Andriej Piwowarow aresztowany

Unia Europejska wezwała do natychmiastowego i bezwarunkowego uwolnienia opozycjonisty i byłego dyrektora organizacji „Otwarta Rosja” Andrieja Piwowarowa. Rosyjska policja postawiła mu zarzut „zajmowania się działalnością w zagranicznej lub międzynarodowej organizacji pozarządowej, która została uznana za niepożądaną przez władze Federacji Rosyjskiej”.

Opozycyjny polityk Andriej Piwowarow został zatrzymany 31 maja na pokładzie samolotu Polskich Linii Lotniczych LOT na lotnisku w Petersburgu, tuż przed odlotem do Warszawy. Rosyjscy obrońcy praw człowieka oświadczyli, że polityk nie miał zakazu opuszczania kraju i bez problemów przeszedł kontrolę paszportową.

W oświadczeniu wydanym przez organy prasowe Unii Europejskiej napisano, że przypadek Andrieja Piwowarowa nie jest odosobniony i wpisuje się w działania Rosji mające na celu „tłumienie działań społeczeństwa obywatelskiego, opozycji oraz głosów krytycznych wobec władz w Rosji”.

27 maja Andriej Piwowarow poinformował o zaprzestaniu działalności organizacji „Otwarta Rosja”, aby nie narażać działaczy i zwolenników na represje, w związku z procedowanymi przez Dumę Państwową poprawkami do ustawy o tak zwanych niepożądanych organizacjach. Były dyrektor wykonawczy „Otwartej Rosji” zapowiadał też, że wyjedzie za granicę, żeby odpocząć.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Europoseł uciekał po rynnie z gejowskiej orgii. Zrezygnował z mandatu europosła

József Szajer wydał oświadczenie, w którym przyznał się do uczestnictwa w gejowskiej orgii, która miała miejsce w centrum Brukseli. Węgierski europoseł był dotychczas liderem Fideszu w Parlamencie Europejskim i współpracownikiem premiera Viktora Orbana. Słynie też z konserwatywnych poglądów i obrony tradycyjnych wartości. W piątek (27 listopada) w centrum Belgii policja przerwała nielegalne spotkanie towarzyskie, połączone z uprawianiem seksu, które mimo obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa zostało zorganizowane w centrum miasta.

Jak informowały belgijskie media, w imprezie, która odbywała się w barze gejowskim, uczestniczyli głównie mężczyźni, łącznie 25 osób. Z medialnych doniesień wynikało także, że jeden z uczestników seksimprezy miał uciekać z budynku przez okno, a później, ranny, zasłaniał się immunitetem dyplomatycznym. Prokuratorzy twierdzą, że mężczyzna próbowała zjechać po rynnie. Miał też przy sobie narkotyki.

Jak się okazało, uciekinier to deputowany Parlamentu Europejskiego.

Chodzi o Józsefa Szjera. Tuż po tym zdarzeniu węgierski polityk niespodziewanie zrezygnował z mandatu europosła. Wydał też specjalne oświadczenie, w którym przyznał się do uczestnictwa w imprezie. „Przepraszam moją rodzinę, moich kolegów, moich wyborców. Proszę, aby ocenili mój błąd na tle 30 lat poświęcenia i ciężkiej pracy. Błąd jest ściśle osobisty, jestem jedynym, który ponosi za niego odpowiedzialność” – zaznaczył.

Polityk od 1990 r. do 2004 r. sprawował mandat posła do węgierskiego Zgromadzenia Narodowego. Był m.in. przewodniczącym klubu parlamentarnego Fideszu (1994-2002) i wiceprzewodniczącym parlamentu (2002-2004). W 2000 r. wszedł w skład władz Europejskiej Partii Ludowej. W europarlamencie zasiadał nieprzerwanie od 2004 r.

Przez media Szajer nazywany był prawą ręką Viktora Orbana, prywatnie to mąż Tünde Handó, która jest sędzią węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego. Jak informuje BBC, aktywiści LGBT otwarcie nazywają go homofobem, przypominając, że to on zabiegał o wpisanie do konstytucji Węgier zdań o ochronie świętości instytucji małżeństwa, jako związku kobiety i mężczyzny, czyli faktycznego zakazu małżeństw jednopłciowych.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: Otruto psa jednego z polityków. Sprawa może mieć tło polityczne

Polityk Axel Brösicke (AfD) po śmierci swojego psa znalazł w ogrodzie trującą przynętę. 44-latek z Brandenburgii (Niemcy) nie wyklucza w całej sprawie tła politycznego i zastanawia się, kto może być odpowiedzialny za otrucie czworonoga – informuje niemiecki serwis RND. Pierwsze sygnały tego, że Lisa – dog niemiecki – źle się czuje, pojawiły się już w piątek.

Życia Lisy nie udało się uratować

Następnego polityk wypuścił swoje trzy psy – w tym Lisę – do ogrodu. Wróciły tylko dwa – buldog i chihuahua. Lisa zaginęła bez śladu.

U zwierząt, które wróciły ze spaceru, pojawiły się niepokojące objawy – właściciel zauważył w ich wydzielinie krew. Po pewnym czasie polityk znalazł Lisę w złym stanie, zwierzę leżało w zaroślach. Życia psa nie udało się uratować. Ukochany czworonóg niemieckiego polityka zmarł w drodze do kliniki weterynaryjnej.

Trucizna w ogrodzie polityka?

Jeszcze tego samego dnia Axel Brösicke znalazł w swoim ogrodzie kawałek wędliny. Jak podkreślił, nikt z domowników nie mógł go tam zostawić. Polityk przypuszcza, że w przekąsce mogła zostać umieszczona trucizna, przez którą życie stracił jego pies. Właściciel otrutego czworonoga zastanawia się, kto mógł być sprawcą tego czynu.

Jak zaznaczył, w ogrodzie, w którym znalazł wędlinę, bawią się również jego dzieci. Brösicke nie wyklucza, że cała sprawa może mieć tło polityczne.
Źródło info i foto: polsat.pl

Zarzut prokuratorski dla członka władz PO

Członek zarządu krajowego PO i szef struktur tej partii na Opolszczyźnie, a zarazem marszałek województwa, Andrzej B. usłyszał prokuratorski zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych. „Żądamy dymisji” – wzywa wiceminister aktywów państwowych i polityk Solidarnej Polski Janusz Kowalski. Niedopełnienie obowiązków służbowych – taki zarzut prokuratura postawiła członkowi zarządu krajowego PO Andrzejowi B., który jest marszałkiem województwa opolskiego – podaje Onet. Serwis wyjaśnia, że polityk i samorządowiec zarzut usłyszał już w listopadzie, ale do tej pory o tym nie informowano.

Śledczy twierdzą, że marszałek woj. pomorskiego nie zareagował właściwie, kiedy dowiedział się o świadczeniu przez jednego z podległych mu pracowników w godzinach pracy w urzędzie usług doradczych na rzecz prywatnych firm.

Prokuratura uważa, że Andrzej B. wiedział również o zatajeniu dochodów w oświadczeniach majątkowych pracownika. Zdaniem śledczych samorządowiec powinien natychmiast rozwiązać umowę z podwładnym, a o jego działalności zawiadomić urząd skarbowy i prokuraturę. Marszałkowi województwa opolskiego grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności – informuje Onet.

Na doniesienia ws. szefa PO na Opolszczyźnie i zarazem marszałka województwa zareagował w mediach społecznościowych wiceminister aktywów państwowych i polityk Solidarnej Polski Janusz Kowalski, który również pochodzi z tego regionu. „Dymisja!” – napisał.

„Żądamy jako Solidarna Polska dziś natychmiastowej dymisji! Przez lata w księstewku wojewódzkim PO funkcjonował układ urzędniczo-biznesowy! Mamy tego dość!” – stwierdził Kowalski, powtarzając słowa o „księstewkach PO”, które wywołały już kontrowersje po wpisie powyborczym polityka obozu PiS.
Źródło info i foto: wp.pl

Łukasz Szumowski odpiera atak jakoby miał czerpać korzyści majątkowe z zakupu maseczek ochronnych

– To totalny absurd. (…) Nie czerpałem korzyści z żadnej transakcji – oświadczył minister zdrowia Łukasz Szumowski, pytany w Polsat News o to, czy czerpał korzyści z zakupu 5 milionów maseczek. Szumowski podkreślił, że na początku epidemii koronawirusa, gdy były problemy z zaopatrzeniem w sprzęt ochronny, „wiele osób, w tym politycy, wysyłali SMS-y do Ministerstwa Zdrowia. – Uważam, że robili to w dobrej wierze – dodał.

– To totalny absurd. (…) Nie czerpałem korzyści z żadnej transakcji – oświadczył minister zdrowia Łukasz Szumowski, pytany w Polsat News o to, czy czerpał korzyści z zakupu 5 mln maseczek.

– Gdybym nie kupił maseczek i poumieraliby medycy, natychmiast zostałbym oskarżony, że mam krew na rękach – mówił szef MZ.

Minister zapewniał, że przez objęciem stanowiska w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego poinformował ówczesnego ministra Jarosława Gowina o działalności swojego brata. – Nie dotykałem się żadnej sprawy związanej z NCBiR. (…) NCBiR nie leżał w moich kompetencjach – podkreślał.

„Awanturnictwo” posłów PO

Szumowski był też pytany o pojawienie się posłów PO na środowej konferencji wiceministra Cieszyńskiego. – Zadziwia mnie brak kultury. Takie zachowania posłów, wchodzenie na cudzą konferencję, blokowanie wejścia do ministerstwa to trochę jest awanturnictwo – powiedział minister zdrowia.

„Będą wybuchały ogniska koronawirusa”

Szumowski był też pytany o środowy wzrost nowych przypadków zakażeń koronawirusem. – Jeślibyśmy pominęli ognisko w kopalniach, to w pozostałych regionach epidemia zaczyna wygasać. (…) Jeśli zakończymy wymazywanie wśród górników, liczby spadną gwałtownie – powiedział minister.

Szumowski został też zapytany o wybuch ogniska zakażeń koronawirusem w zakładach meblarskich w powiecie kępińskim, w Wielkopolsce i o to, czy należy spodziewać się wybuchu kolejnych takich ognisk.

– Będą wybuchały ogniska i tak będzie nie tylko w najbliższych dniach, ale będzie tak w najbliższych miesiącach, dopóki nie zlikwidujemy koronawirusa. Te ogniska będą się pojawiały – odpowiedział minister.

„Biała księga epidemii COVID-19”

Szumowski w Polsat News został zapytany też o „białą księgę epidemii COVID-19″. Chodzi o deklarację prezydenta Warszawy i kandydata Koalicji Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego, który zapowiedział, że jeżeli zostanie prezydentem RP, to przeprowadzi niezależny audyt działań prowadzonych – m.in. przez rząd – w walce z epidemią koronawirusa.

Odpowiadając na pytanie, czy jako członek rządu i szef MZ, boi się wyników takiego raportu, Szumowski odpowiedział: – Skądże. Ja chętnie będę współpracował przy powstawaniu takiego raportu, bo myślę, że ten raport pokaże jedno (…) – taka księga powinna wyraźnie powiedzieć, że bardzo szybkie decyzje rządu, odważne decyzje premiera (…) doprowadziły do tego, że każdy pacjent chory na COVID-19 w Polsce ma prawo do leczenia, ma szanse na leczenie, ma czekający na niego respirator i nie ma możliwości, żeby komuś odmówiono”. „To są efekty tych działań” – dodał.
Źródło info i foto: interia.pl

Niepokojąca przesyłka w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej

„Do centrali partii na Nowogrodzkiej wpłynęła przesyłka. Jej zawartość wzbudziła niepokój w pracownikach” – poinformował na antenie Polsat News Radosław Fogiel, wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości. Jak przekazał polityk, wdrożono „stosowną procedurę”, a o sprawie została powiadomiona policja. Podejrzana paczka została zatrzymana na etapie biura podawczego.

Według informacji zastępcy rzecznika PiS, przesyłka została „sprawdzona chemicznie”, a wstępne wyniki wskazują, że „nie ma się czego obawiać”. Policja prawdopodobnie będzie prowadziła dochodzenie w tej sprawie – powiedział Fogiel. Pracownicy biura przerwali pracę, ale – według zapewnień wicerzecznika – ewakuacja nie była konieczna.
Źródło info i foto: interia.pl

Indie: Polityk zorganizował huczne wesele w czasie kwarantanny. Przyszło ponad 100 osób

Podczas 40-dniowej ogólnonarodowej kwarantanny syn byłego premiera stanu Karnataka wziął ślub. Indyjskie media podały, że mimo zakazu zgromadzeń w uroczystości wzięło udział ponad stu gości, a wobec polityka zostaną wyciągnięte konsekwencje. W piątek Nikhil poślubił 22-latenią Rewathi. Jak poinformował „The Economic Times”, pan młody przywdział kurtę – długą szatę – w kolorze kości słoniowej, a panna młoda – jedwabne sari tkane złotą nicią.

Na ślub syna byłego premiera stanu Karnataka H.D. Kumaraswamiego i wnuka byłego premiera Indii Deve Gowdy z panną młodą pochodzącą z rodziny byłego ministra mieszkalnictwa przyszło ponad sto osób. Przez epidemię koronawirusa i związaną z nią 40-dniową kwarantannę uroczystość została przeniesiona do prywatnej willi pod Bengaluru. W Karnatace podczas kwarantanny dozwolone są śluby w prywatnych rezydencjach na mniej niż sto osób.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Bułgaria: Polityk apelował, by ludzie masowo wyszli w Wielkanoc. Został zatrzymany

– Niech ludzie wyjdą masowo na Wielkanoc i pokażą, że Bóg jest wyższy od Mutafczijskiego (szefa Krajowego Sztabu Operacyjnego)- wezwał lider bułgarskiej nacjonalistycznej partii Ataka, Wolen Siderow. Prawosławna Wielkanoc przypada w najbliższą niedzielę. Polityka zatrzymano na 24 godziny.

Lider bułgarskiej nacjonalistycznej partii Ataka, Wolen Siderow, ścigany listem gończym za apele o masowe naruszanie przepisów stanu nadzwyczajnego związanych z Covid-19, zgłosił się w środę wczesnym popołudniem do prokuratury. Zatrzymano go na 24 godziny.

List gończy

– Niech ludzie wyjdą masowo na Wielkanoc i pokażą, że Bóg jest wyższy od Mutafczijskiego (szefa Krajowego Sztabu Operacyjnego)- wezwał w minionym tygodniu Siderow, znany z publicznych skandali od lat. Prawosławna Wielkanoc przypada w najbliższą niedzielę.

Szefa Ataki we wtorek wezwano do prokuratury, tam jednak odmówił przedstawienia dokumentów tożsamości i wysłuchania postawionych mu zarzutów. Zagroził także przedstawicielom tego urzędu. Wszczęto przeciw niemu trzy dochodzenia – poinformowała prokuratura. Ponieważ w środę nie znaleziono go w miejscu zameldowania, wydano za nim list gończy.

Czterokrotnie skazany za chuligaństwo

Siderow to długoletni poseł i wielokrotny kandydat na prezydenta. Jesienią ubiegłego roku po skandalu w nacjonalistycznej koalicji, której był członkiem, zrezygnował w mandatu posła i wygrał wybory na radnego miejskiego. Jego partia opuściła rządową koalicję.

W ostatnich latach był czterokrotnie skazany za chuligaństwo, ma wyrok w zawieszeniu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Ukraina: Ostrzelano samochód kijowskiego radnego. Zginął 3-latek

Nieznani sprawcy ostrzelali w niedzielę w centrum Kijowa samochód miejscowego radnego, zabijając jego 3-letniego syna – poinformowało źródło policyjne. Wiaczesław Sobolew, biznesmen i kijowski radny rady regionalnej, był za kierownicą samochodu, gdy został zaatakowany – podało źródło, które chciało pozostać anonimowe. Ukraińskie MSW nie podało tożsamości ani właściciela pojazdu, ani ofiary.

„W wyniku rany postrzałowej dziecko zmarło w karetce pogotowia w drodze do szpitala” – poinformowało MSW na Facebooku.

Biznesmen i polityk

Sobolew jest biznesmenem z Doniecka, miasta na wschodzie Ukrainy zajętego przez prorosyjskich rebeliantów. W latach 2010-2011 był dyrektorem ukraińskiej państwowej spółki energetycznej Naftogaz.

Od czasu rebelii na wschodzie Ukrainy i aneksji Krymu przez Rosję doszło na ulicach Kijowa do kilku spektakularnych zabójstw. W 2016 roku w zamachu bombowy w stolicy Ukrainy zginął niezależny białoruski dziennikarz Paweł Szeremet, znany krytycznego stanowiska wobec władz w Mińsku. Szeremet był przyjacielem jednego z liderów rosyjskiej opozycji Borysa Niemcowa, który został zamordowany w 2015 roku w Moskwie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Roman K. skazany za zlecenie zabójstwa żony

Roman K., były poseł Ruchu Palikota i redaktor naczelny tygodnika „Fakty i Mity” został skazany na 10 lat więzienia. Sąd uznał, że K. nakłaniał do zabójstwa swojej żony. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. Wyrok usłyszały też cztery inne osoby. Sąd uznał, że Roman K. namawiał do zabicia Ewy K., swojej byłej żony. Został skazany na 10 lat pozbawienia wolności (od trzech przebywa w areszcie śledczym).

Były poseł został też uznany za winnego wyrządzenia szkody finansowej spółce, która wydawała „Fakty i Mity”. Chodzi m.in. o 900 tysięcy złotych, które były poseł miał zarobić przy sprzedaży kamienicy należącej do spółki oraz ponad 300 tysięcy przy okazji kupna działki w Zgierzu. Roman K. ma też siedmioletni zakaz obejmowania wyższych stanowisk kierowniczych. Ma też wypłacić 200 tysięcy złotych grzywny na rzecz spółki oraz 167 tysięcy na rzecz towarzystwa ubezpieczeniowego Warta. Grzywnę ma wpłacić z inną skazaną w tym procesie osobą – Karoliną W.

Były poseł ma też zapłacić 20 tysięcy złotych na rzecz byłej żony. Wyrok usłyszały też cztery inne osoby. One odpowiadały przed sądem za działanie na szkodę spółki wydającej „Fakty i Mity”. Karolina W. skazana została na dwa lata i cztery miesiące więzienia, Waldemar R. i Adrian S. na rok pozbawienia wolności, a Jarosław G. na rok więzienia w zawieszeniu. Wyrok nie jest prawomocny. Jego uzasadnienie było niejawne. Z wyroku zadowolona była prokuratura, chociaż w czasie procesu żądała dla Romana K. surowszej kary – 15 lat pozbawienia wolności. Odwołać się do sądu drugiej instancji chce obrońca byłego posła Agnieszka Łupińska-Mędrzycka, która po wyroku stwierdziła, że kara „jest zbyt surowa”. – Wystąpimy o pisemne uzasadnienie wyroku. Sąd bardzo ogólnie odniósł się do zgłaszanych przez nas wątpliwości i z pewnością nie czujemy się usatysfakcjonowani tą argumentacją – mówiła po odczytaniu wyroku obrońca Romana K.

Zlecenie zabójstwa

Śledztwo w sprawie polityka Romana K. było prowadzone od 2013 roku przez Centralne Biuro Śledcze Policji oraz Prokuraturę Apelacyjną w Łodzi (w 2016 roku prokuratury apelacyjne zostały zastąpione przez prokuratury regionalne). Służby zaczęły wtedy gromadzić dowody na to, że Roman K. zlecił zabójstwo własnej żony.

„Podejrzanemu zarzucono wielokrotne nakłanianie, w kraju i za granicą, dwóch osób do dokonania zabójstwa jego żony” – informowała trzy lata później, w 2016 roku Prokuratura Apelacyjna w Łodzi. Komunikat pojawił się na stronie internetowej niedługo po tym, jak funkcjonariusze CBŚP zatrzymali byłego posła Ruchu Palikota. Prokuratura twierdziła wtedy, że K. za zabójstwo oferował „znaczną sumę pieniędzy”.

– Wskazywał przy tym, że oczekiwany przez niego sposób popełnienia zabójstwa mający na celu upozorowanie śmierci z przyczyn naturalnych lub w następstwie nieszczęśliwego wypadku – wyjaśniał w 2016 roku Jarosław Szubert z Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi. Reporterom „Superwizjera TVN” udało się dotrzeć do mężczyzny, którego K. miał prosić o znalezienie zabójców byłej żony.

– Do tego miało dojść w Toronto, gdzie mieszkała kobieta. Wskazywał przy tym, że krzywda ma nie stać się ich dzieciom – mówił rozmówca „Superwizjera”.

Był księdzem i politykiem

Roman K. ma 52 lata. Przez trzy lata pełnił posługę jako ksiądz. Stan kapłański porzucił, żeby wziąć ślub. Potem – pod pseudonimem – wydał głośną książkę pod tytułem „Byłem księdzem”. Przez kilkanaście lat był szefem „Faktów i Mitów”. Pismo otwarcie krytykowało Kościół katolicki. W 2011 roku K. skutecznie ubiegał się o mandat posła z listy Ruchu Palikota. W kolejnych wyborach nie ubiegał się o reelekcję.
Źródło info i foto: tvn24.pl