Znaleziono ciało zamordowanej Polki. Podejrzanym jest jej współlokator Amadeusz S.

W Hull w Wielkiej Brytanii znaleziono ciało 30-letniej Polki, Klaudii S. – donosi BBC. Policja ustaliła, że kobieta została zamordowana najprawdopodobniej przez swojego współlokatora. Podejrzany mężczyzna ma już postawione zarzuty. Ciało Klaudii zostało znalezione 27 marca rano w jej domu przy Lambert Street, w zachodniej części miasta. Podejrzanym jest Amadeusz S., który mieszkał z nią w Wielkiej Brytanii.

20-letni Amadeusz S. podejrzany o zamordowanie 30-laki stawił się przed sędziami w Hull w poniedziałek rano. Został przesłuchany i tymczasowo aresztowany – pisze BBC. Na razie śledczy nie ujawnili żadnych dodatkowych szczegółów dotyczących tego postępowania.

„W tej chwili myślami jesteśmy z rodziną i bliskimi Klaudii, których wspieramy z pomocą specjalistów. Rodzina prosi o prywatność” – powiedział portalowi hulldailymail.co.uk funkcjonariusz Rhod Troake.

Lokalna policja poinformowała, że „zwiększy liczbę patroli w okolicy, ale dodano również, że „jest to „odosobniony incydent i nie stwierdzono zagrożenia dla reszty społeczeństwa”. Zwiększenie patroli wynika z troski o sąsiadów, którzy mówili w rozmowie z brytyjskimi mediami, że są zaszokowani tą sytuacją i widokiem kordonu policyjnego wokół domu, w którym mieszkała Klaudia S. i Amadeusz S.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Stany Zjednoczone wzywają Białoruś do uwolnienia Andżeliki Borys

Departament Stanu USA wezwał Białoruś do natychmiastowego uwolnienia z aresztu Andżeliki Borys, zefowej Związku Polaków na Białorusi. Tymczasem zatrzymani przez białoruskie służby inni działacze polskiej mniejszości – Andrzej Poczobut, Maria Tiszkowska z Wołkowyska i Irena Biernacka z Lidy zostali przewiezieni do Mińska na przesłuchania.

Rzecznik Departamentu Stanu USA przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że Stany Zjednoczone „odnotowały wzrost działań wymierzonych przeciwko polskim dyplomatom oraz szerzej – w stosunku do polskiej mniejszości na Białorusi”, co – jak wskazał – „jest całkowicie nie do przyjęcia”.

„Reżim Łukaszenki musi zaprzestać tych represji i natychmiast uwolnić Borys i wszystkie osoby bezpodstawnie zatrzymane” – dodał, cytowany przez Onet.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemcy: Nowe okoliczności brutalnego morderstwa Polki i jej dziecka

Stawał się coraz bardziej agresywny, bo brał tabletki antydepresyjne, ale jednocześnie brał kieliszek do ręki – mówi znajomy 27-letniej Anny, zamordowanej wraz z synkiem przez swojego męża w Niemczech. Po makabrycznej zbrodni na jaw wychodzą nowe okoliczności.

W sobotę w niemieckim Cloppenburg-Bethen w Dolnej Saksonii doszło do zbrodni. Zginęła 27-letnia Polka Anna T. i jej sześcioletni syn Alex. Sprawcą mordu jest mąż kobiety, 30-letni Viktor T. Mężczyzna został zatrzymany przez policję. Swoją rodzinę zabił nożem. Na ciele ofiar było wiele ran kłutych.

Prawdopodobnym motywem zbrodni była chorobliwa zazdrość Viktora o Annę. Znajomi rodziny mówią, że między małżonkami często dochodziło do ostrych kłótni.

„Sąsiedzi z bloku często słyszeli kłótnie. Mąż robił jej awantury o byle co. Był chorobliwie zazdrosny. Popijał. Ubzdurał sobie, że Ania kogoś ma. Nie miała, a on i tak swoje” – mówi w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim” znajomy Anny.

Mężczyzna twierdzi, że Viktor był z pochodzenia Litwinem, inne media sugerują, że był Rosjaninem.

Leczył depresję i pił

„Litwin stawał się coraz bardziej agresywny, bo brał tabletki antydepresyjne, ale jednocześnie brał kieliszek do ręki. Było jeszcze gorzej, gdyż odstawił leki, ale nadal pił. Małżonkowie kilka razy chcieli się rozejść, ale nadal byli ze sobą. Pewnie ze względu na dziecko” – dodaje mężczyzna.

Kilka tygodni przed tragedią 27-latka straciła pracę w fabryce mięsa. Mąż miał jej wypominać, że nie pracuje i nie zarabia pieniędzy na ich rodzinę.

Bliski Anny powiedział też, że kiedy policja przyjechała na miejsce zbrodni, mąż Anny był na miejscu. – Ale nie mogli nawiązać z nim kontaktu. Trafił do szpitala psychiatrycznego – powiedział.
Źródło info i foto: TVP.info

Polka i jej syn zamordowani w Niemczech. 30-latek w areszcie

Do rodzinnego dramatu doszło w Cloppenburgu w Dolnej Saksonii. 27-latka i 6-latek mieli zostać zaatakowani nożem przez męża kobiety i ojca chłopca Viktora T. Do tragedii doszło w sobotę. Policja odebrała zgłoszenie o godzinie 16.30. Według wstępnych informacji funkcjonariusze znaleźli 27-latkę i jej 6-letniego syna martwych w ich mieszkaniu. Oboje mieli rany kłute. Podejrzanym o zabójstwo jest mąż zmarłej 27-latki.

Jak poinformowała policja, to sam podejrzany zaalarmował służby ratunkowe. 30-latek został aresztowany. Nie stawiał żadnego oporu. Sąd rejonowy w Oldenburgu nakazał tymczasowe umieszczenie mężczyzny w szpitalu psychiatrycznym.

Jak poinformowała stacja RTL, osiedle w Cloppenburgu to spokojna okolica z małymi apartamentowcami. Rodzina T. mieszkała tutaj od 4 lat. Sąsiedzi relacjonowali, że Viktor T. często wszczynał awantury w domu. – Viktor był moim najlepszym przyjacielem, teraz go nienawidzę. Anna była dla mnie jak siostra. Viktor potrafił być zazdrosny bez powodu, w tym o mnie – mówił Roman J.

Jak dodał, mężczyzna od dłuższego czasu miał problemy psychiczne i nadużywał alkoholu, a w jego domu często gościła policja. – Dostał leki przeciwdepresyjne, ale przestał ich używać. Często mówił o chęci rozwodu i był niezadowolony, ponieważ Anna nie wykonuje prac domowych ani mu nie pomaga – relacjonował. – W mieszkaniu ciągle słychać było kłótnie, ale nie było w nich nic niezwykłego, jak to w każdej rodzinie – opowiadał z kolei inny z sąsiadów.

O śmierci Anny i jej 6-letniego synka poinformował w mediach społecznościowych Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Kazimierza Wielkiego w Kowalu. Polka była absolwentką tej placówki.

„Jeszcze w to nie wierzymy… Jeszcze mamy nadzieję na kolejne spotkanie, na następną rozmowę… Aniu… W naszych sercach i pamięci zawsze zostaniesz jako uśmiechnięta, cicha i życzliwa dziewczyna, dobra koleżanka… Rodzinie i bliskim Ani i jej synka Alexa składamy najszczersze wyrazy współczucia” – czytamy na Facebooku.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ciało Polki w walizce. Policja poszukuje mężczyzny, który może mieć związek z zabójstwem

Policja poszukuje pochodzącego z Litwy 50-letniego Petrasa Z. Śledczy uważają, że mężczyzna może być powiązany ze sprawą zabójstwa Joanny B. Ciało kobiety odnaleziono 18 grudnia na terenie jednego z londyńskich hosteli. Zwłoki 41-latki były ukryte w walizce. Policja ustaliła, że kobietę po raz ostatni widziano 13 listopada. Jej zwłoki 18 grudnia odnalazł malarz pokojowy. Były ukryte w walizce, która znajdowała się w jednym z pokoi. „Nieprzyjemny zapach” miał utrzymywać się na terenie hostelu od dwóch tygodni.

Według sąsiadów, 41-latka miała nadużywać alkoholu. Była jednak przy tym osobą spokojną i przyjazną. – Bardzo miła, przyjazna, dobra – opisywał Martin, znajomy zamordowanej, a inna mieszkanka hostelu dodała: „miała trochę problemów z piciem, ale była cudowną kobietą. Myśleliśmy, że po prostu wyjechała”.

Poszukiwania 50-letniego Petrasa Z.

Świadkowie utrzymują, że po zaginięciu kobiety zniknął także jeden z mieszkańców hostelu. Śledczym udało się ustalić jego tożsamość. – Zidentyfikowaliśmy Petrasa Z. jako kogoś, z kim musimy porozmawiać, aby dowiedzieć się, co stało się z Joanną – powiedział inspektor Wayne Jolley z Wydziału Zabójstw w Met.

Detektyw zaapelował do osób, które mogą wiedzieć, gdzie obecnie przebywa 50-letni Litwin. – Jestem przekonany, że są ludzie, którzy widzieli go lub wiedzą, gdzie jest. Zachęcam ich do zgłaszania się do nas – powiedział Jolley. – Jeśli wiesz cokolwiek o miejscu pobytu Petrasa Z., skontaktuj się z nami. Otrzymasz wsparcie, a Twoje informacje mogą być kluczowe dla tego dochodzenia.

Funkcjonariusze podejrzewają, że mężczyzna opuścił terytorium Wielkiej Brytanii. Według posiadanych przez nich informacji Petras Z. może przebywać obecnie na terenie Niemiec.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja z WB potwierdza brutalny mord na 41-letniej Polce

To 41-letnia Polka była ofiarą makabrycznej zbrodni w Londynie – potwierdziła brytyjska policja. Poćwiartowane zwłoki kobiety znaleziono w walizce. Zwłoki Joanny B. zostały znalezione przez malarza pokojowego w opuszczonym hostelu w zachodnim Londynie. Policja potwierdziła tożsamość kobiety – relacjonuje „The Sun”.

„Wiadomość o śmierci Joanny to niewątpliwie szok dla tych, którzy ją znali, szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę okoliczności znalezienia ciała” – powiedział inspektor Wayne Jolley.

41-latka ostatni raz była widziana 20 listopada. Jej zwłoki odkryto 18 grudnia. Wcześniej sąsiedzi skarżyli się na odór dobywający się z budynku.

Z lokalu zniknął mężczyzna, który miał mieszkać razem z Polką. W tej sprawie trwa policyjne śledztwo. Na razie nikt nie został aresztowany. Policja prosi o kontakt osoby mogące mieć jakiekolwiek informacje na ten temat. 41-letnia Polka w mediach społecznościowych opisywana jest jako „dobry człowiek”, „piękna kobieta”, „bardzo przyjazna”. Mieszkańcy są wstrząśnięci tą zbrodnią – czytamy.
Źródło info i foto: interia.pl

Wielka Brytania: Ciało kobiety znalezione w walizce. Brytyjska policja: To Polka

Kobieta, której ciało zostało zamknięte w walizce i pozostawione w pokoju hostelowym w Londynie to Polka. Kim jest ofiara i jakie są wyniki śledztwa? „Piękna Polka po czterdziestce” – tak ofiarę opisała mieszkanka hostelu Pay and Sleep w Southall, cytowana przez „The Sun”.

Miała trochę problemów z piciem, ale była cudowną kobietą. Myśleliśmy, że po prostu wyszła – powiedziała kobieta. Mieszkańcy mieli od pewnego czasu narzekać na zapach dochodzący z jej pokoju. Dziennik „The Guardian” wskazuje z kolei, że kobiety nie można było znaleźć od dłuższego czasu, a jej chłopak zaginął kilkanaście dni wcześniej.

Rozważane są wszelkie możliwości

Brytyjska policja potwierdziła tożsamość kobiety. To 41-letna Polka Joanna B. Jej rodzina została natychmiast powiadomiona. Wieści o śmierci Joanny bez wątpienia będą szokiem dla tych, którzy ją znali, zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich znaleziono jej ciało – powiedział rzecznik policji Wayne Jolley w rozmowie z „The Sun”.

Dodał, że rozważane są wszelkie możliwości, co mogło się stać. Istnieje luka między tym, kiedy sądzimy, że Joanna była ostatnio widziana, a kiedy znaleziono jej ciało – wyjaśnia inspektor Jolley. Policja nie podała do wiadomości publicznej wyników sekcji zwłok Polki. Na razie nikt nie został aresztowany.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Niemcy: Jugendamt odebrał Polce dzieci i oddał pod opiekę rodzinom muzułmańskim

Niemiecki urząd zabrał 22-letniej Polce z Wadowic, katoliczce, trzyletnią córkę i dwuletniego syna. Jugendamt rozdzielił dzieci i oddał je pod opiekę muzułmańskim rodzinom z Turcji. Sprawą zajęło się Polskie Stowarzyszenie Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech. A w piątek w sądzie ma odbyć się rozprawa dotycząca dalszego losu dzieci.

Matka odebranych dzieci, Klaudia Majewska, mieszkanka niemieckiego miasta Bad Salzuflen, zgłosiła się w 2018 roku do urzędu socjalnego z prośbą o pomoc w znalezieniu mieszkania dla jej rodziny. Mieszkała wówczas u swojej matki. Jugendamt zdecydował jednak najpierw odebrać jej półrocznego wówczas niemowlaka, a potem również i córkę. Dzieci zostały ulokowane w tureckich, muzułmańskich rodzinach. Niemiecki urząd zezwolił jedynie na minimalny kontakt matki z dziećmi. Majewska, która – podobnie jak jej dzieci – jest obywatelką Polski, twierdzi, że maluchy są źle traktowane.

Sam Jugendamt nie chciał skomentować sprawy, mimo licznych próśb ze strony PAP.

Sprawą zajął się Wojciech Pomorski z Polskiego Stowarzyszenia Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech. „Bezzasadne jest pozbawienie tych dzieci matki, a skandalem ich rozdzielenie i przetrzymywanie w tureckich rodzinach zastępczych. W sytuacjach spornych, jeśli już dzieci miałyby zostać czasowo rozdzielone z matką, należałoby je umieścić w rodzinie zbliżonej kulturowo i językowo do rodziny pochodzenia” – napisał Pomorski w oficjalnym oświadczeniu.

Sprawa toczy się w sądzie. 21 sierpnia sąd rodzinny w Lemgo w Niemczech zdecyduje, czy dzieci wrócą do swojej matki. Według nieoficjalnych informacji na rozprawie ma być obecny polski ambasador RP w Niemczech Andrzej Przyłębski.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Norwegia: Wciąż trwają poszukiwania zaginionej Polki

Elżbieta Parsza zaginęła w sobotę, 1 sierpnia przy wodospadzie Manafossen 4335 Dirdaln w Norwegii. Poszukiwana wybrała się na samotną wycieczkę. Do tej pory nie nawiązała kontaktu z bliskimi.

Elżbieta Parsza w Norwegii mieszka od 2007 roku. W ubiegłą sobotę wybrała się na samotną wycieczkę do Manafossen. Zaginiona Polka ostatni raz kontaktowała się ze swoim mężem około godziny 13:13. Gdy nie pojawiła się w domu około godziny 22:00, mąż zaginionej rozpoczął poszukiwania. Godzinę później, około 23:00 córka Elżbiety Parszy zgłosiła zaginięcie na policję. Służby pojechały na miejsce zdarzenia, aby rozpocząć poszukiwania.

„W tym czasie mąż pan Artur znalazł samochód zaparkowany na parkingu przed wejściem na szlak” – czytamy na facebookowej grupie Zaginieni Cała Polska.

Mąż zaginionej poszedł w góry szukać żony. Przebywał tam do godziny 16:00 następnego dnia. Niestety nie odnalazł żony. W niedzielę w poszukiwania zaangażowała się policja, wolontariusze, psy, a także helikopter. Poszukiwania zakończyły się fiaskiem, nie odnaleziono zaginionej. „Po wielu prośbach panu Arturowi udało się dowiedzieć od policji, że ostatnie logowanie telefonu żony było w sobotę pomiędzy 19:00 a 20:00. Następnie w poniedziałek po wielu problemach, rodzinie udało się dowiedzieć, że ostatnie logowanie było w niedzielę (nie w sobotę jak wcześniej powiedziano) około godziny 15:00. Co sugeruje, że wyczerpała się bateria” – czytamy na grupie Zaginieni Cała Polska.

W niedzielę po godzinie 20:00 norweska policja przekazała rodzinie, że uważa, iż zaginiona najprawdopodobniej nie żyje i wpadła do wodospadu. Świadkowie widzieli Elżbietę w okolicach wodospadu około 14:15. Rodzina zaginionej jest zrozpaczona i potrzebuje pomocy. Bliscy nie wierzą, że Elżbieta wpadła do wody. Ostatnie logowanie telefonu jest dla nich świadectwem na to, że kobieta żyje.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Brutalne morderstwo 20-letniej Polki w Irlandii Północnej

Brutalne morderstwo pięknej Polki! Patrycja W. (+20 l.) została znaleziona martwa w Irlandii. Prawdopodobnie została zakatowana na śmierć. W sprawie zatrzymano jedną osobę, jest to 23-letni partner kobiety, również Polak. Mężczyzna został aresztowany. Spokojnym miasteczkiem Newry niedaleko Belfastu wstrząsnął krwawy dramat! W niedzielę w jednym z domów znaleziono zwłoki kobiety. Okazało się, że to ciało mieszkającej w Irlandii Polki. Informację na temat tożsamości ofiary podał irlandzki portal Journal.ie. Policja od początku prowadziła śledztwo pod kątem morderstwa. Patrycja W. (+20 l.) została najprawdopodobniej zatłuczona lub uduszona na śmierć. Jak mogło do tego dojść?!

W sprawie zatrzymano jedną osobę, jest to 23-letni partner kobiety, również Polak. Mieszkał razem z nią na osiedlu Drumalane Park. Mężczyzna został aresztowany. Nie wiadomo jeszcze, czy przyznaje się do winy. Patrycja pochodziła z województwa mazowieckiego, najprawdopodobniej z okolic Siedlec. Jej przyjaciele z Irlandii prowadzili zbiórkę na bilety lotnicze dla jej rodziny.
Źródło info i foto: se.pl