Stany Zjednoczone przyznały się do tragicznej pomyłki. Zginęli cywile

W ataku drona, przeprowadzonym przez USA w sierpniu w Afganistanie, zginęło dziesięciu cywili, w tym siedmioro dzieci – powiedział w piątek szef Dowództwa Centralnego USA (CENTCOM) gen. Kenneth F. McKenzie. – Był to tragiczny błąd, proszę przyjąć moją szczerą prośbę o wybaczenie – dodał. Jak wskazało dochodzenie prowadzone przez Dowództwo Centralne USA, w nalocie z 29 sierpnia zginęło dziesięć osób. Wśród ofiar było siedmioro dzieci, najmłodsze miało tylko dwa lata.

Atak na rzekomego zamachowca

Amerykańskie służby miały śledzić mężczyznę prowadzącego samochód – który następnie ostrzelano – przez osiem godzin. Osoby decydujące o ostrzale były pewne, że mężczyzna to osoba związana z grupą Państwa Islamskiego Prowincji Chorasan (IS-Ch). To właśnie ta organizacja przyznała się do przeprowadzenia 26 sierpnia zamachów w Kabulu, w których zginęło 13 żołnierzy USA i – jak informuje AP – 169 Afgańczyków.

Gen. Kenneth F. McKenzie oświadczył, że w chwili ataku był przekonany, że „uderzenie to zapobiegło zagrożeniu dla sił (USA) na lotnisku (w Kabulu)”. – Nasze śledztwo wykazało, że był to tragiczny błąd – oznajmił. McKenzie dodał, że uważa teraz, iż jest raczej nieprawdopodobne, by w pojeździe trafionym przez dron byli bojownicy Państwa Islamskiego.

Atak w Kabulu

IS-Ch przyznało się do przeprowadzenia zamachów w Kabulu, w których zginęły w sumie 182 osoby. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dżihadystka prosi Borisa Johnsona o zgodę na powrót do Londynu

Shamima Begum, która w 2015 roku jako 15-letnia uczennica wyjechała z Wielkiej Brytanii, aby dołączyć do Państwa Islamskiego, poprosiła o przebaczenie i zaapelowała do brytyjskiego premiera Borisa Johnsona, by pozwolił jej wrócić do Londynu.

Nikt nie może mnie nienawidzić bardziej niż sama siebie nienawidzę za to, co zrobiłam i wszystko, co mogę powiedzieć, to przepraszam i po prostu dajcie mi drugą szansę – powiedziała w wyemitowanym w środę w stacji ITV programie „Good Morning Britain” 21-letnia obecnie Begum, która przebywa w Syrii w obozie dla uchodźców. W lutym tego roku brytyjski Sąd Najwyższy orzekł, że nie może ona wrócić do Wielkiej Brytanii, by zaskarżyć decyzję o odebraniu jej obywatelstwa tego kraju.

Przekonywała, że została wykorzystana i zmanipulowana, aby wyjechać do Syrii i nie zdawała sobie strawy, że Państwo Islamskie jest „sektą śmierci”. Jedyną zbrodnią, jaką uważam, że popełniłam, było bycie na tyle głupią, by dołączyć do ISIS (Państwa Islamskiego) – mówiła Begum, która podczas rozmowy ubrana była w zachodnim stylu – w czapeczkę z daszkiem i krótką bluzkę bez rękawów.

Popełniłam błąd w bardzo młodym wieku. Wiem, że Brytyjczykom jest bardzo trudno spróbować mi wybaczyć, ponieważ żyli w strachu przed ISIS i stracili bliskich z powodu ISIS, ale ja również żyłam w strachu przed ISIS i również straciłam bliskich z powodu ISIS, więc mogę rozumieć, co czuli. Wiem, że bardzo trudno jest im mi wybaczyć, ale z głębi serca mówię, że jest mi bardzo przykro, jeśli kogokolwiek uraziłam, przychodząc tutaj i jeśli kogokolwiek uraziłam tym, co powiedziałam – mówiła Begum. W Syrii wyszła ona za mąż za bojownika ISIS, z którym miała troje dzieci, jednak wszystkie zmarły. W przeszłości mówiła m.in., że zamach terrorystyczny w Manchesterze, w którym w 2017 r. zginęły 22 osoby, był usprawiedliwiony.

Zapytana, dlaczego nie pojedzie do Bangladeszu, którego jest obywatelką, powiedziała: Jak kraj taki jak Wielka Brytania, który nie wierzy w karę śmierci, jak może oczekiwać, że pojadę do kraju, w którym zostanę zabita?.

Dżihadystka apeluje do Johnsona

Begum zwróciła się też bezpośrednio do Johnsona, by pozwolił jej wrócić. Najwyraźniej nie radzicie sobie się z ekstremizmem i terroryzmem w swoim kraju, a ja chcę pomóc w tym, opowiadając wam moje własne doświadczenia, co mówią i jak przekonują ludzi do przyjazdu do miejsc takich jak Syria, i bardzo mogłabym wam w tym pomóc, ponieważ wyraźnie nie wiecie, co robicie w walce z terroryzmem i chcę pomóc – mówiła.

Odnosząc się do wywiadu udzielonego przez Begum, Sajid Javid, obecny minister zdrowia, który jako szef resortu spraw wewnętrznych podjął w 2019 r. decyzję o odebraniu jej brytyjskiego obywatelstwa, powiedział, że decyzja ta była zarówno zgodna z prawem, jak i moralnie słuszna. Nie będę wchodził w szczegóły sprawy, ale powiem, że na pewno nie widzieliście tego, co ja widziałem. Gdybyście wiedzieli, co ja wiedziałem, to wiem – bo jesteście rozsądnymi, odpowiedzialnymi ludźmi – że podjęlibyście dokładnie taką samą decyzję – nie mam co do tego wątpliwości – powiedział.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Napastnik z Nowej Zelandii zastrzelony

Ekstremista, który dokonał tego ataku terrorystycznego, jest obywatelem Sri Lanki, który przybył do Nowej Zelandii 10 lat temu i od pięciu lat był obiektem zainteresowania służb specjalnych – powiedziała na konferencji prasowej premier Jacinda Ardern. Uzupełniła, że nie może podawać szczegółów dotyczących działań służb wobec zastrzelonego terrorysty, ale był on „wyznawcą brutalnej ideologii inspirowanej Państwem Islamskim”. Trzy z zaatakowanych osób są w stanie krytycznym, jedna w ciężkim, dwie w umiarkowanym – poinformowało pogotowie ratunkowe.

Napastnik, który ranił nożem sześć osób w supermarkecie w Auckland w piątek, był ekstremistą inspirującym się Państwem Islamskim – przekazała premier Nowej Zelandii Jacinda Ardern. Mężczyzna był pod stałą obserwacją służb, policja zastrzeliła go minutę po tym, jak rozpoczął atak – dodała.

Napastnik nie mógł być, zgodnie z prawem, więziony, ponieważ nie uczynił nic, za co można by go skazać, ale z powodu swojego radykalizmu był pod nieustanną obserwacją służb – przekazała Ardern. Dodała, że informowano ją o działaniach podejmowanych wobec tego człowieka.
Źródło info i foto: interia.pl

Nożownik zaatakował w sklepie w Auckland. Jest sympatykiem ISIS

Do ataku nożownika doszło w supermarkecie w nowozelandzkim Auckland. Napastnik został zabity przez policjantów. Jak przekazali funkcjonariusze, sześć osób zostało rannych. Na nagraniach w mediach społecznościowych widać spanikowany tłum wybiegający z centrum handlowego LynnMall w Auckland. Jak przekazała policja, mężczyzna ranił co najmniej sześć osób. Poszkodowanych zabrano do szpitala; troje rannych jest w stanie krytycznym.

Miejscowe władze poinformowały, że napastnik został zastrzelony. Nie podano, czy w incydencie brał udział więcej niż jeden napastnik, nie przedstawiono także motywów jego działań.

Na miejscu pozostaje ciężko uzbrojona policja i karetki pogotowia. „Sprawa jest teraz w rękach policji i będziemy nadal zapewniać im naszą pełną pomoc” – podało centrum handlowe w oświadczeniu na Facebooku.

Niektórzy ze świadków mówią, że widzieli leżące na ziemi ofiary z ranami kłutymi, inni, że wybiegając z supermarketu, słyszeli strzały.
Źródło info i foto: TVP.info

IS przyznało się do poniedziałkowego ostrzału lotniska w Kabulu

Agencja medialna islamistów Amak, przekazała informację, że to Państwo Islamskie (IS) przeprowadziło ostrzał rakietowy Kabulu. Pięć spośród sześciu pocisków zostało przechwyconych przez amerykański system przeciwrakietowy. Według komunikatu IS, który nie zawiera żadnych szczegółów, w kierunku lotniska w Kabulu wystrzelono sześć pocisków typu Katiusza. Ostrzał nie powstrzymał regularnych wylotów amerykańskich samolotów transportowych C-17, które ewakuowały kolejne grupy ludzi – podaje AP.

W Kabulu pozostało jeszcze 300 żołnierzy USA

Przedstawiciel amerykańskiej administracji oznajmił, że „główny personel dyplomatyczny” USA został już ewakuowany z Kabulu. W niedzielę sekretarz stanu USA Antony Blinken oświadczył, że na miejscu pozostaje jeszcze 300 żołnierzy amerykańskich. Ostatnią fazę operacji utrudnił zamach terrorystyczny w rejonie lotniska w Kabulu z ub. czwartku, do którego przyznało się tzw. Państwo Islamskie Chorasanu (IS – K). Zginęło ponad 100 osób, w tym 13 żołnierzy USA i 2 brytyjskich.

W niedzielę Pentagon poinformował o zniszczeniu przy pomocy drona pojazdu wypełnionego materiałami wybuchowymi, który miał jechać w kierunku lotniska.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rośnie liczba ofiar zamachu w Kabulu

Liczba amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli w wyniku zamachu Państwa Islamskiego w Kabulu, wzrosła do 13 – podała w czwartek agencja Reutera i inne media, powołując się na źródła w administracji USA. 14 innych członków sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych jest rannych.

Informacji tej nie potwierdziła podczas konferencji prasowej rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki, odsyłając pytanie do oficjeli Pentagonu. Informacje o śmierci 13. żołnierza podały m.in. Reuters i telewizja Fox News.

Nadal nieznana jest całkowita liczba afgańskich ofiar dwóch zamachów w pobliżu lotniska w Kabulu. Według „Wall Street Journal”, który powołuje się na przedstawiciela afgańskich służb medycznych, liczba ta wynosi co najmniej 90, zaś co najmniej 150 osób zostało rannych.

Państwo Islamskie (IS) wzięło na siebie odpowiedzialność za czwartkowy zamach bombowy w pobliżu lotniska w stolicy Afganistanu Kabulu – poinformował organ propagandowy IS agencja Amak na swoim kanale w komunikatorze Telegram.

Zamachowiec samobójca z IS „zdołał dotrzeć do dużego zgromadzenia tłumaczy i współpracowników armii amerykańskiej” przed hotelem Baron niedaleko lotniska w Kabulu i „zdetonował wśród nich pas szahida, zabijając około 60 osób i raniąc ponad 100 innych, w tym bojowników talibskich” – podała agencja Amak.

Rzecznik amerykańskiego resortu obrony John Kirby mówił, że pod lotniskiem w Kabulu doszło do dwóch eksplozji w ramach „złożonego zamachu”, w którym ucierpieli cywile i żołnierze USA. Jedna z eksplozji wydarzyła się pod Abbey Gate, jednym z głównych wejść na lotnisko, gdzie gromadzili się ludzie. Do drugiego wybuchu doszło pod hotelem Baron, ok. 300 metrów dalej. Hotel ten był używany przez służby brytyjskie do wstępnego sprawdzania Afgańczyków przeznaczonych do ewakuacji. Według doniesień medialnych doszło również do trzeciej eksplozji. 

Prezydent USA Joe Biden skomentował już tragedię w Kabulu. – Nie zapomnimy tego, nie wybaczymy, zmusimy was, byście za to zapłacili – powiedział podczas czwartkowego wystąpienia w Białym Domu, zwracając się do sprawców zamachu z Kabulu.

Biden powiedział, że bierze odpowiedzialność „za wszystko, co się dotychczas wydarzyło”. Stwierdził jednocześnie, że zamach nie zmienił jego zdania na temat wycofania wojsk z Afganistanu, powtarzając swój argument, że jedyną alternatywą dla wyjścia zgodnie z umową zawartą z talibami przez Donalda Trumpa było wysłanie dodatkowych wojsk i narażenie ich na niebezpieczeństwo.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Andrzej Duda potępił zamachy w Kabulu

Polski prezydent potępił zamachy terrorystyczne w Kabulu i zapewnił o wsparciu dla „amerykańskich i afgańskich przyjaciół”. Wyraził także współczucie dla bliskich ofiar zamachów. W ataku, za które odpowiedzialność wzięło tzw. Państwo Islamskie, zginęło co najmniej 90 osób, w tym 13 amerykańskich żołnierzy.

Prezydent Andrzej Duda potępił zamach terrorystyczny przed lotniskiem w Kabulu i wyraził solidarność z Amerykanami i Afgańczykami. Co najmniej 90 osób zginęło, a ponad 150 zostało rannych w wyniku eksplozji w pobliżu lotniska w Kabulu. Wśród ofiar jest 13 amerykańskich żołnierzy. Talibowie poinformowali, że zginęło też co najmniej 28 bojowników.

„Potępiam w najostrzejszy sposób ohydne ataki na lotnisku w Kabulu, które skutkowały dziesiątkami ofiar, w tym żołnierzami naszej sojuszniczej armii USA” – napisał prezydent. Zapewnił, że modli się za rodziny osób dotkniętych tym „aktem tchórzostwa”. „Polska wspiera naszych amerykańskich i afgańskich przyjaciół” – napisał.

Do przeprowadzenia zamachu przyznał się odłam tak zwanego Państwa Islamskiego. Do ataku doszło w miejscach, w których tysiące Afgańczyków czekały, aby móc wejść na lotnisko i ewakuować się z kraju. Zamachowcy zdetonowali ładunki wybuchowe w dwóch miejscach – przy jednym z wejść do portu lotniczego i w pobliżu hotelu, gdzie przyjmowano wnioski o ewakuację.

Także szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau złożył kondolencje po zamachu w stolicy Afganistanu. „Jestem oburzony i głęboko zasmucony dzisiejszym zamachem terrorystycznym na lotnisku w Kabulu. Łączę się w żałobie z rodzinami poległych amerykańskich żołnierzy i Afgańczyków, rannym życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Polska stoi zdecydowanie u boku swoich sojuszników w walce przeciwko terrorowi”- napisał na Twitterze minister Rau.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden przekazał kondolencje rodzinom ofiar i zapowiedział odwet na organizatorach zamachów. Podtrzymał zasadność decyzji o wycofaniu wojsk z Afganistanu i poinformował o kontynuowaniu ewakuacji.

Talibowie, którzy w połowie sierpnia przejęli kontrolę nad Kabulem twierdzą, że to obecność amerykańskich wojsk doprowadziła do zamachu. – Gdy tylko obce wojska wyjadą, nie będzie już takich sytuacji – powiedział Abdul Kahar Balkhi.

Anonimowy dyplomata NATO z kolei stwierdził, że talibowie powinni przeprowadzić śledztwo w sprawie działalności odłamu tak zwanego Państwa Islamskiego w Kabulu. W ostatnich tygodniach uwolnili bowiem z więzień wiele osób. Ponoszą więc odpowiedzialność za bezpieczeństwo w kraju.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Podwójny zamach na lotnisku w Kabulu

Liczba amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli w wyniku zamachu Państwa Islamskiego w Kabulu, wzrosła do 13 – podała w czwartek agencja Reutera i inne media, powołując się na źródła w administracji USA. 14 innych członków sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych jest rannych.

Informacji tej nie potwierdziła podczas konferencji prasowej rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki, odsyłając pytanie do oficjeli Pentagonu. Informacje o śmierci 13. żołnierza podały m.in. Reuters i telewizja Fox News.

Nadal nieznana jest całkowita liczba afgańskich ofiar dwóch zamachów w pobliżu lotniska w Kabulu. Według „Wall Street Journal”, który powołuje się na przedstawiciela afgańskich służb medycznych, liczba ta wynosi co najmniej 90, zaś co najmniej 200 osób zostało rannych.

Jak podał rzecznik Pentagonu John Kirby, jedna z eksplozji miała miejsce pod Abbey Gate, jednym z głównych wejść na lotnisko, gdzie gromadzili się ludzie. Do drugiego wybuchu doszło pod hotelem Baron, ok. 300 metrów dalej. Hotel ten był używany przez służby brytyjskie do wstępnego sprawdzania Afgańczyków przeznaczonych do ewakuacji.

Państwo Islamskie (IS) wzięło na siebie odpowiedzialność za czwartkowy podwójny zamach bombowy w stolicy Afganistanu Kabulu – poinformował organ propagandowy IS agencja Amak.

Wcześniej wysokiej rangi przedstawiciele administracji USA powiedzieli, że mimo, iż dotąd nikt nie przyznał się do zorganizowania ataków w pobliżu lotniska w Kabulu, to jednak wszelkie ustalenia wywiadu wskazują na to, że dokonali ich dzihadyści IS-Ch – pisze „USA Today”.

IS-Ch, działające w Afganistanie i Pakistanie, uznaje talibów, znanych z brutalności, za niewystarczająco pobożnych muzułmanów. Obie grupy atakują się wzajemnie – podaje amerykański dziennik.

Jest to najbardziej radykalna i agresywna spośród wszystkich islamistycznych organizacji działających w Afganistanie – wyjaśnia BBC.

Grupa IS-Ch powstała w styczniu 2015 roku, gdy IS odnosiło militarne sukcesy w Iraku i Syrii, zanim kalifat, który ugrupowanie to chciało ustanowić na tym terenie, został pokonany przez międzynarodową koalicję pod egidą USA.

Bojownicy IS-Ch zostali zrekrutowani spośród afgańskich i pakistańskich dżihadystów, a zwłaszcza dezerterów z ruchu talibów, którzy uważali, że nie jest to organizacja wystarczająco radykalna – podaje BBC.

Były główny specjalista CIA ds. terroryzmu w regionie Afganistanu Douglas London powiedział w wywiadzie dla „USA Today”, że teraz, gdy afgański rząd został obalony, IS-Ch stanie się szczególnie niebezpieczne.

Zdaniem Londona dżihadyści IS-Ch zachowali zdolność bojową mimo wielu prób wyeliminowania ich zarówno przez siły USA, jak i talibów. „Dlatego też oni i talibowie są śmiertelnymi wrogami – IS-Ch jest rywalem (talibów), konkurującym o władzę, środki i zdobycze materialne, choć są stosunkowo małą grupą” – dodał London.

Media przypominają, że dżihadyści z tego ruchu są szczególnie okrutni. 8 maja zaatakowali szkołę dla dziewcząt w Kabulu. Zginęło co najmniej 68 osób, w większości były to dziewczynki. Była to szkoła Hazarów – szyickiej mniejszości etnicznej, którą sunnickie IS-Ch obiera za cel.

W maju 2020 roku jego bojownicy zaatakowali hazarską klinikę położniczą i zabili 24 osoby, w tym niemowlęta, matki i personel medyczny.

W odróżnieniu od talibów, zainteresowanych tylko przejęciem pełnej władzy w Afganistanie, IS-Ch stanowi część globalnej siatki terrorystycznej, która stara się obierać za cele ataków przedstawicieli Zachodu, organizacji międzynarodowych i humanitarnych – wyjaśnia BBC.

Bazą IS-Ch jest położona na wschodzie Afganistanu prowincja Nangarhar. W pewnym okresie ugrupowanie to liczyło około 3 tys. bojowników, ale ocenia się, że jest teraz mniej liczne – pisze BBC.

Według afgańskiego urzędnika, na którego powołuje się AP, w czwartkowym zamachu zginęło co najmniej 60 Afgańczyków, a 143 osoby zostały ranne. Pentagon poinformował o śmierci 12 amerykańskich żołnierzy. 15 Marines zostało rannych.
Źródło info i foto: Bankier.pl

Atak terrorystyczny na przedmieściach Bagdadu

W poniedziałek po południu na ruchliwym targowisku na przedmieściach Bagdadu doszło do ataku terrorystycznego. Na skutek wybuchu zginęło co najmniej 28 osób, a około 50 zostało rannych. Nikt nie wziął odpowiedzialności za przeprowadzenie zamachu.

Zamach miał miejsce w przeddzień najważniejszego święta muzułmanów Id al-Adha (związanego z pielgrzymką do Mekki). Na targowisku w momencie zamachu przebywało wiele kobiet i dzieci. Co najmniej 28 osób zginęło, a dziesiątki zostały rannych – podaje agencja Reuters. Wybuch był tak silny, że stan hospitalizowanych rannych jest krytyczny.

Do tej pory nikt nie wziął odpowiedzialności za przeprowadzenie zamachu. Wcześniej w okolicy ataków terrorystycznych dokonywało Państwo Islamskie. Przypomnijmy, że w styczniu doszło do najpoważniejszego od trzech lat wybuchu w handlowej dzielnicy Bagdadu, w którym zginęło ponad 30 osób.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Francuski dziennikarz Olivier Dubois porwany w Mali. Błaga o pomoc

Olivier Dubois został porwany w kwietniu przez bojowników islamskich w mieście Gao na północnym wschodzie Mali. Po miesiącu od porwania w internecie pojawiło się w krótkie nagranie wideo, w którym dziennikarz apeluje do francuskich władz o pomoc. Pracujący dla magazynów „LePoint Afrique” oraz „Liberartion” dziennikarz został porwany 8 kwietnia. W środę w internecie pojawił się 21-sekundowy filmik z jego udziałem, w którym prosi o pomoc.

Apel o pomoc

– Nazywam się Olivier Dubois. Jestem Francuzem. Jestem dziennikarzem. Zostałem porwany w Gao 8 kwietnia przez JNIM (ang. GSIM – Grupę Wsparcia Islamu i Muzułmanów, filię Al-Kaidy w Mali – red.). Zwracam się do mojej rodziny, moich przyjaciół i francuskich władz, aby zrobiły wszystko, co w ich mocy, aby mnie uwolnić – mówi Dubois w nagraniu udostępnionym w mediach społecznościowych.

Autentyczność filmu potwierdził sekretarz generalny „Reporterów Bez Granic” Christophe Deloire.

„Zostaliśmy poinformowani o porwaniu dwa dni po zaginięciu dziennikarza. W porozumieniu z jego pracodawcami postanowiliśmy wtedy nie informować o tym zdarzeniu, aby nie przeszkadzać w pozytywnym załatwieniu sprawy” – napisał na Twitterze.

„Wzywamy do uwolnienia dziennikarza. Prosimy władze malijskie i francuskie, aby zrobiły wszystko, co w ich mocy, aby tak się stało” – dodał.

Póki co ani władze malijskie, ani francuskie MSZ nie odniosło się do sprawy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl