Niemieckie służby zamknęły stronę z dziecięcą pornografią

Ponad 400 tys. abonentów z całego świata miała platforma „Boystown” z dziecięcą pornografią funkcjonująca w tzw. darknecie, czyli ukrytej, „ciemniej” strefie internetu. Portal zamknęła niemiecka policja po długim śledztwie. Jak donosi „The Guardian”, sprawa portalu „Boystown” była badana przez niemiecką policję od dłuższego czasu. Był uważany za największy portal z dziecięcą pornografią. Zamieszczane tam miały być głownie materiały przedstawiające chłopców. Portal działał w darknecie, czyli „ciemnym internecie”, która jest ukrytą częścią ogólnej sieci internetowej. Dostęp do niej jest możliwy za pomocą specjalnego oprogramowania. 

Na „Boystown” zarejestrowanych było ponad 400 tys. użytkowników z całego świata. Działał przez prawie dwa lata. Treści na portalu, jak twierdzi policja, przedstawiały również najbardziej skrajne wykorzystywanie seksualne małych dzieci. W ramach „Boystown” istniały także czaty, za pomocą których zarejestrowani użytkownicy mogli się porozumiewać.

Niemieckie śledztwo

Niemieckie służby aresztowały 4 mężczyzn, w tym administratorów portalu. Wszyscy to Niemcy. Policja przeszukała także siedem nieruchomości, które mogły mieć związek ze sprawą, w landach Nadrenia Północna-Westfalia, Bawaria i w Hamburgu.

Mężczyźni od połowy kwietnia przebywają w areszcie policyjnym we Frankfurcie. Jak informuje policją, są to: 40-latek z okolic Paderborn w zachodnich Niemczech, 49-latek z Monachium i 54-letni Niemiec mieszkający w Paragwaju. Zdaniem służb byli oni zaangażowani w administracyjne i techniczne aspekty witryny, a także obsługę serwera oraz subskrypcji.

Użytkownikom portalu mieli oni udzielać porad, jak ukryć przed policją korzystanie z portalu i uniknąć wykrycia. Czwarty z aresztowanych, 64-latek z Hamburga, był jednym z najbardziej aktywnych użytkowników. Miał zamieścić ponad 3500 różnych publikacji. 

Jako „fantastyczną historię sukcesu służb w walce z przemocą seksualną wobec dzieci i młodzieży” działania policji określiła Eva Kühne-Hörmann, minister sprawiedliwości Hesji, landu, którego policja prowadzi sprawę i na którego terenie przebywają aresztowani. Uznała, że to wyraźny sygnał dla przestępców na tle seksualnym oraz że „przestrzeń dla osób zajmujących się rozpowszechnianiem pornograficznych zdjęć i filmów staje się coraz mniejsza”. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Piła: Łowcy pedofilów zatrzymali 42-latka. Umówił się z 12-latką na seks!

Akcja łowców pedofilów w Pile. Zatrzymano 42-letniego mieszkańca, który chciał umówić się z 12-letnią Kasią na seks! Korespondencja jaką prowadził mężczyzna jest szokująca. 42-latek wysyłał dziewczynce także paskudne treści erotyczne. Został aresztowany i odpowie za swoje czyny. Być może dzieci, z którymi pisał było o wiele więcej. Łowcy pedofilów zatrzymali w Pile 42-letniego Damiana S. Mężczyzna korespondował z 12-latką przez internet i chciał umówić się z nią na seks w Szczecinie.

– Gdy zrezygnował w ostatniej chwili ze spotkania odwiedziliśmy go w domu w Pile – przekazali łowcy pedofilów.

Na stronie Elusive Child Protection Unit Poland pojawiło się nagranie z zatrzymania 42-latka. To właśnie z niego dowiadujemy się o korespondencji mężczyzny z małą dziewczynką.

– Ejakulat to taki płyn, który zawiera plemniki, które wydostają się podczas orgazmu – pisał 42-latek.

Mężczyzna wielokrotnie pytał 12-latkę, czy rosną jej piersi i czy dotyka się w miejsca intymne. Ponadto wysyłał dziewczynce filmiki erotyczne. 42-latek w rozmowie z łowcami pedofilów powiedział, że nie miał świadomości z kim pisał oraz, że robił to z nudów.

Na miejscu zjawili się policjanci z pilskiej komendy, którzy aresztowali mężczyznę.
Źródło info i foto: se.pl

Gdańska prokuratura otrzymała zawiadomienia ws. tuszowania pedofilii przez abp. Sławoja Leszka Głódzia

Jeszcze nie jest jasne, czy Prokuratura Okręgowa w Gdańsku zdecyduje o wszczęciu postępowania, ale wiadomo, że wpłynęły do niej trzy zawiadomienia dotyczące abp. Sławoja Leszka Głódzia. Chodzi o podejrzenie tuszowania przestępstw pedofilii przez kościelnego hierarchę. O zawiadomieniach informuje „Dziennik Bałtycki”. Złożyły je Joanna Scheuring-Wielgus, posłanka Lewicy, oraz Agata Diduszko-Zyglewska, warszawska radna Wiosny.

– Potwierdzam, do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku wpłynęły trzy pisma, które przekazała Prokuratura Regionalna w Gdańsku. Dotyczą one podejrzenia niedopełnienia obowiązków powiadomienia organów ścigania o przestępstwach, podejrzenia są kierowane wobec arcybiskupa. Zawiadomienia są obecnie przedmiotem analizy w prokuraturze – mówi Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, cytowana przez dziennik.

30 dni na podjęcie decyzji

Prokuratura ma teraz 30 dni na podjęcie decyzji, czy wszcząć śledztwo w sprawie byłego metropolity gdańskiego.

Przypomnijmy, pod koniec marca Stolica Apostolska zdecydowała, że abp Sławoj Leszek Głódź oraz bp Edward Janiak muszą opuścić swoje diecezje oraz nie mogą uczestniczyć w jakichkolwiek publicznych celebracjach religijnych lub spotkaniach świeckich na ich terenie.

Decyzja Watykanu jest efektem postępowania w związku z zaniedbaniami abpa Głódzia „w sprawach nadużyć seksualnych popełnionych przez niektórych duchownych wobec osób małoletnich oraz innych kwestii związanych z zarządzaniem archidiecezją”.
Źródło info i foto: interia.pl

Jak wygląda działalność Państwowej Komisji ds. Pedofilii? Ponad 60 dotyczy duchownych

„Nie jest normą wśród hierarchów kościelnych, by w sposób konkretny i transparentny informować ofiary pedofilów o działaniach podejmowanych wobec sprawców – mówi w magazynie „Plus Minus” szef państwowej komisji ds. pedofilii Błażej Kmieciak. Jak dodał, komisja prowadzi obecnie 225 spraw.

Kmieciak w rozmowie opublikowanej w magazynie „Plus Minus”, weekendowym dodatku do „Rzeczpospolitej” poinformował, że jego komisja ma na dziś prowadzonych 225 spraw. Przypomniał, że rozpoczęła ich przyjmowanie 24 listopada.

„Mamy w tej chwili ponad 60 spraw, które dotyczą duchownych. Ta statystyka wzrosła po zgłoszeniach posłanek z Lewicy, bo tych spraw jest kilkadziesiąt i w większości przekazaliśmy je do prokuratury. Jeśli mamy informację, że jakiś duchowny nie zawiadomił organów ścigania – niezależnie od tego czy to jest diakon, ksiądz, biskup, kanonik, prałat czy infułat – to my przekazujemy prokuraturze informację o podejrzeniu popełnienia przestępstwa nieujawnienia tych danych. Dotyczy to bardzo różnych osób duchownych” – mówi szef komisji ds. pedofilii.

„Chcemy badać i badamy”

Zapytany, czy biskupi, którzy zgłosili „stare sprawy” do prokuratury, powinni o tym poinformować opinię publiczną, Kmieciak odpowiada: „Przede wszystkim powinno się poinformować osobę poszkodowaną. Nie byłoby niczym złym, gdyby uczynił to biskup. A, niestety, wiemy, że nie jest normą wśród hierarchów kościelnych, by w sposób konkretny, jawny i transparentny informować o takich działaniach. Popatrzmy na to, co dzieje się teraz u dominikanów. Informują o całej sprawie w sposób jasny i konkretny. Przynajmniej tak się wydaje”.

Zapytany o głośną sprawę, jaką był ostatnio przypadek ks. Andrzeja Dymera, a także o to, czy komisja nie chce badać tego przypadku z uwagi na jego śmierć, szef państwowej komisji ds. pedofilii zapewnia: „Chcemy badać i badamy. Wydaliśmy w tej sprawie dwa komunikaty. Pierwszy dotyczył zakończenia postępowania wyjaśniającego, które w sprawie ks. Dymera komisja wszczęła, ale z powodu jego śmierci zobowiązani byliśmy do jego zakończenia. Druga natomiast dotyczył dalszych prac komisji w tym zakresie opartych na analizie akt, które w tej sprawie do nas przysłano na nasz wniosek. Dotarły do tej pory akta sądowe. Czekamy na prokuratorskie. Badamy tę sprawę, by poznać ewentualne błędy, jakie zostały popełnione”.

„Kluczowe wydaje się transparentne informowanie opinii publicznej”

Kmieciak został też zapytany – w kontekście sankcji nałożonych na abp. Sławoja Leszka Głódzia oraz bp. Edwarda Janiaka – czy wierzy, że Kościół chce się rozliczyć ze swoimi zaniedbaniami.

„Obserwując rzeczywistość Kościoła katolickiego na Zachodzie, widzimy, że pojawiają się konkretne i stanowcze decyzje, w tym personalne, związane z uchybieniami, jakich dopuścili się hierarchowie, wyjaśniając przestępstwa nadużyć seksualnych. Są to interwencje jednoznaczne i inne nie powinny mieć miejsca. Jak już wspominałem w trakcie naszej rozmowy, dzisiaj kluczowe wydaje się jasne oraz transparentne informowanie opinii publicznej o podejmowanych działaniach, w tym wyciąganych sankcjach i konsekwencjach. To nie jest kwestia mojej wiary, tylko konieczności jednoznacznego i jasnego pociągania do odpowiedzialności sprawców w sposób, który rozumieć będą nie tylko znawcy prawa kanonicznego, ale przede wszystkim osoby skrzywdzone np. przestępstwem pedofilii” – odpowiedział Kmieciak. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Proboszcz Leszek S. skazany na 15 lat za pedofilię. Parafianie: Był dobrym gospodarzem, dużo budował

Sąd Okręgowy w Świdnicy w marcu 2021 roku skazał Leszka S. na 15 lat więzienia za czyny pedofilskie i przywłaszczenie 335 tys. zł. – Wstyd, że takie rzeczy im robił. Ale był dobrym gospodarzem, dużo budował – powiedzieli w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” parafianie.

W grudniu 2019 roku proboszcz parafii pw. Zesłania Ducha Świętego został aresztowany. Mężczyznę oskarżono o przywłaszczenie 335 tys. zł oraz czyny pedofilskie wobec małoletnich dziewczynek.

Leszek S. został skazany za cztery czyny o charakterze pedofilskim, których dopuścił się wobec trzech dziewczynek w latach 2002- 2012 oraz przywłaszczenie 335 tys. zł. Duchowny wypłacił pieniądze, które parafia otrzymała tytułem odszkodowania za szkody górnicze. Wyrok w sprawie nie jest prawomocny. Mężczyzna do Gorców przeprowadził się w 2009 roku i był tam proboszczem przez dziesięć lat do czasu odwołania go przez świdnicką kurię. O tym, że ksiądz dopuszczał się czynów pedofilskich, poinformowały w 2019 roku kurię dwie kobiety wykorzystywane przez Leszka S..

