Niemcy: Peter S. skazany. Pacjenci onkologiczni bez odszkodowań

Kiki Piontek jest jedną z ofiar farmaceuty Petera S., który w latach 2012-16 oszukał tysiące niemieckich pacjentów onkologicznych, sprzedając im zamiast specjalistycznych leków oszukane, niedziałające preparaty. Ministerstwo zdrowia Nadrenii Północnej-Westfalii obiecało poszkodowanym rekompensaty, jednak większość wniosków, w tym Piontek, została odrzucona – opisuje sprawę tygodnik „Spiegel”. Na początku 2013 roku 45-letnia wówczas Piontek otrzymała diagnozę raka piersi – szczególnie agresywnej formy. Przeszła chemio- i radioterapię, amputację i wszczepienie implantów.

W listopadzie 2014 roku, kiedy Piontek była poddawana terapii, jej siostra zmarła na raka jelita grubego. Dwa lata po śmierci siostry Piontek dowiedziała się z radia, że w aptece w Bottrop (miasto w Zagłębiu Ruhry na zachodzie Niemiec) fałszowane były leki dla pacjentów onkologicznych. To była apteka, w której Piontek i jej siostra zaopatrywały się w leki w trakcie leczenia nowotworów.

Władze Nadrenii Północnej-Westfalii obiecały poszkodowanym rekompensatę finansową. Ale okazało się, że Piontek i innym ofiarom aptekarza z Bottrop odmówiono wypłaty odszkodowania, ponieważ „nie spełniają wszystkich kryteriów”.

W lipcu 2018 roku sąd okręgowy w Essen skazał farmaceutę Petera S. na 12 lat więzienia. W prawie 14,5 tys. przypadków udowodniono mu sprzedaż pacjentom onkologicznym niepełnowartościowych, niedziałających substancji zamiast leków. Podczas procesu Kiki Piontek była jedną z ponad 50 współskarżących, przez wszystkie 45 dni procesu była obecna na sali sądowej. Kobieta ponadto aktywnie działała wraz innymi ofiarami o uznanie ich szkód, organizowała demonstracje, domagając się lepszej kontroli przeciwko oszustwom związanym z lekami.

„Niektóre z tych osób zmarły, u innych, tak jak u Piontek, nastąpił nawrót choroby” – pisze „Spiegel”. W styczniu 2018 roku minister zdrowia Nadrenii Północnej-Westfalii Karl-Josef Laumann (CDU) obiecał poszkodowanym: „Wszyscy jesteście ofiarami. Wszyscy dostaniecie odszkodowanie”.

Ministerstwo Zdrowia: Nie każdy ma prawo do świadczeń

W kwietniu br. ministerstwo zdrowia landu zatwierdził na ten cel 10 mln euro, informując, że ofiary skandalu farmaceutycznego z Bottrop otrzymają rekompensatę po 5 tys. Piontek złożyła stosowny wniosek, który w czerwcu została odrzucony. „Poczułam się jak poszkodowana drugiej kategorii” – stwierdziła. Prawnik Manuel Reiger reprezentuje 36 spośród poszkodowanych. „Do tej pory tylko siedmiu z nich otrzymało coś z funduszu pomocowego” – komentuje, mówiąc o „wielkiej niesprawiedliwości” i „retraumatyzacji” ofiar oszusta.
Źródło info i foto: interia.pl

Stomatolog z 2400 zarzutami

Ponad 2400 zarzutów ma stomatolog z Wodzisławia Śląskiego, który według ustaleń śledztwa składał fałszywe wnioski o rozliczenie świadczonych usług do Narodowego Funduszu Zdrowia. Jak wyliczyła policja, w ten sposób dentysta naraził Skarb Państwa na stratę 190 tys. zł. O skierowaniu do sądu aktu oskarżenia w tej sprawie poinformowała we wtorek wodzisławska komenda. Śledztwo prowadzili tamtejsi policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim.

„Postępowanie zostało wszczęte na początku 2021 roku, na podstawie materiałów zebranych przez wodzisławskich śledczych. Nielegalny proceder stomatologa z Wodzisławia Śląskiego polegał na składaniu fałszywych wniosków o rozliczenie świadczonych usług do Narodowego Funduszu Zdrowia. Mężczyzna naraził Skarb Państwa na utratę prawie 190 tys. złotych” – podała policja.

Podczas śledztwa policjanci przesłuchali blisko 4 tysiące osób, które korzystały z usług dentysty w latach 2015-2019. Stomatolog dostał 2417 zarzutów dotyczących poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej w celu uzyskania korzyści majątkowej i jeden zarzut oszustwa. Wobec podejrzanego prokurator zastosował poręczenie majątkowe w wysokości 220 tys. zł. Mężczyźnie może grozić kara do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: „Anioł śmierci” zabił 85 pacjentów. Rzuca oskarżenia na inne osoby

Niels Hoegel, uważany za najgorszego niemieckiego seryjnego mordercę od czasów wojny, został skazany na dożywocie za zabicie 85 osób. Teraz oskarża 8 współpracowników o przyczynienie się do zbrodni. W czwartek w Weser-Ems-Halle w Dolnej Saksonii rozpoczął się proces przeciwko siedmiu współpracownikom Nielsa Hoegla. Trzej lekarze, trzy starsze pielęgniarki i były szef kliniki są oskarżani o ciche przyzwolenie na praktyki seryjnego mordercy.

W procesie powinno wziąć udział ośmiu oskarżonych, jednak jedna osoba jest poważnie chora. Jak ogłosił w poniedziałek Sąd Okręgowy w Oldenburgu, jego sprawa zostanie oddzielona od pozostałych, a postępowanie będzie toczyło się osobno. Oskarżeni nie zostali wymienieni z imion i nazwisk. Wszyscy są podobno doświadczonymi i starszymi członkami personelu w wieku od 60 do 77 lat. Prokurator zarzuca im brak interwencji i ciche przyzwolenie na działania pielęgniarza, aby nie zrujnować reputacji kliniki. Obrońcy oskarżonych zaprzeczają temu i twierdzą, że wszyscy pracownicy zostali oszukani i zmanipulowani przez Hoegela.
Źródło info i foto: o2.pl

Przestępcza praktyka lekarza ze stanu Nowy Jork. Miał przepisać 1,8 mln dawek opioidów. Nie żyje pięć osób

Lekarz ze stanu Nowy Jork, który przepisywał ogromne ilości opioidów, został oskarżony o morderstwo – donoszą amerykańskie media. Przestępcza praktyka George’a Blattiego doprowadziła do śmierci pięciu osób w latach 2016-2018. Recepty wystawiał nawet po tym, jak dowiedział się, że niektórzy z jego pacjentów zmarli.

„Dr George Blatti zignorował powtarzające się ostrzeżenia i przepisał ogromne ilości opioidów i innych leków, które zabiły pięciu pacjentów i zagroziły życiu sześciu innych” – przekazali prokuratorzy z hrabstwa Nassau, cytowani przez telewizję ABC.

George Blatti aresztowany za wystawianie recept na masową skalę. Pięciu jego pacjentów zmarło

„Bloczek z receptami tego lekarza był równie śmiercionośny jak każde inne narzędzie zbrodni” – dodała Madeline Singas, prokuratorka okręgowa hrabstwa Nassau.

W opinii śledczych aresztowany w czwartek 75-letni lekarz pierwszego kontaktu zlekceważył nie tylko prawo, ale i etykę lekarską. W zamian za gotówkę Blatti miał przepisywać opioidy i inne środki m.in. osobom zmagającym się z uzależnieniami. Nie weryfikował też w żaden sposób dokumentacji medycznej czy historii chorób. Zdarzało się, że środki przepisywał „na ślepo”, czyli osobom, których nigdy nie spotkał. Prokuratorzy uważają, że w ciągu pięciu lat lekarz mógł przepisać nawet 1,8 miliona dawek leków.

Wszystkie ofiary otrzymały receptę od medyka na kilka dni przed śmiercią. Blatti kontynuował swoją „praktykę” nawet po tym, gdy dowiedział się o śmierci trzech osób, które zgłosiły się do niego po receptę. Oskarżony miał spotykać się z pacjentami na parkingu jednego z hoteli oraz w kawiarni sieci Dunkin’ Donuts w Rockville Centre.

Blatti nie przyznał się do winy. Jeśli zostanie skazany za najpoważniejszy zarzut, grozi mu maksymalnie 25 lat więzienia. 75-latek po raz pierwszy został aresztowany w 2019 r. i wówczas dobrowolnie zrzekł się prawa do wykonywania zawodu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jeden z łódzkich lekarzy usłyszał 34 zarzuty

Lekarz z Łodzi zatrzymany został kilka dni temu w swoim mieszkaniu. 54-latkowi przedstawiono 34 zarzuty z katalogu czynów korupcyjnych oraz przeciwko wiarygodności dokumentów. Mężczyzna wystawiał zwolnienia wskazujące na niezdolność do pracy oraz udziału w czynnościach procesowych, poświadczając w nich nieprawdę co do stanu zdrowia pacjentów. W niektórych sytuacjach otrzymywał korzyść majątkową. Grozi mu nawet do 10 lat za kratkami.

Policjanci z Wydziału do Walki z Korupcją KWP w Łodzi 9 listopada zapukali do drzwi mieszkania jednego z łódzkich lekarzy. Jak ustalili wcześniej, 54-latek poświadczał nieprawdę w sporządzanej przez siebie dokumentacji medycznej. – Wystawiał on zwolnienia lekarskie bez przeprowadzania badań pacjentów lub wskazując chorobę które pacjent nie miał. Ponadto, korzystając z uprawnień lekarza sądowego wystawiał zaświadczenia o niezdolności do udziału w czynnościach procesowych przed sądem, które były niezgodne z prawdą. W pewnych sytuacjach, w związku z wystawieniem poświadczających nieprawdę zaświadczeń lekarskich, otrzymywał gratyfikację finansową tj. pieniądze, alkohol czy perfumy – opisuje policja.

Łącznie mężczyzna usłyszał 34 zarzuty. Przyznał się do popełnionych czynów. Policjanci przeszukali jego miejsce zamieszkania oraz przychodnie w której pracował, zabezpieczając niezbędną dokumentację. Prokurator zastosował wobec mężczyzny poręczenie w kwocie 25 tys. zł, zawieszenie wykonywania zawodu lekarza, w tym lekarza sądowego oraz zakaz opuszczania kraju. Teraz grozi mu kara nawet do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Strzelanina w Missouri. Planował zamach na szpital, gdzie leczeni są pacjenci z koronawirusem

W amerykańskim stanie Missouri w wymianie ognia z funkcjonariuszami FBI zginął mężczyzna. Podejrzewany był o to, że planował napaść na szpital, gdzie leczeni są pacjenci z koronawirusem. „Chciał skrzywdzić wielu ludzi, atakując placówkę, która w obecnej sytuacji zapewnia krytyczną opiekę medyczną” – przekazało Federalne Biuro Śledcze.

Do strzelaniny doszło we wtorek po południu w mieście Belton w stanie Missouri podczas próby zatrzymania mężczyzny, który od miesięcy był objęty dochodzeniem federalnym w sprawie podejrzenia o związki z terroryzmem. Władze zidentyfikowały go jako 36-letniego Timothy’ego R. Wilsona.

Jak pisze “New York Times”, nie wiadomo, czy zginął on od kuli któregoś z agentów, czy też popełnił samobójstwo.

“Potencjalnie groźny ekstremista”

Mężczyzna od września był obserwowany przez służby, które uznawały go za “potencjalnie groźnego ekstremistę”, wyrażającego rasową i religijną nienawiść – poinformowało FBI w oświadczeniu. Jak dodano, formułowane przez niego groźby uznano za realne zagrożenie.

Według FBI, nim podejrzany zdecydował się przygotować atak na szpital, w którym leczeni są pacjenci chorzy na COVID-19, rozważał on szereg innych celów. Na jego czarnej liście znajdowały się m.in. szkoła, do której uczęszcza wielu czarnoskórych uczniów, meczet oraz synagoga.

“Wilson rozważał różne cele i ostatecznie zdecydował się na szpital rejonowy. Chciał skrzywdzić wielu ludzi, atakując placówkę, która w obecnej sytuacji zapewnia krytyczną opiekę medyczną” – przekazało Federalne Biuro Śledcze.

W ubiegłym tygodniu w związku z pandemią COVID-19, burmistrz Belton wydał mieszkańcom nakaz pozostania w domach. Jak poinformowało FBI, podejrzany stwierdził, że wobec zaostrzenia restrykcji przez miejscowe władze, poczuł się zmuszony do działania. Zapowiedział, że zamierza użyć samochodu pułapki, by spowodować masowe straty w szpitalu.

Według służb mężczyzną kierowały rasistowskie i antyrządowe pobudki.

Nie podano, który szpital miał być celem niedoszłego zamachowca. Poinformowano jedynie, że chodziło o placówkę medyczną w mieście Kansas City w Missouri.

Koronawirus w USA

W ciągu doby ze środy na czwartek w USA zmarło ponad 200 osób zakażonych koronawirusem. Stany Zjednoczone stały się tym samym szóstym krajem, w którym przekroczono liczbę tysiąca ofiar śmiertelnych zainfekowanych SARS-CoV-2. Przed USA liczba tysiąca zmarłych została przekroczona w Chinach, Iranie, Włoszech, Hiszpanii oraz Francji. W Stanach masowo przeprowadzane są testy na koronawirusa. Łączna liczba wykrytych przypadków wynosi ponad 68 tys.

Najgorsza sytuacja panuje w stanie Nowy Jork, na który przypada ponad połowa zdiagnozowanych przypadków w USA. Na terytorium metropolii nowojorskiej, obejmującej stan New Jersey, Long Island i południową część stanu Connecticut, wirusem zakaża się prawie 1 na 1000 osób; to najwyższy wskaźnik w kraju.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nielegalne testy na setkach pacjentów we Francji

We Francji nielegalnie testowano lekarstwo na chorobę Alzheimera. Prób klinicznych dokonywano na osobach cierpiących na tę chorobę i na chorobę Parkinsona. Gdy sprawa ujrzała światło dzienne, natychmiast Krajowa Agencja Bezpieczeństwa Leków i Środków Opieki Zdrowotnej zakazała dalszych praktyk, którym poddano od 350 do 400 pacjentów.

Stojący na czele Fundacji Walki z Alzheimerem, geriatra, profesor Philippe Amouyel całkowicie się zgadza z tą decyzją. Jego zdaniem, prowadzący badania nie przestrzegali podstawowych procedur stosowanych w czasie tego typu prób. Przede wszystkim powinny one być poprzedzone badaniami na zwierzętach, aby stwierdzić czy lek nie powoduje efektów ubocznych zmuszających do natychmiastowego zatrzymania eksperymentu.

Francuska minister zdrowia Agnes Buzyn stwierdziła, że doświadczenia na ludziach bez ich wiedzy są nieetyczne i, że sprawą zajmie się prokuratura. Prowadzący eksperymenty profesor Henri Joyeux, przeciwnik szczepienia prewencyjnego, twierdzi, że badania nie miały charakteru klinicznego lecz naukowy.
Źródło info i foto: interia.pl

Gdańsk: Napaści seksualne w szpitalu psychiatrycznym. Wyniki kontroli

Według wstępnych wyników kontroli w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku, lekarze, przyjmując na oddziały dla dorosłych nieletnich pacjentów, działali w stanie wyższej konieczności. W placówce doszło do trzech napaści seksualnych na nastolatki.

O wynikach pierwszego etapu kontroli przeprowadzanej przez Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego (UMWP) w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku poinformowała we wtorek Dorota Patzer z biura prasowego UMWP.

Kontrola ma związek z trzema napaściami seksualnymi, do których doszło w szpitalu w maju i czerwcu. Ich ofiarami padły nastoletnie pacjentki, które – z braku miejsc na oddziale dziecięco-młodzieżowym, umieszczone zostały – za zgodą rodziców bądź opiekunów prawnych, na oddziałach dla dorosłych.

Patzer poinformowała w komunikacie, że kontrola potwierdziła, iż „na przestrzeni ostatnich 3 lat znacząco wzrosła liczba pacjentów poniżej 18 roku życia, kierowanych do przyjęcia do szpitala”. Wyjaśniła też, że z ustaleń kontroli wynika, iż „dyrekcja szpitala i lekarze działali w stanie wyższej konieczności, przyjmując ‚nadprogramowych’ pacjentów mimo braku miejsc”.

Przypomniała, że dyrekcja szpitala – już w trakcie trwającej kontroli – podjęła decyzję, iż nie będzie przyjmować niepełnoletnich pacjentów na oddziały dla dorosłych. Patzer dodała, że decyzja ta „ogranicza ryzyko nowych zdarzeń niepożądanych o podobnym do odnotowanego charakterze, jest jednocześnie związana z większym ryzykiem niewystarczającego zabezpieczenia pacjentów wymagających pilnego leczenia”.

Zdaniem kontrolerów, konieczne są systemowe zmiany w placówkach zajmujących się leczeniem psychiatrycznym dzieci i młodzieży, w tym ich „trwałe, zwiększone finansowanie” oraz „określenie ogólnopolskich standardów dotyczących opieki nad chorymi”.

„Konieczność opracowania procedury”

Kontrolerzy wskazali też na „konieczność opracowania bardziej szczegółowej procedury postępowania wobec problemu wzrostu liczby pacjentów, przy jednoczesnych ograniczonych zasobach lokalowych i kadrowych podmiotów psychiatrycznych”. „Wraz z dyrekcją szpitala Urząd Marszałkowski podejmie działania mające na celu wzmocnienie powyższych zasobów” – poinformowała w komunikacie Patzer.

Dodała, że UMWP zwróci się też do wojewody pomorskiego z wnioskiem o audyt kliniczny oddziału dziecięcego WSP, który miałby przeprowadzić konsultant z zakresu psychiatrii dzieci i młodzieży. Patzer poinformowała też, że WSP – zgodnie z przepisami prawa oraz przyjętymi przez szpital zasadami, prowadzi rejestr zdarzeń niepożądanych.

Wyjaśniła, że protokół z pierwszego etapu kontroli zostanie we wtorek przekazany dyrekcji WSP, która – zgodnie z prawem, będzie miała siedem dni na ustosunkowanie się do ustaleń.

W ciągu ostatnich kilku tygodni dwie 13-latki i 15-latka umieszczone na oddziałach WSP przeznaczonych dla dorosłych, stały się ofiarami napaści seksualnych, których – zdaniem prokuratury, dopuścili się dwaj inni pacjenci – 26-latek i 37-latek. Dwa śledztwa w tych sprawach prowadzi Prokuratura Rejonowa Gdańsk Wrzeszcz.

„Dramatyczny” brak łóżek

Jak informowało wcześniej biuro prasowe UMWP w gdańskim szpitalu psychiatrycznym przebywa średnio około 350 pacjentów, w tym około 40 na (zapewniającym 35 łóżek) oddziale dziecięco-młodzieżowym. Dyrekcja szpitala wielokrotnie alarmowała UMWP, który jest organem założycielskim placówki oraz NFZ o „dramatycznym” braku łóżek dla najmłodszych chorych.

Biuro prasowe UMWP podawało także, że 29 marca br. Centrala NFZ ogłosiła komunikat, z którego wynikało, iż w przypadku pełnego obłożenia oddziałów młodzieżowych personel szpitalny może umieścić osobę niepełnoletnią na oddziale dla dorosłych. „Komunikat NFZ w żaden sposób nie precyzuje jednak zasad, na jakich powinno się to odbywać” – poinformowało biuro prasowe UMWP.

Biuro podawało też, że w gdańskim WSP pracuje zaledwie dwudziestu lekarzy. Jak wyjaśniano, dzielą oni między siebie pracę na sześciu oddziałach, dyżury dzienne i nocne, a także całodobową obsługę izby przyjęć, na którą codziennie zgłasza się średnio kilkunastu chorych, w tym osoby w stanach ostrych.

Biuro prasowe UMWP informowało również, że gdański szpital psychiatryczny „jest praktycznie jedyną placówką w Trójmieście, która przyjmuje pacjentów w stanach ostrych”.
Źródło info i foto: interia.pl

Kardiochirurg Mirosław G. skazany za korupcję

Kardiochirurg Mirosław G. jest winny przyjęcia w okresie od marca 2005 r. do grudnia 2006 r. od pacjentów i ich rodzin co najmniej 22 tys. zł łapówek – orzekł we wtorek warszawski sąd rejonowy i skazał go za to na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 50 tys. zł grzywny.

Zdaniem sądu kara roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata jest wystarczająco surowa. – Sąd nie ma wątpliwości, że pieniądze były przyjęte od pacjentów w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, dlatego wymierzył mu też karę grzywny – zaznaczyła w uzasadnieniu wyroku sędzia Iwona Hulko.

Zakończony środowym wyrokiem proces rozpoczął się we wrześniu 2016 r. przed Sądem Rejonowym dla Warszawy- Mokotowa. Był to kolejny proces kardiochirurga w tej sprawie po uchyleniu przez sąd II instancji pierwotnego orzeczenia w zakresie części zarzutów korupcyjnych.

Pierwszy proces dr. G. i – wówczas – 20 jego pacjentów był efektem jednej z pierwszych akcji nowo utworzonego wówczas Centralnego Biura Antykorupcyjnego; odbił się szerokim echem wśród opinii publicznej.

W styczniu 2013 r. sąd I instancji skazał dr. G. na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i grzywnę za przyjęcie ponad 17,5 tys. zł od pacjentów. G. został wtedy skazany za część zarzutów korupcyjnych z łącznej liczby 42 zarzutów, jakie usłyszał. Uniewinniono go od 23 zarzutów, m.in. mobbingu wobec podwładnych i z części zarzutów korupcyjnych.

W kwietniu 2014 r. II instancja uchyliła uniewinnienie G. oraz kilku jego pacjentów i zwróciła w tym zakresie sprawę sądowi rejonowemu. Odsyłając do SR sprawę kopert wręczanych dr. G. w jego gabinecie (wręczający twierdzili, że w kopertach były listy polecające lub dokumenty medyczne), sąd odwoławczy wskazywał, że jeśli ktoś idzie do lekarza, to zazwyczaj wyniki badań pokazuje na początku wizyty, a nie zostawia ich na odchodnym. II instancja nie przesądziła, czy doszło do wręczenia korzyści majątkowej; wskazała jednak, że sąd I instancji nie uzasadnił swojego stanowiska.

Zarazem II instancja utrzymała wówczas skazanie lekarza na rok więzienia w zawieszeniu i grzywnę za 18 zarzutów przyjęcia pieniędzy oraz uniewinnienie G. od zarzutu mobbingu, a także od trzech najpoważniejszych zarzutów korupcyjnych – uzależniania od łapówki przyjęcia pacjenta na oddział lub podjęcia się operacji.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Polski pielęgniarz zabijał w Bawarii

Miał się opiekować starszymi, schorowanymi Niemcami, a wysyłał ich na tamten świat. Prokuratura w Monachium oskarżyła właśnie pochodzącego z Polski pielęgniarza Grzegorza W. (36 l.) o zamordowanie sześciu osób i próbę zabójstwa kolejnych sześciu.

Jak ustalili bawarscy śledczy, Grzegorz W. od 2008 roku pracował jako opiekun za granicą. Najpierw w Wielkiej Brytanii, potem w Niemczech. Usługi świadczył w domach emerytów. Zazwyczaj nagle odchodził z miejsc, w których pracował. Znikał, kiedy jego podopieczni trafiali do szpitala. Według prokuratury Grzegorz W. wstrzykiwał swoim ofiarom insulinę. Sześć osób tego nie przeżyło, kolejne sześć uratowali lekarze. Pielęgniarz okradał swoje ofiary. Znaleziono u niego np. karty kredytowe, należące do jednego z zamordowanych. W śledztwie przyznał też, że gdy podopieczny był zamożny, to przeszukiwał jego dom, w poszukiwaniu cennych przedmiotów. Zdaniem monachijskiej prokuratury, to właśnie chciwość była głównym motywem zabójstw

Grzegorz W. twierdzi, że podawał emerytom insulinę, by mogły lepiej spać. Zapewnia, że nie chciał nikomu zrobić krzywdy.

Niewykluczone, że Pielęgniarz Śmierci, jak nazywają go Niemcy, popełniał przestępstwa także na terenie Wielkiej Brytanii, gdzie wcześniej pracował.
Źródło info i foto: se.pl