Przestępcza praktyka lekarza ze stanu Nowy Jork. Miał przepisać 1,8 mln dawek opioidów. Nie żyje pięć osób

Lekarz ze stanu Nowy Jork, który przepisywał ogromne ilości opioidów, został oskarżony o morderstwo – donoszą amerykańskie media. Przestępcza praktyka George’a Blattiego doprowadziła do śmierci pięciu osób w latach 2016-2018. Recepty wystawiał nawet po tym, jak dowiedział się, że niektórzy z jego pacjentów zmarli.

„Dr George Blatti zignorował powtarzające się ostrzeżenia i przepisał ogromne ilości opioidów i innych leków, które zabiły pięciu pacjentów i zagroziły życiu sześciu innych” – przekazali prokuratorzy z hrabstwa Nassau, cytowani przez telewizję ABC.

George Blatti aresztowany za wystawianie recept na masową skalę. Pięciu jego pacjentów zmarło

„Bloczek z receptami tego lekarza był równie śmiercionośny jak każde inne narzędzie zbrodni” – dodała Madeline Singas, prokuratorka okręgowa hrabstwa Nassau.

W opinii śledczych aresztowany w czwartek 75-letni lekarz pierwszego kontaktu zlekceważył nie tylko prawo, ale i etykę lekarską. W zamian za gotówkę Blatti miał przepisywać opioidy i inne środki m.in. osobom zmagającym się z uzależnieniami. Nie weryfikował też w żaden sposób dokumentacji medycznej czy historii chorób. Zdarzało się, że środki przepisywał „na ślepo”, czyli osobom, których nigdy nie spotkał. Prokuratorzy uważają, że w ciągu pięciu lat lekarz mógł przepisać nawet 1,8 miliona dawek leków.

Wszystkie ofiary otrzymały receptę od medyka na kilka dni przed śmiercią. Blatti kontynuował swoją „praktykę” nawet po tym, gdy dowiedział się o śmierci trzech osób, które zgłosiły się do niego po receptę. Oskarżony miał spotykać się z pacjentami na parkingu jednego z hoteli oraz w kawiarni sieci Dunkin’ Donuts w Rockville Centre.

Blatti nie przyznał się do winy. Jeśli zostanie skazany za najpoważniejszy zarzut, grozi mu maksymalnie 25 lat więzienia. 75-latek po raz pierwszy został aresztowany w 2019 r. i wówczas dobrowolnie zrzekł się prawa do wykonywania zawodu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Szwecja: Polacy okradają Polaków metodą „na policjanta”

Szwedzcy policjanci apelują do Polaków, by nie wierzyli w dziwne telefony z ostrzeżeniami od funkcjonariuszy. To nie są bowiem prawdziwi mundurowi, a polscy złodzieje, którzy w ten sposób okradają swoich rodaków.

Szwedzka policja jest bezradna – do funkcjonariuszy zgłaszają się polscy imigranci, którzy zostali okradzeni metodą „na policjanta”. Do ludzi dzwonią bowiem oszuści, którzy ostrzegają przed lokalnym gangami i proszą, by pieniądze czy kosztowności zostawić w specjalnym worku przed drzwiami, a trafią one w ten sposób do „policyjnego depozytu”. Oczywiście precjoza znikają bez śladu, a przestępcy nie zostawiają żadnego tropu – informuje RMF.

Policja ostrzega więc przed podejrzanymi telefonami i prosi, by natychmiast zgłaszać próby oszustwa. . Funkcjonariusze zapewniają, że nigdy nie proszą o przekazanie gotówki czy kosztowności.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kraków: Ostrzegali przed pedofilem, nie usunęli danych ofiary!

Wraz z wyrokiem sądu skazującym Pawła J. za pedofilię , Wydział Edukacji Urzędu Miasta Krakowa rozesłał do szkół ostrzeżenia, by szkoły nie zatrudniały mężczyzny. Problem w tym, że w pismach dostarczonych do szkół nie usunięto danych osobowych molestowanego chłopca. Gazeta Wyborcza pisząc o sprawie poinformowała, że matka pokrzywdzonego dziecka pozwała gminę.

Jak informuje Agnieszka Świątek-Druś, rzeczniczka prasowa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, sprawa ta od początku oceniana była negatywnie. Procedury weryfikowania przez szkoły karalności osób, które mają być zatrudnione, zaplanowane na rok 2018/2019 wkrótce się rozpoczną.

Jak twierdzi przedstawiciel magistratu, Dariusz Nowak, wyrok został przekazany do dyrektorów samorządowych w niezmienionej formie skanu dokumentu otrzymanego z sądu. Urzędnik podnosi również, że jest to informacja uzyskana w związku z wykonywaną funkcją, więc w tym zakresie dyrektorzy są zobowiązani do nieujawniania osobom nieuprawnionym i niewykorzystywania w sposób nieuprawniony uzyskanej informacji.

Wiadomość do przedstawicieli placówek została przekazana w sposób pilny, ze względu na to, że dane o skazanym nie zostały ujęte w ogólnodostępnym Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym prowadzonym przez Ministra Sprawiedliwości w systemie teleinformatycznym. Dariusz Nowak informuje też, że w tej sprawie nie było i nie ma kontroli Urzędu Ochrony Danych Osobowych jak również nie wpłynął pozew.

W krakowskim magistracie potwierdzają: 7 lutego 2018 r. do Wydziału Edukacji UMK wpłynęło w formie listu poleconego pismo Sądu Rejonowego dla Krakowa – Śródmieścia, Wydział II Karny wraz z odpisem prawomocnego wyroku. Tyle, że w odpisie wyroku nie ujawnia się danych pokrzywdzonego. Te jednak przekazano dalej. Matka pokrzywdzonego dziecka pozwała gminę. Z pewnością będzie żądała od niej naprawienia szkód wyrządzonych jej rodzinie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Włosi ostrzegali Niemców przed zamachowcem z Berlina

Niemieckie służby od ubiegłego roku wiedziały, kim jest Anis Amri, Tunezyjczyk uważany za sprawcę zamachu terrorystycznego w Berlinie. Wjechał on do Europy przez Włochy. W ubiegłym tygodniu pod Mediolanem został zastrzelony przez policję. Jak wielu jego rodaków podczas tzw. arabskiej wiosny, Anis Amri dotarł do Włoch drogą morską i wylądował na Lampedusie. Było to w 2011 roku. Wraz z kompanami zdemolował ośrodek dla uchodźców, za co został skazany na cztery lata więzienia. Po upływie kary został wydalony z Włoch, a służby wszystkich krajów należących do strefy Schengen otrzymały szczegółowe informacje na temat jego przeszłości. Było to w czerwcu 2015 roku.

W grudniu tego samego roku przebywający już w Niemczech Anis Amri wystąpił o zezwolenie na stały pobyt. Wtedy Włosi po raz drugi dostarczyli Niemcom wiadomości o nim, ostrzegając, że ma zadatki na groźnego terrorystę.
Żródło info i foto: onet.pl

Jaką wiedzę miały służby o zamachowcach z Brukseli?

– Ibrahim El Bakraoui, jeden z zamachowców samobójców na lotnisku Zaventem w Brukseli, nie znajdował się na żadnej holenderskiej ani międzynarodowej liście poszukiwanych – oświadczył w czwartek minister bezpieczeństwa i sprawiedliwości Holandii Ard van der Steur. Z kolei Amerykanie twierdzą, że zamachowcy znajdowali się na ich „czarnych listach”. Służby holenderskie i belgijskie są po tym, jak w środę prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że Ibrahim El Bakraoui został 14 czerwca 2015 roku deportowany z Turcji do Holandii, a Holendrzy i Belgowie zignorowali ostrzeżenia tureckich władz, że jest on islamistycznym bojownikiem.

– Sprawdzaliśmy to z naszymi belgijskimi, niemieckimi i tureckimi kolegami i w każdym przypadku okazywało się, że nie był on zarejestrowany w naszych systemach – oświadczył van der Steur na konferencji prasowej zwołanej 24 godziny po tureckim oświadczeniu.

Amerykanie wiedzieli o braciach Bakraoui

Reuters podaje, że także służby USA miały na swoich listach Khalida El Bakraoui i Ibrahim El Bakraoui. Agencja nie informuje, czy te listy były udostępniane innym krajom. Także Reuters podał, powołując się na przedstawicieli tureckich władz, że Ibrahim El Bakraoui był w ubiegłym roku dwukrotnie zatrzymany w Turcji i deportowany. Najpierw zatrzymano go w Gaziantep na południu Turcji, w pobliżu granicy z Syrią, i odesłano do Holandii. Według agencji policja obserwowała mężczyznę i doszła do wniosku, że może on być dżihadystą. Jednak władze holenderskie zwolniły go, bo Belgia, której był obywatelem, nie znalazła dowodów na jego powiązania z terroryzmem.

Według kolejnego informatora Reutersa, El Bakraoui ponownie przybył do Turcji 11 sierpnia. Dwa tygodnie później został ponownie deportowany. Źródła nie podały, do jakiego kraju tym razem trafił mężczyzna. Prorządowy dziennik „Yeni Safak” poinformował, że turecka policja nabrała przekonania, iż planował on dotarcie do objętej konfliktem zbrojnym Syrii. Według gazety także jego brat Khalid – drugi zamachowiec samobójca z Brukseli – był w Turcji. Miał tam przylecieć 4 listopada 2014 roku. Był obserwowany przez policję; opuścił kraj samodzielnie dziesięć dni później. Informacji tej nie potwierdzają tureckie władze.

Bracia samobójcy z belgijskim obywatelstwem

Ibrahim i Khalid El Bakraoui to według belgijskiej policji zamachowcy samobójcy, którzy we wtorek zdetonowali ładunki wybuchowe w hali odlotów lotniska międzynarodowego w Brukseli i na stacji metra Maelbeek. Jak poinformował belgijski prokurator federalny Frederic Van Leeuw, obaj mieli obywatelstwo belgijskie i wcześniej „nie uważano ich za osoby powiązane z terroryzmem”.

Według mediów bracia mieszkali w Brukseli i byli znani policji, ale nie z powodu zaangażowania w działalność terrorystyczną, tylko jako pospolici przestępcy. Na obu ciążyły wyroki.

Europa ignoruje ostrzeżenia Turcji?

Turcja wielokrotnie, a zwłaszcza po zamachach w listopadzie 2015 roku w Paryżu, skarżyła się, że kraje zachodnie ignorują jej ostrzeżenia przed dżihadystami, których wydala. Z kolei państwa europejskie wielokrotnie narzekały na brak współpracy tureckich władz w tropieniu zagranicznych dżihadystów, spośród których większość przedostaje się przez Turcję do Syrii i zasila szeregi bojowników tzw. Państwa Islamskiego. W ciągu ostatniego roku Turcja znacząco wzmocniła kontrole na swej granicy.

W brukselskich zamachach zginęło co najmniej 31 osób, a ok. 300 zostało rannych. Do dokonania tych aktów terroru przyznała się organizacja terrorystyczna Państwo Islamskie.
Żródło info i foto: TVP.info

Turcja ostrzegała Belgię przed jednym z zamachowców

Prezydent Turcji Tayyip Recep Erdogan oświadczył, że służby jego kraju deportowały w ubiegłym roku jednego z zamachowców, który później zaatakował w Brukseli, oraz że ostrzeżono przed nim kontrwywiady Belgii i Holandii. Zdaniem prezydenta ostrzeżenia te zostały zignorowane.

Erdogan wskazał, że Ankara miała informacje na temat przynależności do ekstremistycznej grupy Brahima El Bakraouiego, który we wtorek wysadził się w powietrze. – Jeden z napastników z Brukseli został zatrzymany w Gazantiep w lipcu 2015 roku i został deportowany. 14 lipca 2015 roku poinformowaliśmy o tym belgijskie władze. Mimo naszych ostrzeżeń, że ta osoba jest zagranicznym bojownikiem, Belgia nie znalazła jego powiązań z terroryzmem – mówił Erdogan.

Deportowali terrorytę do Holandii

– Zgodnie z jego życzeniem, deportowaliśmy go do Holandii i także poinformowaliśmy o wszystkim władze tego kraju – dodał prezydent Turcji, wskazując że ostatecznie belgijskie władze wypuściły mężczyznę na wolność.

Po wypowiedzi Erdogana przedstawiciele holenderskiego rządu oświadczyli, że sprawdzą te doniesienia, ale stwierdzili, że nie ma pewności, czy El Bakraoui faktycznie był w Holandii. Belgijski dziennik „Le Soir”, który powołał się na holenderskiego ministra bezpieczeństwa publicznego sprawiedliwości Ivo Opsteltena, napisał, że informacje Recepa Erdogana są zgodne z prawdą.

Precyzyjne wskazówki

Izraelski dziennik „Haaretz” wskazał natomiast, że służby w Belgii oraz w innych krajach Unii Europejskiej miały otrzymać precyzyjne informacje o tym, że terroryści zaatakują zarówno lotnisko, jak i metro w Brukseli. Oceniono, że podjęte przez służby w Belgii działania były niewystarczające.

We wtorkowych atakach na lotnisku Zaventem oraz na stacji metra Maalbeek w Brukseli zginęło, jak wynika z dotychczasowych danych, co najmniej 31 osób, a ponad 270 zostało rannych. Do zamachu przyznało się Państwo Islamskie.
Żródło info i foto: TVP.info

Policja w Monachium zatrzymała 7 osób zamieszanych w przygotowanie zamachów

Przed możliwością ataku terrorystycznego w Monachium przestrzegła niemiecka policja. Ewakuowano też dwie najważniejsze stacje kolejowe w stolicy Bawarii – poinformowała w czwartek wieczorem agencja Associated Press. – W przygotowanie samobójczych zamachów bombowych w Monachium było zamieszanych od 5 do 7 osób – twierdzi szef policji Hubertus Andrae. Minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Herrmann oświadczył w piątek w nocy, że „za zamachami stoi Państwo Islamskie”. – Ostrzeżenia o przygotowywanym zamachu udzielił stronie niemieckiej wywiad zaprzyjaźnionego państwa – dodał. „Istnieją poważne przesłanki, że dziś wieczorem dojdzie do ataku” – taki komunikat opublikowano w czwartek na stronie monachijskiej policji na Facebooku oraz na Twitterze. Wpisy zamieszczono w kilku językach, w tym po polsku.

