Podwójne zabójstwo w Kotli. Prokuratura wyjaśnia sprawę

Do dramatycznych zdarzeń doszło w środowe popołudnie w Kotli. W jednym z domów przy ul. Szkolnej zginęło dwóch mężczyzn. Policja zatrzymała wnuczkę jednego z nich. Do zdarzenia miało dojść po godz. 18. Jak relacjonują sąsiedzi, w jednym z domów doszło do awantury, po której wybiegła z niego 20-letnia Julia. W środku znaleziono zakrwawione ciała dwóch mężczyzn. Jak nieoficjalnie się dowiadujemy, zginęli od ciosów nożem. Jedna z ofiar to dziadek młodej kobiety, druga zabity mężczyzna to jego znajomy. Policja póki co nie udziela żadnych informacji. Potwierdza jedynie, że doszło tam do zdarzenia o charakterze kryminalnym. Młoda kobieta została zatrzymana przez policję. Pytani o nią mieszkańcy Kotli rozkładają ręce. Choć o zabójstwie mówi cała wieś, to o młodej kobiecie wypowiadają się niechętnie.

– Ona już wcześniej miała problemy psychiczne. Słyszałam, że trafiała na obserwację, ale ją wypuszczano. Chociaż wolałabym jej nie oceniać, zanim nie będzie wiadomo co dokładnie się stało – mówi nam jedna z mieszkanek Kotli. – Co tu można dużo mówić? Tam w grę wchodził alkohol – dodaje inna sąsiadka.

Cała wieś aż huczy od plotek i spekulacji. Jak mówią jej mieszkańcy, w tym domu wiele razy dochodziło do alkoholowych libacji. Tego dnia było podobnie. Jak dokładnie zginęli dwaj mężczyźni? To ma wyjaśnić policyjne i prokuratorskie postępowanie. Wiadomo, że ofiarom zadano wiele ciosów nożem. Zatrzymana kobieta trafiła na policyjną komendę w Głogowie. W czwartek trzeźwiała w areszcie.
Źródło info i foto: glogow.naszemiasto.pl

Nowe fakty ws. podwójnego morderstwa w Częstochowie. Krzysztof R. miał udusić psa i rozebrać ofiary

Pojawiły się nowe ustalenia dotyczące tragedii Aleksandry i jej córki Oliwii z Częstochowy, które w połowie lutego zostały zamordowane i znalezione po jedenastu dniach w lesie pod Romanowem. Jak wynika z doniesień, zabójca miał rozebrać swoje ofiary, a ich ubrania wyrzucić do kontenera. Miał też udusić ich psa. Aleksandrę i jej córkę Oliwię z Częstochowy miał zamordować znajomy kobiet Krzysztof R. Podejrzewany mężczyzna został zatrzymany, ale nie chce współpracować z organami ścigania i konsekwentnie milczy, odmawiając składania nowych zeznań.

Według nowych ustaleń zabójca miał rozebrać kobiety jeszcze na ogródkach działkowych przy ulicy Żyznej, a ich ubrania wyrzucić do pobliskiego kontenera – podaje „Fakt”. Według śledczych Krzysztof R. miał zwabić młodszą z kobiet na teren ogródków działkowych i tam ją zamordować. Następnie miał wywieźć ofiary do lasu pod Romanowem, ok. 20 km od miasta. To właśnie tam po 11-dniowych poszukiwaniach odnaleziono ich ciała.

Przy obu ciałach zakopano psa rasy shih tzu, który należał do 15-letniej Oliwii, który miał zostać uduszony. Według informacji „Faktu” prokuratura jest przekonana, że nastolatka również została uduszona. Sekcja zwłok nie wykazała, w jaki sposób zginęła starsza z ofiar. Śledczy czekają na wyniki szczegółowych badań histopatologicznych i toksykologicznych. Opinię przygotowuje Zakład Medycyny Sądowej w Katowicach.

Krzysztof R. od 18 lutego przebywa w areszcie pod zarzutem uprowadzenia i podwójnego zabójstwa. Mężczyzna nie przyznał się do winy, odmówił też współpracy z policją i prokuraturą. 7 marca odbyło się posiedzenie w Sądzie Okręgowym w Częstochowie ws. zażalenia złożonego przez pełnomocniczkę oskarżonego, które dotyczyło decyzji o jego tymczasowym zatrzymaniu. – Sąd utrzymał w mocy postanowienie o umieszczeniu mężczyzny w areszcie na okres trzech miesięcy – skomentował sędzia Dominik Bogacz, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Częstochowie. W izolacji pozostanie przynajmniej do maja 2022 roku.

Przypominamy, że Aleksandra Wieczorek i jej córka Oliwia zaginęły 10 lutego. Policjanci od początku byli przekonani, że kobiety zostały zamordowane, co, jak tłumaczyli, wynikało z całokształtu materiału dowodowego. Trzy dni od momentu od zniknięcia kobiet funkcjonariusze zatrzymali 52-letniego Krzysztof R.

15 lutego prokurator postawił mu zarzut podwójnego zabójstwa. Dzień później sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Mężczyzna usłyszał również inny zarzut w sprawie. Według oskarżyciela zamontował on w mieszkaniu zaginionych kobiet kamerę. Podejrzany nie przyznał się do żadnego z czynów. Co więcej, Krzysztof R. próbując zatrzeć ślady, miał wejść do mieszkania Aleksandry i podrzucić jej dokumenty oraz telefon.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Warszawa: 40-latek na przepustce z więzienia zabił partnerkę i jej dziecko

Podwójne zabójstwo w Warszawie. W sobotę wieczorem w jednym z mieszkań na terenie Śródmieścia policja ujawniła ciała kobiety i jej dziecka. 40-letni partner ofiary sam zgłosił się na policję, w niedzielę po południu usłyszał zarzuty. Jak ustaliła PAP, mężczyzna był na jednodniowej przepustce z więzienia.

W sobotę policjanci zostali powiadomieni, że w jednym z mieszkań w Śródmieściu mogą znajdować się ciała dwóch osób. Informacja ta została natychmiast zweryfikowana. Funkcjonariusze odnaleźli ciała kobiety oraz dziecka – poinformowała w niedzielę PAP podkom. Ewa Szymańska-Sitkiewicz z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Jak ustaliła PAP, w sobotę około godz. 17 matka 35-letniej kobiety zaniepokojona faktem, że nie może dostać się do mieszkania, wezwała ślusarza. Po otwarciu drzwi odnalazła ciała córki i 3-letniego wnuczka.

Ze wstępnych ustaleń wynikało, że ze zdarzeniem może mieć związek konkubent kobiety. Mężczyzna sam zgłosił się na komendę. W niedzielę przeprowadzono z nim czynności procesowe, usłyszał zarzut podwójnego zabójstwa – powiedział prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Śledczy nie informują, czy mężczyzna się przyznał. Wiadomo, że złożył obszerne wyjaśnienia.

Prokurator skierował do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego.

Łapczyński powiedział PAP, że zarzut, który przedstawiono 40-latkowi, obejmuje stwierdzenie o dokonaniu czynu „w warunkach wcześniejszego skazania za przestępstwo zabójstwa”. Mężczyzna odbywał karę w zakładzie karnym, w sobotę przebywał na jednodniowej przepustce.

Z uwagi na dobro postępowania prokuratura nie informuje o „mechanizmie śmierci” ofiar, ale – jak powiedział PAP Łapczyński – jest on znany. W poniedziałek ma odbyć się sekcja zwłok kobiety i dziecka. 40-latek i 35-latka poznali się kilka miesięcy temu. Jak ustaliła prokuratura, para planowała ślub, który miał odbyć się w tym miesiącu. Trzyletni chłopiec nie był ich wspólnym dzieckiem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Hiszpania: 600 nielegalnych imigrantów sforsowało granicę

Sześciuset nielegalnych imigrantów z Afryki subsaharyjskiej zdołało sforsować w czwartek podwójne, ponad 6-metrowe ogrodzenie, zwieńczone specjalnym drutem kolczastym na granicy między Marokiem a hiszpańską enklawą w północnej Afryce i przedostać się do Ceuty. Jak podała hiszpańska żandarmeria Guardia Civil, do szturmu z udziałem około 800 nielegalnych imigrantów doszło w czwartek nad ranem na wąskim odcinku granicy, którego ze względu na ukształtowanie terenu nie monitorują kamery, umieszczone po hiszpańskiej stronie.

Ucierpiało 132 imigrantów

Policja marokańska i Guardia Civil nie zdołały, mimo podjętych działań, powstrzymać 600 spośród nich; udało się im dotrzeć do Centrum Czasowego Pobytu Imigrantów w Ceucie.

W toku szturmu na strzeżoną granicę hiszpańskiej enklawy przybysze obrzucali kamieniami samochody policyjne, a pięciu żandarmów z formacji Guardia Civil zostało przewiezionych do szpitala. W szpitalu znalazło się również 16 imigrantów, a Hiszpański Czerwony Krzyż podał, że w czasie starć z policją ucierpiało 132 spośród nich.

Nowy rząd Hiszpanii, na czele którego stoi socjalista Pedro Sanchez, zapowiedział modyfikację ogrodzeń na granicy hiszpańskiej enklawy Ceuty i Melilli w Afryce Północnej. Jak podała z Madrytu agencja AFP, ma ona polegać na usunięciu kolców i ostrzy wieńczących te ogrodzenia. Powodują one bowiem niebezpieczne, śmiertelne w niektórych przypadkach, rany u forsujących je ludzi.

Zajął się nimi Czerwony Krzyż

Większość nielegalnych przybyszy, którzy zdołali sforsować w czwartek nad ranem granicę, dotarła do Centrum Czasowego Pobytu Imigrantów w Ceucie, gdzie zajął się nimi personel Czerwonego Krzyża.

Emigranci z Afryki Subsaharyjskiej, przebywający nielegalnie w Maroku, starają się dotrzeć do Europy forsując strzeżoną granicę hiszpańskiej enklawy, w której leżą Ceuta i Melilla. Ci, którym się to powiedzie, są umieszczani w ośrodkach tymczasowego pobytu migrantów. Jedni są stąd repatriowani, a inni – zwalniani.

Od 1 stycznia do 15 lipca b. roku ogrodzenia na granicy enklawy Ceuty i Melilli sforsowało 3 125 nielegalnych imigrantów, podczas gdy 16 872 dotarło do śródziemnomorskich wybrzeży Hiszpanii drogą morską. Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji podaje natomiast, że od początku tego roku przybyło łącznie do Hiszpanii ponad 22 700 migrantów – trzykrotnie więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

To on jest sprawcą podwójnego zabójstwa w warszawskiej Falenicy

– Taka zbrodnia na naszej ulicy! Jesteśmy w szoku! Przecież to taka dobra rodzina – mówią roztrzęsieni mieszkańcy Walcowniczej w warszawskiej Falenicy. Ich sąsiad, 24-letni Mateusz G. na oczach dwójki młodszego rodzeństwa zaszlachtował we wtorkowy wieczór swoich rodziców. Śledczy ustalą, co wydarzyło się zanim Mateusz chwycił za nóż i zaszlachtował rodziców.

– Taka zbrodnia na naszej ulicy! Jesteśmy w szoku! Przecież to taka dobra rodzina – mówią roztrzęsieni mieszkańcy Walcowniczej w warszawskiej Falenicy. Ich sąsiad, 24-letni Mateusz G. na oczach dwójki młodszego rodzeństwa zaszlachtował we wtorkowy wieczór swoich rodziców. Śledczy ustalą, co wydarzyło się zanim Mateusz chwycił za nóż i zaszlachtował rodziców.

Rodzina państwa G. wydawała się być bardzo szczęśliwa. Pan Krzysztof († 49 l.), inżynier po Politechnice Warszawskiej, prowadził przedsiębiorstwo budowlane. Razem z żoną Moniką († 49 l.), pedagogiem, wychowywali trójkę dzieci w wielkim domu na warszawskim przedmieściu.

– Byli bardzo pobożni. Co niedzielę całą rodziną szli do naszego kościoła na mszę – opowiadają sąsiedzi. Ich najstarszy syn Mateusz zawsze bardzo dobrze się uczył. Znał pięć języków obcych i studiował. Ale ostatnio przestał przynosić piątki w indeksie. Opuścił się w nauce, co denerwowało jego rodziców. Robili mu wymówki, które kończyły się awanturami.

– Wydzierali się na Mateusza coraz częściej i głośniej. Ewidentnie chłopak zawodził ich oczekiwania – mówią wstrząśnięci sąsiedzi.

We wtorkowy wieczór na Walcowniczej znowu była awantura. Śledczy ustalą, co wydarzyło się zanim Mateusz chwycił za nóż i zaszlachtował rodziców.

Oboje nie mieli żadnych szans na przeżycie. Wykrwawili się na śmierć. Kilkadziesiąt minut później Mateusz G. trafił do aresztu. 16-letni brat i 22-letnia siostra mordercy są pod opieką psychologów. Mateusz G. prawdopodobnie weźmie wkrótce udział w wizji lokalnej na miejscu zbrodni – w jego własnym domu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Radom: 34-latek z zarzutem podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem

To była najprawdopodobniej kłótnia o dziecko – dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Chodzi o podwójne zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem w Radomiu. Prokuratura postawiła zarzut zabójstwa kobiety i jej kilkunastomiesięcznego dziecka 34-latkowi.

Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna, który był w przeszłości partnerem kobiety, przyjechał do niej porozmawiać. Rozstali się 2 lata temu, a w zeszłym roku urodziło się dziecko. Kobieta złożyła powództwo o ustalenie ojcostwa. 34-latek kwestionuje, że jest ojcem.

Rozmowa z początku była spokojna, ale mężczyzna zdenerwował się, gdy poruszono temat dziecka. Chwycił nóż i zadał kobiecie kilkanaście ciosów w szyję i klatkę piersiową. Ona na rękach trzymała chłopca, który także został kilkakrotnie raniony. Trwa sekcja zwłok kobiety i jej synka. Przed południem sąd będzie decydował o areszcie dla 34-latka.
Źródło info i foto: RMF24.pl

41-latka z zarzutem zabójstwa dwójki dzieci

Zarzut zabójstwa dwójki własnych dzieci postawiła w piątek kielecka prokuratura 41-letniej matce, Darii D.-S. 5-letni chłopiec i 15-letnia dziewczynka zostali znalezieni martwi we wtorek. Ich matka była ciężko ranna, okazało się, że próbowała popełnić samobójstwo. Prokuratura chce jej aresztowania. Grozi jej dożywocie.

We wtorek po południu w mieszkaniu jednego z bloków przy ulicy Daszyńskiego w Kielcach, ciała dzieci i ranną kobietę, znalazł po powrocie z pracy jej mąż. Kobietę, z ciężkimi obrażeniami ciała, odwieziono do szpitala. Na miejscu zdarzenia pracowali policjanci i prokurator – m. in. zabezpieczono narzędzia, którymi mogły być zadane obrażenia. Wstępne wyniki sekcji zwłok dzieci wykazały u chłopca jedną ranę kłutą w obrębie szyi, a u dziewczyny – dziesięć ran kłuto-ciętych, także w obrębie szyi.
 
– Dotychczasowe ustalenia śledztwa wskazują, że tych tragicznych w skutkach czynów dopuściła się Daria D.-S., która następnie próbowała popełnić samobójstwo – poinformował w komunikacie rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach, Daniel Prokopowicz.

Przyznała się do winy
 
Podejrzaną udało się przesłuchać w piątek po południu – po uzyskaniu opinii sądowo-lekarskiej, że pozwala na to jej stan zdrowia. Przedstawiono jej zarzut zabójstwa dwójki własnych dzieci. – Przyznała się do popełnienia zarzucanych jej czynów. Złożyła też wyjaśnienia, których szczegółów dla dobra śledztwa nie możemy podać – dodał Prokopowicz.
 
Prokurator zdecydował o wystąpieniu do sądu o trzymiesięczny areszt wobec podejrzanej. Grozi jej kara dożywotniego więzienia.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Kielce-Zachód. Trwają czynności dowodowe, mające ustalić motyw i dokładny przebieg zdarzeń.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Sąd Najwyższy zajmie się sprawą morderców z Rakowisk

30 marca Sąd Najwyższy zbada kasację Prokuratora Generalnego wobec Zuzanny M. i Kamila N., skazanych na 25 lat więzienia za głośne zabójstwo rodziców Kamila w Rakowiskach (Lubelskie). Według kasacji, wymierzona kara jest za niska, a zasadne jest dożywocie. O wyznaczeniu terminu rozprawy poinformował zespół prasowy SN.

Prokuratura chciała dożywocia

W grudniu 2014 r. 18-letni Kamil i 19-letnia Zuzanna zabili rodziców Kamila. Zaatakowali swe ofiary podczas snu zadając im kilkadziesiąt ciosów nożami. Sprawcy przyznali się do zbrodni, którą wcześniej zaplanowali. Według ich wyjaśnień, rodzice Kamila nie akceptowali ich związku. 48-letni Jerzy N. był pułkownikiem Straży Granicznej, a 42-letnia Agnieszka N. nauczycielką. W kwietniu 2016 r. Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzymał w mocy wyrok tamtejszego sądu okręgowego, który w 2015 r. skazał na 25 lat więzienia i Kamila, i Zuzannę. O warunkowe zwolnienie – zgodnie z wyrokiem – mogą oni się starać najwcześniej po 20 latach odbywania kary. Według ustaleń sądu, u obojga stwierdzono cechy nieprawidłowo kształtującej się osobowości.

Prokuratura domagała się wobec nich kary dożywocia, co uzasadniała m.in. bardzo wysokim stopniem społecznej szkodliwości czynu, pobudkami zasługującymi na szczególne potępienie i wyjątkowo drastycznymi okolicznościami przestępstwa.

„Prokurator Generalny nie zgodził się z rozstrzygnięciem Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Działając z upoważnienia Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego Robert Hernand, zastępca Prokuratora Generalnego, złożył do SN kasację w tej sprawie. W ocenie prokuratury orzeczona przez sąd kara 25 lat pozbawienia wolności dla Zuzanny M. i Kamila N. jest zbyt łagodna. Zasadnym jest wymierzenie kar dożywotniego pozbawienia wolności” – informowano w październiku 2016 r. w komunikacie Prokuratury Krajowej.

W kasacji wskazano, że kara dożywotniego pozbawienia wolności jest stosowana m.in. wobec sprawców dopuszczających się zabójstw z wyjątkowym okrucieństwem. „A niewątpliwie za takie należy uznać zabójstwo rodziców Kamila N. ” – podkreślił Hernand, dodając że „kara dożywotniego pozbawienia wolności prawidłowo spełnia swoją funkcję izolacyjną, zabezpieczając na stosunkowo długi okres społeczeństwo przed sprawcami przestępstw o największej zawartości bezprawia”.

Hernand podkreślił, że orzeczenie w tej sprawie dożywocia z możliwością ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po 25 latach zagwarantuje, że sprawcy zbrodni opuszczą więzienie po upływie 25 lat. „Natomiast w sytuacji, gdy prawomocny wyrok zapadły w tej sprawie zostanie utrzymany, istnieje możliwość, że Zuzanna M. i Kamil N. wyjdą na wolność już po upływie jedynie 20 lat. Dlatego też zasadne jest wniesienie kasacji na niekorzyść tych skazanych” – napisał.

Nowe przepisy

Od marca 2016 r. Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny może wnosić do SN kasację również z powodu niewspółmierności kary wobec osoby skazanej za zbrodnię. Nowe uprawnienie wprowadziła nowela Kodeksu postępowania karnego. Dzięki niej minister może, w sprawach o zbrodnie, składać do SN kasacje wyłącznie z powodu wymiaru orzeczonej kary. Stanowi to wyjątek od zasady, że kasacja nie może być wniesiona jedynie z takiego powodu.

Co do zasady kasacja – jako nadzwyczajny środek odwoławczy, wnoszony do SN przez stronę postępowania (prokurator, obrońca, oskarżyciel posiłkowy) od prawomocnego wyroku sądu karnego – musi formułować zarzut rażącego naruszenia prawa materialnego lub procesowego przez sąd, i to takiego, które miało wpływ na jego wyrok. Kasacja nie może być bowiem powieleniem apelacji (czyli odwołania od wyroku sądu I instancji), w której można np. kwestionować sam wymiar kary.

W listopadzie 2016 r. SN uwzględnił pierwszą kasację Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego, wniesioną wyłącznie z powodu niewspółmierności kary. Zwrócił Sądowi Apelacyjnemu we Wrocławiu sprawę Tomasza P., który – chcąc zabić byłą partnerkę – zadał jej wiele ciosów siekierą w głowę – kobieta cudem przeżyła. P. skazano początkowo na 25 lat więzienia, ale SA obniżył karę do 15 lat. SN uchylił ten wyrok i nakazał SA ponownie zbadać wymiar kary. W grudniu 2016 r. SA skazał Tomasza P. na 25 lat więzienia.
Żródło info i foto: tvn24.pl

55-latek zabił dwie osoby w Poznaniu. Zaatakował rodzinę młotkiem

55-letni mężczyzna rzucił się z młotkiem na swoją rodzinę. Ataku nie przeżyła jego matka, ranny został brat i bratanek. Po zatrzymaniu sprawca przyznał się do kolejnego zabójstwa. Ofiarą była sąsiadka.

Mężczyzna zeznał, że powodem jego działania były nieporozumienia rodzinne – powiedziała Magdalena Mazur-Prus z prokuratury okręgowej w Poznaniu.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Podwójne morderstwo w Wałbrzychu. Policja zatrzymała trzech podejrzanych

Policja zatrzymała trzech mężczyzn poszukiwanych w związku ze sprawą podwójnego zabójstwa w Wałbrzychu na Dolnym Śląsku – wynika z nieoficjalnych informacji RMF FM. Mężczyźni przebywali w Czechach. Przypomnijmy, że dwa dni temu w jednym z mieszkań przy ul. Piłsudskiego na Nowym Mieście znaleziono ciała 46-latka i 53-latka. Sprawę bada prokuratura. Na wniosek śledczych udostępniono wczoraj wizerunek trzech poszukiwanych mężczyzn.

Dzisiaj zostali zatrzymani przez czeską policję.
Żródło info i foto: onet.pl