Papież Franciszek z przesłaniem: „Pedofilia jest głębokim złem, które trzeba wykorzenić”

Papież Franciszek w przesłaniu odczytanym przez jedną z ofiar wykorzystywania położył nacisk na konieczność „większej świadomości dramatu i zasięgu seksualnego wykorzystywania nieletnich”. Wskazał na to w przesłaniu na międzynarodowe sympozjum online na temat wykorzystywania dzieci, którego współorganizatorem jest Papieska Komisja. ds. Ochrony Nieletnich.

W obradach trwających zdalnie do soboty uczestniczą przedstawiciele amerykańskich uczelni oraz UNICEF i Światowej Organizacji Zdrowia. W przesłaniu, odczytanym przez jedną z ofiar wykorzystywania Franciszek oświadczył, że pedofilia jest „głębokim złem, które trzeba wykorzenić”.

Franciszek położył nacisk na konieczność „większej świadomości dramatu i zasięgu seksualnego wykorzystywania nieletnich” oraz krzewienia „bardziej skutecznej współpracy na każdym szczeblu społeczeństwa, by wykorzenić to głębokie zło”. Papież wyraził też wdzięczność za stale podejmowane wysiłki na rzecz tego, by „przywrócić godność i nadzieję ofiarom wykorzystywania”.

„Programy pomocy ofiarom głównymi elementami naszego życia”

Przewodniczący Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich kardynał Sean O’Malley podziękował ofiarom pedofilii za to, że opowiadają o swoich doświadczeniach. – To dzięki waszej odwadze ochrona dzieci, młodzieży i osób niepełnosprawnych oraz programy pomocy ofiarom stają się głównymi elementami we wszystkich aspektach naszego życia – dodał metropolita Bostonu, cytowany przez portal Vatican News. Zaznaczył, że w Kościele jest jeszcze wiele do zrobienia.

W czasie sympozjum laureat pokojowej Nagrody Nobla z 2018 roku ginekolog Denis Mukwege z Demokratycznej Republiki Konga opowiedział, że w jego szpitalu było wiele dzieci – ofiar gwałtu, stosowanego jako „broń na wojnie”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Dominikanin Paweł M. trafi do aresztu. Miał zgwałcić zakonnicę

Dominikanin Paweł M. trafi na trzy miesiące do aresztu – zdecydował Sąd Okręgowy w Katowicach. Duchowny usłyszał siedem zarzutów. Jeden z nich dotyczy gwałtu na zakonnicy. Na początku marca wrocławscy dominikanie opublikowali oświadczenie, w którym napisali, że w latach 1996-2000 w ramach duszpasterstwa we Wrocławiu działał intensywny mechanizm przypominający funkcjonowanie religijnej sekty. „Zwracamy się do was z ogromnym bólem i wstydem. Stajemy przed wami w prawdzie, która mimo upływu lat coraz wyraźniej odsłania swoje przerażające oblicze” – napisali, deklarując jednocześnie pełne wyjaśnienie sprawy.

Jeden z zakonników – Paweł M. – miał stosować przemoc fizyczną, psychiczną, a także seksualną wobec uczestników duszpasterstwa akademickiego.

W ubiegłym tygodniu prowincjał dominikanów poinformował, żewszczął kanoniczny proces karny w sprawie ojca Pawła M. Świecki system sprawiedliwości nie mógł zająć się sprawą z powodu przedawnienia. Okazało się jednak, że nie wszystkie domniemane przestępstwa dominikanina, uległy przedawnieniu. 2 marca, zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Katowicach złożyła zakonnica, którą Paweł M. miał gwałcić w latach 2011 i 2018. Jej historię ujawnił portal czasopisma „Więź”.

Na początku marca wrocławscy dominikanie opublikowali oświadczenie, w którym napisali, że w latach 1996-2000 w ramach duszpasterstwa we Wrocławiu działał intensywny mechanizm przypominający funkcjonowanie religijnej sekty. „Zwracamy się do was z ogromnym bólem i wstydem. Stajemy przed wami w prawdzie, która mimo upływu lat coraz wyraźniej odsłania swoje przerażające oblicze” – napisali, deklarując jednocześnie pełne wyjaśnienie sprawy.

Jeden z zakonników – Paweł M. – miał stosować przemoc fizyczną, psychiczną, a także seksualną wobec uczestników duszpasterstwa akademickiego.

W ubiegłym tygodniu prowincjał dominikanów poinformował, żewszczął kanoniczny proces karny w sprawie ojca Pawła M. Świecki system sprawiedliwości nie mógł zająć się sprawą z powodu przedawnienia.

Okazało się jednak, że nie wszystkie domniemane przestępstwa dominikanina, uległy przedawnieniu. 2 marca, zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Katowicach złożyła zakonnica, którą Paweł M. miał gwałcić w latach 2011 i 2018. Jej historię ujawnił portal czasopisma „Więź”.

Sytuacja Kościoła jak problem alkoholika. Terlikowski nie ma wątpliwości

Śledczy zajęli się sprawą. Kilka dni później o. Paweł M. został zatrzymany przez policję. Przedstawiono mu zarzuty. Sąd Rejonowy Katowice-Wschód w Katowicach nie zgodził się jednak na areszt zatrzymanego. Prokurator złożył zażalenie. W środę Sąd Okręgowy w Katowicach zgodził się na zastosowanie trzymiesięcznego aresztu wobec o. Pawła M.
Źródło info i foto: wp.pl

Piłkarz Jagiellonii Białystok, Kamil W. z zarzutami

Piłkarz Jagiellonii Białystok, Kamil W., który w niedzielę spowodował stłuczkę samochodową uciekając przed policją, usłyszał zarzuty – poinformowała Polska Agencja Prasowa. Grozi mu nawet kilka lat więzienia.

Jako pierwszy o całej sprawie poinformował Onet. Pierwsze doniesienia mówiły o tym, że piłkarz nie zatrzymał się do kontroli drogowej i zaczął uciekać przed policjantami. Ostatecznie spowodował stłuczkę, opuścił pojazd i kontynuował ucieczkę na piechotę. W poniedziałek sam zgłosił się na komisariat policji, gdzie został przesłuchany. Został poddany tez badaniu narkotestem. Ten wykazał, że 23-latek był pod wpływem środków odurzających.

PAP poinformował, że piłkarz usłyszał już zarzuty. Dotyczą one przestępstwa przeciw bezpieczeństwu w komunikacji. Kamil W. nie zatrzymał się do kontroli mimo poleceń policji. Ta chciała zatrzymać piłkarza, bo przekroczył prędkość w terenie zabudowanym. – Kierowca mercedesa nie zareagował na sygnały policjantów do zatrzymania się, uciekł, a następnie porzucił samochód – powiedział rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa. Kamilowi W. grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.

Jednak to nie jedyny kłopot piłkarza. – Kierowcy została pobrana krew do badania na zawartość środków odurzających w organizmie – powiedziała Elżbieta Zaborowska z zespołu prasowego podlaskiej policji. Jeżeli badania krwi wykażą obecność takich substancji, to Kamil W. usłyszy kolejny zarzut – prowadzenia pojazdu pod wpływem. Za to grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub do dwóch lat więzienia.

Kamil W. został zwolniony do domu. Kiedy stawi się w klubie, ten najprawdopodobniej zerwie z nim umowę z winy zawodnika. Jagiellonia Białystok wystosowała już oświadczenie, w którym zapowiada wyciągnięcie surowych konsekwencji wobec piłkarza.
Źródło info i foto: Sport.pl

Publikacja „Gazety Wyborczej” dotycząca Daniela Obajtka. Jest oświadczenie prokuratury

Poniedziałkowa publikacja „Gazety Wyborczej” pt. „O co oskarżono Daniela Obajtka” dotyczy zdarzeń, które nigdy nie miały miejsca. (…) Ich opis znalazł się w akcie oskarżenia, który został przez sąd zwrócony na wniosek prokuratury z uwagi na ułomność materiału dowodowego” – napisała Prokuratura Krajowa w oświadczeniu.

Poniedziałkowa publikacja „Gazety Wyborczej” pt. „O co oskarżono Daniela Obajtka” dotyczy zdarzeń, które nigdy nie miały miejsca. Ich opis znalazł się w akcie oskarżenia, który został przez sąd zwrócony na wniosek prokuratury z uwagi na ułomność materiału dowodowego. Decyzją prokuratora postępowanie przeciwko Danielowi Obajtkowi i czterem innym osobom zostało umorzone. Postanowienie o umorzeniu śledztwa zostało prawomocnie utrzymane przez Sąd Okręgowy w Krakowie, który czynności dowodowe przeprowadzone przez prokuratora ocenił jako skrupulatne, wnikliwe i rzetelne – napisano w oświadczeniu wystosowanym w poniedziałek przez Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.

„Śledczy Ziobry umarzają sprawę Obajtka”

Jak podaje poniedziałkowa „GW”, „W akcie oskarżenia, który prokuratura z Ostrowa Wielkopolskiego wysłała w październiku 2013 roku do sądu w Sieradzu, oskarżonych jest ośmiu mężczyzn. Czerech działa w grupie przestępczej Macieja C. Pozostałych, w tym ówczesnego wójta Pcimia i wschodząca gwiazdę PiS Daniela Obajtka, z bandą „Prezesa” łączy oszustwo przy sprzedaży granulatu do produkcji rur PCV i łapówka”. „GW” podaje, że „lista zarzutów jest pokaźna, prokurator zgłasza aż 61 świadków. (…) prokurator zapowiada, że na rozprawie ujawni ponad 160 dowodów – to m.in.: oględziny telefonów oskarżonych, analizy połączeń, protokoły przeszukań, dane bankowe i księgowa, faktury, notatki służbowe, opinie biegłych”.

Do rozpoczęcia procesu Obajtka i grupy Macieja C. nie dochodzi, bo zawsze brakuje kogoś z oskarżonych. Gdy PiS przejmuje w 2015 roku władzę, zmienia przepisy, tak by prokuratura Zbigniewa Ziobry mogła wycofać w 2016 roku akt oskarżenia z sądu. W czerwcu 2017 roku śledczy Ziobry umarzają sprawę Obajtka, który jest już wówczas prezesem państwowego koncernu Energa – pisze „GW”.

„Sąd zarządził natychmiastowe zwolnienie Daniela Obajtka”

W sprawie, której dotyczy artykuł „Gazety Wyborczej” sąd kwestionował pierwotne ustalenia Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim odnośnie Daniela Obajtka już na etapie postępowania przygotowawczego. Prokurator, który zarzucił Danielowi Obajtkowi czyn korupcyjny wnioskował o zastosowanie wobec niego aresztu tymczasowego. Wniosek ten spotkał się z druzgoczącą krytyką Sądu Rejonowego w Ostrowie Wielkopolskim. Sąd zarządził natychmiastowe zwolnienie Daniela Obajtka stwierdzając, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie pozwala na przyjęcie, że zachodzi prawdopodobieństwo popełnienia przez Daniela Obajtka zarzucanego mu czynu – podkreśla Prokuratura Krajowa.

W oświadczeniu przypomniano, że w toku postępowania prokurator postawił Danielowi Obajtkowi kolejne dwa zarzuty dotyczące oszustw. Podkreślenia wymaga, że zarówno te zarzuty, jak i zarzut czynu korupcyjnego postawione zostały na podstawie wyjaśnień współoskarżonych, w tym osób karanych. Na dalszym etapie sprawy osoby te wycofały się ze swoich wyjaśnień lub ich wyjaśnienia okazały się sprzeczne ze zgromadzonym materiałem dowodowym – przypominają autorzy oświadczenia.

Pomimo niedostatku materiału dowodowego prokurator skierował w październiku 2013 r. do Sądu Okręgowego w Sieradzu akt oskarżenia przeciwko Danielowi Obajtkowi i innym osobom. Akt ten został zwrócony prokuraturze przez sąd w celu uzupełnienia śledztwa. Wskazane czynności – między innymi przesłuchanie kilkudziesięciu świadków – zostały wykonane. Po przeanalizowaniu uzupełnionego i kompletnego materiału dowodowego prokurator podjął decyzję umorzenia postępowania nie tylko wobec Daniela Obajtka, ale i czterech innych osób. Wskutek złożenia zażalenia decyzja prokuratora została poddana kontroli sądowej. Sąd Okręgowy w Krakowie utrzymał w mocy postanowienie o umorzeniu śledztwa i ocenił, że prokuratura w sposób skrupulatny, wnikliwy i rzetelny przeprowadziła postępowanie dowodowe, dokonując obszernej i szczegółowej oceny dowodów. Sąd w całości przychylił się do oceny faktycznej i prawnej dokonanej przez prokuratora, wskazując na bezzasadność zarzutów skarżącego – napisano w oświadczeniu PK.

Artykuł „Gazety Wyborczej” nie zawiera zatem opisu prawdziwych zdarzeń, a jedynie negatywnie zweryfikowanego aktu oskarżenia. Wszelkie rozpatrywanie opisanych tam rzekomych zdarzeń jako prawdy materialnej jest nieuprawnione. Fikcyjność tych informacji została wykazana zarówno przez prokuraturę, jak i niezawisły sąd. Prokuratura nie kwestionuje prawa dziennikarzy do relacjonowania i opisywania postępowań karnych. Sposób prezentowania biegu postępowania dotyczącego Daniela Obajtka musi jednak budzić sprzeciw. „Gazeta Wyborcza” nie daje czytelnikom możliwości poznania wskazanych powyżej okoliczności. Prezentowane są im szczątkowe, wybiórczo dobrane informacje, nie oddające całego kontekstu sprawy, w tym przede wszystkim zapadłych decyzji sądowych – podkreśla Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.

Pełnomocnik Daniela Obajtka: Zaprzeczam zmanipulowanym informacjom

Należy podkreślić, że Daniel Obajtek nigdy nie był oskarżony o współdziałanie z zorganizowaną grupą przestępczą. Ani jeden z zarzutów, przytaczanych przez „GW” nie został potwierdzony, a Daniel Obajtek nigdy nie został skazany wyrokiem jakiegokolwiek sądu. Przeciwnie, to nie tylko prokurator jak sugeruje „Gazeta Wyborcza”, ale przede wszystkim niezawisły sąd oczyścił Pana Daniela Obajtka z wszelkich zarzutów i potwierdził, że zostały one oparte na niespójnych, niejasnych i sprzecznych z innymi dowodami zeznaniach osób, których wiarygodność została oceniona jako znikoma – napisał Maciej Zaborowski, pełnomocnik Daniela Obajtka, przypominając, że chodziło o m.in. wyjaśnienia Macieja C., oskarżonego o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się np. wymuszeniami z użyciem przemocy, a także Romana L., wielokrotnie prawomocnie skazanego, m.in. za nakłanianie do składania fałszywych zeznań oraz za wyłudzenia z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Wbrew twierdzeniom opublikowanym przez „Gazetę Wyborczą” niezawisły sąd, przychylając się do finalnych ustaleń prokuratury, potwierdził, że Daniel Obajtek nie tylko nie współdziałał z żadną grupą przestępczą, ale podjęte przez niego decyzje były oczywiście sprzeczne z interesem tej grupy. Dlatego też, już w 2013 roku został zaatakowany pomówieniami przez osoby oskarżone o działanie w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, które wcześniej próbowały zastraszaniem wymusić na Danielu Obajtku korzystne dla siebie decyzje. Dzisiaj, tymi samymi pomówieniami usiłuje atakować Pana Daniela Obajtka „Gazeta Wyborcza” w celu zdyskredytowania jego osoby oraz zniszczenia jego dobrego imienia. Świadczy o tym ponowne przytaczanie fałszywych zarzutów, z których został on prawomocnie oczyszczony. Sugerowanie, że Pan Daniel Obajtek miał jakiekolwiek związki z zorganizowaną grupą przestępczą jest manipulacją, zmierzającą do celowego wprowadzenia opinii publicznej w błąd – podkreśla pełnomocnik Daniela Obajtka.

Pełnomocnik przypomina, że sam Maciej C. oświadczył, iż pomówienia, które kierował przeciwko Danielowi Obajtkowi, wynikały wyłącznie z dążenia do złagodzenia jego własnego wyroku. „Osoby obciążające Pana Daniela Obajtka, tymi pomówieniami, usiłowały uzyskać dla siebie jak najniższe wymiary kary. Początkowo to się udało, bo wniosek prokuratora o dobrowolne poddanie się karze m.in. przez Macieja C. uwzględnił Sąd Okręgowy w Sieradzu wyrokiem z dnia 13 stycznia 2015 r. Nieprawidłowości z tym związane dostrzegł jednak nawet ówczesny Prokurator Generalny Andrzej Seremet, czego efektem było wniesienie przez niego kasacji od wyroku łagodzącego kary dla pomawiających Pana Daniela Obajtka osób. Ostateczne rozstrzygnięcie w tej sprawie wydał Sąd Najwyższy, który w sierpniu 2015 r. uchylił wyrok łagodzący kary dla pomawiających Pana Daniela Obajtka osób stwierdzając, że w sposób rażący narusza on prawo” – napisał Zaborowski.

W związku z kolejną publikacją przez „Gazetę Wyborczą” treści naruszających dobra osobiste Pana Daniela Obajtka podjęte zostaną stosowne kroki prawne – zapowiada pełnomocnik w oświadczeniu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Burmistrz Murowanej Gośliny nagrany w trakcie zażywania narkotyków? Jest reakcja

„Nigdy nic takiego nie miało miejsca w moim życiu, jestem ostatnio wściekle atakowany” – oświadczył we wtorek Dariusz Urbański, burmistrz podpoznańskiej Murowanej Gośliny, który miał zostać nagrany w trakcie zażywania białego proszku.

Portal epoznan.pl jako pierwszy poinformował we wtorek, że do jego redakcji przysłano film, na którym ma być widoczny burmistrz Murowanej Gośliny Dariusz Urbański. „Mężczyzna siedzi przy stole, a w pewnym momencie ma wciągać biały proszek. Osoby, które przesłały nagranie do naszej redakcji sugerują, że burmistrz może zażywać narkotyki” – podał portal.

Żartobliwa scenka?

„Film przedstawia żartobliwą scenkę ze spotkania prywatnego, która została celowo wyjęta z kontekstu, aby sugerować, że były na nim obecne zabronione substancje. Nigdy nic takiego nie miało miejsca w moim życiu. Jestem ostatnio wściekle atakowany non stop i to jest kolejna tego odsłona” – napisał w oświadczeniu przesłanym PAP Urbański.

Burmistrz podkreślił, że osoby, które chcą mu zaszkodzić „wyciągają nagrania prywatnych spotkań i nimi celowo manipulują, aby wpłynąć na opinię publiczną”. Jak zaznaczył ma to podtekst polityczny, bo w Murowanej Goślinie powstała inicjatywa referendum ws. odwołania Urbańskiego ze stanowiska.

Urbański ocenił w swoim oświadczeniu, że „w ostatnim czasie telewizja publiczna oraz środowiska prawicowe oraz skrajnie prawicowe” starają się wpłynąć na jego wizerunek jako burmistrza.

Radny Murowanej Gośliny Kamil Grzebyta ujawnił w styczniu, że w ub.r. burmistrz wysłał, wraz z kilkoma innymi pracownikami, ok. 3 tys. SMS-ów premium po to, by jego pełnomocniczka, przewodnicząca gminy żydowskiej w Poznaniu Alicja Kobus wygrała plebiscyt na najbardziej wpływową kobietę regionu. Plebiscyt został ogłoszony przez „Głos Wielkopolski”. Radny opublikował m.in. faktury za komórki urzędników.

Kilka dni później burmistrz Dariusz Urbański opublikował w mediach społecznościowych skan przelewu na konto gminy 7 tys. 686 zł ze „zwrotem z tytułu wykonywania prywatnych SMS z telefonu służbowego”. Już wcześniej deklarował, w rozmowie z lokalnymi mediami, że zwróci pieniądze za wysłane SMS-y.

Jak wówczas podkreślał, SMS-y były „wyrazem jego uznania jako burmistrza wobec działalności pani Kobus”. Przyznał, że nie spodziewał się, że „może to zostać odebrane w tak negatywny sposób”. W tej sprawie prokuratura, po zawiadomieniu przez radnego z Murowanej Gośliny, wszczęła postępowanie dotyczące możliwości przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Federalne Biuro Śledcze uznało, że atak na Kapitol to akt krajowego terroryzmu

FBI po raz pierwszy wydało oświadczenie w sprawie ataku na Kapitol, nazywając te wydarzenia terroryzmem krajowym. Uczestnicy mają być pociągnięci do odpowiedzialności, a USA chcą wzmocnić działania w walce z krajowym ekstremizmem, który wiąże się z antyrządowymi nastrojami i nienawiścią rasową.

Atak na Kapitol Stanów Zjednoczonych wywołał oburzenie zarówno w USA, jak i w środowisku międzynarodowym. 6 stycznia tysiące zwolenników Donalda Trumpa wdarło się na teren Kapitolu, kiedy odbywały się tam obrady, w wyniku których miało zostać zatwierdzone zwycięstwo Joe Bidena w wyborach prezydenckich. Uczestnicy zamieszek dopuścili się aktów wandalizmu i rabunku, a obrady przerwano. W wyniku zamieszek zginęło pięć osób. FBI uznało ten czyn za akt krajowego terroryzmu.

Dyrektor FBI, Christopher Wray, oskarżył we wtorek zwolenników byłego prezydenta USA Donalda Trumpa o „terroryzm krajowy” i obiecał pociągnąć ich do odpowiedzialności w ramach zwiększenie środków do zwalczania skrajnie prawicowej przemocy. Wystąpienie Wraya było jego pierwszym publicznym komentarzem na ten temat i pierwszym formalnym oświadczeniem FBI na temat statusu śledztwa dotyczącego ataku na Kapitol.

„To oblężenie było przestępczym zachowaniem, czystym i prostym. To zachowanie, które my, FBI, postrzegamy jako terroryzm krajowy” – mówił Christopher Wray. Z kolei republikanin Charles Grassley stwierdził, że wszyscy zaangażowani w ten atak muszą wziąć za to odpowiedzialność – łącznie z byłym prezydentem.

Departament Sprawiedliwości postawił po ataku zarzuty ponad 300 osobom, o czym pisze m.in. abcnews.go.com. Śledczy twierdzą, że uczestnicy zamieszek na Kapitolu mieli ze sobą broń, młoty, paralizatory, gaz pieprzowy i co najmniej jeden pistolet.

Nie wiadomo, dlaczego FBI nie wykryło przygotowań do ataku z wyprzedzeniem. Senatorzy unikali odpowiedzi.

„Chciałbym usłyszeć, jak Wray wyjaśnia czynniki, które sprawiły, że FBI nie dostrzegło zagrożenia, które widziało tak wielu z nas” – powiedział nbcnews.com Frank Figliuzzi, były zastępca dyrektora FBI. Kilka dni przed atakiem na Kapitol media społecznościowe pełne były nienawistnych wezwań do przemocy.

„W dniach poprzedzających 6 stycznia otrzymałem lawinę SMS-ów od rodziny i przyjaciół, w których mówiono mi, żebym ‚był bezpieczny w czasie obrad’. Nie mieli dostępu do danych wywiadowczych. Ale przeczytali tweety prezydenta Trumpa i jego zwolenników” – powiedział przedstawiciel Izby Reprezentantów Eric Swalwell.

Sekretarz ds. Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Alejandro Mayorkas, powiedział w zeszłym tygodniu, że wewnętrzny brutalny ekstremizm stanowi obecnie najbardziej śmiertelne i trwałe zagrożenie terrorystyczne dla Stanów Zjednoczonych. Urzędnicy Departamentu Sprawiedliwości, w tym FBI, zapowiedzieli z kolei, że zwiększą liczbę prawników i śledczych zajmujących się sprawami dot. terroryzmu w kraju.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Singapur: 16-latek planował atak na meczety. Zainspirował go zamachowiec z Christchurch

Władze Singapuru zatrzymały 16-latka, który ich zdaniem szykował się do ataku na dwa meczety. Przygotował już oświadczenie z odniesieniami do zamachowcy, który w 2019 r. zabił 51 muzułmanów w Christchurch w Nowej Zelandii – przekazano.

Chłopak nabył w internecie kamizelkę taktyczną i planował zaatakować ludzi maczetą – przekazał w komunikacie singapurski wydział bezpieczeństwa wewnętrznego (ISD), podała Agencja Reutera.

W oświadczeniu ISD nastolatka określono jako pochodzącego z Indii chrześcijanina, który „sam się zradykalizował”, motywowanego „silną antypatią wobec islamu i fascynacją przemocą” – przekazała agencja AP. Nie ujawniono personaliów zatrzymanego, ponieważ jest niepełnoletni.

16-latek przeprowadził rekonesans w meczetach w pobliżu swojego miejsca zamieszkania, a atak zamierzał transmitować na żywo w internecie. Przygotował już oświadczenia, w których wspominał o prawicowym ekstremiście Brentonie Tarrancie, skazanym na dożywocie za zabicie 51 muzułmanów i ranienie dziesiątków innych w Christchurch.

Aresztowany lub zabity

„Mógł przewidzieć tylko dwa wyniki swojego planu: że zostanie aresztowany, zanim będzie mógł przeprowadzić ataki, albo że wykona plan i zostanie zabity przez policję” – napisał ISD, dodając, że nastolatek planował przeprowadzić atak w rocznicę tragedii w Christchurch, 15 marca.

W jednym z manifestów niedoszły napastnik określił planowany przez siebie zamach jako „masakrę”, „akt zemsty” i „wezwanie do wojny” przeciwko islamowi. Zamachowca z Christchurch opisywał jako „świętego” – podała AP.

16-latek jest najmłodszą osobą schwytaną w Singapurze na mocy pochodzących z ery kolonialnej przepisów bezpieczeństwa wewnętrznego, które zezwalają na zatrzymanie kogokolwiek zagrażającego bezpieczeństwu nawet na dwa lata.

Jest również pierwszą osobą zatrzymaną w tym państwie w związku z prawicowym ekstremizmem. Wcześniej singapurskie władze zatrzymywały natomiast radykalnych islamistów, w tym 17-latka aresztowanego za popieranie Państwa Islamskiego.

Nie jest jasne, jak długo 16-latek spędzi w areszcie. Szef MSW oświadczył, że otrzyma tam wsparcie psychologiczne i będzie mógł kontynuować naukę. Nie zostanie postawiony przed sądem, ponieważ „niczego nie zrobił” – oświadczył minister, cytowany przez singapurską stację CNA.

Nadzieja na resocjalizację

Shanmugam podkreślił przy tym, że singapurskie przepisy pozwalają policji na „szybkie działanie” wobec osób planujących zamachy, podczas gdy w wielu innych krajach „trzeba poczekać, aż coś zrobią, i często jest już wtedy za późno”. Wyraził nadzieję na resocjalizację chłopaka.
Źródło info i foto: TVP.info

Szczepienie Zbigniewa Girzyńskiego. Będzie kontrola na UMK

Minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział kontrolę NFZ i MEN ws. szczepień na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. To pokłosie zaszczepienia przeciw Covid-19 posła Prawa i Sprawiedliwości Zbigniewa Giżyńskiego. Toruński portal dziennika „Nowości” poinformował, że część niemedycznych pracowników Uniwersytetu Mikołaja Kopernika miała zostać zaszczepiona przeciw koronawirusowi SARS-CoV-2 – wśród nich poseł Prawa i Sprawiedliwości i jednocześnie pracownik naukowy UMK Zbigniew Girzyński.

Po tych doniesieniach szef Komitetu Wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski poinformował, że decyzją prezesa Jarosława Kaczyńskiego Girzyński został zawieszony w prawach członka partii. „Zasady obowiązują wszystkich” – zaznaczył Sobolewski.

Wkrótce po tej informacji oświadczenie opublikował poseł Girzyński. „Nikogo o żadne pierwszeństwo w kolejce nie prosiłem i w żadnym wypadku nie zaszczepiłem się poza kolejnością. Postąpiłem od A do Z zgodnie z obowiązującym mnie prawem i w myśl zaleceń władz uczelni, która jest moim podstawowym miejscem pracy” – napisał poseł.

Girzyński podkreślił też, że zgadza się z opinią Krzysztofa Sobolewskiego, że zasady obowiązują wszystkich. „Obowiązywać powinny zwłaszcza tych, którzy je ustanawiają. Ja jedynie zgodnie z nimi postępowałem i postępować będę” – zaznaczył polityk.

KPRM: Poseł Girzyński złamał zasady, nie ma usprawiedliwienia dla takiego postępowania

Do sprawy odniosła się kancelaria premiera. „Uczelnie medyczne oraz uczelnie prowadzące kierunki medyczne mogły zgłosić pracowników medycznych, zgodnie z Narodowym Programem Szczepień. UMK dał taką możliwość wszystkim pracownikom. Poseł Girzyński nie mieści się w tych kryteriach, złamał zasady. Nie ma usprawiedliwienia dla takiego postępowania” – napisał KPRM na Twitterze.

O naruszeniu zasad szczepień na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika mówił podczas konferencji prasowej minister zdrowia.

„Naruszenie jest o tyle niepokojące, że znowu widać tutaj taką sytuację, że pracodawca, czyli rektor (Uniwersytetu Mikołaja Kopernika – red.) wpisał osoby nieuprawnione na listę, która została zgłoszona jako osoby do szczepienia właśnie w ramach tej potencjalnej grupy zerowej” – powiedział Adam Niedzielski.

Zaznaczył, że bez względu na barwy polityczne oraz to, czy dotyczy to aktorów, biznesmenów czy polityków, to jest niezachowanie standardów i taka sytuacja jest niedopuszczalna.

„Moją rolą, jako ministra zdrowia, jest pilnowanie pewnego porządku” – zaznaczył.

Poinformował też, że Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Ministerstwo Edukacji i Nauki przeprowadzą kontrolę na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Michał Żewłakow o wypadku, który spowodował. Jest oświadczenie

Wczoraj w nocy wsiadłem za kierownicę samochodu po wypiciu alkoholu i spowodowałem kolizję, w której szczęśliwie nikt nie ucierpiał. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla mojego braku odpowiedzialności i wyobraźni – napisał były reprezentant Polski w piłce nożnej Michał Żewłakow. Przeprosił również wszystkich za swoje zachowanie.

Do zdarzenia z udziałem byłego reprezentanta kraju w piłce nożnej doszło w nocy z poniedziałku na wtorek. – Około godziny 0.40 na skrzyżowaniu ulicy Miodowej z Długą. W stojący na czerwonym świetle autobus wjechało osobowe bmw – powiedział podinspektor Szumiata z warszawskiej policji.

– Badanie alkomatem wykazało, że kierowca osobowego bmw miał w wydychanym powietrzu 1,6 promila alkoholu – poinformował policjant dodając, że mężczyzna został zatrzymany.

Oświadczenie byłego reprezentanta

Jak ustaliła PAP, za kierownicą osobowego bmw siedział były reprezentant Polski w piłce nożnej Michał Żewłakow, który po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty w sprawie kierowania w stanie nietrzeźwości. Odpowie także za spowodowanie kolizji w ruchu drogowym.

Żewłakow po usłyszeniu zarzutów został zwolniony do domu.

We wtorek wieczorem były piłkarz na swoim profilu na Twitterze opublikował oświadczenie. „Wczoraj w nocy wsiadłem za kierownicę samochodu po wypiciu alkoholu i spowodowałem kolizję, w której szczęśliwie nikt nie ucierpiał. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla mojego braku odpowiedzialności i wyobraźni. Przepraszam wszystkich za moje zachowanie, szczególnie najbliższych oraz tych, którzy poczuli się zawiedzeni i rozczarowani moją postawą” – napisał Żewłakow.

„Mam świadomość, że jako były kapitan reprezentacji Polski i wielokrotny reprezentant kraju, a także osoba wciąż aktywna w środowisku piłkarskim, powinienem być nie tylko źródłem dumy dla kibiców, ale także wzorem dla piłkarzy, przede wszystkim tych najmłodszych. Przepraszam całą społeczność Motor Lublin za cień, jaki swoim zachowaniem na nią rzuciłem. Postanowiłem oddać się do dyspozycji zarządu klubu – podkreślił.

Przeprosiny i deklaracje

Poinformował również, że zdaje sobie sprawę, że – jako osoba zapraszana do studia telewizyjnego w charakterze eksperta – powinien prezentować najwyższe standardy. „Przepraszam wszystkich telewidzów oraz współpracowników ze świata mediów, przede wszystkim ze stacji Canal+, za to, że zawiodłem ich zaufanie – zaznaczył.

„Rozumiem teraz, że konsekwencje mojego karygodnego zachowania mogły być znacznie gorsze. Dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak jeszcze raz prosić o wybaczenie oraz szansę na naprawę szkód, które wyrządziłem. Deklaruję gotowość do złożenia wyczerpujących wyjaśnień wobec organów państwa polskiego oraz instytucji, z którymi, na co dzień współpracuję. Obiecuję również, że niezależenie od czekających mnie konsekwencji prawnych, w najbliższym czasie aktywnie włączę się w działania na rzecz propagowania trzeźwości kierowców oraz pomocy ofiarom wypadków drogowych. Wiem, że nie cofnie to czasu, ale być może pozwoli choć w części zadośćuczynić mojej głupocie oraz uchronić innych od błędu, który popełniłem” – oświadczył.

„Nie jestem w stanie wyrazić jak bardzo jest mi wstyd” – zakończył swoje przeprosiny. Według Kodeksu karnego za kierowanie w stanie nietrzeźwości grozi do dwóch lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Jarosław Kaczyński wzywał do „obrony kościołów”. Nie będzie prokuratorskiego śledztwa ws. oświadczenia prezesa PiS

Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia postępowania w związku z październikowym oświadczeniem Jarosława Kaczyńskiego po pierwszych protestach kobiet. Zawiadomienie w tej sprawie złożył wiceszef klubu Lewicy Krzysztof Śmiszek, który zapowiada, że w ciągu siedmiu dni złoży zażalenie na „pseudo-postanowienie” prokuratury. Chodzi o słowa Kaczyńskiego z jego oświadczenia wygłoszonego 27 października, w którym odnosił się do protestów po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów dotyczących aborcji.

– W szczególności musimy bronić polskich kościołów. Musimy ich bronić za każdą cenę. Wzywam wszystkich członków Prawa i Sprawiedliwości i wszystkich, którzy nas wspierają do tego, by wzięli udział w obronie Kościoła, w obronie tego, co dziś jest atakowane i jest atakowane nieprzypadkowo – mówił wówczas wicepremier i prezes PiS.

Szef PiS apelował, by „bronić Polski”

Kaczyński określił wtedy wyrok TK ws. przepisów dot. aborcji jako „całkowicie zgodny z konstytucją”. Kaczyński potępił jednocześnie protesty przeciwników zaostrzenia prawa aborcyjnego.

– Ci, którzy do nich wzywają, ale i także ci, którzy w nich uczestniczą, sprowadzają niebezpieczeństwo powszechne, a więc dopuszczają się poważnego przestępstwa – oświadczył szef PiS.

– To czas, w który musimy umieć powiedzieć „nie” temu wszystkiemu, co może nas zniszczyć. To zależy od nas, to zależy od państwa, od jego aparatu, ale przede wszystkim zależy od nas – od naszej determinacji, odwagi. Obrońmy Polskę – mówił Kaczyński.

Śmiszek: odmowa wszczęcia podstępowania to pseudo-postanowienie

Na początku listopada Krzysztof Śmiszek skierował w tej sprawie do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Kaczyńskiego. Według posła Lewicy prezes PiS wyczerpał znamiona przestępstw takich jak podżeganie do przemocy, podżeganie do gróźb, podżeganie do udziału w bójkach, a także przekroczył uprawnienia funkcjonariusza publicznego.

W piątek poseł Lewicy poinformował, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie wysłała mu pismo, „w którym odmawia wszczęcia postępowania bez zachowania formalnych wymogów dotyczących takiego postanowienia”.

– To oczywiście nie będzie mnie powstrzymywało od tego, aby w ciągu siedmiu dni – zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania karnego – złożyć zażalenie do Sądu Rejonowego w Warszawie na to pseudo-postanowienie Prokuratury Okręgowej w Warszawie – dodał polityk.

„Uważam, że Kaczyński popełnił przestępstwo”

Jak podkreślił, „jest przekonany o słuszności swojego zawiadomienia”. – Uważam, że Jarosław Kaczyński popełnił przestępstwo podżegając do przemocy na polskich ulicach – powiedział. Śmiszek przekazał też postanowienie warszawskiej Prokuratury Okręgowej o odmowie wszczęcia postępowania w tej sprawie podpisane przez wiceszefową tej prokuratury Magdalenę Kołodziej. Jak wynika z tego pisma, prokuratura nie stwierdziła, że czyny popełnione przez Kaczyńskiego nie zawierają znamion czynu zabronionego.

Po ogłoszeniu wyroku przez TK rozpoczęły się protesty w całej Polsce, organizowane m.in. przez Strajk Kobiet. Manifestujący przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego protestowali m.in. pod domem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, siedzibą PiS w Warszawie oraz na ulicach wielu miast w Polsce. Odbywały się także liczne protesty przed kościołami i w kościołach w całej Polsce.
Źródło info i foto: polsatnews.pl