W Portugalii powstała niezależna komisja ds. pedofilii w Kościele. Wzywa ofiary do przerwania ciszy

Portugalia. Ruszyła niezależna komisja ds. pedofilii w Kościele. Plany dotyczące jej utworzenia pojawiły się w listopadzie 2021 roku. W skład organu śledczego, który będzie badał przestępstwa seksualne, wchodzą m.in. prawnicy, psychiatrzy, socjologowie oraz episkopat.

We wtorek 11 stycznia w stolicy Portugalii, w Lizbonie, pracę rozpoczęła niezależna komisja ds. pedofilii w Kościele, która skupi się nad wszystkimi nadużyciami seksualnymi popełnionymi przez duchownych w latach 1950-2022. Jak zapowiedział podczas wtorkowej inauguracji koordynator Pedro Strecht, zadaniem organu śledczego będzie określenie skali zjawiska oraz dotarcie do poszkodowanych i ich oprawców. W jaki sposób? Ofiary mogą się zgłosić na stronie internetowej, przez numer telefonu czy wiadomości e-mail. – Chcemy, aby [red. ofiary] bez obaw zrelacjonowały, co się z stało – dodał.

Komisja liczy na współpracę episkopatu i udostępnienie akt. Śledztwo jest finansowane przez Kościół katolicki. Jak podaje agencja Reuters, koordynator Pedro Strecht powiedział, że będzie pierwszym, który doniesie, jeśli duchowni będą stanowili zagrożenie dla niezależności organu. Przedstawiciele mają nadzieję, że uda im się przedstawić raport do końca 2022 roku.

Impulsem do powołania organu okazał się raport niezależnej komisji we Francji. Ujawnił on wówczas, że około 3 000 duchownych wykorzystało seksualnie ponad 200 000 dzieci w ciągu ostatnich 70 lat. O wynikach prac niezależnej komisji pisaliśmy m.in. TUTAJ.

Po opublikowaniu raportu z Francji ponad 200 katolików podpisało się pod listem skierowanym do episkopatu w Portugalii z apelem o wszczęcie podobnego śledztwa, argumentując, że już czas przerwać ciszę w tej sprawie, bo pedofilia jest problemem „systemowym”, „bezpośrednio związanym ze sprawowaniem władzy” w Kościele. Jak komentował wówczas Reuters, po nacisku wiernych przewodniczący Konferencji Episkopatu biskup Jose Ornelas ogłosił pod koniec 2021 roku powstanie niezależnej komisji w kraju. – Kościół portugalski jest pierwszym, który chce rzucić światło na tę kwestię – stwierdził. – Nie boimy się, wręcz przeciwnie – dodał duchowny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Stolica Apostolska opublikowała list ofiary pedofilii. „Dusze dzieci rozdarto na krwawiące strzępy”

„Dusze dzieci, ofiar wykorzystywania seksualnego „rozdarto na małe krwawiące strzępy”” – to słowa z listu , jaki kobieta, ofiara księdza-pedofila napisała do papieża Franciszka. List publikuje na swej stronie watykański portal Vatican News.

Jak wyjaśniono, Franciszek wyraził życzenie, aby przewodniczący Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich kardynał Sean Patrick O’Malley opublikował ten list i podzielił się nim ze wszystkimi kapłanami oraz seminarzystami. Amerykański kardynał podkreślił, że papież otrzymał to „odważne świadectwo” w obecnym „czasie odnowy i nawrócenia duszpasterskiego, w którym Kościół mierzy się ze skandalem i ranami nadużyć seksualnych”.

List ofiary pedofilii

Kobieta, której tożsamości i narodowości nie ujawniono, wyjaśniła: „przez lata byłam maltretowana przez księdza; musiałam nazywać go +braciszkiem+, a ja byłam jego +siostrzyczką+”. Podkreśliła, że chce, by zwyciężyła „prawda miłująca” i dzieli się doświadczeniami również w imieniu innych ofiar; „dzieci, które zostały głęboko zranione, którym skradziono ich dzieciństwo, czystość i szacunek” – dodała.

Dzieci te, stwierdziła, zostały „zdradzone, wykorzystano ich bezgraniczną ufność”; „ich serca biją, one oddychają, żyją , ale zabito je raz, dwa razy, wielekroć”.

„Ich dusze rozdarto na małe krwawiące strzępy” – zaznaczyła ofiara pedofilii w swym liście do papieża. Te blizny na ich duszach jej zdaniem nie znikną.

Następnie stwierdziła: „Kościół jest moją matką i bardzo mnie boli, gdy jest zraniony, gdy jest brudny”.

„Dorośli, którzy doświadczyli tej hipokryzji jako dzieci, nigdy nie będą w stanie wymazać jej ze swojego życia” – zaznaczyła.

Ofiara wykorzystywania w dzieciństwie wyznała, że cierpi na dyssocjalne zaburzenie tożsamości, ciężki zespół stresu pourazowego, depresję, lęki, boi się ludzi.

„Moje ciało pamięta każdy dotyk. Boję się księży, być blisko nich” – ujawniła. Przyznała też, że nie może chodzić na mszę, bo to ją „boli”.

Zaapelowała o ochronę Kościoła i przypomniała o odpowiedzialności, jaka spoczywa na duchownych.

W liście zabrzmiały też słowa: „Proszę, nie zamiatajmy tych spraw pod dywan, bo potem zaczną cuchnąć, gnić, a sam dywan się rozpadnie. Uświadommy sobie, że jeśli ukrywamy te fakty, gdy milczymy, ukrywamy brud i w ten sposób stajemy się wspólnikami”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dane z Francji. 3,2 tys. księży pedofilów w ciągu ostatnich 70 lat

W ciągu ostatnich 70 lat w Kościele katolickim we Francji od 2900 do 3200 księży i zakonników popełniło przestępstwa seksualne względem nieletnich – ocenił w rozmowie z AFP Jean-Marc Sauvé. Urzędnik stoi na czele Komisji ds. nadużyć seksualnych w Koście (CIASE). Raport kierowanej przez Jeana-Marca Sauvé komisji, który podsumowuje jej blisko 2,5-roczną działalność, ma być opublikowany we Francji we wtorek.

Komisja, opierając się na dokumentach archiwalnych kościelnych i świeckich, w tym sądowych, a także na świadectwach ofiar oraz publikacjach prasowych z lat 1950-2021 ustaliła, że na całą grupę 115 tys. francuskich księży i zakonników w ciągu ostatnich 70 lat przypada od 2,9 tys. do 3,2 tys. duchownych, którzy dopuścili się molestowania i gwałtów na nieletnich.

„Dzisiaj lepiej rozumiem, na czym polega cierpienie”

Raport liczy ponad 2500 stron – zaznaczył 72-letni Jean-Marc Sauvé, który przed trzema laty podjął się trudnej misji kierowania pracami komisji badającej przypadki pedofilii w Kościele. – Dzisiaj lepiej rozumiem, na czym polega ludzkie cierpienie – powiedział w rozmowie z agencją AFP.

„Wielu członków Komisji, ale także przedstawicieli hierarchii kościelnej chwali Jean-Marca Sauvé za jego prawość i uczciwość. Wszyscy podkreślają, że jest ‚mężem stanu’ i ‚tytanem pracy'” – pisze AFP w przededniu publikacji raportu.

Agencja dodaje, że także ofiary pedofilii oraz ich rodziny wydają się być usatysfakcjonowane sposobem prowadzenia dochodzenia, choć „jeszcze w 2019 r. pojawiały się głosy, że komisja, na której czele stoi gorliwie praktykujący katolik (Jean-Marc Sauvé) i której prace są finansowane przez episkopat, tudzież francuskie zgromadzenia zakonne pragnące samooczyszczenia, nie gwarantuje bezstronności”. Dzisiaj takie głosy należą do rzadkości – zauważa francuska agencja.

Raport ma zadanie przedstawić przede wszystkim dane liczbowe, w tym – liczbę ofiar księży pedofilów. Autorzy raportu postarali się też o porównanie sytuacji w Kościele z innymi francuskimi instytucjami – szkołami, klubami sportowymi, kołami zainteresowań i rodzinami.

Mechanizmy instytucjonalne i kulturowe

Jedna z części sprawozdania jest poświęcona analizie „mechanizmów instytucjonalnych oraz kulturowych”, które umożliwiały molestowanie nieletnich i skuteczne ukrywanie takich przypadków – zapowiada AFP na podstawie rozmowy z przewodniczącym CIASE. Ostatnia część raportu zawiera zaś 45 rekomendacji na przyszłość dotyczących tego, jak wykluczyć przestępczość seksualną względem nieletnich w Kościele.