Unikać dworców

Mieszkańców Monachium poproszono, aby pod żadnym pozorem nie udawali się na Dworzec Główny (Hauptbahnhof), ani na położoną w zachodniej części Monachium stację „Pasing”, drugą co do wielkości w mieście. Pociągi mają omijać obie stacje do odwołania – informuje agencja. Do najbardziej zagrożonej południowej części Monachium zostały skierowane dodatkowe oddziały policji w sile 550 funkcjonariuszy – podała agencja AFP. Dworzec Główny w Monachium jest jednym z największych dworców kolejowych w Niemczech. Obsługuje dziennie około 350 tys. pasażerów.
Żródło info i foto: TVP.info

Wiedeń zbroi się przed Sylwestrem. Podwyższony stan gotowości

Wiedeńska policja poinformowała o podwyższonym stanie gotowości w związku z ostrzeżeniami zagranicznego wywiadu o możliwych atakach terrorystycznych między Świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem. Nie odwołano jednak publicznych imprez zaplanowanych na ten okres. Policja nie sprecyzowała, jakie środki ostrożności zostały podjęte, ani skąd konkretnie przyszły ostrzeżenia przed atakami, podając jedynie, że ich źródłem są „zaprzyjaźnione służby wywiadowcze”, które ostrzegły również inne europejskie stolice.

Wiadomo jedynie, że informacje takie władze austriackie otrzymały w ostatnich dniach i dotyczą one możliwości ataków z użyciem broni palnej lub ładunków wybuchowych – głosi wydany przez wiedeńską policję komunikat.

Rzecznik policji Christoph Poelzl powiedział w rozmowie z agencją APA, że ostrzeżenia nie dotyczą konkretnych dat ani miejsc. Policja wiedeńska zwiększyła więc nadzór nad środkami transportu publicznego oraz w miejscach, gdzie podczas imprez publicznych zbiorą się tłumy.
Żródło info i foto: wp.pl

Podwyższony alert policji. Terroryści zaatakują w Europie między świętami a Nowym Rokiem?

Wiedeńska policja poinformowała o podwyższonym stanie gotowości w związku z ostrzeżeniami zagranicznego wywiadu o możliwych atakach terrorystycznych między Świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem. Podobne sygnały miały trafić także do innych europejskich stolic. Nie ujawniono, skąd pochodzą ostrzeżenia i jakich dokładnie krajów dotyczą. Wiadomo jedynie, że informacje takie władze austriackie otrzymały w ostatnich dniach i dotyczą one możliwości ataków z użyciem broni palnej lub ładunków wybuchowych.

Rzecznik policji Christoph Poelzl powiedział w rozmowie z agencją APA, że ostrzeżenia nie dotyczą konkretnych dat ani miejsc. Policja wiedeńska zwiększyła więc nadzór nad środkami transportu publicznego oraz w miejscach, gdzie podczas imprez publicznych zbiorą się tłumy. Nie podjęto decyzji o odwołaniu publicznych imprez zaplanowanych na najbliższe dni.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Terroryści z ISIS podrabiają syryjskie paszporty

Terroryści z Państwa Islamskiego posiadają maszyny drukarskie i puste książeczki paszportowe, dzięki czemu mogą tworzyć fałszywe dokumenty – informuje telewizja CNN, powołując się na informacje amerykańskiego wywiadu. Paszporty mogą być nie do odróżnienia od prawdziwych. Jak podaje CNN, terroryści zdobyli dostęp do rządowych budynków w Syrii, w których przechowywane były prawdziwe dane i odciski palców obywateli tego kraju. Dzięki temu mogą bez przeszkód „ukraść osobowość” zwykłych ludzi i stworzyć na jej podstawie fałszywy paszport. – Traktujemy to bardzo poważnie – przyznał John Kirby, rzecznik amerykańskiego departamentu stanu.

– Środowisko wywiadu jest zaniepokojone, że mają możliwości produkcji fałszywych paszportów – dodał szef FBI James Comey.

Telewizja ABC News kilka dni temu podała, że do USA przedostała się osoba posługująca się fałszywym paszportem. Według nieupublicznionego raportu amerykańskiego wywiadu fałszywe paszporty można kupić w Syrii za sumę od 200 do 400 dolarów, tyle samo kosztują stemple wizowe.
Żródło info i foto: TVP.info