75-latek został pobity w przychodni, bo chciał się zaszczepić przeciwko koronawirusowi

75-letni mieszkaniec Gdańska w minioną środę poszedł do jednej z miejskich przychodni, by przyjąć kolejną dawkę szczepionki przeciwko COVID-19. Spotkał tam 27-latka, który nie wierzy w pandemię. Temperatura dyskusji wzrosła na tyle, że młody mężczyzna kilkakrotnie uderzył seniora w twarz. Agresorowi grozi do dwóch lat więzienia. Pobity 75-latek zgłosił się w ubiegłą środę na komisariat policji w gdańskiej dzielnicy Wrzeszcz. Jak relacjonował, podczas wizyty w przychodni zaczepiał go młody, agresywny mężczyzna. Doszło między nimi do dyskusji na temat pandemii koronawirusa. Gdy senior wychodził z budynku po przyjęciu szczepionki, 27-latek czekał na niego przed wejściem. Starszy mężczyzna został kilkakrotnie uderzony w twarz.

Po otrzymaniu zgłoszenia policjanci przystąpili do ustalania tożsamości sprawcy. Pomogły w tym m.in. zabezpieczone nagrania z monitoringu. W miniony piątek zatrzymali 27-latka w mieszkaniu w dzielnicy Przymorze. Mężczyzna spędził noc w policyjnym areszcie, a następnego dnia usłyszał zarzut spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu. Został  objęty dozorem policyjnym. 

Sprawcy pobicia grozi do dwóch lat więzienia. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Bójka księdza z żałobnikami. Poszło o pieniądze

Nagranie z włoskiego miasta Aversa pokazuje bójkę księdza proboszcza jednej z parafii z żałobnikami. Przyczyną bijatyki miała być rzekomo za niska ofiara „co łaska”. Biskup wydał w tej sprawie oświadczenie. We włoskiej miejscowości Aversa doszło do nietypowego zdarzenia. Kamery monitoringu ze sklepu na ulicy via Roma zarejestrowały bijatykę kilku osób. Nie byłoby to może aż tak szokujące, gdyby jedną z nich nie okazał się ksiądz.

Jak informują włoskie media, nagrana scena była tylko końcem dłuższego ciągu wydarzeń, który rozpoczął się pogrzebem w nieodległej parafii pod wezwaniem Matki Boskiej z Casaluce. Po pogrzebie bliscy zmarłego złożyli w ramach dobrowolnej ofiary 25 euro. Jednak ta kwota nie spodobała się proboszczowi. Wymiana zdań na temat zbyt niskiej, zdaniem księdza, ofiary „co łaska”, przerodziła się w zażartą kłótnię, która już poza kościołem zamieniła się w prawdziwą bijatykę.

W ten sposób doszło do nagranej przez sklepowy monitoring sceny, w której z jednej strony atakowany proboszcz w niebieskiej koszulce, sam rzuca się z pięściami na krewnego zmarłego (z łysiną na środku głowy). Obaj przewracają się, a ksiądz, siedząc na przewróconym mężczyźnie, okłada go dalej pięściami.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Grzegorz Bierecki wezwany w sprawie brutalnego pobicia byłego wiceszefa KNF

Senator Prawa i Sprawiedliwości i twórca SKOK Grzegorz Bierecki zostanie wezwany jako świadek przez sąd, który bada sprawę brutalnego pobicia byłego wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego Wojciecha Kwaśniaka – ustalił Onet. Według śledczych zleceniodawcą pobicia był Piotr P. – były oficer Wojskowych Służb Informacyjnych i członek rady nadzorczej SKOK-u Wołomin. Wojciech Kwaśniak, który jako wiceszef KNF nadzorował kontrolę w SKOK Wołomin, padł ofiarą brutalnego ataku w maju 2014 roku. Został pobity przed swoim domem w warszawskim Wilanowie. Jak przypomina Onet, w wyniku ataku Kwaśniak na głowie 40 szwów. Lekarze stwierdzili cztery rany tłuczone, złamanie kości ciemieniowej oraz kości śródręcza. Urzędnik spędził potem 2 miesiące w szpitalu.

Impulsem do wezwania Biereckiego na świadka miała być jego wypowiedź dla mediów, dotycząca pobicia Wojciecha Kwaśniaka. Stwierdził on: Nie wiem, jakie były przyczyny pobicia, na pewno były związane z działalnością nadzorczą, ale czy chodziło o zablokowanie skutecznej działalności, czy też chodziło o inne okoliczności. To już prokuratura jest w stanie wyjaśnić. Osoby, które zlecały i wykonały pobicie, są w rękach wymiaru sprawiedliwości. Nie jest tak, że bandyta zawsze bije tego dobrego.

Zdaniem prokuratury zleceniodawcą pobicia Wojciech Kwaśniaka był Piotr P. – były oficer Wojskowych Służb Informacyjnych i członek rady nadzorczej SKOK-u Wołomin. To on miał wynająć – poprzez Krzysztofa A. ps. Brzydki Krzysiek – Krzysztofa A. ps. „Twardy”.

Akt oskarżenia ws. pobicia byłego wiceszefa KNF wpłynął do sądu w 2015 roku. Kiedy wydawało się, że sprawa jest już na finiszu, pod koniec 2017 r. sędzia poszła na długie zwolnienie związane z urlopem macierzyńskim. Proces zaczął się od początku w 2019 r. Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Mokotowa dziś odbyła się kolejna rozprawa w sprawie oskarżonego o zlecenia pobicia Piotra P. (mężczyzna od stycznia 2021 r. przebywa na wolności) – pisze Onet.

Policja od początku zakładała, że atak na Kwaśniaka miał związek z jego działalnością w KNF – to on doprowadził do kontroli w SKOK Wołomin, z którego wyprowadzono miliony złotych. Jak podkreśla portal, „mózgiem operacji” miał być wspomniany Piotr P. Zarzuty w sprawie SKOK Wołomin usłyszał jednak w 2018 roku… były wiceszef KNF Wojciech Kwaśniak. Miał on nie dopełnić obowiązków przy badaniu nieprawidłowości w SKOK Wołomin. Zatrzymanie zostało jednak uznane za bezzasadne i nakazano wypłatę zadośćuczynienia w wysokości 15 tys. złotych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Byli policjanci z Piątku na ławie oskarżonych. Chodzi o pobicie ze skutkiem śmiertelnym

​Dożywocie grozi byłemu policjantowi z Piątku w Łódzkiem, któremu prokuratura zarzuciła pobicie ze skutkiem śmiertelnym 30-letniego mężczyzny. Chodzi o zdarzenie z kwietnia zeszłego roku. Śledczy wysłali właśnie do sądu akt oskarżenia, który objął jeszcze pięcioro byłych funkcjonariuszy, w tym komendanta z Piątku. Główny z podejrzanych miał brutalnie pobić 30-latka podczas domowej interwencji. Kopiąc go, spowodował miedzy innymi złamania żeber i pęknięcia śledziony. Towarzysząca mu policjantka nie zapobiegła agresji. Następnie oboje wywieźli pobitego radiowozem do sąsiedniej miejscowości i pozostawili w lesie.

Śledztwo wykryło ogrom nieoprawidłowości w komendzie w Piątku. Już wcześniej w tej jednostce dochodziło do stosowania przemocy i między innymi bezprawnego pozbawiania wolności osób zatrzymywanych – chociażby za nielegalny połów ryb, picie alkoholu w miejscach publicznych, czy śmiecenie. W sumie w akcie oskarżenia zawarto 19 przypadków przekroczenia w ten sposób uprawnień przez policjantów.

34-latkowi grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności, natomiast pozostałym oskarżonym kary pozbawienia wolności w wymiarze do lat pięciu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Aresztowano podejrzanego o brutalne pobicie

Policjanci z Opola zatrzymali 39-latka, który podejrzany jest o pobicie 52-latka. Chwilę później mężczyzna uderzył w twarz kobietę, która odmówiła mu skorzystania z telefonu. Mężczyzna w chwili zatrzymania miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Pobity mężczyzna w stanie zagrażającym życiu przebywa w szpitalu. Zatrzymanemu grozi kara nawet do 10 lat więzienia.

W sobotę, 11 czerwca 2022 roku policjanci z Opola otrzymali zgłoszenie dotyczące pobicia w rejonie Placu Teatralnego. Kiedy funkcjonariusze przyjechali pod wskazany adres, zastali tam nieprzytomnego mężczyznę, którego w ciężkim stanie pogotowie ratunkowe zabrało do szpitala. Z ustaleń policjantów wynikało, że chwilę wcześniej pokrzywdzony został pobity przez mężczyznę, który uciekł z miejsca zdarzenia.

Policjanci znając rysopis napastnika rozpoczęli jego poszukiwania. Chwilę później mundurowi wylegitymowali podejrzewanego w pobliskim centrum handlowym. 39-latek był nietrzeźwy. Badanie alkomatem pokazało, że miał ponad 2 promile.

Policjanci ustalili, że obaj mężczyźni spożywali wspólnie alkohol. W pewnym momencie wywiązała się między nimi kłótnia, w wyniku której 39-latek miał uderzyć swojego kompana pięścią w twarz. Kolejną jego ofiarą padła przypadkowa kobieta, która została uderzona w twarz , po tym jak odmówiła sprawcy wykonania połączenia z jej telefonu komórkowego.

Nieprzytomny mężczyzna w stanie zagrażającym życiu wciąż przebywa w szpitalu. Policjanci zebrali materiał dowodowy, który obciąża zatrzymanego 39-latka. Następnego dnia po wytrzeźwieniu usłyszał on zarzuty, w tym spowodowania uszkodzenia ciała zagrażającego życiu.

Prokuratura Rejonowa w Opolu wystąpiła do sądu o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. Sąd przychylił się do wniosku i pozbawił go wolności na 3 miesiące. Teraz zatrzymanemu grozi kara nawet do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Jest wyrok za pobicie dziennikarek na Marszu Kobiet

Karę roku i siedmiu miesięcy więzienia wymierzył wrocławski sąd Robertowi G., oskarżonemu o pobicie dwóch dziennikarek „Gazety Wyborczej”, które relacjonowały Marsz Kobiet w 2020 r. we Wrocławiu. Do wydarzeń opisanych w akcie oskarżenia doszło 28 października 2020 r. podczas Marszu Kobiet, który przeszedł ulicami ścisłego centrum Wrocławia. Robert G. został oskarżony o pobicie dwóch dziennikarek wrocławskiej „Gazety Wyborczej”. Jedną z kobiet szarpał i popchnął tak, że upadła ona na jezdnię tuż przy kamiennym krawężniku. Druga dziennikarka została uderzona pięścią w brzuch.

„Wrocławski sąd uznał G. winnym zarzucanych czynów i wymierzył mu karę rok i siedmiu miesięcy więzienia” – podało biuro prasowe Sądu Okręgowego we Wrocławiu. G. ma również zapłacić nawiązki na rzecz poszkodowanych kobiet. Wyrok jest nieprawomocny.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Brutalne zabójstwo na Nowym Świecie. Jeden z poszukiwanych wcześniej brutalnie pobił kierowcę autobusu

Sebastian Włodarczyk, najmłodszy z poszukiwanych mężczyzn do sprawy zabójstwa 29-latka na Nowym Świecie w Warszawie w 2017 r. brał udział w brutalnym pobiciu kierowcy autobusu na warszawskim Targówku – ustaliła PAP. Rok później został za to skazany m.in. na półtora roku ograniczenia wolności w postaci prac społecznych. 23-letni Sebastian Włodarczyk jest jednym z trzech mężczyzn, którzy są podejrzani o zabójstwo 29-latka na Nowym Świecie w Warszawie. Jak ustaliła PAP, Włodarczyk był już wcześniej znany stołecznym organom ścigania.

Pijany brutalnie pobił kierowcę autobusu

W połowie sierpnia 2017 roku brał udział w pobiciu kierowcy autobusu na pętli autobusowej przy ul. Ossowskiego na warszawskim Targówku. 17-letni wtedy Sebastian wspólnie m.in. ze swoim starszym bratem brutalnie pobili kierowcę autobusu używając do tego m.in. pałki bejsbolowej. Po pobiciu kierowcy napastnicy uciekli z miejsca zdarzenia, jednak po niespełna godzinie zostali zatrzymani. Po przewiezieniu na komisariat policji przy ulicy Chodeckiej w Warszawie okazało się, że wszyscy zatrzymani mieli ponad 2 promile alkoholu w organizmie.

Wyrok w tej sprawie wydał na początku października 2018 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ. Ten wówczas 18-latek został skazany wyrokiem nakazowym karę jednego roku i 6 miesięcy ograniczenia wolności połączonej z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin miesięcznie. Miał też obowiązek zapłaty 5 tys. złotych nawiązki na rzecz pokrzywdzonego oraz zobowiązano go w terminie jednego miesiąca do pisemnego przeproszenia kierowcy autobusu.

Jak ustaliła PAP, na poczet orzeczonej kary ograniczenia wolności zaliczono mu okres tymczasowego aresztowania w tej sprawie od 27 sierpnia do 13 października 2017 r. przyjmując, że jeden dzień rzeczywistego pozbawienia wolności równa się dwóm dniom kary ograniczenia wolności. W wyniku dwóch późniejszych postanowień sądu o wykonywaniu kary okazało się, że powinien ją wykonać do 30 października 2022 r.

„Z informacji przekazanych przez kuratora sądowego wynika, że skazany nie wykonał obowiązku przeproszenia pokrzywdzonego oraz nie zapłacił na jego rzecz orzeczonej nawiązki” – podało biuro prasowe Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

Bójka w centrum Warszawy

W nocy z 8 na 9 maja na Nowym Świecie doszło do bójki. Ranny mężczyzna zdołał jeszcze wejść do jednego ze sklepów. Obsługa wezwała policję i pogotowie. Poszkodowanego nie udało się uratować. Wiadomo, że 29-letnia ofiara napastników miała trzy rany kłute klatki piersiowej. Trwa weryfikacja, czy mężczyzna zginął od ciosów jednym narzędziem, czy może kilkoma.

W poniedziałek policjanci na podstawie listu gończego opublikowali wizerunki dwóch mężczyzn, podejrzewanych o zabójstwo na Nowym Świecie. To 23-letni Sebastian Włodarczyk oraz 27-letni Łukasz Goławski. Obaj też są mieszkańcami Warszawy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Brutalne pobicie 15-latka. Policja zatrzymała troje nastolatków

​Bili, kopali i pluli na leżącego na ziemi 15-latka. Zdarzenie nagrali telefonem komórkowym i udostępnili w internecie. To pozwoliło policji ze Starogardu Gdańskiego zatrzymać troje nieletnich. Na nagraniu opublikowanym w internecie widać grupę nastolatków, którzy najpierw uderzają chłopaka m.in. pałką teleskopową, a gdy ten upada kopią go i plują na niego. Słychać także wyzwiska i groźby. Jak przekazał oficer prasowy KPP w Starogardzie Gdańskim asp. sztab. Marcin Kunka, funkcjonariusze szczegółowo wyjaśniają okoliczności związane z tym zajściem.

Do zdarzenia doszło kilka dni temu w pobliżu parku miejskiego w Starogardzie Gdańskim. Do chwili obecnej śledczy zatrzymali w tej sprawie troje nieletnich. Dwoje z nich decyzją sądu rodzinnego zostało już objętych nadzorem kuratora – podkreślił Kunka.

Policjanci zabezpieczyli nagranie z tego zajścia, które zarejestrowane zostało telefonem komórkowym. I, jak przekazał oficer prasowy – ustalili personalia wszystkich uczestników tego zdarzenia. W najbliższym czasie policjanci doprowadzą 15-latkę do sądu rodzinnego, który będzie podejmował dalsze decyzje w tej sprawie. Obecnie policjanci wyjaśniają bliższe okoliczności tego zdarzenia i oczekują na dalsze decyzje sądu.

Jak podaje Polsat News, nastolatek mówił, że w trakcie pobicia nie czuł bólu, „po prostu się wyłączył i czekał, kiedy ten dramat się skończy”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Brutalne pobicie kierowcy autobusu w Poznaniu

Poznański sąd uznał dwóch oskarżonych za winnych pobicia kierowcy autobusu w październiku ubiegłego roku i skazał ich na karę bezwzględnego więzienia. Muszą również zapłacić odszkodowanie pobitemu kierowcy, który był w stanie wrócić do pracy dopiero trzy miesiące po zdarzeniu. Pod koniec października 2021 roku w autobusie linii nr 169 w Poznaniu doszło do brutalnego zdarzenia. Autobusem poruszało się dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Byli wulgarni i głośni. Doszło nawet do przemocy. Jeden z mężczyzn uderzył przypadkowego pasażera. Kierowca Tadeusz postanowił zatrzymać autobus i zwrócić mężczyznom uwagę. Ci jednak, zamiast się uspokoić, zaatakowali go – opisywaliśmy w październiku w Gazeta.pl.

Kierowca został tak ciężko pobity przez dwóch napastników, że doznał poważnych obrażeń twarzy i groziła mu utrata wzroku. Na szczęście udało mu się wrócić do zdrowia, a po trzech miesiącach znów zasiadł za kierownicą autobusu.

Jednego z napastników zatrzymano dzień po zdarzeniu, a drugiego – kilka dni później. Mikołaj S., który był prowodyrem całego zajścia oraz Mikołaj M. usłyszeli zarzut pobicia kierowcy autobusu MPK. Mikołaj S. usłyszał również zarzut naruszenia nietykalności cielesnej jednego z pasażerów oraz pobicia kierowcy autobusu miejskiego – informował „Głos Wielkopolski”. W środę 4 maja ruszył ich proces.

Obaj mężczyźni wcześniej byli karani za różne przestępstwa. Za pobicie kierowcy, chcieli dobrowolnie poddać się karze roku i sześciu miesięcy, ale zdaniem kierowcy Tadeusza, nie była to wystarczająca kara.

Mikołaj S. został skazany na karę łączną dwóch lat i ośmiu miesięcy więzienia. Sąd ogłosił również, że jest zobowiązany do zapłaty 10 tys. zł zadośćuczynienia dla kierowcy i 500 zł dla pasażera, którego uderzył. Drugi oskarżony, Mikołaj M. został skazany na karę dwóch lat więzienia oraz został zobowiązany przez sąd do zapłaty 5 tys. zł zadośćuczynienia dla pobitego pana Tadeusza.

– Chciałem wyrazić swoją skruchę i z całego serca prosić pana o przyjęcie przeprosin. Czasu niestety nie cofnę, ale gdybym tylko mógł, to nie dopuściłbym do tego, co się wydarzyło tamtego feralnego dnia. Wiem również, że bólu i cierpienia, jakie pan przeszedł, również nie jestem w stanie odebrać. Przepraszam i proszę o wybaczenie – mówił jeden ze sprawców.

– Ja tym panom przebaczam. Uważam, że ci oskarżeni to są biedni ludzie pod względem emocjonalnym, psychicznym, skoro zrobili taki błąd. Jest też kwestia społeczna, że wchodzą ludzie do autobusu – w tym momencie jako bandziory – i biją pasażerów i jeszcze kierowcę, który wiezie ich do jakiegoś celu. To jest absurd – mówił w sądzie pobity kierowca Tadeusz, cytowany przez „Głos Wielkopolski”.

Jak podaje Onet, kierowca autobusu Tadeusz po wyjściu z sali powiedział, że przyjmuje przeprosiny od swoich oprawców. – Wybaczam im to, co mi zrobili. […] Nie mam do nikogo urazu. Mogę jeździć dalej, uśmiechać się do ludzi – powiedział.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Pobili Albańczyka na tle rasowym. Jest akt oskarżenia

Prokuratura Rejonowa w Sejnach (woj. podlaskie) skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm mężczyznom oskarżonym o pobicie i znieważenie obywatela Albanii z powodu jego przynależności rasowej. Prokuratura Okręgowa w Suwałkach poinformowała, że do zdarzenia doszło w połowie października 2021 roku w nocy, przed jednym z lokali w Suwałkach. Mężczyźni najpierw wyzywali pokrzywdzonego nawiązując do jego przynależności rasowej, a następnie zaczęli uderzać go pięściami w twarz i głowę, popychać i dusić. Złamali mu nos, jeden ząb i spowodowali inne urazy głowy, rąk i pleców. Sprawcami okazali się 40-letni Suwalczanin i 35-letni mieszkaniec Gołdapi.

Według kodeksu karnego grozi im do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl