Najbardziej poszukiwana Polka ponownie zatrzymana

Joanna S. i jej syn Mikael, podejrzani o kierowanie piramidą finansową, zostali ponownie zatrzymani w Hiszpanii. W procederze, który miał się opierać na handlu dziełami sztuki, ich klienci stracili 300 milionów złotych. 

– Brak stosowania tymczasowego aresztowania skutkował ucieczką i ukryciem się podejrzanych, o czym pismem z 29 listopada 2021 r. została poinformowana Prokuratura Regionalna w Białymstoku – poinformował w rozmowie z Polską Agencją Prasową zastępca szefa tej prokuratury Paweł Sawoń. Teraz – jak ustalił „Superwizjer” TVN – są już do dyspozycji Sądu Śledczego w Madrycie, gdzie oczekują na ekstradycję do Polski. 

Zdaniem detektywa Wojciecha Koszczyńskiego, który działa w Hiszpanii na zlecenie pokrzywdzonych przez Joannę S. osób, poszukiwani ukrywali się w jednym z luksusowych apartamentów w pobliżu portu w Punta del Moral przy granicy Hiszpanii z Portugalią. Planowali też dalszą drogę ucieczki, choć nie ustalono dokąd. – Nasi „znajomi” wrócili do swoich starych przyzwyczajeń, co pomogło nam ich zlokalizować – relacjonował w rozmowie z tvn24.pl.

– Tak naprawdę najgorsze jest to, że cały czas mieli dostęp do internetu i korzystali z telefonów komórkowych. Mieli pełne możliwości, żeby pozbyć się problemu – stwierdził Koszczyński, podkreślając w rozmowie z dziennikarzami, że „zostali niemalże zatrzymani w trakcie robienia przelewów”.

Oszustwo ws. handlu dziełami sztuki. W tle nazwiska Banasia i Wolszczak

53-letnia obecnie Joanna S., Polka zamieszkała na stałe w Szwecji, była bohaterką reportażu „Superwizjera” wyemitowanego w lutym 2018 roku. Była w nim mowa o prowadzeniu przez nią kilkunastu galerii (w tym Galleri New Form) oraz rzekomej sprzedaży dzieł sztuki zamożnym klientom. Okazało się jednak, że pomimo wpłat pieniędzy, klienci nigdy nie otrzymali obrazów czy rzeźb, za które zapłacili. Ich straty – według ustaleń śledczych – mają sięgać 300 milionów złotych, a wśród oszukanych mają być m.in. aktorka Grażyna Wolszczak oraz prezes NIK Marian Banaś.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kulisy zatrzymania Joanny S. Twórczyni piramidy finansowej została zatrzymana w Hiszpanii

Najbardziej poszukiwana Polka Joanna S. została zatrzymana w Hiszpanii. W madryckim Centralnym Sądzie Śledczym czeka, aż zostanie rozpatrzony wniosek o jej ekstradycję do Polski. Polskie służby podejrzewają, że zorganizowała piramidę finansową, a ofiary procederu mogły stracić nawet 1 mld zł.

Wśród poszkodowanych przez Joannę S. mają być m.in. aktorka Grażyna Wolszczak oraz szef NIK Marian Banaś. Kobietę zatrzymano drugi raz 7 grudnia – wcześniej nastąpiło to również w Hiszpanii w październiku 2021 r. Wtedy nie zastosowano wobec niej aresztu, a sąd zdecydował tylko o obowiązku meldowania zmiany miejsca zamieszkania i przekazaniu numeru telefonu. To pozwoliło kobiecie uciec. Hiszpańskie służby schwytały ją jednak ponownie. Przebywali w luksusowym apartamencie z widokiem na ocean w rejonie Ayamonte, hiszpańskiej miejscowości położonej przy granicy z Portugalią.

– Potwierdzam, kilka dni temu doszło do zatrzymania Joanny S. i jej syna Mikaela S. Informację potwierdził mi rzecznik prasowy sądu w Madrycie – powiedział dziennikarzom „Raportu” Polsat News Wojciech Koszczyński z Agencji Detektywistycznej Invest Protect.

To właśnie detektyw przekazał służbom informacje na temat możliwego miejsca pobytu poszukiwanych.

– Prowadziliśmy śledztwo dotyczące zaginionych pieniędzy. Mieliśmy swoich informatorów, wiedzieliśmy, gdzie oni mogą przybywać. W chwili, gdy pojawiła się ta niesamowita informacja od prokuratora, że oni uciekli, podjęliśmy czynności, by potwierdzić, czy są oni już nie do ustalenia, czy jednak można ich namierzyć. Nasze działania potwierdziły, gdzie przebywają – tłumaczył.

Koszczyński dodał, że Joanna i Mikael S. „przebywali w luksusowym apartamencie w rejonie Ayamonte ze wspaniałą panoramą na ocean”.

– Mieli pełen dostęp do internetu, telefonów, komputerów, więc mogli na bieżąco śledzić, co mówi na ich temat prokuratura, media, mogli np. zamienić gotówkę na cyberwaluty – zaznaczył.

Jak przekazał, tym razem hiszpański sąd zastosował wobec zatrzymanych areszt. – Natomiast mogą się odwołać, jaki to przyniesie efekt, trudno ocenić. Biorę pod uwagę, że to obywatele Szwecji i może się zdarzyć różnie – podkreślił detektyw.

Grozi im do 15 lat więzienia

Joanna S. i Mikael S. podejrzani są o prowadzenie bez stosownego zezwolenia działalności bankowej, doprowadzenie klientów do niekorzystnego rozporządzenia mieniem na kwotę ponad 300 mln zł, a także tzw. pranie pieniędzy na ponad 24 mln zł i 5 mln euro. Przy takich zarzutach grozi im do 15 lat więzienia oraz do 10 mln zł grzywny. –
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Najbardziej poszukiwana Polka uciekła. „To kompromitacja”

Joanna S., twórczyni piramidy finansowej i jej syn Mikael uciekli hiszpańskiej policji i nie wiadomo, gdzie obecnie przebywają – wynika z informacji Prokuratury Regionalnej w Białymstoku. Za najbardziej poszukiwaną Polką na świecie po raz kolejny wystawiono list gończy. – To kompromitacja hiszpańskiego wymiaru sprawiedliwości i polskich śledczych – komentuje detektyw Wojciech Koszczyński w rozmowie z portalem money.pl.

Jak podkreślił w przesłanym Polskiej Agencji Prasowej oświadczeniu zastępca szefa Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Paweł Sawoń, Centralny Sąd Śledczy w Madrycie uznał zasadność wniosków o wydanie podejrzanych i postanowił o bezwarunkowym ich przekazaniu polskim organom sądowym w oparciu o procedurę ENA, jednak „z niezrozumiałych powodów nie zastosował wobec Joanny S. i Mikaela S. tymczasowego aresztowania”. Prokurator podkreślił, że Prokuratura Regionalna w Białymstoku nie była stroną postępowania prowadzonego przed Centralnym Sądem Śledczym w Madrycie i nie miała możliwości złożenia zażalenia na brak aresztu podejrzanych.

„Cała procedura związana z realizacją wniosku o wydanie podejrzanych, od momentu ich ujęcia na terenie Hiszpanii, odbywała się przed organami, i z udziałem sędziów i prokuratorów tego państwa, w oparciu o przepisy prawa hiszpańskiego. Błędna decyzja Centralnego Sądu Śledczego w Madrycie o zastosowaniu środków wolnościowych zniweczyła wysiłki polskich organów ścigania włożone w ustalenie miejsca pobytu i ujęcie Joanny S. i Mikaela S.” – dodał Sawoń.

Detektyw Wojciech Koszczyński nie może uwierzyć w to co, się stało. – To kompromitacja hiszpańskiego wymiaru sprawiedliwości i polskich śledzczych – komentuje. – Jak w tak ważnej sprawie, w której tak wiele osób zostało oszukanych na gigantyczne kwoty, można było ograniczyć się wyłącznie do wymiany pism ze stroną hiszpańską? Ta sprawa wymagała znacznie większego zaanagażowania – mówił w rozmowie z portalem money.pl.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Joanna S. wpadła w Hiszpanii. Oszukała min. celebrytów

Hiszpańska policja zatrzymała poszukiwanych od kilku lat międzynarodowymi listami gończymi – twórczyni Galleri New Form Joannę S. i jej syn Mikaela. Są podejrzani o kierowanie piramidą finansową, w ramach której oferowali inwestycje w dzieła sztuki.

Podkomisarz Antoni Rzeczkowski z Komendy Głównej Policji poinformował, że Joanna S. i Mikael S. poszukiwani byli listem gończym, Europejskim Nakazem Aresztowania oraz Czerwoną Notą Interpolu. – Szeroko zakrojone działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, nadzorującej śledztwo Prokuratury Regionalnej w Białymstoku oraz Komendy Głównej Policji pozwoliły na ustalenie aktualnego miejsca pobytu poszukiwanych – podkreślił podkomisarz.

– Wymiana informacji między służbami na temat poszukiwanych prowadzona była poprzez sieć współpracy policyjnej ENFAST, która zajmuje się lokalizowaniem najbardziej poszukiwanych przestępców Europy. Niezbędne informacje dotyczące prowadzonego śledztwa przekazywane były zagranicznym organom ścigania i wymiarom sprawiedliwości” – tłumaczył podkom. Rzeczkowski, dodając, że wymiana informacji prowadzona była m.in. ze Szwecją, Portugalią i Hiszpanią.

Jak poinformował rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, organizatorzy oszustwa ukrywali się w Hiszpanii co najmniej od 2019 r. Zatrzymania dokonała hiszpańska policja. Oboje podejrzani są o prowadzenie bez stosownego zezwolenia działalności bankowej, doprowadzenie klientów do niekorzystnego rozporządzenia mieniem na kwotę ponad 300 mln zł, a także tzw. pranie pieniędzy na ponad 24 mln zł i 5 mln euro. Przy takich zarzutach grozi im do 15 lat więzienia oraz do 10 mln zł grzywny. – Aktualnie oboje zatrzymani oczekują w hiszpańskim areszcie na ekstradycję do Polski – wyjaśnia Rzeczkowski.
Źródło info i foto: interia.pl

Katarzyna P., była żona twórcy Amber Gold, wyszła na wolność

Katarzyna P., współtwórczyni Amber Gold, jest już na wolności: kobieta opuściła areszt, w którym przebywała od początku 2013 roku. Jak ustalił reporter RMF FM Kuba Kaługa, jedną z przesłanek dla uchylenia aresztu była kwestia opieki nad kilkuletnim synem Katarzyny P. Współtwórczyni piramidy finansowej zaszła w ciążę i urodziła dziecko za kratami. Rzecznik Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, sędzia Roman Kowalkowski, potwierdził ustalenia Kuby Kaługi, że sąd uchylił tymczasowe aresztowanie Katarzyny P.

Jak dowiedział się nasz dziennikarz, Katarzyna P. nie może opuszczać kraju, musi trzy razy w tygodniu meldować się na policji i ma zakaz kontaktowania się z mężem Marcinem P., również współtwórcą Amber Gold, i świadkami w sprawie afery. Ma także zakaz opuszczania miejsca pobytu bez zgody organu prowadzącego postępowanie.

Przypomnijmy, wcześniej sąd zgadzał się na jej wyjście z aresztu, ale za poręczeniem majątkowym w wysokości 5 milionów złotych. Tym razem, jak nieoficjalnie dowiedział się Kuba Kaługa, sąd tzw. kaucji nie orzekł. W związku ze sprawą piramidy finansowej, jaką okazała się działalność parabanku Amber Gold, Katarzyna P. została skazana w 2019 roku na 12 lat i 6 miesięcy więzienia. Marcin P. usłyszał wyrok 15 lat więzienia. Wyrok jest nieprawomocny.

Uchylenie aresztu Katarzyny P.: Wpływ miała kwestia opieki nad jej synem

Rzecznik Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, sędzia Roman Kowalkowski, potwierdził w rozmowie z Kubą Kaługą, że wpływ na decyzję o zwolnieniu Katarzyny P. z aresztu miał m.in. fakt, że w areszcie spędziła ponad 8 lat.

„Z uzasadnienia tego postanowienia wynika, że ta okoliczność nie była bez znaczenia. Sąd argumentował, że nie może być tak, że tymczasowe aresztowanie przeradza się w wykonanie kary. W stosunku do pani orzeczono w pierwszej instancji karę 12 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, a okres tymczasowego aresztowania do tej pory to już jest ponad 8 lat” – podkreślił sędzia Kowalkowski.

Przekazał, że sąd wziął pod uwagę również kwestię opieki nad sześcioletnim synem Katarzyny P., którym do tej pory zajmowała się jej matka.

Uchylenie aresztu Katarzyny P.: Wpływ miała kwestia opieki nad jej synem
Rzecznik Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, sędzia Roman Kowalkowski, potwierdził w rozmowie z Kubą Kaługą, że wpływ na decyzję o zwolnieniu Katarzyny P. z aresztu miał m.in. fakt, że w areszcie spędziła ponad 8 lat.

„Z uzasadnienia tego postanowienia wynika, że ta okoliczność nie była bez znaczenia. Sąd argumentował, że nie może być tak, że tymczasowe aresztowanie przeradza się w wykonanie kary. W stosunku do pani orzeczono w pierwszej instancji karę 12 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, a okres tymczasowego aresztowania do tej pory to już jest ponad 8 lat” – podkreślił sędzia Kowalkowski.

Przekazał, że sąd wziął pod uwagę również kwestię opieki nad sześcioletnim synem Katarzyny P., którym do tej pory zajmowała się jej matka.Źródło info i foto: wp.pl

Michał Tusk pod lupą śledczych CBA

Byli klienci OLT Express – należącej do Amber Gold linii lotniczej, są wzywani przez policjantów z całej Polski na przesłuchania. „Rzeczpospolita” przypomina, że sprawa dotyczy wyprowadzania pieniędzy z piramidy finansowej, a z liniami lotniczymi krótko współpracował Michał Tusk. Jak ujawnia prokuratura, CBA analizuje między innymi korespondencję mailową. Jak czytamy, policja wzywa świadków-klientów OLT Express, choć Prokuratura Okręgowa w Łodzi pod koniec lipca bieżącego roku zawiesiła postępowanie.

– Śledztwo zostało zawieszone w oczekiwaniu na realizację czynności w ramach tzw. międzynarodowej pomocy prawnej. Łącznie skierowaliśmy 18 wniosków. Od czasu zawieszenia prokurator nie zlecał realizacji czynności na terenie kraju – powiedział „Rz” prok. Krzysztof Kopania, rzecznik prokuratury. Jak dodał, pokrzywdzonych mogło zostać ok. 30 tys. osób.

„Rzeczpospolita” przypomina, że trzy lata temu prokuratura w Łodzi umorzyła wątek Michała Tuska, który miał przekazywać linii lotniczej OLT dane marketingowe z lotniska w Gdańsku, które miały pomóc w podejmowaniu strategicznych decyzji.

Zdaniem prokuratury były to jednak dane ogólnodostępne, a nie poufne. Jak czytamy, wyższy szczebel prokuratury wciąż prowadzi postępowanie dotyczące zarządu OLT Express oraz tego, w jaki sposób doszło do wypłacenia Tuskowi wynagrodzenia po upadku OLT, czego spółce nie wolno było zrobić.

– Obecnie trwa analiza CBA, m.in. korespondencji mailowej „od podszewki” i zawartych tam „słów kluczy” – mówi gazecie prok. Krzysztof Bukowiecki, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi. Potwierdza również, że wynagrodzenie dla Tuska nadal jest przedmiotem tego śledztwa.
Źródło info i foto: onet.pl

35-letni Łukasz B. aresztowany. Omega Best to piramida finansowa

W środę, 30 września, wieczorem Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi Północ zastosował tymczasowy areszt warunkowy dla 35-letniego Łukasza B., dyrektora platformy finansowej Omega Best. Według prokuratury stworzył on piramidę finansową i oszukał ok. 520 osób na ponad 2,6 mln euro. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, prok. Marcin Saduś, śledztwo w sprawie projektu Omega Best prowadzone było od sześciu miesięcy.

– Platforma Omega była zarządzana przez spółkę zarejestrowaną na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Oferowała ona zakup produktu tzw. Active Box, będącego połączeniem usług marketingowych oraz obsługi chmury kryptowalutowej. Jej zakup był warunkiem uzyskania obiecanego zysku, a podstawą rozliczeń była jedna z kryptowalut. W rzeczywistości Omega nie oferowała żadnego realnego produktu, a przyjęte wpłaty nie były przeznaczane na deklarowany cel – poinformował prokurator.

Projekt Omega Best powstał na początku 2019 roku. Jej klienci już połowie roku zaczęli zauważać, że spółka nie wywiązuje się z umowy, a inwestycje nie przynoszą żadnych korzyści. Pod koniec 2019 roku klienci mieli problemy z logowaniem się na stronę usługi. Żaden z klientów nie odzyskał wpłaconych funduszy.

Przeszukania pomieszczeń

W poniedziałek, 28 września, funkcjonariusze Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI przeprowadzili przeszukania pomieszczeń związanych z działalnością platformy Omega, w Warszawie i innych miejscowościach na terenie kraju.

– W jednym z lokali biegli z zakresu informatyki śledczej zabezpieczyli tzw. portfele kryptowalutowe, które naprowadziły śledczych na osobę podejrzanego – dyrektora finansowego platformy Omega Best, Łukasza B.

– Podejrzany usłyszał prokuratorskie zarzuty doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem blisko 520 pokrzywdzonych, którzy wpłacili na rzecz oszustów ponad 2,6 miliona euro oraz ponad 60 tysięcy złotych – przekazał prok. Saduś. Osoby wpłacały od kilku do kilkuset tysięcy złotych.

„Rekordzista” stracił 50 tysięcy euro. Prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ wniosek o tymczasowe aresztowanie Łukasza B., został on uwzględniony w środę w godzinach wieczornych. Sąd zastosował tzw. areszt warunkowy, umożliwiający Łukaszowi B. opuszczenie aresztu śledczego po złożeniu poręczenia majątkowego w kwocie 500 tysięcy złotych.

Część osób ukrywa się za granicą

Śledczy informują, że sprawa ma charakter rozwojowy i kolejne zatrzymania są kwestią czasu. Jak ustaliła PAP, część osób związanych z procederem wyłudzania pieniędzy od pokrzywdzonych ukrywa się za granicą, m.in. na Ukrainie..

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta ostrzegał przed Omegą już pod koniec ubiegłego roku, informując potencjalnych klientów, że może być to piramida finansowa. UOKiK postawił zarzuty firmie Nautilius Investment Ltd, z której wywodzi się projekt Omega Best i zawiadomił o sprawie Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

„Działanie tej firmy może zagrażać interesom ekonomicznym konsumentów. Przedsiębiorca przyjmuje wpłaty i obiecuje korzyści za to, że ktoś namówi inne osoby do zakupu Active Boxów. Ostrzegam przed pochopnym przelewaniem pieniędzy i przystępowaniem do programu Omega” – informował Marek Niechciał, prezes UOKiK, 13 grudnia 2019 r.
Źródło info i foto: interia.pl

CBA zatrzymało trzy osoby ws. piramidy finansowej

Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) zatrzymało trzy osoby z kierownictwa spółki działającej jak piramida finansowa. Jak wynika ze wstępnych ustaleń śledczych, nawet kilka tysięcy osób mogło stracić łącznie kilkaset milionów złotych.

Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla zatrzymanych przez funkcjonariuszy katowickiej delegatury CBA – prezesa zarządu warszawskiej spółki, członka jej zarządu oraz byłego dyrektora działu prawnego – radcy prawnego – poinformował wydział komunikacji społecznej Biura. Oprócz zatrzymań tych trzech osób agenci CBA przeszukali kilkadziesiąt miejsc związanych ze śledztwem.

Wstępne ustalenia wskazują, że w wyniku działania piramidy finansowej nawet kilka tysięcy osób mogło stracić kilkaset milionów złotych.

Ze śledztwa Biura prowadzonego wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Warszawie wynika, że spółka w latach 2016-20 w centrali i oddziałach terenowych oferowała sprzedaż instrumentów finansowych – głównie obligacji – kilkudziesięciu podmiotów funkcjonujących w różnych branżach, przede wszystkim z rynku nieruchomości.

„Pracownicy spółki, działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej wprowadzali klientów w błąd. Wszystko wskazuje na to, iż mieli świadomość, że kondycja finansowa spółek już w chwili emisji instrumentów finansowych budziła wątpliwości” – przekazało CBA.

Były to wątpliwości dotyczące możliwości wypłaty zainwestowanego przez obligatariuszy kapitału oraz planowanych odsetek. Również deklarowana wartość ustanawianego zabezpieczenia znacząco odbiegała od realnej wartości rynkowej – ocenili śledczy.
Źródło info i foto: businessinsider.com.pl

CBA zatrzymało prezesa warszawskiej spółki

Twórcy warszawskiej spółki są podejrzani o stworzenie piramidy finansowej na ćwierć miliarda złotych – pisze w weekendowym wydaniu „Puls Biznesu”. W gazecie czytamy, że na początku tygodnia Centralne Biuro Antykorupcyjne na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu zatrzymało dwie osoby z Metropolitan Investment (MI), w związku z podejrzeniem stworzenia piramidy finansowej i kierowania nią w latach 2018-2020. Z informacji, do których dotarł „PB” wynika, że zatrzymanymi są Łukasz W. – prezes Metropolitan Investment – i Robert J. – współwłaściciel, wiceprezes w latach 2016-2019, a od lutego 2019 r. przewodniczący rady nadzorczej.

„Poznańska prokuratura nie ujawnia tożsamości zatrzymanych” – podkreśla gazeta. „Informuje jedynie, że są to osoby, które w podległych MI spółkach pełniły funkcje zarządcze” – dodaje dziennik.

„Zatrzymani usłyszeli zarzuty oszustwa polegającego na doprowadzeniu co najmniej 1466 osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie około 250 mln zł. Na tym etapie podejrzanym grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat” – mówi cytowana przez „PB” rzecznik Prokuratury Regionalnej w Poznaniu Anna Marszałek,.

Skargi prywatnych inwestorów

Metropolitan Investment, to jak wyjaśnia „PB”, warszawska spółka, która w latach 2016-2019 oferowała inwestycje na rynku nieruchomości w formie obligacji i sprzedawała udziały w spółkach.

Dziennik zaznacza, że prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie MI wiosną tego roku, jednak o spółce zaczęło się robić głośno już jesienią ubiegłego roku, kiedy przez internet przetoczyła się fala negatywnych komentarzy o regulowaniu przez nią zobowiązań finansowych.

„Prywatni inwestorzy skarżyli się na problemy z wykupem udziałów i obligacji, a podwykonawcy informowali o niezapłaconych fakturach” – czytamy w „PB”.

Jak podkreśla dziennik, spółki MI prowadziły także emisję obligacji. „Oprócz atrakcyjnego oprocentowania inwestorom proponowano zabezpieczenia na nieruchomościach. Jednak warunki emisji nie wskazywały, czy dana nieruchomość jest już obciążona” – wyjaśnia cytowany przez dziennik Leszek Kliszewski, prawnik z kancelarii Legality, która reprezentuje klientów MI.

„Później okazywało się, że w niektórych emisjach zabezpieczenie hipoteczne jest na tak odległym miejscu, że w praktyce jest ono iluzoryczne” – dodaje.

„Prokuratura informuje, że sprawa ma charakter rozwojowy i nie wyklucza dalszych zatrzymań” – zaznacza gazeta.
Źródło info i foto: interia.pl

Kolejna piramida finansowa. Klienci stracili ponad 250 mln złotych

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali w Warszawie dwie osoby – prezesów zarządu jednej ze stołecznych spółek odpowiedzialnych za powstanie i zarządzanie piramidą finansową. Blisko tysiąc osób miało w niej stracić ok. 250 mln zł. Wydział Komunikacji Społecznej CBA poinformował, że agenci Biura przeszukali miejsca zamieszkania i prowadzenia działalności gospodarczej zatrzymanych. CBA chce zabezpieczyć dokumentację, przedmioty mogących stanowić dowód w sprawie oraz majątek zatrzymanych.

Zatrzymań dokonali funkcjonariusze poznańskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w ramach prowadzonego wspólnie z Prokuraturą Regionalną w Poznaniu śledztwa dotyczące zbudowania i zarządzania tzw. piramidą finansową w latach 2018-20. Jest to pierwsza realizacja Biura w tej sprawie.

Spółka oferowała obligacje

Czynności w tej sprawie prowadził także Urząd Komisji Nadzoru Finansowego, którego ustalenia były wsparciem dla organów ścigania – zaznaczył Wydział. Śledczy ustalili, że spółka oferowała klientom inwestycje na rynku nieruchomości w formie obligacji oraz sprzedaż udziałów w spółkach.

„Na podstawie uzyskanych informacji ustalono, że do końca 2019 roku wyemitowano w ramach wskazanych spółek obligacje na kwotę nie mniejszą niż 531 mln zł. Na podstawie ustaleń funkcjonariuszy CBA stwierdzono, że znaczna część środków finansowych została przeznaczona na inne cele niż te, które zostały wskazane w warunkach emisji obligacji” – podało Biuro.

Nielegalny transfer pieniędzy

Z ustaleń śledczych wynika, że pomimo pogarszającej się dynamicznie sytuacji finansowej spółek celowych, osoby odpowiedzialne za prowadzenie spraw spółek kontynuowały zbywanie udziałów i obligacji klientom. CBA ocenia, że miały przy tym świadomość ryzyka braku możliwości wypłaty zainwestowanego przez obligatariuszy i udziałowców kapitału oraz wynikających z niego odsetek.

„Ustalono także, że osoby uprawnione do reprezentacji spółek dokonywały nielegalnych transferów środków pieniężnych, uniemożliwiając spółkom zaspokojenie roszczeń wierzycieli i doprowadzając je do niewypłacalności” – zaznaczył Wydział.

W ocenienie śledczych sprawa będzie się rozwijała.
Źródło info i foto: polsatnews.pl