Kim jest podejrzany o zabójstwo dziennikarza w Parku Śląskim?

Prokuratura wydała list gończy za 34-letnim Kamilem Żyłą podejrzanym o zabójstwo dziennikarza, do którego doszło w marcu w Parku Śląskim w Chorzowie. Domniemany sprawca się ukrywa. Możliwe, że przebywa za granicą. Ostatnio zameldowany był w Jastrzębiu-Zdroju. List gończy chorzowskiej prokuratury rozesłano kilka godzin po decyzji sądu, który uwzględnił wniosek śledczych o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. Był to konieczny warunek do rozpoczęcia oficjalnych poszukiwań. Prokuratura chce, aby podejrzany był także ścigany poza granicami Polski. O wydanie za nim ENA (Europejskiego Nakazu Aresztowania) śledczy muszą wystąpić do Sądu Okręgowego w Katowicach.

Komunikat z rysopisem i zdjęciem podejrzanego został opublikowany na stronie internetowej chorzowskiej policji.

KAMIL ŻYŁA

Drugie imię: Krzysztof
Imię ojca: Mirosław
Imię matki: Monika
Nazwisko panieńskie matki: Cygan
Płeć: mężczyzna
Miejsce urodzenia: Jastrzębie-Zdrój
Data urodzenia: 1987-08-02
Pseudonim: – brak
Ostatnie miejsce zameldowania: Jastrzębie-Zdrój, ul. Podmiejska 10/13
Obywatelstwo: Polska
Sylwetka: waga około 75 kg, sylwetka szczupła, wzrost 170-180.
Znaki szczególne: tatuaż z logo klubu sportowego FC Barcelona
Włosy: włosy ciemne z możliwością ufarbowania na jasny blond.
Wzrost: 175-180 cm
Kolor oczu: Brązowe

Wszystkie osoby mające jakiekolwiek informacje o poszukiwanym, proszone są o osobisty lub telefoniczny kontakt z policjantami z chorzowskiej komendy pod numerem 47 85 452 55 lub pod numerem 112.

Zabójstwo dziennikarza

W nocy z 26 na 27 marca policja otrzymała informację o śmierci 30-letniego dziennikarza, który został przewieziony na pogotowie ratunkowe w Katowicach. Jego życia nie udało się uratować mimo reanimacji, miał wiele ran zadanych nożem. Okazało się, że został zaatakowany pół godziny wcześniej w Parku Śląskim. Sprawca zakradł się do auta zaparkowanego w pobliżu stadionu GKS Katowice i zaatakował mężczyznę, który siedział w samochodzie razem z kobietą. Po ataku to ona zawiozła go na pogotowie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zabójstwo dziennikarza w Parku Śląskim. Jest list gończy za Kamilem Żyłą

Śląska policja opublikowała wizerunek mężczyzny, który jest podejrzewany o zabójstwo dziennikarza w Parku Śląskim w Chorzowie. Poszukiwany to Kamil Żyła. Policja apeluje do wszystkich osób, które mają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w ustaleniu miejsca jego pobytu, o kontakt osobisty albo telefoniczny pod numerem 47 85 452 55 lub 112. Do zdarzenia doszło w niedzielę około godz. 0:30 pod stadionem piłkarskim w Parku Śląskim w Chorzowie. Sprawca zakradł się do samochodu, w którym siedziało dwoje młodych ludzi.

Mężczyzna otworzył przednie drzwi od strony pasażera i zadał kilkanaście ciosów nożem siedzącemu tam 29-latkowi, którym okazał się Paweł K., dziennikarz współpracujący z TVN. 32-latka, która była wtedy z dziennikarzem, odwiozła rannego na pogotowie w Katowicach. Mimo reanimacji jego życia nie udało się jednak uratować.

Chorzowscy policjanci opublikowali wizerunek podejrzanego o dokonanie tego zabójstwa. Jest nim Kamil Żyła. Funkcjonariusze wydali za mężczyzną list gończy, a Sąd Rejonowy w Chorzowie zadecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Policja apeluje do wszystkich osób, które mają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w ustaleniu miejsca jego pobytu, o kontakt osobisty albo telefoniczny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zabójstwo dziennikarza w Chorzowie. Śledczy nie wykluczają, że motywem mogła być zazdrość

Chorzowska prokuratura postawiła 35-letniemu Kamilowi Ż. zarzut zabójstwa dziennikarza Pawła K. Podejrzany nie znalazł się jeszcze w rękach policji. Do zbrodni doszło w nocy z piątku na sobotę. Jednym z możliwych motywów analizowanych przez śledczych są sprawy prywatne. Paweł K. miał spotykać się z małżonką Kamila Ż., z którą podejrzany miał być w trakcie rozwodu. 35-letniemu Kamilowi Ż. postawiono dwa zarzuty. Pierwszy z nich dotyczy zabójstwa 30-letniego dziennikarza Pawła K., a drugi – posługiwania się urządzeniem lokalizującym bez wiedzy małżonki.

Jak informowało radio RMF FM, do auta Eweliny Ż. przez kilka dni przyczepione było urządzenie śledzące. Przez to Kamil Ż. mógł wiedzieć, kiedy jego małżonka spotyka się z Pawłem K. Portal Se.pl informuje, że do sądu został skierowany wniosek o tymczasowe aresztowanie Kamila Ż. Mężczyzna nie został do tej pory zatrzymany, z nieoficjalnych doniesień wynika, że może ukrywać się poza Polską. Prokuratura nie wyklucza, że zostanie za nim rozesłany list gończy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymany w związku z zabójstwem dziennikarza w Chorzowie usłyszał zarzut i został zwolniony

Zakończyło się przesłuchanie 37-latka zatrzymanego w śledztwie dotyczącym zabójstwa dziennikarza w Parku Śląskim w Chorzowie. Mężczyzna, który usłyszał zarzut pomocy sprawcy tej zbrodni w śledzeniu kobiety, z którą spotkał się dziennikarz i która była świadkiem zabójstwa, trafił pod dozór policji. Jak przekazali we wtorek śledczy, kobieta miała na samochodzie zainstalowany lokalizator. Prokuratura na razie kategorycznie nie wskazuje, że zamontował go jej mąż i że to on jest sprawcą zabójstwa. Po zbrodni mężczyzna jednak zniknął.

Urządzenie śledzące, które lokalizowało położenie samochodu, przekazywało informacje drogą telefonii GSM i było zamontowane na zewnętrznej części karoserii samochodu, którym poruszała się kobieta. Jeździła z nim około trzech dób. Szef Prokuratury Rejonowej w Chorzowie Cezary Golik powiedział PAP, że po przesłuchaniu wobec 37-latka zastosowano dozór policji. Prokuratura nie ujawnia treści jego wyjaśnień ani tego, czy przyznał się do zarzutu, tłumacząc to dobrem postępowania.

– Podał szereg okoliczności, szereg faktów, one wszystkie muszą być zweryfikowane, dlatego też nie mogę powiedzieć, co powiedział. Nie mogę tego zrobić przed zatrzymaniem sprawcy przestępstwa – mam nadzieję, że do tego niebawem dojdzie” – powiedział prok. Golik.

Prokuratura, nie informuje wprost, że 37-latek jest znajomym męża kobiety, który zniknął po zabójstwie dziennikarza.

– Na dzisiaj jeszcze tak nie możemy powiedzieć. Oczywiście od początku nie jest tajemnicą, że jedna z wersji śledczych zakłada, że sprawcą przestępstwa może być mąż tej kobiety. Ta wersja nadal nie jest wykluczona, jest wysoce prawdopodobna, zwłaszcza z tego względu, że tego człowieka nie ma – opuścił swoje miejsce zamieszkania, miejsce pracy, nie mamy z nim kontaktu – wskazał Golik.

– Jest taka możliwość, że jest to sprawca przestępstwa, niemniej decyzja co do zarzutów, co do konkretnej osoby na ten moment jeszcze nie jest podjęta – zaznaczył.

Pytany, czy w najbliższym czasie mogą zostać sformułowane zarzuty i formalnie wszczęte poszukiwania męża, odpowiedział, że jest to „wysoce prawdopodobne”.

– Oczywiście jeżeli na ten moment miejsce pobytu tej osoby nie będzie nadal znane, uruchomione zostaną instrumenty poszukiwawcze – powiedział.

W nocy z soboty na niedzielę policja otrzymała informację o śmierci mężczyzny, który został przewieziony na pogotowie ratunkowe w Katowicach. Jego życia nie udało się uratować mimo reanimacji, miał wiele ran zadanych nożem. Był to 30-letni dziennikarz współpracujący z jedną ze śląskich redakcji. Okazało się, że został on zaatakowany pół godziny wcześniej w Parku Śląskim. Sprawca zakradł się do auta zaparkowanego w pobliżu stadionu GKS-u Katowice i zaatakował mężczyznę, który siedział w samochodzie razem z młodą kobietą. Po ataku na dziennikarza to ona zawiozła go na pogotowie w Katowicach.

Narzędzie zbrodni, jeden naoczny świadek i brak wizerunku sprawcy

Już wcześniej śledczy przyznali, że zniknięcie męża kobiety, która spotkała się z dziennikarzem „potęguje przypuszczenie, że to on może być sprawcą tego przestępstwa”. Wiele wskazuje na to, że po zabójstwie w Parku Śląskim wyjechał za granicę. Prokuratorzy i policjanci od początku za prawdopodobne uznają obyczajowe tło zbrodni i starają się dotrzeć do męża kobiety, która towarzyszyła dziennikarzowi na spotkaniu w Parku Śląskim. Jest ona głównym i jedynym naocznym świadkiem. Była już przesłuchiwana kilka razy i powiedziała śledczym, że nie rozpoznała napastnika. Mówiła jedynie, że był to mężczyzna.

Po przeprowadzonej w środę sekcji zwłok prokuratura poinformowała, że dziennikarz miał około 50 ran zadanych nożem. We wtorek prokuratura informowała, że zostało zabezpieczone narzędzie zbrodni – nóż kuchenny. Nagrania monitoringu potwierdzają, że podczas zabójstwa na miejscu były trzy osoby – dwaj mężczyźni i kobieta, ale filmy nie są na tyle dobrej jakości, by pozwalały uzyskać precyzyjny wizerunek sprawcy. 
Źródło info i foto: RMF24.pl

Są wstępne wyniki sekcji zwłok zamordowanego dziennikarza

Prokuratura ma już wstępne wyniki sekcji zwłok dziennikarza, zamordowanego w miniony weekend w Parku Śląskim w Chorzowie. Ofiara miała około 50 ran zadanych nożem – podali śledczy. Specjaliści sprawdzą wkrótce czy na ciele zmarłego nie ma materiału DNA napastnika, który jest poszukiwany. W nocy z soboty na niedzielę policja otrzymała informację o śmierci mężczyzny, który został przewieziony na pogotowie ratunkowe w Katowicach. Jego życia nie udało się uratować mimo reanimacji. Był to dziennikarz współpracujący z jedną ze śląskich redakcji.

Okazało się, że mężczyzna został zaatakowany pół godziny wcześniej w Parku Śląskim. Sprawca zakradł się do auta zaparkowanego w pobliżu stadionu GKS-u Katowice i zaatakował mężczyznę, który siedział w samochodzie razem z młodą kobietą.

– Napastnik zadał ofierze około 50 ciosów nożem, część z nich w ważne narządy wewnętrzne i krwionośne. Nastąpił obfity krwotok, który był bezpośrednią przyczyną zgonu. Są to oczywiście informacje, które pokrywają się z ustaleniami postępowania – powiedział prokurator rejonowy w Chorzowie Cezary Golik po otrzymaniu wstępnych wyników przeprowadzonej w środę sekcji zwłok.

Jak dodał, zostaną przeprowadzone dodatkowe badania – toksykologiczne i histopatologiczne. W badaniach DNA specjaliści sprawdzą także czy na ciele ofiary jest materiał biologiczny napastnika – istnieje pewne prawdopodobieństwo, że dziennikarz broniąc się mógł zadrapać napastnika i jego materiał znajduje się pod paznokciami lub na dłoniach.

Prokuratorzy i policjanci od początku za prawdopodobne uznają obyczajowe tło zbrodni. Starają się dotrzeć do męża kobiety, która towarzyszyła dziennikarzowi na spotkaniu w Parku Śląskim. Jest ona głównym i jedynym naocznym świadkiem. Była już przesłuchiwana kilka razy i powiedziała śledczym, że nie rozpoznała napastnika. Prokuratura zaznacza, że na miejscu zbrodni zabezpieczono wiele innych dowodów.

„Jedna z hipotez obejmuje tło obyczajowe, emocjonalne”

Od czasu zabójstwa policjanci ani prokuratorzy nie mieli mężem kobiety żadnego kontaktu. Wiele wskazuje na to, że wyjechał z kraju. – Jedna z hipotez obejmuje tło obyczajowe, emocjonalne. Zakładamy, że możliwym jest, że mężczyzna będący w związku z tą kobietą w akcie desperacji miłosnej dopuścił się tego czynu. Nie ma co ukrywać, że jest to jedna z wersji śledczych. Problem jest taki, że ten mężczyzna jest na ten moment nieuchwytny, co potęguje przypuszczenie – ale jest to ciągle przypuszczenie – że może być on sprawcą tego przestępstwa – mówił wcześniej prok. Golik.

– Szukamy tego człowieka. Jego przesłuchanie to bardzo pilna i istotna sprawa w tym postępowaniu – podkreślił.

Według nieoficjalnych informacji, telefon poszukiwanego męża kobiety logował się w pobliżu miejsca zbrodni. Prok. Golik, który odmówił kategorycznej odpowiedzi w tej sprawie, potwierdził, że została przeprowadzana analiza danych informatycznych i telekomunikacyjnych – dotyczyła ona powiązań pomiędzy pojawiającymi się w śledztwie numerami telefonów, ich lokalizacjami i korelacji czasowej z przebiegiem badanych przez śledczych wydarzeń. – Nie mogę zdradzić tych informacji ze względu na dobro postępowania. Niemniej analiza logowań telefonów osób powiązanych z dwójką, która siedziała w samochodzie była przeprowadzona i rzuca pewne światło na przebieg wydarzeń – dodał Golik.

We wtorek prokuratura informowała, że zostało zabezpieczone narzędzie zbrodni – nóż kuchenny. Kobieta, która ma w tej sprawie status świadka, została przesłuchana już kilka razy. Zabezpieczone nagrania monitoringu potwierdzają, że podczas zabójstwa na miejscu były trzy osoby – dwaj mężczyźni i kobieta, ale filmy nie są na tyle dobrej jakości, by pozwalały uzyskać precyzyjny wizerunek sprawcy.

Jak opisywała w poniedziałek prokuratura, w nocy z soboty na niedzielę do pary siedzącej w samochodzie na parkingu przy stadionie GKS-u podszedł nieznany mężczyzna. Zaatakował 30-letniego dziennikarza, zadając mu wiele ciosów nożem. Po ataku na znajomego kobieta zawiozła rannego na pogotowie w Katowicach, tam mimo reanimacji nie udało się go uratować.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójstwo dziennikarza TVN. ​Policja ma portret pamięciowy podejrzanego

Prowadzący śledztwo w sprawie zabójstwa 30-letniego mężczyzny w Parku Śląskim w Chorzowie dysponują narzędziem zbrodni i portretem pamięciowym sprawcy – poinformował we wtorek PAP prokurator rejonowy w Chorzowie Cezary Golik. Na środę zaplanowano sekcję zwłok zabitego dziennikarza.

Nie ustalono dotychczas tożsamości osoby, która zaatakowała mężczyznę w samochodzie. Dysponujemy portretem pamięciowym, sporządzonym na podstawie opisu kobiety, która była wraz z ofiarą w samochodzie – powiedział prok. Golik.

Kobieta, która ma w tej sprawie status świadka, została przesłuchana już trzy razy. Śledczy zabezpieczyli także narzędzie zbrodni – nóż kuchenny. Zabezpieczone nagrania monitoringu – jak wyjaśnił prok. Golik – potwierdzają, że na miejscu zdarzenia były 3 osoby – dwaj mężczyźni i kobieta, ale nie są na tyle dobrej jakości, by pozwalały uzyskać precyzyjny wizerunek sprawcy.

W nocy z soboty na niedzielę policja otrzymała informację o zgonie mężczyzny, który został przewieziony na pogotowie ratunkowe w Katowicach. Miał on wiele ran zadanych nożem, jego życia nie udało się uratować mimo reanimacji. Był to dziennikarz współpracujący z jedną ze śląskich redakcji.

Okazało się, że mężczyzna został zaatakowany pół godziny wcześniej na terenie Parku Śląskiego. Sprawca zakradł się do auta zaparkowanego w pobliżu stadionu GKS-u Katowice i zaatakował mężczyznę, który siedział w aucie razem z młodą kobietą.

W poniedziałek chorzowska prokuratura przekazała, że w ramach prowadzonego śledztwa została zatrzymana jedna osoba, która, jak wynikało ze wstępnych informacji, mogła mieć pośredni związek z tą zbrodnią – chodziło o możliwe zacieranie śladów lub pomoc sprawcy. Ta osoba została przesłuchana, ale nie postawiono jej żadnych zarzutów, nie zastosowano też żadnego środka zapobiegawczego.

Według nieoficjalnych informacji wszystko wskazuje na obyczajowe tło zbrodni.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabójstwo 30-letniego dziennikarza w Chorzowie

W nocy z soboty na niedzielę na parkingu przy Parku Śląskim w Chorzowie został zamordowany 29-latek. Lokalne media donoszą, że mężczyzna był dziennikarzem współpracującym ze stacją TVN. Prokuratura rejonowa w Chorzowie w rozmowie z Interią podała, że ofiara mogła znać zabójcę. Śledczy ustalili przebieg wydarzeń, z którego wynika, że na parkingu przy Parku Śląskim stał zaparkowany samochód osobowy, wewnątrz kobieta za kierownicą i mężczyzna na fotelu pasażera, którzy ze sobą rozmawiali. Nagle drzwi się otworzyły, a 29-latek został kilkanaście razy ugodzony nożem.

– Na skutek tych ciosów mężczyzna doznaje bardzo rozległych obrażeń ciała. Kobieta w tym momencie rusza samochodem w kierunku szpitala i nawiązuje połączenie z numerem alarmowym. Na miejscu jest podjęta akcja reanimacyjna. Mężczyzny niestety nie udało się uratować – powiedział Interii prokurator Cezary Golik z Prokuratury Rejonowej w Chorzowie. Jak dodał – ofiara mogła znać zabójcę.

Na miejsce pojechała grupa dochodzeniowo-śledcza, która zabezpieczyła miejsce zdarzenia, policjanci pracowali w obecności prokuratora. W sprawie zabójstwa dziennikarza, do którego doszło w miniony weekend w Parku Śląskim w Chorzowie zatrzymano jedną osobę, która jednak – jak podała prokuratura – może mieć jedynie pośredni związek z tą zbrodnią – być może z zacieraniem śladów lub pomocą sprawcy.. Jej sprawca w dalszym ciągu jest poszukiwany.

Prok. Golik powiedział, że na miejscu przestępstwa zabezpieczono bardzo wiele dowodów. Potwierdził, że ofiara była dziennikarzem. W najbliższych dniach odbędzie się sekcja zwłok.

– Jesteśmy przekonani, że analiza życia osobistego i zawodowego ofiary i kobiety, która mu towarzyszyła bez wątpienia dostarczy informacji, które wskażą tożsamość tego napastnika. Uważamy, że tutaj znajduje się odpowiedź.
Źródło info i foto: interia.pl

Korupcja w Parku Śląskim. Są zatrzymani

Policjanci z Wydział do Walki z Korupcją KWP w Katowicach zatrzymali byłego prezesa Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku w Chorzowie w związku z przyjęciem 100 tys. złotych korzyści majątkowej. Decyzją sądu trafił do tymczasowego aresztu. Wcześniej stróże prawa zatrzymali jednego z managerów WPKiW S.A. Obu podejrzanym grozi 8 lat więzienia.

Zatrzymanie podejrzanych o korupcję to efekt wspólnych działań policjantów z Wydział do Walki z Korupcją KWP w Katowicach oraz Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Stróże prawa prowadzą śledztwo nadzorowane przez Prokuraturę w sprawie przyjęcia korzyści majątkowej, w związku z pełnieniem funkcji publicznej w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku w Chorzowie.

W maju br. policjanci zajmujący się zwalczaniem korupcji zatrzymali na gorącym uczynku jednego z managerów Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku w Chorzowie kiedy przyjmował korzyść majątkową w kwocie 100 tys. złotych. Mężczyźnie zarzucono wówczas powoływanie się na wpływy w zarządzie spółki, w celu zawarcia korzystnej umowy dla jednego z przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą na terenie Parku Śląskiego.

Gromadzony następnie sukcesywnie materiał dowodowy, doprowadził do zatrzymania 17 października ówczesnego prezesa WPKiW S.A., któremu przedstawiono zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w kwocie 100 tys. złotych, tj. przestępstwa z art. 228 § 1 kk. Tożsamy zarzut przedstawiono ostatecznie również zatrzymanemu w maju 2019 r. managerowi. Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyźni działali wspólnie i w porozumieniu.

Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Katowicach, Sąd Rejonowy w Katowice-Wschód w Katowicach zastosował wobec byłego prezesa WPKiW S.A. środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu na okres 2 miesięcy. Obu podejrzanym grozi kara 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl