Strzelaniny w amerykańskich miastach. Nie żyje 6 osób

W Stanach Zjednoczonych doszło we wtorek do dwóch strzelanin, w których zginęło co najmniej sześć osób. Cztery ofiary śmiertelne odnotowano w Chicago, a dwie – w Albertville, w stanie Alabama, gdzie także napastnik popełnił samobójstwo. W południowej części Chicago, w dzielnicy Englewood wybuchła kłótnia, a następnie – o godz. 5.42 – strzelanina. W rezultacie zmarły trzy kobiety i jeden mężczyzna. Trzech mężczyzn i jedna kobieta odnieśli obrażenia.

Według szefa policji chicagowskiej Davida Browna, którego wypowiedź przytacza CNN, na razie nie ma podejrzanych. Ranni są jedynymi świadkami, ale funkcjonariusze nie zdołali jeszcze uzyskać od nich zeznań ze względu na ich stan zdrowia. Do szpitala na obserwację przewieziono także 2-letnie dziecko, ale nie zostało ono postrzelone.

Nie było śladów włamania

Brown poinformował, że w domu, gdzie doszło do strzelaniny, znaleziono magazynek pistoletu o dużej pojemności i kilka łusek. Nie było widocznych śladów włamania.

– Musimy przyznać, że jest to tragedia, która rozerwała rodziny i spowodowała traumę u kilku osób. (…) To dowodzi, że wciąż mamy wiele do zrobienia, aby tutaj w Chicago zakończyć przemoc z użyciem broni, a w szczególności, aby ograniczyć dostęp ludzi do nielegalnej broni – powiedziała na konferencji prasowej burmistrz Chicago Lori Lightfoot, którą cytuje „USA Today”.

Jak wylicza gazeta, powołując się na miejskie statystyki, w tym roku do tej pory w Chicago 1600 osób zostało postrzelonych. Stanowi to 19-procentowy wzrost w porównaniu z tym samym okresem w zeszłym roku. Ponad 260 osób zmarło od ran postrzałowych. W porównaniu z sytuacją sprzed dwóch lat liczba strzelanin wzrosła o 56 proc.

Nie żyją pracownicy

We wtorek nad ranem doszło do strzelaniny także w Albertville. Nie żyje dwóch pracowników zakładu Mueller Co. Szef miejscowej policji Jamie Smith potwierdził lokalnej telewizji WAFF 48, że incydent miał miejsce około godz. 2.30 nad ranem. Napastnikiem był 34-letni pracownik zakładu. Niezależnie od zabitych, dwie osoby zostały ranne.

Policja powiadomiła, że po strzelaninie sprawca odjechał Jeepem z miejsca zdarzenia. W wyniku dochodzenia funkcjonariusze znaleźli ciało mężczyznę, który popełnił samobójstwo strzelając do siebie.
Źródło info i foto: interia.pl

USA: Godzina policyjna po zamieszkach w Waszyngtonie

Trump supporters try to break through a police barrier, Wednesday, Jan. 6, 2021, at the Capitol in Washington. As Congress prepares to affirm President-elect Joe Biden’s victory, thousands of people have gathered to show their support for President Donald Trump and his claims of election fraud.(AP Photo/John Minchillo)

Postrzelona w Kapitolu kobieta, która w stanie krytycznym trafiła do szpitala, nie żyje. Informację o jej śmierci tuż przed północą podała stacja NBC. Kilkadziesiąt minut później w rozmowie z CNN potwierdziła ją policja. Po zamieszkach Waszyngtonie zaczęła obowiązywać godzina policyjna.

Kobieta, która została postrzelona w klatkę piersiową podczas zamieszek w budynku Kapitolu w Waszyngtonie, zmarła – potwierdził po północy czasu polskiego na antenie CNN rzecznik prasowy policji Dystryktu Kolumbii Dustin Sternbeck. Jak dodał, w sprawie toczy się dochodzenie, a dalsze informacje zostaną podane później. 

Przypomnijmy: tłum zwolenników Donalda Trumpa wdarł się w środę wieczorem czasu polskiego do Kapitolu w Waszyngtonie, gdzie trwało posiedzenie Kongresu, który miał zatwierdzić wybór Joe Bidena na prezydenta USA. Wszystko działo się niedługo po przemówieniu urzędującego prezydenta USA, kiedy to po raz kolejny oświadczył, że wybory prezydenckie w USA zostały sfałszowane, a faktycznym zwycięzcą jest on, a nie Joe Biden.

Demonstranci wdarli się do budynku Kapitolu. Zapanował kompletny chaos, a w trakcie starć padły strzały. Członkowie Kongresu zostali ewakuowani. Policja wypierała protestujących sprzed Kapitolu, używając gazu łzawiącego i granatów hukowych. Oprócz postrzelonej kobiety do szpitala trafiło jeszcze co najmniej pięć osób. Z doniesień CNN wynika, że w stanie krytycznym do szpitala przewieziony został też jeden z protestujących, który wspiął się na rusztowanie przy elewacji Kapitolu i spadł z wysokości ok. 9 metrów.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Chicago: W strzelaninach zginęło 12 osób

Od piątkowego wieczoru (17 lipca) do niedzieli (19 lipca) w strzelaninach w Chicago zginęło 12 osób – podała lokalna policja. Od początku roku w tym mieście postrzelono już ponad 1,9 tys. osób. W weekend w 41 incydentach w Chicago postrzelono 63 osoby. Śmierć poniosło 12 z nich. To kolejny już krwawy weekend w Chicago. W ten z Dniem Niepodległości (4 lipca) zastrzelono 17 osób. W amerykańskich miastach odnotowuje się więcej zabójstw z użyciem broni palnej niż przed rokiem – wynika z danych policji.

Eksperci uważają, że wpływ na to ma epidemia koronawirusa i wywołany przez nią kryzys gospodarczy. Prezydent USA Donald Trump, wskazując w poniedziałek na problem przemocy, zapowiedział, że „coś z tym zrobi”. Nie wykluczył przy tym wysłania do największych amerykańskich miast oddziałów federalnych.

Wietrzne Miasto od lat boryka się z problemem ataków z użyciem broni palnej. Do większości z nich dochodzi podczas sporów między gangami. Policja szacuje, że w Chicago jest ich kilkadziesiąt, a należeć do nich może nawet 100 tys. osób.
Źródło info i foto: interia.pl

Brazylia: Zamaskowani napastnicy otworzyli ogień w jednym z barów w Belem

W trakcie strzelaniny, do jakiej doszło w niedzielę po południu 9 (czasu miejscowego) w jednym z barów w dzielnicy Guama w mieście Belem na północy Brazylii, zginęło 11 osób, a jedna osoba jest ranna. Wszystkie ofiary zostały postrzelone w głowę – podał portal informacyjny G1.

Do ataku doszło około godziny 16:00 czasu lokalnego (godz. 21:00 w Polsce) – podały służby policyjne. Wśród zabitych jest sześć kobiet i pięciu mężczyzn – podał szef resortu bezpieczeństwa publicznego w Belem, Ualme Machado.

W ocenie specjalistów z brygady antyterrorystycznej sprawców było siedmiu. Przyjechali na miejsce zbrodni na motocyklu i w trzech samochodach. Wszyscy mieli na głowach kaptury i byli zamaskowani. W barze było tłoczno, ale części osób udało się uciec – poinformował Machado.

Na filmiku, jaki pojawił się na serwisach społecznościowych, widać martwą kobietę, wsparta o ladę – czytamy na stronie portalu G1.

Stacja telewizyjna TV Liberal podała, że do godz. 20:00 czasu lokalnego (godz. 01:00 w Polsce) udało się ustalić tożsamość siedmiu ofiar, ale ich imiona i wiek nie zostały dotąd ujawnione.

Wydział zabójstw policji stanu Para przeprowadził kilka rewizji w ramach naprędce otworzonego śledztwa, ale – jak dotąd – nikt nie został zatrzymany. Rzecznik stanowego ministerstwa bezpieczeństwa publicznego zaznaczył w rozmowie z korespondentem AFP, że „śledczy próbują na obecnym etapie ustalić motywy napastników”.

Nic nie wiadomo o losach sprawców ataku i ewentualnym pościgu za nimi.

W niedzielę wieczorem w jednym z barów w mieście Belem, które jest stolicą położonego na północy Brazylii stanu Para, doszło do ataku z użyciem broni palnej, w wyniku którego zginęło 11 osób – podały władze. Policja poinformowała, że jedna osoba została ranna.

Strzelaninę w dwumilionowym Belem, potwierdziła bezpośrednio po zajściu rzeczniczka władz stanowych, Natalia Melo. Nie podała ona jednak żadnych szczegółów zajścia, powiedziała jedynie dziennikarzom, że „w stanie Para doszło do masakry”.
Źródło info i foto: onet.pl

Strzelanina w Zgierzu. Trzy osoby zostały postrzelone. Ranny policjant

Patrol policji ze Zgierza (województwo łódzkie) chciał wylegitymować głośno zachowujących się mężczyzn. Na miejscu – jak informuje prokuratura – policjanci zostali zaatakowani. Jeden z funkcjonariuszy zaczął strzelać do napastników. Do zdarzenia doszło w nocy z czwartku na piątek, około godziny 2. Policja otrzymała zgłoszenie, że na ulicy Rembowskiego w Zgierzu zebrała się grupa agresywnych mężczyzn, którzy zakłócają porządek.

Na miejsce wysłano patrol, który miał – w założeniu – wylegitymować członków grupy i pouczyć ich o tym, że mają zachowywać się ciszej. – Grupa odmówiła wylegitymowania się i zareagowała agresją – relacjonuje prokurator Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Według wstępnych ustaleń, funkcjonariusze najpierw usłyszeli wyzwiska, potem w ich kierunku ktoś zaczął rzucać ciężkie przedmioty – w tym płytę chodnikową.

Strzelanina

Jeden z policjantów wyciągnął broń. Potem skierował lufę pistoletu w stronę agresywnych mężczyzn. Padły strzały. – Trzech członków agresywnej grupy zostało ranionych w nogi, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – mówi Kopania. Po kilku chwilach na miejscu były już policyjne posiłki. – Zatrzymanych zostało 13 osób. Wszyscy to Gruzini i Ukraińcy – dodaje rzecznik prokuratory.

Śledztwo

Do szpitala – oprócz mężczyzn z ranami postrzałowymi – trafił też funkcjonariusz policji, który ma obrażenia głowy. Na miejscu zdarzenia aktualnie pracuje 5 prokuratorów. Zabezpieczany jest materiał dowodowy, który pozwoli na odtworzenie przebiegu zdarzenia. Prokuratura i policja będą też wyjaśniać, czy broń była zasadnie użyta. O zdarzeniu jako pierwsze poinformowało Radio Łódź.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Afganistan: postrzelono dwie zagraniczne dziennikarki

Afgański policjant otworzył ogień do dwóch dziennikarek agencji Associated Press, zabijając fotoreporterkę i poważnie raniąc korespondentkę. Kobiety podróżowały w chronionym przez wojsko i policję konwoju z obserwatorami wyborów prezydenckich. Na miejscu zginęła Niemka, 48-letnia Anja Niedringhaus. Towarzysząca jej 60-letnia Kanadyjka Kathy Gannon ma dwie rany postrzałowe, ale zdaniem lekarzy jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. – „Anja i Kathy spędziły razem w Afganistanie kilka lat relacjonując konflikt i opisując życie ludzi tam mieszkających. Anja była dynamiczną dziennikarką, kochaną za robione zdjęcia, ciepłe serce i radość życia. Jesteśmy zdruzgotani” – powiedziała redaktor Kathleen Carroll z agencji AP. Żródło info i foto: wp.pl

Strzelanina na Virginia Tech

Dwie osoby, w tym policjant, zostały śmiertelnie postrzelone w kampusie uczelni Virginia Tech na wschodzie USA. W 2007 roku doszło tam do strzelaniny, w której zginęły 32 osoby. Był to najtragiczniejszy tego typu incydent w USA. Do dzisiejszej tragedii doszło, gdy policjant zatrudniany przez Virginia Tech, zatrzymał samochód na rutynową kontrolę w pobliżu kampusu. Wtedy został śmiertelnie postrzelony. Następnie – według świadków – napastnik wyskoczył z samochodu i pobiegł w kierunku uniwersyteckiego parkingu. W tym właśnie miejscu chwilę później znaleziono ciało drugiej ofiary. Sprawca nie został zatrzymany. Władze uczelni opisały go jako białego mężczyznę ubranego w szare spodnie dresowe, brązową bluzę i szarą czapkę. Żródło info i foto: Radio ZET.pl

W USA szaleńcy z bronią w ręku przez ostatnie 30 dni zastrzelili 48 osób

32 osoby zostają śmiertelnie postrzelone w USA każdego dnia – informuje Gazeta.pl
W ciągu ostatnich 30 dni w Stanach Zjednoczonych w atakach szaleńców uzbrojonych w pistolety, strzelby czy karabiny, zginęło prawie 50 osób. – Czy może być jeszcze gorzej – pytają przerażeni coraz częstszym zjawiskiem Amerykanie.
10 marca Alabama „Co najmniej 10 osób zginęło we wtorek w dwóch sąsiadujących miejscowościach na południu Alabamy, gdy niezidentyfikowany mężczyzna otworzył ogień do przypadkowych osób” – informowały agencje informacyjne z całego świata.
„Pracujący w wytwórni wyrobów metalowych mężczyzna zastrzelił swoją matkę, strzelał do przypadkowych przechodniów, zabił żonę i córkę szeryfa. Chwilę po całym zdarzeniu popełnił samobójstwo. Zdarzenie miało miejsce w miasteczkach Samson i Geneva. Do tej pory lokalna społeczność nie wie jak w miejscu „w którym każdy zna każdego”, tak okrutna zbrodnia mogła mieć miejsce.”
Zródlo info: Gazeta.pl