Nowe ustalenie ws. porwania 14-latki w Poznaniu

„Gazeta Wyborcza” opublikowała nowe doniesienia w sprawie porwania i gwałtu na 14-latce w Poznaniu. – W samochodzie, płacząc, próbowała dodzwonić się do córki i do jej koleżanki Laury – powiedziała kobieta, która pomogła matce porwanej dziewczynki. Policja z kolei twierdzi, że oprawcy nie działali według z góry ustalonego planu, tylko „wzajemnie się nakręcali”. Dziennikarz „Gazety Wyborczej” dotarł do pani Marty – kobiety, która razem z córką robiła zakupy w sklepie w Poznaniu, gdy zauważyła roztrzęsioną matkę porwanej dziewczynki. Gdy kobieta zapytała ją o to, czy coś się stało, ta odpowiedziała, że porwali jej córkę. Jak dodaje pani Marta, informację tę przekazał kobiecie chłopak 14-latki, który był świadkiem tego, jak dziewczynka wsiada do samochodu swoich oprawców.

Pani Marta zadzwoniła do chłopaka 14-latki, który powiedział, że był w sklepie, a jego dziewczyna czekała z koleżanką na zewnątrz. W pewnym momencie podjechał samochód, z którego wysiadła kobieta, zawołała dziewczynę i kazała jej wejść do auta. Wystraszona 14-latka jej posłuchała. Chłopak widział tylko, jak samochód odjeżdża. Całe szczęście rozpoznał kobietę, która siedziała za kierownicą auta.

Pani Marta zadzwoniła wówczas na policję i zawiozła matkę porwanej na komisariat. – Poszłyśmy na górę do pokoju kryminalnych. Kolejna seria pytań. To, czego ta pani nie mogła powiedzieć, mówiłam za nią. Jeszcze w samochodzie powiedziała nam, że ta porywaczka groziła jej córce. Że jeśli nie odda pieniędzy za popsutą grzałkę od elektronicznego papierosa, to ją wywiozą do lasu w bagażniku. W samochodzie, płacząc, próbowała dodzwonić się do córki i do jej koleżanki Laury – powiedziała pani Marta. Telefony dziewczynek były jednak wyłączone.

W pewnym momencie matka 14-latki poczuła się na tyle źle, że konieczne było wezwanie pogotowia ratunkowego. Po udzielonej pomocy kobieta podziękowała ratownikom, pani Marcie i jej córce. W tym momencie do matki zadzwoniła porwana córka. – Ona krzyknęła: „Dzwoni!”. Policjant włączył telefon na głośnomówiący i to był chyba najgorszy moment – przyznała pani Marta. Jak zrelacjonowała, 14-latka miała powiedzieć, że porywacze ją pobili, przypalali papierosem i ogolili jej włosy. Matka wpadła wówczas w szał.

Świadkiem akcji poszukiwawczej był fotograf Mikołaj Kamieński. Po godzinie 17 zobaczył radiowozy i karetkę, więc zaczął robić zdjęcia. W miejscu, w którym policja znalazła samochód porywaczki, po jednej stronie rośnie dwumetrowa kukurydza, a po drugiej niski łubin. – Całe szczęście, że taki był w tym roku plan zasiewów. Porywacze mogli równie dobrze wjechać w pole kukurydzy albo w głąb lasu. Policja miałaby problem z odnalezieniem porwanej – stwierdził.

„Wydaje się, że zaplanowali tylko porwanie, a potem wzajemnie się nakręcali”

Z kolei policjant w rozmowie z „Wyborczą” przekazał, że funkcjonariusze przejeżdżający niedaleko pola zwrócili uwagę na miejsce, w którym coś odbijało promienie słoneczne. Gdy wjechali na polną drogę, odkryli poszukiwany samochód. Porywacze schowali się za maską auta. W momencie zatrzymania stawiali opór i obrażali policjantów.

Jak się okazało, oprawcy pobili, przypalali papierosami, ogolili brwi i część głowy swojej ofierze, ale też rozebrali ją i ciągnęli po polnej drodze. Następnie jeden z porywaczy, 17-latek, zgwałcił 14-latkę, a pozostali oprawcy – 39-letnia Paulina K. i trzy osoby nieletnie (14-letnia Laura, 13-letnia Marzena i 14-letni Szymon), nagrywały to na telefonach. Świadkiem porwania była także siedmioletnia córka Pauliny K., która została umieszczona w placówce opiekuńczo-wychowawczej.

– Wydaje się, że zaplanowali tylko porwanie, a potem wzajemnie się nakręcali. Nie wiemy, jak daleko by się posunęli, gdybyśmy nie uwolnili porwanej. Oni sami chyba tego nie wiedzieli – powiedział policjant. Z informacji „Wyborczej” wynika, że porwana 14-latka wyszła ze szpitala, po czym wraz z babcią wyjechała z Polski.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Brytyjski premier oraz księżna Kate oddali hołd porwanej i zamordowanej przez policjanta 33-letniej Sarze Everard

Brytyjski premier Boris Johnson wraz z narzeczoną oraz księżna Kate byli wśród osób, które oddały w sobotę hołd porwanej i zamordowanej przez funkcjonariusza policji 33-letniej Sarze Everard. Na sobotni wieczór w parku Clapham Common w południowym Londynie, blisko miejsca, gdzie kobieta widziana była po raz ostatni, zaplanowane było czuwanie ku czci zamordowanej, ale z powodu restrykcji epidemicznych policja nie wyraziła zgody na zgromadzenie. Jego organizatorki zaapelowały, by zamiast tego wyjść wieczorem przed domy z zapalonymi świecami, ale kilkaset osób i tak przyszło wieczorem do Clapham Common i doszło tam do przepychanek z policją.

Wcześniej przez cały dzień do parku przychodziły setki ludzi, by złożyć tam kwiaty. Po południu była tam również księżna Kate, żona księcia Williama.

Boris Johnson: Przerażająca zbrodnia

„Dziś wieczorem (moja narzeczona) Carrie i ja zapalimy świeczkę ku czci Sary Everard i pomyślimy o jej rodzinie i przyjaciołach. Nie mogę sobie wyobrazić, jak trudny do zniesienia jest ich ból i żal. Musimy pracować szybko, aby znaleźć wszystkie odpowiedzi na temat tej przerażającej zbrodni. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby zapewnić, że ulice są bezpieczne, a kobiety i dziewczynki nie będą narażone na molestowanie i wykorzystywanie” – napisał w sobotę dnia na Twitterze brytyjski premier Boris Johnson.

Odnaleziono ciało

Everard, która pracowała jako menedżerka ds. marketingu, zaginęła 3 marca wieczorem, gdy wracała pieszo od przyjaciółki w Clapham do domu w Brixton. Po raz ostatni zarejestrowały ją kamery uliczne około godz. 21.30. W piątek policja potwierdziła, że szczątki ludzkie, znalezione dwa dni wcześniej w lesie prawie 100 km od miejsca, w którym była widziana po raz ostatni, to ciało 33-latki.

Oskarżony 48-letni funkcjonariusz policji

W sobotę przed sądem w Londynie stanął oskarżony o jej uprowadzenie i zamordowanie 48-letni funkcjonariusz londyńskiej policji metropolitalnej Wayne Couzens, który został aresztowany we wtorek wieczorem. Sobotnie przesłuchanie przed sądem miało jednak wstępny charakter i sprowadzało się do potwierdzenia tożsamości podejrzanego. Ponownie stanie on przed sądem we wtorek.
Źródło info i foto: interia.pl

Sprawę porwania sprzed 26 lat wyjaśnią badania DNA

Czy zagadka tajemniczego zniknięcia dziecka sprzed 26 lat w końcu zostanie rozwiązana? Wiele na to wskazuje! Za oceanem odnalazła się 27-letnia Amerykanka, która twierdzi, że może być zaginioną w latach 90. Moniką Bielawską z Legnicy (woj. dolnośląskie). Dziewczynka zniknęła wraz z wózkiem spod apteki, a za winnego uprowadzenia i sprzedaży dziecka uznano jej ojca. Robert B. (46 l.) odbywa karę 15 lat więzienia.

Kolejne lata życie mamy i babci Moniki przepełniała rozdzierająca serce tęsknota. I nadzieja, że Monika się znajdzie. Teraz okazuje się, że nigdy nie można jej tracić! Możliwe, że niebawem mama i babcia ucałują swoją Monisię!

Po raz ostatni widziały ją 16 lipca 1994 roku. Dziś to już dorosła kobieta, a w dodatku Amerykanka, która nie mówi po polsku. Kelly, bo takie imię otrzymała w drugim życiu, gdy tylko dowiedziała się, że jest adoptowana, postanowiła poznać swoją historię. Za pośrednictwem portali o osobach zaginionych, a potem dzięki międzynarodowej współpracy policji, trop doprowadził ją do Legnicy. Kelly mogła też porównać swoją twarz z portretem Moniki, wykonanym przez policyjnych ekspertów. W 2010 roku odtworzyli wygląd twarzy – wtedy 17-letniej zaginionej dziewczynki.

– Na razie ja, podobnie jak Magdalena (mama Moniki Bielawskiej – przyp. red.) chcemy zatrzymać szczegóły dla siebie – powiedziała Faktowi Kelly. Więcej będzie mogła wyjawić z pewnością dopiero po wynikach testów DNA, które napiszą zakończenie tej sensacyjnej historii. A ta nawet w części nie rozwinęłaby się do tego etapu, gdyby nie internet i wsparcie ludzi, zaangażowanych w poszukiwanie osób zaginionych.

Nieoceniona moc internetu

Jedną ze stron, która udostępniła historię zaginionej Moniki Bielawskiej był facebookowy fanepage „Zaginieni przed laty”. W zeszłym miesiącu do administratorów strony odezwała się Kelly, która prawdopodobnie jest porwaną dziewczynką. – Stare sprawy staramy się przypominać jak najczęściej. Dzięki internautom, którzy udostępniają takie wiadomości, może stać się cud. Te zdjęcia zaginionych trafiają do odbiorców na całym świecie – mówi Faktowi Iwona Modliborska, administratorka strony. – Właśnie w ten sposób Monika poznała siebie na fotografiach i ruszyła dalej sprawę przez międzynarodową organizację policjantów Interpol – dodaje pani Iwona.

Obecnie w kontakcie z Kelly są administratorzy profilu „Zaginęła/Zaginął Cała Polska”, których wsparcie okazało się nieocenione w poszukiwaniach. To właśnie za ich pośrednictwem Kelly teraz kontaktuje się z mediami.

Ojciec Moniki nadal jest w więzieniu

Monikę (1,5 r.) ostatnio widziano 16 lipca 1994 roku. Tego dnia ojciec dziewczynki, Robert B. (46 l.), poszedł do legnickiej apteki wspólnie z córeczką i teściami. W pewnym momencie mężczyzna i wnuczka zniknęli dziadkom z oczu. Robert B. przepadł jak kamień w wodę.

Wrócił po kilku dniach, ale bez Moniki. Później uciekł za granicę. W 1997 roku odbyła się jego ekstradycja do Polski z Wiednia. Podczas przesłuchań często zmieniał wersję wydarzeń. Mówił, że sprzedał córkę na targowisku, że zginęła w wypadku samochodowym, wreszcie – że wypadła mu z wózka i zmarła. W 1998 roku wyszedł z aresztu i miał odpowiadać z wolnej stopy, ale znów uciekł.

W 2008 roku skontaktował się z wymiarem sprawiedliwości przez swojego adwokata, chcąc wyjaśnić sprawę. Sąd Okręgowy w Legnicy nie dał wiary jego tłumaczeniom i uznał, że jest winny uprowadzenia i sprzedania Moniki. Roberta B. skazano na 15 lat więzienia. Zanim wyrok się uprawomocnił, znów uciekł z kraju. 12 września 2013 roku został wreszcie schwytany przez policję w Austrii. Siedzi w więzieniu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Włochy: Uwolniono porwaną wolontariuszkę Silvie Romano

24-letnia Włoszka Silvia Romano wróciła do domu po 18 miesiącach spędzonych w niewoli. Kobieta została porwana w Kenii, gdzie pomagała sierotom w ramach wolontariatu. Silvia Romano była wolontariuszką organizacji Africa Milele. Podczas swojego pobytu w południowo-wschodniej Kenii pomagała sierotom. 20 listopada 2018 roku została porwana, a następnie przetransportowana na terytorium Somalii, gdzie trafiła w ręce członków radykalnej islamistycznej organizacji militarnej Asz-Szabab – pisze włoska agencja informacyjna ANSA.

24-letnia Silvia Romano została odnaleziona około 30 km od stolicy Somalii, Mogadiszu. Włoski minister spraw zagranicznych Luigi Di Maio poinformował, że udało się ją uwolnić dzięki staraniom zewnętrznej agencji wywiadowczej. Kobieta odzyskała wolność w sobotę 9 maja. Dzień później wysiadła z samolotu, którym przetransportowano ją do ojczyzny. Na lotnisku Ciampino w Rzymie przywitał ją Luigi Di Maio oraz premier Włoch Giuseppe Conte – relacjonuje Reuters.

Silvia Romano pochodzi z Mediolanu. Mieszkańcy miasta przywitali ją oklaskami, stojąc na ulicach i balkonach. 24-latkę wracającą do rodzinnego miasta witały także dzwony miejscowych kościołów.

Po powrocie Romano do Włoch tureckie źródła podały, że 24-latka została uratowana dzięki wspólnym wysiłkom tureckiej agencji wywiadowczej MIT oraz włoskich i somalijskich władz rządowych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Polka porwana w Niemczech uwolniona

Po trwających tydzień poszukiwaniach Polka porwana w Niemczech przez dwóch rodaków została odnaleziona na terenie Francji i uwolniona z rąk porywaczy.

Prokuratura w Stuttgarcie poinformowała we wtorek wieczorem, że 47-letnia pielęgniarka została uwolniona, a jej porywacze aresztowani. Stan zdrowia kobiety jest dobry – podały władze. Po intensywnych poszukiwaniach policja francuska zlokalizowała miejsce pobytu porywaczy i ich ofiary – czytamy w komunikacie prokuratury i policji. W akcji uczestniczyli policjanci z Francji i Niemiec.

47-letnia Jolanta Szewczyk została uprowadzona w poniedziałek 3 czerwca w miejscowości Aspach koło Stuttgartu. Kobieta została wywieziona samochodem kempingowym w kierunku Francji. Policja zatrzymała byłego partnera porwanej, 51-letni Macieja I. oraz jego kolegę z pracy, 23-letniego Krzysztofa T.

W ostatnich dniach porywacze i ich ofiara przemieszczali się na piechotę. Porzucony pojazd znaleziono koło Strasburga, w odosobnionym miejscu w lesie. Policja znalazła tam dowody wskazujące na zastosowanie przemocy.

Z toku śledztwa wynika, że Jolanta Szewczyk w poniedziałek o 13.30 wyszła z pracy w Asbach, a następnie około 14:00 została siła zaciągnięta do kampera i wywieziona. O zdarzeniu poinformowali krewni osoby, którą opiekowała się Polka.

Jak pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, główny sprawca porwania uważany jest za osobę zdolną do stosowania przemocy. Policja od początku przypuszczała, że sprawca działał z powodu urażonej dumy. Para ma dwoje wspólnych dzieci
Źródło info i foto: onet.pl

USA: Członkowie zespołu Decapitated zwolnieni z więzienia

We wrześniu polski zespół oskarżony o gwałt zbiorowy na jednej ze swoich fanek. Kobieta miała być porwana i przetrzymywana przez artystów przez kilka godzin po ich koncercie. Według najnowszych doniesień medialnych, wszyscy czterej członkowie zespołu detahmetalowego Decapitated, 22 listopada zostali zwolnieni z aresztu do czasu procesu.

W ramach warunków zwolnienia sędzia Julie McKay nakazała im pozostać w Waszyngtonie. Kazano im również zwrócić paszporty, a w przypadku powrotu do Polski nakazano podpisać zrzeczenie się ekstradycji.

W poniedziałek adowkaci członków zespołu złożyli wniosek o zwolnienie ich z więzienia. W ramach tej rozprawy załączono list napisany przez Dominika Tarczyńskiego, członka polskiego parlamentu, który według jednego z obrońców, Steve’a Grahama, pomógł w wydaniu pozytywnej decyzji.

„Piszę na poparcie moich rodaków. Chciałbym zachęcić was do rozważenia uwolnienia tych ludzi za kaucją, dopóki ich oskarżenia nie zostaną rozwiązane” – napisał Tarczyński.

Kaucja została ustalona na 100 000 dolarów.

Polityk zagwarantował sędziemu, że muzycy pojawiają się w wyznaczonych terminach na rozprawach i wszyscy podchodzą do sprawy bardzo poważnie. Obrona dołączyła również do zeznania Andy’ego Marsha, członka Thy Art is Murder, innego zespołu, który grał tego samego dnia w Spokane, co Decapitated. Marsh powiedział, że widział kobietę na przedzie sceny, w obszarze powszechnie określanym jako „mosh pit”, gdzie energicznie tańczyła.

„Zgodnie z dokumentami sądowymi uderzała rękami i ciałem o metalową barykadę między publicznością a sceną” – zeznał artysta.

Kobieta powiedziała policji, że doznała siniaków, gdy została zaatakowana. Twierdziła, że obijała się o ścianę i lustro, kiedy doszło do gwałtu.

Zespół ma stanąć przed sądem 16 stycznia 2018 r.
Źródło info i foto: wp.pl

Nowe informacje w sprawie porwania 9-letniej dziewczynki z wesela we Francji

Policja zatrzymała mężczyznę w związku ze sprawą zaginięcia 9-letniej Maelys de Araujo – informują nieoficjalnie francuskie media. Dziewczynka zaginęła w niedzielę nad ranem podczas wesela w miejscowości Pont-de-Beauvoisin. Do policyjnego aresztu trafił mężczyzna, który może mieć związek z zaginięciem 9-letniej Maelys de Araujo – podaje portal „la Nouvelle Republique”. Zniknięcie dziewczynki zauważono w niedzielę nad ranem podczas wesela w Pont-de-Beauvoisin.

Zatrzymany mężczyzna w chwili zaginięcia miał znajdować się w pobliżu miejsca, gdzie odbywało się wesele. Wątpliwości śledczych wzbudził fakt, że zeznania zatrzymanego nie były spójne. Policja zapowiedziała, że przesłucha co najmniej 250 osób – w tym gości wesela i dwóch pozostałych imprez, które tego wieczora odbywały się w miejscowości.

Około godziny trzeciej rano zauważono jej zniknięcie. O zaginięciu 9-latki poinformował DJ. Impreza skończyła się, a goście zaczęli szukać dziecka. Bezskutecznie. Po godzinie zdecydowano się zadzwonić na policję.

Zaginięcie Maelys de Araujo

9-latka ostatnim razem była widziana, gdy podczas wesela bawiła się w pomieszczeniu dla dzieci.

Około godziny trzeciej rano zauważono jej zniknięcie. O zaginięciu 9-latki poinformował DJ. Impreza skończyła się, a goście zaczęli szukać dziecka. Bezskutecznie. Po godzinie zdecydowano się zadzwonić na policję. W akcję poszukiwawczą zaangażowani są nurkowie, psy policyjne i helikopter. Wszelkie ślady urywają się na pobliskim parkingu. Niewykluczone więc, że dziewczynka została porwana.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wśród porywaczy 12-latki „bestia z Trzechla”. Zarzuty dla dwóch podejrzanych

Nowe, szokujące informacje w sprawie porwania 12-letniej Amelki w Golczewie (woj. zachodniopomorskie). Wśród zatrzymanych jest mężczyzna, który skrzywdził w przeszłości inne dziecko. Ryszard D. (31 l.) brutalnie pobił córkę sąsiadów za co trafił za kraty. Okrzyknięto go wtedy „bestią z Trzechla”.

Horror rozegrał się w lutym 2010 roku. Wtedy to pod sklepem w Trzechlu niedaleko Nowogardu odnaleziono nieprzytomną i nagą 9-latkę. Jak podaje portal kamienskie.info dziewczynka miała pękniętą czaszkę i krwiaka mózgu. Na miejsce błyskawicznie wezwano pogotowie, które zabrało ją do szpitala w Szczecinie.

Sprawą zajęli się policjanci. Rozpoczęli poszukiwania oprawcy dziecka. Niedługo po tym zatrzymali Ryszarda D. Prokuratura oskarżyła mężczyznę o zgwałcenie 9-latki. Sąd uznał jednak inaczej. Skazał go za dotkliwe pobicie dziewczynki. Napastnik okrzyknięty „bestią z Trzechla” miał spędzić w więzieniu 9 lat. Wszystko wskazuje na to, że został z niego przedterminowo zwolniony. Ku przerażeniu mieszkańców, dwa miesiące temu znów pojawił się w niewielkiej miejscowości.

Ryszard D. ma obecnie 31 lat. W niedzielę rano został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty. Odpowie za uprowadzenie i pozbawienie wolności 12-latki z oddalonego o kilkanaście kilometrów od Trzechla, Golczewa. Do porwania doszło w piątek wieczorem. Amelka wracała od koleżanki. Po drodze zadzwoniła do rodziców, by poinformować ich, że zbliża się do domu. Gdy nie wróciła, zaniepokojeni bliscy zawiadomili policję. Rozpoczęły się poszukiwania 12-latki. Okazało się, że dziewczynka została porwana. Gdy szła chodnikiem zatrzymało się obok niej niebieskie daewoo tico. Z samochodu wysiadł mężczyzna, który wciągnął Amelkę do pojazdu i odjechał.

W poszukiwania 12-latki zaangażowali się funkcjonariusze, strażnicy graniczni, strażacy, a także okoliczni mieszkańcy. Jako pierwsi niebieskie daewoo tico spostrzegli mundurowi, którzy wracali z Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie.Funkcjonariusze nie byli na służbie, nie mieli więc przy sobie broni. Mimo to postanowili zatrzymać samochód. Jeden z nich wybił w aucie szybę. Kierowca pojazdu nie zamierzał jednak dać się złapać. Próbował potrącić policjantów, po czym uciekł.

Funkcjonariusze ruszyli za nim. Przed północną w lesie oddalonym o jakieś 15 km od miejsca porwania odnaleźli porzucone tico. Na tylnym siedzeniu zobaczyli przerażoną dziewczynkę. 12-latka trafiła do szpitala w Nowogardzie. Jej życiu nic nie grozi. – Dziewczynka trafiła w nocy do szpitala, była zmęczona i wystraszona. Była także w stanie wskazującym na spożycie alkoholu, co zostanie potwierdzone w diagnostyce toksykologicznej – poinformował dr Andrzej Ślęzak, lekarz oddziału pediatrycznego szpitala w Nowogardzie. W sobotę rano policjanci zatrzymali w powiecie kamieńskim trzy osoby – dwóch mężczyzn i kobietę. Poza Ryszardem D. w ręce policjantów trafili: 28-letnia Elżbieta B. i 25-letni Piotr S.

– Te osoby zostały zatrzymane w wyniku intensywnych działań policjantów. Brało w nich udział ponad 350 funkcjonariuszy, psy tropiące i śmigłowiec – dowiedzieliśmy się w zespole prasowym zachodniopomorskiej policji. Pierwszą osobę zatrzymano niedaleko Golczewa, w pobliżu miejsca zamieszkania, kolejne dwie w punktach kontrolno-blokadowych. Za uprowadzenie dziecka i pozbawienie go wolności zatrzymanym może grozić od 3 do 15 lat więzienia.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Houston: Nastolatka zamordowana przez satanistów

Policja w Houston znalazła na jednej z ulic ciało młodej dziewczyny. Zginęła od dwóch strzałów z bliskiej odległości. Prawdopodobnie została zabita przez dwóch mężczyzn, którzy oskarżani są o satanizm. Odpowiedzialni są oni także za porwanie i przetrzymywanie innej dziewczyny, która miała 14-lat.

Z zeznań porwanej dziewczyny wynika, że została porwana i przetrzymywana przez dwóch mężczyzn w jednym z domów w Houston. Tam też mieli się dopuścić napaści seksualnej na niej. Jak wynika z zeznań dziewczynki, mężczyźni należą do gangu M-13 i są satanistami.

Przestępcy oprócz 14-latki trzymali w domu także inną dziewczynę, którą nazywali „Genesis”. Z zeznań ocalałej nastolatki wynika, że zniknęła ona po tym, gdy skrytykowała ołtarzyk wybudowany przez mężczyzn na cześć szatana. „Genesis” była prawdopodobnie znalezioną ostatnio zabitą dziewczyną. Nazywała się Gemesis Cornejo, a jej zaginięcie rodzina zgłosiła kilka tygodni temu.
Źródło info i foto: onet.pl

Ojciec porwał córkę do Syrii

Magalie Laurent, matka dziewczynki, porwanej przez ojca, walczy o powrót dziecka. 3-letnia Lila została prawdopodobnie uprowadzona do Syrii. Rodzice dziecka nie mieszkają razem, ale ojciec regularnie się widuje z córką. W październiku zabrał ją na ferie. Matka dziewczynki myślała, że polecą do dziadków do Tunezji. Do Francji mieli wrócić 27 października. Nie pojawili się. Jednocześnie Laurent odebrała telefon od siostry jej byłego męża. Ta powiedziała, że „był z córką w Turcji i już nie wróci, z całą pewnością wyjechali do Państwa Islamskiego do Syrii”.

Para poznała się podczas wakacji w Tunezji w 2007 roku. – Był dobrym ojcem. Kupował córce zabawki. Zgolił nawet brodę i wrócił do sportu – mówiła matka dziecka. Ojciec dziecka jest radykalnym muzułmaninem. Zrozpaczona matka apeluje do władz o pomoc. Podkreśla, że dziewczynka musi wśród dżihadystów przeżywać piekło. Nie ma na razie dowodów, żeby wywiózł dziecko do Syrii. Dochodzenie w tej sprawie wszczęła we Francji brygada antyterrorystyczna.
Żródło info i foto: wp.pl