Komisja została powołana z inicjatywy episkopatu Francji w 2019 r. jako „krajowy zespół przesłuchujący” ds. zbadania przypadków pedofilii. Tym samym biskupi przyjęli odpowiedzialność „za przeszłość, teraźniejszość i przyszłość”, zgadzając się przy tym na udzielenie pomocy finansowej ofiarom przestępstw pedofilii. Pomoc ta będzie finansowana z „funduszu doraźnego” i wydzielana przez „niezależny organ pomocowy” odpowiedzialny za rozpatrywanie wniosków i podejmowanie decyzji o pomocy w granicach możliwości funduszu. Francuscy biskupi postanowili również, że w każdy trzeci piątek Wielkiego Postu w całej Francji wierni będą się modlić za ofiary pedofilii.
Źródło info i foto: interia.pl

Hiszpania: Udostępniał pedofilom zdjęcia nagiej pasierbicy

Zdjęcia m.in. kąpiącej małoletniej dziewczynki, na które natrafili eksperci amerykańskiego Krajowego Centrum ds. Dzieci Zaginionych i Wykorzystywanych Seksualnie (National Center for Missing and Exploited Children), doprowadziły do ujęcia w Hiszpanii pedofila. Nagrywał on swoją pasierbicę i jako młoda kobieta polował w internecie na inne dziewczynki. Skutecznie namawiał je do przesyłania zdjęć i filmów o wyraźnym seksualnym podłożu.

To była żmudna akcja hiszpańskiej Guardia Civill, której finał był zaskoczeniem dla wszystkich, zwłaszcza dla ludzi, których związał z zatrzymanym pedofilem. NCMEC odkrył w sieci wśród plików, którymi wymieniali się różni pedofile, zdjęcia małoletniej dziewczynki w łazience, od rozbierania się po kąpiel i suszenie.

Sposób filmowania i kadrowania wskazywał, że dziecko nie miało pojęcia, że jest cały czas inwigilowane. Prawdopodobnie w łazience była zamontowana co najmniej jedna ukryta kamera.

Analiza ekspertów z NCMEC wykazała, że pedofil oferował także w sieci filmy, na których uwieczniono tradycyjny seks kobiety z mężczyzną. Na to, że sam bohater tej domowej pornografii może stać za pedofilskimi zdjęciami, wskazywało, że robił on fotomontaże mające upodobnić dorosłą kobietę do innej małoletniej dziewczynki.

Informatycy śledczy skupili się na odnalezieniu jak największej ilości szczegółów mogących doprowadzić do regionu, w którym powstały te wszystkie zdjęcia i filmy. Udało się ustalić personalia dorosłej kobiety i dziewczynki z łazienki, która, jak się okazała, była jej córką. Nie miały pojęcia, z kim mieszkają.

Osaczona

Ostrożnie, ze względu na dobro dziewczynki, gwardziści najpierw przepytali okolicznych mieszkańców, kim są mężczyzna jego partnerka i pasierbica. Agenci Departamentu Przestępstw Teleinformatycznych połączyli zabezpieczone zdjęcia z mężczyzną zamieszkałym w mieście Milladoiro (A Coruña). Mając odpowiednie zgody sądu, funkcjonariusze wkroczyli do mieszkania podejrzewanego z nakazałem przeszukania i zabezpieczenia sprzętu komputerowego oraz dostępu do używanych przez niego kont w mediach społecznościowych.

Dla partnerki zatrzymanego to był ogromny szok. Tym bardziej gdy okazało się, że nie ograniczył się do inwigilowania pasierbicy w łazience i nagrywania wszystkiego, co się tam dzieje. Funkcjonariusze odkryli, że pedofil zainstalował także w komputerze dziewczynki specjalne oprogramowanie szpiegowskie.

Dzięki niemu miał dostęp do wszystkich jej plików, ale także mógł bez jej wiedzy uruchamiać kamerę internetową i obserwować, co robi. Z zabezpieczonych dowodów wynika, że najczęściej nagrywał, jak dziewczynka się przebiera.
Źródło info i foto: TVP.info

Parlament Europejski zagłosował za nowymi przepisami o tropieniu pedofilii w internecie

Parlament Europejski opowiedział się za przyjęciem w Unii Europejskiej tymczasowych przepisów, które pozwalają internetowym firmom zajmującym się tropieniem pedofilów, na usuwanie materiałów pornograficznych z udziałem dzieci. W środę debatowano także na temat węgierskiej ustawy dot. ochrony osób do 18. roku życia przed pornografią oraz homoseksualizmem. Do grudnia 2020 firmy internetowe na własną rękę zajmowały się tropieniem pedofilii. W tym czasie, jeśli coś wykryły, to zgłaszały wykryte przypadki molestowania dzieci służbom, oraz dobrowolnie kasowały nielegalne treści pornograficzne.

Związane ręce

W grudniu ubiegłego roku „Łowcy pedofilii” nie mogli już przetwarzać internetowych danych bez zgody i wiedzy internautów, nawet jeśli miałoby to służyć ujawnieniu działalności przestępczej jak pedofilia. Wszystko przez obowiązujący przepis o prywatności komunikacji elektronicznej, który objął poczty i komunikatory internetowe zapisami unijnej dyrektywy o prywatności i łączności elektronicznej tzw. e-Privacy Directive.

– To związało firmom internetowym ręce. Niektóre przestały zgłaszać tego typu materiały, bojąc się zarzutów o naruszenie prywatności użytkowników. W ciągu kilku miesięcy raportowanie przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci spadło o 53 proc. To oznacza tylko, że ofiary zostały na łasce swoich oprawców – przekazała komisarz Unii Europejskiej ds. wewnętrznych Ylva Johansson.

Ochrona zwykłych użytkowników?

Teraz zmiana przepisów może wejść w życie. W kwietniu Parlament a Rada doszły do wstępnego porozumienia w sprawie rozporządzenia, który miałby zmienić przepis z grudnia 2020.

Po trzech miesiącach, we wtorek (6 lipca), PE przegłosował nowe regulacje, które umożliwią internetowym „Łowcom pedofilii” dotychczasową działalność. Na razie przepisy będą przejściowe, ale w niedalekiej przyszłości ma się to zmienić.

– Zgodziliśmy się na wyjątki od dyrektywy o prywatności. Serwisy nadal będą mogły skanować bez zgody właściciela prywatne wiadomości pod kątem przeciwdziałania nadużyciom seksualnym wobec dzieci. Dzięki temu będzie można wykrywać np. pornograficzne zdjęcia lub filmy i porównywać je z tzw. cyfrowym odciskiem palców sprawcy. Musimy jednak pamiętać o zabezpieczeniu prywatności zwykłych użytkowników – powiedziała niemiecka europosłanka Birgit Sippel z grupy socjaldemokratów.

Tymczasowo na trzy lata

Nowe przepisy będą obowiązywały przez maksymalnie trzy lata. Mogą być krócej, ale tylko w przypadku, kiedy zostaną uzgodnione nowe, stałe przepisy dotyczące seksualnego wykorzystywania dzieci w internecie. Komisja Europejska ma jeszcze w tym roku przestawić związany z tym projekt.

– To rozwiązanie przejściowe, które musieliśmy pilnie przyjąć. Ale już niedługo KE zaproponuje nowe zasady unijne, które nałożą na serwisy internetowe obowiązek wykrywania i zgłaszania przypadków molestowania dzieci. Rozwiązanie oparte na dobrowolności już nie wystarcza -powiedziała Ylva Johansson.

Wykorzystywanie w pandemii

W dobie pandemii koronawirusa Komisja Europejska zauważyła, że jest zdecydowanie więcej treści związanych z wykorzystywaniem dzieci. Z ich danych wynika, że w ubiegłym roku w sieci opublikowano pół miliona zdjęć i filmów przedstawiających gwałt na nieletnich.

Coraz częściej pedofile stosują „cyber-grooming” wobec nieletnich. Są to próby uwodzenia dzieci przez internet, w tym namawiania ich do udziału w pornografii dziecięcej.

Węgierska ustawa dot. pornografii i homoseksualizmu

W środę w Parlamencie Europejskim debatowano także na temat węgierskiej ustawy dot. ochrony osób do 18. roku życia przed pornografią oraz homoseksualizmem.

– Szereg przepisów tego aktu prawnego (…) jednoznacznie dyskryminuje ludzi w oparciu o ich orientację seksualną i narusza fundamentalne wartości Unii Europejskiej. Godność ludzka, równość i poszanowanie praw człowieka – tych wartości nie możemy poświęcić. Ochrona dzieci przed pedofilią i przestępcami to bez wątpienia wspólny cel, który realizują wszystkie instytucje UE i wszystkie państwa członkowskie. Wszakże uzasadniony interes publiczny nie może być pretekstem dla wprowadzania przepisów, które naruszają prawa podstawowe i dyskryminują grupy mniejszości w oparciu o ich orientację seksualna i tożsamość płciową – mówiła wiceszefowa Komisji Europejskiej Viera Jourova w PE.

– Przy wdrażaniu prawa unijnego państwa członkowskie muszą w pełni szanować Europejską Kartę Praw Podstawowych i spełniać zasady rynku wewnętrznego Unii Europejskiej. (…) Węgierski akt prawny narusza w związku z tym przepisy zakazujące dyskryminacji ze względu na płeć i orientację seksualną zapisane w art. 21 karty. (…) Ustawa potencjalnie powoduje również obawy związane z wykonaniem budżetu europejskiego na Węgrzech. (…) 30 czerwca Komisja otrzymała odpowiedź Węgier na nasze pismo dot. nowego aktu prawnego. Oceniamy tę odpowiedź. Nie zawahamy się przed podjęciem działań zgodnie z nasza rolą strażniczki traktatów – zapowiedziała wiceszefowa KE.

Praworządność w Polsce

W debacie, która dotyczyła też praworządności w Polsce, wzięli udział polscy europarlamentarzyści.

– Rządy w Polsce i na Węgrzech chcą zbudować brunatną koalicję, autorytaryzm, dyktatura, rasizm, prześladowanie osób LGBT, prześladowanie kobiet. Co zrobić? Najlepiej zastosować sankcje i zrobić kolejną debatę. A może znów wezwać, by Polskę i Węgry zagłodzić. Gdzie są granice absurdu? – pytał europoseł Joachim Brudziński (PiS).

– Jaki sens ma przypominanie wam, że kiedy w Hiszpanii, Francji, Niemczech palono na stosach i prześladowano Żydów, to w Polsce znaleźli schronienie i bezpieczeństwo. W języku jidysz Polin znaczy tutaj spocznij, tutaj spocznij bezpiecznie. Jaki sens ma przypominanie wam, że w Polsce homoseksualizm nigdy nie był karany, a Polki jako jedne z pierwszych kobiet w świecie miały prawa wyborcze. (…) Czy to się wam podoba, czy nie, Polska i Węgry są integralną częścią Europy – mówił Brudziński, zwracając się do europosłów.

Europoseł Andrzej Halicki (PO) powiedział, że „Europa ma dość tego, co wyprawiają Kaczyński i Orban”. – Ma dosyć polityki opartej na nienawiści, nietolerancji, na dyskryminacji. Europa ma dosyć niszczenia tego, co jest podstawą państwa demokratycznego. (…) Chcę użyć słów Donalda Tuska, który wrócił do polskiej polityki. Powiedział wprost: my się do tego nie przyzwyczaimy. Polacy się do tego nie przyzwyczają i nie może przyzwyczaić się Europa – powiedział.

Halicki zaapelował o wykorzystywanie procedury art.7 traktatu „wobec rządu PiS, a nie Polski”. – To rząd PiS, Prawo i Sprawiedliwość zawiera brunatną koalicję ze spadkobiercami najgorszych idei w Europie, które tyle złego uczyniły. Zapisujecie się do klubu przyjaciół Putina, wroga demokratycznej Polski i wspólnej Europy – powiedział.

„Upominamy się o mechanizm warunkowości”

Europosłanka Sylwia Spurek (Zieloni) mówiła, że procedura art. 7 wobec Polski i Węgier nie działa. – Dlatego upominamy się o mechanizm warunkowości. Apelujemy, prosimy, zacznijcie działać, zacznijcie bronić demokracji i praw człowieka. (…) Gdzie jest Ursula von der Leyen, gdy ludzie tracą kolejne prawa, gdy naruszana jest ich godność – powiedziała. – Na Węgrzech z każdym dniem jest coraz gorzej – dodała Spurek.

Zdaniem europosłanki Jadwigi Wiśniewskiej (PiS), PE po raz kolejny daje dowód łamania praworządności. – Bowiem zgodnie z art. 5 traktatu, UE działa wyłącznie w granicach przyznanych jej kompetencji przez państwa członkowskie. Zgodnie z art. 4 traktatu, UE szanuje tożsamość narodową państw członkowskich, a więc prawa do decydowania o edukacji, ochronie dzieci, prawodawstwie. Przyjęta przez parlament węgierski ustawa ma umocowanie nie tylko w prawie UE, ale także w prawie międzynarodowym. Niestety, lewicowo-liberalna większość w PE chce nawet ingerować w węgierską konstytucję, kwestionując oczywisty zapis, że kobieta jest matką, a mężczyzna ojcem – powiedziała.

Ustawa przyjęta 15 czerwca

Parlament węgierski przyjął 15 czerwca ustawę, w której zapisano, że szkolne zajęcia podejmujące kwestie seksualności nie mogą propagować zmiany płci ani homoseksualizmu. Takie zajęcia poza pedagogami szkolnymi będą mogły prowadzić tylko osoby i organizacje występujące w oficjalnym, aktualizowanym rejestrze. Ponadto państwo ma chronić prawo dziecka do zachowania tożsamości odpowiadającej płci w chwili urodzenia. W ustawie zakazano też udostępniania osobom poniżej 18. roku życia treści pornograficznych, a także popularyzujących zmianę płci zapisanej w chwili urodzenia, jak również homoseksualizm.

Ustawa zaostrza ponadto kary przewidziane w kodeksie karnym za niektóre przestępstwa związane z pornografią dziecięcą nawet do 20 lat pozbawienia wolności i przewidujące stworzenie ewidencji osób, które dopuściły się pedofilii.

Niektórzy politycy w UE uznali, że nowe regulacje są wymierzone w homoseksualistów. Do ustawy krytycznie odniosła się Komisja Europejska i jej szefowa Ursula von der Leyen. Władze Węgier argumentują, że ustawa gwarantuje prawa rodziców do seksualnego wychowania dzieci i nie dotyczy praw związanych z orientacją seksualną osób powyżej 18. roku życia, zatem nie zawiera żadnego elementu dyskryminującego.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Niemcy: Wysokie kary w procesie pedofilów

Zapadły wyroki w jednym z największych procesów pedofilskich w Niemczech ostatnich lat. W domku letniskowym kilku mężczyzn miało na zmianę i przez wiele godzin wykorzystywać seksualnie dzieci, które były też odurzane. Altanka była zabezpieczona z zewnątrz kamerami monitorującymi. Główny sprawca, 28-letni technik IT, szukał kontaktu na forach pedofilskich w darknecie, oferując na tym forum dzieci.

Kary dla pedofilów

W procesie w Muensterze główny oskarżony został uznany winnym ciężkich nadużyć seksualnych wobec dzieci w 29 przypadkach. Sąd w Muensterze skazał go na 14 lat pozbawienia wolności. Na czas po zakończeniu kary – ze względu na ryzyko powtórzenia czynów – sędziowie zarządzili przymusowe środki zabezpieczające. 28-latek jest kluczową postacią w procesie z czterema oskarżonymi.

Wyroki dla pozostałych mężczyzn to: 10 lat pozbawienia wolności dla 36-latka z Hanoweru, któremu udowodniono nadużycia w czterech przypadkach, 11 lat i 6 miesięcy dla 43-latka z Schorfheide w Brandenburgii za nadużycia w pięciu przypadkach oraz 12 lat pozbawienia wolności dla 31-latka ze Staufenbergu w Hesji, winnego w sześciu przypadkach. Również wobec tych mężczyzn sąd nakazał zastosowanie przymusowych środków zabezpieczających, przychylając się w dużej mierze do wniosku prokuratury.

Za współudział do więzienia na pięć lat ma trafić także 46-letnia matka informatyka, która była przedszkolanką z Muensteru. Wyroki nie są jeszcze prawomocne.

Dochodzenie trwa

Sprawa z ta jest, obok spraw z Luegde i Bergisch Gladbach (wszystkie miasta leżą w Nadrenii Północnej-Westfalii), jedną z największych dotyczących pedofilii w ostatnich latach.

Sprawa wyszła na jaw w czerwcu 2020 roku po dochodzeniu w ogrodowej altance. Śledztwo skoncentrowało się na 30 godzinach nagrań wideo z aktów seksualnych w altance. Podczas przeszukania znaleziono różne nośniki pamięci zawierające pornografię dziecięcą. Aresztowano podejrzanych w różnych regionach Niemiec i za granicą. Wcześniej skazano już na kary więzienia pięciu mężczyzn.

W kompleksowym dochodzeniu śledczy zidentyfikowali ponad 50 podejrzanych, z których obecnie około 30 przebywa w areszcie. Sprawa nie jest jeszcze zakończona, a prokuratura, analizując dane, co rusz natrafia na nowych podejrzanych.
Źródło info i foto: dw.com.pl

Dane o pedofilii w Kościele. Zmiana terminu prezentacji

Zmieniono termin prezentacji najnowszych danych dotyczących wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele w Polsce. Konferencja prasowa, która pierwotnie miała odbyć się 14 czerwca, została przeniesiona na poniedziałek 28 czerwca. – Trwa jeszcze analiza zebranych danych statystycznych – poinformował ks. Piotr Studnicki z Biura Delegata KEP.

Na konferencji mają zostać przestawione dane z diecezji, dotyczące zgłoszeń przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele w Polsce obejmuje okres od 1 lipca 2018 do 31 grudnia 2020 r.

W prezentacji udział wezmą: abp Wojciech Polak, Delegat KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, ks. Wojciech Sadłoń, dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC, ks. Adam Żak SJ, koordynator KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży i dyrektor Centrum Ochrony Dziecka. Konferencję poprowadzi ks. Piotr Studnicki.

Poprzednia konferencja prasowa w tym temacie miała miejsce 14 marca 2019 r. Wówczas przedstawiono dane z lat 1990 – 2018 (do czerwca)

Jak poinformowano, od 1 stycznia 1990 r. do 30 czerwca 2018 r. zgłoszono 382 przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich, z czego 198 dotyczyło osób poniżej 15 lat, a 184 powyżej 15 lat. Dane pochodzą z diecezji. Oznacza to, że o wykorzystywanie seksualne małoletnich oskarżono 382 duchownych. 28 z nich (ok. 10 proc.) uniewinniono. Niemal 90 proc. zgłoszeń okazało się prawdą.
Źródło info i foto: interia.pl

Łódź: Rodzice kręcili dziecięcą pornografię z udziałem kilkuletniej córki

Małżeństwo z Łodzi zostało zatrzymane i trafiło do aresztu w związku z pornografią dziecięcą. Prokuratura przedstawiła im m.in. zarzut utrwalania treści pornograficznych z udziałem małoletniej córki oraz posiadania pornografii z udziałem innych dzieci, a także jej rozpowszechniania. Poinformował o tym w czwartek rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

42-letni małżonkowie zostali zatrzymani we wtorek przez policję na polecenie prowadzącej śledztwo Prokuratury Rejonowej Łódź-Widzew. Wydano je na podstawie zebranego wcześniej materiału dowodowego wskazującego, że mieszkająca na łódzkim Widzewie para może utrwalać pornografię dziecięcą i być w jej posiadaniu.

Mają trójkę dzieci

– Wraz z małżonkami zamieszkiwała ich trójka dzieci. Niestety, przeprowadzone w mieszkaniu czynności doprowadziły do potwierdzenia podejrzeń. Policjanci zabezpieczyli różne nośniki elektroniczne, w tym m. in. telefony, laptopy, karty pamięci, płyty oraz pendrive. Ujawnili aplikacje i czaty, a na nich wiele zdjęć wskazujących na wymianę pornografii dziecięcej pomiędzy użytkownikami – przekazał prok. Kopania.

Dodał, że wśród zabezpieczonych materiałów znajdują się także takie, które zawierają wizerunek ich kilkuletniej córki oraz 42-latka. Małżeństwu po doprowadzeniu do prokuratury przedstawiono zarzuty utrwalania treści pornograficznych z udziałem małoletniej córki, posiadania zdjęć i filmów zawierających pornografię dziecięcą.

Dodatkowe zarzuty

Mężczyźnie zarzucono dodatkowo przestępstwa związane z posiadaniem pornografii z udziałem innych dzieci, a także jej rozpowszechnianie za pośrednictwem internetu, poprzez przekazywanie innym użytkownikom i dokonywanie wymiany. Na wniosek prokuratury sąd zastosował w czwartek wobec pary tymczasowy areszt na trzy miesiące. Obojgu grożą kary do lat 12 więzienia.

Troje dzieci podejrzanych trafiło do placówki opiekuńczej. O ich dalszym losie zdecyduje sąd rodzinny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Łowcy pedofilów transmitowali zatrzymanie 47-letniego Antoniego P. Po usłyszeniu zarzutów mężczyzna rzucił się pod pociąg

47-letni Antoni P. został ujęty przez łowców pedofilów w maju. Jego zatrzymanie transmitowano w mediach społecznościowych. Policja zabezpieczyła w domu mężczyzny komputer, na którym znajdowały się materiały pornograficzne oraz rozmowy z dziećmi poniżej 15. roku życia. Antoniego P. zatrzymała policja, a prokurator postawił zarzuty. Mężczyzna wprost z prokuratury poszedł na szlak kolejowy i rzucił pod pociąg.

Elusive Child Protection Unit Poland to polscy łowcy pedofilów, którzy za pośrednictwem swojej strony na Facebooku informują o osobach podejrzewanych o czyny seksualne z dziećmi. Często prowadzą też w internecie transmisje z zatrzymania podejrzanych. W swoich działaniach są sprawni i korzystają z tzw. wabików, czyli osób, które podszywają się pod dzieci w internecie. W ten sposób dowiadują się więcej o podejrzanych, ich zamiarach i uzyskują materiały dowodowe, które pozwalają zatrzymać pedofilów.

Do zatrzymania 47-letniego Antoniego przez Elusive Child Protection Unit Poland doszło 1 maja. Kilku mężczyzn w kominiarkach i kombinezonach taktycznych, przypominających uniformy służb specjalnych wywołało mężczyznę przed dom. Całe zdarzenie było transmitowane na żywo za pośrednictwem mediów społecznościowych.

– Antoni, co robisz w internecie? – pyta jeden z mężczyzn na nagraniu. – Nic. Siedzę na gadu-gadu i piszę. Z nikim nie chciałem się spotkać – odpowiada niewyraźnie Antoni. Jeden z mężczyzn ubranych w kombinezon z literami ECPU na plecach dopytuje podejrzanego o to, z kim pisze. – Z dziewczynami, które mają 11-12 lat – mówi otwarcie Antoni.

Jeden z łowców poprosił Antoniego, by przeczytał na głos, do kamery to, co wypisywał do nieletnich dziewczynek. Czytanie idzie mu słabo, więc łowca zabiera kartkę i sam czyta słowa napisane przez podejrzanego. „Możesz polizać moją myszkę? Moja myszka pasuje do twojej myszki. Mój piesek wyliże twoją myszkę. Rozebralibyśmy się do naga, aby się kochać. Tak, nauczę cię tego” – czyta mężczyzna w kominiarce.

– Antoni to był nasz rekordzista. Przez kilka miesięcy pisał łącznie z 16 wabikami. Jeżeli w sieci jest kilkaset tysięcy dzieci dziennie i on trafił na kilkanaście wabików, to jego aktywność nakierowana na znalezienie dziecka była wybitnie wysoka – powiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Alex, mężczyzna należący do łowców pedofilów. Alex był wśród osób, które dokonały obywatelskiego zatrzymania Antoniego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemieckie służby zamknęły stronę z dziecięcą pornografią

Ponad 400 tys. abonentów z całego świata miała platforma „Boystown” z dziecięcą pornografią funkcjonująca w tzw. darknecie, czyli ukrytej, „ciemniej” strefie internetu. Portal zamknęła niemiecka policja po długim śledztwie. Jak donosi „The Guardian”, sprawa portalu „Boystown” była badana przez niemiecką policję od dłuższego czasu. Był uważany za największy portal z dziecięcą pornografią. Zamieszczane tam miały być głownie materiały przedstawiające chłopców. Portal działał w darknecie, czyli „ciemnym internecie”, która jest ukrytą częścią ogólnej sieci internetowej. Dostęp do niej jest możliwy za pomocą specjalnego oprogramowania. 

Na „Boystown” zarejestrowanych było ponad 400 tys. użytkowników z całego świata. Działał przez prawie dwa lata. Treści na portalu, jak twierdzi policja, przedstawiały również najbardziej skrajne wykorzystywanie seksualne małych dzieci. W ramach „Boystown” istniały także czaty, za pomocą których zarejestrowani użytkownicy mogli się porozumiewać.

Niemieckie śledztwo

Niemieckie służby aresztowały 4 mężczyzn, w tym administratorów portalu. Wszyscy to Niemcy. Policja przeszukała także siedem nieruchomości, które mogły mieć związek ze sprawą, w landach Nadrenia Północna-Westfalia, Bawaria i w Hamburgu.

Mężczyźni od połowy kwietnia przebywają w areszcie policyjnym we Frankfurcie. Jak informuje policją, są to: 40-latek z okolic Paderborn w zachodnich Niemczech, 49-latek z Monachium i 54-letni Niemiec mieszkający w Paragwaju. Zdaniem służb byli oni zaangażowani w administracyjne i techniczne aspekty witryny, a także obsługę serwera oraz subskrypcji.

Użytkownikom portalu mieli oni udzielać porad, jak ukryć przed policją korzystanie z portalu i uniknąć wykrycia. Czwarty z aresztowanych, 64-latek z Hamburga, był jednym z najbardziej aktywnych użytkowników. Miał zamieścić ponad 3500 różnych publikacji. 

Jako „fantastyczną historię sukcesu służb w walce z przemocą seksualną wobec dzieci i młodzieży” działania policji określiła Eva Kühne-Hörmann, minister sprawiedliwości Hesji, landu, którego policja prowadzi sprawę i na którego terenie przebywają aresztowani. Uznała, że to wyraźny sygnał dla przestępców na tle seksualnym oraz że „przestrzeń dla osób zajmujących się rozpowszechnianiem pornograficznych zdjęć i filmów staje się coraz mniejsza”. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl