Zaginął 15-letni Igor Sawiński

Zaginął Igor Sawiński z Poznania. Jak podała policja, 15-latek wyszedł z domu w poniedziałek i do chwili obecnej nie nawiązał kontaktu z bliskimi. Mundurowi udostępnili rysopis poszukiwanego. Policja udostępniła informację o poszukiwaniach nastolatka, podając jego dane oraz rysopis. „Jego zdjęcie jest aktualne, a ubrany był w czarną koszulkę i czarne, krótkie spodnie w białe plamy” – podano na stronie Komendy Miejskiej Policji z Poznania.

Mundurowi zaznaczyli, że 15-latek może poruszać się na czarno-czerwonym rowerze marki Kross. „Jeśli znasz miejsce jego aktualnego pobytu, skontaktuj się z policjantami z Grunwaldu tel. 477712111 lub 112.” – apeluje policja.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Pogrzeb zamordowanej rodziny w Borowcach. Jacek Jaworek wciąż poszukiwany

Bliscy, przyjaciele i lokalna społeczność pożegnali we wtorek trzyosobową rodzinę, która zginęła od strzałów 10 lipca w Borowcach koło Częstochowy. 44-letni małżonkowie i ich 17-letni syn spoczęli na cmentarzu parafialnym w Dąbrowie Zielonej.

Rodziców i brata pożegnał 13-letni Gianni, który jako jedyny podczas strzelaniny w domu zdołał się ukryć, a potem uciec. Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej Andrzej Przybylski. W nocy z 9 na 10 lipca w Borowcach k. Dąbrowy Zielonej w powiecie częstochowskim policjanci wezwani do awantury domowej w domu jednorodzinnym znaleźli zwłoki małżeństwa 44-latków i ich 17-letniego syna z ranami postrzałowymi. Późniejsza sekcja zwłok potwierdziła, że przyczyną śmierci wszystkich trojga były właśnie te rany.

Podejrzany o zabójstwo brata, bratowej i ich syna jest wciąż poszukiwany 52-letni Jacek Jaworek, który w ostatnim czasie mieszkał z rodziną po tym, jak opuścił zakład karny, gdzie odbywał dwumiesięczną karę zastępczą w związku z niepłaceniem alimentów. Częstochowska prokuratura dysponuje zawiadomieniem w sprawie gróźb karalnych, jakie Jaworek miał kierować wobec członków rodziny. W zawiadomieniu nie było mowy o broni.

Jak informuje częstochowska policja, w marcu tego roku w domu interweniowali funkcjonariusze, ale zgłoszenie dotyczyło problemów z użytkowaniem wspólnie zajmowanego lokalu, których tłem były kwestie majątkowe związane z podziałem własności. Stróże prawa pouczyli domowników, że tę sytuację mogą rozwiązać na drodze cywilnoprawnej.

Kolejne spotkanie z mundurowymi miało miejsce 7 lipca, gdy dzielnicowi pojawili się w domu 52-latka w celu wykonania czynności dotyczących innej, niezależnej sprawy. Wizyta okazała się okazją dla małżeństwa, aby porozmawiać z policjantami o problemach majątkowo-rodzinnych i rozwiązaniu problemu wspólnego zamieszkiwania z 52-letnim krewnym. Od dzielnicowych mieli uzyskać w tej kwestii niezbędne informacje.

Groźby i wyzwiska

Tego samego dnia wieczorem 44-latkowie pojawili się na komisariacie w celu złożenia zawiadomienia o groźbie i wyzwiskach, które tego samego dnia, w czasie kłótni wypowiedział 52-latek. – Policjanci przyjęli zawiadomienie o przestępstwie i podjęli wszystkie niezbędne czynności w sposób, w jak działają w każdym tego typu przypadku. Z przekazanych śledczym informacji nie wynikało, że w tej sprawie istnieją jakieś szczególne okoliczności, jak na przykład posiadanie broni przez mężczyznę, które uzasadniałyby podjęcie działań takich, jak w przypadku bezpośredniego, realnego zagrożenia dla życia i zdrowia. Sytuacja, która nastąpiła później, nie była do przewidzenia, biorąc pod uwagę przekazane policjantom informacje – czytamy w oświadczeniu na stronie częstochowskiej komendy.

Jaworek jest poszukiwany listem gończym. Prokurator zdecydował o zaocznym przedstawieniu mu zarzutów potrójnego zabójstwa, co stało się podstawą wniosku o aresztowanie, zaakceptowanego następnie przez sąd. Policja zaznacza, że w przypadku napotkania tego mężczyzny należy zachować daleko idącą ostrożność – nie podejmować samodzielnie żadnych działań oraz powiadomić policję. Za przekazanie istotnych informacji o miejscu pobytu Jaworka lub wskazanie jego zwłok – bo policja nie wyklucza, że podejrzany już nie żyje – śląski komendant wojewódzki policji wyznaczył nagrodę w wysokości 20 tys. zł.

Informacje o poszukiwanym mają policjanci z całego kraju oraz Straż Graniczna. Policyjne czynności nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Częstochowie, która przejęła sprawę od śledczych z Myszkowa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Poszukiwany przez Interpol oraz licznymi listami gończymi zatrzymany przez lubuskich kryminalnych

Łącznie na ponad 8 lat trafi do zakładu karnego poszukiwany przez policjantów mężczyzna. 49-latek ma na koncie prawomocne wyroki za przestępstwa pozbawienia wolności innej osoby, paserstwo i kradzieże z włamaniem. Za poszukiwanym wystawiona była czerwona nota Interpolu, europejski nakaz aresztowania oraz pięć listów gończych. Jego zatrzymanie to efekt dobrego rozpoznania i skutecznej pracy operacyjnej lubuskich kryminalnych.

W ubiegłym tygodniu funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim założyli kajdanki na ręce 49-letniego mieszkańca województwa lubuskiego. Jego zatrzymanie to efekt intensywnych, ale przede wszystkim skutecznych czynności operacyjnych prowadzonych przez lubuskich kryminalnych.

Od 2017 roku mężczyzna poszukiwany był listami gończymi, a od 2019 roku europejskim nakazem aresztowania i czerwoną notą Interpolu. 49-latek ma na koncie prawomocne wyroki za popełnione przestępstwa – pozbawienie wolności innej osoby, paserstwo i kradzieże z włamaniem.

Mężczyzna posługiwał się podrobionymi dokumentami, na które nawet zakupił samochód osobowy. I właśnie podchodząc to tego samochodu we wtorek (13 lipca 2021 r.) na jednym z parkingów w centrum Gorzowa Wielkopolskiego został zatrzymany przez lubuskich kryminalnych. W trakcie czynności przy zaskoczonym zatrzymaniem 49-latku, poza podrobionymi dokumentami, ujawniono przedmiot przypominający broń. Pistolet został zabezpieczony przez funkcjonariuszy i zostanie przekazany do badań balistycznych.

Następnego dnia zatrzymany mężczyzna został przewieziony do zakładu karnego – tam spędzi najbliższe 8 lat.

Poszukiwanie osób ukrywających się przed organami ścigania, wymiarem sprawiedliwości to jedno z podstawowych zadań postawionych przed Policją. Lubuscy stróże prawa każdego dnia zatrzymują osoby poszukiwane do odbycia kary, ustalenia miejsca pobytu, doprowadzenia celem wykonania czynności procesowych.
Źródło info i foto: Policja.pl

Poszukiwany 25-letni Dominik H. zatrzymany w Niemczech

Dominik H., podejrzewany o spowodowanie 6 czerwca wypadku, w którym na drodze Zgorzelec-Bogatynia zginęło trzyletnie dziecko, został zatrzymany w Niemczech. 25-latek był poszukiwany na podstawie europejskiego listu gończego. 

25-letni Dominik H. został zatrzymany przez niemiecką policję w piątek. Informację potwierdziła w niedzielę Aleksandra Pieprzycka z biura prasowego dolnośląskiej policji. Polak był poszukiwany na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.

W wypadku w Koźminie zginęło trzyletnie dziecko

Do śmiertelnego wypadku w Koźminie, w którym zginęło trzyletnie dziecko, a ciężko ranni zostali jego rodzice, doszło 6 czerwca. Domniemany sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Na miejscu został pasażer auta, którym miał kierować Dominik H. Prokuratura przesłuchała go w charakterze świadka.

Na początku czerwca Sądu Rejonowego w Zgorzelcu przychylił się do wniosku prokuratury o aresztowanie Dominika H. na trzy miesiące od momentu zatrzymania. Wcześniej prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu zarzutów domniemanemu sprawcy wypadku.

– Mężczyzna usłyszy zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, w wyniku którego zginęło trzyletnie dziecko, a także tego, że zbiegł z miejsca zdarzenia – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze prok. Tomasz Czułowski.

25-letni Dominik H. był poszukiwany europejskim nakazem aresztowania. Mężczyźnie grozi 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Poszukiwany Jacek Jaworek ukrywa się w Warszawie?

To niemal pewne, poszukiwany zbieg Jacek Jaworek, który miał zamordować z zimną krwią swojego brata, jego żonę oraz syna, nie ukrywa się na terenie gminy Oksa pod Jędrzejowem. Zapytaliśmy specjalistę o to, gdzie obecnie może przebywać groźny przestępca. Nasz ekspert, Maciej Karczyński, przez wiele lat był funkcjonariuszem policji, potem pełnił funkcję rzecznika ABW. W ostatnich latach zmienił jednak zupełnie profesję. Obecnie częściej widać go na sportowych arenach w roli prezesa Futsal Ekstraklasy. Mimo tego czasem wraca w roli eksperta do spraw kryminalnych.

Jacek Jaworek jest poszukiwany przez policjantów na Śląsku. Mężczyzna jest podejrzany o dokonanie potrójnego morderstwa w Borowcach. Póki co nie wiadomo, gdzie obecnie przebywa. Policja używa wszelkich możliwych technik, by złapać 52-latka. To jednak jak widać nie należy do łatwych zadań. Mężczyzna może być absolutnie wszędzie, obecnie może nawet chodzić ulicami Warszawy.

– Na pewno czas jaki upływa jest na korzyść uciekającego. Świadczy to, że mógł się przygotować do zabójstwa i ucieczki. Na pewno policjanci sprawdzają wszelkie okoliczności i ustalenia. Kluczowe są kontakty poszukiwanego oraz środki techniki operacyjnej. Jest też hipoteza, że mógł popełnić gdzieś w lesie samobójstwo. Długi okres ukrywania się zawsze powoduje, że prędzej czy później musimy „wyjść do ludzi”. Łatwiej to uczynić w dużej aglomeracji albo uciec za granicę. Taka Warszawa wydaje się idealnym miejscem, gdzie każdy żyje swoim życiem. Tutaj o anonimowość jest bardzo łatwo. Zmieniając swój wygląd i ubrania łatwiej jest wtopić się w tłum. Jeśli przygotowywał się do ucieczki to ma swój plan – mówi podejrzliwie Maciej Karczyński, były rzecznik ABW.
Źródło info i foto: se.pl

Jacek Jaworek oddał do ofiar 10 strzałów

Rany postrzałowe były przyczyną śmierci członków rodziny poszukiwanego od 10 lipca Jacka Jaworka, podejrzanego o ich zabójstwo – wskazały wstępne wyniki sekcji zwłok, przeprowadzonej w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

– Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że wszystkie 3 osoby zginęły w wyniku ran postrzałowych oddanych we wrażliwe życiowo rejony ciała. Było to łącznie 10 strzałów z broni kalibru 7,65 – powiedział w piątek prokurator Krzysztof Budzik z zespołu prasowego Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Broni, z której zginęła rodzina, dotychczas nie odnaleziono.

Wciąż jest poszukiwany

52-letni podejrzany o zabójstwo brata, jego żony i syna Jacek Jaworek wciąż jest poszukiwany. W czwartek policja zwróciła się z prośbą do mieszkańców gminy Dąbrowa Zielona w powiecie częstochowskim oraz innych osób, aby w godzinach 18.00-6.00 przez kilka kolejnych dni powstrzymali się od przebywania na terenach leśnych w tej miejscowości. Ma to związek z działaniami służb w zakresie poszukiwań Jacka Jaworka oraz użyciem w tym miejscu specjalistycznego sprzętu.

– Specyfika tych czynności wymaga, aby były prowadzone w nocy, nie mogę jednak ujawnić szczegółów – powiedział w piątek młodszy aspirant Kamil Sowiński z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

W nocy z piątku na sobotę (9-10 lipca) w Borowcach k. Dąbrowy Zielonej w powiecie częstochowskim wezwani do awantury domowej policjanci w domu jednorodzinnym znaleźli zwłoki małżeństwa 44-latków i ich 17-letniego syna z ranami postrzałowymi. Uratował się drugi, 13-letni syn zamordowanego małżeństwa, który schronił się u rodziny. Sprawca zbrodni uciekł.

List gończy

Od wtorku Jaworek poszukiwany jest listem gończym. Prokurator zdecydował o zaocznym przedstawieniu mu zarzutów potrójnego zabójstwa, co stało się podstawą wniosku o aresztowanie, zaakceptowanego we wtorek przez sąd. Wiadomo, że Jacek Jaworek w ostatnim czasie mieszkał u brata po tym, jak opuścił zakład karny, gdzie odbywał dwumiesięczną karę zastępczą w związku z niepłaceniem alimentów. Mężczyzna nie miał zezwolenia na posiadanie broni.

Policja zaznacza, że w przypadku napotkania tego mężczyzny należy zachować daleko idącą ostrożność – nie podejmować samodzielnie żadnych działań oraz powiadomić policję. Informacje o poszukiwanym mają policjanci z całego kraju oraz Straż Graniczna. Policyjne czynności nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Częstochowie, która przejęła sprawę od śledczych z Myszkowa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Borowce: Są wyniki sekcji zwłok ofiar

Jacek Jaworek, poszukiwany za potrójne morderstwo w Borowcach (woj. śląskie), nadal jest na wolności. Prokuratura Okręgowa w Częstochowie zaprezentowała wstępne wyniki sekcji zwłok małżeństwa i ich 17-letniego syna, którzy zginęli od ran postrzałowych.

Jacek Jaworek od prawie tygodnia jest poszukiwany przez policję i prokuraturę. Śledczy podejrzewają go o zabójstwo trzech członków swojej rodziny. W piątek Prokuratura Okręgowa w Częstochowie pokazała wstępne wyniki sekcji zwłok ofiar, przeprowadzonej w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

– Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że wszystkie 3 osoby zginęły w wyniku ran postrzałowych oddanych we wrażliwe życiowo rejony ciała. Było to łącznie 10 strzałów z broni kalibru 7,65 – powiedział w piątek PAP prokurator Krzysztof Budzik z zespołu prasowego Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Jacek Jaworek poszukiwany. Apel policji

Broni, z której zginęła rodzina, dotychczas nie odnaleziono. 52-letni podejrzany o zabójstwo brata, jego żony i syna Jacek Jaworek wciąż jest poszukiwany. W czwartek policja zwróciła się z prośbą do mieszkańców gminy Dąbrowa Zielona w powiecie częstochowskim oraz innych osób, aby w godzinach 18-6 rano przez kilka kolejnych dni powstrzymali się od przebywania na terenach leśnych w tej miejscowości. Ma to związek z działaniami służb w zakresie poszukiwań Jacka Jaworka oraz użyciem w tym miejscu specjalistycznego sprzętu.

– Specyfika tych czynności wymaga, aby były prowadzone w nocy, nie mogę jednak ujawnić szczegółów – powiedział w piątek młodszy aspirant Kamil Sowiński z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

Zabójstwo w Borowcach

W nocy z piątku na sobotę (9-10 lipca) w Borowcach k. Dąbrowy Zielonej w powiecie częstochowskim wezwani do awantury domowej policjanci w domu jednorodzinnym znaleźli zwłoki małżeństwa 44-latków i ich 17-letniego syna z ranami postrzałowymi. Uratował się drugi, 13-letni syn zamordowanego małżeństwa, który schronił się u rodziny. Sprawca zbrodni uciekł.

Od wtorku Jaworek poszukiwany jest listem gończym. Prokurator zdecydował o zaocznym przedstawieniu mu zarzutów potrójnego zabójstwa, co stało się podstawą wniosku o aresztowanie, zaakceptowanego we wtorek przez sąd.

Wiadomo, że Jacek Jaworek w ostatnim czasie mieszkał u brata po tym, jak opuścił zakład karny, gdzie odbywał dwumiesięczną karę zastępczą w związku z niepłaceniem alimentów. Mężczyzna nie miał zezwolenia na posiadanie broni.

Policja zaznacza, że w przypadku napotkania tego mężczyzny należy zachować daleko idącą ostrożność – nie podejmować samodzielnie żadnych działań oraz powiadomić policję. Informacje o poszukiwanym mają policjanci z całego kraju oraz Straż Graniczna. Policyjne czynności nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Częstochowie, która przejęła sprawę od śledczych z Myszkowa.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Trwa obława na 54-letniego Jacka Jaworka. Ktoś go ukrywa?

Maciej Karczyński z niejednego pieca chleb jadł. Przez wiele lat był funkcjonariuszem policji, potem pełnił funkcję rzecznika ABW. W ostatnich latach zmienił jednak zupełnie profesję. Obecnie częściej widać go na sportowych arenach w roli prezesa Futsal Ekstraklasy. Mimo tego czasem wraca w roli eksperta do spraw kryminalnych. A za taką należy z pewnością uznać zabójstwo, do jakiego doszło w Borowcach koło Częstochowy. Gdzie zdaniem doświadczonego policjanta może przebywać poszukiwany Jacek Jaworek? Co policja i my sami możemy zrobić, by złapać domniemanego sprawcę mordu? Szczegóły na se.pl.

Jacek Jaworek jest poszukiwany przez policjantów na Śląsku. Mężczyzna jest podejrzany o dokonanie potrójnego morderstwa w Borowcach. Póki co nie wiadomo, gdzie obecnie przebywa. Policja używa wszelkich możliwych technik, by złapać 52-latka. To jednak jak widać nie należy do zadań łatwych. Maciej Karczyński, były rzecznik ABW i funkcjonariusz policji podkreśla, że jeśli chodzi o wyjaśnienie całej sprawy, kluczowe mogą być zeznania jedynej osoby z rodziny, która ocalała. Chodzi o 13-letniego Gianniego, syna zamordowanego małżeństwa. – Można powiedzieć, że na początku wyglądało to na awanturę. Tak można to oceniać z perspektywy czasu. Kluczową osobą w tym momencie jest ten 13-letni chłopiec, który przeżył. To jest z pewnością najważniejszy świadek w tej sprawie. W najbliższym czasie, jeśli tylko pozwoli na to psycholog, zostanie przesłuchany. Oczywiście w obecności wspomnianego psychologa, takie są procedury – mówi w rozmowie z „SE” Karczyński.

Jacek Jaworek wciąż skutecznie unika policji. Jak udaje mi się uniknąć zasadzek? – Zastanawiające jest to, że sprawca tak długo się ukrywa. Być może był przygotowany na taką awanturę. Zazwyczaj tacy ludzie się szybko odnajdują. W tej sytuacji mogą być dwa wyjścia. Albo się przygotował i ma zaplanowaną drogę ucieczki oraz miejsce, gdzie się ukrywa. Mógł też popełnić samobójstwo. Ten czas, który upływa, wskazuje na te dwa rozwiązania. Możliwe również, że gdzieś jest i ktoś mu pomaga, nawet jeśli się nie przygotował. Może zna topografię lasu. Wie jak przeżyć z dnia na dzień i nie pokazuje się za często. Ale o takich scenariuszach mówimy raczej w przypadku osoby, która ma przeszłość kryminalną. Osoby, które zabijają w afekcie, pod wpływem alkoholu lub w wyniku niesnasek, nie są raczej przygotowane na takie samodzielne bytowanie. Tym bardziej, że opublikowano list gończy i taka osoba musi się liczyć z zatrzymaniem – zauważa Karczyński.
Źródło info i foto: se.pl

Zbrodnia w Borowcach. Justyna zrobiła zdjęcia broni Jacka w bagażniku. Chciała je dać policji

Na jaw wychodzą nowe fakty w sprawie brutalnego mordu pod Częstochową. 10 lipca w nocy Jacek Jaworek miał zastrzelić swojego brata Janusza, jego żonę Justynę i ich syna Kubę. Mężczyzna uciekł. Policyjna obława trwa od kilku dni. Okazuje się, że małżeństwo 7 lipca zgłaszało na policji, że Jacek im grozi, choć nie było wówczas mowy o broni. Jak ustalił „Super Express” 44-letnia Justyna zbierała dowody na to, iż jej szwagier może być niebezpieczny. Zrobiła zdjęcia broni w bagażniku jego samochodu. Chciała je przekazać policji. Nie zdążyła. Zginęła w masakrze jako pierwsza. W sobotę po zabójstwie fotografie miały trafić w ręce policjantów.

Nadal trwają poszukiwania Jacka Jaworka. 52-letni mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo swojego brata Janusza i jego żony Justyny (oboje 44 l.) oraz ich syna Jakuba (17 l.). Jedynym ocalałym z masakry jest Gianni (13 l.). Chłopak najpierw się ukrył, a potem wybiegł z domu. Morderca oddalił się w kierunku lasu. Ale mimo kilku dni intensywnych poszukiwań nadal nie wiadomo, gdzie obecnie przebywa. Tymczasem na jaw wychodzą kolejne fakty. W środę 14 lipca poinformowano, że na trzy dni przed tragedią Janusz i Justyna pojawili się na komisariacie policji. Złożyli zawiadomienie, że Jacek im grozi. Potem, wedle ustaleń „Super Expressu” kobieta szukała dowodów na to, że szwagier jest dla rodziny uciążliwy. Robiła zdjęcia. Na jednym z nich znajdował się samochód Jacka, który zastawiał przejazd. Na kolejnym ze zdjęć był widok z bagażnika, a tam – wiatrówka, z którą Jacek chodził na polowania. Wiadomo jednak, że mężczyzna miał także drugi pistolet, który trzymał przy łóżku. To najprawdopodobniej narzędzie zbrodni.

Justyna oddała zdjęcia do fotografa. Poprosiła koleżankę, by odebrała je w piątek. Miały się spotkać dzień później. Niestety, w nocy z piątku na sobotę doszło do masakry. Jacek wrócił z imprezy o 1.00 i dokonał krwawej rzezi. Najpierw zastrzelił właśnie Justynę. Kobieta otworzyła mu drzwi. Potem od kuli zginął Kuba. Chłopiec stanął w obronie matki. Jak nieoficjalnie udało się nam ustalić Janusz uciekał w kierunku przybudówki na dworze. To tam, wedle naszych źródeł, znaleziono jego ciało.

Jacek Jaworek jest od soboty najbardziej poszukiwaną osobą w kraju. Każdego dnia na obszarze poszukiwań zaangażowanych jest blisko 200 zmieniających się policjantów, m.in. z wydziałów prewencji i kryminalnego, a także śledczy zwalczający cyberprzestępczość i policyjni kontrterroryści z Katowic. Śląskich funkcjonariuszy wspomagają policjanci z województw dolnośląskiego, małopolskiego, łódzkiego i świętokrzyskiego. Alert w sprawie poszukiwań Jacka Jaworka rozesłało także do mieszkańców trzech sąsiadujących ze sobą województw – śląskiego, łódzkiego i świętokrzyskiego – Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. W akcji pomagają również psy saksońskie. Są to specjalnie szkolone psy, które pracują tzw. górnym wiatrem, czyli wyłapując molekuły zapachowe unoszące się nad ziemią. W odróżnieniu od „tradycyjnych” psów służbowych, które pracują na świeżych śladach (kilku- lub kilkunastogodzinnych), psy saksońskie są w stanie wypracować ślad pozostawiony przez człowieka dużo wcześniej – nawet powyżej kilkunastu dni.
Źródło info i foto: se.pl

Jacek Jaworek wciąż nieuchwytny. „Wnuczka słyszała, jak zaczęła się awantura. Byli na kamerkach”

13-letni Gianni jest jedynym ocalałym z masakry w Borowcach niedaleko Częstochowy. Jacek Jaworek, wujek chłopca, ścigany jest za zabójstwo jego rodziców i brata. Wszyscy zginęli od strzałów z pistoletu. Gianni ukrył się przed napastnikiem, a później uciekł przez okno do krewnych. Justyna i Janusz oraz ich synowie Jakub i Gianni byli kochającą się rodziną. Zajmowali murowany dom przy głównej drodze w Borowcach w powiecie częstochowskim. To niewielka wieś otoczona polami i lasami. Znali się jeszcze ze szkoły, urodzili się tego samego dnia. Justyna prowadziła dom, a Janusz zarobkowo kładł kafelki. Przez kilka lat mieszkali we Włoszech. Tam przyszedł na świat ich młodszy syn – Gianni. Po powrocie do Polski zamieszkali w Borowcach, w domu po rodzicach Janusza.

Od kilku miesięcy nie działo się jednak u nich dobrze. Problemy zaczęły się, gdy kilka miesięcy temu sprowadził się starszy brat Janusza – Jacek Jaworek. Miał zostać „na chwilę”, bo pracował za granicą. Jednak pandemia uniemożliwiła mu wyjazdy. Nie zarabiał. W domu miało dochodzić do licznych kłótni i konfliktów. Bracia nie mogli się dogadać w sprawie ojcowizny.

Mieszkańcy wsi opisują Jacka Jaworka jako osobę porywczą, a ostatnio mocno przybitą swoją sytuacją. Mężczyzna ma troje dzieci, jest rozwodnikiem. Niedawno odsiedział dwa miesiące zastępczej kary pozbawienia wolności w związku z niepłaceniem alimentów. Przy kieliszku miał chwalić się znajomym, że ma broń: pistolet i myśliwskiego sztucera.

Jacek Jaworek w nocy z piątku na sobotę wrócił do domu prawdopodobnie pijany. Doszło do awantury. Mężczyzna wyciągnął broń i zacząć strzelać do swoich najbliższych. Z ustaleń Onetu wynika, że najpierw zabił swojego brata. Później bratanka i bratową. Kobieta miała przed śmiercią zdążyć jeszcze zadzwonić po policję.

„Wnuczka słyszała, jak zaczęła się awantura. Byli na kamerkach”

Jak ustaliliśmy, gdy doszło do strzelaniny, 13-letni Gianni nie spał. Rozmawiał ze swoją koleżanką w sieci. Gdy usłyszał strzały i krzyki swoich rodziców i brata, ukrył się w szafie. Kiedy uznał, że jest bezpiecznie, uciekł przez okno do swoich krewnych w sąsiedztwie.

– Moja wnuczka i on są rówieśnikami. Znają się od małego, więc często rozmawiają przez internet, czasem do późna, bo wtedy mają dobre połączenie. Byli na kamerkach, widzieli się. Wnuczka słyszała, jak się zaczęła awantura. Gianni ściszył rozmowę i schował się do szafy. Nawet rozmawiałem z zięciem, czy można to odtworzyć, ale okazuje się, że nie było włączone nagrywanie – relacjonuje w rozmowie z Onetem Witold Kościański, sąsiad zmarłych.

Od pięciu dni trwają poszukiwania Jacka Jaworka. W akcji bierze udział blisko 200 policjantów, psy tropiące oraz drony. Mężczyzna wciąż może być uzbrojony.

Prokurator z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie zarządził wczoraj poszukiwanie mężczyzny listem gończym. Wydano też postanowienie o tymczasowym aresztowaniu. 52-latek jest już oficjalnie podejrzany o dokonanie potrójnego zabójstwa w Borowcach.
Źródło info i foto: onet.pl