Zbigniew S. z zarzutami. Oszustwa, wyłudzenia i pranie pieniędzy

Oszustwa, wyłudzenie 2 mln zł podatku VAT i pranie pieniędzy – to Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga zarzuca Zbigniewowi S. Do sądu w czwartek trafił akt oskarżenia przeciwko mężczyźnie, jego żonie Iwonie oraz dwóm wspólnikom. S. grozi do 15 lat pozbawienia wolności. O skierowaniu aktu oskarżenia poinformowała w piątek prok. Katarzyna Skrzeczkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

– W dniu 15 lipca 2021 r. prokurator skierował do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie akt oskarżenia przeciwko Zbigniewowi S., jego żonie Iwonie S. i dwóm wspólnikom Zbigniewa S. W stosunku do Zbigniewa S. akt oskarżenia obejmuje sześć zarzutów oszustwa lub usiłowania oszustwa, sześć zarzutów wyłudzenia zwrotu podatku VAT i dwa zarzuty dotyczące prania pieniędzy – przekazała prok. Skrzeczkowska.

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga ustaliła, że „w okresie od maja 2011 roku do czerwca 2013 roku Zbigniew S. wykorzystując przepisy, dzięki którym spółki nabywające nieruchomości miały prawo do odliczeń podatkowych, wyłudził od Skarbu Państwa ponad 2 mln złotych”. Miał również usiłować wyłudzić kwotę niemal 5 mln złotych, do czego jednak nie doszło w wyniku działań kontrolnych urzędów skarbowych.

Mieli prać pieniądze

Zbigniew S. miał wykorzystać powiązane z nim spółki, które sporządziły fałszywe umowy kupna i sprzedaży trzech nieruchomości. W nielegalnym procederze brać miała udział żona podejrzanego, Iwona S. oraz dwaj wspólnicy.

Po wyłudzeniu pieniędzy podejrzani podjęli działania zmierzające do wyprania pieniędzy. W przypadku małżeństwa S. czynności te umożliwiły im kupno domu o wartości ponad 1 mln zł, w którym Zbigniew S. mieszkał przed ucieczką z Polski przed organami ścigania. „Nieruchomość ta została zabezpieczona przez prokuraturę na poczet orzeczenia przepadku korzyści osiągniętej z przestępstwa” – przekazała prok. Skrzeczkowska.

Rzeczniczka prokuratury dodała, że oskarżeni nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Zbigniewowi S. grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności, natomiast pozostałym do 10 lat pozbawienia wolności.

Ukrywał się w Holandii

Zbigniew S. został w tej sprawie przesłuchany w charakterze podejrzanego dopiero w połowie czerwca. Wcześniej unikał kontaktu z prokuraturą i ukrywał się m.in. w Holandii, skąd został sprowadzony na początku czerwca na podstawie 7 międzynarodowych listów gończych. Obecnie przebywa w areszcie śledczym.
Źródło info i foto: interia.pl

Kardynał Angelo Becciu i dziewięciu innych mają stanąć przed Trybunałem Watykańskim. Chodzi o przestępstwa finansowe

Watykański sędzia nakazał w sobotę 10 osobom, w tym włoskiemu kardynałowi Angelo Becciu, stanąć przed Trybunałem Watykańskim w związku z domniemanymi przestępstwami finansowymi, w tym defraudacją, praniem brudnych pieniędzy, oszustwami, wymuszeniami i nadużyciem urzędu. Wśród oskarżonych są: kardynał Becciu, a także byli szefowie watykańskiej jednostki nadzoru finansowego oraz dwaj włoscy maklerzy zaangażowani w zakup przez Watykan kamienicy w luksusowej dzielnicy Londynu.

Becciu, były prefekt kongregacji spraw kanonizacyjnych, zdymisjonowany przez papieża we wrześniu 2020 r., a wcześniej zastępca sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej, który podczas dwuletniego śledztwa utrzymywał, że jest niewinny, jest najwyższym rangą urzędnikiem kościelnym w Watykanie, oskarżonym o domniemane przestępstwa finansowe – zwracają uwagę watykaniści.

