Brutalnie zamordował żonę na oczach dzieci. Kara 40 lat pozbawienia wolności

Do brutalnego morderstwa doszło w jednym z domów w Minessocie w USA. 31— letni Anders Odegaard śmiertelnie pobił i ranił ostrym narzędziem swoją byłą żonę. Nie zważał na to, że trzymała na rękach ich dwuletnie dziecko. Grozi mu 40 lat więzienia, informuje „New York Post”.

O tragedii, jaka rozgrywa się w ich domu, miała poinformować przechodniów dwójka chłopców w wieku 8 i 9 lat. Wybiegli z domu i zaczepiali ludzi, krzycząc: „Ratunku, mama krwawi, pomocy!”. Obcy ludzie początkowo nie dowierzali temu, co mówili chłopcy, ale wezwali policję. W domu, który wskazały płaczące dzieci, znaleziono zakrwawione zwłoki kobiety, płaczącego dwulatka i półnagiego mężczyznę całego we krwi, który siedział w letargu w drugim pokoju. Przed domem stał zaparkowany samochód, a w nim siedziało jeszcze dwoje dzieci.

31-letni prawnik Anders Odegaard i jego równolatka Carissa Odegaard rozwiedli się w zeszłym roku. Sąd przyznał im równą opiekę nad pięciorgiem dzieci. Na tym tle wybuchały między nimi częste kłótnie. Tak miało być też feralnego ranka 23 sierpnia. Matka chciała zabrać dzieci samochodem do kościoła, tymczasem ojciec był temu przeciwny. Awantura doprowadziła do rękoczynów. Mężczyzna nie zważając na to, że w domu jest troje dzieci, a jego była żona trzyma najmłodsze w ramionach, według śledczych pobił kobietę na śmierć pięściami i ostrym narzędziem przypominającym nóż. To właśnie ciosy tym narzędziem w głowę przyczyniły się do śmierci pobitej kobiety.

Dzięki zeznaniom starszych dzieci prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut morderstwa drugiego stopnia. Andersowi Odegaardowi grozi 40 lat więzienia.
Źródło info i foto: onet.pl

21-letni nożownik z Torunia z zarzutami

Przynajmniej osiem osób zostało rannych w wyniku ataku, do którego doszło w centrum Torunia. Jak się okazało, 21-letni napastnik był pod wpływem narkotyków. Nożownikowi przedstawiono zarzuty popełnienia zbrodni, w tym usiłowania zabójstwa. Do zdarzenia doszło w poniedziałek 17 stycznia nad ranem. 21-latek miał atakować przypadkowych przechodniów ostrym narzędziem – początkowo pisano, że była to maczeta, jednak jak się okazało, był to długi nóż kuchenny. Zaatakowane osoby trafiły do szpitala.

Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum-Zachód. We wtorek Marcin Licznerski przekazał, że 21-latek usłyszał już zarzuty, za które grozi nawet dożywocie. – Mężczyzna o obywatelstwie polskim i włoskim usłyszał trzy zarzuty, w tym dwa dotyczące usiłowania zabójstwa – przekazał mediom.

W trakcie śledztwa ustalono, że mężczyzna był pod wpływem narkotyków. 21-latek broni się jednak, że ktoś musiał dosypać mu je do drinka w klubie. Twierdzi też, że nie pamięta żadnego z ataków. Zanim policjanci zatrzymali 21-latka, mężczyzna przeszedł kilka kilometrów przez Toruń i zaatakował kilkanaście osób. Jest przynajmniej ośmiu poszkodowanych – poinformowała Polska Agencja Prasowa.

Oficer prasowa Komendanta Miejskiego Policji w Toruniu Wioletta Dąbrowska powiedziała, że po piątej rano policja otrzymała pierwsze zgłoszenie, z którego wynikało, że kobieta została zaatakowana długim, ostrym narzędziem. Później wpłynęły zgłoszenia o kobiecie, która doznała urazu dłoni i o mężczyźnie rannym w twarz. Wszyscy poszkodowani w podobny sposób opisywali napastnika i mówili, że zostali zaatakowani długim, ostrym narzędziem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zaatakował nożem policjantów. Trafi do aresztu

Nowosolscy policjanci zatrzymali mężczyznę, który podczas interwencji domowej rzucił się na nich z ostrym narzędziem. Decyzją sądu 36-latek trafił na trzy miesiące do aresztu. Wcześniej usłyszał prokuratorskie zarzuty za groźby karalne oraz za czynną napaść na funkcjonariuszy. Za te przestępstwa kodeks karny przewiduje karę do 10 lat pozbawienia wolności.

W sobotę, 25 września 2021 r., policjanci z Komisariatu Policji w Kożuchowie podczas interwencji domowej zostali zaatakowani nożem przez nietrzeźwego mężczyznę. Mieszkaniec Kożuchowa był agresywny i pobudzony. Trzymając w ręku nóż, groził funkcjonariuszom pozbawieniem życia. Mundurowi kilkukrotnie wzywali agresora do odrzucenia niebezpiecznego narzędzia i zachowania zgodnego z prawem. Mężczyzna wykrzykiwał do policjantów, że zrobi im krzywdę jak tylko do niego się zbliżą. 36-latek nadal nie reagował i ruszył w kierunku funkcjonariuszy, co w obronie życia i zdrowia zmusiło jednego z policjantów do dobycia broni palnej. Po chwili stróże prawa obezwładnili mężczyznę, który w trakcie czynności kierował pod adresem policjantów liczne wyzwiska i nadal groził im pozbawieniem życia.

Awanturnik został zatrzymany i przewieziony do Komendy Powiatowej Policji w Nowej Soli. Badanie stanu trzeźwości wykazało, że miał 1,5 promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Usłyszał już zarzuty i przyznał się do winy. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i aresztował 36-latka na trzy miesiące. Za groźby karalne i czynną napaść na funkcjonariusza z użyciem niebezpiecznego narzędzia grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Kleczew: 18-latek zabity na ulicy w biały dzień

Fot. Damian Klamka/East News. Radom, 23.02.2021. n/z radiowoz policyjny

18-letni chłopak został zraniony w serce nożem lub innym ostrym narzędziem w Kleczewie (woj. wielkopolskie). Pomimo reanimacji nie udało się go uratować. W związku z tą sprawą zatrzymano jedną osobę. Do zdarzenia doszło najprawdopodobniej w czwartek rano. Wtedy na chodniku jednej z ulic Kleczewa pod Koninem (woj. wielkopolskie) – jak podaje lokalny portal lm.pl, miało to miejsce między godz. 6 a 7 na ul. Konwaliowej – znaleziono rannego 18-latka. Niestety, pomimo reanimacji nie udało się go uratować. 

Zastępca Prokuratora Rejonowego w Koninie prok. Dorota Klasińska powiedziała w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że wszczęto już postępowanie prowadzone pod kątem zabójstwa. – Jak doszło do tego zdarzenia nie wiemy, bo nie było świadków – zaznaczyła prokurator.

Dodała, że 18-latek został raniony nożem lub innym ostrym narzędziem w serce. Zaznaczyła przy tym, że na miejscu zdarzenia śledczy ciągle prowadzą czynności związane z wyjaśnieniem sprawy. Na piątek zaplanowano przeprowadzenie sekcji zwłok 18-latka.

Dla portalu lm.pl wypowiedziała się z kolei Irmina Mróz, prokurator rejonowy w Koninie. – Prawdopodobnie mężczyzna zginął od jednego ciosu – poinformowała. Wiadomo też, że zabezpieczono narzędzie, którym chłopak miał zostać zaatakowany. 

Oficer prasowy policji w Koninie mł. asp. Sebastian Wiśniewski przekazał, że w związku z tą sprawą zatrzymano 18-letniego mężczyznę, który razem z ofiarą i 18-letnią dziewczyną przebywał wcześniej w jednym z mieszkań na terenie Kleczewa. Tę samą informację potwierdził rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak:

Serwis lm.pl podał natomiast, że „o tym co się wydarzyło na nowym kleczewskim osiedlu niewiele wiadomo. Najprawdopodobniej 18-latek pokłócił się ze swoim rówieśnikiem, co doprowadziło do tragicznej w skutkach bójki”. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Atak nożownika w centrum handlowym Arkadia. Nowe informacje

W trakcie szarpaniny w centrum handlowym Arkadia w Warszawie, napastnik dźgnął nożem dwóch mężczyzn. Ranni trafili do szpitala, a nożownik uciekł z miejsca zdarzenia. Trwa policyjna obława. – Analizujemy zabezpieczone materiały – przekazała polsatnews.pl sierż. sztab. Monika Nawrot ze stołecznej policji. Sytuacja miała miejsce przy al. Jana Pawła II w Warszawie. W tamtejszym centrum handlowym, między trzema mężczyznami – obcokrajowcami – wywiązała się kłótnia i szarpanina.

Podczas bójki jeden z agresywnych mężczyzn wyciągnął nóż i ranił pozostałych. Następnie uciekł z galerii handlowej. Sieć obiegły zdjęcia i wideo z tego zdarzenia. Na nagraniach widać bójkę, w której uczestniczą trzy osoby. Co jakiś czas włączają się osoby postronne, które próbują rozdzielić agresywnych mężczyzn. W pewnym momencie mężczyzna wyciąga nóż i rani pozostałych uczestników bójki.

– Około godz. 19 miała miejsce szarpanina między trzema mężczyznami. Jeden z nich dźgnął ostrym narzędziem dwóch pozostałych. Mężczyźni trafili do szpitala z powierzchownymi obrażeniami – potwierdziła dziennikarzom polsatnews.pl sierż. sztab. Monika Nawrot, oficer prasowy Komendy Stołecznej Policji. 

– Obrażenia nie zagrażają życiu poszkodowanym – dodała policjantka. Wczoraj media informowały, że byli to obywatele Gruzji. Polsatnews.pl ustalił, że na pewno „nie byli to obywatele Gruzji” – przekazała sierż. sztab. Nawrot. Wiemy również, że nie byli to także Polacy.

Mężczyzny nie udało się jeszcze znaleźć. Trwa policyjna obława. – Cały czas są prowadzone czynności. Analizujemy zabezpieczony materiał, aby jak najszybciej pozytywnie zakończyć tę sprawę – poinformowała polsatnews.pl policjantka.   
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Starachowice: Ojciec zaatakował syna ostrym narzędziem. 25-latek w śpiączce

W Starachowicach doszło do domowej awantury, która dla jednego z członków rodziny skończyła się tragicznie. 25-letni mężczyzna, którego zaatakował ojciec, trafił do szpitala. Poszkodowany został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej, jego stan jest ciężki. W poniedziałek 3 maja policjanci interweniowali w jednym z mieszkań w Starachowicach. Około godziny 23 doszło do sprzeczki rodzinnej – ojciec i syn pokłócili się, po pewnym czasie doszło do rękoczynów. 59-letni mężczyzna zaczął zachowywać się agresywnie i zaatakował 25-letniego syna.

Starszy z mężczyzn zadał młodszemu dwie rany kłute w okolicy klatki piersiowej. Użył ostrego narzędzia, prawdopodobnie noża. Wiadomo, że 59-latek był pod wpływem alkoholu. Badanie alkomatem wykazało, że miał w organizmie 1,8 promila – pisze „Gazeta Starachowicka”, powołując się na słowa nadkomisarza Kamila Tokarskiego, rzecznika prasowego Komendanta Wojewódzkiego Policji w Kielcach.

Rannemu 25-latkowi pomocy udzielili najpierw policjanci, którzy następnie wezwali karetkę pogotowia. Mężczyznę przewieziono do szpitala, gdzie przeszedł operację, a następnie został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Jego stan jest poważny – pisze eska.pl.

Mężczyzna, który zadawał ciosy swojemu synowi, odpowie przed sądem za usiłowanie zabójstwa. Kodeks karny przewiduje za to taką samą karę jak za samo zabójstwo, czyli pozbawienie wolności na czas nie krótszy niż osiem lat, 25 lat pozbawienia wolności lub dożywocie. Mężczyzna, który zadał cios własnemu synowi, może więc spędzić za kratkami resztę życia.

Policjanci nie interweniowali nigdy wcześniej w tym domu, taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Warszawa: 18-latek zaatakował taksówkarza paralizatorem i nożem

Policjanci z Warszawy wyjaśniają okoliczności kilkukrotnego ugodzenia ostrym narzędziem 56-letniego taksówkarza – poinformował w czwartek podkom. Robert Koniuszy z mokotowskiej komendy. Chodzi o 18-latka, który zaatakował paralizatorem i nożem taksówkarza. Ranny trafił do szpitala. Policja zatrzymała napastnika. Do ataku doszło po godz. 20 w środę. 18-latek zamówił taksówkę pod hotelem Marriott i kazał się zawieźć na rondo Waszyngtona. Zmienił jednak zdanie i pojechał na ul. Modzelewskiego.

– Kiedy obaj dojechali na miejsce, pasażer próbował kilkukrotnie zapłacić za kurs zbliżeniowo kartą. Terminal jednak sygnalizował brak środków na koncie – powiedział podkom. Robert Koniuszy z Komendy Rejonowej Policji na Mokotowie.

Kilka razy dźgnął taksówkarza i uciekł z auta

W pewnym momencie młody mężczyzna wyjął paralizator i przyłożył 56-letniemu taksówkarzowi do szyi. – Użył tego paralizatora wobec mężczyzny, a następnie wyjął ostre narzędzie, zadał mu kilka ran kłutych w plecy i uciekł – relacjonował podkom. Koniuszy.

Po kilku minutach na miejsce przyjechały wezwane patrole policyjne. Ratownicy przewieźli rannego mężczyznę do szpitala. Policjanci natomiast zatrzymali podejrzanego między budynkami w okolicy ul. Modzelewskiego. Policyjni technicy zabezpieczyli ślady. Natomiast grupa dochodzeniowo-śledcza wykonała szereg czynności zmierzających do ustalenia szczegółów tego zdarzenia.

O dalszym losie zatrzymanego nastolatka oraz zarzutach będzie decydował prokurator.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Toruń: 39-latek zabił swoją partnerkę, a później popełnił samobójstwo

Makabryczna zbrodnia w Toruniu. 39-letni mężczyzna najpierw zaatakował i śmiertelnie ranił swoją byłą partnerkę, a później popełnił samobójstwo. Wszystko wydarzyło się dziś po 7 rano, przy ulicy Tłoczka w Toruniu. Mężczyzna podszedł do samochodu, z którego wysiadała jego była partnerka. Zadał 41-kobiecie kilka ciosów ostrym narzędziem, po czym uciekł do pobliskiego lasu.

Ciężko ranna kobieta była przytomna, kiedy wieziono ja do szpitala. Niestety, lekarzom nie udało się jej uratować.

Napastnika poszukiwano z pomocą psów i dronów. On sam zadzwonił do ojca i poinformował, że chce popełnić samobójstwo. Odnaleziono go dwie godziny po ataku. Mężczyzna powiesił się. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w pobliżu ciała znaleziono bagnet – możliwe narzędzie zbrodni.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano podejrzanego o zabójstwo 31-latka na Bałutach

Policja ujęła podejrzewanego o zabójstwo 31-latka na łódzkich Bałutach. Kompletnie zaskoczony mężczyzna wpadł w ręce kryminalnych w Łomiankach pod Warszawą. Do zabójstwa doszło w środę na placu zabaw na łódzkich Bałutach. Po kłótni między dwoma mężczyznami jeden z nich zginął po ciosie ostrym narzędziem. Miał 31 lat i – jak podaje „Dziennik Łódzki” – był obywatelem Rosji.

Od pierwszych chwil po zdarzeniu rozpoczęła się praca kryminalnych. Docierali do świadków, analizowali wszystkie istotne szczegóły, które mogły pomóc w wytypowaniu sprawcy. Krok po kroku zawężali krąg podejrzewanych osób. W rezultacie funkcjonariusze ustalili miejsce przebywania podejrzewanego. W czwartek policjanci wspierani przez antyterrorystów weszli do budynku jednorodzinnego w podwarszawskich Łomiankach. Zatrzymali tam wytypowanego 36-latka. Mężczyzna nie stawiał oporu.

Funkcjonariusze zabezpieczyli część odzieży, w którą był ubrany w dniu zdarzenia. Zabezpieczono również nóż. Szczegółowe badania pozwolą odpowiedzieć na pytanie, czy było to narzędzie zbrodni. Jeśli mężczyzna usłyszy zarzut zabójstwa, może mu grozić kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: interia.pl

17-latek z Garwolina zamordował matkę. Sam zgłosił zbrodnię na policję

Fot. Damian Klamka/East News Tasma policyjna.

17-letni mieszkaniec Garwolina zamordował swoją matkę, zadając jej liczne rany kłute – informuje w czwartek lokalny portal. Nastolatek miał później sam zadzwonić na policję i poinformować o zbrodni.

Jak donosi portal Garwolin24.com, do makabrycznego zabójstwa doszło w czwartek na osiedlu Kroczaka. Według informacji lokalnych mediów, 17-latek zamordował swoją matkę. Nastolatek następnie sam miał zadzwonić na policję i poinformować funkcjonariuszy o dokonanym przestępstwie.

47-letniej kobiecie zadano ciosy ostrym narzędziem

Jak podaje Garwolin24.com, policja na razie nie udziela szerszych informacji na temat tragedii. Wiadomo natomiast, że na miejscu jest prokurator. Według portalu, ofiarą jest 47-letnia kobieta. Policja stwierdziła na jej ciele liczne rany kłute. Do mieszkania na osiedlu Korczaka wezwano pogotowie ratunkowe i podjęto próbę reanimacji, jednak niestety kobiety nie udało się uratować.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl