Strzelanina w stolicy Francji. Trwa policyjna obława

Do strzelaniny doszło w Paryżu przed jednym z barów. Jednemu ze sprawców udało się uciec. Jest poszukiwany przez policję. Jedna osoba zginęła, a cztery zostały lekko ranne w poniedziałek wieczorem w strzelaninie, która miała miejsce w 11. dzielnicy Paryża – poinformowała miejscowa policja. Jeden z podejrzanych został zatrzymany.

Wysiedli z auta i otworzyli ogień

„Dwie osoby wysiadły z samochodu i strzeliły do dwóch osób siedzących na tarasie baru” – zakomunikowała paryska prefektura. Dodano, że najbardziej prawdopodobnym motywem strzelaniny były porachunki.

Jeden z podejrzanych został zatrzymany przez policję po tym, jak został obezwładniony przez klientów baru. Drugiemu podejrzanemu udało się uciec. Trwa obława za drugim sprawcą.
Źródło info i foto: wp.pl

Zamieszki podczas demonstracji w stolicy Francji

​W Paryżu podczas demonstracji 1-majowej doszło do zamieszek. Zakapturzeni manifestanci z anarchistycznego ruchu black bloc zniszczyli około 20 witryn sklepowych, agencję nieruchomości, bank oraz McDonald’s. Policja użyła gazu łzawiącego – podają media.

Paryska demonstracja ruszyła z Placu Republiki pod sztandarem „za pokój, wolności i przeciw regresji społecznej”. Manifestacja zorganizowana została przez związki zawodowe CGT-Unsa-FSU-Solidaires, do której dołączyły organizacje studenckie i licealistów Unef, VL, MNL i FIDL, z żądaniami wyższych płac, lepszych usług publicznych, ochrony socjalnej i transformacji ekologicznej kraju.

Od oficjalnej demonstracji odłączyło się kilkadziesiąt ubranych na czarno i zamaskowanych osób. Na ulicach przylegających do Bulwaru Woltera demonstranci próbowali wznieść barykadę. Policja użyła wobec nich gazu łzawiącego.

Idący na czele paryskiego pochodu sekretarz generalny centrali związkowej CGT Philippe Martinez podkreślił, że związkowcy nie zaakceptują proponowanej przez prezydenta Emmanuela Macrona reformy emerytalnej i nie zgodzą się na podwyższenie wieku emerytalnego do 65 lat z obowiązujących obecnie 62. Jesteśmy zdecydowanie przeciwni jakiejkolwiek formie podniesienia wieku emerytalnego – wtórował mu sekretarz generalny FO Yves Veyrier. We Francji rozpoczęły się negocjacje ugrupowań lewicowych dotyczące porozumienia w sprawie koalicji przed wyborami parlamentarnymi.

Ponad 116, 5 tys. osób wzięto udział w niedzielę manifestacjach 1-majowych we Francji, w tym 24 tys. w Paryżu. Zatrzymano 50 osób, a 8 policjantów i żandarmów zostało rannych – podało Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Związek zawodowy CGT poinformował, że w manifestacjach wzięło udział 210 tys. osób, w tym około 50 tys. w Paryżu. Szef MSW Gerard Darmanin potępił „niedopuszczalną przemoc” wobec policjantów i strażaków podczas manifestacji w Paryżu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Paryż: Policjanci zastrzelili dwie osoby blisko miejsca, gdzie świętował prezydent

W Paryżu policjanci otworzyli ogień do samochodu, który nie zatrzymał się na punkcie kontroli drogowej i pędził w ich kierunku. Dwie osoby zginęły – poinformowała agencja AFP, która zaznacza, że sytuacja miała miejsce kilka godzin po tym, jak Emmanuel Macron wygrał wybory prezydenckie. Samochód jechał przez paryski most Pont Neuf i nie zatrzymał się na policyjnym punkcie kontrolnym. Według źródeł AFP kierowca pędził w kierunku funkcjonariuszy, a ci otworzyli ogień.

Na miejscu zginęło dwóch pasażerów samochodu, a jeden został ranny. Na miejscu pojawiły się znaczne siły policyjne. Policjanci nie odnieśli obrażeń. AFP zaznacza, że niecałe dwa kilometry dalej, prezydent Francji Emmanuel Macron wraz z tłumem zwolenników świętował swoje zwycięstwo nad Marine Le Pen. Według wstępnych oficjalnych danych Macron wygrał wybory, uzyskując 58,55 procent głosów. Jego prawicowa kontrkandydatka Marine Le Pen otrzymała 41,45 procent głosów.
Źródło info i foto: TVP.info

Mistrz olimpijski w pływaniu podejrzany o gwałt na 13-latce

Francuz Yannick Agnel, dwukrotny mistrz olimpijski w pływaniu z 2012 roku, został aresztowany w Paryżu w ramach śledztwa w sprawie „gwałtu i napaści na tle seksualnym” – poinformowały tamtejsze media. Domniemana ofiara, która w chwili zdarzenia miała 13 lat, w tym roku złożyła zawiadomienie do prokuratury.

Francuz Yannick Agnel, dwukrotny mistrz olimpijski w pływaniu z 2012 roku, został aresztowany w Paryżu w ramach śledztwa w sprawie w sprawie „gwałtu na małoletniej poniżej 15 roku życia” – poinformowały tamtejsze media, powołując się na prokuraturę. Byłego sportowca zatrzymano w czwartek późnym rankiem i umieszczono w areszcie policyjnym w Miluzie. 

Prokurator powiedział, że fakty dotyczą okresu „mniej więcej 2016 roku”. Jak informują francuskie media, w tym czasie Yannick Agnel był członkiem Mulhouse Olympic Swimming, tego samego klubu, co młoda dziewczyna, która go oskarżyła.

„Według źródła powiązanego ze sprawą, ofiarą jest córka Lionela Hortera, który w tamtym czasie był trenerem Yannicka Agnela” – czytamy na stronie francuskiej gazety.

Domniemana ofiara to córka jego ówczesnego trenera. Dziewczynka miała wówczas 13 lat. Jak podaje źródło sądowe w Paryżu, zawiadomienie do prokuratury w związku z wydarzeniami sprzed kilku lat, złożyła latem tego roku. Śledztwo w tej sprawie powierzono wydziałowi policji sądowej w Miluzie.

Aresztowany w sprawie gwałtu na małoletniej to dwukrotny mistrz olimpijski

29-letni obecnie Agnel wywalczył w 2012 roku w Londynie dwa złote medale olimpijskie – na 200 m st. dowolnym i w sztafecie 4×100 m st. dowolnym. Rok później zdobył złote krążki w tych samych konkurencjach podczas mistrzostw świata. W sierpniu 2016 roku, w wieku zaledwie 24 lat, zakończył sportową karierę i opuścił klub z Miluzy w związku z gorzką porażką na Igrzyskach Olimpijskich w Rio. Zajął się m.in. esportem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Paryż: Policjant raniony nożem w centrum handlowym

Francuski policjant został kilkakrotnie dźgnięty nożem w centrum handlowym w Paryżu; domniemany sprawca został aresztowany – podała stacja BFM TV za policyjnymi źródłami. Między funkcjonariuszem a grupą 4-5 mężczyzn miało wcześniej dojść do kłótni. Policjant nie był w tym czasie na służbie. Miał całować partnerkę, kiedy doszło do kłótni pomiędzy nim a mężczyznami. Jeden z napastników kilkakrotnie dźgnął policjanta nożem w brzuch.

Ranny został przewieziony do szpitala. Przed samym atakiem funkcjonariusz miał poinformować, że jest policjantem, i wyjąć broń, której jednak nie użył.

Domniemany sprawca, 16-latek, został aresztowany w domu – podaje BFM TV.

Minister spraw wewnętrznych Francji Gerald Darmanin poinformował na Twitterze o wszczęciu śledztwa. Trwają poszukiwania pozostałych mężczyzn z grupy z centrum handlowego.
Źródło info i foto: TVP.info

Proces ws. zamachów w Paryżu. „Zrobiliśmy wszystko, by zapobiec atakom”

​Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by śledzić podejrzane osoby, ale niestety nie mieliśmy informacji, które byłyby decydujące w zapobieganiu atakom w 2015 r. – przekonywał były prezydent Francois Hollande, który zeznawał w środę w charakterze świadka podczas procesu oskarżonych o ataki terrorystyczne z 13 listopada 2015 r. w Paryżu.

Hollande wyjaśnił, że służby bezpieczeństwa nie miały „wiedzy o miejscach, które mogłyby być celem”. Osoby znaliśmy, ale nie wyobrażaliśmy sobie, że już podejmują działania – zapewnił były szef państwa.

Domagałem się od służb, policji (…)zrobienia wszystkiego, co w ich mocy, aby wykryć, zidentyfikować, zneutralizować terrorystów – podkreślił Hollande.

Były prezydent odpowiedział na stwierdzenia oskarżonego o współudział w zamachach Salaha Abdeslama, który od początku procesu podkreślał, że terroryści podjęli działania odwetowe za interwencję Francji w Syrii.

Hollande przypomniał, że decyzję o interwencji w Syrii podjął 7 września 2015 roku. Oznacza to, że oddział, który przygotowywał się do ataku na nas, przygotował się na długo przed wydaniem przeze mnie rozkazu interwencji w Syrii – podkreślił były prezydent, dodając, że Francja nie uderzyła w ludność cywilną.

Przy drugiej eksplozji nie miałem już wątpliwości, że chodzi o zamach – stwierdził Hollande, który w czasie ataków przebywał na meczu na Stade de France. Pojechał tam z uwagi na obecność „niemieckiego ministra spraw zagranicznych i przyjaciół”.

Wiedzieliśmy o zagrożeniu, ale tego dnia nie było szczególnego alertu – wyjaśnił. Ówczesny prezydent opuścił stadion kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy meczu.

Pierwszą decyzją było zwołanie Rady Ministrów w celu ogłoszenia stanu wyjątkowego, drugą – zamknięcie granic, aby uniemożliwić ucieczkę terrorystom, a trzecią – uwolnienie zakładników w Bataclan – przypomniał sekwencję zdarzeń po ataku Hollande.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Proces terrorystów w Paryżu

Rozpoczął się proces 20 oskarżonych o współudział w atakach terrorystycznych z 13 listopada 2015 r. w Paryżu. Główny oskarżony złożył wyznanie wiary w Allaha i nazwał się bojownikiem Państwa Islamskiego. Niecałe sześć lat po zamachu 13 listopada 2015 rozpoczął się w Paryżu w Pałacu Sprawiedliwości proces oskarżonych o zamachy terrorystyczne, w których zginęło 130 osób, a ponad 350 zostało rannych. Prezes sądu Jean-Louis Peries wygłosił wstępne oświadczenie, określając proces jako „historyczny” i „niezwykły”.

Główny oskarżony Salah Abdeslam poproszony o potwierdzenie swojej tożsamości stwierdził: Najpierw chcę zaświadczyć, że nie ma boga innego niż Allah, a Mahomet jest jego posłańcem.

Abdeslam odmówił podania nazwisk swoich rodziców. Imiona mojego ojca i matki nie mają tu nic do rzeczy – podsumował oskarżony. Zapytany o swój zawód, powiedział, że „porzucił” swój zawód, „by zostać bojownikiem Państwa Islamskiego”. Proces ma potrwać dziewięć miesięcy, co oznacza, że będzie bezprecedensowo długi jak na rozprawę karną.

Jest również bezprecedensowy pod względem zakresu zebranego materiału przez śledczych (542 tomy) i udziału stron cywilnych (co najmniej 1800), 330 adwokatów i, jak podkreślają media, ogromnego ładunku emocjonalnego.

Hollande wśród świadków

W procesie zeznawać mają oskarżeni, policjanci, rodziny ofiar, politycy, w tym były prezydent Francois Hollande. Rozprawa rozpoczęła się z około 40 minutowym opóźnieniem. Oskarżeni przybyli do sądu rano w uzbrojonym konwoju służb policyjnych, który opuścił podparyskie więzienie Fleury-Merogis, gdzie przebywa jedyny żyjący członek dżihadystycznej grupy odpowiedzialnej za ataki Salah Abdeslam więziony przez ponad pięć lat w całkowitej izolacji.

W pobliżu Pałacu Sprawiedliwości ustawiono bramki kontrolne, w okolicy znajduje się kilkadziesiąt radiowozów, a bezpieczeństwa strzegą uzbrojeni funkcjonariusze, którzy legitymują każdą osobę, która zbliża się do budynku sądu.

Strony cywilne i rodziny ofiar uczestniczące w procesie z uwagi na tłum dziennikarzy zdecydowały o użyciu oznaczeń: zielonych lub czerwonych wstążek. Pierwsza oznacza, że osoba chce rozmawiać z mediami, druga, że – nie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Paryż: Antyszczepionkowcy protestowali na ulicach miasta. Policja użyła gazu łzawiącego

epa09383218 A protester wearing a yellow vest during clashes with anti-riot police as part of a demonstration against the COVID-19 health pass which grants vaccinated individuals greater ease of access to venues in France, in Paris, France, 31 July 2021. Anti-vaxxers, joined by the anti-government ‚yellow vest’ movement, are demonstrating across France for the third consecutive week in objection to the health pass, which passed by the French parliament as a proof of vaccination against Covid-19, a recent negative Covid test, recent recovery from Covid is now mandatory for people to visit leisure and cultural venues. EPA/CHRISTOPHE PETIT TESSON
Dostawca: PAP/EPA.

W Paryżu policja użyła gazu łzawiącego podczas manifestacji antyszczepionkowców przeciw paszportom sanitarnym. Podobne demonstracje zorganizowano także w innych miastach Francji. AFP podaje, że w całym kraju na ulice wyszło kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Protest antyszczepionkowców dotyczył wprowadzenia obowiązku posiadania przepustki sanitarnej, by np. móc brać udział w wydarzeniach kulturalnych czy sportowych. W przeddzień manifestacji w Paryżu spodziewano się, że weźmie w niej udział około 150 tys. osób. Minionej soboty w stolicy Francji demonstrowało 161 tys. demonstrantów, a dwa tygodnie temu – 110 tys.

Jeden z dwóch marszów protestacyjnych zorganizował były zastępca szefowej skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, założyciel małej eurosceptycznej partii Patrioci, Florian Philippot. Uczestnicy tej demonstracji zaatakowali dwie dziennikarki AFP, opluwając je. Ponadto tłum uniemożliwił im nakręcenie relacji filmowej z marszu. Dyrekcja AFP podjęła decyzję o wycofaniu obu reporterek i zrezygnowała z obsługi manifestacji.

Biorący udział w drugim marszu przedstawiciel ruchu „żółtych kamizelek” Jerome Rodrigues tuż przed rozpoczęciem marszu krytykował rząd i media, które chcą jego zdaniem „sprzedać (Francuzom) informację o skuteczności szczepionki, nie mając nawet dowodów”.

Około godziny 16 w pobliżu Placu Republiki policja użyła gazu łzawiącego wobec demonstrantów atakujących ich petardami i krzyczących „nie dla dyktatury!”. Manifestujący nieśli transparenty z napisami „(Prezydent Emmanuel) Macron – dymisja” i „Prezydent, posłowie, senatorzy, naukowcy, media – wszyscy tchórze”.

Liczące po kilka tysięcy osób manifestacje odbyły się też w innych miastach Francji, m.in. w Rennes, gdzie uczestnicy marszu nieśli plakaty z napisami „Media kłamią! Chcemy prawdy” oraz „Zaszczepcie mnie przeciw kapitalizmowi i faszyzmowi!”. Tłumy wyszły na ulice również w Nantes, Montpellier, Nicei, Lille, Strasburgu i Lyonie.

Przepustka sanitarna we Francji obowiązuje od 21 lipca osoby udające się do miejsc kultury i rozrywki, a od 9 sierpnia będzie ona również wymagana, aby wejść do kawiarni, restauracji, pociągów etc. Według opublikowanego w piątek badania osoby niezaszczepione stanowią 85 proc. chorych na Covid-19 wymagających hospitalizacji, w tym na oddziałach intensywnej terapii, oraz 78 proc. ofiar śmiertelnych – podaje AFP.

W piątek wieczorem francuskie władze poinformowały, że w ciągu minionej doby zdiagnozowano ponad 24 tys. nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Na początku lipca średnia dobowa zakażeń nie przekraczała kilku tysięcy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Paryż: Napad na jubilera. Skradziono towar o ponad 2 mln euro

Towar o wartości 2-3 milionów euro stał się łupem złodzieja, który z bronią w ręku napadł we wtorek na sklep jubilerski Chaumet w pobliżu Pól Elizejskich w Paryżu – poinformowała AFP, powołując się na prokuraturę w stolicy Francji. Jak pisze AFP napastnik podjechał pod sklep skuterem, po czym wszedł do środka i groził pracownikom bronią palną. Skradł biżuterię i drogocenne kamienie, a po dokonaniu rabunku uciekł swoim jednośladem.

Chaumet to jedna z najstarszych francuskich marek jubilerskich, należąca do koncernu produkującego dobra luksusowe LVMH. W 2009 roku galeria Chaumet na Placu Vendome w Paryżu została okradziona z kamieni szlachetnych o wartości 1,9 mln euro. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ruszył proces Nicolasa Sarkozy’ego w związku z tzw. aferą Bygmaliona

W Paryżu rozpoczął się w czwartek proces byłego prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego, któremu zarzuca się nielegalne finasowanie swej kampanii prezydenckiej w 2012 roku. To część sprawy zwanej aferą Bygmaliona, która od 2014 roku przeszła już przez kilka instancji. Sarkozy był nieobecny na posiedzeniu sądu. Reprezentował go jego adwokat i przyjaciel Thierry Herzog.

Proces miał się rozpocząć w marcu, ale został przełożony z powodu hospitalizacji prawnika Jerome’a Lavrilleux, głównego bohatera sprawy, byłego zastępca dyrektora kampanii Sarkozy’ego. Lavrilleux opowiedział w 2014 roku w telewizji o systemie fałszywych faktur, który rzekomo pozwalał prawicowej partii, wówczas zwanej UMP (Unia na rzecz Ruchu Ludowego), na opłacenie wieców wyborczych, przy rzekomym współudziale firmy public relations Bygmalion.

Afera Bygmalion

Prokuratorzy twierdzą, że firma Bygmalion umożliwiła wydanie w kampanii sumy dwukrotnie wyższej niż limit 22,5 mln euro wyznaczony przez prawo wyborcze.

Wysokość budżetu na kampanię regulowana jest przepisami, aby była ona równa dla kandydatów. Wszczęte w 2014 roku śledztwo wykazało istnienie rozbudowanego systemu fałszywych faktur. Niektórzy menedżerowie Bygmaliona przyznali się do oszustw księgowych.

W przeciwieństwie do 13 innych współoskarżonych, którzy stawili się przed sądem – byłych dyrektorów i księgowych Bygmaliona i partii UMP, oskarżonych o oszustwa lub współudział – były prezydent nie ma zarzutu stworzenia systemu fałszywych faktur, mających ukrywać nadmierne wydatki na jego kampanię, który ujawniony został przez Lavrilleuxa.

Według oskarżenia Sarkozy pozwolił jedynie, by wydatki wzrastały pomimo kilku wyraźnych ostrzeżeń o ryzyku przekroczenia pułapu. Prokuratorzy uważają, że były szef państwa „niewątpliwie” skorzystał na oszustwie, które pozwoliło mu dysponować „znacznie większymi środkami” niż dozwolonymi przez prawo.

Wcześniej były prezydent zapowiadał, że nie będzie uchylał się od odpowiedzi na żadne pytania, ale stawi się jedynie na te rozprawy, które będą go dotyczyć bezpośrednio. Jego przesłuchanie zaplanowano na 14 czerwca. Grozi mu rok pozbawienia wolności i grzywna w wysokości 3750 euro.

Sarkozy do tej pory zaprzeczał, by jego kampania została sfinansowana nielegalnymi pieniędzmi. Zwracając się do sędziów śledczych za każdym razem pytał: „gdzie są pieniądze?”, sugerując, że niektórzy ludzie z jego partii mogli je niewłaściwie wykorzystać.

Jeśli Sarkozy zostanie uznany za winnego, to może być po raz drugi skazany na karę więzienia. 1 marca sąd w Paryżu, w procesie dotyczącym tzw. afery podsłuchowej, skazał go na trzy lata pozbawienia wolności, w tym na dwa lata w zawieszeniu za korupcję i handel wpływami.

Byłemu prezydentowi zarzucano, że usiłował nielegalnie uzyskać tajne informacje od byłego sędziego Sądu Kasacyjnego Gilberta Aziberta. Sarkozy komunikował się w tej sprawie w 2014 roku z Thierrym Herzogiem, swoim adwokatem i przyjacielem, za pomocą tajnego telefonu, pod fałszywą tożsamością, jako Paul Bismuth.

Herzog i Sarkozy rozmawiali o „możliwości skorzystania z faktu, że w Sądzie Kasacyjnym był sędzia, który był im przychylny”, zidentyfikowany później jako Azibert. Sędzia w zamian za swoją przychylność miał liczyć na otrzymanie stanowiska w Monako.

Informacje Aziberta miały dotyczyć wszczętego w 2013 roku śledztwa w sprawie rzekomych nielegalnych płatności, które Sarkozy miał otrzymywać od miliarderki Liliane Bettencourt, spadkobierczyni koncernu L’Oréal, na finansowanie kampanii wyborczej w 2007 roku.

Na trzy lata więzienia, w tym dwa lata w zawieszeniu skazani zostali również Herzog oraz sędzia Azibert. Nicolas Sarkozy wycofał się z życia politycznego po porażce w prawyborach partyjnych przed wyborami prezydenckimi w 2017 roku. W czasie swojego urzędowania tracił na popularności, stając się jednym z najmniej popularnych prezydentów V Republiki. Był postrzegany przez opinię publiczną jako „prezydent bogatych”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl