Zabójca Pawła Adamowicza domaga się wypuszczenia na wolność

Oskarżony o zabójstwo prezydenta Gdańska Stefan W. w piśmie do sądu domagał się zwolnienia z aresztu. W czasie czwartkowej rozprawy w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, która jest już szesnastą rozprawą w sprawie zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, sędzia odczytała wnioski oskarżonego i przesłuchała świadków, w tym lekarkę, która prowadziła reanimację prezydenta. Europosłanka Magdalena Adamowicz nie stawiła się w sądzie, gdzie miała zeznawać w charakterze świadka w procesie zabójcy jej męża, usprawiedliwiając swoją nieobecność złym stanem zdrowia i pracą w Parlamencie Europejskim.

Na rozprawę oskarżony Stefan W. został doprowadzony z pobliskiego aresztu śledczego do największej sali sądu. Siedział w specjalnie wydzielonym pomieszczeniu za szklaną szybą. W trakcie rozprawy rozglądał się po sali. Spoglądał na osoby siedzące na publiczności. Wśród nich była m.in. jego matka.

Sędzia Sądu Okręgowego Aleksandra Kaczmarek poinformowała, że w czwartek w charakterze świadka miała zostać przesłuchana Magdalena Adamowicz. Sędzia przekazała, że do sądu zostało skierowane pismo, w którym europosłanka usprawiedliwiła swoją nieobecność, wskazując, że jest to spowodowane „sytuacją osobistą i zdrowotną”, co powoduje, że nie jest w stanie składać zeznań. Wskazała również, że w czasie wyznaczonego terminu rozprawy w SO w Gdańsku przebywa poza granicą, gdzie wykonuje swoje obowiązki zawodowe.

Sędzia Kaczmarek po odczytaniu wniosku zwróciła się do pełnomocnika Magdaleny Adamowicz Pawła Knappa wskazując na niespójność w usprawiedliwieniu europosłanki.

– Wskazuje pan, że pani Magdalena Adamowicz pozostaje pod działaniem zalecanych przez lekarzy leków, które mogą wpływać na jej zdolność postrzegania. Jednocześnie wskazuje pan, że bierze udział w pracach komisji jako poseł do Parlamentu Europejskiego, czyli jest w stanie pełnić obowiązki europosła – stwierdziła sędzia.

Zapewniła również, że jeżeli świadek Magdalena Adamowicz nie chce zeznawać w obecności oskarżonego Stefana W., to nie musi tego robić. – W toku tego postępowania byli już świadkowie, którzy nie chcieli składać zeznań w jego obecności. W tym celu była przeprowadzana wewnętrzna wideokonferencja. Inna metoda przesłuchania świadka to wideokonferencja z krajem, w którym aktualnie przebywa pani Adamowicz – zaznaczała sędzia.

Magdalena Adamowicz ma zostać przesłuchana w innym terminie.

„Prezydentowi z rękawa kurtki spływała krew, później widać było jak traci przytomność”
Pierwszym świadkiem, który zeznawał w czwartek była Anna C. Kobieta w 2019 r. pracowała jako reporterka stacji TVN, a w chwili ataku na Pawła Adamowicza znajdowała się na scenie WOŚP.

Świadek zeznała, że jedyne co zapamiętała, to moment, w którym ktoś wbiegł na scenę. – Usłyszałam ciężkie kroki. Później ktoś przyprowadził prezydenta w kierunku głośnika – zeznawała. Dodała, że zobaczyła jak prezydentowi z rękawa kurtki spływa krew. – Później było widać jak traci przytomność – podkreśliła.

Lekarka, która reanimowała Adamowicza szanse na przeżycie oceniła na trzy, cztery procent
Kolejnym świadkiem była Elżbieta L. lekarka z ekipy pogotowia z 40-letnim stażem pracy, która odebrała zgłoszenie o ataku w czasie pełnienia dyżuru. – Nie wiedzieliśmy, do kogo jedziemy, ale jechaliśmy na sygnałach, bo była informacja o urazie zagrażającym życiu – zeznała.

Kobieta podkreśliła, że po jej przybyciu i wejściu na scenę „prezydent leżał na desce ratowniczej”. Wskazała, że klatka piersiowa prezydenta była odsłonięta. Widać było rany kłute: „dwie w okolicy serca, trzecią w okolicy śledziony i jedną w okolicy nadgarstka” – stwierdziła.

Zeznała również, że na scenie panował półmrok, ponieważ było wyłączone oświetlenie. – Potrzebowaliśmy mocnego światła, aby wykonać wszystkie niezbędne czynności. Osoby postronne przyświecały nam latarkami z komórek. Jedna osoba zamiast świecić latarką nagrywała telefonem całe zajście – relacjonowała.

Dodała, że po reanimacji na scenie, podjęła decyzję o przetransportowaniu rannego Adamowicza do szpitala Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego.

Lekarka zeznała, że po opatrzeniu ran Adamowicza, oceniła szanse na przeżycie pacjenta „na trzy, cztery procenty”.
Źródło info i foto: interia.pl

Zabójstwo Pawła Adamowicza. Stefan W. może brać udział w procesie

Stefan W., oskarżony o zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, może nadal brać udział w procesie. Tak wynika z opinii biegłych psychiatrów, która wpłynęła do sądu. Do Sądu Okręgowego w Gdańsku wpłynęła opinia dwojga biegłych psychiatrów w sprawie Stefana W., oskarżonego o zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza – poinformował portal gdansk.pl, który cytuje rzecznika prasowego Sądu Okręgowego w Gdańsku Tomasza Adamskiego.

– Zgodnie z jej treścią oskarżony może brać udział w procesie. Terminy rozpraw są aktualne. Najbliższy, to 21 lipca. Wnioski opinii zostaną ujawnione na kolejnym terminie – wyjaśnił sędzia Adamski.

Stefan W. jest oskarżony o dokonanie zabójstwa w zamiarze bezpośrednim w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, a także o popełnienie przestępstwa zmuszania innej osoby do określonego zachowania. Obu przestępstw oskarżony miał dopuścić się w warunkach powrotu do przestępstwa. Oskarżonemu grozi od 12 lat do dożywotniej kary więzienia.

W opinii biegłych, gdy wszedł na scenę WOŚP i zaatakował nożem Pawła Adamowicza, miał ograniczoną poczytalność. Może to wpłynąć na wysokość kary więzienia. Sąd może zastosować jej nadzwyczajne złagodzenie. Stefan W. zaatakował prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza 13 stycznia 2019 r. Dzień po ataku Adamowicz zmarł.

Od początku procesu Stefan W. konsekwentnie milczy. Nie odpowiada na pytania sądu, swojego obrońcy, ani prokuratora. Nie potwierdził nawet danych osobowych, choć jak wynika z informacji sądu i prokuratury na terenie aresztu zachowuje się normalnie – rozmawia z wychowawcami i współosadzonymi. O przebadanie Stefana W. przez biegłych psychiatrów wniósł na drugiej rozprawie jego obrońca Marcin Kminkowski.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójstwo prezydenta Gdańska. Stefan W. chciał „wstrzymania procesu”

W poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Gdańsku zeznawali kolejni świadkowie ws. zabójstwa Pawła Adamowicza. Jeszcze przed rozpoczęciem procesu sędzia otrzymał wniosek Stefana W. Oskarżony domagał się „wstrzymania procesu”. Jako powód podał zły stan zdrowia. W poniedziałek 16 maja odbyła się w Sądzie Okręgowym Gdańsku piąta rozprawa ws. zabójstwa Pawła Adamowicza. Zaplanowano ich kilkanaście. Na salę doprowadzono oskarżonego Stefana W.

Z przekazanych przez sędzie Sądu Okręgowego Aleksandrę Kaczmarek informacji wynika, że przed rozprawą oskarżony przesłał do sądu wniosek o „wstrzymanie procesu”. Swoją prośbę argumentował złym stanem zdrowia. We wniosku przekazał, że od dziecka ma chorą trzustkę oraz inne schorzenia i domaga się badań USG.

Sędzia dodała, że wniosek oskarżony podpisał „Honorowy obywatel RP, Stefan Franciszek W.”. Sąd zadecydował o odrzuceniu wniosku i przypomniał o tym, że oskarżony przed każdą rozprawą badany jest przez lekarzy. Co więcej, do sądu nadal nie wpłynęła opinia psychiatrów, którzy mają przebadać Stefana W. pod kątem jego zdolności psychicznej do uczestnictwa w procesie. Przypomnijmy, że biegli zawnioskowali o przedłużenie terminu sporządzenia diagnozy do 31 maja.

O opinię wniósł podczas drugiej rozprawy obrońca Stefana W., argumentując to tym, że nie ma kontaktu ze swoim klientem i od pierwszej rozprawy nie wypowiedział on żadnego słowa.
Źródło info i foto: wp.pl

Proces ws. zabójstwa Pawła Adamowicza. Prokurator: milczenie oskarżonego to taktyka procesowa

Milczenie to taktyka procesowa. Oskarżony realizuje swoją linię obrony tak, jak chce. Nikt nie może mu nic narzucić i nikt nie może od niego oczekiwać, że będzie się zachowywał w określony sposób – powiedziała prokurator Agnieszka Nickel-Rogowska, która oskarża Stefana W. w sprawie zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Oskarżony o zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza Stefan W. od początku procesu nie powiedział żadnego słowa. Nie odpowiada na pytania sędziów i swojego adwokata. W czwartek podczas rozprawy sąd przedstawił zaświadczenie lekarskie, z którego wynika że jest w pełnym kontakcie słownym i logicznym na terenie aresztu, że są zachowane wszystkie funkcje życiowe i oskarżony w izolacji zachowuje się normalnie. O zachowaniu podczas procesu oskarżonego o zabójstwo prezydenta Gdańska mówiła po czwartkowej rozprawie prokurator Agnieszka Nickel-Rogowska, która prowadziła śledztwo i oskarża Stefana W. przed Sądem Okręgowym w Gdańsku.

– Moim zdaniem milczenie na bieg postepowania sądowego, w żaden sposób nie wpłynie. Oskarżony ma prawo przyjąć taką postawę, jaką ma życzenie przyjąć. To jest jego prawo do obrony, które może realizować w każdy sposób. Natomiast w świetle przepisów prawa tylko i wyłącznie opinia biegłych, którzy stwierdzą, że nie może brać udziału w postępowaniu ze względu na stan zdrowia może spowodować, że sąd będzie zmuszony zawiesić postępowanie do czasu ustania tej przeszkody – mówiła prokurator. 

Na pytanie, w jaki sposób Stefan W. zachowywał się w trakcie przesłuchań w prokuraturze, odpowiedziała, że normalnie. Jak każdy podejrzany odpowiadał na pytania, składał wyjaśnienia, również spontaniczne. Był zachowany kontakt słowny i logiczny – relacjonowała Agnieszka Nickel-Rogowska.

Prokurator wyjaśniła także, że każde przesłuchanie odbywało się w obecności adwokata. – Czasami byli funkcjonariusze obsługujący kamerę – dodała. Dopytywana o poczytalność Stefana W. stwierdziła, że z opinii, które są w aktach sprawy wynika, że jego poczytalność jest ograniczona”. 

Nickel-Rogowska oświadczyła również, że jej zdaniem milczenie Stefana W. to taktyka procesowa. – Oskarżony realizuje swoją linię obrony tak jak chce. Nikt nie może mu nic narzucić i nikt nie może od niego oczekiwać, że będzie się zachowywał w określony sposób poza oczywiście naruszaniem powagi sądu i porządku na sali, bo jak wiadomo sąd może zastosować różne środki, które przewiduje kodeks. Natomiast dopóki milczy, to nic nie robi złego. To jest realizacja jego linii obrony – powiedziała. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Proces Stefana W. Oskarżony zerwał pagon policjantowi

W poniedziałek odbyła się trzecia rozprawa w procesie o zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Milczący do tej pory Stefan W., w czasie składania zeznań przez jednego ze świadków, poderwał się i zerwał pagon z ramienia pilnującego go policjanta.

Proces Stefana W. rozpoczął się 28 marca przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Na ławie oskarżonych zasiada Stefan W., który 13 stycznia 2019 r., w czasie miejskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ciężko ranił nożem Pawła Adamowicza. Prezydent Gdańska zmarł następnego dnia w szpitalu. W czasie dwóch poprzednich rozpraw Stefan W. nie odpowiadał na pytania sądu ani nie złożył żadnych wyjaśnień. Odczytany został akt oskarżenia i protokoły z jego przesłuchań. W poniedziałek 11 kwietnia odbyła się trzecia rozprawa.

Jak relacjonuje trójmiejski reporter RMF FM Kuba Kaługa, oskarżony siedział na sali ze skutymi rękoma i nogami, ale nie znajdował się w specjalnej, szklanej klatce jak to miało miejsce wcześniej. Na rozprawie nie było też jego obrońcy, tylko zastępująca go aplikantka.

Zeznania składali kolejni świadkowie. między innymi członkowie zespołu Blue Cafe. Jeden ze świadków powiedział przed sądem, że widział Stefana W. na scenie jeszcze przed koncertem. Według niego oskarżony wbiegł na scenę w chwili, gdy rozpoczęło się „światełko do nieba”. Świadek nie widział jednak, w jaki sposób oskarżony zdobył mikrofon. Później dostrzegł, że Stefan W. trzyma w lewej ręce nóż. Gdy to zobaczył, wycofał się i zastanawiał się, jak wytrącić go z ręki mężczyzny. Następnie zainterweniował pracownik firmy nagłośnieniowej, któremu W. pozwolił się obezwładnić – zeznał świadek.

Jak relacjonuje reporter RMF FM, w tym momencie zeznań Stefan W. zerwał jednemu z pilnujących go policjantów pagon z ramienia. Sędzia zareagowała na to pouczeniem o możliwych karach i poinformował oskarżonego, że po kolejnym niewłaściwym zachowaniu zostanie wyprowadzony z sali. Następnie świadek kontynuował składanie zeznań, między innymi dotycząc przebiegu akcji ratunkowej i działań ochrony.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Kolejna rozprawa zabójcy Pawła Adamowicza

W Sądzie Okręgowym w Gdańsku odbyła się druga rozprawa, z kilkunastu zaplanowanych, w sprawie zabójstwa Pawła Adamowicza. W SO zeznawał świadek, który w chwili zabójstwa znajdował się na scenie WOŚP oraz właściciel sklepu z militariami, w którym Stefan W. kupił nóż. Obrońca chce, by jego klienta przebadali psychiatrzy. Rozprawa toczyła się w największej sali SO w Gdańsku, do której z pobliskiego aresztu został doprowadzony oskarżony Stefan W. Na czwartkową rozprawę zostało wezwanych troje świadków: Magdalena Adamowicz, konferansjer, który w chwili zabójstwa przebywał na scenie oraz właściciel sklepu z militariami, w którym dokonano zakupu noża, którym śmiertelnie został ugodzony były prezydent Gdańska.

Przed przesłuchaniem świadków sędzia Sądu Okręgowego Aleksandra Kaczmarek poinformowała, że sąd zlecił badania ambulatoryjne stanu zdrowia Stefana W., z którego wynikało, że może on uczestniczyć w rozprawie. Sędzia zaznaczyła, że badania stanu zdrowia oskarżonego będą powtarzane przed każdą rozprawą.

W sądzie nie stawiła się Magdalena Adamowicz, żona zamordowanego byłego prezydenta, która miała zeznawać w charakterze świadka. Wcześniej wysłała do sądu dokument podpisany przez lekarza sądowego, z którego wynikało, że do 25 kwietnia nie będzie zdolna do udziału w rozprawach.

Sąd przesłuchał świadka, który w chwili zabójstwa Pawła Adamowicza pełnił rolę konferansjera i znajdował się na scenie WOŚP.

– Około godz. 20 na scenę wtargnęła jakaś osoba. Jako konferansjer czuję się odpowiedzialny za scenę, a widziałem osobę, która na scenie tańczy, to poczułem odpowiedzialność, żeby to zakończyć. To trwało sekundy. Nie zdążyłem długo się nad tym zastanawiać. Zobaczyłem przed sobą oskarżonego z nożem wymierzonym w moją stronę. Tekstu dokładnie nie pamiętam. Na pewno mi groził. Żądał ode mnie mikrofonu. Nie jestem w stanie opisać, ale padły tam słowa, że mnie zabije, jeśli mu tego mikrofonu nie oddam. Wychyliłem się i oddałem mu mikrofon. Pamiętam wymierzony we mnie nóż – przekazał świadek.

– Jest to dla mnie dość traumatyczne przeżycie, przez które przez dwa lata leczyłem się psychiatrycznie. Dopiero skończyłem terapię, która pozwala mi tu przed państwem stanąć – dodawał w trakcie przesłuchania.

Ze łzami w oczach powiedział, że po ataku zobaczył prezydenta, który siedział na skrzynce na scenie. – Widziałem, że jest źle, chciałem nawiązać z nim kontakt. Prezydent patrzył na mnie, stałem nad nim, i z oczu czytałem, jakby pytał „dlaczego”. Towarzyszyłem do końca prezydentowi Adamowiczowi, jak odchodził na tej skrzynce. Wydawało mi się, że to trwało 15-20 minut. Później okazało się, że to były krótkie minuty – dodawał.

Świadek w zeznaniach dziwił się, że przez godzinę po zdarzeniu nikt nie pytał go o to, co widział, co zapamiętał. – Uświadomiłem sobie, gdy wracałem samochodem do domu, że cieszę się, że żyję – dodawał.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Odbyła się druga rozprawa Stefana W.

W Sądzie Okręgowym w Gdańsku odbyła się druga rozprawa, z kilkunastu zaplanowanych, w sprawie zabójstwa Pawła Adamowicza. W SO zeznawał świadek, który w chwili zabójstwa znajdował się na scenie WOŚP oraz właściciel sklepu z militariami, w którym Stefan W. kupił nóż. Obrońca chce, by jego klienta przebadali psychiatrzy.

Rozprawa toczyła się w największej sali SO w Gdańsku, do której z pobliskiego aresztu został doprowadzony oskarżony Stefan W. Na czwartkową rozprawę zostało wezwanych troje świadków: Magdalena Adamowicz, konferansjer, który w chwili zabójstwa przebywał na scenie oraz właściciel sklepu z militariami, w którym dokonano zakupu noża, którym śmiertelnie został ugodzony były prezydent Gdańska.

Przed przesłuchaniem świadków sędzia Sądu Okręgowego Aleksandra Kaczmarek poinformowała, że sąd zlecił badania ambulatoryjne stanu zdrowia Stefana W., z którego wynikało, że może on uczestniczyć w rozprawie. Sędzia zaznaczyła, że badania stanu zdrowia oskarżonego będą powtarzane przed każdą rozprawą.

W sądzie nie stawiła się Magdalena Adamowicz, żona zamordowanego byłego prezydenta, która miała zeznawać w charakterze świadka. Wcześniej wysłała do sądu dokument podpisany przez lekarza sądowego, z którego wynikało, że do 25 kwietnia nie będzie zdolna do udziału w rozprawach.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Stefan W. w piśmie do sądu: będę zabijał

Po ponad trzech latach od zabójstwa Pawła Adamowicza na ławie oskarżonych usiadł morderca prezydenta Gdańska. Oskarżony Stefan W. nie powiedział dzisiaj ani jednego słowa. Sąd odczytał odpowiedź Stefana W. na akt oskarżenia. „Jestem niewinny, nie zabiłem Adamowicza” — napisał. W piśmie do sądu ostrzegł, że jeżeli trafi do zakładu psychoterapeutycznego „będzie zabijał”. Sąd odczytywał złożone w toku śledztwa zeznania Stefana W. Pojawiło się sporo wątków politycznych. Ale też sporo zupełnie nieprawdopodobnych tłumaczeń — kwestia poczytalności oskarżonego z pewnością powróci.

Rozprawa w sprawie zabójstwa prezydenta Gdańska rozpoczęła się w poniedziałek o godzinie 9:30. W gdańskim sądzie pojawił się oskarżony. Stefan W. zgodził się na publikację jego wizerunku i nazwiska. Ale wniosek zakwestionował jego obrońca. Ostatecznie sąd przychylił się do argumentacji obrońcy i zabronił publikacji wizerunku oskarżonego.

Na początku procesu Stefan W. nie odpowiadał na pytania sądu. Kilkanaście minut po rozpoczęciu rozprawy, sąd zarządził krótką przerwę. Brat zamordowanego prezydenta, poseł Piotr Adamowicz, który jest oskarżycielem posiłkowym w sprawie, mówił Onetowi, że dzisiejsze zachowanie Stefana W. w sądzie go nie dziwi. — Spodziewałem się czegoś takiego – komentował.

Po godzinie 10 sąd wznowił proces. Obrońca oskarżonego zeznał, że Stefan W. nie odpowiada na jego pytania. — Nie jestem w stanie wyjaśnić, co jest powodem jego postawy – mówił obrońca.

Po przerwie Stefan W. nadal nie odpowiadał na pytania sądu. Prokuratura rozpoczęła odczytywanie aktu oskarżenia. Szczegółowo podawała, jakich ran doznał prezydent Adamowicz podczas ataku, do którego doszło 13 stycznia 2019 r. w Gdańsku.

Sąd odczytał odpowiedź Stefana W. na akt oskarżenia. Stefan W. wysłał ją do sądu na początku marca. „Akt oskarżenia jest fałszywy i zmanipulowany (…) Jestem niewinny, nie zabiłem Adamowicza (…) Moje zeznania sfałszowała prokuratura (…) Mam problemy ze zdrowiem (…) Specjalnie zaraziła mnie służba więzienna” – napisał Stefan W.

Oskarżony w piśmie do sądu ostrzegł, że w przypadku gdyby trafił do zakładu psychoterapeutycznego, „będzie zabijał”. Podpisał się jako „więzień polityczny”.
Źródło info i foto: onet.pl

Ruszył proces zabójcy Pawła Adamowicza

W poniedziałek ruszył proces Stefana W. oskarżonego o zabójstwo Pawła Adamowicza. 30-latek nie odezwał się podczas rozprawy ani słowem. We wcześniej złożonych zeznaniach, które w poniedziałek odczytano, W. twierdził m.in., że „zabójstwo Adamowicza zaplanowali gangsterzy z Warszawy”. Podczas pierwszej, poniedziałkowej rozprawy w Sądzie Okręgowym w Gdańsku 30-letni Stefan W. zajął miejsce w tzw. akwarium, czyli szklanej, pancernej „klatce”. Towarzyszyli mu policjanci.

Oskarżony o zabójstwo Pawła Adamowicza nie odezwał się ani jednym słowem – odmówił składania zeznań. Jego poprzednie zeznania (złożone w toku trzyletniego śledztwa) odczytała sędzia Aleksandra Kaczmarek. Ich fragment zamieszczamy poniżej (część rozprawy była transmitowana):

Do śródmieścia, gdzie było Światełko do nieba, przyjechałem tramwajem. Dobrze to wiecie, bo w kieszeni został bilet. Wysiadłem na przystanku chyba „Brama Wyżynna”, to było koło 18. Wiedziałem, jaki jest program całej imprezy. To tajemnica, skąd wiedziałem, jaki jest program całej imprezy. Z przystanku poszedłem ogólnie obadać ten teren, musiałem obadać ten teren

[na pytanie: „czy był pan pod sceną?”] – Wszędzie byłem, sprawdzicie sobie na monitoringu, co dalej robiłem. Nie widziałem pana Adamowicza, wiem, że światełko do nieba miało się zacząć o dwudziestej. Nie wszedłem na teren ogrodzony metalowymi barierkami pod sceną. Jak trwał koncert, to chodziłem po całym terenie w odległości około jednego kilometra od sceny, nie zwracałem uwagi, jaki grał zespół. Miałem przy sobie nóż i gaz pieprzowy. Nóż miałem w wewnętrznej kieszeni kurtki [sędzia: podejrzany łapie się za kurtkę, w którą jest ubrany]. Gaz miałem w zewnętrznej kieszeni. Nikt mnie nie kontrolował, gdy tam wchodziłem, nikt mnie nie odmacywał gdy wchodziłem. Ja czekałem, aż Adamowicz zacznie odliczać przed światełkiem do nieba. On tak zawsze robił, powiedziały mi to bandziory z Warszawy

Jak relacjonował reporter RMF FM Kuba Kaługa, który był na sali, na pokazane nagranie ze stacji TVN24 (na którym uwieczniono moment zabójstwa) „Stefan W. miał powiedzieć, że nagranie jest zmanipulowane, bo TVN to ‚lewackie ścierwo, co wszyscy wiedzą'”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Proces ws. zabójstwa Pawła Adamowicza ruszy od nowa?

„Dopiero niedawno został w sądzie złożony akt oskarżenia przeciwko zabójcy Pawła Adamowicza; ta sprawa może ciągnąć się latami, ponieważ będzie możliwość, by ten proces został po latach wszczęty od początku z powodu wadliwego obsadzenia składu sędziowskiego” – uważa szef klubu KO Borys Budka.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz 13 stycznia 2019 r. został raniony nożem przez Stefana W. podczas miejskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Samorządowiec w bardzo ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie zmarł następnego dnia. W grudniu ub. roku prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Gdańsku akt oskarżenia przeciwko Stefanowi W.

Spotykamy się dziś z państwem w trzecią rocznicę zamachu na prezydenta Gdańska śp. Pawła Adamowicza. To bardzo smutna rocznica. Rocznica wydarzenia, które wpisało się na zawsze w naszą pamięć. Dobry gospodarz, dobry człowiek został zamordowany z nienawiści. Został zamordowany dlatego, że wszczęto przeciwko niemu cały proces szkalowania, opluwania, który skończył się tragicznie – podkreślił Budka w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie.

Jak zaznaczył, „po tych trzech latach nadal ta sprawa nie została do końca wyjaśniona”. – Dopiero teraz został w sądzie złożony akt oskarżenia przeciwko zabójcy śp. Pawła Adamowicza. Trzy lata cierpienia rodziny, trzy lata znaków zapytania i finał sprawy, która jeszcze może ciągnąć się latami – powiedział Budka.

Dlaczego? Bo niestety w składzie orzekającym znalazła się osoba, która w świetle orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie powinna tam się znaleźć. Nie kwestionując kwalifikacji zawodowych pani sędzi, niestety będzie możliwość, żeby ten proces został po wielu, wielu latach po prostu wszczęty od samego początku, a Polska płaciła odszkodowania – podkreślił szef klubu KO.

Obecny na konferencji poseł KO, brat Pawła Adamowicza, Piotr Adamowicz przypomniał, że akt oskarżenia przeciwko zabójcy prezydenta Gdańska został skierowany w połowie grudnia ub. roku do Sądu Okręgowego w Gdańsku. – Natomiast między innymi z doniesień medialnych dowiedzieliśmy się o tym, iż w składzie orzekającym znalazła się pani sędzia obsadzona w wyniku decyzji „neo-KRS” – podkreślił Adamowicz.

Ja chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że broń Boże, nie mam żadnych uwag co do kwalifikacji zawodowych, co do wiedzy prawnej, co do profesjonalizmu pani sędzi. Niemniej jednak w wyniku orzeczeń trybunałów europejskich mamy niestety problem – zaznaczył poseł KO.

Rozwijając myśl przewodniczącego Budki, może dojść do paradoksalnej sytuacji. Materiał dowodowy jest bardzo obszerny, liczy niemal 50 tomów. Ten proces, jeżeli wejdzie na wokandę, nie będzie trwał rok, nie będzie trwał dwa lata, będzie trwał znacznie dłużej. I po kilku latach może zostać unieważniony z powodu wadliwego obsadzenia składu sędziowskiego. Paradoksalnie możemy sobie wyobrazić taką sytuację, że pełnomocnik mordercy Stefana W. występuje o odszkodowanie za przewlekłość postępowania sądowego i może mieć rację – powiedział Adamowicz.

I – jak dodał – „na przykład jeden z trybunałów europejskich zasądza mu 2 tys. odszkodowania”. – Zabójca dostaje jednocześnie od państwa polskiego, czyli od nas podatników, odszkodowanie – podkreślił poseł KO.
Źródło info i foto: Dziennik.pl