Arizona: 11-latek zastrzelił swoją babcię. Następnie popełnił samobójstwo

Jedenastoletni chłopak w USA zabił swoją babcię, a następnie siebie samego. Przed tragedią dziadkowie kilkakrotnie nakazywali chłopcu, by zrobił porządek w swoim pokoju – jak donoszą amerykańskie media, powołując się na biuro szeryfa w miasteczku Litchfield Park w Arizonie.

Do tragedii doszło w sobotę po południu. Chłopak mieszkał u swoich dziadków. Do oglądających telewizję dziadków przyszedł wnuczek, który od tyłu strzelił 65-letniej babci w głowę. Strzał padł z broni dziadka. Ten poderwał się, by złapać chłopca, ale po chwili zajął się żoną i wezwał policję. W tym czasie chłopiec popełnił samobójstwo.

Wstępne dochodzenie wykazało, że przed tym incydentem nic nie wskazywało na to, żeby chłopiec chciał sobie czy komuś innemu wyrządzić krzywdę. Policja prowadzi śledztwo.

W ubiegły weekend głośną sprawą w USA było zabójstwo z rąk 15-letniego sprawcy w miasteczku DeBary na Florydzie. Jak poinformowała policja, chłopak udusił swoją śpiąca matkę. Następnie zakopał jej zwłoki w pobliżu kościoła, by zatuszować zbrodnię. Prawdopodobnym motywem zabójstwa była kłótnia z matką o jego złe wyniki w szkole.
Źródło info i foto: onet.pl

Tomasz Komenda o więzieniu: „Nie byłem bity. Byłem katowany”

Tomasz Komenda, który wyszedł z więzienia po 18 latach odsiadki za zbrodnię, której nie popełnił, opowiedział łódzkim prokuratorom o tym, jak był traktowany za kratami. – Takich rzeczy się nie zapomina – tłumaczył dziennikarzom po przesłuchaniu.

Tomasz Komenda w łódzkiej prokuraturze pojawił się w piątek około godziny 9. Przed wejściem do budynku mówił, że ma nadzieję, że jego zeznania wystarczą do skazania winnych. Doprecyzował, kogo ma na myśli: – Policjanci, prokuratorzy i mój „pseudoadwokat” – powiedział dziennikarzom.

Nikomu nie życzę tego, co sam przeszedłem i bardzo chcę, żeby te osoby poczuły się, przez chwileczkę chociaż tak, jak ja czułem się przez 18 długich lat – dodał przed wejściem na przesłuchanie.

Tomasz Komenda przesłuchany przez prokuratorów

Łódzka prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez prokuratorów oraz policjantów, którzy prowadzili postępowanie dotyczące zabójstwa i zgwałcenia 15-letniej Małgorzaty K. Śledczy przyjechali do Wrocławia, gdzie 24 i 25 maja przesłuchali łącznie 12 osób. Wśród nich byli: autor aktu oskarżenia przeciwko Tomaszowi Komendzie – Tomasz Fedyk, prowadzący sprawę w początkowym etapie – Marek Janczyński, Renata Procyk-Jończyk, która była pierwszym prokuratorem prowadzącym sprawę oraz kierowniczka działu wizytacji prokuratury we Wrocławiu, Katarzyna Boć-Orzechowska.

W piątek Tomasz Komenda był przesłuchiwany po raz trzeci – za pierwszym razem stan psychiczny mężczyzny nie pozwolił na przesłuchanie. Udało się za drugim razem, a także w piątek. Jednak, jak tłumaczył rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania, najprawdopodobniej potrzebne będą kolejne.

Tomasz Komenda opuścił wrocławską prokuraturę o godzinie 13. W rozmowie z dziennikarzami potwierdził, że będą kolejne przesłuchania, które odbędą się w lipcu. Oprócz Tomasza Komendy, zeznania złożą wtedy policjant, troje prokuratorów oraz pracownik sekretariatu prokuratury.

Tomasz Komenda powiedział dziennikarzom, że złożył podczas piątkowego przesłuchania obszerne wyjaśnienia, by „te osoby [winne – red.] nie czuły się bezkarne”. Dodał, że nawet gdy winni usiądą na ławie oskarżonych, nie zrekompensuje to doznanych krzywd. – Ale będę miał satysfakcję, że się do końca nie poddałem – dodał.

Najgorsze jeszcze przede mną. Nie było możliwości dzisiaj, żebym składał zeznania, co się działo w zakładach karnych z moją osobą. (…) Dzisiejsze dotyczyły dalszego przesłuchiwania i traktowania mnie na komisariacie policji – wyjaśnił Tomasz Komenda.

Ja tam nie byłem bity. Byłem katowany – powiedział i dodał, że „takich rzeczy się nie zapomina”.

Na pytanie, czy liczy, że słowo przepraszam kiedyś padnie, odpowiedział: – Szczerze? Jestem trzy miesiące na wolności i jeszcze nie usłyszałem słowa „przepraszam” – powiedział Komenda.

Tomasz Komenda uniewinniony

Tomasz Komenda 31 grudnia 1996 roku został niesłusznie skazany na 25 lat więzienia za gwałt i zabójstwo 15-letniej Małgorzaty K. Wyrok odsiadywał w Zakładzie Karnym w Strzelinie. Tomasz Komenda po 18 latach w więzieniu w marcu br. został warunkowo zwolniony z odbywania kary przez Sąd Penitencjarny przy wrocławskim Sądzie Okręgowym. 16 maja został uniewinniony przez Sąd Najwyższy.

W czerwcu 2017 roku zatrzymano Ireneusza M., który usłyszał zarzut zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa Małgorzaty K.

Premier Mateusz Morawiecki przyznał Tomaszowi Komendzie rentę specjalną w wysokości 4 tys. zł miesięcznie do czasu, aż uzyska odszkodowanie, które może wynieść nawet 10 mln zł.
Źródło info i foto: .msn.com

Starogard Gdański: Kobieta zamordowana przez męża. Mężczyzna popełnił samobójstwo

W domu przy ul. Kasprzaka w Starogardzie Gdańskim doszło do tragedii. Zamordowana została kobieta, a jej mąż prawdopodobnie popełnił samobójstwo. Policja znalazła zwłoki kobiety w jednym z domów jednorodzinnych przy ul. Kasprzaka w Starogardzie Gdańskim. W mieszkaniu zabarykadował się mąż kobiety. Po siłowym wejściu do środka policjantów, funkcjonariusze znaleźli jego ciało. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna popełnił samobójstwo.

– Mogę potwierdzić, że w domu ujawniono zwłoki kobiety. Mężczyzna początkowo zabarykadował się w domu. Funkcjonariusze użyli siły, aby dostać się do środka. Gdy weszli, niestety znaleźli ciało mężczyzny. Sprawdzamy obecnie wszystkie okoliczności tego tragicznego zdarzenia – asp. sztab. Marcin Kunka, rzecznik prasowy starogardzkiej policji.

Na miejscu pracowali policjanci ze Starogardu, ale też antyterroryści z Gdańska. Przyjechały służby gazownicze, które odcięły dopływ gazu – istniało bowiem prawdopodobieństwo, że mężczyzna odkręci gaz. Prokuratura sprawdza wszystkie okoliczności tego tragicznego zdarzenia.
Żródło info i foto: dziennikbaltycki.pl

Stanisław H. za zabójstwo skazany na dożywocie. Zabił młodą kobietę, by wrócić za kraty

Stanisław H. w najlepszym razie wyjdzie z więzienia, gdy będzie dobiegał setki. Za morderstwo młodej kobiety 63-letni mężczyzna został skazany na dożywocie z możliwością ubiegania się o skrócenie kary. Zabił tylko dlatego, że chciał wrócić za kraty. (Materiał „Faktów” TVN)

Stanisław H. z Gdańska spędził za kratami niemal całe dorosłe życie. Wtedy zabił żonę. Wyszedł po 30 latach. Dachu nad głową użyczyła mu niewielka wspólnota chrześcijańska. Jego dawna sąsiadka w rozmowie z „Faktami” TVN przyznaje, że jest zaskoczona, iż mężczyzna dopuścił się zbrodni. Wydawało się, że wychodzi na prostą. – Na pierwszy rzut oka był spokojny, uśmiechnięty, zadowolony. W życiu bym nie powiedziała, że mógłby coś takiego zrobić – podkreśla.

„Zabił, bo chciał wrócić do więzienia”

Kobietę, z którą spotykał się po wyjściu na wolność, ogłuszył młotkiem i udusił. A później zadzwonił na policję. – W trakcie pierwszych rozmów mężczyzna przyznał, że zabił, bo chciał wrócić do więzienia – wyjaśnia Aleksandra Siewert z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. – Być może doszedł do wniosku, że nie będzie w stanie zorganizować sobie życia na wolności – ocenia prof. Ryszard Jaworski, kryminolog z Uniwersytetu Wrocławskiego. Takie przypadki zdarzały się już w przeszłości, ale dotyczyły więźniów przebywających na wolności zaledwie kilka miesięcy. Stanisław H. w takich warunkach mieszkał dłużej.

– Po kilku latach każdy człowiek jest w stanie się zaadaptować, lepiej lub gorzej – podkreśla prof. Marek Konopczyński, kryminolog z Polskiej Akademii Nauk. Sąd uznał, że ucieczka od wolności nie może być okolicznością łagodzącą. Wręcz przeciwnie, było to morderstwo z niskich pobudek. – Uznaję ten wyrok za bardzo satysfakcjonujący i mogę go nazwać jednym słowem: sprawiedliwy – podkreśla Ewa Burdzińska z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Kajetan P. popełnił mnóstwo błędów

Hannibal z Żoliborza popełniał błąd za błędem. Kajetan P. chciał wyłudzić tunezyjską wizę – ustalił reporter Radia ZET. Kajetan P. w środę pojawił się w tunezyjskiej ambasadzie. Powiedział, że nie ma paszportu, ale ma dowód osobisty i pytał czy na dowód dostanie wizę. Otrzymał jednak odmowę. Kilkadziesiąt minut później wrócił i powiedział, że w Tunezji zgłosi się do polskiej ambasady, gdzie dostanie nowy paszport i czy może w ten sposób dadzą mu wizę.

– Ponownie odmówiliśmy – powiedział Mounir Jomni z Ambasady Tunezji i dodał: – Zachowywał się normalnie, w jego zachowaniu nie było nic specjalnego.

2 godziny później Kajetan P. został aresztowany.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Makabryczne odkrycie w Rumi. Nie żyje 44-latek, jego córki są w stanie ciężkim

44-letni mężczyzna nie żyje, jego dwie nastoletnie córki – 12- i 16-letnia – są w ciężkim stanie. Do tragedii doszło w Rumi w woj. pomorskim. Jak dowiedział się reporter radia RMF FM, niewykluczone, że mężczyzna próbował zabić córki, a potem popełnił samobójstwo.

Policja potwierdza jedynie, że doszło do takiego zdarzenia i że 44-latek nie żyje. Według nieoficjalnych informacji reportera radia RMF FM, mężczyzna powiesił się niedługo przed przyjazdem służb na miejsce. Policję i pogotowie wezwali sąsiedzi. Ratownicy próbowali ratować 44-latka.

Dwie nastoletnie córki mężczyzny trafiły do szpitali. Ich stan jest ciężki. Mają rany głowy. Najprawdopodobniej były bite ciężkim narzędziem. Niewykluczone, że mężczyzna próbował zabić swoje córki, a potem odebrał sobie życie.

Sprawę badają policja i prokuratura.
Żródło info i foto: interia.pl

Nowe fakty w sprawie potrójnego morderstwa w Zielonej Górze

Najpierw zabił córeczki, potem poczekał na powrót żony i także ją zamordował. Kilka godzin później 33-latek popełnił samobójstwo. To nowe szczegóły w sprawie wczorajszej zbrodni w Zielonej Górze. Najbardziej prawdopodobna przyczyna śmierci wszystkich osób to uduszenia, a w jednym przypadku uduszenie i użycie tępego narzędzia – mówi Zbigniew Fąfera z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Jutro zostaną przeprowadzone sekcje zwłok.

Nieoficjalnie reporter RMF FM dowiedział się, że w ustaleniu kolejności zabójstw pomógł monitoring. Z nagrań przed budynkiem wynika, że kobieta zginęła około południa. Rano mężczyzna przyszedł do mieszkania i pod nieobecność kobiety udusił córki – 9- i 13-letnią – i poczekał na powrót 31-letniej żony. Jak udało się ustalić Adamowi Górczewskiemu, kobieta z dziećmi kilka dni temu wyprowadziła się od męża i złożyła wniosek o rozwód. Po zbrodni mężczyzna pojechał do miejscowości pod Wschową, oddalonej 80 km od Zielonej Góry. Tam popełnił samobójstwo.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Profesor historii zastrzelony na terenie kampusu

Zabójstwo w kampusie uniwersyteckim Delta State University w Cleveland, w amerykańskim stanie Mississipi. Zastrzelony został profesor historii Ethan Schmidt. Doszło do tego w jego pokoju, w jednym z uczelnianych budynków. Po tym, jak padły strzały, wezwano policję. Wszystkie budynki na terenie kampusu zostały zamknięte od środka. Lokalne władze zalecały mieszkańcom pozostanie w domach.

Odwołane zajęcia

Studentów z budynków znajdujących się na terenie kampusu wyprowadziła policja. Wszystkie zajęcia odwołano. O zabójstwo podejrzewa się profesora geografii Shannona Lamba, który w jakiś czas po strzelaninie popełnił samobójstwo. 45-latek jest łączony także z zastrzeleniem kobiety w miejscowości oddalonej o kilkaset kilometrów. Ciało odnaleziono w jej domu.
Żródło info i foto: TVP.info

Poszukiwany za napady na kobiety

Katowicka policja publikuje portret pamięciowy mężczyzny, który napadł na dwie kobiety. Funkcjonariusze proszą o pomoc wszystkich, którzy rozpoznają poszukiwanego. Policjanci informują, że do napadów na tle seksualnym doszło w Parku Budnioka i na ulicy Grażyńskiego. Funkcjonariusze mają pewność, że obydwa przestępstwa popełnił ten sam napastnik.

Poszukiwany ma ok. 25 lat i 180 cm wzrostu, krótkie czarne włosy i jasnoszare oczy. Był ubrany w czarną ortalionową kurtkę, niebieskie jeansy i szaro-niebieskie buty sportowe. Wszyscy, którzy mogą pomóc w zidentyfikowaniu mężczyzny proszeni są o kontakt pod numerem telefonu 32-200-2555 lub 997 i 112. Informacje można zgłaszać również pisząc na adres ppziz@katowice.ka.policja.gov.pl
Żródło info i foto: RMF24.pl

Tychy: można było uniknąć zabójstwa 27-letniej kobiety

33-letni mężczyzna zamordował w Tychach byłą dziewczynę, a następnie popełnił samobójstwo. Wiele wskazuje na to, że tragedii można było uniknąć. – Hania wiele razy zgłaszała policjantom, że Michał ją śledzi i grozi. Nie zareagowali – oskarża brat zamordowanej w walentynki kobiety. 27-latka walentynki miała spędzić w towarzystwie przyjaciółek i żony brata. Najpierw kino i „50 twarzy Greya”, potem wino i ploteczki. – W grudniu rozstała się z chłopakiem, który ją nękał, więc nie chciałyśmy, żeby tego dnia była sama – mówi Justyna, przyjaciółka Hani.

Zaatakował nożem, potem sam się powiesił

Kobieta do kina jednak nie dotarła. W niedzielę jej ciało znaleziono w dwupoziomowym apartamencie przy ul. Orzeszkowej w Tychach. Przed wyprowadzką mieszkała tam z 33-letnim Michałem. Według patologa zginęła w walentynki. – Jeden cios nożem przebił jej płuco, drugi, zadany od tyłu, uszkodził wątrobę – mówi prokurator Agata Słuszniak, szefowa Prokuratury Rejonowej w Tychach.

Nie było śladów walki, wiele wskazuje na to, że Hania została zaatakowana zaraz po wejściu do mieszkania. Nawet nie zdążyła zdjąć kurtki. Sprawca zaniósł jej ciało do sypialni, gdzie znaleziono ją w łóżku z założonymi na piersiach dłońmi i wetkniętym w nie wspólnym zdjęciem z Michałem. Mężczyzna wisiał na schodach. Powiesił się na pętli zrobionej z pasków od spodni i szlafroka.

Rodzina kobiety twierdzi, że tragedii można było uniknąć

– Od czasu, jak Hania wyprowadziła się od Michała, ten zaczął ją nękać. Założył jej podsłuch w salonie kosmetycznym, podczepił lokalizator GPS do samochodu i wysyłał SMS-y, że „jak do niego nie wróci, to…” – mówi Adam, brat zamordowanej. Koleżanki potwierdzają, że kobieta żyła w strachu. – Michał wyzywał Hanię przy klientkach, a potem miał fazy miłości i prosił, aby wróciła – mówi Basia.

Przed Bożym Narodzeniem Michał wszczął awanturę w mieszkaniu mamy byłej dziewczyny. Policja odwiozła go wtedy do izby wytrzeźwień. Potem został zatrzymany, bo zniszczył auto sąsiada i zaoferował mundurowym 6 tys. zł łapówki. – Wtedy pojechałem z Hanią do ich mieszkania i pomogłem jej zabrać resztę rzeczy. Okazało się, że Michał zniszczył jej laptopa i tablet – mówi Adam. Twierdzi też, że siostra była na komendzie i mówiła mundurowym, że boi się byłego chłopaka. – Skończyło się na tym, że jeden z policjantów dał jej wizytówkę i powiedział, że jak się coś będzie działo, to ma dzwonić. Kiedy jednak zadzwoniła, to ją zbył – mówi Adam.

Pod koniec stycznia brat wsadził siostrę do samochodu i razem z nią pojechał na policję. – Przy mnie powiedziała policjantowi, że Michał cały dzień ją śledzi. Ten jednak stwierdził, że nic nie da się zrobić – mówi brat ofiary. 4 lutego Hania miała urodziny. Były chłopak podarował jej bilety lotnicze na Dominikanę. Powiedziała mu, że nie leci. – Gdyby policja zareagowała i nałożyła na niego nakaz zbliżania się do Hani, ona nadal by żyła. Przecież to był stalking – oskarża Adam.

Policja potwierdza, że Hania przyszła na komendę

– Nie złożyła jednak zawiadomienia o przestępstwie, traktowała rozmowę z policjantem jako poradę prawną. Nasz człowiek dał jej wizytówkę i powiedział, że ma dzwonić, jak coś się będzie działo. Tyle że nie zadzwoniła – wyjaśnia Agnieszka Semik, rzeczniczka prasowa tyskiej policji. Rzeczniczka przyznaje, że dwukrotnie patrol był też wzywany na interwencję do salonu kosmetycznego Hani. W jednym przypadku, kiedy dojechał na miejsce, nikogo tam już nie było. – Jeśli rodzina uważa, że z naszej strony doszło do jakichś zaniedbań, zapraszamy do komendy – mówi sierżant Semik. Adam twierdzi, że razem z matką złożą zawiadomienie o niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariuszy. – Najpierw jednak musimy pochować Hanię – twierdzi. Pogrzeb w sobotę.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl