Aresztowano podejrzanych o oszustwa metodą „na policjanta”

Ursynowscy kryminalni zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o usiłowanie oszustwa metodą „na policjanta”. To sprawa, w której dzięki szybkiej reakcji funkcjonariuszy i nawiązaniu współpracy z dyrekcją trzech banków, udało się w ostatniej chwili zablokować przelew 200 tys. zł, który wykonała 65-letnia kobieta, przekonana, że współpracuje z policjantami oraz prokuraturą. Kryminalni ustalili, że zatrzymani mężczyźni działając wspólnie i w porozumieniu, wprowadzili w błąd pokrzywdzoną i polecili jej przelać pieniądze na ich konta. Obaj zostali tymczasowo aresztowani. Grozi im kara do 8 lat więzienia.

Prokurator, policjanci i sąd, który zastosował wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania, nie mieli wątpliwości, co do przestępczej działalności 55-latka oraz jego 42-letniego kolegi z Puław.

Z zebranego w tej sprawie materiału dowodowego wynikało, że obaj mężczyźni założyli rachunki w dwóch różnych bankach. Młodszy tłumaczył policjantom, że nie wiedział nic na temat oszustwa, a w wyniku włamania skradziono mu karty bankomatowe oraz dane dostępowe do konta, chociaż, jak ustalili policjanci, nigdy nie było takiego zgłoszenia. Starszy natomiast oświadczył, że został nakłoniony do przestępstwa przez mężczyznę, którego nie zna. Za założenie rachunków i przekazanie danych miał otrzymać pieniądze, co nigdy nie nastąpiło.

Policjanci wiedzieli, że obaj mężczyźni założyli rachunki bankowe w jednym celu i że to oni, działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, usiłowali doprowadzić do niekorzystnego rozporządzania pieniędzmi przez pokrzywdzoną. Podejrzani, podając się za policjanta oraz prokuratora, pod pozorem rozpracowywania grupy przestępczej, nakłonili ją do przekazania pieniędzy na wskazane konto. Oszustwo im nie wyszło, gdyż w jego trakcie do działania wkroczyli policjanci, którzy przy współpracy z kierownictwem trzech placówek bankowych w ostatniej chwili zablokowali przelewy. Teraz obu mężczyznom grożą kary do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymano 15 członków grupy przestępczej w tym dwóch policjantów

Policjanci z Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z funkcjonariuszami Biura Spraw Wewnętrznych Policji ustalają okoliczności, sposób działania, a przede wszystkim osoby biorące udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się rozbojami i oszustwami na szkodę klientów klubów nocnych w Warszawie i Wrocławiu. Śledztwo nadzoruje Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

Z ustaleń policjantów i prokuratorów wynikało, że w grupie mogą brać również udział funkcjonariusze Policji. W związku z powyższym Komendant Główny Policji powołał w tej sprawie grupę zadaniową składającą się z policjantów CBŚP i BSWP, której zadaniem było szczegółowe wyjaśnienie okoliczności procederu i pociągnięcie do odpowiedzialności wszystkich osób dokonujących tych przestępstw o dużym ciężarze gatunkowym.

Wielomiesięczna praca policjantów tych dwóch formacji wspólnie z Prokuraturą Krajową pozwoliła na zgromadzenie materiału dowodowego i zatrzymanie 15 podejrzanych, w tym 3 czynnych policjantów na co dzień pracujących w pionie prewencji.

Wykonane czynności potwierdziły, że na terenie trzech klubów w Warszawie i Wrocławiu dochodziło do popełniania przestępstw, w tym także na szkodę klientów. W okresie pandemii działały kluby rozrywkowe, w których świadczone były usługi m.in. tańca erotycznego. Z ustaleń wynikało, że najprawdopodobniej do napojów dodawano klientom niedozwolone substancje, które powodowały ograniczone możliwości psychofizyczne tych osób. Dotychczas śledczy ustalili, że oszukanych zostało ok. 50 klientów, w tym cudzoziemcy, którzy stracili kwoty od kilku do 200 tysięcy złotych. Z zebranego materiału wynika, że na konto jednego z klientów sprawcy zaciągnęli pożyczkę w wysokości 70 tysięcy złotych, która w ciągu godziny została wydana w lokalu.

Podczas działań przeprowadzonych w weekend, w których udział wzięło ponad 100 funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji i Biura Spraw Wewnętrznych Policji, przy wsparciu dolnośląskiej Krajowej Administracji Skarbowej, zatrzymano 15 członków zorganizowanej grupy przestępczej wyłudzającej pieniądze od klientów lokali klubów go-go w Warszawie i we Wrocławiu. Wówczas to, zabezpieczono m.in. szereg dokumentów tożsamości potencjalnych pokrzywdzonych, narkotyki, dokumentację działalności klubów. W Prokuraturze Krajowej podejrzanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym 4 osoby usłyszały zarzuty kierowania tą grupą. Dodatkowo przedstawiono niektórym z nich zarzuty rozbojów.

W dniu dzisiejszym skierowano wnioski o tymczasowe aresztowanie wobec 15 podejrzanych.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymano podejrzanych o „nigeryjskie oszustwa”

Podlascy policjanci zajmujący się zwalczaniem cyberprzestępczości zatrzymali podejrzanych o „oszustwa nigeryjskie”. W jednym z nich mieszkanka Podlasia straciła ponad 100 tysięcy złotych. Kobieta uwierzyła w historię „inżyniera”, którego statek uległ awarii na Oceanie Indyjskim. Przestępca za pomocą komunikatora zdobył zaufanie kobiety, która przelała pieniądze na wskazane konta. Myślała, że w ten sposób bezinteresownie pomaga mu w przesłaniu wartościowej paczki do Polski. Jednak to nie jedyna pokrzywdzona, która padła ofiarą szajki oszustów. Okazało się, że za tym procederem stoi dwoje obywateli Nigerii studiujących w Polsce. 24-latka i jej 29-letni znajomy usłyszeli już zarzuty oszustwa. Decyzją sądu kobieta trafiła na 3 miesiące do aresztu.

Ta historia zaczęła się w połowie sierpnia 2020 roku. Wtedy to mieszkanka Podlasia dostała zaproszenie do grona znajomych od nieznajomego mężczyzny na jednym z portali społecznościowych. Kobieta nie podejrzewała jeszcze, że jego akceptacja będzie kosztowała ją utratę oszczędności. Ich korespondencja odbywała się za pośrednictwem komunikatorów i poczty e-mail. Nowo poznany mężczyzna przedstawił się jako „inżynier” na statku pływającym po Oceanie Indyjskim.

Po blisko dwóch tygodniach rozmowy amant powiedział, że jego statek uległ awarii. Dodał, że ma ze sobą wartościową paczkę, którą w tej sytuacji chce przesłać do Polski. Z uwagi na to, że nie ma innych bliskich osób, poprosił kobietę o pomoc. Internetowy znajomy zdobył na tyle zaufanie kobiety, że zgodziła się mu bezinteresownie pomóc. Po tym jak dostała e-mail z potwierdzeniem nadania przesyłki na swój adres, zaczęła otrzymywać kolejne wiadomości z informacjami o nieprzewidzianych kłopotach z przesyłką. Dotyczyły one między innymi nieopłaconego cła, czy braku ubezpieczenia przesyłki. Oczywiście za każdym razem internetowy znajomy prosił o pokrycie tych kosztów transportu i jednocześnie zapewniał, że po powrocie zwróci wszystkie należności.

Na wskazane w wiadomościach konta kobieta przelała w sumie ponad 115 tysięcy złotych. Pracujący nad sprawą funkcjonariusze z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku ustalili osobę podejrzaną o udział w tym oszustwie. Okazało się, że jest to 24-letnia obywatelka Nigerii, studiująca na jednej z warszawskich uczelni. Kobieta została zatrzymana w marcu w mieszkaniu w Warszawie. W toku dalszych czynności śledczy ustalili, że podejrzana oszukała również dwie inne kobiety, mieszkanki Lubelszczyzny i Wielkopolski. W tych przypadkach schemat działania przestępców był podobny. Kobiety uwierzyły, że pomagają nowo poznanemu mężczyźnie w zakupie urządzeń niezbędnych do kontynuowania prac na platformie wiertniczej i przekazały na wskazane konta łącznie ponad 46 tysięcy złotych. Zatrzymana usłyszała 3 zarzuty oszustwa.

Decyzją sądu trafiła na trzy miesiące do aresztu. W toku dalszych czynności śledczy ustalili, że w oszustwie mieszkanki Lubelszczyzny brał również udział 29-letni rodak kobiety. Mężczyzna wpadł w ręce mundurowych w miniony czwartek w Warszawie. Jeszcze tego samego dnia 29-letni obywatel Nigerii usłyszał zarzut oszustwa. Za to przestępstwo Kodeks karny przewiduje karę do 8 lat pozbawienia wolności.

Jak informują śledczy sprawa ma charakter rozwojowy i nie wykluczają, że podejrzani działając tą metodą, mogli oszukać inne osoby.

Warto wiedzieć, że „oszustwo nigeryjskie” wciąż jest dość powszechne. Dlatego przy podejmowaniu decyzji finansowych zawsze warto kierować się rozsądkiem. By uniknąć nieprzyjemności i straty sporej sumy pieniędzy, przede wszystkim powinniśmy zachowywać ostrożność w kontaktach z osobami poznanymi przez Internet, szczególnie gdy proszą o pieniądze. O wszystkich wątpliwych sytuacjach i próbach wyłudzenia pieniędzy należy natychmiast informować Policję, dzwoniąc na numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: Policja.pl

Oszust wyłudził pieniądze od Polaków w Holandii. Stracili tysiące euro

Pośrednik wynajmujący w Holandii mieszkania migrantom zarobkowym z Polski wyłudził od nich tysiące euro. Sprawa została zgłoszona policji – poinformował dziennik „NRC”. Z artykułu wynika, iż co najmniej siedmiu Polaków przez prawie dwa lata zapłaciło pośrednikowi tysiące euro poza należnym czynszem.

W podpisanym kontrakcie oferowano im pakiet usług za około 300 euro miesięcznie. Usług, których nigdy nie chcieli i z których nigdy nie korzystali, np. pomoc w tłumaczeniach czy ubieganie się o pozwolenie na parkowanie – podaje dziennik. Polacy przekazali pieniądze na konto firmy pośrednika. Dziennikarze „NRC” uzyskali dostęp do wyciągów bankowych, umów najmu i innych dokumentów siedmiu polskich migrantów zarobkowych, które to potwierdzają. Opisywany pośrednik zaprzecza, że doszło do oszustwa. Polacy świadomie podpisywali umowę – powiedział dziennikowi. Dodał, że „pakiet relokacyjny” był przez nich szeroko wykorzystywany.

„Okropna forma oszukiwania polskich najemców”

Sprawa została zgłoszona na policję przez Fundację Samen Onze Solidariteit (SOS), która zajmuje się pomocą migrantom zarobkowym z krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

„Okropna forma oszukiwania polskich najemców” – czytamy na profilu organizacji na Facebooku. Fundacja pracowała nad zgromadzeniem materiałów w sprawie oszustwa przez ponad dziewięć miesięcy – wynika z jej postu.

„NRC” informuje, że Vivada Properties, firma będąca wścieleniem nieruchomości, wysłała w lutym br. pismo do 25 najemców, którzy prawdopodobnie również zostali obciążeni dodatkowymi kosztami. „Chcielibyśmy zwrócić państwu uwagę, aby natychmiast wstrzymać te płatności, ponieważ są one niezgodne z prawem” – cytuje pismo dziennik. Dyrektor zarządzający firmy, Victor van Bommel, powiedział „NRC”, że jest dla niego całkiem jasne, że doszło do oszustwa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Aleksiej Nawalny przekazał pierwszą wiadomość z aresztu

Aleksiej Nawalny przekazał pierwszą wiadomość od czasu, gdy został zabrany z aresztu w Moskwie do miejsca, gdzie ma odbywać karę pozbawienia wolności. Na Instragramie opozycjonisty ukazała się informacja, że jest w areszcie w miejscowości Kolczugino. Wcześniej media wymieniały areszt śledczy w miejscowości Kolczugino jako miejsce przejściowe w trakcie przewożenia Nawalnego do kolonii karnej w obwodzie włodzimierskim.

W jednej celi ze skazanymi za kradzieże i oszustwa

Nawalny przekazał z aresztu, że nie otrzymuje listów i o wydarzeniach na wolności wie jeszcze mniej, niż wiedział w moskiewskim areszcie. Nie może też zamawiać jedzenia ze sklepu więziennego. Polityk jest w jednej celi z więźniami skazanymi za kradzieże i oszustwa.

Gdzie Nawalny odsiaduje wyrok?

Komunikat na Instagramie ukazał się kilka dni po pogłoskach, że Nawalny będzie odbywać wyrok w kolonii karnej w miejscowości Pokrow w obwodzie włodzimierskim. W niedzielę działacze komisji społecznej monitorującej więzienia powiadomili, powołując się na więźniów, że Nawalny już tam przybył. Oficjalnie tego nie potwierdzono. Władze wciąż nie informują, gdzie znajduje się Nawalny.

Kolczugino w obwodzie włodzimierskim znajduje się około 70 km od kolonii karnej w Pokrowie, według obrońców praw człowieka – jednego z surowszych zakładów penitencjarnych.

Ponadto na Twitterze Nawalnego ukazał się komunikat potwierdzający, że jego adwokatom udało się z nim zobaczyć. Aleksiej jest w areszcie śledczym Kolczugino (…). Jest w znakomitym nastroju i przekazuje wszystkim pozdrowienia – głosi komentarz.

Jeden z adwokatów Wadim Kobziew na swoim Twitterze potwierdził, że Nawalny nie może otrzymywać listów i „jest całkowicie izolowany”. Polityka umieszczono w celi z dwoma współwięźniami, przy czym nie zapewniono im ani lodówki, ani nawet czajnika – przekazał adwokat.

Władze Rosji skrytykowały sankcje nałożone na Moskwę przez Zachód w odpowiedzi na uwięzienie Nawalnego. Zapowiedziały też, że Rosja odpowie na nie własnymi restrykcjami.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kolejna udana akcja CBŚP. Zatrzymano 6 osób

Rozbicie zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się multiprzestępczością, to kolejny efekt współpracy śląskiego CBŚP i Prokuratury Krajowej. Członkowie gangu podejrzani są m.in, o przestępstwa narkotykowe, pobicia, groźby, korupcję, oszustwa i inne. CBŚP zatrzymało 3 osoby i kolejne 3 doprowadziło do prokuratury z zakładów karnych.

Policjanci z Zarządu w Katowicach CBŚP, pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach, prowadzą od wielu miesięcy czynności w ramach śledztwa dotyczącego zorganizowanej grupy przestępczej. Członkowie gangu działali w latach 2014 – 2017 na terenie niemal całego kraju, a głównie w województwie podkarpackim i śląskim. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że w tym czasie mogli dokonywać przestępstw narkotykowych, przeciwko życiu i zdrowiu, mieniu oraz inne. Z zebranego materiału wynika, że członkowie gangu mogą być również odpowiedzialni za wyłudzenie blisko 90 tys. litrów oleju napędowego.

Pod koniec stycznia policjanci CBŚP zatrzymali 3 osoby, w wieku od 33 do 61 lat. Kolejne 3 osoby doprowadzono do prokuratury z zakładów karnych. Działania przeprowadzono na terenie województwa podkarpackiego, śląskiego oraz małopolskiego. Wówczas to, policjanci zabezpieczyli amunicję, telefony komórkowe, komputery i inne nośniki bazy danych oraz dokumentację. Przejęty materiał obecnie jest szczegółowo analizowany. Zabezpieczono także 160 tys. zł w gotówce.

Prokurator Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach przedstawił dwóm zatrzymanym zarzuty dotyczące powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych. Pozostali podejrzani usłyszeli zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej oraz udziału w obrocie znaczonymi ilościami amfetaminy.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego wobec 5 osób sąd zastosował środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania, a wobec jednej dozór policyjny.

Śledztwo jest rozwojowe i planowane są następne zatrzymania.
Źródło info i foto: Policja.pl

Oszustwa „na karetkę”. Zatrzymano dwóch mężczyzn

Oszustwa „na karetkę”. „Policjanci zatrzymali w poniedziałek wieczorem dwóch mężczyzn w związku ze sprawą oszustw „na karetkę” – poinformował rzecznik wielkopolskiej policji. Oszuści jeździli ambulansem na sygnale, ofiary prosili o pieniądze, by zatankować i dojechać do szpitala.

Policyjny pościg za karetką

Mężczyźni zostali zatrzymani w Budzyniu po krótkim pościgu za karetką. Przed policyjną blokadą ich pojazd wjechał do rowu. W poniedziałek wągrowiecka policja poprosiła o pomoc osoby, które mogą mieć informacje o rzekomym ratowniku medycznym, który jeździł karetką na sygnale. Potencjalne ofiary oszust informował, że przewozi krew lub chorego, ale wyciekło mu paliwo i potrzebuje pieniędzy, by zatankować.

Zgłoszenia o oszustwie i próbie oszustwa policja otrzymała od księży i prowadzących kancelarie w parafiach na terenie gmin Skoki, Damasławek i Kłecko. Oszust przynajmniej dwukrotnie osiągnął cel; po otrzymaniu pieniędzy ślad po nim ginął.

W poniedziałek wieczorem rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak poinformował, że policyjny patrol zauważył poszukiwaną karetkę w jednej z miejscowości gminy Gołańcz w pow. wągrowieckim. Gdy funkcjonariusze próbowali zatrzymać pojazd, opel vivaro zaczął uciekać.

Pościg zakończył się po kilkunastu minutach w Budzyniu w pow. chodzieskim. Kierujący na widok policyjnej blokady wjechał do rowu. Borowiak podał, że jeden z mężczyzn próbował jeszcze ucieczki pieszo, ale został szybko ujęty. Funkcjonariusze ustalają teraz skąd mężczyźni mieli karetkę; wstępne oględziny potwierdziły, że pojazd jest autentycznym ambulansem wykorzystywanym przez służby medyczne.

Policja prosi o kontakt wszelkie osoby, które w ostatnim czasie znalazły się w podobnej sytuacji, co oszukane osoby i były proszone przez załogę karetki pogotowia o pieniądze na paliwo. Funkcjonariusze nie wykluczają, że takich przypadków mogło być więcej.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Mówił, że jest synem Clinta Eastwooda. Oszukał mieszkankę Piaseczna na 600 tys. złotych

Mówił, że jest synem amerykańskiego aktora Clinta Eastwooda i że ojciec ma trudną sytuację finansową przez chorobę oraz zerwanie kontraktu reklamowego. Mieszkanka Piaseczna przekazała oszustowi 600 tysięcy złotych. Jarosław Sawicki oficer prasowy policji w Piasecznie ostrzega: oszuści wymyślają coraz to nowsze metody, aby koszem łatwowierności wyłudzić od ludzi pieniądze – niejednokrotnie oszczędności całego życia.

– Taka sytuacja miała miejsce również w Piasecznie – powiedział policjant i podał przykład ze swojego regionu.

„Był ciekaw Polski”

– Pod koniec kwietnia 2020 roku mieszkanka Piaseczna za pośrednictwem jednego z portali społecznościowych poznała mężczyznę, który podawał się za syna amerykańskiego aktora Clinta Eastwooda, który z powodu zerwania kontraktu reklamowego znalazł się w trudnej sytuacji prawnej – wyjawił Sawicki.

Wskazał, że mieszkanka Piaseczna z „synem Clinta Eastwooda” korespondowała przez kilka miesięcy. Z ich rozmów wynikało, że mężczyzna zna Polskę i jest jej ciekaw.

– Zastanawiał się również nad kupnem ziemi i nieruchomości w naszym kraju. Przeszkodą były jedynie jego zablokowane konta bankowe w USA oraz, jak przekonywał, choroba ojca i utrata przez znanego aktora płynności finansowej – przekazał policjant.

– Wykorzystał doskonale technikę manipulacji. Uwiarygodnieniu służyły przekazywane przez niego „rodzinne” historie czy kopie paszportu. Był bardzo przekonujący, doprowadził mieszkankę Piaseczna do wykonania przez nią licznych poleceń transakcji finansowych na podawane jej za pośrednictwem linków konta. Wpłaty, których dokonywała w dolarach amerykańskich oraz kryptowalucie, w przyszłości, jak przekonywał, miały jej zagwarantować znaczne zyski, a obecnie miały pomóc w leczeniu ojca – opisywał policjant.

600 tysięcy złotych

Poinformował przy tym, że w trakcie konwersacji pojawiły się również informacje z rzekomych „banków” o konieczności dokonania dodatkowych przelewów, podania danych osobowych czy numerów kart płatniczych.

– Łącznie na różnego rodzaju transakcje, także te w kryptowalucie, kobieta przelała ponad 600 tysięcy złotych – podał. – Gdy przed kilkoma dniami poprosiła syna amerykańskiego aktora o obiecaną prawną umowę na prowadzone przez nich działania finansowe, kontakt się urwał – zaznaczył rzecznik, dodając, że w środę kobieta zgłosiła się do piaseczyńskich policjantów.

Sawicki podkreślił, że oszustwo „na aktora czy żołnierza” jest jedną z nowszych form tego procederu.

– Pamiętajmy: zawierając nowe znajomości, należy być ostrożnym, w szczególności gdy osoba, którą dopiero co poznaliśmy, oczekuje od nas przekazania pieniędzy lub innych kosztowności – przypomniał.

– Warto pamiętać, że oszuści cały czas modyfikują swój sposób działania i dlatego w każdym przypadku, gdy ktoś próbuje uzyskać od nas pieniądze, trzeba wykazać się dużą ostrożnością. Przypominamy, że cały czas aktualne są ostrzeżenia dla seniorów przed próbami oszustw metodami „na wnuczka, policjanta czy pracownika opieki społecznej”. Najlepiej jednak nie ulegać chwilowemu zauroczeniu, presji czasu i nie przekazywać pieniędzy nieznanym osobom – tłumaczył.

Zaapelował również, aby o wszystkich próbach wyłudzenia pieniędzy informować policję. – Pamiętajmy, że tylko nasza ostrożność, czujność i dystans do przekazywanych informacji spowodują, że nie staniemy się kolejną ofiarą oszustwa – dodał.

Oszust nie został zatrzymany. Prawdopodobnie przebywa poza granicami Polski.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zatrzymano szefa mafii oszukującej seniorów metodą „na policjanta”

W związku ze śledztwem prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga, policjanci z warszawskiego zarządu CBŚP zatrzymali 41-letniego Marcina K. ps. Murzyn, podejrzanego o kierowanie grupą oszukującą metodą „na policjanta”. Przestępcy jednego dnia potrafili oszukać kilka osób.

Śledztwa przeciwko Marcinowi K. prowadzi kilka jednostek prokuratury w kraju, postępowania karne toczą się także przed sądem, m.in. Sądem Okręgowym w Warszawie. Obecnie „Murzyn” został aresztowany do śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga. Zatrzymania podjęli się funkcjonariusze warszawskiego zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji.

Marcin K. został ujęty 22 stycznia o godz. 7.05 przed swoim domem w Zgierzu. Funkcjonariusze zatrzymali „Murzyna” w taksówce, do której chwilę wcześniej wsiadł. Policjantom powiedział, że wybierał się do Warszawy.

– Marcin K. jest podejrzany o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oszukującą starsze osoby metodą „na policjanta” od października 2018 roku do lipca 2020 roku. Z procederu podejrzany uczynił sobie stałe źródło dochodu” – przekazała prokuratura. Okres, w którym Marcin K. miał kierować grupą, pokrywa się z przerwą pomiędzy jednym zatrzymaniem a drugim.
Źródło info i foto: interia.pl

Zatrzymano poszukiwanego ENA i dwoma listami gończymi

Policjanci z grupy tak zwanych łowców cieni zatrzymali w Szczecinie 50-letniego Tomasza Sz. poszukiwanego listami gończymi na terenie całej Europy. Mężczyzna ukrywał się od półtora roku. Jest podejrzewany o wyłudzenie wraz ze swoimi kompanami czterech milionów złotych od prywatnych osób.

Tomasz Sz. był poszukiwany europejskimi nakazami aresztowania wydanymi przez sądy okręgowe w Olsztynie i w Gdańsku. Był także ścigany na podstawie dwóch listów gończych wydanych przez prokuratury okręgowe w Gdańsku i Olsztynie.

Mężczyzna miał być członkiem grupy przestępczej, która wyłudziła z kont bankowych prywatnych osób pieniądze – łącznie około czterech milionów złotych. Mieli próbować wyłudzić też kolejne pięć milionów, ale w tym przeszkodzili im funkcjonariusze CBŚP i prokuratura. Gang na celownik brał tylko bardzo bogate osoby.

Z ustaleń CBŚP wynika, że grupa działała od 2016 do 2017 roku. Według śledczych członkowie grupy, współpracując z pracownikami banków, przy użyciu podrobionych dokumentów tożsamości likwidowali lokaty lub przelewali pieniądze z kont bankowych pokrzywdzonych na inne założone specjalnie w tym celu.

Oszustwa na wielką skalę

Policjanci ustalili, że w grupie występował podział ról. Znajdowały się w niej osoby odpowiedzialne za organizację fałszywych dowodów osobistych, wyszukiwanie kontaktów wśród pracowników banków czy znajdowanie tzw. „słupów”, na dane których zakładano konta bankowe, gdzie przelewano skradzione pieniądze.
Źródło info i foto: tvn24.pl