W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” mieszkańcy Gorców zapewniali, że ksiądz zrobił wiele dobrego dla parafii i nie wierzą w to, aby dopuścił się kradzieży 335 tys. złotych – On ten nasz kościół remontował, więc to nie jest tak, że te pieniądze sobie wziął – podkreślają. Jednak zgodnie potępiają dopuszczenia się przez księdza czynów pedofilskich – Ale z tymi dziećmi, że takie rzeczy robił, to wstyd – powiedzieli w rozmowie z dziennikarzami. – Wstyd, że takie rzeczy im robił. Ale był dobrym gospodarzem, dużo budował – dodawali.

Prymas Polski abp Wojciech Polak pod koniec marca na antenie Radia Puls zapewnił, że kościół będzie współpracować z państwową komisją ds. pedofilii. – Po zebraniu plenarnym księża biskupi potwierdzili wolę współpracy z komisją państwową. Trzeba pamiętać, że wiele procesów nie było prowadzonych na gruncie sądów biskupich, tylko w procesach karno-administracyjnych, więc sądy takiej dokumentacji pełnej nie mają – wyjaśnił Polak. Prymas podkreślił, że episkopat nie chce niczego ukrywać.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź zostanie pozbawiony stopnia generalskiego?

Pozbawiać stopnia generalskiego może tylko wyrok sądu – powiedział PAP prezydencki rzecznik Błażej Spychalski, poproszony o komentarz do pojawiających się w mediach apeli, by prezydent Andrzej Duda pozbawił abp. Sławoja Leszka Głódzia stopnia generalskiego.

W mediach pojawiły się apele o to, by prezydent Andrzej Duda odebrał stopień generalski abp. Głódziowi. Wpis na Twitterze umieścił m.in. Mirosław Różański, były Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, który pytał w nim prezydenta, „czy osoba tuszująca ohydne zbrodnie pedofilskie jest godna posiadać stopień generalski, nawet pozostając w stanie spoczynku?”.

Do sprawy odniósł się w rozmowie z PAP prezydencki rzecznik Błażej Spychalski. Apeluję, by przed wystosowywaniem tego typu próśb zapoznać z obowiązującym się w Polsce prawem. Pozbawić stopnia generalskiego może tyko wyrok sądu – podkreślił.

Jak dodał, „tym bardziej dziwi” wypowiedź Różańskiego, „który powinien doskonale wiedzieć, jakie jest w tym zakresie obowiązujące prawo”.

W poniedziałek nuncjatura apostolska w Polsce poinformowała, że w wyniku zakończonego dochodzenia Stolica Apostolska podjęła w stosunku do abp. Sławoja Leszka Głódzia m.in. nakaz zamieszkania poza archidiecezją gdańską, zakaz uczestniczenia w jakichkolwiek publicznych celebracjach religijnych lub w spotkaniach świeckich w archidiecezji gdańskiej i nakaz wpłaty z osobistych funduszy odpowiedniej sumy na rzecz Fundacji św. Józefa, z przeznaczeniem na działalność prewencyjną i pomoc ofiarom nadużyć.

Przeprowadzone postępowanie – jak wynika z komunikatu nuncjatury apostolskiej w Polsce – dotyczyło sygnalizowanych zaniedbań abp. Sławoja Leszka Głódzia w sprawach nadużyć seksualnych popełnionych przez niektórych duchownych wobec osób małoletnich oraz innych kwestii związanych z zarządzaniem archidiecezją”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź i biskup Edward Janiak ukarani za tuszowanie pedofilii

Papież Franciszek zdecydował o ukaraniu arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia i biskupa Edwarda Janiaka w związku z zaniedbaniami dotyczącymi nadużyć seksualnych w Kościele. Otrzymali nakaz zamieszkania poza swoimi diecezjami i zakaz uczestniczenia na ich terenie w „publicznych celebracjach religijnych”. Jak podała w poniedziałek Nuncjatura Apostolska, Stolica Apostolska zdecydowała się ukarać dwóch polskich biskupów po otrzymaniu formalnych zgłoszeń dotyczących nieprawidłowości.

Na podstawie przepisów Kodeksu Prawa Kanonicznego i z własnej inicjatywy papieża Franciszka, przeprowadzono postępowania dotyczące sygnalizowanych zaniedbań emerytowanego metropolity gdańskiego arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia i byłego ordynariusza kaliskiego biskupa Edwarda Janiaka w sprawach nadużyć seksualnych popełnionych przez niektórych duchownych wobec osób małoletnich, oraz innych kwestii związanych z zarządzaniem przez nich archidiecezjami.

Dochodzenia już się zakończyły i w ich efekcie Stolica Apostolska podjęła decyzje o ukaraniu obu hierarchów.

Kary dla arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia i biskupa Edwarda Janiaka

Otrzymali oni nakaz zamieszkania poza archidiecezjami gdańską – w przypadku arcybiskupa Głódzia, i diecezją kaliską – w przypadku biskupa Janiaka. Obaj otrzymali też zakaz uczestniczenia w jakichkolwiek publicznych celebracjach religijnych lub spotkaniach świeckich na terenie – odpowiednio – archidiecezji gdańskiej i diecezji kaliskiej.

Dodatkowo Watykan nakazał im dokonać wpłat z osobistych funduszy odpowiedniej sumy na rzecz Fundacji św. Józefa, z przeznaczeniem na działalność prewencyjną i pomoc ofiarom nadużyć.

– Diecezja kaliska przyjmuje do wiadomości decyzje Stolicy Apostolskiej, zastosuje się do nich i nie będzie ich komentować, ponieważ nie posiada ku temu kompetencji – poinformował ks. Michał Włodarski, rzecznik prasowy diecezji kaliskiej.

Sprawy arcybiskupa Głódzia i biskupa Janiaka badane były na podstawie przepisów motu proprio „Vos estis lux mundi”, ogłoszonego przez papieża Franciszka w maju 2019 r. W dokumencie tym papież wskazał, że do odpowiedzialności kościelnej mogą być pociągnięci nie tylko sprawcy przestępstw seksualnych na szkodę osób małoletnich i zależnych, ale także ich kościelni przełożeni, jeśli udowodni się im „działania lub zaniechania mające na celu zakłócanie lub uniknięcie dochodzeń cywilnych lub kanonicznych, administracyjnych lub karnych”.

Protesty pod gdańską kurią

Pod koniec 2019 roku podwładni arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia zaczęli informować media o tym, jak arcybiskup ich traktuje. Kontrowersje wokół arcybiskupa narosły szczególnie po emisji reportażu „Czarno na białym” na antenie TVN24. Reporterzy w październiku 2019 roku ujawnili świadectwa duchownych współpracujących z metropolitą gdańskim. Pod adresem hierarchy padały zarzuty ubliżania, publicznego poniżania i psychicznego znęcania się. W podobnym tonie wypowiadało się też kilkunastu innych – byłych i obecnych duchownych. Opisywali oni m.in. przemoc psychiczną, której mieli doświadczać w kontaktach z przełożonym.

Po emisji reportażu część wiernych kilka razy zorganizowała protesty pod gdańską kurią. Napisali też list do nuncjusza apostolskiego w Polsce z prośbą o odwołanie metropolity.

Następnie tygodnik „Wprost” podał, że Watykan wyznaczył obserwatora, który miał przekazać Stolicy Apostolskiej raport na temat nieprawidłowości w diecezji gdańskiej. Powodem miały być skargi 16 księży, którzy w liście skierowanym do nuncjusza abp. Salvatore Pennacchio napisali, że są ofiarami mobbingu ze strony metropolity gdańskiego abp. Sławoja Leszka Głódzia.

Arcybiskup Głódź odpowiedział wówczas, że nie zbagatelizował żadnych doniesień. „Chcę podkreślić, że nie wykazałem żadnej opieszałości w sprawie jakichkolwiek duchownych, którzy dopuścili się przestępstwa. Prowadzone są one zgodnie z procedurami określonymi przez Stolicę Apostolską i Konferencję Episkopatu Polski” – napisał 24 lutego 2020 r. w oświadczeniu.

Jedną ze spraw, w której abp Głódź miał dopuścić się zaniedbań w sprawach nadużyć seksualnych, była historia zgwałconej w 2011 przez księdza Marka L. dziewczyny, opisana przez OKO.press w marcu 2020 roku. Nikt z diecezji nie zgłaszał tej sprawy do prokuratury przez lata. Zrobił to dopiero inny duchowny w 2018 roku po tym, jak o swojej tragedii opowiedziała mu pokrzywdzona.

13 sierpnia nuncjusz apostolski w Polsce Salvatore Pennacchio poinformował, że papież Franciszek przyjął rezygnację arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia z pełnienia posługi arcybiskupa metropolity gdańskiego.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Papież o pladze pedofilii w Kościele. „Watykan szuka zepsucia w swoich murach”

Ojciec Święty uważa, że w Kościele musi dojść do wielu zmian. Nie tylko w samym Watykanie, ale również w parafiach czy instytucjach katolickich. Papież Franciszek poruszył również wątek pedofilii wśród duchownych, którą nazwał „straszliwą plagą”.

Papież Franciszek podsumował obecną kondycję Kościoła. Wymienia m.in., że doszło i dalej może dochodzić do wielu przypadków „brudnych interesów, korupcji, czynów niespójnych czy spisków w walce o władzę”. Ojciec Święty uważa, że trzeba „wymienić powietrze, by wyszło to zepsute, powodujące mdłości i cuchnące i weszło świeże, odradzające i zapanowała atmosfera uczciwości”.

Franciszek podkreśla, że dla Kościoła nadszedł czas przejrzystości, nie tylko na najwyższych szczeblach w Watykanie, ale również w parafiach czy instytucjach kościelnych. Papież zaznacza jednocześnie, że nie może dojść do „polowania na czarownice”, a musi obowiązywać zasada domniemania niewinności. Dodaje, że ostatnio to sam Watykan „szuka smrodu zepsucia w swoich murach”.

Ojciec Święty jest zadowolony ze zmian. Przypomina, że to odpowiedź na żądania, które kierowali w jego stronę kardynałowie. Papież poruszył również wątek pedofilii w Kościele. Mówi o zmianach, które pomagają w walce z tą „straszliwą plagą”. Przypomina, że obecnie świeccy sędziowie mają dostęp do akt procesów kanonicznych, co wcześniej było niemożliwe.

– Nadużycia seksualne są praktyką dramatycznie szerzącą się w różnych kontekstach, ale to nie zmniejsza potworności w Kościele. W środowiskach kościelnych to okrucieństwo jest jeszcze większe. We wściekłości ludzi, zrozumiałej i usprawiedliwionej, widzę odbicie gniewu Boga, zdradzonego i zgwałconego przez winnych konsekrowanych – tłumaczył Franciszek.
Źródło info i foto: wp.pl

Abp. Stanisław Gądecki: Skrzywdzonym nie zabraknie wsparcia wspólnoty Kościoła

Skrzywdzeni mają prawo liczyć na to, że na długiej i trudnej drodze zdrowienia nie zabraknie im także wsparcia całej wspólnoty Kościoła – zaznaczył przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. W pierwszy piątek wielkiego postu w Kościele katolickim przypada Dzień Modlitwy i Pokuty za Grzech Wykorzystania Seksualnego Małoletnich.

„Konferencja Episkopatu Polski podejmuje tę duszpasterską inicjatywę w odpowiedzi na apel papieża Franciszka zawarty w »Liście do Ludu Bożego«” – zaznaczył abp Gądecki w informacji przekazanej przez biuro prasowe episkopatu.

Przypomniał, że w tym roku dzień ten przebiegnie pod hasłem: „Wspólnota ze zranionymi”. Przewodniczący KEP wskazał, że „poprzez tę inicjatywę, w którą angażują się także duchowni zgromadzeń zakonnych i wspólnoty parafialne w całej Polsce, wyraża się po raz kolejny solidarność z pokrzywdzonymi”. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski o zmarłym wczoraj Andrzeju Dymerze. „Sprawa powinna zostać dokończona”

We wtorek media obiegła informacja o śmierci księdza Andrzeja Dymera. Był on oskarżony o molestowanie seksualne nieletnich w latach 90. Głośną sprawę ks. Dymera skomentował w mediach ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Przekazał on, że sprawa oskarżonego kapłana powinna zostać do końca wyjaśniona. Według niego postępowanie zostało zaniedbane.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski wypowiedział się w sprawie śledztwa dotyczącego zachowań pedofilskich ks. Dymera w środę na antenie TVN24. Duchowny odniósł się przede wszystkim do działalności sądów kościelnych.

– Nie ma czegoś takiego jak niezależne sądy kościelne. One są zależne od biskupa, biskup mianuje oficjała, czyli przewodniczącego tego sądu, mianuje sędziów, więc jak oni mają oceniać tego, który ich mianował – powiedział ks. Isakowicz-Zaleski.

Jak dodał historyk kościelny, sposób, w jaki działa polski Kościół w sprawach dotyczących pedofilii wynika z „mentalności oblężonej twierdzy”. Dodał on, że niszczy ona wspólnotę religijną w naszym kraju.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski przekazał także, że jego wypowiedzi dotyczące „oczyszczenia Kościoła” wywołują wiele reakcji. Duchowny powiedział, że zdarzyło mu się usłyszeć takie komentarze jak: „po co to mówisz?”, czy też „siedź cicho”. Dodał on również, że w zeszłym roku dostał on upomnienie pisemnie od obecnego metropolity krakowskiego (arb. Marek Jędraszewski – przyp. red.).

We wtorkowej rozmowie z Wirtualną Polską ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski powiedział, że to, co się działo w Szczecinie na przestrzeni ostatnich 25 lat, to ogromna krzywda wyrządzona ofiarom, ale także całej wspólnocie Kościoła.

– Niewyjaśnienie problemów, nierozwiązanie tego na szczeblu kościelnym, czy też w sądzie świeckim powoduje, że wszyscy mają przekonanie, że sprawa została zatuszowana – stwierdził kapłan.

Ks. Isakowicz-Zaleski dodał, że sprawa księdza Dymera była przedłużana. – To wszystko zostało zaniedbane – przekazał duszpasterz.

Ksiądz przekazał, że winę za to, jak wyglądało postępowanie ks. Dymera ponosi arcybiskup szczeciński Andrzej Dzięga oraz jego dwaj poprzednicy – bp Marian Przykucki oraz bp Zygmunt Kamiński, a także arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, który według oceny duchownego, miał blokować przeprowadzenie procesu sądu drugiej instancji.

– Ofiary nie doczekały się zadośćuczynienia w formie moralnej, nikt ich nie przeprosił, nie wysłuchał itd. Mają też prawo do zadośćuczynienia materialnego, nie tyle od zmarłego, tylko od archidiecezji szczecińskiej, która doprowadzała do tych sytuacji, bo tu jest współwina władz kościelnych całkowicie – przekazał w rozmowie z Wirtualną Polską kościelny historyk.

Ks. Dymer nie żyje. Był oskarżony o pedofilię

W ubiegły piątek kwartalnik „Więź” podał, że abp Andrzej Dzięga odwołał ks. Andrzeja Dymera z funkcji dyrektora Instytutu Medycznego im. Jana Pawła II w Szczecinie. Przypomnijmy, że w 2008 roku ksiądz Dymer został skazany przez kościelny trybunał za przestępstwa seksualne. Miał się ich dopuścić na nieletnich wychowankach. Duchowny złożył apelację.

W tej sprawie 31 grudnia 2017 roku w sądzie archidiecezji gdańskiej rozpoczął się proces drugiej instancji. We wtorek przekazano w oficjalnym oświadczeniu archidiecezji gdańskiej, że postępowanie kanoniczne wobec ks. Andrzeja Dymera zostało zakończone pod koniec 2020 roku. Wyrok w tej sprawie został ogłoszony 12 lutego 2021 roku. Przekazano, że kuria nie będzie go publikować.
Źródło info i foto: wp.pl