Rośnie liczba poszkodowanych w zamachu w Turcji

Co najmniej siedem osób zginęło, a 10 zostało rannych w ataku bombowym na południowym wschodzie Turcji – poinformowała państwowa agencja Anadolu. Wszystkie ofiary to cywile. Do incydentu doszło w czwartek wieczorem w dystrykcje Kulp w prowincji Diyarbakir. Improwizowany ładunek wybuchowy był ukryty na drodze i eksplodował pod kołami mikrobusu przewożącego robotników.

Władze prowincji oskarżyły kurdyjskich separatystów z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) o przeprowadzenie ataku.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że siły bezpieczeństwa uczynią wszystko, by schwytać zamachowców.Partia Pracujących Kurdystanu uznawana jest przez Ankarę i Stany Zjednoczone i UE za organizację terrorystyczną. Od lat 80. prowadzi zbrojną walkę o kurdyjską autonomię w Turcji, głównie na południowym wschodzie kraju. W konflikcie kurdyjsko-tureckim zginęło już ponad 40 tys. osób.
Źródło info i foto: TVP.info

26 zatrzymanych po wybuchu samochodu pułapki w Turcji

26 osób zostało w sobotę zatrzymanych w związku z atakiem, jaki w piątek przeprowadzono z użyciem samochodu pułapki w mieście Viransehir, w południowo-wschodniej Turcji. W wybuchu zginęły dwie osoby – poinformowało tureckie ministerstwo spraw wewnętrznych. Samochód pułapka eksplodował w pobliżu osiedla zamieszkanego głównie przez pracowników wymiaru sprawiedliwości. Na nagraniach z miejsca wybuchu widać doszczętnie zniszczony budynek oraz wraki pojazdów – pisze agencja Associated Press.

Szef MSW Suleyman Soylu poinformował podczas konferencji prasowej, że ofiary eksplozji to 11-letni syn urzędnika sądowego oraz 27-letni strażnik. Jak dodał, 11 osób wciąż przebywa w szpitalu; dwie z nich są w stanie krytycznym. Do tej pory nikt nie przyznał się do zamachu. Gungor Azim Tuna, jeden z przedstawicieli władz zamieszkanego głównie przez Kurdów miasta Viransehir, w rozmowie z państwową agencją Anadolu oskarżył o przeprowadzenie ataku bojowników Partii Pracujących Kurdystanu (PKK).

Separatystyczna PKK jest uznawana przez Turcję, UE i USA za organizację terrorystyczną. Ankara twierdzi, że jej zachodni sojusznicy nie podejmują wystarczających działań, by zwalczać tę grupę. Od lata 2015 roku w Turcji doszło do serii brutalnych zamachów, w których zginęło ponad 550 osób. Wielokrotnie podkreślano, że odpowiedzialność za te ataki ponosi albo tzw. Państwo Islamskie albo bojownicy kurdyjscy.
Żródło info i foto: interia.pl

Turcja: Zatrzmano ponad 500 osób po akcjach przeciwko PKK

Turecka policja zatrzymała ponad 500 osób podczas operacji wymierzonej w struktury zdelegalizowanej w Turcji Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) – podała we wtorek państwowa agencja prasowa Anatolia. Zatrzymań dokonano w poniedziałek w 25 prowincjach, w tym w głównych miastach na zachodzie kraju – Stambule i Izmirze. Jak sprecyzowano, wśród 544 zatrzymanych są ważni członkowie PKK, uznawanej przez Turcję, USA i UE za organizację terrorystyczną.

45 osób zatrzymano w prowincji Gaziantep na południowym wschodzie Turcji. Wśród nich są przedstawiciele lewicowej prokurdyjskiej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP). Turecki rząd oskarża HDP, drugie największe ugrupowanie opozycyjne w parlamencie, o to, że jest politycznym przedłużeniem PKK i wielu jego członków i deputowanych pozostaje w areszcie pod zarzutem takich powiązań. HDP zaprzecza, jakoby miała związki z tą kurdyjską partyzantką.

Przywódcy HDP i kilka tysięcy członków tej partii zostało aresztowanych w ramach czystek przeprowadzanych w Turcji po udaremnionej przez władze próbie puczu z lipca 2016 roku.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymania po zamachu w Stambule

Policja w Turcji zatrzymała 118 osób w operacjach na terenie całego kraju wymierzonych w aktywistów prokurdyjskiej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP) w związku z zarzutami o powiązania ze zdelegalizowaną separatystyczną Partią Pracujących Kurdystanu (PKK). Jak poinformowała w poniedziałek turecka agencja Anatolia, operacje przeprowadzono po przyznaniu się w niedzielę powiązanej z PKK organizacji bojowej Sokoły Wolności Kurdystanu (TAK) do sobotniego podwójnego zamachu w Stambule, gdzie zginęło 38 osób, a rannych zostało 155.

Kilka godzin po przyznaniu się do ataków tureckie siły powietrzne przeprowadziły naloty na cele PKK w północnym Iraku, niszcząc kwaterę główną bojowników oraz okoliczne stanowiska ogniowe oraz kryjówki – poinformowała turecka armia w komunikacie. W poniedziałek o świcie około 500 policjantów, wspieranych przez pojazdy opancerzone i śmigłowiec, przeprowadziło operację w mieście Adana na południu Turcji. Zatrzymano 25 członków HDP.

W Stambule oddziały antyterrorystyczne policji zatrzymały 20 przedstawicieli HDP i przeprowadziły rewizje w wielu miejscach, w tym w głównej siedzibie partii w mieście – poinformowała agencja Anatolia. W Ankarze zatrzymano 17 członków tego ugrupowania, w tym wysokiego rangą przedstawiciela stołecznego oddziału HDP. 51 osób zatrzymano w mieście Mersin na południu kraju, a pięć w prowincji Manisa na zachodzie kraju.

Obecnie w Turcji trwa największa w historii kampania wymierzona w bojowników z PKK, która od ponad 30 lat walczy o większą autonomię dla Kurdów. PKK jest uznawana przez Turcję, USA i Unię Europejską za organizację terrorystyczną.
Żródło info i foto: interia.pl

Zatrzymano bojownika PKK w związku z atakiem bombowym w Stambule

Turecka policja schwytała bojownika zdelegalizowanej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), podejrzanego o przeprowadzenie czwartkowego ataku bombowego w Stambule, w którym rannych zostało 10 osób – poinformowała w piątek państwowa agencja prasowa Anatolia. Jak sprecyzowano, w związku z zamachem zatrzymano sześć osób.

Umieszczona na motocyklu bomba wybuchła w pobliżu posterunku policji w dzielnicy Yenibosna w zachodniej, europejskiej części tureckiej metropolii, w pobliżu międzynarodowego lotniska Ataturka. W wyniku eksplozji uszkodzonych zostało kilka zaparkowanych w pobliżu samochodów, powybijane zostały szyby w pobliskich budynkach.

Obecnie w Turcji trwa największa w historii kampania wymierzona w bojowników z separatystycznej PKK, która od ponad 30 lat prowadzi walkę zbrojną o kurdyjską autonomię, a odkąd rok temu załamały się rozmowy pokojowe z tureckim rządem, bierze udział w niemal codziennych walkach z siłami bezpieczeństwa. W ostatnich miesiącach PKK przeprowadziła serię ataków na cele policyjne i wojskowe.

Władze Turcji, UE i USA uważają PKK za organizację terrorystyczną.
Żródło info i foto: interia.pl

Turcja: Zamach na weselu. Nie żyje 51 osób

Liczba ofiar śmiertelnych zamachu bombowego podczas wesela w tureckim mieście Gaziantep, w pobliżu granicy z Syrią, wzrosła do 50 – poinformowały władze prowincji Gaziantep. O zorganizowanie ataku podejrzewane jest Państwo Islamskie (IS). Większość ofiar zamachu wesela w Gaziantep to Kurdowie. Ładunek wybuchowy eksplodował w nocy. Wybuch był tak silny, że słychać go było prawie w całym mieście odległym o około 60 km od granicy z Syrią.

Zamach nastąpił, kiedy duża grupa uczestników weselnego przyjęcia wyszła na ulicę, aby tam kontynuować zabawę. Ślub i wesele odbywały się w społeczności kurdyjskiej – pan młody był członkiem kurdyjskiego ugrupowania, także został ranny.

Wcześniej agencje informowały o około 30 ofiarach śmiertelnych i 94 rannych, jednak teraz wiadomo już, że nie żyje 51 osób. Siła wybuchu utrudniła identyfikacje ciał, konieczne są badania DNA. Zamachowiec to prawdopodobnie dziecko – chłopiec w wieku 12 lub 14 lat.

Za zamachem w Turcji stoi ISIS?

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan wydał komunikat, w którym oznajmił, że za zamachem w Gaziantep może stać Państwo Islamskie; porównał je do zwolenników islamskiego kaznodziei Fethullaha Gulena oraz Partii Pracujących Kurdystanu.

Państwo Islamskie w przeszłości było oskarżane o liczne ataki terrorystyczne na Kurdów. Prowincja, w której doszło do zamachu, zamieszkana jest w znacznej mierze przez Kurdów walczących o autonomię. Władze tureckie oskarżają przenikających z sąsiedniej Syrii dżihadystów z IS i dążących do autonomii Kurdów o ataki terrorystyczne. Fala przemocy na południowym wschodzie Turcji wzmogła się po załamaniu się w lipcu trwającego od ponad dwóch lat nieformalnego rozejmu z PKK.
Żródło info i foto: Newsweek.pl

13 zabitych i ponad 290 rannych po trzech zamachach w Turcji

Do 13 wzrosła liczba osób zabitych w trzech atakach bombowych w Turcji; rannych zostało ponad 290 osób – podano oficjalnie. O dokonanie zamachów władze w Ankarze oskarżyły bojowników Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Poprzedni oficjalny bilans mówił o dziewięciu ofiarach śmiertelnych i ok. 260 osobach z obrażeniami. Pierwszy atak miał miejsce w środę późnym wieczorem, gdy w położonej na wschodzie kraju prowincji Wan, niedaleko irańskiej granicy, przed komisariatem policji eksplodował samochód pułapka. W zamachu zginęły trzy osoby – dwóch cywilów i funkcjonariusz, a co najmniej 73 osoby zostały ranne.

Władze podniosły alarm terrorystyczny

Kilka godzin później, w czwartek rano, doszło do podobnego aktu terroru. Samochód pułapka eksplodował przed policyjnym budynkiem w mieście Elazig w prowincji o tej samej nazwie. Według zastępcy burmistrza Elazig, Mahmuta Varola, do wybuchu doszło na obszarze należącym do komisariatu. Spaliło się wiele zaparkowanych w pobliżu samochodów – dodał. Prezydent Recep Tayyip Erdogan przekazał, że zginęło co najmniej pięć osób. Premier Binali Yildirim, który przybył na miejsce tragedii, mówił wcześniej, że rannych zostało 217 osób, w tym 85 policjantów, a kilkanaście osób jest w stanie ciężkim. Szef rządu zakomunikował, że w następstwie ataków władze podniosły alarm terrorystyczny w kraju.

Trzeci atak nastąpił w czwartek ok. godz. 13 (godz. 12 w Polsce) w okręgu Hizan w prowincji Bitlis na południowym wschodzie Turcji, gdzie trzech żołnierzy tureckich zginęło, a sześciu odniosło obrażenia w eksplozji przydrożnej bomby – poinformowały siły bezpieczeństwa. Ponadto jedna osoba, opłacany przez rząd przedstawiciel wiejskiej milicji w Bitlis, zginęła w starciach z kurdyjskimi rebeliantami – podała turecka agencja prasowa Anatolia.

Dowódca oddziałów PKK wcześniej groził atakami

O wszystkie te akty terroru władze tureckie oskarżają bojowników zdelegalizowanej w kraju organizacji kurdyjskiej PKK. Agencja Associated Press przypomina, że w zeszłym tygodniu dowódca oddziałów PKK Cemil Bayik groził nasileniem ataków na cele policyjne w Turcji.

Premier Yildirim powiedział w czwartek na konferencji prasowej w Elazig, że PKK i ruch Fethullaha Gulena, którego Ankara oskarża o zorganizowanie nieudanego puczu w lipcu, kierowane są przez tę samą „inteligencję”, która jego zdaniem chce zaszkodzić Turcji. „(Ruch Gulena) stracił pewność siebie i przekazał pałeczkę PKK. Kieruje nimi ta sama inteligencja. Gdy kończy się zadanie jednego, drugie je podejmuje” – mówił Yildirim.

Zapowiedział, że walka z PKK będzie kontynuowana, dopóki organizacja ta nie zostanie „wyeliminowana”. – Żadna organizacja terrorystyczna nie zmusi narodu tureckiego do uległości – podkreślił.

182 kurdyjskich bojowników zabitych po puczu

W Ankarze prezydent Erdogan powiedział z kolei, że Turcja jest atakowana jednocześnie przez różne organizacje, które pozostają ze sobą w bliskim kontakcie i „działają z tych samych pobudek, nawet jeśli noszą różne nazwy”. Oznajmił, że od udaremnionego przewrotu z 15 lipca tureckie siły bezpieczeństwa zabiły co najmniej 182 bojowników kurdyjskich; podkreślił, że pucz nie osłabił determinacji służb w walce z PKK.

Po załamaniu się rozejmu z rebeliantami z PKK w lipcu 2015 roku w zamachach i walkach na południowym wschodnie Turcji zginęło około 400 żołnierzy i policjantów oraz kilka tysięcy bojowników kurdyjskich; według opozycji śmierć poniosło też od 500 do 1000 cywilów. PKK domaga się większej autonomii dla Kurdów w Turcji. Od 1984 roku konflikt kurdyjsko-turecki kosztowałżycie ponad 40 tys. osób, głównie rebeliantów. Unia Europejska i Stany Zjednoczone uznały PKK za organizację terrorystyczną.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Turcja: Wybuch przed komisariatem policji

W środę wieczorem doszło do wybuchu samochodu-pułapki przed komisariatem policji w tureckiej prowincji Van w pobliżu granicy z Iranem – podała telewizyjna agencja informacyjna Dogan. Nie ma żadnych doniesień o ofiarach i rannych. Nikt nie przyznał się do zamachu. Agencja zaznaczyła, że z posterunkiem policji, gdzie doszło do wybuchu, połączone są policyjne koszary.

Do eksplozji doszło na południowym wschodzie Turcji, w prowincji, gdzie dominuje ludność kurdyjska. Nie można wykluczyć, że za zamachem stoją rebelianci z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) – zauważa agencja Reutera. W ciągu ostatnich 2,5 roku dochodziło tam do wielu ataków na tureckie posterunki policji, które przeprowadziła PKK – dodaje.

Niespokojny wschód Turcji

W poniedziałek doszło do eksplozji samochodu-pułapki niedaleko miasta Diyarbakir również w południowo-wschodniej części kraju. W zamachu zginęło sześć osób, a 25 zostało rannych. Odpowiedzialnością za ten zamach Ankara obarczyła rebeliantów z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Wśród zabitych byli policjanci, cywil i dziecko. Do ataku doszło w rocznicę wybuchu powstania PKK przeciwko Turcji. 15 sierpnia 1984 roku przeprowadzono w tym samym czasie zamachy w miastach Eruh i Semdinli, których celem były tureckie siły bezpieczeństwa.

Po załamaniu się rozejmu z rebeliantami z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) w lipcu zeszłego roku w zamachach i walkach na południowym wschodnie kraju zginęło około 400 żołnierzy i policjantów oraz kilka tysięcy bojowników; według opozycji śmierć poniosło też od 500 do 1000 cywilów. PKK domaga się większej autonomii dla Kurdów w Turcji. Od 1984 roku konflikt kurdyjsko-turecki kosztował życie ponad 40 tys. osób, głównie rebeliantów.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Zamachy bombowe w Turcji

Kurdyjscy rebelianci przeprowadzili w środę jednocześnie dwa zamachy na pojazdy policyjne na południowym wschodzie Turcji – poinformowały władze tego kraju. Zginęło w nich siedem osób, a dziesiątki zostało rannych. Tureckie władze podają, że rebelianci z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) podłożyli w mieście Kiziltepe w prowincji Mardin przydrożną bombę; jej eksplozja zabiła trzy osoby i raniła co najmniej 25 osób. Wśród rannych jest co najmniej pięcioro dzieci w wieku od dwóch do pięciu lat – powiedział agencji Associated Press zastrzegający anonimowość przedstawiciel władz.

W tym samym czasie bomba wybuchła w zabytkowej części miasta Diyarbakir – dodał rozmówca AP. Zginęło co najmniej czterech cywilów, a 13 osób zostało rannych. Wcześniej tego dnia w okręgu Uludere w prowincji Sirnak na południowym wschodzie kraju doszło do ataku bombowego, w którym zginęło pięciu tureckich żołnierzy, a ośmiu zostało rannych. Po załamaniu się rozejmu z PKK w lipcu zeszłego roku w zamachach i walkach w tym rejonie zginęło około 400 żołnierzy i policjantów oraz kilka tysięcy bojowników; według opozycji śmierć poniosło też od 500 do 1000 cywilów.

PKK domaga się większej autonomii dla Kurdów w Turcji. Od 1984 roku konflikt kurdyjsko-turecki kosztował życie ponad 40 tys. osób, głównie rebeliantów.
Żródło info i foto: onet.pl

Turcja: Atak bombowy na południowym-wschodzie kraju

Pięciu tureckich żołnierzy zostało zabitych, a ośmiu rannych w środę w ataku bombowym na południowym-wschodzie Turcji – poinformowały lokalne siły bezpieczeństwa. O atak obwiniono bojowników kurdyjskich ze zdelegalizowanej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK).

Ładunek wybuchowy domowej roboty został zdetonowany w chwili przejazdu tureckiego konwoju wojskowego w okręgu Uludere w prowincji Sirnak, niedaleko granicy z Iranem. Tureckie siły bezpieczeństwa odpowiedzialnością za atak obarczyły bojowników z PKK, uważanej przez władze w Ankarze, USA i Unię Europejską za organizację terrorystyczną.

Po załamaniu się rozejmu z PKK w lipcu zeszłego roku w zamachach i walkach w tym rejonie zginęło około 400 żołnierzy i policjantów oraz kilka tysięcy bojowników; według opozycji śmierć poniosło też od 500 do 1000 cywilów. PKK domaga się większej autonomii dla Kurdów w Turcji. Od 1984 roku konflikt kurdyjsko-turecki kosztował życie ponad 40 tys. osób, głównie rebeliantów.
Żródło info i foto: interia.pl