Chodzi o zakup kamienicy w Sloane Square w centrum miasta za kwotę 200 mln euro. Jak ustalono, transakcji tej towarzyszyły liczne nieprawidłowości, a dokonano jej ze środków również pochodzących ze świętopietrza, przeznaczonego na dobroczynną działalność papieża.

Zgodnie z prawem kościelnym papież osobiście zatwierdził decyzję sędziego o wszczęciu śledztwa i postawieniu Becciu w stan oskarżenia. Zarzuty wobec niego obejmują defraudację i nadużycie urzędu. Włoszka, która pracowała dla Becciu, została oskarżona o defraudację.

Włoscy maklerzy Gianluigi Torzi i Raffaele Mincione zostali oskarżeni o defraudację, oszustwo i pranie brudnych pieniędzy. Torzi, za którym włoscy sędziowie wydali nakaz aresztowania w kwietniu, został również oskarżony o wymuszenie. Obaj zaprzeczyli, jakoby dopuścili się wykroczeń.

W stan oskarżenia postawiono także cztery firmy powiązane z poszczególnymi oskarżonymi – dwie w Szwajcarii, jedną w Stanach Zjednoczonych i jedną w Słowenii. Proces ma się rozpocząć 27 lipca przed Trybunałem Watykańskim – podano w oświadczeniu Stolicy Apostolskiej.
Źródło info i foto: wnp.pl

Rozbito gang, który wyłudził blisko 20 mln złotych

Wydział do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Łodzi prowadzi postępowanie przygotowawcze przeciwko podejrzanym o oszustwa na szkodę Poczty Polskiej S.A. oraz banków i instytucji bankowych z terenu województw łódzkiego. Jak ustalono, w okresie od marca do września 2020 roku, sprawcy wyłudzili ok. 20 mln zł na szkodę Poczty Polskiej S.A., a ponadto posługując się podrobionymi dokumentami tożsamości doprowadzili szereg banków na terenie województwa łódzkiego do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości kilkuset tysięcy złotych.

Prowadzone w sprawie śledztwo umożliwiło zebranie materiału dowodowego uzasadniającego przedstawienie zarzutów sześciu kolejnym osobom zaangażowanym w przestępczy proceder. 23 czerwca 2021 roku funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji zatrzymali czterech sprawców w wieku od 32 do 59 lat zamieszkujących teren województwa łódzkiego.

Z uwagi na grożący wysoki wymiar kary oraz obawę matactwa wobec dwóch podejrzanych w sprawie Sąd Rejonowy dla Łodzi – Śródmieścia w Łodzi zastosował tymczasowe aresztowania. Wobec czterech kolejnych sprawców orzeczono poręczenia majątkowe lub oddania pod dozór Policji.

Śledztwo zostało przejęte do dalszego prowadzenia z VIII Komisariatu Policji w Łodzi, którego funkcjonariusze wspólnie z policjantami Komendy Miejskiej Policji w Łodzi w kwietniu 2020 roku zatrzymali dziewięć osób zaangażowanych w opisany proceder przestępczy. Wówczas w sprawie w stosunku do czterech podejrzanych Sąd Rejonowy dla Łodzi – Widzewa w Łodzi zastosował tymczasowe areszty. Zabezpieczono również obszerny materiał dowodowy oraz dzięki współpracy z Pocztą Polską odzyskano znaczną kwotę wyłudzonego mienia, bo około 16 mln złotych.
Źródło info i foto: Policja.pl

Koncern Renault oskarżony o oszustwa

Koncern samochodowy Renault został we wtorek oskarżony o instalowanie w swoich pojazdach oprogramowania do wykrywania tzw. faz homologacji i ich zniekształcania. Oskarżenie sformułowano w ramach śledztwa sądowego prowadzonego we Francji od 2017 r. Renault został oskarżony we wtorek o „oszustwo” w celu obniżenia wskaźników emisji spalin w swoich samochodach w ramach śledztwa sądowego, które we Francji rozpoczęło się 12 stycznia. 2017 r. – poinformował dziennik „Le Figaro”.

Procedura fałszowania oprogramowania modyfikującego pomiary emisji zanieczyszczeń z pojazdów z silnikami Diesla przez niemieckiego Volkswagena została wykryta w 2015 roku.

Francuskie ministerstwo gospodarki i finansów po wykryciu afery Volkswagena, nazwanej „Dieselgate”, poprosiło Generalną Dyrekcję ds. Konkurencji, Konsumpcji i Kontroli Oszustw (DGCCRF) o zbadanie silników Diesla francuskich samochodów.

„Nigdy nie było strategii oszustwa”

Po badaniach DGCCRF w centrali Renault, a następnie u innych producentów, Renault został oskarżony o instalowanie w swoich pojazdach oprogramowania służącego do wykrywania faz homologacji, czyli tych, które określają poziomy emisji zanieczyszczeń, i ich zniekształcania.

– Nigdy nie było strategii oszustwa i nigdy nie było żadnego fałszywego oprogramowania w silnikach Renault – odpowiedział ma oskarżenia dyrektor ds. badań w Renault Gilles Le Borgne,

Renault będzie musiało wpłacić kaucję w wysokości 20 mln euro, w tym 18 mln euro na ewentualną zapłatę odszkodowań i grzywien. Musi również zapłacić gotówką gwarancję bankową w wysokości 60 mln euro, aby zrekompensować wszelkie ewentualne szkody.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano grupę oszustów działających metodą „na funkcjonariusza CBŚP”

Policjanci ze Śródmieścia we współpracy z policjantami z KWP we Wrocławiu oraz policjantami z Radomia i Płońska zatrzymali 5 osób podejrzanych o oszustwa metodą „na funkcjonariusza CBŚP”. Zarzuty dotyczą mienia znacznej wartości w wysokości 1,7 miliona złotych na szkodę jednej z firm oraz osób fizycznych. Śródmiejscy policjanci odzyskali część gotówki i zapobiegli wyprowadzeniu z konta pół miliona złotych. Wszystkim zatrzymanym w tej sprawie osobom grozi teraz do 10 lat pozbawienia wolności.

Na trop przestępców wpadli policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Jak tylko informacja o działającej na terenie Mazowsza zorganizowanej grupie przestępczej dokonującej oszustw metodą „na policjanta CBŚP” trafiła do policjantów ze Śródmieścia, sprawą zajęli się funkcjonariusze z wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu oraz wydziału operacyjno-rozpoznawczego.

Ścisła współpraca pomiędzy dwiema kluczowymi w tej sprawie jednostkami Policji oraz Prokuraturą Rejonową dla Warszawy Śródmieścia Północ miała na celu skoordynowanie działań w taki sposób, aby skutecznie i w możliwie jak najkrótszym czasie uderzyć w przestępców. W ich „namierzeniu” i zatrzymaniu liczyła się każda chwila, bo wiadomo było, że jednym z pokrzywdzonych jest właściciel firmy, którego księgowa na wskazane przez oszustów numery kont bankowych dwa dni wcześniej przelała w sumie 1,5 miliona złotych.

Kobieta uwierzyła w historyjkę opowiedzianą przez mężczyznę podającego się za policjanta Centralnego Biura Śledczego Policji, mówiącą o rzekomych przestępcach chcących włamać się na firmowy rachunek, aby przejąć zgromadzone tam środki. Będąc przekonaną, że oddaje gotówkę w policyjny depozyt, krok po kroku, bez wiedzy „szefa” zrobiła wszystko to, co polecili jej oszuści.

Pierwsze trzy osoby zamieszane w ten proceder zostały zatrzymane przez śródmiejskich policjantów w odstępie zaledwie dwóch dni. To na ich konta trafiły wyłudzone z firmy pieniądze. Dwaj mężczyźni w wieku 33 i 38 lat wpadli podczas wypłacania gotówki z bankomatów. W samochodzie, którym poruszali się oszuści policjanci znaleźli w sumie ponad 157 tysięcy złotych. Pieniądze były dosłownie wszędzie, w podłokietniku, schowku pasażera, w „boczkach” drzwi, w saszetce jednego z podejrzanych, a nawet w pudełku po butach. Trzeci z mężczyzn, 52-latek, który był koordynatorem tego procederu, jak i ostatnia osoba w tej „układance”- 25-latek, zostali zatrzymani w wynajmowanych przez siebie mieszkaniach.

Policjanci ze Śródmieścia nie tylko zatrzymali czterech z pięciu podejrzanych w sprawie mężczyzn, ale wraz z policjantami ze stołecznego wydziału do walki z cyberprzestępczością zablokowali także na jednym z kont ponad pół miliona złotych, zapobiegając tym samym ich wypłaceniu przez oszustów.

Piątą osobę, 33-latka zamieszanego w ten przestępczy proceder, przy współpracy policjantów z Radomia i Płońska, w jednej z miejscowości na Mazowszu zatrzymali funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Wiadomo już, że zatrzymane osoby działając wspólnie i w porozumieniu oszukały także starsze małżeństwo z Lublina, nakłaniając 83-latka do przekazania sobie wszystkich oszczędności życia, w sumie ponad 140 tysięcy złotych.

Na wniosek Prokuratury Rejonowej dla Warszawy Śródmieścia Północ, prowadzącej śledztwo w tej sprawie, decyzją sądu wszystkie zatrzymane w tej sprawie osoby zostały już tymczasowo aresztowane na 3 miesiące. Za te przestępstwa kodeks karny przewiduje do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Aresztowano podejrzanych o oszustwa metodą „na policjanta”

Ursynowscy kryminalni zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o usiłowanie oszustwa metodą „na policjanta”. To sprawa, w której dzięki szybkiej reakcji funkcjonariuszy i nawiązaniu współpracy z dyrekcją trzech banków, udało się w ostatniej chwili zablokować przelew 200 tys. zł, który wykonała 65-letnia kobieta, przekonana, że współpracuje z policjantami oraz prokuraturą. Kryminalni ustalili, że zatrzymani mężczyźni działając wspólnie i w porozumieniu, wprowadzili w błąd pokrzywdzoną i polecili jej przelać pieniądze na ich konta. Obaj zostali tymczasowo aresztowani. Grozi im kara do 8 lat więzienia.

Prokurator, policjanci i sąd, który zastosował wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania, nie mieli wątpliwości, co do przestępczej działalności 55-latka oraz jego 42-letniego kolegi z Puław.

Z zebranego w tej sprawie materiału dowodowego wynikało, że obaj mężczyźni założyli rachunki w dwóch różnych bankach. Młodszy tłumaczył policjantom, że nie wiedział nic na temat oszustwa, a w wyniku włamania skradziono mu karty bankomatowe oraz dane dostępowe do konta, chociaż, jak ustalili policjanci, nigdy nie było takiego zgłoszenia. Starszy natomiast oświadczył, że został nakłoniony do przestępstwa przez mężczyznę, którego nie zna. Za założenie rachunków i przekazanie danych miał otrzymać pieniądze, co nigdy nie nastąpiło.

Policjanci wiedzieli, że obaj mężczyźni założyli rachunki bankowe w jednym celu i że to oni, działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, usiłowali doprowadzić do niekorzystnego rozporządzania pieniędzmi przez pokrzywdzoną. Podejrzani, podając się za policjanta oraz prokuratora, pod pozorem rozpracowywania grupy przestępczej, nakłonili ją do przekazania pieniędzy na wskazane konto. Oszustwo im nie wyszło, gdyż w jego trakcie do działania wkroczyli policjanci, którzy przy współpracy z kierownictwem trzech placówek bankowych w ostatniej chwili zablokowali przelewy. Teraz obu mężczyznom grożą kary do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymano 15 członków grupy przestępczej w tym dwóch policjantów

Policjanci z Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z funkcjonariuszami Biura Spraw Wewnętrznych Policji ustalają okoliczności, sposób działania, a przede wszystkim osoby biorące udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się rozbojami i oszustwami na szkodę klientów klubów nocnych w Warszawie i Wrocławiu. Śledztwo nadzoruje Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

Z ustaleń policjantów i prokuratorów wynikało, że w grupie mogą brać również udział funkcjonariusze Policji. W związku z powyższym Komendant Główny Policji powołał w tej sprawie grupę zadaniową składającą się z policjantów CBŚP i BSWP, której zadaniem było szczegółowe wyjaśnienie okoliczności procederu i pociągnięcie do odpowiedzialności wszystkich osób dokonujących tych przestępstw o dużym ciężarze gatunkowym.

Wielomiesięczna praca policjantów tych dwóch formacji wspólnie z Prokuraturą Krajową pozwoliła na zgromadzenie materiału dowodowego i zatrzymanie 15 podejrzanych, w tym 3 czynnych policjantów na co dzień pracujących w pionie prewencji.

Wykonane czynności potwierdziły, że na terenie trzech klubów w Warszawie i Wrocławiu dochodziło do popełniania przestępstw, w tym także na szkodę klientów. W okresie pandemii działały kluby rozrywkowe, w których świadczone były usługi m.in. tańca erotycznego. Z ustaleń wynikało, że najprawdopodobniej do napojów dodawano klientom niedozwolone substancje, które powodowały ograniczone możliwości psychofizyczne tych osób. Dotychczas śledczy ustalili, że oszukanych zostało ok. 50 klientów, w tym cudzoziemcy, którzy stracili kwoty od kilku do 200 tysięcy złotych. Z zebranego materiału wynika, że na konto jednego z klientów sprawcy zaciągnęli pożyczkę w wysokości 70 tysięcy złotych, która w ciągu godziny została wydana w lokalu.

Podczas działań przeprowadzonych w weekend, w których udział wzięło ponad 100 funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji i Biura Spraw Wewnętrznych Policji, przy wsparciu dolnośląskiej Krajowej Administracji Skarbowej, zatrzymano 15 członków zorganizowanej grupy przestępczej wyłudzającej pieniądze od klientów lokali klubów go-go w Warszawie i we Wrocławiu. Wówczas to, zabezpieczono m.in. szereg dokumentów tożsamości potencjalnych pokrzywdzonych, narkotyki, dokumentację działalności klubów. W Prokuraturze Krajowej podejrzanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym 4 osoby usłyszały zarzuty kierowania tą grupą. Dodatkowo przedstawiono niektórym z nich zarzuty rozbojów.

W dniu dzisiejszym skierowano wnioski o tymczasowe aresztowanie wobec 15 podejrzanych.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymano podejrzanych o „nigeryjskie oszustwa”

Podlascy policjanci zajmujący się zwalczaniem cyberprzestępczości zatrzymali podejrzanych o „oszustwa nigeryjskie”. W jednym z nich mieszkanka Podlasia straciła ponad 100 tysięcy złotych. Kobieta uwierzyła w historię „inżyniera”, którego statek uległ awarii na Oceanie Indyjskim. Przestępca za pomocą komunikatora zdobył zaufanie kobiety, która przelała pieniądze na wskazane konta. Myślała, że w ten sposób bezinteresownie pomaga mu w przesłaniu wartościowej paczki do Polski. Jednak to nie jedyna pokrzywdzona, która padła ofiarą szajki oszustów. Okazało się, że za tym procederem stoi dwoje obywateli Nigerii studiujących w Polsce. 24-latka i jej 29-letni znajomy usłyszeli już zarzuty oszustwa. Decyzją sądu kobieta trafiła na 3 miesiące do aresztu.

Ta historia zaczęła się w połowie sierpnia 2020 roku. Wtedy to mieszkanka Podlasia dostała zaproszenie do grona znajomych od nieznajomego mężczyzny na jednym z portali społecznościowych. Kobieta nie podejrzewała jeszcze, że jego akceptacja będzie kosztowała ją utratę oszczędności. Ich korespondencja odbywała się za pośrednictwem komunikatorów i poczty e-mail. Nowo poznany mężczyzna przedstawił się jako „inżynier” na statku pływającym po Oceanie Indyjskim.

Po blisko dwóch tygodniach rozmowy amant powiedział, że jego statek uległ awarii. Dodał, że ma ze sobą wartościową paczkę, którą w tej sytuacji chce przesłać do Polski. Z uwagi na to, że nie ma innych bliskich osób, poprosił kobietę o pomoc. Internetowy znajomy zdobył na tyle zaufanie kobiety, że zgodziła się mu bezinteresownie pomóc. Po tym jak dostała e-mail z potwierdzeniem nadania przesyłki na swój adres, zaczęła otrzymywać kolejne wiadomości z informacjami o nieprzewidzianych kłopotach z przesyłką. Dotyczyły one między innymi nieopłaconego cła, czy braku ubezpieczenia przesyłki. Oczywiście za każdym razem internetowy znajomy prosił o pokrycie tych kosztów transportu i jednocześnie zapewniał, że po powrocie zwróci wszystkie należności.

Na wskazane w wiadomościach konta kobieta przelała w sumie ponad 115 tysięcy złotych. Pracujący nad sprawą funkcjonariusze z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku ustalili osobę podejrzaną o udział w tym oszustwie. Okazało się, że jest to 24-letnia obywatelka Nigerii, studiująca na jednej z warszawskich uczelni. Kobieta została zatrzymana w marcu w mieszkaniu w Warszawie. W toku dalszych czynności śledczy ustalili, że podejrzana oszukała również dwie inne kobiety, mieszkanki Lubelszczyzny i Wielkopolski. W tych przypadkach schemat działania przestępców był podobny. Kobiety uwierzyły, że pomagają nowo poznanemu mężczyźnie w zakupie urządzeń niezbędnych do kontynuowania prac na platformie wiertniczej i przekazały na wskazane konta łącznie ponad 46 tysięcy złotych. Zatrzymana usłyszała 3 zarzuty oszustwa.

Decyzją sądu trafiła na trzy miesiące do aresztu. W toku dalszych czynności śledczy ustalili, że w oszustwie mieszkanki Lubelszczyzny brał również udział 29-letni rodak kobiety. Mężczyzna wpadł w ręce mundurowych w miniony czwartek w Warszawie. Jeszcze tego samego dnia 29-letni obywatel Nigerii usłyszał zarzut oszustwa. Za to przestępstwo Kodeks karny przewiduje karę do 8 lat pozbawienia wolności.

Jak informują śledczy sprawa ma charakter rozwojowy i nie wykluczają, że podejrzani działając tą metodą, mogli oszukać inne osoby.

Warto wiedzieć, że „oszustwo nigeryjskie” wciąż jest dość powszechne. Dlatego przy podejmowaniu decyzji finansowych zawsze warto kierować się rozsądkiem. By uniknąć nieprzyjemności i straty sporej sumy pieniędzy, przede wszystkim powinniśmy zachowywać ostrożność w kontaktach z osobami poznanymi przez Internet, szczególnie gdy proszą o pieniądze. O wszystkich wątpliwych sytuacjach i próbach wyłudzenia pieniędzy należy natychmiast informować Policję, dzwoniąc na numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: Policja.pl

Oszust wyłudził pieniądze od Polaków w Holandii. Stracili tysiące euro

Pośrednik wynajmujący w Holandii mieszkania migrantom zarobkowym z Polski wyłudził od nich tysiące euro. Sprawa została zgłoszona policji – poinformował dziennik „NRC”. Z artykułu wynika, iż co najmniej siedmiu Polaków przez prawie dwa lata zapłaciło pośrednikowi tysiące euro poza należnym czynszem.

W podpisanym kontrakcie oferowano im pakiet usług za około 300 euro miesięcznie. Usług, których nigdy nie chcieli i z których nigdy nie korzystali, np. pomoc w tłumaczeniach czy ubieganie się o pozwolenie na parkowanie – podaje dziennik. Polacy przekazali pieniądze na konto firmy pośrednika. Dziennikarze „NRC” uzyskali dostęp do wyciągów bankowych, umów najmu i innych dokumentów siedmiu polskich migrantów zarobkowych, które to potwierdzają. Opisywany pośrednik zaprzecza, że doszło do oszustwa. Polacy świadomie podpisywali umowę – powiedział dziennikowi. Dodał, że „pakiet relokacyjny” był przez nich szeroko wykorzystywany.

„Okropna forma oszukiwania polskich najemców”

Sprawa została zgłoszona na policję przez Fundację Samen Onze Solidariteit (SOS), która zajmuje się pomocą migrantom zarobkowym z krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

„Okropna forma oszukiwania polskich najemców” – czytamy na profilu organizacji na Facebooku. Fundacja pracowała nad zgromadzeniem materiałów w sprawie oszustwa przez ponad dziewięć miesięcy – wynika z jej postu.

„NRC” informuje, że Vivada Properties, firma będąca wścieleniem nieruchomości, wysłała w lutym br. pismo do 25 najemców, którzy prawdopodobnie również zostali obciążeni dodatkowymi kosztami. „Chcielibyśmy zwrócić państwu uwagę, aby natychmiast wstrzymać te płatności, ponieważ są one niezgodne z prawem” – cytuje pismo dziennik. Dyrektor zarządzający firmy, Victor van Bommel, powiedział „NRC”, że jest dla niego całkiem jasne, że doszło do oszustwa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Aleksiej Nawalny przekazał pierwszą wiadomość z aresztu

Aleksiej Nawalny przekazał pierwszą wiadomość od czasu, gdy został zabrany z aresztu w Moskwie do miejsca, gdzie ma odbywać karę pozbawienia wolności. Na Instragramie opozycjonisty ukazała się informacja, że jest w areszcie w miejscowości Kolczugino. Wcześniej media wymieniały areszt śledczy w miejscowości Kolczugino jako miejsce przejściowe w trakcie przewożenia Nawalnego do kolonii karnej w obwodzie włodzimierskim.

W jednej celi ze skazanymi za kradzieże i oszustwa

Nawalny przekazał z aresztu, że nie otrzymuje listów i o wydarzeniach na wolności wie jeszcze mniej, niż wiedział w moskiewskim areszcie. Nie może też zamawiać jedzenia ze sklepu więziennego. Polityk jest w jednej celi z więźniami skazanymi za kradzieże i oszustwa.

Gdzie Nawalny odsiaduje wyrok?

Komunikat na Instagramie ukazał się kilka dni po pogłoskach, że Nawalny będzie odbywać wyrok w kolonii karnej w miejscowości Pokrow w obwodzie włodzimierskim. W niedzielę działacze komisji społecznej monitorującej więzienia powiadomili, powołując się na więźniów, że Nawalny już tam przybył. Oficjalnie tego nie potwierdzono. Władze wciąż nie informują, gdzie znajduje się Nawalny.

Kolczugino w obwodzie włodzimierskim znajduje się około 70 km od kolonii karnej w Pokrowie, według obrońców praw człowieka – jednego z surowszych zakładów penitencjarnych.

Ponadto na Twitterze Nawalnego ukazał się komunikat potwierdzający, że jego adwokatom udało się z nim zobaczyć. Aleksiej jest w areszcie śledczym Kolczugino (…). Jest w znakomitym nastroju i przekazuje wszystkim pozdrowienia – głosi komentarz.

Jeden z adwokatów Wadim Kobziew na swoim Twitterze potwierdził, że Nawalny nie może otrzymywać listów i „jest całkowicie izolowany”. Polityka umieszczono w celi z dwoma współwięźniami, przy czym nie zapewniono im ani lodówki, ani nawet czajnika – przekazał adwokat.

Władze Rosji skrytykowały sankcje nałożone na Moskwę przez Zachód w odpowiedzi na uwięzienie Nawalnego. Zapowiedziały też, że Rosja odpowie na nie własnymi restrykcjami.
Źródło info i foto: RMF24.pl