Kompletnie pijany zabrał nocą dziecko na spacer. W organizmie miał 3 promile alkoholu

Mężczyzna, który słaniał się na nogach, spacerował z dzieckiem w wózku. Zwróciło to uwagę przechodniów, którzy powiadomili policję. Okazało się, że 29-latek ma prawie 3 promile alkoholu w organizmie. Do zdarzenia doszło w minioną niedzielę, 17 lipca. Około godz. 23:20 policja otrzymała informację, że na osiedlu Łokietka w Wolbromiu przy targowisku spaceruje mężczyzna, który prowadzi dziecięcy wózek. Jak podaje Komenda Powiatowa Policji w Olkuszu, uwagę wzbudziło zachowanie mężczyzny, który miał problemy z utrzymaniem równowagi.

Mężczyzna był kompletnie pijany

Na miejsce zdarzenia przyjechali policjanci. Kiedy sprawdzili trzeźwość 29-latka, okazało się, że ma on prawie 3 promile alkoholu w organizmie. W takim stanie „opiekował się” półtoraroczną córeczką – podkreśliła w komunikacie KPP w Olkuszu. Funkcjonariusze wezwali matkę dziecka. Ta nie potrafiła wytłumaczyć, dlaczego jej mąż w takim stanie i o tej porze wyszedł z dziewczynką na spacer. Kobieta była trzeźwa i zaopiekowała się córeczką.

Sprawa trafiła do sądu rodzinnego. Policja będzie teraz ustalać, czy 29-latek naraził dziecko na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Aresztowano podejrzanego o brutalne pobicie

Policjanci z Opola zatrzymali 39-latka, który podejrzany jest o pobicie 52-latka. Chwilę później mężczyzna uderzył w twarz kobietę, która odmówiła mu skorzystania z telefonu. Mężczyzna w chwili zatrzymania miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Pobity mężczyzna w stanie zagrażającym życiu przebywa w szpitalu. Zatrzymanemu grozi kara nawet do 10 lat więzienia.

W sobotę, 11 czerwca 2022 roku policjanci z Opola otrzymali zgłoszenie dotyczące pobicia w rejonie Placu Teatralnego. Kiedy funkcjonariusze przyjechali pod wskazany adres, zastali tam nieprzytomnego mężczyznę, którego w ciężkim stanie pogotowie ratunkowe zabrało do szpitala. Z ustaleń policjantów wynikało, że chwilę wcześniej pokrzywdzony został pobity przez mężczyznę, który uciekł z miejsca zdarzenia.

Policjanci znając rysopis napastnika rozpoczęli jego poszukiwania. Chwilę później mundurowi wylegitymowali podejrzewanego w pobliskim centrum handlowym. 39-latek był nietrzeźwy. Badanie alkomatem pokazało, że miał ponad 2 promile.

Policjanci ustalili, że obaj mężczyźni spożywali wspólnie alkohol. W pewnym momencie wywiązała się między nimi kłótnia, w wyniku której 39-latek miał uderzyć swojego kompana pięścią w twarz. Kolejną jego ofiarą padła przypadkowa kobieta, która została uderzona w twarz , po tym jak odmówiła sprawcy wykonania połączenia z jej telefonu komórkowego.

Nieprzytomny mężczyzna w stanie zagrażającym życiu wciąż przebywa w szpitalu. Policjanci zebrali materiał dowodowy, który obciąża zatrzymanego 39-latka. Następnego dnia po wytrzeźwieniu usłyszał on zarzuty, w tym spowodowania uszkodzenia ciała zagrażającego życiu.

Prokuratura Rejonowa w Opolu wystąpiła do sądu o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. Sąd przychylił się do wniosku i pozbawił go wolności na 3 miesiące. Teraz zatrzymanemu grozi kara nawet do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Pińczów: Nietrzeźwy kierowca zgłosił na policję nietrzeźwego kierowcę

Na terenie gminy Pińczów (woj. świętokrzyskie) doszło do nietypowego zdarzenia. Trzech mężczyzn wdało się w kłótnię, która zakończyła się policyjną interwencją. Jeden z nich zawiadomił służby o nietrzeźwym kierowcy. Po przyjeździe policji wyszło na jaw, że zgłaszający również był pod wpływem alkoholu. W miejscowości Pińczów w województwie świętokrzyskim doszło do kłótni między mężczyznami. Na miejsce obaj przyjechali samochodami. Kierowca volkswagena wyczuł od drugiego mężczyzny (kierowcy seata) woń alkoholu. Po chwili do dwóch mężczyzn dołączył znajomy jednego z nich. Trzeci mężczyzna poruszał się samochodem marki audi.

