Paryż: Antyszczepionkowcy protestowali na ulicach miasta. Policja użyła gazu łzawiącego

epa09383218 A protester wearing a yellow vest during clashes with anti-riot police as part of a demonstration against the COVID-19 health pass which grants vaccinated individuals greater ease of access to venues in France, in Paris, France, 31 July 2021. Anti-vaxxers, joined by the anti-government ‚yellow vest’ movement, are demonstrating across France for the third consecutive week in objection to the health pass, which passed by the French parliament as a proof of vaccination against Covid-19, a recent negative Covid test, recent recovery from Covid is now mandatory for people to visit leisure and cultural venues. EPA/CHRISTOPHE PETIT TESSON
Dostawca: PAP/EPA.

W Paryżu policja użyła gazu łzawiącego podczas manifestacji antyszczepionkowców przeciw paszportom sanitarnym. Podobne demonstracje zorganizowano także w innych miastach Francji. AFP podaje, że w całym kraju na ulice wyszło kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Protest antyszczepionkowców dotyczył wprowadzenia obowiązku posiadania przepustki sanitarnej, by np. móc brać udział w wydarzeniach kulturalnych czy sportowych. W przeddzień manifestacji w Paryżu spodziewano się, że weźmie w niej udział około 150 tys. osób. Minionej soboty w stolicy Francji demonstrowało 161 tys. demonstrantów, a dwa tygodnie temu – 110 tys.

Jeden z dwóch marszów protestacyjnych zorganizował były zastępca szefowej skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, założyciel małej eurosceptycznej partii Patrioci, Florian Philippot. Uczestnicy tej demonstracji zaatakowali dwie dziennikarki AFP, opluwając je. Ponadto tłum uniemożliwił im nakręcenie relacji filmowej z marszu. Dyrekcja AFP podjęła decyzję o wycofaniu obu reporterek i zrezygnowała z obsługi manifestacji.

Biorący udział w drugim marszu przedstawiciel ruchu „żółtych kamizelek” Jerome Rodrigues tuż przed rozpoczęciem marszu krytykował rząd i media, które chcą jego zdaniem „sprzedać (Francuzom) informację o skuteczności szczepionki, nie mając nawet dowodów”.

Około godziny 16 w pobliżu Placu Republiki policja użyła gazu łzawiącego wobec demonstrantów atakujących ich petardami i krzyczących „nie dla dyktatury!”. Manifestujący nieśli transparenty z napisami „(Prezydent Emmanuel) Macron – dymisja” i „Prezydent, posłowie, senatorzy, naukowcy, media – wszyscy tchórze”.

Liczące po kilka tysięcy osób manifestacje odbyły się też w innych miastach Francji, m.in. w Rennes, gdzie uczestnicy marszu nieśli plakaty z napisami „Media kłamią! Chcemy prawdy” oraz „Zaszczepcie mnie przeciw kapitalizmowi i faszyzmowi!”. Tłumy wyszły na ulice również w Nantes, Montpellier, Nicei, Lille, Strasburgu i Lyonie.

Przepustka sanitarna we Francji obowiązuje od 21 lipca osoby udające się do miejsc kultury i rozrywki, a od 9 sierpnia będzie ona również wymagana, aby wejść do kawiarni, restauracji, pociągów etc. Według opublikowanego w piątek badania osoby niezaszczepione stanowią 85 proc. chorych na Covid-19 wymagających hospitalizacji, w tym na oddziałach intensywnej terapii, oraz 78 proc. ofiar śmiertelnych – podaje AFP.

W piątek wieczorem francuskie władze poinformowały, że w ciągu minionej doby zdiagnozowano ponad 24 tys. nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Na początku lipca średnia dobowa zakażeń nie przekraczała kilku tysięcy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Profesor Roman Dziergwa odnaleziony

Odnalazł się zaginiony prof. Roman Dziergwa pracownik Wydziału Neofilologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W ub. sobotę profesor poinformował bliskich, że wyjeżdża na konferencję naukową do Włoch; od tego momentu nie było z nim kontaktu.

Prof. Roman Dziergwa to 65-letni pracownik Wydziału Neofilologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W ub. sobotę 24 lipca, w południe, poinformował bliskich, że wyjeżdża na konferencję naukową do Włoch. Jak informowała policja, od tego dnia nie nawiązał już więcej kontaktu z rodziną. Do wskazanego miejsca również nie dotarł.

Z apelem o pomoc w odnalezieniu profesora zwróciła się także uczelnia. Jak wskazano, profesor na konferencję miał jechać pociągiem przez Wrocław, Wiedeń i Rzym. „W Wiedniu mógł się wybrać na zwiedzanie miasta, ponieważ miał tam kilkugodzinny pobyt” – podano.

W piątek wieczorem poznańska uczelnia poinformowała o odnalezieniu profesora. – Profesor odnalazł się cały i zdrowy! Mamy z nim kontakt – podano.

Informację potwierdziła sierż. sztab. Marta Mróz z poznańskiej policji. Jak powiedziała, „mężczyzna skontaktował się z rodziną, przekazał, że jest cały i zdrowy”.

– Natomiast policjanci czekają na niego w Katowicach, ponieważ – jak powiedział – jest w trasie z Rybnika do Katowic. Dopiero tam będziemy starali się ustalić, co się z nim przez tych kilka dni działo – powiedziała.

Według nieoficjalnych informacji, uzyskanych przez PAP, profesor miał tłumaczyć zdarzenie „dziwnymi zbiegami okoliczności, które wydarzyły się w trakcie podróży”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Pułtusk: Wysoki rangą oficer policji zatrzymany za jazdę po spożyciu

Mazowieccy policjanci zatrzymali w okolicach Pułtuska prowadzącego samochód kompletnie pijanego wysokiego rangą oficera Komendy Stołecznej Policji. Jak dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada, podinspektor z Wydziału Technik Operacyjnych miał prawie 3 promile alkoholu w organizmie. Na numer alarmowy zadzwonili świadkowie, którzy poinformowali, że drogą między Różanem a Pułtuskiem w stronę Warszawy jedzie samochód, którego kierowca wykonuje dziwne manewry. Istniało podejrzenie, że może on być pijany.

Policyjny patrol z Pułtuska zatrzymał opla. Badanie 46-latka siedzącego za kierownicą wykazało, że ma prawie 3 promile alkoholu w organizmie. Okazało się też, że zatrzymany jest oficerem policji, dlatego powiadomiono prokuratora.

Funkcjonariuszowi grozi odpowiedzialność karna. Musi się też liczyć z odpowiedzialnością dyscyplinarną. Na razie został zawieszony na 3 miesiące.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zaginął profesor Roman Dziergwa. Policja apeluje o pomoc

Policja apeluje o pomoc w sprawie zaginięcia profesora Romana Dziergwy. Poznański naukowiec poinformował rodzinę, że wyjeżdża na konferencję naukową we Włoszech. Nie dotarł jednak na miejsce. Pracownik Wydziału Neofilologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu od prawie tygodnia nie nawiązał kontaktu z rodziną. 24 lipca prof. Dziergwa poinformował bliskich, że wyjeżdża na konferencję naukową do Włoch, jednak nie dotarł na miejsce.

„Miał jechać pociągiem przez Wrocław, Wiedeń, Rzym. W Wiedniu mógł się wybrać na zwiedzanie miasta, ponieważ miał tam kilkugodzinny pobyt” – poinformował Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu we wpisie na Facebooku.

Prof. Dziergwa to 65-letni mężczyzna, szczupłej budowy ciała. Ma ok. 186 cm wzrostu, często nosi czapkę z daszkiem oraz granatową, cienką kurtkę.
Źródło info i foto: interia.pl

Irlandia Północna: Ośmiotygodniowy chłopczyk zabity nożem. Jego 2-letnia siostra w szpitalu

Ośmiotygodniowy chłopiec zginął od ciosów nożem, a jego 2-letnia siostra w stanie krytycznym trafiła do szpitala – przekazała policja Irlandii Północnej. Do tragedii doszło w Ardoyne, północnej części Belfastu. O morderstwo i usiłowanie morderstwa oskarżono 29-letnią kobietę. Do zbrodni doszło we wtorek, ok. godz. 20:15 w domu przy Brompton Park. Policję zaalarmowali sąsiedzi, którzy usłyszeli krzyki dobiegające z domu.

Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce znaleźli dwoje dzieci z obrażeniami od noża – 2-miesięczny chłopiec nie żył, z kolei jego 2-letnia siostra była ciężko ranna. Dziewczynkę przewieziono do szpitala, a lekarzom udało się ustabilizować jej stan.

Oskarżono kobietę

Policja ujawniła, że w sprawie zatrzymano 29-letnią kobietę. Początkowo trafiła ona do szpitala, ale po jego opuszczeniu została przejęta przez funkcjonariuszy. W piątek usłyszała zarzut morderstwa chłopca i usiłowania morderstwa 2-letniej dziewczynki. Nie wiadomo jaki był związek podejrzanej z dziećmi. Lokalne media ustaliły, że w czasie tragedii ojciec rodzeństwa przebywał w Anglii, gdzie pracował. Na wieść o zbrodni natychmiast wrócił do Belfastu.

„Jesteśmy w szoku”

Wydarzenie wstrząsnęło lokalną społecznością. Mieszkańcy Ardyone od kilku dni gromadzą się przed domem rodziny i składają kwiaty przy ogrodzeniu.

– Wszyscy jesteśmy w szoku. Myślami jesteśmy z rodziną dzieci – przekazał parlamentarzysta z północnego Belfastu John Finucane.

Choć policja zaznaczyła, że nie szuka żadnych innych podejrzanych, to prosi o kontakt osoby, które mają jakiekolwiek informacje o zdarzeniu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kleczew: 18-latek zabity na ulicy w biały dzień

Fot. Damian Klamka/East News. Radom, 23.02.2021. n/z radiowoz policyjny

18-letni chłopak został zraniony w serce nożem lub innym ostrym narzędziem w Kleczewie (woj. wielkopolskie). Pomimo reanimacji nie udało się go uratować. W związku z tą sprawą zatrzymano jedną osobę. Do zdarzenia doszło najprawdopodobniej w czwartek rano. Wtedy na chodniku jednej z ulic Kleczewa pod Koninem (woj. wielkopolskie) – jak podaje lokalny portal lm.pl, miało to miejsce między godz. 6 a 7 na ul. Konwaliowej – znaleziono rannego 18-latka. Niestety, pomimo reanimacji nie udało się go uratować. 

Zastępca Prokuratora Rejonowego w Koninie prok. Dorota Klasińska powiedziała w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że wszczęto już postępowanie prowadzone pod kątem zabójstwa. – Jak doszło do tego zdarzenia nie wiemy, bo nie było świadków – zaznaczyła prokurator.

Dodała, że 18-latek został raniony nożem lub innym ostrym narzędziem w serce. Zaznaczyła przy tym, że na miejscu zdarzenia śledczy ciągle prowadzą czynności związane z wyjaśnieniem sprawy. Na piątek zaplanowano przeprowadzenie sekcji zwłok 18-latka.

Dla portalu lm.pl wypowiedziała się z kolei Irmina Mróz, prokurator rejonowy w Koninie. – Prawdopodobnie mężczyzna zginął od jednego ciosu – poinformowała. Wiadomo też, że zabezpieczono narzędzie, którym chłopak miał zostać zaatakowany. 

Oficer prasowy policji w Koninie mł. asp. Sebastian Wiśniewski przekazał, że w związku z tą sprawą zatrzymano 18-letniego mężczyznę, który razem z ofiarą i 18-letnią dziewczyną przebywał wcześniej w jednym z mieszkań na terenie Kleczewa. Tę samą informację potwierdził rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak:

Serwis lm.pl podał natomiast, że „o tym co się wydarzyło na nowym kleczewskim osiedlu niewiele wiadomo. Najprawdopodobniej 18-latek pokłócił się ze swoim rówieśnikiem, co doprowadziło do tragicznej w skutkach bójki”. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Afera w łódzkiej policji. Policjant i recydywista oskarżeni

Funkcjonariusz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi oraz recydywista zostali oskarżeni o popełnienie 44 przestępstw. Policjant m.in. przekazywał znajomemu informacje, które uzyskiwał ze służbowej bazy danych. Zatrzymanie funkcjonariusza Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi oraz recydywisty nie byłoby możliwe, gdyby nie śledztwo Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku.

To dzięki działaniu śledczych udało ująć się dwóch mężczyzn, odpowiedzialnych w sumie za 44 przestępstwa. Grozi im za nie aż 10 lat więzienia. Z informacji przekazanych przez prokuraturę w Gdańsku wynika, że funkcjonariusz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi miał ściśle współpracować ze znanym organom ścigania mężczyzną.

„W toku postępowania prokurator ustalił, że jeden z funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi utrzymywał bliskie relacje z osobą wielokrotnie karaną, na której prośbę dokonał nieuprawnionych, niemających związku z wykonywanymi czynnościami służbowymi sprawdzeń w dostępnych dla funkcjonariuszy Policji bazach danych” – czytamy w komunikacie prokuratury.

Jak ustalili śledczy, policjant z Łodzi miał przekazywać dane recydywiście w zamian za korzyści finansowe. „W toku postępowania prokurator ustalił również szereg innych sprawdzeń, niemających związku z wykonywanymi przez policjanta czynnościami służbowymi, które również dokonywane były na prośbę innych, nieuprawnionych osób” – informuje prokuratura. Jak dodają w komunikacie, policjant miał do „sprawdzań” wykorzystywać też swojego brata – policjanta jednego z komisariatów w Łodzi.

Policjant z KWP usłyszał także zarzuty związane z posiadaniem narkotyków oraz posiadania bez wymaganego zezwolenia ponad 180 sztuk amunicji. Wobec funkcjonariusza z Łodzi oraz recydywisty zasądzono środek tymczasowy w postaci tymczasowego aresztu.
Źródło info i foto: wp.pl

Belfast: 2-miesięczne niemowlę nie żyje, a dwulatek walczy o życie. Matka aresztowana

Dwumiesięczne niemowlę zmarło, a dwulatek walczy o życie w związku z obrażeniami po ataku nożem. W sprawie zatrzymano 29-letnią kobietę. Do ataku doszło we wtorek po godz. 20:00 w Belfaście, w Irlandii Północnej. Ratownicy, którzy zostali wezwani na miejsce, znaleźli w domu poranione nożem dwumiesięczne niemowlę oraz rannego dwulatka. Po przewiezieniu do szpitala młodsze dziecko zmarło.

Dwulatek w ciężkim stanie wciąż przebywa w szpitalu. Policja wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa. Zatrzymano 29-letnią kobietę.

– Dochodzenie jest na wczesnym etapie i dalsze informacje zostaną przekazane w odpowiednim czasie – powiedział rzecznik Policji Irlandii Północnej.

Komentarze polityków

W sprawę zaangażowali się także politycy. Z kolei wiceprzewodnicząca patii SDLP Nichola Mallon podkreśliła, że lokalna społeczność jest w szoku. – Ważne jest, aby policja miała przestrzeń do pełnego zbadania tego strasznego incydentu – powiedziała.
Źródło info i foto: interia.pl

Agenci CBA zatrzymali trzech dyrektorów spółki. „Inwestycje w Warszawie, Nigerii i Ghanie”

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało trzech dyrektorów oddziałów regionalnych spółki Great Private Equity. Mężczyźni mieli brać udział w wyłudzaniu pieniędzy pod pozorem sprzedaży lukratywnych obligacji. W sprawie poszkodowane są 152 osoby na kwotę ponad 16 mln zł. Wydział Komunikacji Społecznej CBA poinformował w czwartek, że funkcjonariusze z warszawskiej delegatury biura zatrzymali trzech dyrektorów regionalnych spółki Great Private Equity. Mężczyźni zostali ujęci w Chorzowie, Wrocławiu i Warszawie.

„To kolejna, trzecia już, realizacja w związku ze śledztwem prowadzonym wspólnie przez CBA i Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Wcześniej w ramach prowadzonego postępowania zatrzymano prezes i wiceprezes spółki Great Private Equity, dwóch dyrektorów regionalnych z Poznania i Krakowa oraz dwóch byłych pracowników spółki” – podał WKS CBA.

Inwestycje w Warszawie, Nigerii i Ghanie

Postępowanie dotyczy emisji obligacji i prowadzenia inwestycji na rynku FOREX między innymi przez spółki z grupy Great Private Equity.

„Chodziło o inwestycje obejmujące nieruchomości położone w Warszawie, Nigerii i Ghanie. Klienci lokowali oszczędności w obligacje, które w założeniu miały im przynieść od 8 do 10 procent zysku. W związku z początkową spłatą obligacji, inwestorzy otrzymywali propozycje reinwestycji, w których zysk miał być gwarantowany. Po jakimś czasie przedstawiciele firmy stawali się jednak dla klientów nieuchwytni” – tak CBA opisało proceder wyłudzania pieniędzy od klientów.

Niektóre osoby inwestowały kwoty rzędu kilku tysięcy złotych, ale największą stratę podniósł klient, który chciał pomnożyć 3,5 mln złotych.

Poszkodowane 152 osoby

Z bieżących ustaleń śledztwa wynika, że poszkodowane zostały 152 osoby, które doprowadzono do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie co najmniej 16 mln zł.

Jak przekazała prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie, zatrzymani usłyszeli zarzuty oszustwa na szkodę osób inwestujących oraz prowadzenia działalności w zakresie obrotu instrumentami finansowymi bez wymaganego zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego. Prokurator zastosował wobec zatrzymanych wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci poręczeń majątkowych, dozorów policji oraz zakazów opuszczania kraju.

CBA podało z kolei, że materiał dowodowy w tej sprawie jest wciąż analizowany, zgłaszają się też kolejne osoby, które mogły w ten sam sposób zostać oszukane. „Apelujemy do wszystkich poszkodowanych o kontakt z warszawską Delegaturą CBA” – przekazało biuro.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wielka Brytania: 16-latek zaciągnął koleżankę do parku i 60 razy dźgnął nożem

16-latek zaniósł swoją rówieśniczkę do parku w Sittingbourne (hrabstwo Kent), po czym kilkadziesiąt razy ranił ją nożem. Dziewczynka jest w stanie krytycznym. Nieletni został oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Według relacji oskarżyciela para była „w jakimś związku”. W poniedziałek 16-letni agresor pojawił się w sądzie dla nieletnich. Policja nie podaje jego danych ze względu na dobro śledztwa. Przebieg zdarzenia odtworzył podczas przesłuchania oskarżyciel Andrew Jones.

Relacjonował, że 16-latek zaprosił dziewczynkę na spacer, po czym, kiedy ta nie mogła już iść, zaproponował, że zaniesie ją do parku. Tam doszło do dramatu. Jones dodał, że napastnik i jego ofiara się znają i „są w jakimś związku”.

Nie wiadomo, czy 16-latka przeżyje napaść. Jak podkreślił oskarżyciel, dziewczynka ma liczne rany kłute. Sąd oczekuje na ocenę psychiatryczną agresora, który został aresztowany. Kolejną rozprawę zaplanowano na 23 sierpnia.

Tymczasem policja apeluje do świadków, którzy mogliby pomóc w śledztwie. Funkcjonariusze chętnie wysłuchają każdego, kto spacerował po okolicy między godziną 23 w środę 21 lipca a 3 w nocy 22 lipca. Przydatne będą zwłaszcza nagrania z kamer przemysłowych i samochodowych.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl