Jest dochodzenie dyscyplinarne. Pełnomocniczka kurii chciała, by zbadano orientację ofiary księdza pedofila

Rzecznik Dyscyplinarny Izby Adwokackiej w Bielsku-Białej prowadzi dochodzenie dyscyplinarne ws. adwokatki, która chciała, aby biegły seksuolog ustalił „orientację seksualną” ofiary księdza pedofila – dowiaduje się portal Gazeta.pl. Pismo Rzecznika Dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Bielsku Białej dotyczące dochodzenia jest datowane na 21 kwietnia.

Dowiadujemy się z niego, że rzecznik prowadzi dochodzenie „dotyczące tego, że ustalony adwokat w Bielsku-Białej […] naruszył przepisy Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu”. „[…] W szczególności umiaru, oględności i taktu oraz poszanowania godności osoby biorącej udział w sprawie […]”. Biuro rzecznika dyscyplinarnego w piśmie cytuje fragmenty odpowiedzi na pozew Janusza Szymika, którą wystosowała pełnomocniczka kurii bielsko-żywieckiej. Szymik w przeszłości został wielokrotnie wykorzystany przez księdza w Międzybrodziu Bialskim. W ubiegłym toku pozwał diecezję bielsko-żywiecką. Przed sądem domaga się odszkodowania.

Odpowiedź na pozew pełnomocniczki kurii w styczniu opisywał Onet. W piśmie adwokatka domagała się „dowodu z opinii biegłego seksuologa na okoliczność ustalenia preferencji seksualnych powoda, w tym w szczególności ustalenia orientacji seksualnej powoda” oraz przesłuchania ofiary pod kątem faktów związanych z „relacją powoda z księdzem, charakteru tej relacji, okazywania przez powoda zadowolenia z utrzymywania relacji intymnej z ks. Janem W.”

Po opisaniu sprawy przez media Państwowa Komisja ds. Pedofilii zwróciła się do dziekana Okręgowej Izby Adwokackiej w Bielsku-Białej z prośbą o zbadanie tej sprawy. Wniosek komisji dotyczył zbadania, czy pełnomocniczka, będąca członkiem Izby, nie naruszyła etycznych zasad wykonywania zawodu adwokata.

„Cytowane w mediach fragmenty odpowiedzi pełnomocnik kurii bielsko-żywieckiej na pozew o odszkodowanie dla osoby skrzywdzonej przez duchownego budzą zaniepokojenie Państwowej Komisji” – napisano w komunikacie. Komisja stwierdziła również, że sposób działania i użyte przez pełnomocniczkę biskupa sformułowania mogą być „szkodliwe społecznie, biorąc pod uwagę poważne konsekwencje każdego przestępstwa wykorzystania seksualnego osoby małoletniej”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ratzinger poprawia swoje oświadczenie ws. pedofilii księży w jego diecezji

Emerytowany papież Benedykt XVI zmienił swoją wcześniejszą wypowiedź na temat raportu dotyczącego pedofilii w diecezji Monachium-Fryzynga, której był biskupem. Joseph Ratzinger stwierdził, że był jednak obecny na spotkaniu, w czasie którego do diecezji został przyjęty ksiądz będący pedofilem. Ratzinger stał na czele diecezji w latach 1977-1982. Jak twierdzą autorzy raportu dotyczącego przestępstw seksualnych w diecezji, późniejszy papież Benedykt XVI niewłaściwie zachował się w 4 przypadkach.

Najgłośniejsza sprawa z nim związana dotyczy ks. Petera Hullermana. Duchowny w 1979 roku, kiedy pracował w diecezji Essen, został oskarżony przez 11-letniego chłopca, że w czasie wakacyjnego wyjazdu zmusił go do seksu oralnego. W międzyczasie pojawiły się trzy inne oskarżenia i ksiądz został skierowany na terapię psychologiczną do Monachium na początku 1980 roku.

Benedykt jednak był na spotkaniu

Kluczowe w tej sprawie było spotkanie, które odbyło się 15 stycznia 1980 roku. Wtedy zapadła decyzja o przeniesieniu księdza do Monachium. Wcześniej papież-senior uważał, że nie było go na tym spotkaniu, ale Urlich Warstl, prawnik przygotowujący raport odpowiada, że w protokole nie został odnotowany jako „nieobecny”. Jak dodał, kard. Ratzinger prawie na pewno był obecny i wiedział o przestępstwach seksualnych ks. Hullermana.

Teraz Benedykt XVI przyznał, że jednak był obecny na spotkaniu. Jak wyjaśnił emerytowany papież, błąd w jego wcześniejszej deklaracji nie został popełniony w „złej wierze”, ale podczas redagowania jego oświadczenia. Joseph Ratzinger przyznał, że jest mu „bardzo przykro z powodu tego błędu” i przeprosił.

Stwierdził też, że na tym spotkaniu „nie podjęto żadnej decyzji dotyczącej przydziału duszpasterskiego tego księdza” i chodziło jedynie o „zapewnienie mężczyźnie zakwaterowania podczas leczenia w Monachium”.

Zapowiedział też, że wyda w sprawie raportu kolejne oświadczenie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Pastor został skazany za molestowanie seksualne sześciu dziewczynek

Sąd na indonezyjskiej Sumatrze uznał miejscowego pastora za winnego molestowania seksualnego sześciu dziewczynek. Duchowny protestancki ma trafić do więzienia na 10 lat, jego ofiary miały nie więcej niż 12 lat. Pastor Benyamin Sitepu był dyrektorem prywatnej szkoły podstawowej Galilea Hosana w leżącym na Sumatrze mieście Medan, w północnej części Indonezji. Wszystkie jego ofiary, uczennice podstawówki, miały nie więcej niż 12 lat.

Według indonezyjskich mediów historia ujrzała światło dzienne w marcu, gdy jedna z ofiar poskarżyła się rodzicom, że Sitepu molestował ją i jej koleżankę w swoim gabinecie, nakazując później milczenie. Gdy rodzina zażądała od duchownego wyjaśnień, ten przeprosił i starał się polubownie załatwić sprawę. O wszystkim dowiedzieli się jednak rodzice innych ofiar i złożyli zawiadomienie na policję.

W maju mężczyznę postawiono w stan oskarżenia. W czasie procesu wyszło na jaw, że ofiar było co najmniej sześć, choć tylko trzy zdecydowały się wystąpić z oskarżeniem. Jedna z molestowanych dziewczynek zeznała, że w latach 2018-2019 pastor kilkakrotnie zabierał ją do hotelu i zmuszał tam do seksu oralnego. Prokuratura, która domagała się dla duchownego 15 lat więzienia, rozważa apelację od wyroku.

Kolejna głośna afera pedofilska w Indonezji

Przypadek pastora z Sumatry to jedna z kilku głośnych w ostatnim czasie spraw związanych z molestowaniem seksualnym nieletnich w Indonezji przez duchownych różnych wyznań.

Tylko w grudniu pod podobnymi zarzutami przed sądem stanął nauczyciel islamskiej szkoły z internatem w Bandungu w zachodniej Jawie i katolicki zakonnik kierujący sierocińcem w Depok, na przedmieściach Dżakarty. Pierwszy, 36-latek znany tylko pod inicjałami H.W., miał zgwałcić co najmniej 12 nastoletnich uczennic i część z nich urodziła pochodzące z gwałtów dzieci. Ministerstwo ds. religijnych Indonezji uznało, że placówka, którą oskarżony administrował i w której prowadził zajęcia, nie miała pozwolenia na działanie i była nieformalną szkołą koraniczną.

Drugi z mężczyzn, Lukas Lucky Ngalngola, znany także jako brat Angelo, jest oskarżony o to, że co najmniej od 2019 roku notorycznie molestował chłopców mieszkających w sierocińcu, który prowadził. Ofiary nazywały swojego oprawcę „nocnym nietoperzem”, bo miał je zwykle zmuszać do zbliżeń zakradając się do dormitorium około pierwszej w nocy. W 2020 roku ośmiu nastolatków opowiedziało o nadużyciach pracownikom sierocińca, nauczycielom i księżom, a ostatecznie mediom i policji. Od brata Angelo odcięła się miejscowa hierarchia kościelna przekonując, że nie może być uznany za katolickiego zakonnika.

Władze diecezji z siedzibą w mieście Bogor argumentowały, że mieszcząca się na Filipinach kongregacja Misjonarze Miłosierdzia Najświętszego Sakramentu (BSMC), do której należał duchowny, nie była poprawnie zarejestrowana w Indonezji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

18-latek podejrzany o pedofilię trafił do aresztu

Kryminalni z Rudy Śląskiej zatrzymali młodego mężczyznę podejrzanego o dopuszczenie się innych czynności seksualnych wobec małoletniej. 18-latek kilkukrotnie obserwował wracające ze szkoły dziewczynki, a za jedną z nich wsiadł do windy, gdzie doszło do przestępstwa. Podejrzany usłyszał już zarzut. Na wniosek śledczych i prokuratora sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt na 3 miesiące. Grozi mu kara do 12 lat więzienia.

18-letni mężczyzna został zatrzymany przez policjantów z wydziału kryminalnego rudzkiej komendy po tym, jak rodzice małoletniej złożyli zawiadomienie. Młody rudzianin szedł za wracającą ze szkoły dziewczynką i wsiadł z nią do windy. Tam doszło do przestępstwa. Krzyk dziewczynki spłoszył napastnika. Szczegóły, które opowiedziała 8-latka, szybko doprowadziły policjantów do sprawcy.

Z ustaleń kryminalnych wynika, że to nie pierwsza małoletnia, którą próbował wykorzystać seksualnie. Kilka dni wcześniej szedł za inną dziewczynką, lecz ta się zorientowała i uciekła.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego, prokurator przedstawił podejrzanemu zarzut dopuszczania się innych czynności seksualnych wobec małoletniej poniżej 15 roku życia. 18-latek, kilka miesięcy wcześniej opuścił ośrodek wychowawczy, w którym spędził 3 lata za podobne przestępstwo. Prowadzący postępowanie śledczy wystąpili do prokuratury z wnioskiem o jego tymczasowe aresztowanie. Sąd w Rudzie Śląskiej przychylił się do tego wniosku i aresztował podejrzanego na trzy miesiące. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara do 12 lat więzienia. To jednak nie koniec sprawy. Policjanci ustalają czy ofiar nie było więcej.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymany 28-latek podejrzany o przestępstwa na tle seksualnym

Policjanci z łęczyckiej komendy zatrzymali 28-latka, który za pośrednictwem portalu internetowego prezentował treści pornograficzne osobie co do której miał wiedzę, że nie ukończyła 15 roku życia. Podejrzany wpadł dzięki grupie aktywistów w ramach ich własnej prowokacji. Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Łęczycy najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Zgodnie z kodeksem karnym za tego typu czyn grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

13 listopada 2021 roku grupa aktywistów w ramach własnej prowokacji ujęła mężczyznę podejrzewanego o przestępstwo na tle seksualnym wobec osoby małoletniej. Kiedy o zdarzeniu zostali zaalarmowani policjanci z łęczyckiej komendy zatrzymali sprawcę tego czynu. Współpracując ściśle z Prokuraturą Rejonową w Łęczycy zabezpieczyli w miejscu zamieszkania nośniki pamięci należące do zatrzymanego.

Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, 28-latek ponad miesiąc temu nawiązał na jednym z portali kontakt z 12-latką. Będąc przekonanym, że komunikuje się z małoletnią w trakcie korespondencji przesyłał jej między innymi treści pornograficzne.

Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mieszkańcowi powiatu łęczyckiego zarzutu dotyczącego przestępstwa seksualnego wobec osoby poniżej 15 roku życia. Zgodnie z kodeksem karnym za tego typu czyn grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Na wniosek prokuratury podejrzany najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Teraz śledczy analizują czy to jego jedyne przestępstwo o takim charakterze.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymano 67-letniego pedofila. Wykorzystywał seksualnie 12-latkę

67-letni mężczyzna z Krzyża Wielkopolskiego jest oskarżony o wykorzystywanie seksualne 12-letniej córki swojej konkubiny. Nakłaniał do tego również jej 13-letnią koleżankę. Sprawa wyszła na jaw po tym, jak dziewczynka opowiedziała o wszystkim mamie. O sprawie jako pierwszy poinformował portal asta24.pl. 67-latek z Krzyża Wielkopolskiego (woj. wielkopolskie) wykorzystywał seksualnie 12-letnią córkę swojej konkubiny. Zaczepiał też w mediach społecznościowych jej 13-letnią koleżankę.

– Prokurator zarzucił mężczyźnie popełnienie trzech przestępstw na szkodę 12 i 13-letnich dziewczynek. Przestępstwa te polegały na początku na nakłanianiu dziewczynek do wykonania i poddania się innym czynnościom seksualnym, natomiast ostatnie przestępstwo polega na doprowadzeniu jednej z pokrzywdzonych – 12-letniej dziewczynki – do obcowania płciowego – przekazała portalowi prokuratorka rejonowa w Trzciance Magdalena Roman. Dziewczynka, z którą regularnie współżył 67-latek, to córka jego byłej konkubiny.

Mężczyzna nakłaniał do stosunku także 13-letnią koleżankę pokrzywdzonej. 67-latek zaczepiał ją w mediach społecznościowych, ta opowiedziała o wszystkim mamie. Kobieta natychmiast zgłosiła zdarzenie na policję. Informację o zdarzeniu potwierdziła w rozmowie z Gazeta.pl. prokuratorka Magdalena Roman. Jak przekazała, mężczyzna po zatrzymaniu przez policję został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

Podczas przeszukania w jego domu odnalezione zostały nagrania oraz zdjęcia, na których dokumentował zbliżenia z 12-latką. Prokuratura w Trzciance 29 października skierowała do sądu akt oskarżenia. 67-latkowi grozi do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sewilla: Ojciec rozpowszechniał pedofilskie zdjęcia swojej córki i dziewczynek z rodziny

Mieszkaniec Sewilli produkował pedofilską pornografię z udziałem swojej córki i dwóch dziewczynek z dalszej rodziny. Z ustaleń hiszpańskiej Policji Krajowej wynika, że podejrzany był bardzo aktywny w rosyjskiej sieci społecznościowej, na której dewianci wymieniają się materiałami z seksualnym wykorzystywaniem dzieci. Z kolei w Murcji zatrzymano Jemeńczyka, który od 2014 r. więził dwie swoje bratanice.

Na trop pedofila wpadli funkcjonariusze Policia Nacional (Policja Krajowa) zajmujący się cyberprzestępczością, a zwłaszcza wymianą pedofilskich zdjęć i filmów w internecie. Analiza kilku przechwyconych zdjęć przedstawiających genitalia małoletnich dziewczynek, wykazała, że mogły zostać zrobione w Hiszpanii. Autor fotografii korzystał z usługi foto hostingu, udostępniając innym osobom część swoich zasobów.

Funkcjonariusze ustalili, że człowiek ten był bardzo aktywny w rosyjskiej sieci społecznościowej, w której pedofile wyszukują pornografię dziecięcą odpowiednich do ich upodobań. Policyjni eksperci w końcu zidentyfikowali „fotografa”, który jak się okazało, mieszkał w Sewilli.

Wykorzystywał m.in. swoją córkę

Policjanci wkroczyli do domu pedofila, który był całkowicie zaskoczony ich wizytą. Podczas przeszukania zabezpieczono komputer i nośniki elektroniczne, a także potwierdzono, że pedofilskie zdjęcie, które udostępniał w sieci, mogły zostać zrobione w tym miejscu.

Okazało się, że mężczyzna zmuszał do „pozowania” swoją córkę oraz dwie dziewczynki z dalszej rodziny. Śledczy sprawdzą czy uwiecznione na zdjęciach inne dzieci, były także wykorzystane przez podejrzanego. Mężczyzna odpowie za produkcję pedofilskich materiałów oraz ich rozpowszechnianie.

Wiadomo, że zatrzymany stworzył fikcyjny profil i mediach społecznościowych nawiązywał kontakt z dziećmi poniżej 15 roku życia, próbując je nakłonić do przesłania np. nagich zdjęć. Pedofil z Sewilli został aresztowany.

Pan i władca

Z kolei w Murcji funkcjonariusze Policji Krajowej zatrzymali 54-letniego Jemeńczyka, który od siedmiu lat przetrzymywał dwie swoje siostrzenice, w tym jedną nieletnią. Mężczyzna opuścił swój kraj w 2014 r. wraz z dwiema córkami i dwiema bratanicami. Te ostatnie miał zabrać bez wiedzy ich matki, żony jego brata. Nie wiadomo jednak, dlaczego uprowadził bratanice.

Jemeńczyk wraz z czwórką dzieci podróżował przez kilka lat po świecie. Przez dwa lata mieszkali w Kolumbii, rok w Indonezji, cztery miesiące w Ekwadorze. Odwiedzili także Malezję, Koreę Południową oraz Turcję. W tym ostatnim kraju mężczyzna odwiedził konsulat Jemenu, aby odnowić paszport i wtedy dowiedział się, że złożono na niego doniesienie za uprowadzenie bratanic. Wyjechał więc natychmiast z dziewczętami do Hiszpanii. W marcu 2020 r. cała piątka pojawiła się w Murcji. Pół roku później pracownik organizacji pozarządowej zajmującej się m.in. pomocą migrantom lub osobom społecznie wykluczonym, zawiadomił policję, że Jemeńczyk zmusił do całkowitej uległości mieszkające z nim cztery dziewczęta.

Okazało się, że jego córki oraz bratanice nie mogły się spotykać z nikim poza pracownicami ze wspomnianej organizacji. W dodatku tylko w obecności mężczyzny, bez którego zgody nie mogły odpowiadać na żadne pytania.

Dziewczęta żyły w skrajnej nędzy. Badania, po ich uwolnieniu, wykazywały objawy niedożywienia i skrajnego wychudzenia. Mężczyzna karmił je tylko najprostszymi potrawami, głównie z roślin strączkowych i zbóż. Jemeńczyk usunął z domu telewizor, radio oraz inne urządzenia elektroniczne, twierdząc, że jego podopieczne nie muszą wiedzieć co się dzieje poza domem. Co ciekawe mężczyzna sam sobie niczego nie żałował. Podczas zatrzymania znaleziono w jego pokoju 5 tys. euro oraz 2.5 tys. dolarów.

Mężczyzna został aresztowany.
Źródło info i foto: TVP.info

Obywatelskie zatrzymanie pedofila w Bytowie. Proponował seks 13-latce

Propozycje seksu klasycznego, analnego oraz próba wyłudzenia dziecięcej pornografii. Takich działań wobec 13-latki miał dopuścić się 26-letni mieszkaniec Bytowa. Mężczyzna został zatrzymany przez łowców pedofilów. Do obywatelskiego zatrzymania doszło w minioną sobotę w Bytowie. Na Facebooku nagłośnił je Krzysztof Dymkowski, znany w kraju łowca pedofilów. Prowadzi on w Polsacie program poświęcony walce z pedofilami.

Zatrzymany został 26-latek z Bytowa, który składał propozycje seksu 13-letniej dziewczynce z Gdańska. Mężczyzna miał odebrać nastolatkę z przystanku autobusowego. Jak opisuje Dymkowski, 26-latek „proponował 13-latce seks klasyczny, analny oraz próbował pozyskać od niej materiały pornograficzne”. Miał wysłać do dziewczyny nagranie wideo ukazujące brutalny seks. Sugerował, że tak ma wyglądać ich stosunek. Gdy mężczyzna przyszedł na miejsce spotkania, ekipa programu Łowca Pedofilów dokonała obywatelskiego zatrzymania. Mężczyzna trafił w ręce policji.

Zabezpieczono laptopy i telefony

Informację potwierdza w rozmowie z WP sierż. sztab. Damian Chamier Gliszczyński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Bytowie.

– Dyżurny bytowskiej komendy w sobotę po godzinie 17 otrzymał zgłoszenie o tym, że w Bytowie przy ulicy Jana Kochanowskiego mężczyzna ujął 26-latka. Policjanci skierowani na miejsce zatrzymali mieszkańca Bytowa w związku z podejrzeniem nakłaniania nastolatki do seksu – przekazał nam policjant.

– Policjanci podczas przeszukania mieszkania zabezpieczyli m.in. laptopy i telefony, które zostaną przekazane biegłemu. Mężczyzna w najbliższym czasie zostanie przesłuchany i niewykluczone, że usłyszy zarzuty. Śledczy intensywnie pracuję nad tą sprawą – dodał.
Źródło info i foto: wp.pl

32-letni kurier podejrzany o molestowanie 14-latki. Sąd nie zgodził się na areszt

W Prokuraturze Rejonowej w Słupsku trwa śledztwo przeciwko 32-letniego pracownika firmy kurierskiej. Mężczyzna jest podejrzany o molestowanie 14-latki, której miał dostarczyć paczkę. Jak podaje „Głos Pomorza”, do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu. 32-letni mieszkaniec okolic Słupska miał dostarczyć paczkę do mieszkania w jednej z miejscowości w powiecie słupskim. Przesyłka miała trafić do 14-latki.

Z ustaleń śledczych wynika, że kurier wszedł do mieszkania i zaczął rozmawiać z dziewczyną. Lokalny dziennik podaje, że pytał ją m.in. o szkołę i wiek. Nie chciał opuścić jej mieszkania, miał złapać ją za pośladki.

W pewnym momencie do 14-latki zadzwoniła koleżanka. Dziewczyna udawała, że rozmawia ze swoją matką. To miało sprawić, że kurier opuścił mieszkanie. – Wkrótce po zdarzeniu mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut dopuszczenia się innej czynności seksualnej wobec pokrzywdzonej poniżej 15 roku życia. Nie przyznał się do tego, że dotykał małoletnią – powiedziała „Głosowi Pomorza” Magdalena Gadoś, prokuratorka rejonowa w Słupsku.

Prokuratura zawnioskowała do sądu o tymczasowy areszt. Sąd się na to nie zgodził. – Po zapoznaniu się z uzasadnieniem decyzji sądu zdecydujemy o ewentualnym złożeniu w Sądzie Okręgowym w Słupsku zażalenia na nieuwzględnienie wniosku o tymczasowe aresztowanie – powiedziała prok. Gadoś.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Samosąd na pedofilu, który wykorzystywał jego córkę. Mieszkańcy bronią ojca

Rosjanin Wiaczesław M. podczas spotkania ze Olegiem Swiridowem zwracał uwagę na to, że jego przyjaciel często zagląda to telefonu. Gdy Swiridow zasnął, jego towarzysz odblokował urządzenie i znalazł na nim pedofilskie treści. Na jednym z nagrań M. rozpoznał swoją własną córkę. Kilka dni później, ciało pedofila znaleziono w lesie. Mordercę, ojca wykorzystywanego dziecka, uznano za bohatera.

Szczegóły wydarzeń z rosyjskiego regionu Samara opisuje Gazeta.ru 32-letni Oleg i 34-letni Wiaczesław byli przyjaciółmi ze wsi Pribrezny w regionie Samara. W przeszłości Oleg miał wielokrotnie opiekować się dziećmi Wiaczesława i okolicznych mieszkańców.

Pod koniec sierpnia Oleg pomagał przyjacielowi wnieść szafę do mieszkania. Mężczyźni wykorzystali okazję i zaczęli spożywać alkohol. W pewnym momencie Wiaczesław zwrócił uwagę, że jego przyjaciel jest „zapatrzony w telefon”, co wydało mu się podejrzane. Gdy tylko Oleg zasnął, Mieczysław sprawdził pliki na urządzeniu. Na jednym z nagrań rozpoznał swoją 8-letnią córkę – dziecko było wykorzystywane seksualnie przez Swiridowa.

„Wiaczesław zaatakował gwałciciela, zaczął go bić i chwycił za nóż. Obu mężczyzn rozdzielili sąsiedzi, którzy przybiegli do mieszkania. Oleg uciekł, zostawiając telefon. Wiaczesław znalazł na nim kolejne filmy w tym jeden z 2016 r., na którym Swiridow wykorzystał córkę swojego byłego współlokatora” – relacjonuje gazeta.ru.

Wiaczesław M. powiadomił rodziców drugiego wykorzystywanego dziecka. Wspólnie zgłosili sprawę na policję, a za pedofilem wysłano list gończy. Z ustaleń „The Sun” wynika, że Swiridow miał też wykorzystywać córkę swojej byłej partnerki. Poszukiwania podejrzanego trwały kilka dni. Swój nieoczekiwany finał miały w ostatni czwartek, 2 września. Ciało Olega, przysypane ziemią, zostało znaleziono w lesie, niedaleko sąsiedniej wioski. Ktoś zadał mu kilka ciosów nożem.

„Bronił córki i dzieci”

Z ustaleń rosyjskich mediów wynika, że do zabicia mężczyzny przyznał się Wiaczesław M., który sam zgłosił się na policję i wskazał miejsce ukrycia ciała. Źródła agencji „RIA Novosti” podają, że mężczyzna nie zgadza się jednak z zarzutami o morderstwo, tłumacząc, że Swiridow „sam nadział mu się na nóż”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl