Wpadło 6 osób, które pomagały w nielegalnym przekroczeniu polskiej granicy

6 osób, które pomagały cudzoziemcom w nielegalnym przekroczeniu granicy z terytorium Białorusi, zatrzymali strażnicy graniczni w strefie, gdzie obowiązuje stan wyjątkowy. To obywatele Niemiec, Finlandii, Tadżykistanu, Syrii, Iraku oraz Irakijczyk posiadający polski paszport. Jak informuje też rzecznik Straży Granicznej ppor. Anna Michalska, od początku ogłoszenia stanu wyjątkowego w pasie przy granicy z Białorusią wydano już ponad 170 pozwoleń na wjazd do strefy objętej ograniczeniami związanymi z rozporządzeniem.

Wśród zatrzymanych są obywatele Niemiec, Finlandii, Tadżykistanu, Syrii, oraz Iraku z polskim paszportem. Wszyscy usłyszeli zarzut popełnienia przestępstwa pomocnictwa w nielegalnym przekraczaniu granicy państwowej. Głównie chodzi o zabieranie nielegalnych imigrantów i ich wywożenie w głąb Polski lub innych krajów. Szczegóły tych spraw ustalamy – przekazała rzecznik SG.

Jeden z zatrzymanych pracuje Warszawie w popularnej firmie transportowej, Syryjczyk posiada kartę stałego pobytu w Niemczech, Tadżyk w Polsce. Obywatel Finlandii pochodzi z Syrii, a Irakijczyk dopiero ubiega się o ochronę międzynarodową na Łotwie. Wszyscy usłyszeli prokuratorskie zarzuty.

Oprócz tego, wszczęto wobec nich procedurę wydalenia z Polski do kraju pochodzenia. Dodatkowo otrzymają 5-letni zakaz wjazdu do strefy Schengen. Strażnicy poinformują też policję, by wobec osób zatrzymanych w strefie, w której wprowadzono stan wyjątkowy, skierowała do sądu wnioski o ukaranie.

Funkcjonariusze w ciągu ostatniej doby udaremnili też 191 prób nielegalnego wejścia na terytorium Polski. Zatrzymano 17 nielegalnych imigrantów. 9 obywateli Konga, 4 Afganistanu, 3 Iraku i obywatela Kamerunu. Pozostałe próby zostały udaremnione – zapewniła ppor. Anna Michalska.

Straż Graniczna wydała ponad 170 pozwoleń na wjazd do strefy objętej stanem wyjątkowym

Na terenie Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej wydano już 146 pozwoleń na wjazd do strefy objętej stanem wyjątkowym. Natomiast na obszarze Nadbużańskiego Oddziału Starzy Granicznej – 27 – przekazała Michalska. Wskazała, że większość składanych wniosków motywowana była koniecznością odwiedzin krewnych.

Dostajemy wiele pytań od obywateli dotyczących możliwości poruszania się w obszarach objętych stanem wyjątkowym. Nasi funkcjonariusze wyjaśniają, w jakich przypadkach koniczne są pozwolenia, a w jakich nie, np. w celach kultu religijnego czy udziału w pielgrzymkach – dodała.

Poinformowała, że SG nie odnotowała poważniejszych incydentów związanych z łamaniem przepisów stanu wyjątkowego.

Stan wyjątkowy

O wprowadzenie stanu wyjątkowego na 30 dni w przygranicznym pasie z Białorusią wystąpiła Rada Ministrów na wniosek resortu spraw wewnętrznych i administracji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

W piątek zatrzymano ponad 30 osób, które nielegalnie przekroczyły granicę

„Tylko w piątek do godziny 16 Straż Graniczna zatrzymała ponad 30 osób, które nielegalnie przekroczyły granicę polsko-białoruską” – poinformowała rzecznik Straży Granicznej ppor. Anna Michalska.

Od godziny 0 do godz. 16 było ponad 100 prób nielegalnego przekroczenia granicy, ok. 30 osób zatrzymano i prowadzone są wobec nich czynności – powiedziała Michalska. Zwróciła uwagę, że od początku sierpnia zatrzymano już ponad 960 osób, które nielegalnie przekroczyły granicę.

Niektórzy mieszkańcy przygranicznych terenów obawiają się wzmożonego napływu nielegalnych imigrantów. Jak to tak dalej będzie, to boję się, że może być tak, jak jakiś czas temu w tym francuskim Calais – mówiła w rozmowie z PAP mieszkanka niewielkiego miasta Krynki, które położone jest ok. 10 km od Usnarza Górnego, gdzie po białoruskiej stronie granicy z Polską koczuje grupa obcokrajowców.

Mam znajomych w Straży Granicznej, to mówią mi, że łapią coraz więcej nielegalnych imigrantów. Oni nawet się nie kryją przed pogranicznikami. Wychodzą do nich, żeby ich złapali – relacjonuje jeden z mężczyzn z Krynek. Dodaje, że kilka dni temu w oddalonym od Krynek o 5 km. Ostrówku straż miała zatrzymać kilku cudzoziemców.

Cudzoziemcy na granicy

Od kilkunastu dni po białoruskiej stronie granicy z Polską koczuje grupa imigrantów. Przejście do Polski uniemożliwiają im SG i wojsko; teren kilkaset metrów od tego miejsca, gdzie są media i wolontariusze organizacji pozarządowych, zabezpiecza dodatkowo policja.

Według informacji SG, w obozowisku jest 24 lub nieco więcej osób; fundacja Ocalenie, której pracownicy i wolontariusze są w Usnarzu Górnym, czyli po polskiej stronie granicy i komunikują się z imigrantami za pomocą megafonów, otrzymuje od nich informacje, że w obozie są 32 osoby i wszystkie pochodzą z Afganistanu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Jest decyzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ws. migrantów na granicy z Polską

Polska została zobowiązana do dostarczenia żywności, wody i ubrań migrantom koczującym na granicy polsko-białoruskiej. Taką decyzję podjął Europejski Trybunał Praw Człowieka.

W związku z sytuacją na granicach Polski i Łotwy Europejski Trybunał Praw Człowieka nałożył na te kraje środki tymczasowe. Polska jest zobowiązana do dostarczenia żywności, wody i ubrań koczującym na granicy polsko-białoruskiej. Ma także udzielić tym osobom tymczasowego schronienia, jeśli to możliwe, oraz zapewnić opiekę medyczną. To samo ma zrobić Łotwa.

Środek tymczasowy został nałożony na Polskę i Łotwę na trzy tygodnie – ma obowiązywać do 15 września 2021 roku włącznie. Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreślił jednocześnie, że nie jest to nakaz wpuszczenia uchodźców na terytorium tych państw.

Sytuacja na granicy

Od kilkunastu dni na Białorusi przy granicy z Polską w okolicy miejscowości Usnarz Górny koczuje grupa migrantów. Według informacji Straży Granicznej grupa liczy obecnie 24 osoby. Jednak Fundacja Ocalenie mówi o 32 osobach. 25 osób źle się czuje, z tego 12 jest ciężko chorych. W najgorszym stanie jest 52-latka, która kilka dni temu przestała wstawać. Uchodźcy nie mają nic do jedzenia, piją wodę z brudnego strumyczka.

Polski rząd twierdzi, że migranci znajdują się na terytorium Białorusi, a cała ta sytuacja to zorganizowana akcja ze strony reżimu Alaksandra Łukaszenki. Żołnierze i strażnicy graniczni nie dopuszczają do nich osób, które chcą pomóc, m.in. przedstawicieli Fundacji Ocalenie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zły stan zdrowia migrantów na granicy z Polską

– Jedna osoba nie wstaje już w tej chwili, ma chore nerki, ma trudności z oddychaniem – przekazała Kalina Czwarnóg z Fundacji Ocalenie, która jest na granicy polsko-białoruskiej, gdzie koczuje grupa migrantów. – To jest tragedia, co tutaj się dzieje – dodała.

Od 15 dni na granicy polsko-białoruskiej koczuje grupa migrantów. Kalina Czwarnóg z Fundacji Ocalenie na antenie TVN24 poinformowała, że „przetrzymywane tam są 32 osoby, a nie 24, jak z niewiadomych przyczyn twierdzi Straż Graniczna”. Jak dodała, przedstawicielom Rzecznika Praw Obywatelskich udało się ustalić, że osoby, które przebywają na granicy, są bardzo chore.

– Jedna osoba nie wstaje już w tej chwili, ma chore nerki, ma trudności z oddychaniem, bolą ją płuca, ma chory kręgosłup. (…) Jest to 52-letnia kobieta. To jest tragedia, co tutaj się dzieje – przekazała Kalina Czwarnóg. Jak podkreśliła, „w najgorszym stanie” jest czterech migrantów.

„Kobiety piją i jedzą jak najmniej”

Przedstawicielka Fundacji Ocalenie poinformowała, że w prowizorycznym obozowisku migranci mają siedem namiotów, które zostały dostarczone przez posła Macieja Koniecznego. – Mają też od nas śpiwory, niestety już dawno skończyła im się woda i jedzenie, które dostarczyliśmy. Nie mają gdzie się załatwiać. Kiedy tutaj do dyspozycji przyjechały dwa toi toie, te osoby wciąż nie mają żadnego sanitariatu. Kobiety, ponieważ jest im utrudniane załatwianie potrzeb fizjologicznych, piją i jedzą jak najmniej, co też jest zagrożeniem dla ich zdrowia i życia – powiedziała na antenie TVN24 Kalina Czwarnóg.

Białoruś odrzuciła polską propozycję ws. konwoju humanitarnego

Wiceszef MSZ Marcin Przydacz przekazał z kolei, że w nocie dyplomatycznej Białoruś nie tylko odpowiedziała negatywnie na możliwość przyjęcia pomocy, ale także zmieniła swoje stanowisko wobec sytuacji migrantów (strona polska utrzymuje, że uchodźcy znajdują się na terytorium Białorusi i „to Białoruś za nie odpowiada”, jak mówił we wtorek premier Morawiecki). Mińsk podaje odmienną od prawdziwej liczbę migrantów, którzy – jak mówił wiceminister Przydacz – co jakiś czas zmieniają się. Białoruś informuje również o innej niż wcześniej narodowości migrantów. – Fakty się nie zmieniają, zmienia się tylko retoryka strony białoruskiej. Strona białoruska tym samym wskazuje, że nie jest zainteresowana rozwiązaniem tej sprawy, a jedynie zaostrzaniem debaty – mówił wiceminister spraw zagranicznych.

Dwa dni temu polska dyplomacja wystosowała notę z propozycją udzielenia migrantom pomocy rzeczowej w postaci między innymi żywności, leków, ubrań, łóżek, namiotów, czy pościeli. Była to odpowiedź na kryzys na granicy w Usnarzu Górnym.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Irlandia: Polak jechał pod prąd na autostradzie. Zabił rodzinę imigrantów z Iraku

W ubiegły czwartek Jonasz L. z Polski poruszał się pod prąd na autostradzie w Irlandii. W pewnym momencie doszło do tragedii. Polak doprowadził do czołowego zderzenia z autem, którym podróżowała rodzina imigrantów z Iraku. Sprawca wypadku i trzyosobowa rodzina, w tym 8-miesięczne dziecko, zginęli na miejscu.

W czwartek wieczorem w pobliżu miejscowości Galway w zachodniej Irlandii doszło do koszmarnego wypadku. Polak kierujący samochodem marki Volkswagen jechał pod prąd na autostradzie M6 w pobliżu Ballinasloe.

3-osobowa rodzina z Iraku i Polak zginęli na miejscu

Miejscowa policja ustaliła, że Polak poruszał się zewnętrznym pasem ruchu, przez ponad kilometr jadąc pod prąd. Do tragedii doszło po serii niebezpiecznych manewrów, gdy inni kierowcy próbowali uniknąć zderzenia z nieprawidłowo jadącym volkswagenem. Jonasz L. w ten sposób doprowadził do czołowego zderzenia z autem, którym podróżowała trzyosobowa rodzina z Iraku.

Karzan Sabah, jego żona Shahen Qasm i ich 8-miesięczna córka Lena, a także sprawca wypadku zginęli na miejscu. Ucierpiał także kobieta, kierująca innym pojazdem. Poszkodowana trafiła do szpitala z obrażeniami nie zagrażającymi jej życiu. Kurdyjska rodzina z Iraku w Irlandii mieszkała od 4 lat. Wcześniej małżeństwo mieszkało w Plymouth na południu Anglii. Karzan Sabah był wykładowcą na wydziale Agrokultury w Carlow IT.

Media informują, że pochodzący z Polski sprawca wypadku już wcześniej był kilkukrotnie karany przez irlandzkie sądy za niebezpieczną jazdę oraz posiadanie niewielkiej ilości narkotyków. Polak miał mieć także problemy ze zdrowiem psychicznym. Przed wypadkiem mężczyzna zgłosił się do ośrodka zdrowia psychicznego.
Źródło info i foto: o2.pl

​Ośrodek dla imigrantów powstaje na poligonie w Wędrzynie

Ośrodek dla imigrantów powstaje na poligonie w Wędrzynie w Lubuskiem – dowiedział się reporter RMF FM. Cudzoziemcy mają trafiać do wojskowych budynków, które nie są wykorzystywane. Trwa ich przygotowanie. Ośrodek miałby mieć kilkaset miejsc dla cudzoziemców. Placówka na wojskowym poligonie ma być otwierana etapami. Na razie powstanie 200 miejsc.

Jak się dowiedział dziennikarz RMF FM, w ośrodkach dla cudzoziemców w całym kraju jest obecnie ponad tysiąc osób. Straż Graniczna zapewnia, że miejsc na razie nie brakuje. Poinformowała też, że około 200 dodatkowych miejsc przygotowano w ośrodkach Urzędu do spraw Cudzoziemców w Białej Podlaskiej i Czerwonym Borze.

W ostatnich dniach na granicy polsko-białoruskiej doszło jednak do kryzysu. Po białoruskiej stronie granicy w okolicy Usnarza Górnego od kilkunastu dni koczuje grupa imigrantów. Chcą dostać się do Polski i starają się o pomoc międzynarodową. Na granicę pojechało wojsko oraz Straż Graniczna, które pilnują przejścia. Postawiony został także drut kolczasty, by migranci nie przedostali się do naszego kraju.

Rząd przekonuje, że kryzys migracyjny to metoda reżimu Alaksandra Łukaszenki w ramach tzw. wojny hybrydowej. We wspólnym oświadczeniu premierzy państw: Polski, Litwy, Łotwy i Estonii stwierdzili, że bieżący kryzys na granicach z Białorusią został zaplanowany i systematycznie zorganizowany. Wezwali też władze białoruskie do zaprzestania działań prowadzących do eskalacji napięć.

W poniedziałek po południu szef MON Mariusz Błaszczak poinformował, że jeszcze w tym tygodniu rozpocznie się budowa płotu na granicy polsko-białoruskiej.

Jednocześnie rząd jest krytykowany o niehumanitarne podejście wobec ludzi. Po kilku dniach Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych zdecydowała o wysłaniu transportu z pomocą rzeczową dla imigrantów. Ciężarówka czeka na decyzję MSZ Białorusi w sprawie przekroczenia granicy.

Ile osób przechodzi nielegalnie przez granicę?

Minionej doby 126 osób próbowało nielegalnie przekroczyć polską granicę od strony Białorusi. 31 spośród nich zatrzymano, reszta pozostała na białoruskim terytorium.

Zatrzymani to 18 obywateli Iraku, 9 Somalijczyków i trzy osoby o nieokreślonym obywatelstwie. Oprócz tego w ręce strażników wpadł Ukrainiec, który ponaglał cudzoziemcom w przekroczeniu granicy. Wszyscy imigranci trafili do ośrodków zarządzanych przez Straż Graniczną.

Od początku sierpnia zieloną granicę z terytorium Białorusi próbowało nielegalnie przekroczyć prawie 2800 osób. Udało się to blisko 900 cudzoziemcom – tyle osób zatrzymały polskie służby graniczne. Trzeba dodać, że te statystyki nie obejmują imigrantów, o których wejściu na terytorium Polski nie wie Straż Graniczna.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Polska wzmacnia granice. Dwa tysiące żołnierzy Wojska Polskiego na granicy z Białorusią

Jesteśmy gotowi do tego, aby na granicy z Białorusią wsparcia udzielało nawet dwa tysiące żołnierzy Wojska Polskiego; obecnie jest ich niespełna tysiąc, w ciągu najbliższych dni ta liczba wzrośnie – zapowiedział minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. O sytuację na granicy z Białorusią szef MON pytany był na antenie Programu Pierwszego Polskiego Radia.

– Mamy do czynienia z atakiem na Polskę, można powiedzieć, że to jest wojna hybrydowa. Jest to próba destabilizacji Unii Europejskiej i Polski, jest to próba wywołania kryzysu migracyjnego – mówił Błaszczak.

Minister podkreślił, że Straż Graniczna wsparta przez Wojsko Polskie „wypełnia swoje obowiązki”.

– Jesteśmy gotowi do tego, aby na granicy wsparcia udzielało nawet 2 tys. żołnierzy Wojska Polskiego. Dziś jest niespełna tysiąc i w ciągu najbliższych dni ta liczba wzrośnie – zapowiedział.

– Jesteśmy też przygotowani w ten sposób, że już w lipcu, przez Wojsko Polskie, położone zostały zasieki, które służą nie tylko Wojsku Polskiemu, są takim elementem ochronnym – dodał.

„To są ofiary handlarzy ludźmi”

Porównując sytuację w Polsce z sytuacją na Litwie, Błaszczak stwierdził: „Problemem jest to, że strażnicy graniczni, Wojsko Polskie zostało zaatakowane przez niektóre media i przez polityków totalnej opozycji”.

– To jest różnica między sytuacją na Litwie, gdzie cała klasa polityczna jest solidarna (…), a sytuacją w Polsce, gdzie część klasy politycznej zadaje, można powiedzieć, ciosy w plecy – ocenił szef MON.

Odnosząc się do osób koczujących po białoruskiej stronie granicy z Polską, Błaszczak ocenił, że nie są to uchodźcy.

– To są ofiary handlarzy ludźmi – powiedział.

Rośnie liczba nielegalnych migrantów

W ostatnich miesiącach na granicach Białorusi z UE gwałtownie wzrosła liczba nielegalnych migrantów z Iraku, Syrii, Afganistanu i innych krajów. Najwięcej osób trafiło dotąd na Litwę, która zarzuciła Białorusi zorganizowanie przerzutu imigrantów na jej terytorium w ramach tzw. wojny hybrydowej.

Od kilkunastu dni po białoruskiej stronie granicy z Polską w okolicy miejscowości Usnarz Górny koczuje grupa cudzoziemców, którzy chcą się dostać do Polski i deklaruje chęć ubiegania się o udzielenie im ochrony międzynarodowej.

Osoby te nie są wpuszczane do Polski, a nie chcą cofnąć się w głąb Białorusi. Według informacji Straży Granicznej z poniedziałku grupa liczy obecnie 24 osoby.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kolejny skandal. Krakowska kuria ukrywała fakt, że jeden z księży molestował niepełnosprawną starszą kobietę

Przez kilka lat krakowska kuria ukrywała fakt, że jeden z księży molestował seksualnie niepełnosprawną starszą kobietę – do takich szokujących informacji dotarli reporterzy śledczy RMF FM. Do bulwersujących zdarzeń dochodziło na oddziale geriatrycznym w jednym ze szpitali na południu Polski. Wszystko działo się jeszcze w 2017 roku. Policja i prokuratura dowiedziały się o tym w lutym tego roku.

Na oddziale geriatrycznym szpitala na południu Polski (miejscowość i nazwa placówki znane redakcji – red.) w 2017 roku kapelanem był jeden z mieszkających w okolicy księży. Codziennie z religijną posługą odwiedzał chorych, leczonych w placówce. Jedna z pacjentek prawie po każdej wizycie duchownego była pobudzona. Co więcej, twierdziła, że odwiedzał ją szatan. Zachowanie kobiety zaniepokoiło personel oddziału.

Ksiądz przyłapany na niewłaściwym zachowaniu, szpital zawiadamia kurię

Według nieoficjalnych informacji, w kwietniu 2017 roku ksiądz został przyłapany na kontaktach z półprzytomną pacjentką, gdy dotykał ją w sposób, który jednoznacznie wskazywał na molestowanie. Wtedy błyskawicznie zareagowały władze szpitala. Zakazały księdzu wstępu do placówki, a ordynator o wszystkim powiadomił kurię w Krakowie.

Jak tłumaczył w rozmowie z nami, przepis o obowiązku powiadomienia policji o takich sytuacjach wszedł w życie w drugiej połowie 2017 roku, już po wydarzeniach, które wyżej opisujemy.

4 lata milczenia krakowskiej kurii

Dopiero w lutym tego roku zawiadomienie trafiło do śledczych z Małopolski, a kapłan Kazimierz K. usłyszał zarzut molestowania seksualnego osoby niepoczytalnej. Będzie odpowiadał za czyn z art. 198 kk. Dziennikarz RMF FM dowiedział się nieoficjalnie, że mężczyzna nie przyznaje się do zarzutów. Rzecznik krakowskiej kurii nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego Kościelne władze przez lata zwlekały z zawiadomieniem prokuratury. Ksiądz Łukasz Michalczewski potwierdza jedynie, że śledczym sprawę urzędnicy kurii zgłosili w tym roku.

„Nie mam informacji, jak to było zgłaszane, kiedy. Nie mogę tego ustalić” – powiedział w rozmowie z dziennikarzem RMF FM.

Czy arcybiskup Marek Jędraszewski odpowie za ukrywanie faktu molestowania niepełnosprawnej kobiety przez księdza?
Z naszych ustaleń wynika, że to lekarze ze szpitala, w którym molestowana była pacjentka, kilka razy pisali do krakowskiej kurii z prośbą, by arcybiskup w końcu zajął się sprawą.

Prokuratorzy prawdopodobnie będą teraz badać, czy arcybiskup Marek Jędraszewski nie popełnił przestępstwa, nie zawiadamiając od razu policji o tym, że podległy mu ksiądz mógł molestować pacjentkę.

Kuria miała obowiązek zawiadomić Stolicę Apostolską

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski mówi dziennikarzowi RMF FM, że abp Jędraszewski – zgodnie z prawem papieskim – miał obowiązek zawiadomić Stolicę Apostolską o fakcie wykorzystania seksualnego osoby „dorosłej bezbronnej” przez księdza oraz wszcząć kościelne dochodzenie.

„Uczciwość wobec ofiary nakazuje powiadomić także władze państwowe. W Kościele jest specyficzny sposób podlegania duchownych pod biskupa, więc on ma oczywiście także obowiązek zgłosić to do prokuratury świeckiej” – wyjaśnia w rozmowie z nami.

Ks. Isakowicz-Zaleski podkreśla przy tym, że ksiądz jest także obywatelem, i jak każdy obywatel ma prawa i obowiązki. „Jeżeli dochodzi do przestępstwa, a tutaj jest przynajmniej podejrzenie przestępstwa, musi być powiadomiona prokuratura” – zaznacza.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Czechy: Dwie Polki ewakuowane z Afganistanu wylądowały

Dwie obywatelki Polski, wywiezione z Afganistanu, są już w Czechach. – Wrócą niedługo do Polski. Są szczęśliwe, że są bezpieczne – przekazał wiceszef MSZ Marcin Przydacz. Polki opuściły Afganistan na pokładzie czeskiego samolotu wojskowego, który we wtorek wieczorem wylądował w Pradze.

Przydacz, powołując się na bezpieczeństwo osób zaangażowanych w akcję ewakuacji, nie przekazał więcej szczegółów o tym przedsięwzięciu.

Jak jednak podaje czeska agencja prasowa, we wtorek wieczorem na lotnisku wojskowym pod Pragą wylądował samolot wojskowy, którym z Kabulu przyleciało 87 osób. Wśród ewakuowanych były dwie Polki, ambasador Czech w Kabulu, czescy dyplomaci i afgańscy współpracownicy.

Był to drugi lot ewakuacyjny z Kabulu zorganizowany przez czeską armię. Pierwszy samolot z 46 osobami na pokładzie wylądował w Pradze w poniedziałek. Czeskie wojsko potwierdziło w środę, że do Afganistanu w nocy wysłano trzeci lot. Samolot odbył już międzylądowanie w Baku, podczas którego zatankowano paliwo, i zmierza do Kabulu.

Jak wynika z informacji PAP, pierwszy z polskich samolotów wojskowych, które mają ewakuować około 100 osób z Afganistanu, dotarł do Kabulu.

Przydacz: decyzje zapadły w weekend

W radiowej Jedynce Przydacz był pytany, czy decyzja o ewakuacji z Afganistanu nie zapadła za późno. – W ministerstwie najpierw pracujemy, weryfikujemy i działamy, a dopiero na samym końcu informujemy o tym opinię publiczną, zwłaszcza w tak delikatnych sprawach, jak bezpieczeństwo rodaków. Przygotowywaliśmy się w zeszłym tygodniu. Decyzje dotyczące wylotu zapadły w weekend – powiedział Przydacz.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Tysiące osób chcą się dostać nielegalnie do Polski

Co najmniej 1935 nielegalnych imigrantów przedostało się od początku sierpnia do Polski przekraczając granicę z Białorusią. Ich liczba nie jest jednak do końca znana, ponieważ cały czas kolejne osoby próbują forsują zieloną granicę i z pewnością nie wszystkich udało się pogranicznikom przechwycić. W większości to uciekinierzy z Bliskiego Wschodu. W miejscowościach i na terenach pogranicza polsko-białoruskiego polska Straż Graniczna zatrzymała od początku sierpnia 1935 nielegalnych imigrantów. W większości to osoby uciekające z Bliskiego Wschodu, a także z Afganistanu. 

Imigranci podróżują w różnych liczebnie grupach, od kilku osób do nawet kilkunastu. Uciekinierzy często proszą mieszkańców miejscowości przy granicy o jedzenie czy picie, a także o wezwanie policji, czy taksówki. 

Wsparcie wojska 

Wiceszef MSWiA Maciej Wąsik przekazał, że Straż Graniczną wspiera tysiąc żołnierzy Wojska Polskiego. Ten lawinowy wzrost uchodźców rozpoczął się już tydzień temu.

Straż Graniczna zapobiegła dotychczas próbom przekroczenia granicy przez co najmniej 1175 osób, a 760 cudzoziemców zostało zatrzymanych i osadzonych w zamkniętych ośrodkach. W odpowiedzi na zaostrzająca się sytuację na granicy z Białorusią rząd przyjął projekt zmian ustawy o cudzoziemcach.
Źródło info i foto: polsatnews.pl