Mężczyzna kierujący volkswagenem poprosił swojego znajomego o wezwanie patrolu policyjnego ponieważ awanturujący się 31-letni mężczyzna jest pod wpływem alkoholu. 27-latek zawiadomił odpowiednie służby. Gdy na miejsce dotarła policja, funkcjonariusze postanowili sprawdzić trzeźwość wszystkich uczestników sporu. 31-latek kierujący seatem oprócz braku uprawnień do kierowania pojazdem, miał we krwi ponad pół promila. 27-latek, który zawiadomił policję również był nietrzeźwy – na miejsce zdarzenia przyjechał swoim audi, a miał we krwi alkohol o stężeniu około 0.6 promila.

Mężczyznom grozi kara pozbawienia wolności do lat 2.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rypin: Pijany driftował bmw. Wjechał w grupę 9 osób

25-letni kierowca, będąc w stanie nietrzeźwości, driftował swoim bmw na stacji benzynowej w gminie Rypin (kujawsko-pomorskie). W pewnym momencie nie opanował auta i wjechał w grupę dziewięciu osób, powodując obrażenia u dwóch nastolatków. Grozi mu do ośmiu lat więzienia, a na razie – decyzją sądu – trafił na trzy miesiące do aresztu. Informacja o potrąceniu dwóch osób na placu przy stacji benzynowej dotarła do policjantów z Rypina w sobotę około godziny 23:00. Funkcjonariusze ustalili na miejscu, że 25-letni kierujący pojazdem marki BMW celowo driftował, a w pewnym momencie stracił panowanie nad samochodem.

W wyniku potrącenia dwóch 19-latków zostało przewiezionych do szpitala. Według portalu rypin.naszemiasto.pl jeden z rannych jest „w poważniejszym stanie”.

Okazało się, że kierowca ma w organizmie blisko półtora promila alkoholu. Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu. Na miejscu wypadku policjanci przeprowadzili oględziny i przesłuchali świadków. W niedzielę 25-latek został doprowadzony do prokuratury. Tam, na podstawie zebranych dowodów, przedstawiono mu zarzuty spowodowania wypadku i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Śledczy podkreślili, że czyny popełnił, będąc pod wpływem alkoholu.

Jak przekazała asp. szt. Dorota Rupińska z Komendy Powiatowej Policji w Rypinie, w niedzielę – na wniosek policji – mężczyzna został aresztowany przez sąd na trzy miesiące.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Warszawa: Pijany urzędnik jechał samochodem. Miał dwa promile

Wszystko wskazywało na to, że był pijany. Jechał zygzakiem, miał problem z hamowaniem i wymijaniem. Jego dziwne zachowanie zauważył inny kierowca, który nagrał niebezpieczną jazdę i zgłosił napotkanym policjantom. Jak się okazało, pijany kierowca to jeden z naczelników Urzędu Dzielnicy Włochy. Z redakcją Kontaktu 24 skontaktował się w poniedziałek Reporter 24 (chce zostać anonimowy), który przesłał nam nagranie pokazujące kierowcę mazdy poruszającego się zygzakiem po warszawskich Włochach.

– Samochód zauważyłem, gdy zjeżdżał z ronda w ulicę Bakalarską. Po zjeździe poruszał się zygzakiem. Na początku pomyślałem, że może szuka miejsca parkingowego. Wjechał później w Borsuczą i Podborską, żeby skręcić do Urzędu Dzielnicy Włochy. Też tam jechałem. Musiałem skupić się bardziej na jeździe, zachowywałem odpowiedni dystans, trzymałem cały czas nogę na hamulcu – opisał Kontaktowi 24.
Źródło info i foto: tvn24.pl/tvnwarszawa

Pijany wiózł żonę i dwoje dzieci

33-letni mieszkaniec gminy Żerków naraził na niebezpieczeństwo siebie, najbliższych, a także innych uczestników ruchu drogowego. Mężczyzna wsiadł za kierownicę pod wpływem alkoholu. Na szczęście został zatrzymany przez policję, która nie zostawiła na nim suchej nitki.

Kilka dni temu policjanci z Jarocina zatrzymali kierowcę samochodu – 33-letniego mieszkańca gminy Żerków w Wielkopolsce. 33-latek miał w organizmie blisko 1,5 promila alkoholu, a ponadto nie miał uprawnień do jazdy samochodem! Mundurowych zdenerwowała także jeszcze jedna sprawa. – W kierowanym przez mężczyznę volkswagenie są też pasażerowie – jego żona i dwójka małoletnich dzieci.Na szczęście na dość nietypowy tor jazdy volkswagena, którym rodzina podróżowała, zwrócił uwagę inny uczestnik ruchu drogowego i powiadomił o tym policję. Być może jednym wykonanym połączeniem zapobiegł tragedii, za co dziękujemy – przekazali policjanci.
Źródło info i foto: se.pl

USA: Pijany policjant śmiertelnie potrącił Polaka. Jego ciało ukrył w bagażniku

Pijany policjant Louis Santiago z New Jersey, który śmiertelnie potrącił 29-letniego Polaka, nie przyznaje się do winy. O wypadku, który miał miejsce w noc halloweenową poinformowała amerykańska telewizja NBC News. Policjant, który nie był na służbie, sięgnął w czasie jazdy po telefon komórkowy i zjechał na pobocze autostrady, w momencie kiedy szedł tam 29-letni Damian D. Według adwokata policjanta jego klient myślał początkowo, że uderzył w dzikie zwierzę, ponieważ Polak był ubrany w ciemny kostium halloweenowy.

Z ustaleń śledczych wynika, że Louis Santiago odjechał z miejsca wypadku, ale wielokrotnie tam wracał, zanim załadował ciało mężczyzny do swojego samochodu. ”Polak został uznany za zmarłego na miejscu zdarzenia, ale dopiero ponad dwie godziny później. W ciągu tych dwóch godzin, Santiago pojechał do domu z ciałem Damiana na tylnym siedzeniu, a następnie wrócił na miejsce wypadku, nie dzwoniąc pod alarmowy numer 911, ani nie próbując udzielić pomocy mężczyźnie” – podała NBC News powołując się na prokuratorów.

”Co by było, gdyby policjant natychmiast zadzwonił pod numer 911? Czy Damian mógłby zostać uratowany? Nie wiemy tego z powodu jednej osoby, która była niewiarygodnie samolubna” – oceniła cytowana przez NBC News przyjaciółka Polaka, który był pielęgniarzem.

W domu policjant rozmawiał z matką, która podeszła do samochodu, aby zobaczyć ciało. „Zawieź to ciało z powrotem tam, gdzie je uderzyłeś” –  miała powiedzieć synowi, zgodnie z relacją prokuratorów. Ojciec Santiago, który też jest policjantem, zadzwonił pod numer alarmowy 911, a także do swojego szefa, ale prokuratorzy nie podali kiedy to nastąpiło.

”Policjanci stanowi znaleźli Santiago stojącego obok jego samochodu i ciało Polaka na tylnym siedzeniu. Jak zauważyła NBC News, mimo że funkcjonariusz wyglądał na pijanego i przyznał się do przenoszenia martwego ciała, nie został aresztowany na miejscu zdarzenia. Zarzuty postawiono mu dopiero ponad trzy tygodnie później.

”Sprawcy wypadku postawiono 12 zarzutów, w tym lekkomyślne zabójstwo podczas prowadzenia pojazdu i narażenie na niebezpieczeństwo rannej ofiary. Nie przyznał się do winy. Wyniki badania jego krwi pod wpływem alkoholu nie zostały ujawnione” – wyjaśniła NBC News. Departament Policji w Newark zawiesił policjanta w czynnościach służbowych.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

New Jersey: Pijany policjant, który śmiertelnie potrącił Polaka nie przyznaje się do winy

Pijany kierowca, policjant Louis Santiago z New Jersey, który śmiertelnie potrącił 29-letniego Damiana Dymkę nie przyznaje się do winy. O wypadku, który miał miejsce w noc halloweenową poinformowała w niedzielę NBC News. Funkcjonariusz, który nie był na służbie, Louis Santiago, sięgnął w czasie jazdy po telefon komórkowy i zjechał na pobocze autostrady w momencie kiedy szedł tam Dymka. Według adwokata policjanta, Patricka Toscano Jr, jego klient myślał początkowo, że uderzył w dzikie zwierzę, ponieważ Polak był ubrany w ciemny kostium halloweenowy. Według prokuratorów Santiago, obok którego siedział jego kuzyn Albert Guzman, odjechał z miejsca wypadku, ale wielokrotnie tam wracał, zanim załadował ciało mężczyzny do swojego samochodu.

Nie próbował udzielić pomocy Polakowi

„Dymka został uznany za zmarłego na miejscu zdarzenia – ale dopiero ponad dwie godziny później. W ciągu tych dwóch godzin, Santiago pojechał do domu z ciałem Dymka na tylnym siedzeniu, a następnie wrócił na miejsce wypadku, nie dzwoniąc pod alarmowy numer 911, ani nie próbując udzielić pomocy mężczyźnie” – podała NBC News powołując się na prokuratorów.

Co by było, gdyby policjant natychmiast zadzwonił pod numer 911? Czy Damian mógłby zostać uratowany? Nie wiemy tego z powodu jednej osoby, która była niewiarygodnie samolubn – oceniła cytowana przez NBC News przyjaciółka Polaka, który był pielęgniarzem, Miranda Stone.

W domu policjant rozmawiał z matką, Annette Santiago, która podeszła do samochodu, aby zobaczyć ciało.

„Zawieź to ciało z powrotem…”

Zawieź to ciało z powrotem tam, gdzie je uderzyłeś – powiedziała jakoby synowi matka, zgodnie z relacją prokuratorów. Ojciec Santiago, który też jest policjantem zadzwonił pod numer alarmowy 911, a także do swojego szefa, ale prokuratorzy nie podali kiedy to nastąpiło. Zaznaczyli, że sprawca wypadku wpadł w złość po tym, kiedy się o tym dowiedział.

„Policjanci stanowi znaleźli Santiago stojącego obok jego samochodu i ciało Dymka na tylnym siedzeniu. Santiago opisał co się stało i przyznał się do uderzenia ofiary swoim samochodem” – głosi oświadczenie złożone w sądzie miejskim w Bloomfield.

Policjant wyglądał na pijanego

Jak zauważyła NBC News mimo że funkcjonariusz wyglądał na pijanego i przyznał się do przenoszenia martwego ciała, nie został aresztowany na miejscu zdarzenia. Zarzuty postawiono mu dopiero ponad trzy tygodnie później.

„Sprawcy wypadku postawiono 12 zarzutów, w tym lekkomyślne zabójstwo podczas prowadzenia pojazdu i narażenie na niebezpieczeństwo rannej ofiary. Nie przyznał się do winy. Wyniki badania jego krwi pod wpływem alkoholu nie zostały ujawnione” – wyjaśniła NBC News.

Jak dodała, Guzman i matka Santiago, która nie przyznała się do winy, zostali oskarżeni „o rzekome manipulowanie dowodami i inne wykroczenia”. Toscano powiedział, że Departament Policji w Newark zawiesił policjanta w czynnościach służbowych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Pijanego Emila Cz. zatrzymano w okolicach jednostki. ŻW o wszystkim wiedziała

Do zatrzymania Emila Cz. pod wpływem alkoholu i marihuany doszło w pobliżu giżyckiej jednostki wojskowej – informuje Radio ZET. O zdarzeniu policja powiadomiła Żandarmerię Wojskową. Pięć dni później żołnierze został wysłany na granicę. Stamtąd uciekł na Białoruś.

Jak ustaliło Radio ZET, 11 grudnia w okolicy koszar wojskowych 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej przy ulicy Moniuszki w Giżycku patrol policji zauważył kierowcę, który mógł być pod wpływem alkoholu. Okazało się, że auto prowadziło Emil Cz. Mężczyzna został przewieziony na komisariat. Tam pobrano mu krew do badań, które wykazały, że ma on 1,5 promila alkoholu w organizmie. Zatrzymany był również pod wpływem marihuany. Rozgłośnia podkreśla, że nie chciał ujawnić, że jest zawodowym żołnierzem.

– 25-latek w trakcie interwencji wielokrotnie wprowadzał policjantów w błąd co do swojej tożsamości i zatrudnienia. Jeden z ujawnionych przy nim dokumentów wskazywał, że może on być żołnierzem w czynnej służbie. Dlatego oficer dyżurny KPP w Giżycku skontaktował się z dyżurnym Żandarmerii Wojskowej i w ten sposób potwierdził, że ten mężczyzna jest żołnierzem. W uzgodnieniu z dyżurnym Żandarmerii Wojskowej mężczyzna po wykonaniu niezbędnych czynności procesowych został zwolniony – poinformowała, jak podaje Radio ZET, Komenda Powiatowa Policji w Giżycku.

Rozgłośnia podaje też, że Żandarmeria Wojskowa miała nie zastosować się wówczas do ustawy o dyscyplinie wojskowej, która w rozdziale 3 art. 38 mówi o osadzeniu w izbie zatrzymań, żołnierza będącego w stanie nietrzeźwości lub odurzenia w rejonie obiektów wojskowych lub w miejscu publicznym.

Z informacji uzyskanych przez portal Gazeta.pl od Ministerstwa Obrony Narodowej wynika, że Prokuratura Rejonowa Olsztyn-Południe w sierpniu 2021 roku zatwierdziła i skierowała do Sądu Rejonowego w Bartoszycach akt oskarżenia przeciwko szer. Emilowi Cz. zarzucając mu popełnienie przestępstwa polegającego na psychicznym i fizycznym znęcaniu się nad matką.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymał pijanego kierowcę busa

Komisarz Marcin Orzechowski – Naczelnik Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Tarnobrzegu, zakończył niebezpieczną jazdę 58-letniego kierowcy busa. Policjant będąc w czasie wolnym od służby zauważył w sklepie mężczyznę, który kupował alkohol, po czym wsiadł za kierownicę hyundaia. Policjant pojechał za busem i przerwał niebezpieczną jazdę kierowcy. Badanie alkomatem wykazało u 58-latka 1,7 promila alkoholu w organizmie.

Funkcjonariusze Policji wielokrotnie potwierdzają, że służą społeczeństwu i o każdej porze są gotowi nieść pomoc obywatelom oraz reagować na każde zagrożenie ich życia i zdrowia.

Wczoraj, 19.12.2021 r., o godz.10.30, przy ul. Bema w Tarnobrzegu, w jednym z osiedlowych sklepów, uwagę komisarza Marcina Orzechowskiego z Komendy Miejskiej Policji w Tarnobrzegu, który był w czasie wolnym od służby, zwrócił mężczyzna, kupujący alkohol. Miał on problemy z utrzymaniem równowagi.

Policjant nabrał podejrzeń, że mężczyzna może znajdować się pod wpływem alkoholu. Po chwili klient wyszedł ze sklepu i poszedł w kierunku pobliskiego parkingu. Następnie wsiadł za kierownicę busa marki hyundai i odjechał w kierunku tarnobrzeskiego osiedla Wielowieś.

Funkcjonariusz wsiadł do swojego samochodu i ruszył za nim. Kierowca busa nie mógł utrzymać prawidłowego toru jazdy, gwałtownie zwalniał i przyspieszał. Policjant dojechał do hyundaia i zatrzymał się przed busem, wyciągnął kluczyki ze stacyjki i okazał legitymację służbową. Funkcjonariusz nie miał przy sobie telefonu komórkowego, jednak inny kierowca dał mu swój telefon z którego kom. Orzechowski o całym zdarzeniu powiadomił dyżurnego jednostki.

Na miejsce przyjechał policyjny patrol. Kierowcą hyundaia okazał się 58-letni mieszkaniec powiatu sandomierskiego. Badanie alkomatem wykazało 1,7 promila alkoholu w jego organizmie.

Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grozi kara pozbawienia wolności do lat 2, wysoka grzywna i utrata prawa jazdy na kilka lat.

Reagujmy na niebezpieczne zachowanie innych uczestników ruchu drogowego. Zadbajmy o bezpieczeństwo swoje i innych.
Źródło info i foto: Policja.pl