Pszczyna. Akcja policji. Padły strzały

Policyjne strzały w Pszczynie na Śląsku. Policja użyła broni w czasie pościgu za pijanym kierowcą. Nikomu nic się nie stało. Kierowca został zatrzymany. Policyjna akcja trwała około 20 minut – informuje RMF FM. Przed godz. 14:00 policja dostała zgłoszenie o pijanym kierowcy, który jedzie z Żor w kierunku Pszczyny. Patrol próbował go zatrzymać, ale kierowca nie reagował.

Pościg i strzały

Zaczął się pościg. W Pszczynie została ustawiona blokada. Kierowca chciał ją ominąć i próbował przejechać policjanta. Wtedy też policjanci zaczęli strzelać. W sumie padło dziewięć strzałów, sześć z nich trafiło w samochód. Kierowcy udało się przejechać około 300 metrów i wtedy został zatrzymany. To niespełna 50-letni mieszkaniec powiatu tatrzańskiego. Badanie alkomatem wykazało u niego około 3 promili alkoholu. Mężczyzna trafił do aresztu. Zostanie przesłuchany, jak wytrzeźwieje.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Szwecja: 20 podpaleń w ciągu dwóch godzin

W mieście Eskilstuna, 90 km na wschód od Sztokholmu, doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek do 20 podpaleń w ciągu dwóch godzin. Koktajl Mołotowa został rzucony m.in. w budynek policji. Zatrzymano trzech 20-letnich mężczyzn, skazanych wcześniej za przestępstwa narkotykowe.

Nie wykluczamy, że skoordynowane ataki miały związek z walkami gangów – stwierdził rzecznik policji Thomas Agnevik.

Policja najpierw otrzymała zgłoszenie o uzbrojonym mężczyźnie w Torshaella pod Eskilstuną. Gdy pojechali tam funkcjonariusze, w samej Eskilstunie zaczęto podpalać samochody, autobusy oraz elewacje budynków. Atak został skierowany także w komisariat policji. Zniszczono samochód do przewożenia policyjnych psów, pozostałe radiowozy polano benzyną. Aby opanować sytuację do Eskilstuny wezwano posiłki z innych miast Szwecji.

Według jednej z wersji śledztwa informacja o mężczyźnie z bronią była fałszywym alarmem, aby odwrócić uwagę policji. Położone nad jeziorem Melar miasto Eskilstuna ma 70 tys. mieszkańców.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Ukradła furgonetkę pocztową i rozbiła ok. 10 samochodów

Policja zatrzymała na Brooklynie w Nowym Jorku kobietę, która w piątek wieczorem ukradła furgonetkę pocztową. Zanim została ujęta przez funkcjonariuszy, zdemolowała co najmniej 10 zaparkowanych w pobliżu pojazdów – informuje portal amerykańskiego dziennika „New York Post”. Jak podają źródła policyjne, do zdarzenia doszło w piątek ok. godz. 18 lokalnego czasu. 21-latka wsiadła wówczas za kierownicę pozostawionej bez opieki furgonetki pocztowej i przejechała nią siedem przecznic.

Podczas brawurowej jazdy kobieta uszkodziła ok. 10 samochodów. W pewnym momencie furgonetka została otoczona przez policjantów. Kobieta wysiadła z pojazdu i próbowała uciekać pieszo. 21-latka, której tożsamości nie ujawniono, została zatrzymana. Policja podała, że zostaną jej przedstawione zarzuty.
Źródło info i foto: TVP.info

Holandia: Kolejny wybuch w polskim sklepie

W poniedziałek nad ranem doszło do eksplozji w polskim supermarkecie „Warszawa” w położonym na południu Holandii Tilburgu. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. To już piąty w tym miesiącu wybuch w prowadzonych przez Kurdów polskich sklepach w Holandii – donoszą lokalne media.

Do wybuchu doszło tuż przed godziną 2.25 – pisze portal „NL Times”. „Eksplozja wywołała mały pożar, zerwała też okiennice z sąsiadującego ze sklepem magazynu” – przekazały lokalne służby. Po niecałej godzinie udało się ugasić ogień, strażacy pozostali na miejscu jeszcze przez kilka godzin, by zabezpieczyć miejsce zdarzenia.

Nieruchomość została poważnie uszkodzona, fasada uległa zniszczeniu – poinformowały władze lokalne w oświadczeniu. – Centrum handlowe pozostaje zamknięte, toczy się policyjne dochodzenie – dodano. Policja prosi o kontakt świadków zdarzenia lub osoby, którym udało się nagrać incydent.

Jest mi bardzo smutno – powiedział regionalnej telewizji Omroep Brabant właściciel sklepu Taha Mahmoed. – To był piękny sklep, pracowało w nim wiele osób, biznes odnosił sukcesy – mówił wywodzący się z irackiego Kurdystanu mężczyzna.

Policja jest leniwa; w Aalsmeer i Beverwijk obiecali podjąć jakieś działania. (Ale) nic się nie wydarzyło – dodał Mahmoed. Właściciel supermarketu odnosił się do eksplozji w prowadzonych przez kurdyjskich przedsiębiorców polskich sklepach w Aalsmeer niedaleko Amsterdamu 8 grudnia 2020 r. i w Beverwijk w tej samej aglomeracji, w którym doszło do dwóch wybuchów – 9 i 12 grudnia.

8 grudnia doszło także do eksplozji w polskim sklepie, również prowadzonym przez Kurdów, w Heeswijk-Dinther w Brabancji Północnej – tej samej prowincji, w której położony jest Tilburg. Wszystkie uszkodzone w 2020 r. sklepy nosiły nazwę „Biedronka”, ale nie były związane ze znaną w Polsce siecią marketów.

Według Omroep Brabant placówki w Aalsmeer, Beverwijk i Tilburgu były własnością tej samej rodziny. To już piąty w tym miesiącu wybuch w prowadzonych przez Kurdów polskich sklepach w Holandii – zauważa „NL Times”. Portal przypomina, że już po poprzedniej serii wybuchów policja informowała, że eksplozje prawdopodobnie są ze sobą powiązane, a władze lokalne Aalsmeer zakazały ponownego otwarcia sklepu w trosce o bezpieczeństwo okolicznych mieszkańców.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Gruzja: Napadł na bank. Wziął zakładników

Uzbrojony napastnik wdarł się w środę do oddziału Banku Gruzji w Zugdidi na zachodzie kraju, wziął zakładników i domaga się okupu w wysokości 500 tys. dolarów – poinformowała stacja telewizyjna Imedi, powołując się na źródła policyjne. Mężczyzna wypuścił jedną z zakładniczek – kobietę w ciąży. Zamaskowany sprawca ataku, ubrany w mundur wojskowy, uzbrojony w broń automatyczną i ręczny granat, wziął jako zakładników około 20 osób – pracowników banku i klientów.

Napastnik dał policji dwie godziny na spełnienie swych żądań, termin ten już minął i na razie sytuacja jest niejasna, czy mediacje dalej trwają. Stacja telewizyjna Mtavari rozmawiała z jednym z zakładników przez telefon. Powiedział on, że sprawca przetrzymuje 19 osób i pokazał nagranie pokoju z ludźmi, siedzącymi na podłodze oraz mężczyzną w wojskowym mundurze z karabinem automatycznym w ręku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójstwo nauczyciela we Francji. Zatrzymano 4 osoby

Cztery osoby, w tym osobę nieletnią, zatrzymano w nocy z piątku na sobotę w związku z brutalnym zabójstwem nauczyciela historii w Conflans-Sainte-Honorine, na zachodnich przedmieściach Paryża – poinformowało źródło policyjne. Według tego źródła osoby te pochodzą z kręgu rodzinnego domniemanego zabójcy, który został zastrzelony przez policję.

Policja nie ujawniła żadnych bliższych danych o zabójcy, który obciął nauczycielowi głowę. W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się informacje, według których był to 18-letni cudzoziemiec pochodzenia czeczeńskiego. Ofiarę z obciętą głową znaleziono w piątek późnym popołudniem około 200 metrów od liceum, w którym pracował w podparyskim Conflans Saint-Honorine, w departamencie Yvelines.

Prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie „zabójstwa w związku z przedsięwzięciem terrorystycznym”. Nauczyciel prowadził zajęcia na temat wolności słowa i pokazywał podczas nich karykatury Mahometa. 

Zabójstwo zaszokowało całą Francję

Francuscy politycy, nauczyciele i media są wstrząśnięci bestialskim zabójstwem nauczyciela, któremu sprawca obciął w piątek głowę z powodu nauczania o wolności wypowiedzi i pokazywania karykatur Mahometa. W atmosferze pełnej emocji deputowani Zgromadzenia Narodowego, niższej izby francuskiego parlamentu, oddali w piątek wieczorem cześć pamięci zamordowanego nauczyciela i potępili „ohydny atak”.

Deputowany Hugues Renson (Republiko Naprzód ! – LREM) oświadczył: „Z przerażeniem dowiedzieliśmy się o ohydnym ataku, który miał miejsce w piątek. W imieniu reprezentacji narodowej, w imieniu nas wszystkich, chciałbym oddać hołd pamięci ofiary”.

Prezydent Emmanuel Macron, który przybył na miejsce zbrodni nazwał atak na nauczyciela „islamistycznym atakiem terrorystycznym” na człowieka, który nauczał o wolności wypowiedzi. Nauczyciele i związki zawodowe w reakcji na śmierć kolegi proszą o uczczenie śmierci nauczyciela minutą ciszy w sobotę o godz. 11 w otwartych z tej okazji placówkach edukacyjnych.

W sieciach społecznościowych wielu internautów okazuje wsparcie dla rodziny i bliskich ofiary, a także dla całego zawodu dotkniętego tragedią. Pedagodzy i osoby chcące wyrazić swój sprzeciw wobec przemocy stworzyli w mediach społecznościowych hashtag #JeSuisProf (Jestem nauczycielem).

Reakcja „Charlie Hebdo” 

Redakcja tygodnika satyrycznego „Charlie Hebdo” również zareagowała na piątkowy atak. „»Charlie Hebdo« wyraża swoje przerażenie i bunt po tym, jak nauczyciel wykonujący swój zawód został zamordowany przez religijnego fanatyka” – napisała redakcja gazety.

„Wyrażamy nasze najgłębsze wsparcie dla jego rodziny, bliskich i wszystkich nauczycieli” – dodano. „Nietolerancja właśnie przekroczyła nowy próg i nie wydaje się powstrzymywać przed niczym aby narzucić terror naszemu krajowi. Tylko determinacja władzy politycznej i solidarność wszystkich pokona tę faszystowską ideologię” – podkreśliła redakcja.

„Barbarzyństwo za rogiem”
Były prezydent Francois Hollande wezwał do jedności „w obliczu barbarzyństwa”. „Po przerażającym zabójstwie nauczyciela Republika i jej szkoła ponownie stają się celem islamistycznego terroryzmu” – napisał Hollande na Twitterze. „Barbarzyństwo i obskurantyzm wymagają zjednoczenia bardziej niż kiedykolwiek. Moje serce kieruje się ku rodzinie nauczyciela i całej społeczności nauczycielskiej” – dodał były prezydent.

„Profesor ze ściętą głową. Barbarzyństwo za rogiem. Tu właśnie prowadzi islamski totalitaryzm, który wielokrotnie potępiałem. Koniec ze ślepotą, koniec z retrospekcją! Wszyscy razem musimy działać” – oświadczył były premier i kandydat na prezydenta Francois Fillon.

Minister edukacji Jean-Michel Blanquer w sobotę zapowiedział spotkania z pracownikami uczelni i rodzicami uczniów. „Zwrócę się do wszystkich nauczycieli, całego personelu i rodzin. Republika się nie poddaje” – napisał na Twitterze Blanquer, który nazwał atak na nauczyciela „atakiem na Republikę”.

„Osiągnęliśmy szczyt barbarzyństwa”

Szef opozycyjnych Republikanów Christian Jacob zapytał:”Nauczyciel odpowiedzialny za dziedzictwo i wartości sekularyzmu w edukacji narodowej został zamordowany. Czy nasz kraj zemści się stanowczo i zdecydowanie?”. „Wielkie przemówienia muszą ustąpić miejsca poważnym decyzjom przeciwko islamskiemu terroryzmowi” – dodał Jacob, nawiązując do przemówień prezydenta Macrona.

„Osiągnęliśmy szczyt barbarzyństwa (…). Myślę o krewnych nauczyciela i obecnych policjantach. Walka z islamistycznym terroryzmem to nieustanna walka. Ta walka nie zostanie wygrana słowami, ale czynami” – stwierdził z kolei konserwatysta Damien Abad.

„Profesor ścięty za prezentację karykatur »Charlie Hebdo«: jesteśmy we Francji na tym poziomie nieznośnego barbarzyństwa. Islamizm toczy z nami wojnę: musimy siłą wypędzić go z naszego kraju” – stwierdziła szefowa Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen.

Lider Francji Nieujarzmionej Jean-Luc Melenchon nazwał akt terroru „Haniebną zbrodnią w Conflans!”. „W rzeczywistości zabójca uważa siebie za Boga, za którego się podaje. On brudzi swoją religię. I wyrządza nam piekło, musimy żyć z mordercami jego pokroju” – napisał Melenchon na Twitterze.
Źródło info i foto: interia.pl

Komisarz ONZ o sytuacji na Białorusi. Kilkaset przypadków milicyjnych tortur, w tym gwałt

​Eksperci ONZ mają udokumentowane 450 przypadków tortur i złego traktowania osób zatrzymanych podczas protestów na Białorusi. Komisarz ma informacje, że służby dopuszczały się także przemocy wobec kobiet i dzieci, a jedna z osób została zgwałcona. Na stronie Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka opublikowano wiadomość, w której eksperci wzywają władze Białorusi do zaprzestania brutalnych działań wobec obywateli kraju.

Biuro zaznacza, że ma udokumentowane 450 przypadków tortur i złego traktowania osób, które zostały zatrzymane za udział w protestach po wyborach prezydenckich 9 sierpnia. „Jesteśmy bardzo zaniepokojeni setkami zarzutów tortur i innych form znęcania się w tymczasowych ośrodkach detencyjnych” – zaznaczono.

Komisarz podkreśla, że sporo rodzin nie miało kontaktu z zatrzymanymi. Większość została odnaleziona, ale niepokojący jest fakt, że miejsce pobytu i stan zdrowia co najmniej 6 osób są nieznane.

Eksperci otrzymali także doniesienia o przemocy wobec kobiet i dzieci, w tym o przemocy seksualnej i gwałcie gumowymi pałkami. „Państwo musi zrobić wszystko, co w jego mocy, aby zapobiegać wszelkim formom wykorzystywania, w tym przemocy wobec kobiet” – zaznaczono.

ONZ apeluje do władz kraju o zaprzestanie torturowania zatrzymanych i postawienie przed sądem policjantów, którzy według świadków poniżali i bili demonstrantów w miejscach zatrzymań. „Wolność od tortur jest jednym z tych praw człowieka, które są uważane za tak ważne, że nie można ich ograniczać ani zawieszać w żadnych okolicznościach” – podkreśliła ONZ.

W pierwszych dniach masowych protestów po ogłoszeniu oficjalnych wyników wyborów prezydenckich 9 sierpnia na Białorusi, milicja brutalnie rozproszyła manifestacje za pomocą armatek wodnych, granatów błyskowych i gumowych kul. W ciągu kilku dni zatrzymano siedem tysięcy osób, a setki zostało rannych. Kilka osób zginęło.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Strzelce Opolskie: Policjant za pieniądze przekazywał dane ofiar wypadków. Grozi mu 10 lat więzienia

Policjant Andrzej Sz. usłyszał zarzuty. Chodzi o przekazywanie danych ofiar wypadków w zamian za łapówkę. Teraz grozi mu 10 lat więzienia. Jak podaje portal nto.pl, funkcjonariusz od ponad dwóch lat przeczesywał policyjne bazy danych, by zbierać informację o ofiarach wypadków. Szukał zdarzeń nie tylko z powiatu strzeleckiego, ale także z całej Polski.

– Oskarżony pozyskał w ten sposób informacje o ok. 2100 osobach. To imiona, nazwiska, adresy, a także informacje dotyczące rodzaju obrażeń – informuje Stanisław Bar, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Śledczy ustalili, że Andrzej Sz. miał przekazywać dane dwóm braciom – Rafałowi i Dariuszowi K. z Raciborza, którzy prowadzą kancelarię zajmującą się odszkodowaniami. Policjant przyjął co najmniej 2,5 tys. złotych w formie łapówki.
Źródło info i foto: wp.pl

Ukraina: Ostrzelano samochód kijowskiego radnego. Zginął 3-latek

Nieznani sprawcy ostrzelali w niedzielę w centrum Kijowa samochód miejscowego radnego, zabijając jego 3-letniego syna – poinformowało źródło policyjne. Wiaczesław Sobolew, biznesmen i kijowski radny rady regionalnej, był za kierownicą samochodu, gdy został zaatakowany – podało źródło, które chciało pozostać anonimowe. Ukraińskie MSW nie podało tożsamości ani właściciela pojazdu, ani ofiary.

„W wyniku rany postrzałowej dziecko zmarło w karetce pogotowia w drodze do szpitala” – poinformowało MSW na Facebooku.

Biznesmen i polityk

Sobolew jest biznesmenem z Doniecka, miasta na wschodzie Ukrainy zajętego przez prorosyjskich rebeliantów. W latach 2010-2011 był dyrektorem ukraińskiej państwowej spółki energetycznej Naftogaz.

Od czasu rebelii na wschodzie Ukrainy i aneksji Krymu przez Rosję doszło na ulicach Kijowa do kilku spektakularnych zabójstw. W 2016 roku w zamachu bombowy w stolicy Ukrainy zginął niezależny białoruski dziennikarz Paweł Szeremet, znany krytycznego stanowiska wobec władz w Mińsku. Szeremet był przyjacielem jednego z liderów rosyjskiej opozycji Borysa Niemcowa, który został zamordowany w 2015 roku w Moskwie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

27-latek porwał ojca. Trwają poszukiwania mężczyzn

Świętokrzyscy policjanci poszukują ojca i syna z powiatu staszowskiego. W akcji biorą udział funkcjonariusze i psy tropiące. 27-latek miał uciec ze szpitala psychiatrycznego, a następnie pobić ojca i uciec z nim samochodem w nieznanym kierunku.

Policyjne działania prowadzone są od sobotniego popołudnia. Funkcjonariusze poszukują 27-letniego mieszkańca gminy Łubnice w powiecie staszowskim i jego 51-letniego ojca. – Mężczyźni po awanturze domowej odjechali z domu białym fordem focusem w nieznanym kierunku. Samochód był widziany na terenie powiatu staszowskiego, a ostatnio w powiecie buskim – powiedział nadkom. Kamil Tokarski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.

Obaj mężczyźni do tej pory nie skontaktowali się z rodziną. – Nie znamy zamiarów mężczyzn, stąd nasze duże zaangażowanie i determinacja, aby ich odnaleźć. W poszukiwaniach biorą udział policjanci z oddziału prewencji KWP w Kielcach i przewodnicy z psami tropiącymi – mówił o szczegółach akcji Tokarski.

Policjant dodał, że jak na razie poszukiwania nie przyniosły rezultatów. Akcja będzie kontynuowana w poniedziałek

27-latek tego samego dnia, którego zaginął, miał uciec ze szpitala psychiatrycznego w Morawicy – informuje portal Interia.pl. Mężczyzna miał zaatakować swoją babcię, którą zastał w domu. Gdy pojawił się jego ojciec, 27-latek pobił go i zaciągnął do samochodu i odjechał z nim w nieznanym kierunku.
Źródło info i foto: onet.pl