Dwie pary uprawiały seks na wieży widokowej koło Wolsztyna. Wszystko nagrały kamery, sprawę bada prokuratura

Miejskie kamery zamontowane na wieży widokowej w okolicach Wolsztyna (woj. wielkopolskie) zarejestrowały dwie pary, które uprawiały seks. Nagrania wyciekły do internetu. Sprawę bada już prokuratura, oświadczenie dotyczące incydentu wydał też burmistrz.

Prokuratura Rejonowa w Wolsztynie bada sprawę opublikowania w internecie nagrań, na których widać, jak dwie pary uprawiają seks na wieży widokowej w Świętnie koło Wolsztyna w województwie wielkopolskim – podaje RMF FM. Jak przekazał rzecznik prokuratury, zawiadomienie w tej sprawie wolsztyńscy śledczy otrzymali od burmistrza miasta, Wojciecha Lisa.

Należące do urzędu miasta kamery, na których zarejestrowano uniesienia par, na co dzień mają pilnować bezpieczeństwa i porządku na wieży widokowej. Burmistrz Wolsztyna wydał oświadczenie w tej sprawie.

„Z ubolewaniem potwierdzam fakt, iż do internetu wydostał się fragment zapisu z wewnętrznego monitoringu wizyjnego należącego do Urzędu Miejskiego w Wolsztynie. O powyższym fakcie poinformowałem organy ścigania. Dla dobra sprawy w chwili obecnej nie możemy udzielać żadnych innych informacji”

Zostały już wdrożone niezbędne procedury celem wyeliminowania podobnych incydentów w przyszłości” – napisał.

Jak podaje RMF FM, śledztwo prokuratury może być prowadzone pod kątem art. 191a. Kodeksu karnego, który dotyczy „utrwalania lub rozpowszechniania wizerunku nagiej osoby bez jej zgody”. Grozi za to kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia, ale wnioski o ściganie musiałyby złożyć osoby poszkodowane.

Z kolei za „dopuszczenie się nieobyczajnego wybryku w miejscu publicznym” grozi kara aresztu, grzywna do 1,5 tysiąca złotych lub nagana.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zabójstwo 16-letniej Kornelii K. Jej przyjaciółka była mózgiem zbrodniczego planu?

Zabójstwo miało pozostać mroczną tajemnicą pary. Wszystko wskazuje na to, że mózgiem zbrodniczego planu była właśnie Martyna. Przez znajomych była określana jako „dziewczyna z jajami”. Pewna siebie i perfidna. Czuła się bezkarna i lepsza od innych. Chwaliła się, że jej ojciec jest ważnym policjantem. Jednak – jak mówią znajomi – jest zwykłym „klawiszem”, czyli więziennym strażnikiem.

Martyna była dumna, że spotyka się z dorosłym mężczyzną. Rodziców Kornelii, którzy szukali zaginionej córki, okłamywała w żywe oczy. Udawała, że bardzo martwi się o przyjaciółkę.

Szatański plan zbrodni

Zabójstwo przyjaciółki Martyna zaplanowała bardzo szczegółowo. 11 lutego, w dniu swoich urodzin, spotkała się z Kornelią i zaprowadziła niewinną dziewczynę na spotkanie z mordercą.

Z zimną krwią przyglądała się, jak Patryk strzela do jej przyjaciółki i dusił ją. Potem pomogła w ukryciu ciała w płytkim grobie i przysypała je liśćmi. Podczas wizji lokalnej przeprowadzonej po odkryciu zwłok bez cienia emocji pokazywała śledczym, jak mordowali Kornelię.

Jak opowiadają znajomi, 25-latek to osiedlowy chuligan i drobny diler narkotykowy. Bywał agresywny, zwłaszcza po pijanemu. Na swoim profilu w internecie chwali się wynikiem ankiety, że jest psychopatą. Mimo to znajomi nie wierzą, że to w jego głowie zrodził się plan morderstwa.

– To tępak – mówią o nim.

Tak kręcił zabójca

Patryk B. do końca mataczył i rzucał podejrzenia na innych. Wybielał też swoją wspólniczkę i dziewczynę Martynę, mówiąc, że jest bardzo zestresowana i przejęta zniknięciem Kornelii.

Przez dwa miesiące, do czasu przypadkowego znalezienia zwłok Korneli, jej zabójca okłamywał wszystkich. W rozmowach z przyjaciółką mamy Kornelii, która wspomagała ją w poszukiwaniach, wskazywał na kolegę Kornelii z dawnych lat. Insynuował, że dziewczyna jest z nim i że on na pewno sprowadzi ją na złą drogę.

Oferował nawet pomoc w odszukaniu chłopaka. „Ja go jakoś znajdę, nienawidzę chłopaków, którzy się znęcają nad dziewczynami” – napisał.

Chronił też swoją dziewczynę, zapewniając, że jest niewinna. W perfidny i bezczelny sposób pisał, że martwi się o Kornelię i jest bardzo zaangażowany w jej odnalezienie. „Postaram się pomuc (pisownia oryginalna) jak mogę. To najważniejsze, żeby wróciła teraz cała i zdrowa” – napisał obłudnie w jednym z SMS-ów morderca dziewczyny.

Jak doszło do zbrodni?

Jak ustalili śledczy, 11 lutego Kornelia razem z Martyną S. zjawiła się na parkingu pod Konstancinem. Tam czekał już na nich Patryk B. W pewnym momencie wyjął zza paska wiatrówkę i strzelił Kornelii prosto w głowę. Kiedy ogłuszona dziewczyna bezwładnie osunęła się na ziemię, Patryk B. udusił Kornelię na oczach swojej dziewczyny.

Nikt tego nie usłyszał. Morderca przeniósł ciało nastolatki na pobliską łąkę i ukrył w płytkim dole, który przysypał liśćmi. Po zniknięciu Kornelii zabójcza para była nawet przesłuchiwana przez policję. Żadne z nich nie puściło pary z ust. Sprawa ruszyła dopiero 26 kwietnia po odnalezieniu zwłok.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Ciała dwójki seniorów znalezione w mieszkaniu

Ciała dwójki seniorów z Białki, 78-latka i jego 70-letniej partnerki, odnalazł w mieszkaniu syn zmarłej kobiety. Z dotychczasowych ustaleń prokuratury wynika, że 78-letni mężczyzna miał śmiertelnie zadławić się plasterkiem boczku, zaś jego konkubina zmarła z powodu ogólnego wyniszczenia organizmu. Śmierć pary prawdopodobnie nastąpiła dwa lub trzy dni przed odnalezieniem ciał.

Śmierć starszych osób, jak wskazał prokurator, mogła nastąpić dwa lub trzy dni przed znalezieniem ciał.

Znaleziono ciała dwójki seniorów

– Drzwi do mieszkania były otwarte. Zwłoki dwóch osób odnalazł syn kobiety, który przyszedł odwiedzić matkę zamieszkującą od dłuższego czasu w tym mieszkaniu – powiedział lokalnej prasie Zenon Bolesta, szef krasnostawskiej prokuratury, cytowany przez Polsat News.

Znamy wyniki sekcji zwłok

Przeprowadzono już sekcję zwłok pary z Białki. Wstępne wyniki, jak podał Zenon Bolesta, pozwalają wykluczyć udział osób trzecich. Mężczyzna zmarł z powodu uduszenia plasterkiem boczku, natomiast kobieta z powodu ogólnego wyniszczenia organizmu. Cierpiała na wiele chorób, miała trudności z poruszaniem się. Umarła co najmniej dzień po swoim partnerze. Ich ciała znalazł syn kobiety, który przyszedł odwiedzić matkę.

Para miała nadużywać alkoholu od dłuższego czasu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

WB: 44-letni policjant został oskarżony o kupowanie filmów pornograficznych za pośrednictwem konta telewizji kablowej rodziców, którym właśnie zmarło dziecko

Brytyjski policjant został oskarżony o kupowanie filmów pornograficznych za pośrednictwem konta telewizji kablowej rodziców, którym właśnie zmarło dziecko. Mężczyzna wykonywał obowiązki służbowe w domu pary. Miał pilnować domu i ciała, czekając na grabarzy.

Do sytuacji doszło 11 lutego 2018 roku, ale dopiero w ostatni wtorek mężczyzna przyznał się do winy. 44-letni policjant pełnił służbę w południowej części Londynu w domu rodziców, których dziecko zmarło. Pilnował miejsca zdarzenia, w trakcie kiedy pracownicy zakładu pogrzebowego jechali odebrać ciało dziecka i po tym, jak zostało odebrane. Rodzice wtedy również pojechali do zakładu pogrzebowego.

Jak informuje BBC, ustalono, że policjant, używając konta telewizji kablowej rodziców, kupił cztery filmy pornograficzne, które kosztowały w sumie 25,96 funtów. Przynajmniej dwa z nich kupił, gdy ciało dziecka nadal było w domu. Sprawa wyszła na jaw, gdy ojciec zmarłego dziecka zakwestionował wysokość rachunku, który otrzymał. Wtedy okazało się, że w czasie, gdy filmy pornograficzne zostały zakupione, w domu obecny był jedynie wspomniany policjant.

Obecnie mężczyzna ma ograniczone obowiązki służbowe. Został też oskarżony o oszustwo. Dodatkowo policjant będzie odpowiadał za swoje zachowanie przed Scotland Yardem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Gwałt na 14-latce w Tychach. Opiekowała się dzieckiem oprawcy

Koszmar w Tychach. 14-latka przychodziła do małżeństwa opiekować się ich 2-letnim dzieckiem. Została uwięziona i brutalnie zgwałcona przez ojca chłopca. Prokuratura ujawnia szokujące szczegóły.

Jak informuje TVN24, zaczęło się od 14-letniej dziewczyny, która przychodziła opiekować się dwuletnim synem pary. – W czerwcu tego roku nastolatka została brutalnie zgwałcona przez 26-latka. W tym czasie jego żona spała – tłumaczy Monika Stalmach-Ćwikowska z prokuratury rejonowej w Tychach.

Dziewczynka była też bita, a do domu wypuszczona po kilku godzinach.

Na policję zgłosiła się także 46-latka, która również została zgwałcona. Przyszła do domu małżeństwa, bo miała zaopiekować się wieczorem ich synem. Prokurator relacjonuje, że kobieta została uwięziona i wielokrotnie zgwałcona zarówno przez mężczyznę jak i kobietę. W tym czasie w mieszkaniu miał przebywać także 2-latek. 46-latka została wypuszczona dopiero następnego dnia.

Prokurator potwierdza, że to małżeństwo rzeczywiście ma dwuletnie dziecko, ale, jak się okazało, poszukiwania opiekunki były tylko przykrywką do planowanego gwałtu. Pokrzywdzonych może być więcej.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego tyskiej komendy, prowadząc śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Tychach, apelują, by osoby, które zostały potraktowane w podobny sposób, jak i osoby, które mają jakiekolwiek informacje w tej sprawie zgłosiły się do Komendy Miejskiej Policji w Tychach lub skontaktowały się telefonicznie pod numerem telefonu (32) 32- 56- 235, 32-56-280 lub 32-56-255.

Małżeństwo zostało zatrzymane w czerwcu. Przebywa obecnie w areszcie. Para nie przyznaje się do winy. Nie okazuje też skruchy.
Źródło info i foto: wp.pl

Badania po śmierci turystów i masowych zatruciach w Hurghadzie

W egipskim hotelu doszło do śmierci pary Brytyjczyków. Gdy okazało się, że problemy zdrowotne miało też wielu innych turystów, zlecono przeprowadzanie badań. Nie wyszły one pomyślnie dla hotelu.

W drugiej połowie sierpnia w hotelu Steigenberger Aqua Magic zmarło małżeństwo Brytyjczyków. Biuro podróży Thomas Cook zdecydowało się wówczas zabrać z hotelu wszystkich swoich turystów. Z każdym dniem przybywało informacji na temat warunków w hotelu – w restauracji i pokojach było brudno, jedzenie wydawało się niedogotowane, a w basenie były odchody. „Daily Mail” dotarło też do byłego pracownika hotelu, który dziwił się, że „dopiero teraz ktoś tam umarł”.

Jak informuje agencja AFP, zlecone przez biuro podróży badania żywności i standardów higieny wykazały w hotelu „wysokie stężenia bakterii E. coli i gronkowca”. Biuro podało, że według specjalistów nie miało to wpływu na śmierć brytyjskiej pary. „Czekamy na wyniki sekcji zwłok, którą przeprowadza strona egipska” – podano w oświadczeniu. Badania wody i powietrza wyszły poprawnie, nie wykazały obecności tlenku węgla.

„Jasne jest, że (…) standardy były znacznie poniżej tych, których oczekujemy od naszych partnerów” – czytamy w oświadczeniu. Biuro konkluduje, że wysokie stężenie bakterii jest odpowiedzialne za liczne zatrucia w hotelu.

Śmierć brytyjskich turystów

69-letni John Cooper i 63-letnia Susan Cooper zmarli w trakcie pobytu w hotelu.
Według egipskich władz, mężczyzna został zabrany do szpitala z problemami sercowymi. Zaprzeczała temu córka pary. – Tata nie był w szpitalu. Zmarł w pokoju hotelowym, na moich oczach. Mama zmarła w szpitalu, gdzie pojechałam razem z nią karetką – powiedziała Kelly Ormerod. 

Tylko w lipcu i sierpniu tego roku w hotelu zachorowało kilkanaście osób. Prawnicy próbują dotrzeć do jak największej liczby poszkodowanych. Podejrzewają, że może być ich więcej, ponieważ to nie pierwszy raz, kiedy prowadzą sprawę przeciwko temu hotelowi. – Reprezentowaliśmy już ludzi, którzy zachorowali na poważne choroby gastryczne po pobycie w tym hotelu w 2016 i 2017 roku – twierdzą.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policjanci zatrzymali osoby podejrzane o 72 przypadki wyłudzeń pożyczek

Wrocławscy policjanci z komendy wojewódzkiej zajmujący się na co dzień zwalczaniem przestępczości gospodarczej zatrzymali kobietę i mężczyznę podejrzanych o szereg wyłudzeń kredytów i pożyczek przy wykorzystaniu nielegalnie zdobytych danych różnych osób. Para usłyszała łącznie 72 zarzuty. Straty w tej sprawie szacuje się na kwotę ponad 100 tys.zł.

Funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu ustalili kobietę i mężczyznę, którzy zajmowali się oszustwami przy wykorzystaniu nielegalnie pozyskanych danych osobowych różnych osób. Współpracując z funkcjonariuszami z Kołobrzegu, wrocławscy policjanci ustalili miejsce przebywania obojga sprawców, a następnie na terenie województwa zachodniopomorskiego zatrzymali 36-latka i 40-latkę.

Jak ustalili zajmujący się tą sprawą policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą wrocławskiej komendy wojewódzkiej, para zawierała za pośrednictwem Internetu kredyty na zakup towaru i zaciągała pożyczki krótkoterminowe, posługując się danymi innych osób bez ich wiedzy. Dane niezbędne do prowadzenia przestępczego procederu, pozyskiwane były przez podejrzanych od różnych osób, zainteresowanych skorzystaniem z ofert najmu mieszkań, które zamieszczali oni w Internecie. Po zawarciu takiej umowy o najem lokalu, którego oczywiście ani kobieta, ani mężczyzna nie posiadali, mając już dane osoby zupełnie nieświadomej celu, w jakim zostaną wykorzystane, sprawcy przy ich pomocy zaciągali zobowiązania finansowe.

W trakcie prowadzonych w tej sprawie działań policjanci udowodnili parze wyłudzenia na szkodę różnych podmiotów gospodarczych na łączną kwotę ponad 100 tysięcy złotych. Policjanci jednak ustalają dokładną liczbę pożyczek i kredytów na sprzęt, jakie zaciągnęli podejrzani. W sprawie pokrzywdzone są również osoby, których dane zatrzymani wykorzystali bez ich wiedzy. Prowadząc czynności w tej sprawie funkcjonariusze odzyskali już także część wyłudzonego na podstawie zaciągniętych kredytów sprzętu.

36-latek i 40-latka usłyszeli do chwili obecnej łącznie 72 zarzuty. Za oszustwa grozi im kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Apelacja od wyroku Guerlina Butungu za gwałt na Polce w Rimini

​W sądzie w Rimini złożona została apelacja od wyroku 16 lat więzienia dla szefa bandy Kongijczyka Guerlina Butungu, która latem zeszłego roku dokonała brutalnego ataku na parę polskich turystów – informuje PAP, powołując się na pełnomocnika Polaków Maurizio Ghinellego.

Wyrok pierwszej instancji dla 20-letniego Butungu zapadł w listopadzie zeszłego roku przed sądem w Rimini. Migrant z Konga sądzony był osobno za gwałt, dotkliwe pobicie, a także za dwa inne napady w Rimini.

Trzej pozostali sprawcy napaści – synowie imigrantów z Maroka i Nigerii w wieku od 15 do 17 lat – zostali skazani przez sąd dla nieletnich w Bolonii na 9 lat i 8 miesięcy więzienia.

Mecenas Ghinelli, który poinformował PAP o złożeniu apelacji przez obronę Butungu, zapowiedział zarazem, że proces apelacyjny odbędzie się zapewne po wakacjach. W sierpniu zeszłego roku 4-osobowa banda napadła w nocy na plaży w mieście nad Adriatykiem na dwoje młodych turystów z Polski. Kobieta została wielokrotnie zgwałcona, a mężczyzna dotkliwie pobity.

Sprawa ta wywołała wstrząs we Włoszech. Wyroki wydane dla sprawców napadu uznano za wyjątkowo surowe.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rimini: Zapadł wyrok w sprawie nieletnich sprawców brutalnego napadu na Polaków

Po 9 lat i 8 miesięcy więzienia dla trzech sprawców gwałtu i napaści na parę polskich turystów w Rimini w północnych Włoszech.

Przed bolońskim sądem zakończył się proces dwóch braci Marokańczyków w wieku 15 i 17 lat oraz 16-letniego Nigeryjczyka. Wszyscy to dzieci imigrantów, mieszkających w regionie miasta Pesaro. Wraz z 20-letnim Kongijczykiem Guerlinem Butungu zaatakowali oni polskich turystów na plaży w Rimini; zgwałcili kobietę i ciężko pobili jej partnera.

Proces toczył się przy drzwiach zamkniętych. Przed gmachem sądu stała grupa polskich i włoskich dziennikarzy.

Reporterzy największych włoskich mediów podkreślali, że sprawa brutalnej napaści na Polaków w kurorcie nad Adriatykiem oraz innych napadów w tym mieście wywołuje bardzo duże zainteresowanie we Włoszech. Zauważa się, że podobnie, jak w przypadku procesu pełnoletniego szefa gangu, Guerlina Butungu, skazanego w osobnym procesie na 16 lat więzienia, i w tym przypadku oczekuje się przykładnej kary.

Akt oskarżenia zawierał osiem zarzutów dla całej trójki; zbiorowy gwałt, napaść oraz spowodowanie ciężkich uszkodzeń ciała łącznie w czasie trzech napadów w sierpniu w Rimini. Najbardziej brutalny z nich to atak na Polaków w nocy na plaży. Młoda kobieta została wielokrotnie zgwałcona, a jej partner ciężko pobity.

Do pilnowanego przez żołnierzy sądu przywieziony został z więzienia ojciec dwóch Marokańczyków. 51-letni marokański imigrant odbywa karę za serię przestępstw, które popełnił w ostatnich latach. Skazany został też za nielegalny wjazd do Włoch po wcześniejszym wydaleniu z tego kraju.

Do więzienia trafił po tym, gdy wcześniej odbywał karę w areszcie domowym. Po zakończeniu odbywania kary ma zostać wydalony z Włoch, podobnie, jak jego żona, matka sądzonych nieletnich.
Źródło info i foto: interia.pl

Ruszył proces Guerlina Butungu, gwałciciela z Rimini

Przed sądem w Rimini, gdzie trwa proces Kongijczyka Guerlina Butungu, domniemanego szefa gangu, który napadł na dwoje polskich turystów, trwa pikieta organizacji kobiecych. Na transparentach widnieją hasła: „Najwyższa kara za gwałt”, „Sprawiedliwość dla ofiar”.

– Przyjechałyśmy do Rimini z regionu Wenecja Euganejska, reprezentujemy organizację, która powstała po tym, co wydarzyło się tu latem – powiedziała jedna z uczestniczek pikiety przed sądem we wtorek rano. Podkreśliła, że przybyła, by wyrazić solidarność z ofiarami napaści, do jakiej doszło w nocy w sierpniu na plaży.

Dwa tygodnie temu sędziowie zażądali uzupełnienia akt, czyli transkryptu zeznań Butungu, który przyznał się do większości zarzucanych mu czynów. – Dziś zespół trzech sędziów zdecyduje czy proces będzie się toczył w trybie natychmiastowym czy też nie – powiedział Polskiemu Radiu reprezentujący Polaków adwokat Maurizio Ghinelli.

Trybu natychmiastowego domaga się prokurator. Obrona wnosi o tryb przyśpieszony, który przewiduje redukcję kary maksimum jedną trzecią. Jak wyjaśnił adwokat, w obu przypadkach wyrok w pierwszej instancji może zapaść już w grudniu. Stronom przysługuje apelacja, a potem odwołanie do sądu kasacyjnego. Jeśli do nich dojdzie, Butungu będzie oczekiwał na wyroki w więzieniu.
Źródło info i foto: polskieradio.pl