Biała Podlaska: Atak na biuro poselskie PiS. „Tak dla aborcji”, „PiS wam w d***”.

Przed budynkiem znicze i kartony z hasłami Strajku Kobiet, rozrzucone wieszaki, a na szybach wulgarne napisy. Tak wygląda siedziba biur poselskich PiS w Białej Podlaskiej po ataku przeciwników partii. Kto to zrobił? Policja szuka sprawców.

Policja ustala okoliczności i szuka sprawców dewastacji budynku, w którym znajdują się biura parlamentarzystów PiS w Białej Podlaskiej (woj. lubelskie). Na drzwiach i oknach budynku ktoś namalował sprayem wulgarne hasła.

– „W niedzielę rano otrzymaliśmy zgłoszenie, że na budynku przy ul. Francuskiej zostały naniesione sprayem wulgarne napisy. Zostały wykonane oględziny, zabezpieczyliśmy zapisy monitoringu, ustalamy wszystkie okoliczności, szukamy sprawców” – mówi komisarz Barbara Salczyńska-Pyrchla z komendy policji w Białej Podlaskiej.
Źródło info i foto: se.pl

Roman Giertych chce komisji śledczej. Chodzi o „nielegalne działania PiS”

Roman Giertych zadeklarował wczoraj chęć powrotu do polityki. Dziś adwokat ogłosił, że po odsunięciu od władzy partii Jarosława Kaczyńskiego chciałby zorganizować komisję śledczą, która zajęłaby się rozliczeniem „nielegalnych działań PiS w latach 2015-2021”. Wśród wstępnych zagadnień pracy komisji znalazły się m.in kwestie „nacisków na sędziów i prokuratorów”, czy „zamiany mediów publicznych w media partyjne”.

„Publicznie zapowiedziałem wczoraj, że zamierzam wrócić do polityki i startować w najbliższych wyborach (…) Ponieważ chciałbym zająć się organizowaniem pracy Komisji Śledczej ds. nielegalnych działań PiS w latach 2015-2021, to rozpoczynam dyskusję czym w pierwszej kolejności powinna się ta Komisja zająć” – napisał w mediach społecznościowych Giertych.

Wśród wstępnych zagadnień pracy komisji adwokat wymienił 10 tematów. Znajdują się wśród nich kwestie „nacisków na sędziów i prokuratorów”, „zamiany mediów publicznych w media partyjne”, czy „ukrywania przestępczości związanej z PiS.”

Zdaniem Giertycha równolegle z pracami komisji śledczej powinno toczyć się śledztwo prokuratury. „Prokurator Generalny winien jeszcze przed zakończeniem prac Komisji zawnioskować do prawidłowo powołanego Trybunału Konstytucyjnego o delegalizację PiS i o przekazanie majątku tej partii na cele społeczne” – napisał były minister edukacji.

Giertych proponuje Majdan

– „Mamy mnóstwo dowodów na to, że to ugrupowanie w ciągu ostatnich pięciu lat dopuściło się – jako organizacja, nie tylko jako poszczególne osoby – szeregu przestępstw, które zgodnie z polską konstytucją oznaczają możliwość delegalizacji tego ugrupowania i nacjonalizacji majątku na cele społeczne” – ocenił Giertych we wczorajszej rozmowie z TVN24.

Wyraził też przekonanie, że w przyszłym roku dojdzie do przyspieszonych wyborów parlamentarnych.
Źródło info i foto: onet.pl

Jarosław Kaczyński wzywał do „obrony kościołów”. Nie będzie prokuratorskiego śledztwa ws. oświadczenia prezesa PiS

Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia postępowania w związku z październikowym oświadczeniem Jarosława Kaczyńskiego po pierwszych protestach kobiet. Zawiadomienie w tej sprawie złożył wiceszef klubu Lewicy Krzysztof Śmiszek, który zapowiada, że w ciągu siedmiu dni złoży zażalenie na „pseudo-postanowienie” prokuratury. Chodzi o słowa Kaczyńskiego z jego oświadczenia wygłoszonego 27 października, w którym odnosił się do protestów po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów dotyczących aborcji.

– W szczególności musimy bronić polskich kościołów. Musimy ich bronić za każdą cenę. Wzywam wszystkich członków Prawa i Sprawiedliwości i wszystkich, którzy nas wspierają do tego, by wzięli udział w obronie Kościoła, w obronie tego, co dziś jest atakowane i jest atakowane nieprzypadkowo – mówił wówczas wicepremier i prezes PiS.

Szef PiS apelował, by „bronić Polski”

Kaczyński określił wtedy wyrok TK ws. przepisów dot. aborcji jako „całkowicie zgodny z konstytucją”. Kaczyński potępił jednocześnie protesty przeciwników zaostrzenia prawa aborcyjnego.

– Ci, którzy do nich wzywają, ale i także ci, którzy w nich uczestniczą, sprowadzają niebezpieczeństwo powszechne, a więc dopuszczają się poważnego przestępstwa – oświadczył szef PiS.

– To czas, w który musimy umieć powiedzieć „nie” temu wszystkiemu, co może nas zniszczyć. To zależy od nas, to zależy od państwa, od jego aparatu, ale przede wszystkim zależy od nas – od naszej determinacji, odwagi. Obrońmy Polskę – mówił Kaczyński.

Śmiszek: odmowa wszczęcia podstępowania to pseudo-postanowienie

Na początku listopada Krzysztof Śmiszek skierował w tej sprawie do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Kaczyńskiego. Według posła Lewicy prezes PiS wyczerpał znamiona przestępstw takich jak podżeganie do przemocy, podżeganie do gróźb, podżeganie do udziału w bójkach, a także przekroczył uprawnienia funkcjonariusza publicznego.

W piątek poseł Lewicy poinformował, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie wysłała mu pismo, „w którym odmawia wszczęcia postępowania bez zachowania formalnych wymogów dotyczących takiego postanowienia”.

– To oczywiście nie będzie mnie powstrzymywało od tego, aby w ciągu siedmiu dni – zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania karnego – złożyć zażalenie do Sądu Rejonowego w Warszawie na to pseudo-postanowienie Prokuratury Okręgowej w Warszawie – dodał polityk.

„Uważam, że Kaczyński popełnił przestępstwo”

Jak podkreślił, „jest przekonany o słuszności swojego zawiadomienia”. – Uważam, że Jarosław Kaczyński popełnił przestępstwo podżegając do przemocy na polskich ulicach – powiedział. Śmiszek przekazał też postanowienie warszawskiej Prokuratury Okręgowej o odmowie wszczęcia postępowania w tej sprawie podpisane przez wiceszefową tej prokuratury Magdalenę Kołodziej. Jak wynika z tego pisma, prokuratura nie stwierdziła, że czyny popełnione przez Kaczyńskiego nie zawierają znamion czynu zabronionego.

Po ogłoszeniu wyroku przez TK rozpoczęły się protesty w całej Polsce, organizowane m.in. przez Strajk Kobiet. Manifestujący przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego protestowali m.in. pod domem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, siedzibą PiS w Warszawie oraz na ulicach wielu miast w Polsce. Odbywały się także liczne protesty przed kościołami i w kościołach w całej Polsce.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Poznań: Nieznani sprawcy zdewastowali budynek, w którym mieści się biuro PiS

Nieznani sprawcy zdewastowali w Poznaniu budynek, w którym mieści się m.in. biuro PiS i biuro poselskie wiceszefa MSZ Szymona Szynkowskiego vel Sęk. Co dokładnie zostało zniszczone? Szymon Szynkowski vel Sęk powiedział PAP w poniedziałek, że czerwoną farbą pomalowane zostały m.in. drzwi wejściowe oraz tablica informacyjna. Sprawcy namalowali też błyskawicę na drzwiach biura oraz umieścili napis na drzwiach windy.

Drzwi trzeba będzie wymienić, zgłaszamy to wszystko na policję. To też przyczynek do refleksji dla tych, którzy na ostatniej sesji rady miasta twierdzili, że nie ma potrzeby przyjmowania stanowiska potępiającego wandalizm tych najbardziej radykalnych uczestników Strajku Kobiet – powiedział Szynkowski vel Sęk.

W mediach społecznościowych wiceszef MSZ napisał: „Dewastacja biura @pisorgpl w Poznaniu, mojego biura poselskiego i budynku. Przypomnę, że poznańska @Platforma_org na ubiegłej sesji odroczyła na rok rozpatrywanie stanowiska RM potępiającego akty wandalizmu radykalnych uczestników #StrajkKobiet usprawiedliwiając je. Tolerancja?”

Szymon Szynkowski vel Sęk przyznał, że nie jest to pierwsza dewastacja budynku, w którym mieści się jego biuro. W październiku w obiekcie przy ul. Młyńskiej zniszczono tablicę informacyjną. Wówczas o sprawie nie informowano policji.

Teraz mamy do czynienia z dużo kosztowniejszą dewastacją. Nie może być zgody, żeby tego typu czyny były tolerowane – to przekracza ramy jakiejkolwiek cywilizowanej dyskusji w życiu publicznym – powiedział PAP poseł.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Wybito szyby w biurze posła PiS w Trzebiatowie

W biurze posła PiS Michała Jacha w Trzebiatowie (woj. zachodniopomorskie) wybito szyby w oknach – poinformowała w środę (28 października) TVP 3 Szczecin. Na zdjęciach opublikowanych na stronach internetowych telewizji widać m.in. wybite szyby, a także ustawione przed biurem znicze, wieszaki i plakaty nawiązujące do czwartkowego (22 października) orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przepisów o dopuszczalności aborcji.

– Policja mówi, że krótko przed przemarszem rozbito szyby – powiedział stacji Jach.

– W centrum miasta mam biuro koło kościoła już kilka lat, nigdy czegoś takiego nie było. Od kilku dni sprayem zamalowywano ściany, mimo że to budynek zabytkowy, jakieś świństwa rzucano przed wejściem. To jest jakaś barbaria – dodał poseł PiS.
Źródło info i foto: interia.pl

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest nie ważny? Krystyna Pawłowicz nie powinna orzekać ws. aborcji?

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie tzw. aborcji eugenicznej może być podważany – uważa posłanka PSL Urszula Pasławska. Jej zdaniem w składzie orzekającym nie powinno być Krystyny Pawłowicz, ponieważ w poprzedniej kadencji Sejmu, jako posłanka, podpisała się pod analogicznym wnioskiem do TK. Jej zdanie podziela konstytucjonalista, prof. UW Ryszard Piotrowski.

Trybunał Konstytucyjny orzekał w czwartek w sprawie aborcji w pełnym składzie. Wśród 13 sędziów była Krystyna Pawłowicz, do 2019 posłanka Prawa i Sprawiedliwości.

W ubiegłej kadencji Sejmu Pawłowicz złożyła podpis pod wnioskiem do TK o zbadanie zgodności prawa do aborcji z konstytucją. Wniosek z 2017 roku czekał dwa lata na rozpatrzenie przez TK, został ostatecznie umorzony wraz z nową kadencją Sejmu. Jesienią 2019 posłowie złożyli nowy, niemal identyczny wniosek i to właśnie nim zajął się TK w ostatni czwartek.

Pasławska: Nie można być sędzią we własnej sprawie

W związku z tym, zdaniem opozycji, Pawłowicz nie powinna orzekać ws. aborcji. „Krystyna Pawłowicz podpisała się pod identycznym wnioskiem do TK w poprzedniej kadencji i powinna być wyłączona z orzekania” – oceniła posłanka i wiceprezes PSL Urszula Pasławska. Jej zdaniem, „w każdym innym procesie w sądzie powszechnym w takiej sytuacji wyrok byłby podważony”.

„Nie można być sędzią we własnej sprawie” – stwierdziła Pasławska

„Powinna być wyłączona ze składu orzekającego”

Jej zdanie podziela konstytucjonalista, prof. UW Ryszard Piotrowski. – Ta sytuacja powinna spowodować wyłączenie sędziego od orzekania w tej sprawie – ocenił w rozmowie z polsatnews.pl dr hab. Ryszard Piotrowski.

– Jak rozumiem, w podpisanym wniosku w sprawie niekonstytucyjności ustawy, znalazła się konkretna argumentacja, którą podpisana pod wnioskiem osoba podziela. W związku z tym staje się sędzią we własnej sprawie. To tak, jakby adwokat zasiadł w składzie orzekającym – ocenia. 

Piotrowski zwraca uwagę, że w tym przypadku „orzekający w składzie sędzia jest jednocześnie współautorem wniosku”. – Skoro tak, to przecież w trakcie narady sędziowskiej, i poprzedzającej tę naradę pracy, może oddziaływać na innych sędziów, ponieważ zależy mu na tym, by jego wniosek został uwzględniony. Taka okoliczność sprawia, że taki sędzia traci status bezstronnego – przekonuje. 

Wyrok TK jest ostateczny

Pytany o ewentualne próby podważania wyroku TK, podkreśla, że jest on ostateczny. – Natomiast jego podważanie może mieć miejsce w przypadku postępowania sądowego w którym skutki tego wyroku miałaby znaleźć zastosowanie. Może on być też podważany z innych powodów, w szczególności ze względu na to, że w składzie orzekającym znalazły się osoby wybrane na zajęte miejsca – podsumowuje Piotrowski. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Niepokojąca przesyłka w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej

„Do centrali partii na Nowogrodzkiej wpłynęła przesyłka. Jej zawartość wzbudziła niepokój w pracownikach” – poinformował na antenie Polsat News Radosław Fogiel, wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości. Jak przekazał polityk, wdrożono „stosowną procedurę”, a o sprawie została powiadomiona policja. Podejrzana paczka została zatrzymana na etapie biura podawczego.

Według informacji zastępcy rzecznika PiS, przesyłka została „sprawdzona chemicznie”, a wstępne wyniki wskazują, że „nie ma się czego obawiać”. Policja prawdopodobnie będzie prowadziła dochodzenie w tej sprawie – powiedział Fogiel. Pracownicy biura przerwali pracę, ale – według zapewnień wicerzecznika – ewakuacja nie była konieczna.
Źródło info i foto: interia.pl

Uszkodzone dowody ws. wypadku z udziałem Beaty Szydło

Prokuratorzy zajmujący się wypadkiem byłej premier Beaty Szydło w Oświęcimiu dostarczyli do sądu dwie uszkodzone płyty, z czego jedna mogła być kluczowa dla finału sprawy. Jak się okazuje, postępowanie ws. uszkodzonych dowodów prowadzą prokuratorzy mający znajomości w PiS.

Portal TVN24.pl poinformował, powołując się na anonimowe źródła, że uszkodzony został zapis z monitoringu, który miał zarejestrować przejazd kolumny limuzyn rządowych z Beatą Szydło na pokładzie. Dziennikarze potwierdzili w prowadzącym sprawę Sądzie Okręgowym w Krakowie, że uszkodzeniu uległy dwie płyty CD.

„Na jednej z płyt, zgodnie z opisem znajdującym się na kopercie, znajdował się materiał stacji TVN24 programu „Czarno na Białym”. Na drugiej płycie znajdował się zapis monitoringu, z którego został sporządzony przez policję protokół oględzin i przekazany do dyspozycji sądu” – czytamy w oświadczeniu rzeczniczki sądu sędzi Beaty Górszczyk. Podkreśliła jednocześnie, że niemożliwe jest jednoznaczne stwierdzenie, kiedy i w jakich okolicznościach doszło do ich uszkodzenia.

Dziennikarze TVN24 ustalili, że o zniszczeniu dowodów nie wiedział obrońca oskarżonego Sebastiana Kościelnika. – Jestem zaskoczony taką informacją, jest dla mnie oczywiste, że te dowody muszą być odzyskane i zregenerowane – powiedział mec. Władysław Pociej.

Początkowo nadzorująca śledztwo Prokuratura Okręgowa w Krakowie twierdziła, że wszystkie dowody przekazane w sprawie wypadku Beaty Szydło były „nieuszkodzone i zdolne do odtworzenia”, a do zniszczenia dowodów musiało dojść już w sądzie. Później jednak śledczy przyznali, że już wcześniej zauważono uszkodzenie jednej z płyt. Prokuratura podkreślała jednak, że nie ma na płycie przejazdu rządowej kolumny, a jedynie zapis materiału telewizyjnego i nagranie z monitoringu z terenu przedszkola, oddalonego o kilkaset metrów od miejsca wypadku.

Mimo to obrońca oskarżonego mec. Pociej złożył do prokuratury doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Sprawą nie chciała się zająć prokuratura w Oświęcimiu, a decyzją krakowskiej prokuratury regionalnej przekazano ją Prokuraturze Okręgowej w Nowym Sączu.
Źródło info i foto: Newsweek.pl

Marek Falenta domaga się ułaskawienia

„Rzeczpospolita” opublikowała fragmenty wniosku o ułaskawienie, który biznesmen Marek Falenta skierował do prezydenta Andrzeja Dudy. Skazany za aferę podsłuchową Falenta twierdzi, że został „oszukany” przez Prawo i Sprawiedliwość, a działacze partii mieli obiecywać mu „wiele korzyści i łupy politycznych”.

Biznesmen Marek Falenta w kwietniu skierował trzeci wniosek do prezydenta Andrzeja Dudy o ułaskawienie. Dwa poprzednie zostały odrzucone. „Rzeczpospolita” poznała treść kwietniowego pisma. Wniosek powstał w momencie, gdy Falenta znajdował się w areszcie w Walencji w Hiszpanii. Trafił tam na początku kwietnia po tym, jak został zatrzymany przez polskich i hiszpańskich funkcjonariuszy. Na początku lutego nie stawił się w zakładzie karnym, aby odbyć karę pozbawienia wolności.

Marek Falenta do Andrzeja Dudy: Zostałem okrutnie oszukany

Za zlecenie nagrywania rozmów między innymi polityków Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w warszawskich restauracjach Marek Falenta został prawomocnie skazany w styczniu 2017 roku na 2,5 roku więzienia.

„W hiszpańskim więzieniu „gnije” człowiek, który wierzył w sprawę pt. Polska uczciwa i sprawiedliwa. Zrobił, co do niego należało, wywiązał się ze wszystkich złożonych obietnic i został okrutnie oszukany przez ludzi wywodzących się z Pana formacji. Obiecali wiele korzyści i łupów politycznych. Czekałem lata codziennie łudzony, że niebawem nadejdzie dzień, w którym zostanę przez Pana ułaskawiony. Nie widać nadziei na jego nadejście” – napisał Marek Falenta do Andrzeja Dudy. Jak informuje „Rzeczpospolita”, Falenta zapowiada, że jeśli nie zostanie ułaskawiony, „ujawni zleceniodawców i wszystkie szczegóły”.

Marek Falenta został w piątek przetransportowany do Polski i trafił do jednego z warszawskich aresztów śledczych. Został umieszczony w celi przejściowej, gdzie w najbliższym czasie wykonane zostaną badania lekarskie. W tym tygodniu komisja penitencjarna ma zdecydować o tym, do jakiego zakładu karnego trafi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sejm przyjął projekt zmian kodeksu karnego ws. pedofilii

PiS wycofał się z podwyższenia wieku legalnego rozpoczęcia inicjacji seksualnej, ale resztę drakońskich zmian w kodeksie karnym zachował. – Są absurdalne – uważa wielu specjalistów.

Prace nad fundamentalną zmianą kodeksu karnego zajęły posłom niespełna dwa dni. Liczący 40 stron projekt wpłynął do Sejmu we wtorek, w środę po godz. 21 było już po pierwszym czytaniu. W czwartek marszałek Marek Kuchciński szybko zorganizował drugie i trzecie czytanie.

Podczas trzeciego czytania poseł Sławomir Nitras (PO), który schodził z mównicy, próbował wręczyć Jarosławowi Kaczyńskiemu dziecięce buciki, symbolizujące ofiary księży pedofilów. Do przekazania jednak nie doszło, bo Ryszard Terlecki, siedzący obok Kaczyńskiego, rzucił je na podłogę. Nitras podniósł buciki, ale Kaczyński ostatecznie ich nie dostał. Na odsiecz prezesowi przybiegli m.in. Marek Suski i Patryk Jaki, którzy zastawili siedzącego Kaczyńskiego.

Posłowie PO tuż przed głosowaniem wnieśli na salę sejmową transparenty, czytamy na nich „Komisja natychmiast” i „Stop pedofilii”. Ustawa została przyjęta przed godz. 22. Głosowało 269 posłów, za było 263, przeciw trzech, wstrzymało się również trzech. Teraz ustawa trafi do Senatu.

Opozycja na próżno wzywała do przerwania obrad. – Pod pozorem walki z pedofilią PiS wprowadza przepisy prowadzące do państwa policyjnego – protestował poseł Nowoczesnej Mirosław Suchoń, ale jego wniosek przepadł.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl