Gwałt na dziecku w toalecie aquaparku. Pedofil bywał tam regularnie

Pedofil, który w sobotę zgwałcił we wrocławskim aquaparku 12-letniego chłopca, był tam częstym gościem – twierdzą dziennikarze jednego z lokalnych portali ze stolicy Dolnego Śląska. Jak wynika z ich ustaleń, mężczyzna miał nawet wyrobioną imienną kartę. Przemysław K. pokazał ją przy wchodzeniu do obiektu, tuż przed potwornym przestępstwem, którego dopuścił się w toalecie. Do brutalnego ataku na dziecko w basenowej toalecie doszło wczesnym popołudniem 16 lipca na terenie aquaparku przy ul. Borowskiej. Gwałciciela nie odstraszyły nawet tłumy gości, które przebywały wtedy na terenie obiektu. Umieszczone w pobliżu wejścia do toalety kamery zarejestrowały moment, gdy mężczyzna wychodzi z niej po dokonaniu przestępstwa.

– W wyniku zdarzenia chłopiec odniósł obrażenia ciała, które spowodowały u niego uszczerbek na zdrowiu w postaci naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia na czas nie dłuższy niż siedem dni – brzmi komunikat Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Organy ścigania ustaliły, że prawdopodobnym sprawcą jest Przemysław K. Mężczyznę szybko zatrzymano i skierowano do tymczasowego aresztu na trzy miesiące. Teraz grozi mu do 12 lat więzienia.

Wrocław. Gwałt na dziecku w toalecie aquaparku

– Ustalenie, kim jest ten człowiek, nie było specjalnie trudne, bo chwilę wcześniej wchodził do obiektu, pokazując swoją imienną kartę – czytamy na łamach portalu. Wynika z tego, że Przemysław K. mógł być częstym gościem wrocławskiego obiektu i korzystać ze stref, w których przebywały też dzieci.

Basenowe toalety i szatnie pod nadzorem pracowników

Śledczy zajmą się teraz ustalaniem, czy w aquaparku przy Borowskiej dochodziło już wcześniej do przypadków molestowania. Osoby zatrudnione w obiekcie są uczulane, by zwracać szczególną uwagę na przestrzeń obiektu, która nie jest monitorowana, w tym np. toalety i prysznice, a zarząd spółki dodatkowo przeprowadził z pracownikami rozmowę na temat bezpieczeństwa.

Portal tuwroclaw.com ujawnia, że podejrzany o doprowadzenie małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego został nagrany przez monitoring. To dzięki jego zapisom udało się określić, kto jest podejrzanym. Jak przekazał wrocławskiemu portalowi rzecznik aquaparku Patryk Załęczny, cały teren znajduje się pod nadzorem niemal 300 kamer, a o spokój na basenie oprócz firmy ochroniarskiej dbają również ratownicy i personel sprzątający. Mimo tego nie udało się uniknąć najczarniejszego scenariusza.
Źródło info i foto: interia.pl

Diecezja kaliska odwoła się od wyroku ws. zadośćuczynienia. „Odpowiedzialność ponosi przede wszystkim sprawca”

Diecezja kaliska zdecydowała o złożeniu apelacji do wyroku w sprawie o zadośćuczynienie dla ofiary księdza pedofila. „Złożenie apelacji w żaden sposób nie podważa krzywdy wykorzystania seksualnego […]” – napisał w komunikacie rzecznik kurii ks. Michał Włodarski. Jak dodał, „diecezja stoi na stanowisku, że odpowiedzialność za przestępcze czyny oraz zadośćuczynienie za nie ponosi przede wszystkim sam sprawca”. W maju Sąd Okręgowy w Kaliszu zdecydował, że Bartłomiej Pankowiak, ofiara księdza Arkadiusza H., ma otrzymać 300 tys. zł zadośćuczynienia. W poniedziałek 27 czerwca na stronie diecezji kaliskiej pojawił się komunikat o złożeniu apelacji do wyroku.

„Władze diecezji kaliskiej, po przeanalizowaniu uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego w Kaliszu z dn. 23 maja br. dotyczącego roszczeń odszkodowawczych, podjęły decyzję o złożeniu apelacji od ww. wyroku do sądu I Instancji” – napisał ks. Michał Włodarski, rzecznik prasowy kaliskiej kurii. Rzecznik podkreśla, że „złożenie apelacji w żaden sposób nie podważa krzywdy wykorzystania seksualnego doświadczonej przez osoby małoletnie ze strony duchownego”. „Krzywda ta została jednoznacznie uznana i potępiona przez decyzję sądu kościelnego skazującego sprawcę na karę wydalenia ze stanu duchownego” – czytamy.

„Diecezja stoi na stanowisku, że odpowiedzialność za przestępcze czyny oraz zadośćuczynienie za nie ponosi przede wszystkim sam sprawca. Równocześnie, korzystając z prawa do apelacji, deklaruje, że będzie respektowała i stosowała ostateczne wyroki niezależnego sądu” – dodaje ksiądz Włodarski.

– Z komunikatu nie wynika, aby kwestionowano wysokość zadośćuczynienia, tylko samą zasadę. Dla mnie to jest komunikat do ofiar: przeczołgamy was do samego końca, tak łatwo wam nie będzie. To jest oczywiście decyzja biskupa, ale ciekawe, czy gdyby zapytał swoich wiernych, co sądzą o dalszym brnięciu w tę sprawę, to dostałby od nich zielone światło – komentuje w Gazeta.pl Artur Nowak, pełnomocnik Bartłomieja Pankowiaka.

13 czerwca kuria kaliska poinformowała o zakończeniu postępowania kościelnego wobec Arkadiusza H. Mężczyzna został wydalony ze stanu duchownego.

H. jest jednym z antybohaterów filmu „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich. Ofiarami księdza H. byli m.in. bracia Jakub i Bartłomiej Pankowiakowie. Po premierze filmu duchowny został zawieszony w pełnieniu posługi kapłańskiej.

W marcu ubiegłego roku ks. Arkadiusz H. został skazany przez Sąd Rejonowy w Pleszewie na trzy lata bezwzględnego więzienia oraz dziesięcioletni zakaz pracy z dziećmi i młodzieżą. Sąd uznał, że w latach 1998-2000 mężczyzna dopuścił się kilkunastu przestępstw o charakterze seksualnym na nieletnim wówczas Bartłomieju.

Obrona i prokurator złożyli apelację. Sąd Okręgowy w Kaliszu uznał w ubiegłym roku, że sprawa jest przedawniona. Postępowanie zostało umorzone. Sędzia podkreślał wówczas, że ksiądz jest winny przestępstw, a umorzenie nie oznacza uniewinnienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jest akt oskarżenia ws. zabójstwa 11-letniego Sebastiana

Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu przesłała do sądu akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi M., który odpowie m.in. za uprowadzenie i zabicie 11-letniego Sebastiana z Katowic. Do tej głośnej zbrodni, która wstrząsnęła opinią publiczną w całym kraju, doszło w maju ubiegłego roku. Tomasz M. odpowie przed sądem za siedem przestępstw. Usłyszał zarzuty dotyczące nie tylko związane z zabójstwem Sebastiana – jeszcze przed tą zbrodnią miał wykorzystać seksualnie dwoje innych dzieci.

Sprawę rozpozna Sąd Okręgowy w Sosnowcu. Wszystko wskazuje na to, że z uwagi na charakter sprawy proces będzie toczył się z wyłączeniem jawności. Decyzję o tym podejmie sąd.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest dochodzenie dyscyplinarne. Pełnomocniczka kurii chciała, by zbadano orientację ofiary księdza pedofila

Rzecznik Dyscyplinarny Izby Adwokackiej w Bielsku-Białej prowadzi dochodzenie dyscyplinarne ws. adwokatki, która chciała, aby biegły seksuolog ustalił „orientację seksualną” ofiary księdza pedofila – dowiaduje się portal Gazeta.pl. Pismo Rzecznika Dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Bielsku Białej dotyczące dochodzenia jest datowane na 21 kwietnia.

Dowiadujemy się z niego, że rzecznik prowadzi dochodzenie „dotyczące tego, że ustalony adwokat w Bielsku-Białej […] naruszył przepisy Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu”. „[…] W szczególności umiaru, oględności i taktu oraz poszanowania godności osoby biorącej udział w sprawie […]”. Biuro rzecznika dyscyplinarnego w piśmie cytuje fragmenty odpowiedzi na pozew Janusza Szymika, którą wystosowała pełnomocniczka kurii bielsko-żywieckiej. Szymik w przeszłości został wielokrotnie wykorzystany przez księdza w Międzybrodziu Bialskim. W ubiegłym toku pozwał diecezję bielsko-żywiecką. Przed sądem domaga się odszkodowania.

Odpowiedź na pozew pełnomocniczki kurii w styczniu opisywał Onet. W piśmie adwokatka domagała się „dowodu z opinii biegłego seksuologa na okoliczność ustalenia preferencji seksualnych powoda, w tym w szczególności ustalenia orientacji seksualnej powoda” oraz przesłuchania ofiary pod kątem faktów związanych z „relacją powoda z księdzem, charakteru tej relacji, okazywania przez powoda zadowolenia z utrzymywania relacji intymnej z ks. Janem W.”

Po opisaniu sprawy przez media Państwowa Komisja ds. Pedofilii zwróciła się do dziekana Okręgowej Izby Adwokackiej w Bielsku-Białej z prośbą o zbadanie tej sprawy. Wniosek komisji dotyczył zbadania, czy pełnomocniczka, będąca członkiem Izby, nie naruszyła etycznych zasad wykonywania zawodu adwokata.

„Cytowane w mediach fragmenty odpowiedzi pełnomocnik kurii bielsko-żywieckiej na pozew o odszkodowanie dla osoby skrzywdzonej przez duchownego budzą zaniepokojenie Państwowej Komisji” – napisano w komunikacie. Komisja stwierdziła również, że sposób działania i użyte przez pełnomocniczkę biskupa sformułowania mogą być „szkodliwe społecznie, biorąc pod uwagę poważne konsekwencje każdego przestępstwa wykorzystania seksualnego osoby małoletniej”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ratzinger poprawia swoje oświadczenie ws. pedofilii księży w jego diecezji

Emerytowany papież Benedykt XVI zmienił swoją wcześniejszą wypowiedź na temat raportu dotyczącego pedofilii w diecezji Monachium-Fryzynga, której był biskupem. Joseph Ratzinger stwierdził, że był jednak obecny na spotkaniu, w czasie którego do diecezji został przyjęty ksiądz będący pedofilem. Ratzinger stał na czele diecezji w latach 1977-1982. Jak twierdzą autorzy raportu dotyczącego przestępstw seksualnych w diecezji, późniejszy papież Benedykt XVI niewłaściwie zachował się w 4 przypadkach.

Najgłośniejsza sprawa z nim związana dotyczy ks. Petera Hullermana. Duchowny w 1979 roku, kiedy pracował w diecezji Essen, został oskarżony przez 11-letniego chłopca, że w czasie wakacyjnego wyjazdu zmusił go do seksu oralnego. W międzyczasie pojawiły się trzy inne oskarżenia i ksiądz został skierowany na terapię psychologiczną do Monachium na początku 1980 roku.

Benedykt jednak był na spotkaniu

Kluczowe w tej sprawie było spotkanie, które odbyło się 15 stycznia 1980 roku. Wtedy zapadła decyzja o przeniesieniu księdza do Monachium. Wcześniej papież-senior uważał, że nie było go na tym spotkaniu, ale Urlich Warstl, prawnik przygotowujący raport odpowiada, że w protokole nie został odnotowany jako „nieobecny”. Jak dodał, kard. Ratzinger prawie na pewno był obecny i wiedział o przestępstwach seksualnych ks. Hullermana.

Teraz Benedykt XVI przyznał, że jednak był obecny na spotkaniu. Jak wyjaśnił emerytowany papież, błąd w jego wcześniejszej deklaracji nie został popełniony w „złej wierze”, ale podczas redagowania jego oświadczenia. Joseph Ratzinger przyznał, że jest mu „bardzo przykro z powodu tego błędu” i przeprosił.

Stwierdził też, że na tym spotkaniu „nie podjęto żadnej decyzji dotyczącej przydziału duszpasterskiego tego księdza” i chodziło jedynie o „zapewnienie mężczyźnie zakwaterowania podczas leczenia w Monachium”.

Zapowiedział też, że wyda w sprawie raportu kolejne oświadczenie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Pastor został skazany za molestowanie seksualne sześciu dziewczynek

Sąd na indonezyjskiej Sumatrze uznał miejscowego pastora za winnego molestowania seksualnego sześciu dziewczynek. Duchowny protestancki ma trafić do więzienia na 10 lat, jego ofiary miały nie więcej niż 12 lat. Pastor Benyamin Sitepu był dyrektorem prywatnej szkoły podstawowej Galilea Hosana w leżącym na Sumatrze mieście Medan, w północnej części Indonezji. Wszystkie jego ofiary, uczennice podstawówki, miały nie więcej niż 12 lat.

Według indonezyjskich mediów historia ujrzała światło dzienne w marcu, gdy jedna z ofiar poskarżyła się rodzicom, że Sitepu molestował ją i jej koleżankę w swoim gabinecie, nakazując później milczenie. Gdy rodzina zażądała od duchownego wyjaśnień, ten przeprosił i starał się polubownie załatwić sprawę. O wszystkim dowiedzieli się jednak rodzice innych ofiar i złożyli zawiadomienie na policję.

W maju mężczyznę postawiono w stan oskarżenia. W czasie procesu wyszło na jaw, że ofiar było co najmniej sześć, choć tylko trzy zdecydowały się wystąpić z oskarżeniem. Jedna z molestowanych dziewczynek zeznała, że w latach 2018-2019 pastor kilkakrotnie zabierał ją do hotelu i zmuszał tam do seksu oralnego. Prokuratura, która domagała się dla duchownego 15 lat więzienia, rozważa apelację od wyroku.

Kolejna głośna afera pedofilska w Indonezji

Przypadek pastora z Sumatry to jedna z kilku głośnych w ostatnim czasie spraw związanych z molestowaniem seksualnym nieletnich w Indonezji przez duchownych różnych wyznań.

Tylko w grudniu pod podobnymi zarzutami przed sądem stanął nauczyciel islamskiej szkoły z internatem w Bandungu w zachodniej Jawie i katolicki zakonnik kierujący sierocińcem w Depok, na przedmieściach Dżakarty. Pierwszy, 36-latek znany tylko pod inicjałami H.W., miał zgwałcić co najmniej 12 nastoletnich uczennic i część z nich urodziła pochodzące z gwałtów dzieci. Ministerstwo ds. religijnych Indonezji uznało, że placówka, którą oskarżony administrował i w której prowadził zajęcia, nie miała pozwolenia na działanie i była nieformalną szkołą koraniczną.

Drugi z mężczyzn, Lukas Lucky Ngalngola, znany także jako brat Angelo, jest oskarżony o to, że co najmniej od 2019 roku notorycznie molestował chłopców mieszkających w sierocińcu, który prowadził. Ofiary nazywały swojego oprawcę „nocnym nietoperzem”, bo miał je zwykle zmuszać do zbliżeń zakradając się do dormitorium około pierwszej w nocy. W 2020 roku ośmiu nastolatków opowiedziało o nadużyciach pracownikom sierocińca, nauczycielom i księżom, a ostatecznie mediom i policji. Od brata Angelo odcięła się miejscowa hierarchia kościelna przekonując, że nie może być uznany za katolickiego zakonnika.

Władze diecezji z siedzibą w mieście Bogor argumentowały, że mieszcząca się na Filipinach kongregacja Misjonarze Miłosierdzia Najświętszego Sakramentu (BSMC), do której należał duchowny, nie była poprawnie zarejestrowana w Indonezji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

18-latek podejrzany o pedofilię trafił do aresztu

Kryminalni z Rudy Śląskiej zatrzymali młodego mężczyznę podejrzanego o dopuszczenie się innych czynności seksualnych wobec małoletniej. 18-latek kilkukrotnie obserwował wracające ze szkoły dziewczynki, a za jedną z nich wsiadł do windy, gdzie doszło do przestępstwa. Podejrzany usłyszał już zarzut. Na wniosek śledczych i prokuratora sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt na 3 miesiące. Grozi mu kara do 12 lat więzienia.

18-letni mężczyzna został zatrzymany przez policjantów z wydziału kryminalnego rudzkiej komendy po tym, jak rodzice małoletniej złożyli zawiadomienie. Młody rudzianin szedł za wracającą ze szkoły dziewczynką i wsiadł z nią do windy. Tam doszło do przestępstwa. Krzyk dziewczynki spłoszył napastnika. Szczegóły, które opowiedziała 8-latka, szybko doprowadziły policjantów do sprawcy.

Z ustaleń kryminalnych wynika, że to nie pierwsza małoletnia, którą próbował wykorzystać seksualnie. Kilka dni wcześniej szedł za inną dziewczynką, lecz ta się zorientowała i uciekła.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego, prokurator przedstawił podejrzanemu zarzut dopuszczania się innych czynności seksualnych wobec małoletniej poniżej 15 roku życia. 18-latek, kilka miesięcy wcześniej opuścił ośrodek wychowawczy, w którym spędził 3 lata za podobne przestępstwo. Prowadzący postępowanie śledczy wystąpili do prokuratury z wnioskiem o jego tymczasowe aresztowanie. Sąd w Rudzie Śląskiej przychylił się do tego wniosku i aresztował podejrzanego na trzy miesiące. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara do 12 lat więzienia. To jednak nie koniec sprawy. Policjanci ustalają czy ofiar nie było więcej.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymany 28-latek podejrzany o przestępstwa na tle seksualnym

Policjanci z łęczyckiej komendy zatrzymali 28-latka, który za pośrednictwem portalu internetowego prezentował treści pornograficzne osobie co do której miał wiedzę, że nie ukończyła 15 roku życia. Podejrzany wpadł dzięki grupie aktywistów w ramach ich własnej prowokacji. Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Łęczycy najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Zgodnie z kodeksem karnym za tego typu czyn grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

13 listopada 2021 roku grupa aktywistów w ramach własnej prowokacji ujęła mężczyznę podejrzewanego o przestępstwo na tle seksualnym wobec osoby małoletniej. Kiedy o zdarzeniu zostali zaalarmowani policjanci z łęczyckiej komendy zatrzymali sprawcę tego czynu. Współpracując ściśle z Prokuraturą Rejonową w Łęczycy zabezpieczyli w miejscu zamieszkania nośniki pamięci należące do zatrzymanego.

Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, 28-latek ponad miesiąc temu nawiązał na jednym z portali kontakt z 12-latką. Będąc przekonanym, że komunikuje się z małoletnią w trakcie korespondencji przesyłał jej między innymi treści pornograficzne.

Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mieszkańcowi powiatu łęczyckiego zarzutu dotyczącego przestępstwa seksualnego wobec osoby poniżej 15 roku życia. Zgodnie z kodeksem karnym za tego typu czyn grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Na wniosek prokuratury podejrzany najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Teraz śledczy analizują czy to jego jedyne przestępstwo o takim charakterze.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymano 67-letniego pedofila. Wykorzystywał seksualnie 12-latkę

67-letni mężczyzna z Krzyża Wielkopolskiego jest oskarżony o wykorzystywanie seksualne 12-letniej córki swojej konkubiny. Nakłaniał do tego również jej 13-letnią koleżankę. Sprawa wyszła na jaw po tym, jak dziewczynka opowiedziała o wszystkim mamie. O sprawie jako pierwszy poinformował portal asta24.pl. 67-latek z Krzyża Wielkopolskiego (woj. wielkopolskie) wykorzystywał seksualnie 12-letnią córkę swojej konkubiny. Zaczepiał też w mediach społecznościowych jej 13-letnią koleżankę.

– Prokurator zarzucił mężczyźnie popełnienie trzech przestępstw na szkodę 12 i 13-letnich dziewczynek. Przestępstwa te polegały na początku na nakłanianiu dziewczynek do wykonania i poddania się innym czynnościom seksualnym, natomiast ostatnie przestępstwo polega na doprowadzeniu jednej z pokrzywdzonych – 12-letniej dziewczynki – do obcowania płciowego – przekazała portalowi prokuratorka rejonowa w Trzciance Magdalena Roman. Dziewczynka, z którą regularnie współżył 67-latek, to córka jego byłej konkubiny.

Mężczyzna nakłaniał do stosunku także 13-letnią koleżankę pokrzywdzonej. 67-latek zaczepiał ją w mediach społecznościowych, ta opowiedziała o wszystkim mamie. Kobieta natychmiast zgłosiła zdarzenie na policję. Informację o zdarzeniu potwierdziła w rozmowie z Gazeta.pl. prokuratorka Magdalena Roman. Jak przekazała, mężczyzna po zatrzymaniu przez policję został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

Podczas przeszukania w jego domu odnalezione zostały nagrania oraz zdjęcia, na których dokumentował zbliżenia z 12-latką. Prokuratura w Trzciance 29 października skierowała do sądu akt oskarżenia. 67-latkowi grozi do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sewilla: Ojciec rozpowszechniał pedofilskie zdjęcia swojej córki i dziewczynek z rodziny

Mieszkaniec Sewilli produkował pedofilską pornografię z udziałem swojej córki i dwóch dziewczynek z dalszej rodziny. Z ustaleń hiszpańskiej Policji Krajowej wynika, że podejrzany był bardzo aktywny w rosyjskiej sieci społecznościowej, na której dewianci wymieniają się materiałami z seksualnym wykorzystywaniem dzieci. Z kolei w Murcji zatrzymano Jemeńczyka, który od 2014 r. więził dwie swoje bratanice.

Na trop pedofila wpadli funkcjonariusze Policia Nacional (Policja Krajowa) zajmujący się cyberprzestępczością, a zwłaszcza wymianą pedofilskich zdjęć i filmów w internecie. Analiza kilku przechwyconych zdjęć przedstawiających genitalia małoletnich dziewczynek, wykazała, że mogły zostać zrobione w Hiszpanii. Autor fotografii korzystał z usługi foto hostingu, udostępniając innym osobom część swoich zasobów.

Funkcjonariusze ustalili, że człowiek ten był bardzo aktywny w rosyjskiej sieci społecznościowej, w której pedofile wyszukują pornografię dziecięcą odpowiednich do ich upodobań. Policyjni eksperci w końcu zidentyfikowali „fotografa”, który jak się okazało, mieszkał w Sewilli.

Wykorzystywał m.in. swoją córkę

Policjanci wkroczyli do domu pedofila, który był całkowicie zaskoczony ich wizytą. Podczas przeszukania zabezpieczono komputer i nośniki elektroniczne, a także potwierdzono, że pedofilskie zdjęcie, które udostępniał w sieci, mogły zostać zrobione w tym miejscu.

Okazało się, że mężczyzna zmuszał do „pozowania” swoją córkę oraz dwie dziewczynki z dalszej rodziny. Śledczy sprawdzą czy uwiecznione na zdjęciach inne dzieci, były także wykorzystane przez podejrzanego. Mężczyzna odpowie za produkcję pedofilskich materiałów oraz ich rozpowszechnianie.

Wiadomo, że zatrzymany stworzył fikcyjny profil i mediach społecznościowych nawiązywał kontakt z dziećmi poniżej 15 roku życia, próbując je nakłonić do przesłania np. nagich zdjęć. Pedofil z Sewilli został aresztowany.

Pan i władca

Z kolei w Murcji funkcjonariusze Policji Krajowej zatrzymali 54-letniego Jemeńczyka, który od siedmiu lat przetrzymywał dwie swoje siostrzenice, w tym jedną nieletnią. Mężczyzna opuścił swój kraj w 2014 r. wraz z dwiema córkami i dwiema bratanicami. Te ostatnie miał zabrać bez wiedzy ich matki, żony jego brata. Nie wiadomo jednak, dlaczego uprowadził bratanice.

Jemeńczyk wraz z czwórką dzieci podróżował przez kilka lat po świecie. Przez dwa lata mieszkali w Kolumbii, rok w Indonezji, cztery miesiące w Ekwadorze. Odwiedzili także Malezję, Koreę Południową oraz Turcję. W tym ostatnim kraju mężczyzna odwiedził konsulat Jemenu, aby odnowić paszport i wtedy dowiedział się, że złożono na niego doniesienie za uprowadzenie bratanic. Wyjechał więc natychmiast z dziewczętami do Hiszpanii. W marcu 2020 r. cała piątka pojawiła się w Murcji. Pół roku później pracownik organizacji pozarządowej zajmującej się m.in. pomocą migrantom lub osobom społecznie wykluczonym, zawiadomił policję, że Jemeńczyk zmusił do całkowitej uległości mieszkające z nim cztery dziewczęta.

Okazało się, że jego córki oraz bratanice nie mogły się spotykać z nikim poza pracownicami ze wspomnianej organizacji. W dodatku tylko w obecności mężczyzny, bez którego zgody nie mogły odpowiadać na żadne pytania.

Dziewczęta żyły w skrajnej nędzy. Badania, po ich uwolnieniu, wykazywały objawy niedożywienia i skrajnego wychudzenia. Mężczyzna karmił je tylko najprostszymi potrawami, głównie z roślin strączkowych i zbóż. Jemeńczyk usunął z domu telewizor, radio oraz inne urządzenia elektroniczne, twierdząc, że jego podopieczne nie muszą wiedzieć co się dzieje poza domem. Co ciekawe mężczyzna sam sobie niczego nie żałował. Podczas zatrzymania znaleziono w jego pokoju 5 tys. euro oraz 2.5 tys. dolarów.

Mężczyzna został aresztowany.
Źródło info i foto: TVP.info