Rosja odpowiada na wydalenie dyplomatów z Polski

Russian Foreign Minister Sergei Lavrov attends a joint press conference with International Committee of the Red Cross (ICRC) President following their talks in Moscow on March 24, 2022. (Photo by Kirill KUDRYAVTSEV / POOL / AFP)

Rosja zapowiedziała, że ostro zareaguje na decyzję Polski, która wydaliła 45 rosyjskich dyplomatów – podał w czwartek Reuters. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji zarzuciło polskim władzom próbę ostatecznego zniszczenia relacji dwustronnych. Rosyjskie MSZ stwierdziło, że wydalenie 45 pracowników ambasady w Warszawie to “świadomy krok w kierunku ostatecznego zniszczenia stosunków dwustronnych”. „Rosja nie pozostawi tego wrogiego ataku bez odpowiedzi, co zmusi polskich prowokatorów do myślenia i zaszkodzi im” – przekazano.

Rosji nie podoba się też propozycja Polski, aby na Ukrainę wysłać misję pokojową NATO, złożoną z uzbrojonych sił. Według Kremla jest to “lekkomyślne”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ponad 2 mln uchodźców z Ukrainy przybyło do Polski

Liczba uchodźców, którzy wjechali do Polski od początku inwazji rosyjskiej na Ukrainę przekroczyła 2 mln osób – poinformowała w piątek na Twitterze Straż Graniczna.

„Dzisiaj tj.18.03, o godz. 09.00 liczba uchodźców z Ukrainy przekroczyła 2 mln. To głównie kobiety z dziećmi. Funkcjonariusze SG są pierwszymi Polakami niosącymi im pomoc po przekroczeniu granicy. Często zwykłe słowa wsparcia znaczą najwięcej” – napisała na Twitterze Straż Graniczna. Wcześniej SG poinformowała, że w czwartek funkcjonariusze odprawili 52,5 tys. osób, a w piątek do g. 7 – 7,1 tys. Jak podano, w przeciwnym kierunku, czyli z Polski do Ukrainy, od 24 lutego odprawiono 227 tys. osób.

Piątek jest 23. dniem inwazji Rosji na Ukrainę.
Źródło info i foto: Bankier.pl

​Prawie 1,5 miliona uchodźców przybyło do Polski

Od 24 lutego granicę polsko-ukraińską przekroczyło 1,43 miliona osób. W tym czasie z Polski do Ukrainy funkcjonariusze SG przeprowadzili 141 tys. odpraw granicznych – poinformowała w czwartek rano na Twitterze straż graniczna. Według danych ONZ ze środy, Ukrainę (w różnych kierunkach) opuściło około 2,2 mln osób. Nawet 5 mln osób może uciec przed rosyjską agresją z Ukrainy – podało ONZ w pierwszych godzinach po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainie.

W środę do Polski dotarło 117,6 tysiąca uchodźców z Ukrainy. Dzisiaj do godziny 7 do Polski przyjechało 22 tysiące osób – dodała SG. Według danych straży granicznej ze środy, najwięcej uchodźców do Polski trafia przez granicę w Medyce (282,3 tys.), Dorohusku (180,3 tys.) i Korczowej (165,7 tys.). Najmniej w Hrubieszowie (128,6 tys.) i Krościenku (69,9 tys.).
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zwłoki dziecka z ranami na szyi

Ta tragedia wstrząsnęła mieszkańcami całej Polski! W środę (9 marca) w domu jednorodzinnym na terenie Płocka znaleziono zwłoki trójki dzieci. Jak ujawnia policja, są to chłopcy w wieku 7 do 17 lat. Na miejscu wciąż wykonywane są czynności dochodzeniowe, które mają pomóc w ustaleniu przebiegu tragedii. Policja i prokuratura nie udzielają szczegółowych informacji o zdarzeniu.

Do tych dramatycznych wydarzeń doszło w środę (9 marca). – Tuż przed godz. 11. otrzymaliśmy informację o znalezieniu w jednym z domów jednorodzinnych na osiedlu Wyszogrodzka ciał trzech chłopców w wieku od 7 do 17 lat. Na miejscu trwają intensywne czynności, wykonywane pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Płocku. Potrwają one wiele godzin – przekazała Polskiej Agencji Prasowej rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji podkom. Marta Lewandowska.

Jak wyjaśnia rzeczniki, po wykonaniu wszystkich czynności na miejscu, gdzie odkryto zwłoki dzieci, „nie wcześniej niż jutro (10.03.2022) Prokuratura Rejowa w Płocku przekaże więcej informacji”. – Na tę chwilę, z uwagi na trwające czynności i ich dobro, nie udzielamy więcej informacji o tym tragicznym zdarzeniu – podkreśliła rzeczniczka płockiej policji.

– W wyniku zgłoszenia o braku kontaktu z nastolatkiem zamieszkałym w jednym z bloków przy ul. Wyszogrodzkiej w Płocku, strażacy podjęli interwencję. Po wejściu do mieszkania znaleźli zwłoki – mówił PAP rzecznik komendy miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Płocku st. kpt Edward Mysera i wyjaśnia, że zgłoszenie o braku kontaktu straż pożarna otrzymała od koleżanki nastolatka, który mieszkał pod wskazanym adresem. Na miejscu nie było osób dorosłych.
Źródło info i foto: se.pl

Do Polski przybyło już prawie milion uchodźców z Ukrainy

Rosyjska inwazja na Ukrainę trwa już dziesięć dni. Od tego czasu kraj objęty wojną opuściło już ponad 1,2 mln osób, a większość z nich kieruje się do Polski. Jak poinformowała w sobotę Straż Graniczna, od początku ataku Rosji na Ukrainę do Polski przybyło 827,6 tys. uchodźców.

„Już ponad 800 tys. osób uciekających z objętej wojną Ukrainy odprawili w przejściach granicznych funkcjonariusze SG. Dzisiaj tj. 5 marca do godz. 15 do Polski przyjechało z Ukrainy — 74 tys. osób. Od 24 lutego 827,6 tys. osób” — poinformowała SG na Twitterze.

Według danych Ministerstwa Spraw Zagranicznych, większość osób, które przybywają do Polski, to obywatele Ukrainy. Wśród uciekających przed wojną są też Polacy, a także obywatele Uzbekistanu, Białorusi, Indii, Nigerii, Algierii, Maroka, Afganistanu, Pakistanu, USA czy Rosji. Od 24 lutego, gdy Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę do czwartku, z zaatakowanego kraju uciekło ponad 1,2 mln osób, z czego ponad połowa do Polski – poinformowało biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR).

Według Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF) ok. pół miliona z całej grupy ukraińskich uchodźców to dzieci i młodzież. Z powodu rosyjskiej agresji Ukrainę opuściło też ponad 78 tys. obywateli 138 innych państw, w tym studentów i migrantów ekonomicznych dodaje UNHCR. Według tej instytucji, z powodu wojny z Ukrainy może wyjechać nawet ponad 4 mln osób.
Źródło info i foto: onet.pl

Policjanci CBŚP zatrzymali podejrzanego o przemyt narkotyków awionetką z Hiszpanii

Policjanci CBŚP zatrzymali 2 mężczyzn, obywatela Polski i Niemiec w ramach śledztwa nadzorowanego przez Prokuraturę Krajową. Jest to kolejna akcja w sprawie przemytu narkotyków awionetką z Hiszpanii do Polski. Tym razem jeden z zatrzymanych jest podejrzany o kierowanie gangiem, a drugiemu zarzuca się udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Obaj zostali tymczasowo aresztowani.

Policjanci z Zarządu w Gorzowie Wielkopolskim Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie prowadzą śledztwo w sprawie działania zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie przemycali marihuanę. Szlak przemytniczy prowadził z Hiszpanii przez Francję, Niemcy do Polski.

Sprawa zaczęła się, gdy policjanci CBŚP, przy wsparciu KWP w Gorzowie Wlkp. przejęli 73 kg marihuany, wartej ponad 3,6 mln zł. Narkotyki były przemycone awionetką z Hiszpanii do Polski. Wówczas to zatrzymano 2 mężczyzn, jak się okazało 2 pilotów. Awionetkę wartą 900 tysięcy złotych sprowadzono w częściach z Ukrainy najprawdopodobniej do przemytu narkotyków. O sprawie pisaliśmy w artykule pt.: Awionetka miała służyć do przemytu narkotyków – CBŚP i PK przejęły marihuanę i samolot.

Dalsze czynności doprowadziły policjantów do kolejnych dwóch podejrzanych. Jednym z nich jest obywatel Niemiec podejrzany o pomoc w wewnątrzwspólnotowym nabyciu co najmniej 20 kg marihuany. Z zebranego materiału wynika, że mężczyzna organizował dla przemytników bazę noclegową na terenie Niemiec oraz odbierał przetransportowaną samolotem do Niemiec marihuanę w celu dalszej jej dystrybucji. Drugim podejrzanym jest obywatel Polski, podejrzany o zorganizowanie tego procederu.

Obaj mężczyźni zostali zatrzymani w minionym tygodniu, a następnie zostali doprowadzeni do Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie, gdzie przedstawiono Polakowi zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i przemytu znacznych ilości narkotyków. Natomiast obywatel Niemiec jest podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz udzielania pomocy do przemytu marihuany. Czyny zarzucane podejrzanym zagrożone są karą do 15 lat pozbawienia wolności.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego i na wniosek prokuratora, sąd zadecydował o zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania wobec obu podejrzanych.

Sprawa jest rozwojowa i śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

Polski żołnierz porzucił służbę i uciekł na Białoruś. Jego przełożeni odwołani

Polski żołnierz stacjonujący na granicy porzucił służbę i uciekł na Białoruś. Informacje podawane przez białoruskie i rosyjskie media najpierw nieoficjalnie potwierdził w polskich służbach dziennikarz RMF FM. Po południu Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych również przekazało, że doszło do takiego incydentu. Według naszych informacji, żołnierz sprawiał problemy. Jego przełożeni o tym wiedzieli, ale czekali aż sam odejdzie ze służby. Zostało mu do odsłużenia kilka dni.

Żołnierz wczoraj po południu zniknął z posterunku, zostawił broń. Kilka godzin trwały poszukiwania. Według naszych ustaleń przeszedł na białoruską stronę i tam zatrzymano go na pasie granicznym. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych potwierdziło RMF FM, że zaginął żołnierz 11. Mazurskiego Pułku Artylerii podczas służby w okolicach miejscowości Narewka, Siemianówka i jeziora Siemianowskiego.

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że na razie nie komentuje sprawy „do czasu, gdy będzie wiadomo, jaki jest faktyczny stan w tej sprawie”. Na razie z tego komunikatu wynika jedynie, że zauważono nieobecność jednego żołnierza i tyle, jeżeli chodzi o stan faktyczny – powiedział dziennikarzom Żaryn.

Żołnierz, który wczoraj zaginął miał poważne kłopoty z prawem i złożył wypowiedzenie z wojska. Nigdy nie powinien zostać skierowany do służby na granicę. Zażądałem wyjaśnień, kto za to odpowiada – napisał na Twitterze szef MON Mariusz Błaszczak.

Białoruski Państwowy Komitet Graniczny podał, że żołnierz to urodzony w 1996 roku Emil Czeczko. Należał do 11. Mazurskiego Pułku Artylerii 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej.

Sytuacja już jest wykorzystywana przez białoruski aparat propagandowy. Pogranicznicy podali, że „w związku z brakiem zgody na politykę Polski w sprawie kryzysu migracyjnego oraz praktyki nieludzkiego traktowania uchodźców, żołnierz wystąpił o azyl polityczny w Republice Białorusi”.

Białoruskie media przeprowadziły z żołnierzem wywiady. Dziennikarka kanału Biełaruś-1 Ksienija Labiedziewa na kanale Telegram opublikowała zdjęcie z rozmowy z żołnierzem oraz jego kartę identyfikacyjną grupy krwi. Po południu szef Ministerstwa Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak odwołał ze stanowisk przełożonych żołnierza, który zdezerterował. Są to: dowódca baterii, dowódca plutonu i dowódca 2. dywizjonu w Węgorzewie.

Po stanie wyjątkowym

Od początku roku straż graniczna zanotowała kilkadziesiąt tysięcy prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Wszystko przez działania reżimu Alaksandra Łukaszenki, który sprowadzał migrantów z Bliskiego Wschodu, a następnie wysyłał ich na granicę. Działania te miały na celu m.in. wywarcie presji na Unię Europejską, by zrezygnowała z sankcji nałożonych po zeszłorocznych wyborach prezydenckich, które zostały uznane przez międzynarodową społeczność za sfałszowane.

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią obowiązywał stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy wydanego na wniosek Rady Ministrów rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego do 30 listopada.

Natomiast od 1 grudnia do 1 marca na mocy rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego na terenie przy granicy z Białorusią obowiązuje zakaz przebywania. Obejmuje on 115 miejscowości województwa podlaskiego i 68 miejscowości województwa lubelskiego.

Wprowadzenie zakazu przebywania w strefie nadgranicznej umożliwia nowelizacja ustawy o ochronie granicy państwowej. Nowelę podpisał prezydent Andrzej Duda.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szturm migrantów na polską granicę

We wtorek na polsko-białoruskiej granicy niedaleko Mielnika na Podlasiu polski pojazd wojskowy migranci obrzucili kamieniami, żołnierzy zaatakowano też laserami – poinformowało MON na Twitterze i opublikowało nagranie. „Kolejny akt agresji ze strony migrantów. Tym razem w okolicach Mielnika obrzucono kamieniami jeden z wojskowych pojazdów patrolujących obszar wzdłuż tymczasowego ogrodzenia na #granica. Kolejny raz także użyte zostały lasery przez służby białoruskie” – napisano na profilu Ministerstwo Obrony Narodowej.

Na filmie zamieszczonym przez MON widać, jak polski pojazd wojskowy jest atakowany przy granicy z Białorusią. Migranci rzucają w polski pojazd kamieniami, a lasery służb białoruskich oślepiają kierującego. Kierowca, by jechać, musi polegać na ustnych wskazówkach innych żołnierzy.

O tej niebezpiecznej sytuacji na granicy poinformował też rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych. „Żołnierze broniący naszej granicy zostali kolejny raz zaatakowani laserami oraz obrzuceni kamieniami” – napisał na Twitterze Stanisław Żaryn.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Polskie zakony przyjmą uchodźców

Polskie zakony przyjmą co najmniej kilkudziesięciu uchodźców przebywających obecnie w polskich ośrodkach dla cudzoziemców. – Dziś wieczorem przyjadą do nas trzy dwudziestoparolatki z Etiopii. Są w procedurze azylowej. Dostały zgodę na zamieszkanie poza ośrodkiem dla uchodźców. Trafią do mieszkania udostępnionego przez jeden z czterech zakonów – mówi Interii ks. Mieczysław Puzewicz, przewodniczący rady programowej Centrum Wolontariatu w Lublinie. Takich miejsc przygotowano 40. Za utrzymanie przybyszów zapłacą biskupi, m.in. kardynał Kazimierz Nycz.

W niedzielę – podczas Gali Wolontariatu w Lublinie – ogłoszono, że cztery zakony zgodziły się udostępnić klasztory, by przyjąć w nich uchodźców. Ksiądz Mieczysław Puzewicz zaczął poszukiwać mieszkań po tym, jak w sobotę otrzymał telefon z informacją o trzech, potrzebujących pomocy, młodych dziewczętach z Etiopii.

– Uciekły z najniebezpieczniejszego miejsca w kraju. Są w Polsce, w procedurze azylowej. Dostały zgodę na zamieszkanie poza ośrodkiem dla uchodźców. Dziś wieczorem dotrą do Lublina – mówi Interii.

40 mieszkań

Miejsc, w których takie osoby będą mogły rozpocząć nowe życie, jest 40. – To mieszkania udostępniane przez zgromadzenia zakonne – sióstr białych, sióstr nazaretanek, franciszkanek misjonarek maryi i ojców białych lub osoby prywatne. Dostaliśmy jeden cały klasztor. Siostry prowadzą przedszkole i zamieszkały przy nim. To 12 pokoi – wymienia ks. Puzewicz.

Pod koniec tygodnia do Lublina ma przyjechać czteroosobowa rodzina z Kuby. Następnie do miasta zawitają Afgańczycy.

– Pan z drugiej familii mówi po polsku, bo pracował jako tłumacz – wyjaśnia duchowny.

Uchodźcy, którzy mają zostać przyjęci, przyjechali do Polski kilka tygodni temu. Obecnie przebywają w ośrodkach dla cudzoziemców – podaje KAI. Wkrótce je opuszczą i trafią do mieszkań. Migranci są obecnie w procedurze azylowej, co oznacza, że zalegalizowali swój pobyt w Polsce, mogą liczyć na pomoc lubelskich organizacji założonych z inicjatywy ks. Puzewicza, które pomagają uchodźcom od ponad 20 lat.

Ich pobyt sfinansują biskupi

Mieszkanie to nie wszystko. Ks. Puzewicz namówił kilku biskupów do przekazania pieniędzy na utrzymanie uchodźców.

– Od soboty zadeklarowało się czterech, m.in. kardynał Nycz i lubelski biskup pomocniczy Adam Bab – mówi.

Duchowny podkreśla, że to liczba mieszkań nie jest ostateczna. – Na razie nam wystarcza, ale uważam za mały cud to, że w ciągu dwóch dni znalazło się 40 miejsc – puentuje.
Źródło info i foto: interia.pl

Kolejny atak migrantów na granicy z Polską

Podczas dwóch prób siłowego przekroczenia granicy na terenie działania placówek Straży Granicznej w Mielniku i Szudziałowie w polskich funkcjonariuszy rzucano kamieniami i petardami, byli też oślepiani – poinformowała we wtorek rzecznik SG por. Anna Michalska. Dodała, że nikomu nic się nie stało. Michalska poinformowała, że w poniedziałek miały miejsce 134 próby przekroczenia granicy; wydano 33 postanowienia o opuszczeniu terytorium RP. Podała, że granicę próbowały sforsować dwie agresywne grupy migrantów.

Do pierwszego zdarzenia doszło w poniedziałek ok. godz. 18 na odcinku chronionym przez placówkę SG w Mielniku, gdzie grupa 70 osób próbowała przejść do Polski. Michalska mówiła, że w stronę służb rzucane były kamienie, żołnierze byli oślepiani. Dodała, że były tam też obecne osoby w mundurach, które rzucały kamieniami. – Do Polski przeszło 58 osób na odległość kilku metrów – podała Michalska. W tej grupie – jak dodała – było 52 Irakijczyków i sześciu Turków, wszystkie osoby zostały „doprowadzone do linii granicy”.

„Poleciały kamienie i rury”

Do drugiego zdarzenia doszło we wtorek ok. 2:30 rano na terenie działania placówki SG w Szudziałowie. Michalska mówiła, że grupa była kilkuosobowa, ale była bardzo agresywna. W stronę polskich służb rzucano najpierw kamienie i rury z ogrodzenia po białoruskiej stronie, oślepiano, a następnie rzucano petardami. Michalska dodała, że te osoby nie przekroczyły linii granicy.

Michalska powiedziała też, że przy tym zdarzeniu były też próby poprzecinania tzw. concertiny. – Zauważyliśmy też jedną osobę, to prawdopodobnie był żołnierz białoruski, który próbował przecinać ogrodzenie – dodała.

Rzeczniczka SG poinformowała, że w tych zdarzeniach nikomu nic się nie stało.

Niemal 40 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała już niemal 40 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Najwięcej, bo ponad 17 tys. prób zanotowano w październiku. Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy wydanego na wniosek Rady Ministrów rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni.
Źródło info i foto: polsatnews.pl