59-latek z Pisza podejrzany o zabójstwo

Sąd Rejonowy w Piszu zastosował tymczasowy areszt wobec 59-letniego Jarosława K. podejrzanego o dokonanie zabójstwa. Do zbrodni miało dojść 13 kwietnia w jednym z mieszkań na terenie miasta. Według ustaleń prokuratora Jarosław K zadał Piotrowi M. śmiertelny cios nożem w klatkę piersiową. Z nieoficjalnych informacji wynika, że 59-letni mężczyzna pokłócił się z 43-latkiem o kobietę. Sąd Rejonowy w Piszu w uzasadnieniu decyzji o areszcie wskazał, że zebrany w sprawie materiał dowodowy w wysokim stopniu uprawdopodobnił, że Jarosław K. popełnił zarzucony mu czyn.

W ocenie sądu, stosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania uzasadnione jest obawą, że pozostając na wolności mógłby on w bezprawny sposób utrudniać postępowanie karne, w szczególności poprzez ucieczkę i ukrywanie się w związku z grożącą mu surową karą. Zdaniem sądu, istnieje także obawa, że Jarosław K. mógłby podejmować próby kontaktowania się ze świadkami w tej sprawie i bezprawnego wpływania na zeznania tych osób – mówi rzecznik Sądu Okręgowego w Olsztynie, sędzia Olgierd Dąbrowski-Żegalski.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Malbork: Syn podejrzany o zabójstwo ojca

Policja zatrzymała w sobotę 36-letniego mężczyznę, który jest podejrzewany o zabójstwo 56-letniego ojca. Śledczy zabezpieczyli nóż, którym zadano ciosy ofierze – przekazała policja.

– Po godzinie 11 dyżurny został powiadomiony o znalezieniu ciała mężczyzny w jednym z domów jednorodzinnych na terenie Malborka – przekazała oficer prasowy KPP w Malborku asp. Sylwia Kowalewska.

I jak dodała, „policjanci, którzy przyjechali na miejsce ustalili, że denat to 66-letni mężczyzna, który poniósł śmierć w wyniku kilkunastu ran kłutych.

– W tej sprawie zatrzymano 36-letniego mężczyznę. Policjanci pod nadzorem prokuratora sporządzili oględziny miejsce zdarzenia. Zabezpieczono prawdopodobne narzędzie zbrodni – dodała.

Możliwy zarzut zabójstwa dla syna ofiary

Z nieoficjalnych informacji wynika, że do zabójstwa doszło na terenie dzielnicy Czwartaki. Zatrzymany 36-letni mężczyzna jest synem ofiary. W chwili zatrzymania był trzeźwy.

– W niedzielę, w godzinach porannych zamierzamy przeprowadzić sekcję zwłok. Po sekcji będą podejmowane dalsze czynności – przekazał prokurator Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Mariusz Duszyński.

W niedzielę mężczyzna zostanie przesłuchany przez prokuratora. Niewykluczone, że usłyszy zarzut zabójstwa, za co grozi od 8 lat do dożywotniego pozbawienia wolności. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano domniemanego sprawcę strzelaniny w Nowym Jorku

Zatrzymano mężczyznę podejrzanego o atak w nowojorskim metrze – informuje Reuters, powołując się na lokalne służby. We wczorajszej strzelaninie na Brooklynie zginęło 10 osób. Na stacji nowojorskiego metra na Brooklynie we wtorek czarnoskóry mężczyzna w kamizelce odblaskowej i masce przeciwgazowej na głowie otworzył ogień do pasażerów kolejki.

Jak relacjonowała NBC, mężczyzna miał rzucić jakiś przedmiot, a następnie zaczął strzelać. Jeden z nowojorskich tabloidów, „New York Daily News” podaje, że sprawca wrzucił granat dymny do jednego z wagonów, po czym otworzył ogień do pasażerów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

18-latek podejrzany o podwójne zabójstwo

Policjanci zatrzymali podejrzanego o podwójne zabójstwo. Do zbrodni doszło w jednej z miejscowości w gminie Kosakowo na Pomorzu. 18-latek usłyszał zarzuty. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. W piątek około godziny 17.15 dyżurny puckiej policji otrzymał zgłoszenie, że w jednej z miejscowości gminy Kosakowo dzieci nie mogą skontaktować ze swoimi rodzicami.

Natychmiast skierowano tam policjantów. Po przeszukaniu domu mundurowi odnaleźli zwłoki 52-letniego mężczyzny oraz 49-letniej kobiety. Na miejscu pod nadzorem prokuratora pracowali śledczy, policjanci oraz technicy kryminalistyki, którzy wykonali oględziny oraz zabezpieczali ślady i dowody.
Źródło info i foto: wp.pl

Abp Wacław Depo podjął decyzję ws. księdza podejrzanego o pedofilię

Abp Wacław Depo zawiesza Bartosza K., księdza, który miał składać propozycje seksualne dziewczynce. Matka poszkodowanej zawiadomiła parafię i policję, która wszczęła śledztwo w sprawie. Duchownemu grozi do 2 lat więzienia. O sprawie poinformowała „Gazeta Wyborcza”. 29-letni Bartosz K. był wikarym w jednej z parafii w Zawierciu, po czym w 2021 r. został przeniesiony do Pajęczna. Jakiś czas temu przestał jednak pełnić te obowiązki i zniknął. Jak się okazało, wszystko dlatego, że miał składać dziewczynce poniżej 15. roku życia propozycje seksualne.

Ksiądz składał propozycje seksualne

Jej matka dowiedziała się, że ksiądz pisze o tym z jej nieletnią córką za pośrednictwem internetu. Kobieta zgłosiła sprawę do archidiecezji częstochowskiej oraz powiadomiła policję w Pajęcznie. Rzecznik archidiecezji częstochowskiej ks. Mariusz Bakalarz potwierdził te doniesienia. W oświadczeniu przesłanym do lokalnych mediów napisał, że wikariusz został zawieszony w pełnieniu swej funkcji w związku ze złożeniem doniesienia o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa.

Jak przekazał ks. Bakalarz, potrwa to co najmniej do czasu zakończenia działań organów ścigania. Archidiecezja częstochowska wszczęła dochodzenie kanoniczne i zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa.

„Dla dobra sprawy i zapewnienia odpowiednich warunków dla jej wyjaśnienia, na tym etapie powstrzymujemy się od udzielania jakichkolwiek innych informacji i komentarzy” – przekazał rzecznik.

Dochodzenie w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Wieluniu. Jak potwierdziła „Gazecie Wyborczej” rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Sieradzu, prok. Jolanta Szkilnik, dochodzenie było „zainicjowane złożonym zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa przez Archidiecezję Częstochowską oraz matkę osoby małoletniej”.
Źródło info i foto: o2.pl

Zatrzymano podejrzanego o usiłowanie zabójstwa

Policjanci z Komendy przy ulicy Wilczej zatrzymali mężczyznę podejrzanego o usiłowanie zabójstwa i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. 28-latek, grożąc nożem swojej ofierze, zażądał pieniędzy, nie osiągając zamierzonego celu, dwukrotnie ugodził pokrzywdzonego nożem, po czym uciekł. Za to przestępstwo mężczyźnie grozi teraz kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 8 lat, kara 25 lat pozbawienia wolności albo kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Do napaści doszło w październiku ubiegłego roku w jednym z parków w centrum miasta. O świcie, do siedzącego tam 21-latka podszedł mężczyzna, wyjął z plecaka nóż kuchenny i grożąc nim swojej ofierze, zażądał pieniędzy. Kiedy pokrzywdzony powiedział mu, że jest bez grosza, napastnik wbił mu nóż w lewy bok klatki piersiowej, łamiąc mu przy tym żebro. Chwilę później, kiedy doszło do szamotaniny między mężczyznami, sprawca drugi raz ugodził nożem 21-latka w to samo miejsce.

Napastnik uciekł, a pokrzywdzony z otwartymi i krwawiącymi ranami został dostrzeżony przez przechodniów, którzy wezwali na miejsce pogotowie ratunkowe i o tym, co się stało, powiadomili policję.

Sprawą zajęli się policjanci ze śródmiejskiego wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu. Dzień po dniu szukali wszystkich możliwych kamer, które tego dnia swoim zasięgiem mogły objąć miejsce przestępstwa, jego przebieg oraz drogę ucieczki sprawcy. Kiedy nagrania zostały już zgromadzone, przyszedł czas na ich wnikliwą analizę, która zajęła kolejne dni. To wszystko, plus determinacja i zaangażowanie policjantów w wyjaśnienie tego, co się stało, doprowadziły do ustalenia nie tylko tego, jak wygląda napastnik, ale co zrobił zaraz po popełnionym przestępstwie i dokąd uciekł.

Okazało się, że mężczyzna zaraz po ataku próbował okraść jeszcze śpiącą na ławce osobę, po czym poszedł w zarośla, przebrał się w odzież, którą miał w plecaku, ogolił się, a następnie ze stacji dworca kolejowego Warszawa Śródmieście pojechał na dworzec Warszawa Wschodnia, a stamtąd już do jednej z miejscowości w województwie lubelskim.

Trop urwał się, kiedy 28-latek wsiadł do wytypowanego przez funkcjonariuszy pociągu. To, na jaki pomysł wpadli wtedy śródmiejscy policjanci, okazało się kluczowe w tym śledztwie. Wiadomo było, że napastnik był bez pieniędzy, dlatego policjanci postanowili sprawdzić, komu wtedy kierownik pociągu wypisał wezwanie do zapłaty za jazdę „na gapę”. Jedno z nazwisk, po porównaniu danych personalnych ze zdjęciem tej osoby, idealnie odpowiadało wizerunkowi zarejestrowanemu przez kamery monitoringu.

Policjanci, wiedząc już, z kim mają do czynienia, i gdzie mieszka poszukiwana przez nich osoba, w najdrobniejszych szczegółach zaplanowali akcję, ustalając dzień wyjazdu i sposób działania. Policjanci pojechali do ustalonej wcześniej miejscowości, zorganizowali zasadzkę i zatrzymali mężczyznę nieopodal miejsca, w którym przebywał. Podczas przeszukania mieszkania policjanci znaleźli odzież, w którą był ubrany mężczyzna w dniu przestępstwa oraz wezwanie do zapłaty wystawione mu tamtego dnia przez kierownika pociągu.

To nie był pierwszy raz, kiedy 28-latek wszedł w konflikt z prawem. W czerwcu tego roku wyszedł z więzienia, w którym spędził 7 lat za rozbój, kradzież z włamaniem i posiadanie narkotyków.

Zgromadzony przez policjantów materiał dowodowy pozwolił Prokuraturze Rejonowej dla Warszawy Śródmieścia Północ prowadzącej śledztwo w tej sprawie, na postawienie 28-latkowi zarzutu usiłowania zabójstwa i spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Sąd na wniosek prokuratury podjął już decyzję o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na 3 miesiące.
Źródło info i foto: Policja.pl

42-latek, który podpalił punkt szczepień z zarzutami

Zarzuty dotyczące zniszczenia mienia i popełnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym przedstawiła prokuratura 42-latkowi z gminy Nielisz (Lubelskie), który podejrzany jest o podpalenie mobilnego punktu szczepień i budynku sanepidu w Zamościu. Mężczyźnie grozi do 15 lat więzienia. Rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie kom. Andrzej Fijołek poinformował, że funkcjonariusze zatrzymali sprawcę podpalenia budynku zamojskiego sanepidu oraz mobilnego punktu szczepień, do których doszło na początku sierpnia zeszłego roku. – To 42-letni mieszkaniec gminy Nielisz. Sprawca po zdarzeniach z sierpnia ub. r. wyjechał z kraju i przebywał w Szwajcarii. Został zatrzymany, gdy przekroczył granicę i zmierzał w kierunku miejsca zamieszkania – przekazał rzecznik KWP w Lublinie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Jaką karę poniesie 42-latek za podpalenie punktu szczepień?

Policja z Lublina zatrzymała mężczyznę podejrzanego o podpalenie w sierpniu ub. r. punktu szczepień w Zamościu. – To dobitny sygnał, że każde przestępstwo będzie ukarane. To też jasny sygnał dla pewnego środowiska, które dziś walczy już na innym polu ideologicznym i może próbować podejmować podobne działania – skomentował aresztowanie minister zdrowia Adam Niedzielski, dziękując służbom za skuteczne działania. W poniedziałek polska policja podała na Twitterze, że policjanci z Lublina zatrzymali podejrzanego o podpalenie w nocy z 1 na 2 sierpnia 2021 r. budynku Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej i mobilnego punktu szczepień w Zamościu.

Jak wynika z komunikatu policji, zatrzymany podejrzewany jest o popełnienie również innych przestępstw.

Minister zdrowia Adam Niedzielski dziękuje policji

„Dziękuję i gratuluję skuteczności w dochodzeniu @PolskaPolicja. To dobitny sygnał, że każde przestępstwo będzie ukarane” – skomentował działania służb szef Ministerstwa Zdrowia Adam Niedzielski.

„To też jasny sygnał dla pewnego środowiska, które dziś walczy już na innym polu ideologicznym i może próbować podejmować podobne działania” – dodał we wpisie na Twitterze minister.

Do pożarów w mobilnym punkcie szczepień, ustawionym na Rynku Solnym w Zamościu, a także w budynku powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej przy ul. Peowiaków doszło w nocy z 1 na 2 sierpnia ub. r. Zniszczone zostało wnętrze kontenera, gdzie był mobilny punkt szczepień i jedno z pomieszczeń w siedzibie sanepidu.
Źródło info i foto: interia.pl

Sprawa zaginięcia matki i córki. Sąd aresztował 52-latka

Częstochowski sąd aresztował w środę na trzy miesiące 52-latka podejrzanego o zabicie 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki Oliwii z Częstochowy, które zaginęły przed kilkoma dniami. Podobnie jak prokuraturze, także przed sądem nie przyznał się do winy. W dalszym ciągu trwają poszukiwania zaginionych.

– Sąd Rejonowy w Częstochowie podzielił argumenty prokuratora – przyjął, że zgromadzone w tej sprawie dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że podejrzany Krzysztof R. dopuścił się zarzucanych mu przestępstw, a także to, że jedynie środek o charakterze izolacyjnym – tymczasowe aresztowanie – w należyty sposób zabezpieczy dalszy tok tego postępowania – powiedział prokurator.

Jak dodał, podejrzany nie zmienił swojego stanowiska procesowego – nie przyznał się do winy i nie składał wyjaśnień.

Czynności z 52-latkiem prowadziła Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. – We wtorek wieczorem zatrzymanemu postawiono zarzut zabójstwa, na podstawie oceny śledztwa prowadzonego przez prokuraturę – powiedział Interii prok. Krzysztof Budzik z zespołu prasowego Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. 

– Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania zeznań – dodał prok. Budzik. 

Dziennikarze Interii ustalili, że mężczyzna był znany ofiarom. Ciał kobiet do tej pory nie odnaleziono. Śledczy na razie nie zdradzają, jakie i dowody wskazują na to, że kobiety zostały zamordowane. Po przesłuchaniu podejrzanego prokuratura przesłała do sądu wniosek o jego aresztowanie. Ma on zostać rozpoznany jeszcze w środę.

– Dalej prowadzimy czynności w tej sprawie. Kobiety wciąż mają status zaginionych – przekazała Interii podkomisarz Sabina Chyra-Giereś z KMP w Częstochowie.

Poszukiwania matki i córki

O poszukiwaniach 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki Oliwii policja poinformowała w sobotę, zamieszczając ich zdjęcia i rysopisy. Wraz z psem rasy shih tzu w nieznanych okolicznościach opuściły one w czwartek 10 lutego miejsce zamieszkania w Częstochowie przy ul. Bienia i nie nawiązały kontaktu z bliskimi.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano podejrzanych o sutenerstwo i ochronę agencji

Policjanci CBŚP, wspierani przez kontrterrorystów z SPKP, zatrzymali kolejnych 3 podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej czerpiącej korzyści z cudzego nierządu. Śledztwo, w którym występuje już 16 podejrzanych, nadzoruje pomorska Prokuratura Krajowa. Jak wynika z materiału dowodowego członkowie gangu mogli zarobić ponad 2,5 mln zł.

Policjanci z Zarządu w Rzeszowie Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku, prowadzą śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się czerpaniem korzyści z cudzego nierządu.

W trakcie ostatniej realizacji funkcjonariusze rzeszowskiego CBŚP, przy wsparciu kolegów z Zarządu w Gdańsku CBŚP oraz kontrterrorystów z Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Gdańsku, zatrzymali 3 osoby, w wieku od 24 do 31 lat. Mężczyźni są podejrzani o przestępstwa związane z wolnością seksualną i obyczajnością oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono mienie warte blisko milion złotych. Zatrzymanym grozić może kara pozbawienia wolności do 10 lat.

Śledztwo prowadzone od blisko dwóch lat. Pierwsza akcja została opisana w materiale pod tytułem Podejrzani o sutenerstwo na Pomorzu w rękach CBŚP. Z zebranego materiału wynika, że członkowie grupy w latach 2015 – 2020, m.in. w Gdańsku, Słupsku, Koszalinie, Lęborku oraz innych miastach województwa pomorskiego zajmowali się prowadzeniem agencji towarzyskich, tzw. „mieszkaniówek”. Wszystko wskazuje na to, że w tym czasie w kilkunastu miejscach mogło „pracować” kilkadziesiąt kobiet świadczących usługi. Kobiety werbowane były za pośrednictwem m.in. portali internetowych. Członkowie grupy organizowali im miejsce pracy, przygotowywali ogłoszenia dotyczące zlecenia, a także zapewniali im ochronę. W zamian za to kobiety oddawały połowę zarobionych pieniędzy. Większość kobiet „pracujących” w agencjach to były Polki.
Źródło info i foto: Policja.pl