Zaginął 15-letni Igor Sawiński

Zaginął Igor Sawiński z Poznania. Jak podała policja, 15-latek wyszedł z domu w poniedziałek i do chwili obecnej nie nawiązał kontaktu z bliskimi. Mundurowi udostępnili rysopis poszukiwanego. Policja udostępniła informację o poszukiwaniach nastolatka, podając jego dane oraz rysopis. „Jego zdjęcie jest aktualne, a ubrany był w czarną koszulkę i czarne, krótkie spodnie w białe plamy” – podano na stronie Komendy Miejskiej Policji z Poznania.

Mundurowi zaznaczyli, że 15-latek może poruszać się na czarno-czerwonym rowerze marki Kross. „Jeśli znasz miejsce jego aktualnego pobytu, skontaktuj się z policjantami z Grunwaldu tel. 477712111 lub 112.” – apeluje policja.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Poszukiwany Jacek Jaworek ukrywa się w Warszawie?

To niemal pewne, poszukiwany zbieg Jacek Jaworek, który miał zamordować z zimną krwią swojego brata, jego żonę oraz syna, nie ukrywa się na terenie gminy Oksa pod Jędrzejowem. Zapytaliśmy specjalistę o to, gdzie obecnie może przebywać groźny przestępca. Nasz ekspert, Maciej Karczyński, przez wiele lat był funkcjonariuszem policji, potem pełnił funkcję rzecznika ABW. W ostatnich latach zmienił jednak zupełnie profesję. Obecnie częściej widać go na sportowych arenach w roli prezesa Futsal Ekstraklasy. Mimo tego czasem wraca w roli eksperta do spraw kryminalnych.

Jacek Jaworek jest poszukiwany przez policjantów na Śląsku. Mężczyzna jest podejrzany o dokonanie potrójnego morderstwa w Borowcach. Póki co nie wiadomo, gdzie obecnie przebywa. Policja używa wszelkich możliwych technik, by złapać 52-latka. To jednak jak widać nie należy do łatwych zadań. Mężczyzna może być absolutnie wszędzie, obecnie może nawet chodzić ulicami Warszawy.

– Na pewno czas jaki upływa jest na korzyść uciekającego. Świadczy to, że mógł się przygotować do zabójstwa i ucieczki. Na pewno policjanci sprawdzają wszelkie okoliczności i ustalenia. Kluczowe są kontakty poszukiwanego oraz środki techniki operacyjnej. Jest też hipoteza, że mógł popełnić gdzieś w lesie samobójstwo. Długi okres ukrywania się zawsze powoduje, że prędzej czy później musimy „wyjść do ludzi”. Łatwiej to uczynić w dużej aglomeracji albo uciec za granicę. Taka Warszawa wydaje się idealnym miejscem, gdzie każdy żyje swoim życiem. Tutaj o anonimowość jest bardzo łatwo. Zmieniając swój wygląd i ubrania łatwiej jest wtopić się w tłum. Jeśli przygotowywał się do ucieczki to ma swój plan – mówi podejrzliwie Maciej Karczyński, były rzecznik ABW.
Źródło info i foto: se.pl

Sąsiad o poszukiwanym Jacku Jaworku. „Mówił, że ma wszystkiego dość”

Dziennikarze se.pl dotarli do sąsiada Jacka Jaworka, który powiedział o zachowaniu poszukiwanego w ostatnich dniach przed tragedią. 52-latek podejrzany jest o morderstwo brata, jego żony i ich 17-letniego syna. Do zabójstwa doszło w domu w Borowcach pod Częstochową.

Jacek Jaworek podejrzany jest o to, że w sobotę 10 lipca zamordował swojego brata, szwagierkę oraz 17-letniego syna małżeństwa. Z domu, w którym doszło do tragedii, udało się uciec tylko 13-latkowi, który schował się przed wujkiem, a potem uciekł przez okno. „Fakt” – powołując się na rozmowy kuzyna, u którego schronił się nastolatek, pisze, że 13-latek „widział krew, słyszał charczenie” i cały czas się boi, że morderca po niego wróci. Poszukiwania 52-latka trwają już drugi dzień.

Dziennikarka portalu se.pl dotarła do sąsiada rodziny, który rozmawiał z Jackiem Jaworkiem w wieczór poprzedzający tragiczną zbrodnię. Pan Tomasz spotkał się z 52-latkiem, a podczas rozmowy mężczyźni spożywali alkohol – ale jak podkreśla sąsiad, nie była to libacja. Panowie rozeszli się koło północy. Pan Tomasz podkreśla, że Jacek był spokojny i nie okazywał żadnej złości na swoich bliskich.

Od kilku dni skarżył się jednak panu Tomaszowi na problemy z byłą żoną. – Kilka dni wcześniej mówił, że ma wszystkiego dość, a sytuacja zaczyna go przytłaczać. Miał problemy ze swoją byłą żoną, założyła mu sprawę o alimenty na dzieci (których ma trójkę – red.). Nie miał stałego adresu zamieszkania, więc wszystkie dokumenty trafiały na częstochowski adres do byłej żony. Ona podobno dokumenty wyrzucała. Więc jak nie zgłaszał się na terminy rozpraw, to oni mu zasądzili alimenty. Dwa, trzy miesiące za nie przesiedział w areszcie w Częstochowie – mówi sąsiad poszukiwanego.

Sprawę o alimenty miała założyć ojcu także 18-letnia córka. 52-latek dowiedział się o tym po czasie. Mężczyzna nie miał pieniędzy, ponieważ przez epidemię koronawirusa nie mógł tak często wyjeżdżać do pracy do Niemiec czy Szwajcarii. Nie miał też swojego mieszkania, więc po rozstaniu z żoną przeniósł się do domu należącego do nieżyjących rodziców. W domu tym mieszkali jednak jego brat z żoną i dwójką synów. 52-latek miał tam zostać na dwa tygodnie, jednak mieszkał z nimi już ponad pół roku. Sąsiad przyznaje, że nie chciał dokładać się do rachunków, które opłacał jego brat.

Kilka dni przed morderstwem Jaworek pojechał też do Małopolski, gdzie potężna nawałnica i grad uszkodziły jego auto. Koszt naprawy oszacowano na pięć tysięcy złotych. To właśnie to auto zostawił przed domem, skąd uciekł po zabiciu swoich bliskich.

– Nie wiedziałem, że miał pistolet. Ale ja tu przyjeżdżam odpocząć. Nie mieszkałem tu na co dzień. Nie znam go od strony agresywnej, ale ludzie mi opowiadali, że potrafił taki być. To był człowiek niecyfrowy, nie miał smartfona. W internecie to potrafił sprawdzić najwyżej prognozę pogody i wiadomości. Za granicę do pracy wyjeżdżał, ale nawet języków nie znał. To był prosty człowiek – mówił pan Tomasz.

„Super Express” opisał też historię zamordowanej rodziny. Justyna i Janusz poznali się już w dzieciństwie. Po ślubie wyjechali do Włoch, gdzie spędzili kilka lat. Tam też urodził się ich pierwszy syn Jakub. Po powrocie do Polski urodził się ich drugi syn, którego nazwali Gianni. Kobieta zajmowała się domem, a jej mąż znalazł zatrudnienie w budownictwie. – Wiem, że Justyna, Janusz i ich dzieci byli przez niego zastraszani i po prostu się go bali. Justyna nie zostawiała nawet chłopców sam na sam z Jackiem, bo nie miała do niego zaufania – powiedziała gazecie przyjaciółka zamordowanej kobiety.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Odnaleziono poszukiwanego 12-latka

Policjanci z Jastrzębia-Zdroju odnaleźli poszukiwanego 12-letniego chłopca, podopiecznego placówki opiekuńczo-wychowawczej. Chłopiec nie wrócił do niej po wyjściu w czwartek do szkoły, został odnaleziony następnego dnia. O zaginięciu nastolatka poinformował w czwartek wieczorem policję wychowawca z placówki opiekuńczo-wychowawczej.

Po przyjęciu zawiadomienia, jastrzębscy policjanci wszczęli poszukiwania. Na stronie internetowej śląskiej oraz jastrzębskiej policji pojawił się komunikat, który bardzo szybko rozpowszechniony został w mediach.

„Od tego momentu do oficera dyżurnego jastrzębskiej komendy zaczęły spływać informacje od internautów, czytelników i słuchaczy” – zaznaczono w komunikacie policji.

Chłopiec cały i zdrowy został odnaleziony.

„Odnaleziono zaginionego mieszkańca Jastrzębia-Zdroju. Bardzo pomocne okazały się przekazywane przez Państwa sygnały oraz spostrzeżenia. Serdecznie dziękujemy za współpracę i pomoc w rozpowszechnieniu informacji” – poinformowano na stronie jastrzębskiej policji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wrocław: Brutalny atak. Policja poszukuje mężczyzny ze zdjęcia

Wrocławska policja opublikowała wizerunek osoby podejrzanej o brutalne pobicie na Wyspie Słodowej. Do ataku doszło 26 maja. Motywami poszukiwanego mężczyzny mogła być nienawiść na tle orientacji seksualnej. Do brutalnego pobicia doszło 26 maja, po tym jak jego ofiara, młody chłopak, przemawiał do zebranych na Wyspie Słodowej ludzi. Po swoim wystąpieniu miał zostać zaproszony do rozmowy prze grupę obecnych tam osób, które zaczęły wypytywać go o orientację seksualną i wyzywać. Kiedy chciał odejść, został zaatakowany i pobity, wskutek czego musiał trafić do szpitala.

Z relacji świadków zdarzenia wynika, że ciosy napastnika były tak mocne, że ofiara miała złamany nos i pęknięty łuk brwiowy. Dodatkowo w czasie ataku, chłopak miał zostać uderzony z dużą siłą wózkiem zakupowym. Na miejsce zdarzenia przyjechała policja, ale sprawcy udało się zbiec.

Po zdarzeniu wrocławska policja wydała oficjalny komunikat prasowy w sprawie poszukiwań sprawcy pobicia. „Policjanci przeanalizowali monitoring znajdujący się w tamtym rejonie, a dokumentację medyczną przekazali biegłemu z zakresu medycyny sądowej, celem oceny odniesionych obrażeń, aby ustalić kwalifikację zaistniałego czynu. Został on zakwalifikowany, jako czyn z art. 157 par. 2 Kodeksu karnego, tj. naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni” – czytamy.

Kolejnym krokiem byłą wspólna decyzja służb i prokuratury o publikacji wizerunku osoby podejrzanej. Zdjęcie mężczyzny zostało opublikowane na stronach Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. „Osoby posiadające jakiekolwiek informacje dotyczące mężczyzny, którego wizerunek znajduje się w materiale zdjęciowym” apelują mundurowi.

Wszelkie informacje na temat poszukiwanego można przekazać osobiście funkcjonariuszom Komisariatu Policji Wrocław-Ołbin lub pod numerem telefonu 47 87 143 06.
Źródło info i foto: wp.pl

Poszukiwany mężczyzna ze zdjęcia

Policjanci z komendy w Żarach szukają mężczyzny, który 20 maja na ul. Moniuszki zaatakował rowerzystę.

„Napastnik kopnął w koło roweru, w wyniku czego rowerzysta upadł tuż przed przejeżdżającym samochodem” – informują policjanci.

Wszystkie osoby, które mają informacje mogące pomóc w ustaleniu tożsamości lub miejsca pobytu osoby widocznej na zdjęciach, prosimy o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Żarach przy ulicy Legionistów 3 w Żarach. Informacje można przekazać telefonicznie, dzwoniąc pod numer Oficera Dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Żarach 47 794 12 11, lub do policjanta prowadzącego postępowanie tel. 47 79 41 264, bądź pisząc na adres rzecznik.kpp_zary@go.policja.gov.pl.
Źródło info i foto: RMF24.pl

USA: Zamieszki po zastrzeleniu podejrzanego w Minneapolis

Zamieszki wybuchły w czwartek wieczorem w Minneapolis po tym, jak funkcjonariusz zastrzelił podejrzanego poszukiwanego w związku z nielegalnym posiadaniem broni palnej. Amerykańskie media podają, że uczestnicy rozruchów wybijali szyby i podpalili śmietnik. Podejrzany nie wykonał zaleceń funkcjonariuszy grupy zadaniowej US Marshal Service, złożonej z przedstawicieli lokalnych organów ścigania, i wyciągnął broń podczas próby aresztowania – podała stacja FOX 9, powołując się na władze. Zginął na miejscu.

Według lokalnych mediów wśród funkcjonariuszy, którzy zastrzelili mężczyznę, nie było policjantów. Nie poinformowano, czy zabity to Afroamerykanin.

Zamieszki

Jak podała agencja Reutera, wieść o incydencie rozeszła się szybko, przyciągając tłum protestujących. Lokalni dziennikarze informowali na Twitterze, że wybuchły zamieszki. Część demonstrantów pozostała na miejscu do późnej nocy i rozbijała witryny sklepów oraz podpaliła śmietnik. Splądrowane zostały co najmniej dwa sklepy. Policja użyła gazu łzawiącego, aby rozproszyć protestujących. Kilka osób aresztowano.

Sprawa George’a Floyda

W Minneapolis 25 maja 2020 roku 46-letni George Floyd został zabity przez policjanta Dereka Chauvina w trakcie aresztowania pod zarzutem użycia w sklepie fałszywego 20-dolarowego banknotu. Śmierć Floyda rozpętała falę demonstracji i oskarżeń wobec policji o przemoc. Zrodziła także debatę o rasizmie, ponieważ funkcjonariuszom zarzucano brutalne traktowanie i zabijanie podczas interwencji zwłaszcza Afroamerykanów.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Był poszukiwany przez Interpol. Chciał wjechać do Polski

Straż Graniczna zatrzymała na przejściu granicznym z Ukrainą Mołdawianina, który był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania oraz przez Interpol. Grozi mu do 18 lat więzienia. O co jest podejrzewany? 39-latek wpadł, gdy próbował przedostać się pieszym przejściem granicznym w Medyce (Podkarpackie) z Ukrainy do Polski.

Jak poinformował w piątek PAP ppor. Piotr Zakielarz z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w trakcie odprawy paszportowej strażnicy graniczni ustalili, że dane Mołdawianina figurują w bazach poszukiwawczych Systemu Informacyjnego Schengen oraz Interpolu.

– Z zawartych tam informacji wynikało, że od 2018 roku cudzoziemiec był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania na terytorium państw UE oraz czerwoną notą Interpolu na terenie kilkudziesięciu krajów świata. Jest podejrzany o udział w przerzucie migrantów z Turcji do Grecji – podkreślił ppor. Zakielarz.

Jak dodał, czerwona nota Interpolu oznacza najwyższy stopień międzynarodowych poszukiwań i jest informacją dla służb, że poszukiwany jest niebezpiecznym przestępcą.

Zgodnie z procedurą mężczyzna został doprowadzony do prokuratury. O jego dalszym losie zdecyduje sąd. Grozi mu do 18 lat więzienia. Z danych przekazanych przez Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej wynika, że od początku 2021 roku funkcjonariusze Straży Granicznej z Podkarpacia zatrzymali 70 osób, których dane były zastrzeżone w krajowych i międzynarodowych bazach poszukiwawczych.
Źródło info i foto: wp.pl

Był poszukiwany od 5 lat. Wpadł przez morsowanie

45-latek poszukiwany przez policję przez pięć lat wpadł, kiedy funkcjonariusze zobaczyli jego zdjęcie w lokalnej gazecie. Na fotografii rozpoznali twarz morsującego mężczyzny. Mężczyzna po przepustce nie wrócił do zakładu karnego i ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości za granicą przez pięć lat.

Za mężczyzną wystawiono list gończy – informuje polsatnews.pl.

Teraz okazało się, że 45-latek wrócił do kraju. Funkcjonariusze natrafili w lokalnej gazecie na zdjęcie poszukiwanego. Mężczyzna był jednym z bohaterów artykułu o morsowaniu. Policjanci zatrzymali go na terenie powiatu toruńskiego (woj. kujawsko-pomorskie) i przewieźli do zakładu karnego, gdzie spędzi najbliższe dwa lata.
Źródło info i foto: interia.pl

Piła: Zatrzymano poszukiwanego oszusta

Policjanci z Piły zatrzymali 28-latka. Mężczyzna poszukiwany był przez 19 jednostek w całym kraju. Historię tego przestępcy opisujemy w poniższym artykule. W poniedziałek (11 stycznia) pilscy policjanci zatrzymali 28-latka. Mężczyzna skontaktował się z mieszkanką Piły, która wystawiła internetową ofertę sprzedaży akcesoriów kosmetycznych wraz z wyposażeniem salonu. Całość wyceniono na kwotę blisko 5 tys. złotych.

– Sprawca oszukał sprzedającą wysyłając jej podrobione potwierdzenie przelewu bankowego. Zanim pokrzywdzona zorientowała się, że nie otrzymała pieniędzy na konto, zdążyła przekazać kupującemu oferowany sprzęt – wyjaśnia mł. asp. Jędrzej Panglisz.

Śledczy prowadzący sprawę ustalili, że zatrzymany od pewnego czasu nie miał stałego miejsca pobytu. Przez ostatni rok sprawca posługując się tą samą metodą podrabianych przelewów oszukiwał kolejne osoby w Polsce. Do różnych spraw poszukiwało go 19 jednostek Policji!

– Funkcjonariusze odzyskali utracone mienie, które w całości zostało zwrócone pokrzywdzonej pilance. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. 28-latek usłyszał zarzuty. Grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności – precyzuje mł. asp. Panglisz.
Źródło info i foto: se.pl