Kompletnie pijany zabrał nocą dziecko na spacer. W organizmie miał 3 promile alkoholu

Mężczyzna, który słaniał się na nogach, spacerował z dzieckiem w wózku. Zwróciło to uwagę przechodniów, którzy powiadomili policję. Okazało się, że 29-latek ma prawie 3 promile alkoholu w organizmie. Do zdarzenia doszło w minioną niedzielę, 17 lipca. Około godz. 23:20 policja otrzymała informację, że na osiedlu Łokietka w Wolbromiu przy targowisku spaceruje mężczyzna, który prowadzi dziecięcy wózek. Jak podaje Komenda Powiatowa Policji w Olkuszu, uwagę wzbudziło zachowanie mężczyzny, który miał problemy z utrzymaniem równowagi.

Mężczyzna był kompletnie pijany

Na miejsce zdarzenia przyjechali policjanci. Kiedy sprawdzili trzeźwość 29-latka, okazało się, że ma on prawie 3 promile alkoholu w organizmie. W takim stanie „opiekował się” półtoraroczną córeczką – podkreśliła w komunikacie KPP w Olkuszu. Funkcjonariusze wezwali matkę dziecka. Ta nie potrafiła wytłumaczyć, dlaczego jej mąż w takim stanie i o tej porze wyszedł z dziewczynką na spacer. Kobieta była trzeźwa i zaopiekowała się córeczką.

Sprawa trafiła do sądu rodzinnego. Policja będzie teraz ustalać, czy 29-latek naraził dziecko na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wyrzucił żonę przez balkon. Akt oskarżenia gotowy

Sąd we Wrocławiu rozpatrzy sprawę podejrzanego o zabójstwo Wojciecha K. Miał on wyrzucić swoją żonę przez balkon. Kobieta poniosła śmierć na miejscu. Wojciech K. miał w chwili zatrzymania ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Do Sądu Okręgowego we Wrocławiu trafił akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi K., któremu zarzuca się zabójstwo swojej żony Weroniki. Oskarżony miał w nocy z 16 na 17 sierpnia 2021 roku wyrzucić kobietę przez balkon. Spadła ona z wysokości drugiego piętra. W wyniku upadku poniosła śmierć na miejscu.

Jak ustalono w toku prowadzonego śledztwa, między małżonkami dochodziło wielokrotnie do kłótni. Oskarżony od wielu lat nadużywał alkoholu, pod wpływem którego stawał się agresywny. W rodzinie były prowadzone niebieskie karty i odnotowywano interwencje policji związane z agresywnym zachowaniem mężczyzny.

W nocy z 16 na 17 sierpnia 2021 r, w trakcie awantury domowej, mężczyzna przeciągnął kobietę na balkon, podniósł ją obiema rękoma, przełożył przez balkon i wyrzucił z drugiego piętra. Wezwane na miejsce służby ratunkowe i policja, pomimo podjętej akcji ratunkowej, nie zdołały uratować pokrzywdzonej. Kobieta zmarła na miejscu.

W toku śledztwa wykonano liczne czynności dowodowe m.in. w postaci przesłuchania świadków, eksperyment procesowy z udziałem oskarżonego, w toku którego ujawniono szczegóły zdarzenia, przeprowadzono oględziny zewnętrzne i wewnętrzne zwłok pokrzywdzonej, przeprowadzono ekspertyzy biologiczne, daktyloskopijne i z zakresu informatyki.

W obszernej analizie materiału dowodowego biegli wykluczyli możliwość samodzielnego skoku lub zsunięcia się pokrzywdzonej z balkonu. Stwierdzili, z największym prawdopodobieństwem, że pokrzywdzona została wyrzucona przez barierę balkonu – podała prokuratura we Wrocławiu. Oskarżonemu grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż lat 8 lub kara 25 lat pozbawienia wolności albo kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Aresztowano podejrzanego o brutalne pobicie

Policjanci z Opola zatrzymali 39-latka, który podejrzany jest o pobicie 52-latka. Chwilę później mężczyzna uderzył w twarz kobietę, która odmówiła mu skorzystania z telefonu. Mężczyzna w chwili zatrzymania miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Pobity mężczyzna w stanie zagrażającym życiu przebywa w szpitalu. Zatrzymanemu grozi kara nawet do 10 lat więzienia.

W sobotę, 11 czerwca 2022 roku policjanci z Opola otrzymali zgłoszenie dotyczące pobicia w rejonie Placu Teatralnego. Kiedy funkcjonariusze przyjechali pod wskazany adres, zastali tam nieprzytomnego mężczyznę, którego w ciężkim stanie pogotowie ratunkowe zabrało do szpitala. Z ustaleń policjantów wynikało, że chwilę wcześniej pokrzywdzony został pobity przez mężczyznę, który uciekł z miejsca zdarzenia.

Policjanci znając rysopis napastnika rozpoczęli jego poszukiwania. Chwilę później mundurowi wylegitymowali podejrzewanego w pobliskim centrum handlowym. 39-latek był nietrzeźwy. Badanie alkomatem pokazało, że miał ponad 2 promile.

Policjanci ustalili, że obaj mężczyźni spożywali wspólnie alkohol. W pewnym momencie wywiązała się między nimi kłótnia, w wyniku której 39-latek miał uderzyć swojego kompana pięścią w twarz. Kolejną jego ofiarą padła przypadkowa kobieta, która została uderzona w twarz , po tym jak odmówiła sprawcy wykonania połączenia z jej telefonu komórkowego.

Nieprzytomny mężczyzna w stanie zagrażającym życiu wciąż przebywa w szpitalu. Policjanci zebrali materiał dowodowy, który obciąża zatrzymanego 39-latka. Następnego dnia po wytrzeźwieniu usłyszał on zarzuty, w tym spowodowania uszkodzenia ciała zagrażającego życiu.

Prokuratura Rejonowa w Opolu wystąpiła do sądu o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. Sąd przychylił się do wniosku i pozbawił go wolności na 3 miesiące. Teraz zatrzymanemu grozi kara nawet do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Pińczów: Nietrzeźwy kierowca zgłosił na policję nietrzeźwego kierowcę

Na terenie gminy Pińczów (woj. świętokrzyskie) doszło do nietypowego zdarzenia. Trzech mężczyzn wdało się w kłótnię, która zakończyła się policyjną interwencją. Jeden z nich zawiadomił służby o nietrzeźwym kierowcy. Po przyjeździe policji wyszło na jaw, że zgłaszający również był pod wpływem alkoholu. W miejscowości Pińczów w województwie świętokrzyskim doszło do kłótni między mężczyznami. Na miejsce obaj przyjechali samochodami. Kierowca volkswagena wyczuł od drugiego mężczyzny (kierowcy seata) woń alkoholu. Po chwili do dwóch mężczyzn dołączył znajomy jednego z nich. Trzeci mężczyzna poruszał się samochodem marki audi.

Mężczyzna kierujący volkswagenem poprosił swojego znajomego o wezwanie patrolu policyjnego ponieważ awanturujący się 31-letni mężczyzna jest pod wpływem alkoholu. 27-latek zawiadomił odpowiednie służby. Gdy na miejsce dotarła policja, funkcjonariusze postanowili sprawdzić trzeźwość wszystkich uczestników sporu. 31-latek kierujący seatem oprócz braku uprawnień do kierowania pojazdem, miał we krwi ponad pół promila. 27-latek, który zawiadomił policję również był nietrzeźwy – na miejsce zdarzenia przyjechał swoim audi, a miał we krwi alkohol o stężeniu około 0.6 promila.

Mężczyznom grozi kara pozbawienia wolności do lat 2.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Warszawa: Pijany zaatakował kobietę łomem

Przed jednym ze sklepów na warszawskim Bemowie pijany 36-latek zaatakował łomem wychodzącą ze sklepu kobietę. Mężczyzna został aresztowany, grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności. Na bemowski komisariat zadzwoniła zdenerwowana i przerażona kobieta. Opowiedziała policjantom swoją historię. Gdy wychodziła z jednego ze sklepów, zaczepił ją mężczyzna, który najpierw groził jej śmiercią, a potem rzucił się na nią z łomem i uderzył w nogi. Napastnik szybko uciekł z miejsca zdarzenia. Policjanci odnaleźli mężczyznę w jego mieszkaniu.

„Zareagował agresywnie, widząc umundurowany patrol, i początkowo próbował zamknąć drzwi. Policjanci zareagowali stanowczo i uniemożliwili mu to” – przekazała kom. Marta Sulowska z bemowskiej policji.

Funkcjonariusze przeszukali mieszkanie, w którym znaleźli łom. Badanie alkomatem wykazało, że 36-latek jest pod wpływem alkoholu i ma go ponad 1,5 promila w organizmie. Mężczyzna został zatrzymany.

„Po zgromadzeniu materiału dowodowego podejrzany usłyszał zarzut kierowania gróźb karalnych i uszkodzenia ciała powyżej siedmiu dni” – przekazał kom. Sulowska.

Prokurator skierował do sądu wniosek o areszt dla mężczyzny na trzy miesiące, który został uwzględniony. 36-latkowi za ten atak może grozić kara do 5 lat pozbawienia wolności. Czynności w sprawie postępowania nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rypin: Pijany driftował bmw. Wjechał w grupę 9 osób

25-letni kierowca, będąc w stanie nietrzeźwości, driftował swoim bmw na stacji benzynowej w gminie Rypin (kujawsko-pomorskie). W pewnym momencie nie opanował auta i wjechał w grupę dziewięciu osób, powodując obrażenia u dwóch nastolatków. Grozi mu do ośmiu lat więzienia, a na razie – decyzją sądu – trafił na trzy miesiące do aresztu. Informacja o potrąceniu dwóch osób na placu przy stacji benzynowej dotarła do policjantów z Rypina w sobotę około godziny 23:00. Funkcjonariusze ustalili na miejscu, że 25-letni kierujący pojazdem marki BMW celowo driftował, a w pewnym momencie stracił panowanie nad samochodem.

W wyniku potrącenia dwóch 19-latków zostało przewiezionych do szpitala. Według portalu rypin.naszemiasto.pl jeden z rannych jest „w poważniejszym stanie”.

Okazało się, że kierowca ma w organizmie blisko półtora promila alkoholu. Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu. Na miejscu wypadku policjanci przeprowadzili oględziny i przesłuchali świadków. W niedzielę 25-latek został doprowadzony do prokuratury. Tam, na podstawie zebranych dowodów, przedstawiono mu zarzuty spowodowania wypadku i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Śledczy podkreślili, że czyny popełnił, będąc pod wpływem alkoholu.

Jak przekazała asp. szt. Dorota Rupińska z Komendy Powiatowej Policji w Rypinie, w niedzielę – na wniosek policji – mężczyzna został aresztowany przez sąd na trzy miesiące.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Warszawa: Pijany urzędnik jechał samochodem. Miał dwa promile

Wszystko wskazywało na to, że był pijany. Jechał zygzakiem, miał problem z hamowaniem i wymijaniem. Jego dziwne zachowanie zauważył inny kierowca, który nagrał niebezpieczną jazdę i zgłosił napotkanym policjantom. Jak się okazało, pijany kierowca to jeden z naczelników Urzędu Dzielnicy Włochy. Z redakcją Kontaktu 24 skontaktował się w poniedziałek Reporter 24 (chce zostać anonimowy), który przesłał nam nagranie pokazujące kierowcę mazdy poruszającego się zygzakiem po warszawskich Włochach.

– Samochód zauważyłem, gdy zjeżdżał z ronda w ulicę Bakalarską. Po zjeździe poruszał się zygzakiem. Na początku pomyślałem, że może szuka miejsca parkingowego. Wjechał później w Borsuczą i Podborską, żeby skręcić do Urzędu Dzielnicy Włochy. Też tam jechałem. Musiałem skupić się bardziej na jeździe, zachowywałem odpowiedni dystans, trzymałem cały czas nogę na hamulcu – opisał Kontaktowi 24.
Źródło info i foto: tvn24.pl/tvnwarszawa

Pijany kierowca spowodował wypadek w Gdańsku. Okazało się, że był poszukiwany

W Gdańsku pijany kierowca bmw uderzył w dwa zaparkowane auta oraz ścianę muzeum. Mężczyzna próbował uciec z miejsca zdarzenia, ale zatrzymał go policjant, który po zakończonej służbie wracał do domu. 25-latek był poszukiwany, miał zakaz kierowania pojazdami, a dodatkowo jechał skradzionym autem. Do zdarzenia doszło w środę po południu na ul. Rzeźnickiej. Młodszy aspirant Grzegorz Neumann, po zakończonej służbie wracał do domu. W pewnym momencie policjant usłyszał huk. Jak się okazało, kierowca bmw uderzył w dwa zaparkowane samochody, a następnie w ścianę budynku muzeum. Po zdarzeniu mężczyzna próbował uciec z miejsca zdarzenia.

– Policjant natychmiast zareagował na tę sytuację, najpierw sprawdził, czy w uszkodzonych samochodach nie ma osób poszkodowanych, a następnie pobiegł za sprawcą. Po chwili zatrzymał kierującego bmw, przedstawiając się jako policjant. Od mężczyzny funkcjonariusz wyczuł zapach alkoholu. Świadkiem zdarzenia był instruktor szkoły jazdy, który widząc całą sytuację, zadzwonił na numer alarmowy – relacjonuje pomorska policja.

25-letni sprawca kolizji miał ponad 2,5 promila alkoholu we krwi. Podczas sprawdzania danych okazało się, że mężczyzna jest poszukiwany przez policjantów ze Szczecina. Ma również dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Na domiar złego bmw, którym kierował, zostało skradzione na początku maja.

Policjanci zabezpieczyli kradziony samochód. 25-latek został przewieziony do aresztu. Czekają go surowe konsekwencje. Za złamanie sądowego zakazu grozi mu do pięciu lat więzienia. Za kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości – dwa lata pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kamil Sz. przyznał się do zabójstwa znajomego. Zadawał mu ciosy nożem i siekierą

Kamil Sz. zaatakował 62-letniego znajomego podczas spotkania przy alkoholu w miejscowości Krupe (woj. lubelskie) w nocy z niedzieli na poniedziałek. Zadawał mu ciosy nożem i siekierą. Mężczyzna został oskarżony o morderstwo 62-latka i przyznał się do zbrodni. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Do zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek (3-4 kwietnia). Policja dostała zgłoszenie od mieszkającej po sąsiedzku osoby, że w jednym z domów we wsi Krupe w powiecie krasnostawskim (woj. lubelskie) znaleziono zwłoki 62-letniego samotnie mieszkającego mężczyzny – poinformowała młodsza aspirant Jolanta Babicz z lubelskiej policji.

Kiedy funkcjonariusze dotarli pod wskazany adres, w jednym z pomieszczeń domu znaleźli ciało w kałuży krwi i z licznymi obrażeniami, które wskazywały na ciosy zadane ostrym narzędziem. Według prokuratury były to nóż oraz siekiera. Na miejscu przez wiele godzin pracowali policyjni technicy, a także prokurator.

29-letni mieszkaniec gminy Krasnystaw Kamil Sz. został zatrzymany w związku z przestępstwem i przyznał się do popełnionego przestępstwa. Jak wynika z ustaleń policji, mężczyźni się znali, a w dniu zdarzenia razem spożywali alkohol. Tragicznej nocy miało dojść między nimi do kłótni, podczas której młodszy z nich zaatakował 62-latka. Miał chwycić za nóż kuchenny, po czym zadać mu szereg ciosów, a siekierą uderzyć w jego głowę. Ofiara w wyniku doznanych obrażeń zmarła na miejscu. Sprawca po popełnieniu zbrodni uciekł, jednak szybko został zatrzymany przez funkcjonariuszy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wójt gminy Żelazków wyprowadzony z urzędu w kajdankach. Drugi raz w tym tygodniu

Wójt wielkopolskiej gminy Żelazków został wyprowadzony z urzędu gminy w kajdankach i przewieziony na komendę policji do wytrzeźwienia. To druga taka sytuacja w tym tygodniu z udziałem włodarza gminy – potwierdziła PAP oficer prasowy kaliskiej policji asp. Anna Jaworska-Wojnicz. Do zdarzenia doszło w piątek przed godziną 12 w urzędzie gminy w Żelazkowie.

Zawiadomiono nas o zakłócaniu porządku publicznego w urzędzie przez wójta, który jest pod wpływem alkoholu – powiedziała oficer prasowy. Przybyli na miejsce funkcjonariusze zmuszeni byli wyprowadzić wójta w kajdankach ze względu na jego agresywne zachowanie.

To już drugi w tym tygodniu przypadek zatrzymania wójta Sylwiusza J. We wtorek mieszkaniec Żelazkowa zawiadomił policję w Kaliszu, że wójt jest agresywny i wulgarny wobec Ukrainek, które chciały w urzędzie wyrobić numer PESEL. 64-letni Sylwiusz J. po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut zakłócania ładu i porządku publicznego oraz używania słów wulgarnych wobec petentów urzędu. Wniosek o ukaranie J., podobnie jak w pierwszym przypadku, zostanie skierowany do sądu.

To kolejne agresywne zachowanie wójta pod wpływem alkoholu. W grudniu 2021 roku włodarz Żelazkowa zaatakował w urzędzie dziennikarza i operatora kamery z programu „Alarm!” TVP 1. Po wezwaniu na miejsce policji i zbadaniu go alkomatem okazało się, że miał 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Sylwiusz J. ma na swoim koncie pięć wyroków, w których został skazany na kary grzywny lub przymusowe prace społeczne. Wójta ukarano za grożenie mieszkańcowi gminy pobiciem, za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta i rażące lekceważenie porządku prawnego podczas I Kaliskiego Marszu Równości. Odpowiadał też za znieważenie funkcjonariuszy publicznych i wezwanie strażaków do zdarzenia, którego nie było.

W 2017 r. sąd wymierzył mu karę grzywny za to, że udzielił ślubu, będąc pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: RMF24.pl