Para usłyszała 572 zarzuty za oszustwa

34-latek i jego 28-letnia partnerka wyłudzali dane osobowe, aranżując m.in. fikcyjny wynajem mieszkania. Kobieta umawiała się też na spotkania towarzyskie tylko po to, by od mężczyzn wyłudzić dane potrzebne do zawarcia pożyczek. Para wykorzystywała też dane najbliższych osób z rodziny. W sumie przedstawiono jej 572 zarzuty. Oficer prasowy olsztyńskiej policji Rafał Prokopczyk poinformował, że oskarżeni posługiwali się dokumentami tożsamości należącymi do przypadkowo poznanych osób. – Nawiązywali kontakty towarzyskie, a nawet podawali dane najbliższych członków swojej rodziny – powiedział policjant.

Przyznał, że 28-latka nawiązywała z mężczyznami towarzyskie relacje wyłącznie po to, by wyłudzić od nich dane, na podstawie których mogła zaciągnąć pożyczkę. Para oferowała też w internecie wynajem mieszkania (które sama wynajmowała) tylko po to, by zawrzeć z zainteresowanymi osobami umowę.
Źródło info i foto: interia.pl

Zaginione dziecko odnalezione po 40 latach

CNN opisuje szczegóły tragedii, która rozegrała się ponad 40 lat temu. W 1981 roku w USA natrafiono na ciała zamordowanej pary. Zwłok dziecka pary ani miejsca jego ewentualnego pobytu nie ustalono. Do teraz. Policja poinformowała, że doszło do przełomu. Po ponad czterech dekadach odnaleziono córkę zamordowanych. Tina Gail Linn Clouse i Harold Dean Clouse Jr. z Florydy zostali znalezieni martwi w 1981 roku w zalesionym terenie w Houston w Teksasie. Choć wszczęto śledztwo, mające na celu wyjaśnienie tajemniczej zbrodni, długo nie udawało się ustalić, kim jest zamordowana para.

Jak wynika z relacji rodzin ofiar, ostatnia wiadomość od pary pochodzi z października 1980 roku. Od tamtej chwili młodzi ludzie nigdy nie skontaktowali się ze swoją rodziną. Do rodziny odezwała się jednak sekta religijna, która zawiadomiła, że Tina Gail Linn Clouse i Harold Dean Clouse Jr. przyłączyli się do ich ruchu i zrywają więzy rodzinne. Rozmówczyni przedstawiła się jako „siostra Susan”.

Wspomniana koczownicza grupa religijna pojawia się w tej sprawie dwukrotnie. Kobiety, które same deklarowały związki z sektą, miały przynieść dziecko do jednego z kościołów w Arizonie. Po latach okazało się, że wspomnianym dzieckiem jest córka zamordowanej w Houston pary. Przełomu dokonano dzięki badaniom DNA.

Kobieta, po ponad 40 latach, dowiedziała się o swoim pochodzeniu i nawiązała kontakt z członkami swojej biologicznej rodziny. Jak dodaje CNN, cała rodzina zamordowanych nie poddawała się i przez lata usiłowała ustalić, co się stało z ich bliskimi.

Policja poinformowała, że choć sprawa ma częściowo szczęśliwy finał, nie kończy jeszcze swojego biegu. Śledczy poprosili o pomoc wszystkie osoby, które mogą posiadać informacje o zamordowanej parze i szczegółach tajemniczych zdarzeń sprzed czterech dekad.
Źródło info i foto: interia.pl

Śmierć pary młodych Polaków w Holandii. „Nic nie wskazuje na popełnienie przestępstwa”

„Szczęśliwa para, która miała przed sobą długą przyszłość” – pisze holenderski dziennik “Algemeen Dagblad” o młodych mieszkańcach powiatu przeworskiego, których ciała odnaleziono w sobotę w Holandii.

W poniedziałek niderlandzka policja potwierdziła PAP, że odnalazła w sobotę ciała zaginionej pary Polaków. Byli oni poszukiwani od ubiegłego czwartku, po tym gdy rodzice zgłosili ich zaginięcie polskiej policji.

21-letni Konrad M. i 20-letnia Wiktoria M. wyjechali do pracy w Niderlandach. Ich zwłoki odnaleziono na terenie gruntów rolnych w Dronten. Trwa dochodzenie dotyczące określenia dokładnej przyczyny śmierci ofiar, ale na razie nic nie wskazuje na popełnienie przestępstwa – powiedział PAP w poniedziałek Remco van Straaten, rzecznik prasowy policji w Utrechcie.

Dziennik „Algemeen Dagblad” informuje, że para pracowała od początku grudnia w firmie pakującej w Lelystad. Młodzi Polacy byli zatrudnieni za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej Get Work.

Byli dobrymi, zaangażowanymi pracownikami – powiedział gazecie Sytze Bril z Get Work. Firma, podobnie jak rodzice pary, utraciła z nimi kontakt 31 stycznia.

Zmarłych wspomina także właściciel warsztatu samochodowego w Dronten, który naprawiał ich samochód. Para miała go odebrać w zeszłym tygodniu. To takie smutne, mieli przed sobą całe życie – powiedział „AD”, gdy dowiedział się o śmierci Polaków.

Z informacji przekazanej we wtorek PAP przez policję wynika, że nadal nie wiadomo, co było przyczyną śmierci i dlaczego Polacy znajdowali się na terenie, na którym odnaleziono ich ciała.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Próbowali wyłudzić 5,1 mln z funduszy covidowych. Grozi im 30 lat więzienia

Według Departamentu Sprawiedliwości USA para z Wirginii przyznała się do złożenia co najmniej 40 fałszywych wniosków pożyczkowych o łącznej wartości ponad 5,1 miliona dolarów z funduszy przeznaczonych na pomoc osobom dotkniętym pandemią COVID-19 – podaje agencja Associated Press. Grozi im do 30 lat pozbawienia wolności. Malik Mitchum (26 lat) i Jenna Mitchum (25 lat) złożyli ponad 40 fałszywych wniosków, ubiegając się o fundusze przeznaczone dla osób dotkniętych epidemią COVID-19 oraz klęskami żywiołowymi. Tym sposobem próbowali wyłudzić 5,1 mln dolarów. Ostatecznie instytucje finansowe państwa zostały narażone na ponad 1,4 mln dolarów.

Jak podaje Departament Sprawiedliwości USA, para przez długi czas utrzymywała, że są właścicielami co najmniej pięciu małych firm, podczas gdy Malik Mitchum był w rzeczywistości młodszym szeregowym Sił Powietrznych USA, a Jenna Mitchum była bezrobotna. Prokurator Generalny 17 maja 2021 roku powołał organ ds. zwalczania oszustw COVID-19, który analizuje wszystkie wnioski w celu zapobiegania wyłudzeń.

Od marca 2020 roku do maja 2021 roku małżeństwo Malik i Jenna Mitchum złożyli co najmniej 19 fałszywych wniosków o świadczenia pożyczkowe, które mają na celu zapewnienie wsparcia małym firmom w czasie pandemii COVID-19. Są także oskarżeni o próbę ponad 20 innych wyłudzeń, które zidentyfikowano na podstawie adresów IP wykorzystywanych do składania dokumentów o pomoc lub transferów gotówki. Jak ustalili prokuratorzy, para wydała większość pieniędzy na luksusowe zakupy, takie jak zegarek firmy Rolex o wartości prawie 39 000 USD, w przeliczeniu ponad 150 tys. zł.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Miami: Para porwała i torturowała mężczyznę przez trzy dni

Para 50-latków z Miami porwała, po czym przez trzy dni torturowała mężczyznę. Na koniec kazali mu wypić wybielacz. Zostali aresztowani tydzień później i odpowiedzą przed sądem za usiłowanie zabójstwa. 56-letni Occius Dorsainvil i 52-letnia Marie Dorsainvil z nieznanych policji powodów zwabili mężczyznę do apartamentów The Villages w Miami 28 grudnia. Trzymając go na muszce, skuli i zamknęli w jednym z mieszkań, po czym wielokrotnie zastraszali.

Według ustaleń śledczych, po ponad dwóch dniach para zażądała by mężczyzna oddał im swój samochód w zamian za wolność. Zanim jednak opuścili mieszkanie, zmusili mężczyznę do wypicia mieszanki rumu i wybielacza. Po jakimś czasie mężczyźnie udało się wydostać z mieszkania, ale był w bardzo złym stanie. Na ulicy zauważył go przechodzeń. – Wyglądał jakby został postrzelony albo dźgnięty nożem, później zorientowałem się, że to krew z wymiocinami – miał zeznać świadek. 

Na miejsce została wezwana pomoc, a mężczyzna został przewieziony do szpitala. Jego stan zdrowia pozostaje nieznany. 

Aresztowanie 

Małżeństwo Dorsainvil udało się aresztować tydzień później. 56-latka oskarżono o próbę morderstwa drugiego stopnia, ponadto przedstawiono mu zarzuty kradzieży samochodu, porwania, manipulacji, wymuszeń i rozbojów. 52-latka odpowie za próbę morderstwa, kradzież i porwanie. Obojgu przyznano możliwość opuszczenia aresztu za kaucją w wysokości odpowiednio 50 i 35 tysięcy dolarów. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Niemcy: 18-latek zabił parę znanych lekarzy

Do makabrycznego zabójstwa pary znanych i lubianych lekarzy doszło w Mistelbach w Niemczech. Ciała małżeństwa znaleziono w piwnicy ich domu. Godzinę później na policję zgłosił się 18-letni chłopak i przyznał do zabójstwa rodziców swojej dziewczyny.

W niedzielny poranek 9 stycznia niemiecką miejscowość Mistelbach wstrząsnęło doniesienie o makabrycznym morderstwie. W jednym z domków jednorodzinnych znaleziono ciała zamordowanego małżeństwa. Ofiarami okazała się pora znanych i w lubianych w okolicy lekarzy.

Pod numer alarmowy zadzwonił sąsiad, który usłyszał krzyki i wołanie o pomoc dobiegające z ich posiadłości. Wysłani na miejsce policjanci znaleźli ciała zamordowanych małżonków. Według różnych źródeł funkcjonariusze znaleźli ciała medyków w piwnicy, a według innych w sypialni. Kluczowa informacja potwierdza się jednak we wszystkich przekazach: na ciałach zamordowanych widoczne były obrażenia zadane ostrym narzędziem.

Jak podała prokuratura w poniedziałek 10 stycznia, podejrzanym o zabójstwo jest osiemnastolatek. Chłopak sam zgłosił się na policję, około trzy godziny po zajściu. W trakcie dochodzenia wyszło na jaw, że młody mężczyzna jest chłopkiem 16-letniej córki zamordowanych. Po kłótni ze swoimi rodzicami, nastolatek przeprowadził się do domu lekarzy. W święta Bożego Narodzenia był z nim widziany w kościele na nabożeństwie. W rozmowie z dziennikarzami gazety „Bild” sąsiedzi zamordowanych powiedzieli, że rodzina lekarzy przyjęłą nastolatka „jak własnego syna”.

Policja wyklucza, by 16-latka miała coś wspólnego z zabójstwem. Jednocześnie śledczy przyznają, że w chwili śmierci rodziców była w domu, podobnie jak troje jej młodszego rodzeństwa. Najmłodsze z nich ma zaledwie 5 lat.
Źródło info i foto: wp.pl

Wysadzali bankomaty. Policja zatrzymała 2 osoby w Częstochowie

Jak informuje śląska policja, 28-letnia kobieta i jej 38-letni partner mieli wysadzić bankomat w Częstochowie, a także w Lisowicach, oddalonych od Częstochowy o ok. 40 km. Parze nie udało się jednak dostać do pieniędzy znajdujących się w urządzeniach.

Zdarzenie miało miejsce w niedzielę 19 grudnia przy ulicy Kiedrzyńskiej w Częstochowie. Jak poinformowała śląska policja, do wybuchu doszło rano. Osobom, które wysadziły bankomat, nie udało się jednak dobrać do pieniędzy. Już następnego dnia śledczy zatrzymali dwie osoby podejrzewane o wysadzenie bankomatu.

„Ze wstępnych ustaleń wynikało, że osoby ubrane w kominiarki doprowadziły do wybuchu urządzenia służącego do wypłaty pieniędzy i oddaliły się w nieznanym kierunku. Policjanci pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Częstochowie zabezpieczyli ślady, wykonali oględziny i rozpoczęli poszukiwania sprawców. Jak się okazało, do podobnego zdarzenia doszło godzinę wcześniej w Lisowicach w powiecie lublinieckim” przekazała policja.

Śledczy dokonali analizy materiału dowodowego i już następnego dnia zatrzymali 28-letnią kobietę i 38-letniego mężczyznę. Jak podaje policja, para przyznała się do winy i została objęta policyjnym dozorem.

Kobieta i mężczyzna usłyszeli zarzuty „usiłowania kradzieży z włamaniem do dwóch bankomatów i zniszczenia mienia”. Policja poinformowała także, że za popełniony czyn sprawcom może grozić do 10 lat więzienia. Para została objęta policyjnym dozorem i – jak przekazali funkcjonariusze – „pięć razy w tygodniu muszą meldować się na komisariacie”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ciała dwóch osób w jednym z domów na Śląsku

W jednym z domów w Mazańcowicach koło Bielska-Białej znaleziono zwłoki pary 69-latków. Rzecznik bielskiej policji asp. szt. Roman Szybiak poinformował w sobotę, że sprawę badają śledczy.

– Okoliczności, które zastali policjanci nie wskazują, że mogło dojść do przestępstwa. Nic nie zostało splądrowane. Dom był zamknięty. Prokurator zarządził sekcję zwłok – powiedział rzecznik bielskiej policji asp. szt. Roman Szybiak. Zwłoki znaleziono w piątek późnym wieczorem.

Szybiak dodał, że strażacy sprawdzali, czy w budynku występowało stężenie tlenku węgla, ale pomiary nie wykazały go.
Źródło info i foto: interia.pl

Atak na polską parę na Dominikanie

Para z Polski w czasie wakacji na Dominikanie została zaatakowana przez uzbrojonego mężczyznę, który chciał ich obrabować i zgwałcić kobietę. Udało im się uciec, choć polski turysta został ranny. Według ich relacji trudno było im uzyskać wsparcie od polskich placówek dyplomatycznych. Pan Łukasz spędzał z narzeczoną wakacje na Dominikanie. W sobotę – jak relacjonował w rozmowie z Onetem – w trakcie spaceru plażami zaczepił ich mężczyzna z bronią i w stroju przypominającym mundur. Początkowo wzięli go za ochroniarza, ponieważ wyszedł z opuszczonego budynku, który wyglądał jak hotel.

Jednak napastnik zażądał od nich pieniędzy, a później zaczął molestować kobietę. Grożąc im bronią zabrał parę do opuszczonego budynku. Pan Łukasz relacjonował, że proponował mężczyźnie, że odda mu wszystko, co ma przy sobie: pieniądze, telefon. Jednak napastnik zamierzał zgwałcić jego narzeczoną.

Wywiązała się szamotanina. Napastnik wystrzelił z broni w kierunku głowy, ale chybił. Ranił jednak Polaka maczetą w stopę. W końcu parze udało się uciec i po dwóch godzinach dostać do hotelu. Jednak bali się dalej o swoje bezpieczeństwo i postanowili zgłosić się po pomoc do polskich służb dyplomatycznych oraz jak najszybciej wyjechać z Dominikany. W obawie przed napastnikiem i jego ewentualnym wspólnikami nie pojechali nawet do szpitala, a jedynie lekarz w hotelu opatrzył ranę stopy.

„Skoro uciekli, to nie ma problemu”

Polacy – jak relacjonowali Onetowi i Interii – początkowo nie uzyskali od polskich placówek dyplomatycznych takiej pomocy, na jaką liczyli. W konsulacie w Dominikanie (w kraju nie ma polskiej ambasady) mieli usłyszeć, że „skoro uciekli, to nie ma problemu”. Skierowano ich też do ambasady w Panamie.

W nocy zadzwonił do nich pracownik ambasady w Panamie. Według turystów nie dowierzał im w to, co się stało i dopytywał o raport policji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tajemnicze samobójstwo pary wojskowych. W tle dziecięca pornografia

W zeszłym roku doszło do tajemniczego samobójstwa pary Brytyjczyków. On był weteranem wojny w Iraku, a ona osobistą asystentką trzech szefów armii. Kilka dni przed tragicznym wydarzeniem do ich domu wtargnęła policja w poszukiwaniu dziecięcej pornografii. 3 sierpnia 2020 r. w Dorset na południu Anglii służby znalazły porzucony samochód, a w środku dwa ciała. Okazało się, że jest to Peter McGuinness i jego żona Deborah. 49-latek był zasłużonym weteranem wojny w Iraku, który spędził w wojsku ponad 20 lat. Jego żona zaś była asystentką trzech dowódców brytyjskiej armii.

Śledczy szybko stwierdzili, że para popełniła samobójstwo. W samochodzie znaleziono bowiem pożegnalne listy oraz hasła do ich komputerów, na których pozostawili wiadomości dla rodziny oraz swoje testamenty. W aucie razem z parą znaleziono również ich martwego kota.

W notatce pożegnalnej znalezionej obok ich ciał można było przeczytać: „żadne z nas nie może być bez drugiego”.

Sprawa od początku budziła jednak wątpliwości. Jak informują brytyjskie media, Peter od lat zmagał się z syndromem stresu pourazowego, który najprawdopodobniej był spowodowany wojskową traumą z Iraku. Mężczyzna leczył się też na depresję.

Deborah nie miała jednak zdiagnozowanych żadnych schorzeń natury psychicznej, a ponadto zaledwie pięć miesięcy przed swoją śmiercią zakończyła udane leczenie po chorobie nowotworowej.

Para dzień przed samobójstwem zorganizowała również przyjęcie dla znajomych. – Ich zachowanie wobec najbliższej rodziny i przyjaciół w dniach poprzedzających ich śmierć nie wskazywało na to, co miało się wydarzyć – mówi w rozmowie z „Daily Mail” osoba, która znała małżeństwo.

– Oboje rozmawiali ze sobą tego dnia. Wydawali się w porządku, szczęśliwi i żartowali z nami. Nie miałem żadnych obaw – wskazał inny znajomy pary, cytowany przez „The Sun”.
Źródło info i foto: wp.pl