Uwaga na oszustów. Oszuści podszywają się pod Netflixa! Fałszywa aplikacja jest niemal identyczna z oryginałem

Uwaga! Oszuści podszywający się pod platformę streamingową Netflix zaatakowali ponownie. Jeżeli dasz się nabrać na ich oszustwo może cię to drogo kosztować. Tym razem w sklepie Google pojawiła się aplikacja, która do złudzenia przypomina tę prawdziwą i oryginalną, którą zapewnia Netflix. Osoby, które pobrały fałszywą apkę są narażone na utratę nie tylko swoich danych, ale także pieniędzy.

Każdy użytkownik serwisu streamingowego Netflix powinien zwrócić uwagę na aplikację w swoim smartfonie. W ostatnim czasie w sklepie Google pojawiła się fałszywa aplikacja, która podszywa się pod znanego giganta streamingowego. Sprawę starają się nagłośnić specjaliści z firmy Check Point. Dokładnie chodzi o aplikację FlixOnline, która posługuje się logo niemal identycznym do Netflixa. Widać tam czerwoną literę „N” na czarnym tle.

Wiele osób może się skusić do ściągnięcia tej aplikacji, gdyż użytkownicy kuszeni są ciekawą promocją. Każdemu nowemu klientowi FlixOnline proponuje dwa miesiące okresu próbnego podczas, którego użytkownik ma mieć całkowicie darmowy dostęp do całej bazy filmów i seriali.

Taka oferta może skusić niejedną osobę, jednak dopiero później zaczynają się problemy. Podczas instalacji aplikacja wymaga od nas uzyskania dostępu, a także nadania specjalnych uprawnień, które mogą między innymi, że właściciel apki będzie miał dostęp chociażby do korespondencji w komunikatorze WhatsApp. Dzięki temu mogą uzyskać dostęp do konta i rozsyłać dalej linki do fałszywego programu poprzez wiadomości w komunikatorze.

Dodatkowo oszuści prowadzą kampanię phishingową, która może doprowadzić do utraty kluczowych danych osobowych. W tym także tych dotyczących kart płatniczych. Dlatego każda osoba, która zainstalowała fałszywą aplikację poszywającą się pod Netflixa powinna go natychmiast odinstalować. Warto także, przy każdej instalacji nowej aplikacji, zwrócić uwagę na to jakich dostępów wymaga od nas program.
Źródło info i foto: se.pl

Zatrzymano oszustów. Oszukali 474 osoby na ogromne pieniądze

474 osoby zostały oszukane podczas zakupów internetowych na jednym z popularnych serwisów. Sprzedający, mimo otrzymania zapłaty, nie wysyłali towaru. Straty sięgają niemal pół miliona złotych. Policjanci z Wydziału dw. z Cyberprzestępczością KWP ustalili, że za tym procederem stoją dwaj obywatele Ukrainy, mieszkający w Rzeszowie. Obaj usłyszeli prokuratorskie zarzuty, a sąd tymczasowo aresztował ich na trzy miesiące.

Policjanci z Wydziału do Walki z Cyberprzestępczością komendy wojewódzkiej w Rzeszowie wpadli na trop oszustów, którzy wykorzystując platformę zakupową, zamieszczali ogłoszenia dotyczące sprzedaży m.in. sprzętu elektronicznego, kosiarek, mikserów, robotów kuchennych. Towaru nie wysyłali, mimo że zamówienia były opłacone przez kupujących.

W ten sposób, w okresie od początku lipca do końca października 2020 r., oszukali co najmniej 474 ustalone osoby, na łączną kwotę blisko pół miliona złotych. Straty finansowe poniósł przede wszystkim serwis zakupowy z tytułu środków wypłaconych pokrzywdzonym w ramach Programu Ochrony Kupujących.

Oszustami okazali się dwaj obywatele Ukrainy w wieku 48 i 20 lat, na co dzień mieszkający w Rzeszowie. Zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy.

Prokurator przedstawił podejrzanym zarzuty oszustwa, którego dopuścili się działając wspólnie i w porozumieniu, w zamiarze osiągnięcia korzyści majątkowej. Obaj uczynili sobie z fikcyjnej sprzedaży towarów stałe źródło dochodu.

Sąd na wniosek Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie tymczasowo aresztował obu podejrzanych na okres trzech miesięcy. Za zarzucane im przestępstwa grozi do 15 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Internetowi oszuści z zarzutami. 28 podejrzanych

60 osób usłyszało zarzuty w sprawie dotyczącej m.in. internetowych i komputerowych oszustw. 28 podejrzanych zostało tymczasowo aresztowanych. Sprawą zajmowali się policjanci z kilku miast m.in. z Katowic. Część podejrzanych miała tworzyć i obsługiwać 40 fałszywych sklepów internetowych. Pokrzywdzonych, którzy wpłacili pieniądze za towar, ale nigdy go nie dostali, może być nawet kilka tysięcy.

Bardzo często ze sklepem powiązana była fałszywa strona internetowa z pozytywnymi opiniami rzekomych klientów. Do tego, aby uwiarygodnić sklep, oszuści kupowali też reklamy.

Role w grupie były podzielone. Jedni tylko kontaktowali się z pokrzywdzonymi, inni zakładali wyłącznie konta bankowe, a jeszcze inni kontami dysponowali. Wyłudzone pieniądze grupa przelewała na inne konta, by potem wypłacać je w bankomatach w całym kraju, lub przekazywać na giełdy krypto walut. Gdy policjanci przeszukiwali miejsca związane ze sprawą – w sumie było ponad 100 tzw. przeszukań – znaleźli m.in. sprzęt elektroniczny, dokumenty, karty bankowe i karty SIM zarejestrowane na podstawione osoby, ale również maski i przebrania wykorzystywane w czasie wypłacania pieniędzy. Policja przejęła też broń i narkotyki.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Oszuści oferowali najem apartamentów na fałszywych stronach www

Policjanci wydziału do walki z cyberprzestępczością Komendy Stołecznej Policji przy współpracy z CERT Polska zatrzymali 30-letniego obywatela Niemiec i jego 29-letnią partnerkę. Mężczyzna jest podejrzany o doprowadzenie wielu osób do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem. Obojgu zostały przedstawione zarzuty. 30-latek będzie odpowiadał za oszustwa, kobieta natomiast znieważenia funkcjonariuszy i naruszenie ich nietykalności. Obywatel Niemiec został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące.

Stołeczni policjanci wydziału do walki z cyberprzestępczością we współpracy z CERT Polska na terenie Wrocławia przeprowadzili działania, w wyniku których zatrzymali 30-letniego obywatela Niemiec i jego 29-letnia partnerkę.

Według ustaleń funkcjonariuszy para na kilku domenach utworzyła strony internetowe oferujące wynajem apartamentów w różnych miejscowościach na terenie Polski. Działając w ten sposób, wiele osób doprowadzili do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Poszkodowani na wskazane w ofercie konto wpłacali pieniądze za wynajem apartamentów. Dodatkowo oszuści przygotowywali do użycia za autentyczne wcześniej podrobione dokumenty.

W trakcie przeszukania lokalu, w którym para zamieszkiwała, policjanci zabezpieczyli telefony, modem internetowy, a także liczne przedmioty, które mogły świadczyć, że oszuści działali na większą skalę. Wśród nich znalazły się karty sim różnych operatorów, karty płatnicze, karty prepaid oraz dokumenty tożsamości z wizerunkiem zatrzymanego wydane na różne osoby.

W trakcji policyjnej interwencji 29-latka rzuciła się na jednego z funkcjonariuszy, zaczęła go kopać i opluwać, a także atakować słownie.

Po zakończeniu czynności związanych z zatrzymaniem policjanci przewieźli kobietę i mężczyznę do Komendy Stołecznej Policji. Tutaj 30-latek usłyszał sześć zarzutów dotyczących oszustw oraz przygotowania do użycia za autentyczne wcześniej podrobionych dokumentów. 20-latka będzie odpowiadała za znieważenie funkcjonariuszy oraz naruszenia ich nietykalności.

Decyzja sądu mężczyzna został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące. Kobieta ma obowiązek raz w tygodniu stawiać się na policyjny dozór.

Sprawa ma charakter rozwojowy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Uwaga na fałszywych księży. Chcą wykorzystać naiwność starszych osób

W okresie świąteczno-noworocznym pojawia się wielu oszustów. Tak też jest w Środzie Wielkopolskiej, gdzie ktoś podszywa się pod księdza. Oszust próbuje wykorzystać sytuację związaną z pandemią koronawirusa i odwiedza ludzi, twierdząc że to wizyta kolędowa!

Przed świętami łatwo dać się oszukać. W Środzie Wielkopolskiej pojawił się fałszywy ksiądz, który ma na celowniku osoby starsze i samotne. O sprawie poinformowała parafia Świętego Józefa.

– „Otrzymaliśmy informację, że po osiedlu chodzi osoba podająca się za księdza z naszej parafii. Próbuje przekonać osoby starsze i samotne, że jest księdzem i ze względu na koronawirusa wcześniej chodzi po kolędzie” – informuje parafia.

Przedstawiciele parafii podkreślili w swoim komunikacie, że w tym roku nie odbędzie się tradycyjna kolęda i proszą o zgłaszanie wszystkich tego typów wyłudzeń na policję. Warto także ostrzec osoby starsze i samotne przed tego typu sytuacjami.
Źródło info i foto: se.pl

Oszuści atakują rynek kryptowalut

Bitcoin jest najdroższy od grudnia 2017 roku. Przez ostatnie 12 miesięcy podrożał o ponad 150 proc. Rosnącą popularność kryptowaluty próbują wykorzystać oszuści. Przed ich działaniami ostrzega BitBay – największa giełda walut cyfrowych prowadzona przez Polaków. Za bitcoina dziś rano płacono ponad 18 200 dolarów, a kilka dni temu przekraczał poziom 18 900 dolarów. Dla polskiego inwestora kupno jednego bitcoina to wydatek rzędu 70 tysięcy złotych. Na osoby niezbyt obyte z rynkiem kryptowalut przestępcy zastawiają pułapki. Ofiary najczęściej łowione są za pomocą maili i mediów społecznościowych.

Tylko dla ostrożnych

Bitcoinowa hossa przyciąga na rynek osoby marzące o szybkim zarobieniu wielkich pieniędzy, co skwapliwie wykorzystują oszuści. Sięgają oni po coraz bardziej wyrafinowane metody, by okraść inwestorów lub wyłudzić dane osobowe. Ich celem stał się ostatnio polski operator giełdy kryptowalutowej BitBay. Strona internetowa oszustów szatą graficzną łudząco przypomina prawdziwą platformę.

BitBay na swoim koncie na Facebooku napisał: „Chcieliśmy Was ostrzec przed stroną bitbayinvest.net, która jest kopią naszej witryny. Jeżeli ktokolwiek z Was ma podejrzenia, że przypadkowo mógł zalogować się na tej stronie, to zalecamy natychmiastową zmianę hasła! Jeśli spotkaliście się z inną podszywająca się pod nas stroną lub profilem w mediach społecznościowych, dajcie znać w grupie lub skontaktujcie się z naszym supportem, abyśmy mogli zareagować i ostrzec innych”.

Sztuka omijania przynęt

– W przypadku kryptoaktywów mamy dużą zmienność ich cen. Teraz zaczęła się kolejna hossa, bitcoin rośnie. Pojawia się szum w mediach i od dłuższego czasu obserwujemy mnóstwo ataków phishingowych, „łowiących” ofiary – mówi Rafał Kiełbus z Izby Gospodarczej Blockchain i Nowych Technologii.

Jak tłumaczy, cały proces „złapania ofiary” zaczyna się od przynęty w postaci fałszywej strony giełdy, maila, SMS-a, kontaktu za pomocą social mediów czy rozmowy telefonicznej. Nierzadko oszuści korzystają też z reklam, które fałszują rzeczywistość. Można w nich przeczytać, że jakiś celebryta zainwestował spore pieniądze za pomocą kryptowalut i zarobił na tym krocie. Innym razem oszuści próbują sprzedać swój produkt jako genialne narzędzie inwestycyjne.

– Najczęściej w reklamach podawane są linki, które prowadzą do udawanych tabloidów – opisuje te manipulacje Kiełbus. I właśnie na www tychże „tabloidów” ofiary czytają artykuły o znanych ludziach, którzy zbili majątek na kryptowalutach.

Popularną praktyką jest również odwoływanie się do ekskluzywności propozycji. Potencjalna ofiara jest informowana, że znalazła się w wąskiej grupie kilkunastu lub kilkudziesięciu pierwszych osób, które będą mogły skorzystać z wyjątkowo atrakcyjnej oferty inwestycyjnej. Rafał Kiełbus przytacza też konkretny przykład projektu Bitcoin Era, który podszywa się pod najpopularniejszą kryptowalutę. Platformy Bitcoin Era służą tylko do wyciągnięcia od nieświadomych inwestorów ich oszczędności albo wykradzenia danych osobowych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Agenci ABW zatrzymali szefa grupy przestępczej

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała mężczyznę poszukiwanego listem gończym za kierowanie grupą oszukującą na VAT. Śledczy oceniają, że grupa obracająca metalami kolorowymi doprowadziła do 50 mln zł strat Skarbu Państwa. Rzecznika prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że zatrzymań dokonali 5 sierpnia funkcjonariusze katowickiej delegatury ABW po krótkim pościgu, gdy mężczyzna wjechał do Polski z Czech, gdzie się ukrywał.

Żaryn powiedział, że mężczyzna jest podejrzany m.in. o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się uzyskiwaniem nienależnych zwrotów podatku VAT. To kolejne zatrzymanie w sprawie wyłudzeń zwrotu VAT przy obrocie metalami kolorowymi.

Zatrzymany przez ABW ukrywał się w Czechach, ale wjechał do Polski przez przejście graniczne w Cieszynie i udał się w kierunku Żywca, a następnie Chrzanowa. – Po krótkim pościgu został zatrzymany przez funkcjonariuszy ABW – zaznaczył rzecznik.

Według prowadzących śledztwo miał on kontrolować zagraniczne spółki działające jako karuzela podatkowa – firmy w ramach wewnątrzwspólnotowego obrotu towarami kupowały metale nieżelazne od polskich podmiotów gospodarczych, a następnie sprzedawały je ponownie polskim przedsiębiorstwom. W rzeczywistości był to jedynie fikcyjny obrót, który pozwalał polskim przedsiębiorstwom uzyskiwać nienależne zwroty podatku VAT – wyjaśnił Żaryn.

Zatrzymany miał też organizować i kontrolować sieć firm w Polsce, w tym firm – słupów, dzięki którym pozorowano legalność obrotu metalami. Łańcuszek firm miał też utrudnić wykrycie przestępczego charakteru działalności zatrzymanego.

– W nadzorującej śledztwo ABW Prokuraturze Regionalnej w Katowicach mężczyzna usłyszał zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, poświadczania nieprawy w dokumentach, posługiwania się stwierdzającymi nieprawdę dokumentami, oszustw podatkowych, prania brudnych pieniędzy oraz popełnienia szeregu innych przestępstw skarbowych – powiedział Żaryn. Prokurator wniósł o areszt dla zatrzymanego, a sąd przychylił się do tego wniosku.

Żaryn zaznaczył, że śledztwo nadal rozwija się, mimo że dotychczas w sprawie przedstawiono już zarzuty 43 osobom.
Źródło info i foto: TVP.info

Szantażowani studenci porywali samych siebie. Rodzice płacili milionowe okupy

Chińscy studenci z Sydney w Australii byli szantażowani przez grupę przestępców. Oszuści najpierw przekonywali młodych ludzi, że są poszukiwani w związku z popełnieniem przestępstwa w ojczyźnie. Następnie zapewniali, że w sprawie może pomóc duża suma pieniędzy i nakłaniali studentów… do wymuszania okupów od ich rodziców. Łupem złodziei padło blisko 1,5 mln amerykańskich dolarów.

Policja z Nowej Południowej Walii określiła, że na polecenie szantażystów, studenci organizowali „wirtualne porwania”.

Grozili deportacją i aresztem

Schemat w każdym z przypadków wyglądał podobnie. Najpierw oszuści dzwonili do studenta podając się za przedstawicieli ambasady lub policji. By uwiarygodnić przekręt, porozumiewali się jedynie w języku mandaryńskim.

Przekonywali ofiarę, że a jest poszukiwana w związku z przestępstwem popełnionym w kraju, a potem grozili deportacją i aresztem. Oszuści przekonywali, że przykrych konsekwencji można uniknąć tylko po opłaceniu „grzywny”. Studentom, którzy nie mieli wystarczającej sumy pieniędzy radzono, by zerwali kontakt ze swoją rodziną i… upozorowali swoje porwanie. Nagrania, na których widać związanych, przestraszonych młodych ludzi były wysyłane bezpośrednio do ich krewnych z żądaniem okupu.

Miliony za bezpieczeństwo dziecka

Przerażeni rodzice, nie mogąc skontaktować się z dziećmi, najczęściej ulegali i przekazywali „porywaczom” ustaloną kwotę. Wysokość okupów wahała się zwykle od ok. 14 tys. do 214 tys. dolarów USA. Jedna z rodzin sądząc, że płaci za bezpieczeństwo swojego dziecka przekazała porywaczom ponad 1 mln 400 tys. dolarów.

W niektórych przypadkach rodziny oddawały oszustom oszczędności życia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Uwaga na oszustów. Działają metodą „na kwarantannę”

Imiona, nazwiska oraz adresy swoich ofiar sprawcy poznają, podsłuchując kanały policyjne, gdy funkcjonariusze odwiedzają osoby będące w kwarantannie – ostrzega w weekendowym wydaniu „Gazeta Wyborcza”.

„GW” zwraca uwagę, że sposób „na sanepid” ostatnio stał się bardzo popularny wśród złodziei tożsamości. Gazeta przytacza historię mężczyzny, który po powrocie z Belgii musiał przejść dwutygodniową kwarantannę. Zgodnie z procedurą codziennie przychodziła do niego policja. Zaraz po jednej z takich wizyt – jak czytamy – zapukał do jego drzwi młody człowiek, który przedstawił się jako pracownik sanepidu.

„Powiedział, że ma pobrać wymazy do badania na obecność koronawirusa. Wyczytał z listy imię i nazwisko badanej osoby. Ofiara grzecznie wypełniła specjalny formularz: PESEL, numer dowodu itp., dała sobie pobrać wymaz. Gość z ‚sanepidu’ wyszedł. A gospodarz mieszkania zaczął się zastanawiać: skąd ja znam tego człowieka?” – relacjonuje „GW”.

„Nie mógł sobie przypomnieć. Kilka godzin później wpadł z zakupami krewny i powiedział, że na osiedlu są ogłoszenia o osobie podszywającej się pod pracownika sanepidu, przeprowadzającej fałszywe badania w celu wyłudzenia danych osobowych” – pisze gazeta.

To był mieszkaniec osiedla

Dalej – jak czytamy – powiadomiona policja ustaliła, że sprawca zdobył zdobywał imiona, nazwiska i adresy swoich ofiar poprzez podsłuchiwanie kanałów policyjnych, gdy funkcjonariusze odwiedzali osoby w kwarantannie i nadawali te dane przez radio.

„Ofiary nie myliła intuicja, że zna ‚pracownika sanepidu’. Sprawcą okazał się mieszkaniec tego samego osiedla” – wyjaśnia „GW”.

Dane Związku Banków Polskich

Gazeta przywołuje też dane Związku Banków Polskich, z których wynika, że w 2019 r. z banków próbowano wyłudzić 5,1 tys. kredytów na łączną kwotę ponad 280 mln zł.

„W tym samym czasie w międzybankowej bazie danych o skradzionych i zgubionych dokumentach tożsamości, które mogłyby zostać wykorzystane np. do wyłudzenia pożyczki czy kredytu, zastrzeżono 176 554 dowody osobiste, paszporty i prawa jazdy. To rekord w całej historii systemu” – podkreśla „GW”.
Źródło info i foto: interia.pl

Gang vatsterów „oskubał” Skarb Państwa na 41 milionów

Ponad 41 milionów złotych stracił Skarb Państwa na działalności gangu vatsterów wyłudzającego zwrot podatku VAT m.in. na fikcyjnym handlu sprzętem elektronicznym. Podczas działań CBŚP i Podkarpackiego Biura Inspekcji Wewnętrznej Ministerstwa Finansów, zatrzymano cztery osoby zamieszane w te przekręty.

To wspólne śledztwo CBŚP oraz Podkarpackiego Biura Inspekcji Wewnętrznej Ministerstwa Finansów pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie. Z ustaleń służb wynika, że w wyłudzanie VAT zamieszanych było kilka film z całej Polski, oficjalnie zajmujących się handlem sprzętem elektronicznym. W rzeczywistości gros transakcji odbywało się na papierze.

Jedna ze spółek wykorzystywana przy przekrętach zajmowała się wystawianiem dokumentów w ramach tzw. procedury „Tax Free” dla obywateli Ukrainy. Takie fikcyjne dokumenty trafiały do odprawy celnej. A oszuści zyskiwali podstawę do ubiegania się o zwrot VAT lub dzięki „kosztom” zaniżali swoje zobowiązania podatkowe.

Śledczy ustalili również, że straty Skarbu Państwa spowodowane przez działalność tej grupy vatsterów wyniosły ponad 41 mln zł. Jednocześnie oszuści zdążyli „wyprać” ponad 25 mln zł z pieniędzy, które trafiły na ich konta.

Udział Biura Inspekcji Wewnętrznej w śledztwie wskazuje, że przestępcy opłacali funkcjonariuszy KAS, najprawdopodobniej celników, poświadczających rzekomy wywóz sprzętu elektronicznego poza obszar Unii Europejskiej.Podczas ostatniej akcji śledczych, na terenie województwa podkarpackiego i lubuskiego, zatrzymano czterech członków opisywanej grupy i zabezpieczono dokumentację w firmach, wykorzystywanych do wyłudzeń.

W Prokuraturze Regionalnej w Rzeszowie, całej czwórce przedstawiono dotyczące działania w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się m.in. wyłudzaniem zwrotu nienależnego podatku VAT, oszustw, prania pieniędzy oraz przestępstw karnoskarbowych. Dodatkowo dwie osoby usłyszały zarzuty dotyczące niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych. Śledczy nie ujawnili czym dokładnie w strukturach KAS zajmowały się te osoby.

Za zarzucane przestępstwa podejrzanym grozi kara pozbawienia wolności od roku do lat 10. Sąd aresztował jednego z zatrzymanych. Prokuraturze udało się zabezpieczyć majątki podejrzanych o wartości blisko 8 mln zł. Sprawa jest rozwojowa i nie wykluczone są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: TVP.info