Dalszy ciąg afery podsłuchowej

Jak ustalili dziennikarze śledczy Radia ZET i RadioZET.pl mogło dojść do zhakowania telefonów czołowych polityków partii Zbigniewa Ziobry. Według informatorów wykradzione SMS-y i treść czatów polityków i współpracowników Solidarnej Polski „latają po mieście”. Zbigniew Ziobro pozostaje ostatnio w bardzo dobrych stosunkach z prezesem TVP Jackiem Kurskim. Jak ustaliliśmy, mogło dojść do zhakowania także telefonu szefa telewizji publicznej. Według informatorów Jacek Kurski musiał wymienić aparat. Biuro prasowe TVP zaprzeczyło, że doszło do zhakowania telefonu prezesa telewizji.

„Doszło jedynie do przypadkowego ujawnienia numeru. Dlatego od razu zmieniano zarówno numer, jak i telefon. Odpowiednie służby zostały powiadomione” – napisało centrum informacji TVP w odpowiedzi na pytania Radia ZET.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nowe ustalenia ABW ws. cyberataków na polityków

W związku z prowadzoną analizą trwającej hakerskiej kampanii „Ghostwriter” ABW ustaliła, że atakiem został objęty również system poczty elektronicznej Sejmu RP – poinformował w piątek rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. Szczegółowa analiza prowadzona przez ABW wykazała nieautoryzowane logowania do służbowych skrzynek poczty elektronicznej niektórych posłów na Sejm RP. Incydenty dotyczą w sumie kilkunastu parlamentarzystów, zasiadających w klubach i kołach poselskich: Lewica, Polska 2050, PiS, Koalicja Obywatelska, Konfederacja – poinformował Żaryn.

Rzecznik zapewnił, że ABW „natychmiast przekazała stosowne rekomendacje do Kancelarii Sejmu”. – Posłowie, których skrzynki zostały zaatakowane, zostali poinformowani o zagrożeniach, a także sugerowanych działaniach mających na celu zminimalizowanie skutków ataku. Przeprowadzono dla nich również szkolenia w zakresie cyberbezpieczeństwa – wyjaśnił.

Żaryn poinformował też, że „wskazane działania wymierzone w bezpieczeństwo skrzynek poczty elektronicznej posłów na Sejm RP identyfikujemy jako część operacji dezinformacyjnej prowadzonej przeciwko Polsce”.

Włamanie na skrzynkę Dworczyka

Sprawa cyberataków na Polskę zaistniała publicznie na początku czerwca. Wówczas szef KPRM Michał Dworczyk oświadczył, że w związku z doniesieniami dotyczącymi włamania na jego skrzynkę email i skrzynkę jego żony, a także na ich konta w mediach społecznościowych, poinformowane zostały stosowne służby państwowe. Podkreślił jednocześnie, że „w skrzynce mailowej będącej przedmiotem ataku hakerskiego nie znajdowały się żadne informacje, które miały charakter niejawny, zastrzeżony, tajny lub ściśle tajny”. Cyberataki były tematem m.in. niejawnej części obrad Sejmu, podczas której przedstawiono informację rządu w tej sprawie.

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn w oświadczeniu podał, że ABW i SKW ustaliły, że na liście celów ataku socjotechnicznego znajdowało się co najmniej 4350 adresów e-mail należących do polskich obywateli, w tym 100 należących do polityków, a służby dysponują informacjami świadczącymi o związkach agresorów z działaniami rosyjskich służb specjalnych. Dotychczasowe ustalenia ABW i SKW pozwalają twierdzić, że za ataki odpowiada grup hakerska UNC1151″.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Adresy ważnych polityków zniknęły z sieci

Warszawski Sąd Okręgowy usunął informacje o miejscu zamieszkania prezesa PiS i innych polityków. Wcześniej twierdził, że to niemożliwe – podaje w piątek „Rzeczpospolita”. Gazeta wskazuje, że do niedawna każdy mógł sprawdzić, pod jakim adresem mieszkają najważniejsi politycy w Polsce – wystarczyło zajrzeć na stronę Sądu Okręgowego w Warszawie.

– Chodzi o rejestr partii politycznych, dostępny na stronie sądu – podkreśla „Rz” i wskazuje, że znajdowały się tam imiona, nazwiska i adresy osób wchodzących w skład organów uprawnionych w statutach do reprezentowania poszczególnych partii na zewnątrz oraz do zaciągania zobowiązań majątkowych.

Adresy najważniejszych osób w państwie

– Dotyczyło to wszystkich około 90 ugrupowań zarejestrowanych w Polsce. Jednak w przypadku PiS nazwisk było wyjątkowo dużo, bo aż 36 – zauważa gazeta. Jak wyliczono, oprócz danych prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego można było znaleźć tam prywatne adresy m.in. premiera Mateusza Morawieckiego, marszałek Sejmu Elżbiety Witek, szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego czy ministra obrony Mariusza Błaszczaka. W przypadku PO w rejestrze były np. adresy tylko dwóch osób, a w przypadku Nowej Lewicy (dawniej SLD) – trzech.

Dziennik przypomina, że Sąd Okręgowy uzasadniał to tym, że musi trzymać się sztywnych przepisów ustawy o partiach politycznych. Klub PiS wniósł więc nowelizację tej ustawy, która przewiduje, że ewidencja wraz z tekstami statutów partii politycznych będzie jawna z wyłączeniem informacji o adresach.

– 24 czerwca Sejm uchwalił ustawę, jednak czekają ją jeszcze prace w Senacie. Mimo to adresy zdążyły już zniknąć ze strony warszawskiego sądu. A wraz z nimi skasowano nawet nazwiska partyjnych liderów. Jak to możliwe, skoro dotąd przepisy były rzekomo sztywne? Sekcja prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie informuje, że stało się tak wskutek decyzji prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych – podaje „Rzeczpospolita”, wskazując, że od 2019 roku stanowisko to piastuje Jan Nowak, były wieloletni radny PiS.

Sąd ma wątpliwości co do działań UODO

Gazeta informuje, że decyzję wydano w konsekwencji skargi jednej z osób, których adresy umieszczono w ewidencji.

„Rz” – cytując sekcję prasową sądu – podaje, że w decyzji prezes UODO nakazał prezesowi Sądu Okręgowego w Warszawie usunąć adres zamieszkania skarżącego oraz udzielił upomnienia. Z uwagi na powyższe prezes Sądu Okręgowego w Warszawie zarządzeniem z dnia 14 czerwca zlecił anonimizację rejestru.

– Wobec technicznych uwarunkowań systemu informatycznego, z uwagi na potrzebę niezwłocznego wykonania decyzji, usunięto dane osobowe z rejestru – dodaje.

Dziennik zauważa, że sprawa może jednak mieć ciąg dalszy, bo sąd ma wątpliwości co do działań UODO.

– Sąd Okręgowy w Warszawie analizuje decyzję prezesa UODO i rozważa skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, na co ma 30 dni od doręczenia decyzji – informuje sekcja prasowa, cytowana przez „Rz”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dania: Afera podsłuchowa. Szpiegowano czołowych polityków

Duńska wojskowa służba wywiadowcza (FE) umożliwiła Amerykanom podsłuchiwanie kanclerz Niemiec Angeli Merkel oraz czołowych polityków francuskich, norweskich i szwedzkich – ujawnił w niedzielę duński nadawca radiowo-telewizyjny DR.

DR we wspólnym materiale z redakcjami SVT ze Szwecji, NRK z Norwegii, NDR, WDR, „Suddeutsche Zeitung” z Niemiec oraz „Le Monde” z Francji podał, że amerykański wywiad NSA w ramach współpracy z Danią otrzymał dostęp do duńskich połączeń internetowych. Dzięki temu Amerykanie mogli szpiegować Angelę Merkel, ówczesnego szefa niemieckiego MSZ Franka-Waltera Steinmeiera, a także ówczesnego lidera niemieckiej opozycji Peera Steinbrucka. Otrzymano dostęp do ich rozmów telefonicznych oraz wiadomości tekstowych.

„Operacja Dunhammer”

Według mediów informacje o podsłuchach pojawiły się w tajnym wewnętrznym śledztwie duńskich służb FE pod kryptonimem „Operacja Dunhammer”, który obejmował kontrolę danych przekazywanych amerykańskim służbom NSA w latach 2012 oraz 2014.

DR podaje, że informacje te potwierdzono w dziewięciu niezależnych źródłach.

Bardzo poważne zarzuty

Według duńskiej telewizji w związku z aferą z duńską minister obrony Trine Bramsen skontaktowali się jej odpowiednicy z krajów, których dotyczy ujawniona afera. Minister obrony Szwecji Peter Hultqvist w szwedzkiej telewizji SVT nazwał zachowanie Danii „niedopuszczalnym” i wezwał jej władze do „ujawnienia szczegółów”. Norweski minister obrony Frank Bakke-Jensen w telewizji NRK zarzuty stawiane przez media pod adresem duńskich służb nazwał „bardzo poważnymi”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Afganistan: Śmiertelny zamach na autobus urzędnikami

Cztery osoby zginęły, a dziewięć zostało rannych w zamachu na autobus przewożący urzędników państwowych w Kabulu. W pobliżu pojazdu eksplodował przydrożny ładunek. Nikt nie przyznał się do ataku, przeprowadzonego w dniu, kiedy w Moskwie ruszają rozmowy w sprawie procesu pokojowego w Afganistanie.

Zamachu dokonano na autobus wynajęty przez afgańskie Ministerstwo Informacji i Technologii do transportu pracowników – powiedział doradca resortu Abdul Samad Hamid Poya, cytowany przez agencję Reutera. Rzecznik policji w Kabulu potwierdził, że doszło do eksplozji, nie podał jednak szczegółów. Według informacji, do jakich dotarł Reuters, autobus przewoził urzędników państwowych.

W Afganistanie w ostatnich miesiącach coraz częściej dochodzi do zabójstw funkcjonariuszy państwowych, policjantów, żołnierzy, a także dziennikarzy, sędziów, lekarzy, polityków, duchownych i obrońców praw człowieka. Ofiary najczęściej giną od kul lub w wybuchach bomb podłożonych pod ich samochodami. Rząd oskarża o ataki talibskich rebeliantów.

Agencja Reutera przypomniała, że w nocy ze środy na czwartek w katastrofie śmigłowca sił zbrojnych Afganistanu zginęło co najmniej dziewięć osób. Rozmówcy agencji potwierdzili, że maszyna została trafiona rakietą tuż podczas startu w prowincji Wardak w środkowej części kraju. Nikt nie przyznał się do tego ataku. Ministerstwo obrony w Kabulu przekazało, że wśród ofiar są członkowie załogi i żołnierze sił specjalnych. Resort prowadzi dochodzenie w sprawie katastrofy śmigłowca wykonującego misję zaopatrzeniową.

Talibowie zaprzeczają, by ponosili odpowiedzialność za te ukierunkowane ataki, a do niektórych z nich przyznaje się dżihadystyczna organizacja tak zwane Państwo Islamskie. Blisko 8,2 tysięcy cywilów w Afganistanie ucierpiało w minionym roku wskutek zamachów – wynika z raportu opublikowanego pod koniec lutego przez misję ONZ w tym kraju.

Spotkanie w Moskwie

Do zamachu na autokar w Kabulu doszło w dniu, gdy w Moskwie ma odbyć się międzynarodowa konferencja poświęcona procesowi pokojowemu w Afganistanie. Jej inicjator – rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych – zaprosiło do udziału w niej władze Afganistanu oraz talibów. Rosjanom zależy na stworzeniu jakiejś alternatywnej propozycji na wypadek, gdyby rozmowy między talibami i władzami USA, jakie prowadzone są w Katarze znalazły się w impasie. W moskiewskiej konferencji wezmą udział przedstawiciele rządu, talibowie, a także kluczowe kraje zaangażowane w proces pokojowy – w tym USA.

Sytuacja w Afganistanie staje się szczególnie napięta w obliczu zbliżającego się terminu całkowitego wycofania wojsk USA z terytorium Afganistanu, co zgodnie z rozporządzeniem poprzedniego prezydenta USA ma nastąpić 1 maja.
Źródło info i foto: tvn24.pl

USA: Nowe ustalenia po szturmie na Kapitol

Celem tłumu, który 6 stycznia przypuścił szturm na siedzibę amerykańskiego Kongresu, było schwytanie i zamordowanie polityków, w tym wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a: o takich ustaleniach federalnych prokuratorów donosi, cytując dokumenty sądowe, agencja informacyjna Associated Press. Śledczy piszą o „silnych dowodach”.

Przypomnijmy, bulwersujące wydarzenia rozegrały się w Waszyngtonie 6 stycznia po wiecu, w czasie którego Donald Trump – od tygodni powtarzający hasło o „ukradzionych wyborach” – powiedział swym sympatykom m.in.: „Jeśli nie będziecie walczyć jak diabli, nie będziecie już mieć kraju”.

Po tym przemówieniu Trumpa tłum jego zagorzałych zwolenników ruszył na Kapitol i wtargnął do gmachu Kongresu, który zajmował się akurat ostatecznym zatwierdzeniem zwycięstwa Joe Bidena w listopadowych wyborach prezydenckich. Kongresmenów, a także obecnego na miejscu wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a, ewakuowano.

Protestujący głośno domagali się, by Donald Trump pozostał prezydentem Stanów Zjednoczonych, skandowali m.in. hasło: „Zatrzymać oszustwo!”. Część z nich była uzbrojona: służby przejęły kilka sztuk broni, znaleziono również dwie bomby rurowe.

Aresztowano tego dnia ponad 80 ludzi. W trakcie zamieszek zginęło czworo demonstrantów, a dzień później w szpitalu zmarł policjant, który odniósł w starciach poważne obrażenia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Francja: Rewizje w domach czołowych polityków

Francuski Trybunał Sprawiedliwości zlecił w związku z dochodzeniem w sprawie zarządzania kryzysem Covid-19 przeszukania w domach i gabinetach czołowych polityków.

W czwartek rano przeszukano gabinety i domy: ministra zdrowia Oliviera Verana, byłego premiera Eduarda Philippe’a, dyrektora generalnego ds. zdrowia Jerome’a Salomona, byłej minister zdrowia Agnes Buzyn oraz byłej rzecznik rządu Sibetha Ndiaye – informuje stacja telewizyjna BFM TV. Prowadzenie dochodzenia w sprawie zarządzania kryzysem Covid-19 oraz informacje o przeszukiwaniach potwierdziło ministerstwo sprawiedliwości w komunikacie prasowym. Operacje te odbyły się bez trudności – sprecyzowało ministerstwo.

Według stacji BFMTV ta szeroko zakrojona operacja została zlecona przez Trybunał Sprawiedliwości Republiki (CJR), który jest sądem właściwym do orzekania o przestępstwach popełnionych przez członków rządu podczas wykonywania ich funkcji. Dochodzenie prowadzone jest w wyniku dziewięciu skarg zarzucających rządzącym niepowodzenia w walce z katastrofą, które zostały złożone na początku lipca na ręce prokuratora generalnego przy Trybunale Sprawiedliwości Republiki Francois Molinsa.

Skargi dotyczą oskarżeń o powstrzymania się od działania ze strony oskarżonych w walce z pandemią. Jedna ze skarg złożona została przez grupę C19, zrzeszającą lekarzy krytykujących rząd za złe zarządzanie kryzysem Covid-19 – informuje BFM TV.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Malta. Rodzina zamordowanej dziennikarki sprzeciwia się składowi komisji badającej sprawę

Rodzina zamordowanej maltańskiej dziennikarki Daphne Caruany Galizii protestuje przeciwko składowi komisji powołanej przez premiera Josepha Muscata do przeprowadzenia niezależnego publicznego dochodzenia w sprawie tego, czy rząd mógł zapobiec zabójstwu. Caruana Galizia, która pisała o korupcji wśród maltańskich polityków, zginęła w zamachu bombowym przed swoim domem w październiku 2017 roku.

Zarzut morderstwa dziennikarki postawiono trzem mężczyznom, którzy mają stanąć przed sądem. Policja kontynuuje dochodzenie, by ustalić, kto zaplanował zabójstwo i jaki był jego motyw. Przeprowadzenie niezależnego publicznego dochodzenia zostało przewidziane w czerwcowej rezolucji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

W skład komisji weszli: emerytowany sędzia Michael Mallia, prawnik i ekspert ds. prawa konstytucyjnego Ian Refalo i były ekspert z zakresu medycyny sądowej Anthony Abela Medici.

Rodzina zabitej dziennikarki w wydanym oświadczeniu poprosiła o spotkanie z premierem w celu przedyskutowania wątpliwości dotyczących składu komisji. Podkreślono, że komisja nie zrealizuje swojego celu, jeśli społeczeństwo będzie miało wątpliwości co do jej niezależności i bezstronności.

Rzecznik biura premiera poinformował, że trwają w tej sprawie rozmowy z rodziną zabitej dziennikarki.
Źródło info i foto: interia.pl

USA: FBI zatrzymało mężczyznę, który rozsyłał podejrzane paczki. Grozi mu 58 lat więzienia

Amerykańskie służby przejęły dotychczas kilkanaście podejrzanych przesyłek adresowanych do prominentnych polityków Partii Demokratycznej i krytyków polityki Donalda Trumpa. W piątek FBI zatrzymało podejrzanego o rozsyłanie „urządzeń wybuchowych”. Prezydent USA skomentował akcję słowami: niesamowita robota. Prokurator generalny Jeff Sessions przekazał, że Cesarowi Sayocowi postawiono pięć zarzutów. Grozi mu kara 58 lat więzienia.

W piątek wieczorem polskiego czasu CNN poinformowała o kolejnej przesyłce, która miała trafić do miliardera, filantropa i ważnego sponsora Partii Demokratycznej Tom Steyera. Wcześniej przechwycono 12 pakunków. Komisarz nowojorskiej policji James O’Neill podkreślił, że wysyłane paczkami mechanizmy traktowane są przez śledczych jako „podejrzane urządzenia wybuchowe”.

FBI zatrzymało podejrzanego

W piątek amerykańskie media doniosły o zatrzymaniu i osadzeniu w areszcie w Miami mężczyzny podejrzanego o rozsyłanie paczek. Informację tę potwierdziła wkrótce potem na Twitterze rzeczniczka Departamentu Sprawiedliwości Sarah Isgur Flores.

Media szybko zidentyfikowały zatrzymanego mężczyznę jako Cesara Sayoca. Jak podaje Reuters, to 56-letni zarejestrowany wyborca republikanów z długą kartoteką kryminalną. Karany był wielokrotnie za przemoc domową, kradzieże i inne przestępstwa, w tym za grożenie bombą.

Miał zostać zatrzymany w sklepie z częściami samochodowymi w mieście Plantation w pobliżu Fort Lauderdale na Florydzie. Agenci federalni przykryli plandeką i usunęli z miejsca, gdzie aresztowano podejrzanego, należącego do Sayoca białego vana, oklejonego nalepkami chwalącymi Partię Republikańską i potępiającymi przeciwników prezydenta Donalda Trumpa.

Pięć zarzutów dla podejrzanego

Prokurator generalny Jeff Sessions na konferencji prasowej w piątek powiedział, że Cesar Sayoc jest podejrzany o przesłanie co najmniej 13 pakunków, między innymi do prominentnych polityków Partii Demokratycznej. Na jednej z paczek, do kongresmenki Maxine Waters, znaleziono odcisk palca podejrzanego – powiedział obecny na konferencji prasowej dyrektor FBI Christopher Wray. Sayoc przebywa w areszcie FBI i usłyszał pięć zarzutów federalnych.

– Nie będziemy tolerować takiego bezprawia, zwłaszcza przemocy politycznej – ostrzegł Sessions. Poinformował, że podejrzanemu grozi kara 58 lat więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Meksyk: Trwają poszukiwania najgroźniejszego bossa narkotykowego

Ciała rozpuszczane w kwasie, zwłoki wywieszane na wiaduktach z wiadomościami od karteli, głowy poniewierające się po ulicach, brutalne morderstwa polityków, dziennikarzy czy policjantów to w Meksyku chleb powszedni. W kraju toczy się brutalna wojna domowa, która pod względem okrucieństwa nie ma w sobie równych. Stroną w tym konflikcie są potężne kartele narkotykowe. Na najważniejszego gracza wyrósł Nemesio Oseguera Cervantes. Przy „El Mencho” nawet niesławny Joaquin „El Chapo” Guzman to osiedlowy zbir.

Choć zaliczany do państw rozwijających się, Meksyk ma jedną z najważniejszych gospodarek na świecie. Zaopatruje Stany Zjednoczone w rozmaite produkty, wiele amerykańskich firm ma tam swoje zakłady, korzystając z taniej siły roboczej. Równolegle rozwija się nielegalna wymiana handlowa między tymi krajami. Jej wartość to setki miliardów dolarów rocznie, od których jedynym odprowadzanym podatkiem jest ludzka krew.

Meksyk pełni dwie kluczowe funkcje w obrocie narkotykami. Wytwarza się tam heroinę, marihuanę i metaamfetaminę, które zalewają Stany Zjednoczone. Do tego przez ten kraj transportowane są inne narkotyki z Ameryki Południowej, które dalej są przemycane do USA. Zyski są astronomiczne, nic zatem dziwnego, że chętnych do podziału tortu jest wielu i nie przebierają w środkach, żeby uszczknąć jak największy kęs.

Imperium

Do niedawna absolutnym numerem jeden był Joaquin Guzman, boss Kartelu Sinaloa. „El Chapo” stworzył imperium, które kontrolowało około 40 tys. km kwadratowych Meksyku, czyli mniej więcej jedną ósmą powierzchni Polski. Szacuje się, że pracowało dla niego nawet pół miliona osób. Po jego upadku na szczyt wspiął się „El Mencho”, ale warto poświęcić chwilę „Grubaskowi”.

Joaquin Archivaldo Guzman Loera pochodzi z biednej wioski La Tuna w stanie Sinaloa. Od najmłodszych lat miał kontakt z przestępczością wymuszoną przez trudną sytuację ekonomiczną. Ojciec uprawiał mak, niezbędny do produkcji opium i heroiny. Produktami handlował jego wuj, przy którym mały Joaqin uczył się przestępczego rzemiosła. W wieku 15 lat założył pierwszą własną plantację marihuany, a do pracy zatrudnił kuzynów.

Po śmierci wujaszka dołączył do rozbitego, niewielkiego Kartelu Gallardo, który dodatkowo przetrzebił, żeby stać się bossem. Kolejny krok to przejęcie Kartelu Sinaloa, z którego uczynił jedną z najgroźniejszych organizacji przestępczych na świecie. Wielki sukces małego człowieka (165 cm) nie spodobał się szefom innych karteli. W 1993 roku Kartel z Tijuany przeprowadził na niego zamach na lotnisku w Guadalajarze. Guzman przeżył, ale zginęło kilku jego ochroniarzy oraz przypadkowe osoby, m.in. arcybiskup Guadalajary kard. Juan Jesus Posadas Ocampo.
Źródło info i foto: TVP.info