceramicznymi. Stracił przytomność. Po interwencji policji i przyjeździe ratowników medycznych został przewieziony do szpitala w Chojnicach. Lekarze stwierdzili u niego pęknięcie podstawy czaszki i krwiak nadtwardówkowy. 14 kwietnia zmarł na szpitalnym oddziale intensywnej opieki medycznej.

Krystian L. 15 kwietnia został zwolniony z policji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nie żyje kluczowy świadek w sprawie Tomasza Komendy

Fakt ustalił, że w sobotę w jednym z wrocławskich szpitali zmarła w tajemniczych okolicznościach Dorota P., czyli kluczowy świadek w sprawie Tomasza Komendy. To także jedna z sześciu osób, którą uniewinniony mężczyzna oskarżył o udział w jego niesłusznym oskarżeniu – podaje dziś „Fakt”.

„Kto i dlaczego doprowadził do oskarżenia, a następnie skazania Tomasza Komendy? Odpowiedzi na to pytanie od kilku tygodni szukają prokuratorzy z Łodzi. I prawdopodobnie już nigdy prawda o tej sprawie już nigdy może nie wyjść na jaw” – pisze gazeta.

Jak informuje „Fakt”, „śledczy interesowali się nią (Dorotą P. – PAP) od ponad roku”.

W maju Sąd Najwyższy uniewinnił Tomasza Komendę, skazanego prawomocnie w 2004 r. na 25 lat więzienia za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki, do którego doszło 31 grudnia 1996 r. Mężczyzna spędził w więzieniu 18 lat.

Prokuratura – która zgromadziła nowe dowody w tej sprawie – uznała, że mężczyzna nie popełnił zbrodni, za którą został skazany. W sprawie zbrodni zatrzymano w zeszłym roku innego mężczyznę. W związku z tymi ustaleniami prokuratura złożyła do SN wniosek o wznowienie postępowania ws. Komendy i wystąpiła o jego uniewinnienie.
Źródło info i foto: onet.pl

Nicolas Sarkozy wziął od Kadafiego miliony na kampanię wyborczą

Nicolas Sarkozy został postawiony w stan oskarżenia. Jak podają francuskie media, byłemu prezydentowi Francji postawiono szereg zarzutów. M.in. miał przyjąć duże pieniądze od libijskiego dyktatora. Sarkozy oskarżony jest o przyjęcie co najmniej pięciu milionów euro w gotówce od Muammara Kadafiego. Pieniądze miał otrzymać na prowadzenie swojej kampanii prezydenckiej w 2007 roku. Informacje te podają francuskie media, powołując się na źródła w wymiarze sprawiedliwości.

Sarkozy z pieniędzmi od dyktatora?

Sarkozy nie przyznaje się do winy. Tłumaczy, że „nie siedział w kieszeni Kadafiego”. Argumentuje to faktem, że Francja w 2011 r. włączyła się w interwencje NATO w Libii, prowadzoną przeciwko reżimowi Kadafiego.

Bierna korupcja

Według źródeł francuskich mediów oskarżenie dotyczy tzw. biernej korupcji, czyli takiej, którą zainicjowali jego stronnicy. Wczoraj i dzisiaj były prezydent był przesłuchiwany w tej sprawie przez policję. Został zwolniony do domu.

Przeciwko Sarkozy’emu toczy się też inne postępowanie sądowe w związku z przekroczeniem wydatków na prezydencką kampanię wyborczą w 2012 roku, kiedy przegrał wybory z Francoisem Hollandem.

Nicolas Sarkozy – prezydentura i życie prywatne

Nicolas Sarkozy był prezydentem Francji z ramienia konserwatystów od 2007 do 2012 roku (był kandydatem Unii na rzecz Ruchu Ludowego). Następne wybory przegrał z Francoisem Hollande’em. Nicolas Sarkozy oświadczył po porażce, że już nigdy nie będzie kandydował na najwyższy urząd w państwie. W ostatnich wyborach, w których wygrał Emmanuel Macron, Sakrozy nie kandydował.

Jego życie prywatne było dość burzliwe. Zaraz po objęciu urzędu prezydenta Francji wziął rozwód z żoną Ciecilią, z którą był od 1996 roku. Cecilia porzuciła Sarkozy’ego dla innego mężczyzny. W 2008 r. Nicolas Sarkozy ożenił się z Carlą Bruni, włoską modelką i piosenkarką.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jest nowy akt oskarżenia przeciwko prezydentowi Brazylii

Prokurator generalny Brazylii przedstawił nowy akt oskarżenia przeciwko prezydentowi kraju Michelowi Temerowi. Oskarżenie dotyczy udziału w organizacji przestępczej i utrudniania pracy wymiarowi sprawiedliwości. Prokurator generalny Rodrigo Janot skierował w czwartek akt oskarżenia do brazylijskiego Sądu Najwyższego.

Sądowe postępowanie wobec Temera będzie możliwe, jeśli parlament większością dwóch trzecich głosów odbierze prezydentowi immunitet. Kilka miesięcy temu 76-letni Temer jako pierwszy w dziejach Brazylii urzędujący prezydent został formalnie oskarżony o przyjmowanie łapówek. Miał przyjąć od koncernu JBS, światowego giganta na rynku koncern mięsnych, łapówki na łączną kwotę pół miliona reali, tj. ok. 132 tys. euro.

W sierpniu Izba Deputowanych, izba niższa brazylijskiego parlamentu, zablokowała postawienie prezydenta przed sądem.

W przypadku nowych zarzutów, które mają związek z tym samym skandalem korupcyjnym, może być podobnie, gdyż ugrupowanie Temera, Partia Demokratycznego Ruchu Brazylijskiego (PMDB), dysponuje większością, dzięki której jest w stanie zablokować inicjatywę wymierzoną w prezydenta.
Źródło info i foto: wp.pl

Grupa kobiet oskarża Billa Clintona o gwałt

Od dwóch dni głównym tematem w mediach w USA są rewelacje na temat wypowiedzi Trumpa w wywiadach radiowych i w nagranej prywatnej rozmowie, gdzie w wulgarnych słowach chwalił się swymi podbojami erotycznymi i w seksistowski sposób mówił o kobietach.

Na konferencji z Trumpem w niedzielę wieczorem (czasu USA) wystąpiły: Juanita Broderick, która oskarża Billa Clintona o gwałt przed laty, Paula Jones, która pozwała go molestowanie seksualne, kiedy był gubernatorem Arkansas, zarzucająca mu ten sam czyn Kathleen Willey, oraz Kathy Shelton, ofiara gwałtu, którego sprawcę broniła Hillary Clinton, gdy pracowała jako adwokat.

Kandydat GOP przedstawił krótko cztery kobiety i oddał im głos. Wszystkie powiedziały, że popierają go, gdyż broni ich honoru w sytuacji, gdy polityczni sojusznicy Clinton kwestionują jakoby były ofiarami byłego prezydenta i jego żony.

– Pan Trump mógł wypowiedzieć pewne niewłaściwe słowa, ale Bill Clinton zgwałcił mnie i potem mi groził. Nie sądzę, żeby można było to porównywać – powiedziała Broderick.

Trump i jego obóz przypominają, że Hillary brała udział w kampanii dyskredytowania kobiet, które ujawniały, że były kochankami jej męża. Dziennikarze próbowali zadać na konferencji pytania Trumpowi, ale ten je zignorował. Zdaniem komentatorów, niespodziewana inicjatywa kandydata GOP ma na celu wyprowadzenie z równowagi Hillary Clinton w czasie debaty. Debata, odbywająca się w St.Louis w stanie Missouri, ma formę spotkania z wyborcami, którzy będą zadawać obojgu kandydatom pytania. Obok nich i dziennikarzy prowadzących spotkanie na sali zasiądą rodziny Hillary – jej mąż i córka – oraz żona i dorosłe dzieci Trumpa.
Żródło info i foto: wp.pl