Kolumbia: Tragiczny bilans zamieszek w więzieniu

epa10038678 Members of the Police guard the exterior of the Tulua prison, in Tulua, department of Valle del Cauca, Colombia, 28 June 2022. The number of deaths in the fire that occurred early Tuesday in the prison of the Colombian city of Tulua (southwest), amounted to 51, official sources reported. The tragedy apparently began with a fight that escalated into a riot in which some inmates set mattresses on fire, sparking a fire that spread through much of the medium-security prison. EPA/Ernesto Guzman Jr.
Dostawca: PAP/EPA.

Czterdzieści dziewięć osób zginęło, a trzydzieści zostało rannych podczas próby ucieczki z więzienia w mieście Tuluá w Kolumbii. Zdaniem urzędników, co najmniej 49 więźniów zginęło, a dziesiątki zostało rannych podczas zamieszek w więzieniu w południowo-zachodniej Kolumbii. „Tragiczne i Katastrofalne” – tak opisał to wydarzenie, szef więziennictwa w Kolumbii, generał Tito Castellanos. Urzędnik poinformował lokalną stację radiową „Caracol”, że podczas próby ucieczki 30 osób zostało rannych.

Rzecznik Narodowego Instytutu Więziennictwa potwierdził liczbę ofiar śmiertelnych. Jak poinformował AFP, jest to wstępna ocena sytuacji i liczba ofiar może się zmienić. Ivan Duque, ustępujący prezydent Kolumbii, który przebywa z wizytą w Portugalii, powiedział, że incydent zostanie zbadany.

„Żałujemy wydarzeń w więzieniu w Tuluá w departamencie Valle del Cauca. Jestem w kontakcie z generałem Tito Castellanoi i wydałem instrukcje, by przeprowadzić dochodzenie. Pozwoli ono wyjaśnić nam tę straszną sytuację – napisał na Twitterze Ivan Duque.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Tragiczny pożar strzelnicy we Wrocławiu. Właściciel usłyszał wyrok

Na rok i sześć miesięcy więzienia skazał Sąd Okręgowy we Wrocławiu Dariusza H., właściciela strzelnicy na Dworcu Świebodzkim, gdzie w listopadzie 2019 r. doszło do pożaru, w którym zginęła jedna osoba, a siedem zostało rannych. Wyrok nie jest prawomocny. Pożar w budynku Dworca Świebodzkiego we Wrocławiu wybuchł 14 listopada 2019 r. W jednym z wynajmowanych pomieszczeń piwnicznych Dariusz H. urządził strzelnicę, w której prowadził szkolenia z zakresu strzelania z broni palnej.

H. został oskarżony o „sprowadzenie pożaru zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób poprzez wadliwą eksploatację i niewłaściwe urządzenie pomieszczenia strzelnicy”. Według prokuratury H. nie czyścił na bieżąco podłogi strzelnicy, przez co gromadził się tam pył prochowy. W efekcie – jak podkreślono w akcie oskarżenia – po oddaniu strzału z broni palnej w podłoże wybuchł pożar.

W momencie zdarzenia na strzelnicy przebywało 11 osób, w tym instruktor strzelectwa i jego pomocnik. Usytuowanie strzelnicy i ograniczone możliwości ewakuacyjne spowodowały, że siedem osób biorących udział w kursie strzeleckim doznało obrażeń ciała w postaci oparzeń od I do IV stopnia. Jednemu z pokrzywdzonych nie udało się wydostać na zewnątrz i został w strefie objętej pożarem. Pomimo podjętej akcji reanimacyjnej, 24-letni mężczyzna zmarł na skutek zatrucia tlenkiem węgla i uduszenia.

W ramach śledztwa biegły z zakresu pożarnictwa ustalił, że w strzelnicy naruszone zostały zasady bezpieczeństwa przeciwpożarowego, m.in. poprzez zastosowanie do wykończenia jej wnętrza z pianki poliuretanowej, której stosowanie w takiego rodzaju pomieszczeniach jest zabronione z uwagi na jej łatwopalność i wytwarzanie gryzącego dymu w razie zapalenia.

W wyniku pożaru zniszczeniu uległo pomieszczenie Dworca Świebodzkiego, a straty oszacowano na blisko 69 tys. zł.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Tragiczna śmierć matki i córki. Podejrzany rzucił się z nożem na policjantów

Wyszkowscy policjanci zatrzymali w środę 57-letniego mężczyznę, który może mieć związek z pożarem domu, w którym znaleziono ciała dwóch kobiet – poinformowała PAP rzeczniczka komendanta wojewódzkiego policji podinsp. Katarzyna Kucharska. Podczas zatrzymania 57-latek próbował zaatakować policjantów.

57-latka zatrzymano w środę ok. godz. 11 w lesie w okolicy miejscowości Leszczydół. Jak informuje policja, mężczyzna może mieć związek z pożarem domu, w którym znaleziono zwłoki dwóch kobiet. Podczas zatrzymania 57-latek próbował zaatakować policjantów nożem. Rzeczniczka komendanta wojewódzkiego policji podinsp. Katarzyna Kucharska przekazała, że policjanci musieli użyć broni. Mężczyzna został zraniony w nogę i obezwładniony, a następnie w asyście policjantów przewieziony do szpitala.

– Od wtorku, kiedy to w pożarze jednego z domów jednorodzinnych przy ul. Białostockiej w Wyszkowie ujawniono zwłoki dwóch kobiet w wieku 58 i 83 lat, trwały bardzo intensywne czynności związane z ustaleniem okoliczności ich śmierci. Do zadań zostali wytypowani najlepsi policjanci z Wyszkowa oraz Komendy Wojewódzkiej Policji zs. w Radomiu – zaznaczyła rzeczniczka KWP podinsp. Katarzyna Kucharska.

Śledczy przesłuchali kilkanaście osób, zabezpieczono monitoringi, a na miejscu zdarzenia zabezpieczono ślady. – Wstępne czynności wskazywały, że związek ze zdarzeniem może mieć mąż młodszej kobiety, dlatego rozpoczęto poszukiwania 57-latka, w których brało udział kilkudziesięciu policjantów, w tym specjalna grupa poszukiwawcza. Wykorzystany również został policyjny helikopter oraz drony. W poszukiwaniach policjantów wspierali strażacy – podkreśliła Kucharska.

Mężczyznę zatrzymano w trakcie sprawdzania lasu w okolicy miejscowości Leszczydół, gdzie ukrywał się 57-latek. – Mężczyzna na widok policjantów wybiegł z miejsca ukrycia z nożem i zaczął uciekać. Funkcjonariusze ruszyli w pościg i wezwali uciekiniera do zatrzymania się, a następnie oddali strzał ostrzegawczy. Wtedy mężczyzna odwrócił się i próbował zaatakować nożem policjantów. Funkcjonariusze oddali kolejny strzał w kierunku mężczyzny, a następnie obezwładnili go. 57-latek został ranny w nogę – zaznaczyła Kucharska.

Dodała, że policjanci udzielili mu pomocy przedmedycznej i wezwali na miejsce służby ratunkowe. Mężczyzna przytomny, w asyście policjantów został przewieziony do szpitala. – Nad sprawą cały czas pracują wyszkowscy policjanci pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Wyszkowie – przekazała rzeczniczka.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ciała dwóch kobiet w spalonym mieszkaniu. Trwają poszukiwania 57-latka

Tragedia w Wyszkowie na Mazowszu. W spalonym domu znaleziono ciała dwóch kobiet – 84-letniej matki i jej 58-letniej córki. Jedna miała obrażenia głowy, druga rany kłute klatki piersiowej. Poszukiwany jest mąż młodszej kobiety, który wczoraj miał sprawę rozwodową. Do pożaru doszło w nocy. Na miejsce przyjechała straż pożarna i ugasiła ogień.

W jednym z pomieszczeń znaleziono ciała dwóch kobiet: 84-latki z poważnymi obrażeniami głowy i jej 58-letniej córki z ranami kłutymi klatki piersiowej. W innej części domu znaleziono kij bejsbolowy ze śladami krwi i włosów. Młodsza z kobiet wczoraj miała sprawę rozwodową ze swoim mężem – 57-letnim Jerzym N. Wobec mężczyzny było też prowadzenie postępowanie dotyczące znęcania się fizycznego i psychicznego.

Służby zabezpieczyły nagrania z dwóch kamer monitoringu. Policja szuka 57-latka. Jak się dowiedzieliśmy, śledztwo będzie prowadzone w kierunku podwójnego morderstwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Pożar w Unewelu. Dwóch chłopców mogło zginąć wcześniej

Rodzinna tragedia w Unewelu koło Opoczna w Łódzkiem to nie był nieszczęśliwy wypadek – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Do śmierci matki i jej trzech synów ktoś się przyczynił, chociaż ciała znaleziono w domu, który był objęty pożarem. Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że dwaj młodsi chłopcy mieli rany cięte szyi. To może wskazywać na to, że zginęli jeszcze zanim trujący dym wypełnił dom.

Oczywiście dokładną przyczynę ich śmierci ustali sekcja zwłok, która zostanie dzisiaj przeprowadzona. Śledczy będą ustalać także okoliczności zgonu matki i najstarszego syna. Może okazać się, że za śmiercią 39-letniej kobiety oraz trzech chłopców w wieku 3,4 i 9 lat kryje się jeszcze większa tragedia, niż to, co do tej pory wiemy.

Pożar w domu

Do pożaru w domu doszło w czwartek około godziny 14, kiedy w domu była 39-letnia matka i jej trzech synów. Wcześniej jej mąż zapalił w piecu i wyszedł do pracy. Pożar objął część piętrowego domu jednorodzinnego. Sąsiedzi wezwali straż ok. 14:30, gdy dym było już widać na zewnątrz budynku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano podpalacza recydywistę

Nowosądeccy policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości przeciwko mieniu zatrzymali sprawcę pięciu podpaleń, do których doszło w ciągu ostatnich dwóch miesięcy na terenie Nowego Sącza. 30-latek usłyszał zarzuty uszkodzenia mienia na kwotę blisko 80 tys. złotych, a przestępstw tych dopuścił się w warunkach recydywy.

We wrześniu i październiku br., na terenie Nowego Sącza doszło do kilku podpaleń. Sprawca szczególnie upatrzył sobie wózki dziecięce pozostawiane na klatkach schodowych bloków. We wrześniu podłożył ogień pod dwa, a w październiku pod kolejny. W wyniku działania ognia uszkodzeniu oprócz wózków uległy również klatki schodowe, gdzie zostały m.in. nadpalone ściany oraz drzwi. Dodatkowo, w tym samym okresie sprawca podpalił dwa zaparkowane na ulicach Nowego Sącza pojazdy – osobowego mercedesa oraz skuter. Ogień zniszczył również volkswagena, który był zaparkowany obok skutera oraz elewację pobliskiego budynku.

W każdym przypadku na miejscu zdarzenia śledczy przeprowadzili dokładne oględziny i zabezpieczyli ślady, które jednoznacznie wskazywały, że są to podpalenia i że dokonała ich ta sama osoba. Funkcjonariusze zebrali obszerny materiał dowodowy i 17 listopada br. zapukali do drzwi mieszkania podejrzewanego 30-letniego sądeczanina. Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu. Po nocy w policyjnym areszcie usłyszał zarzuty dokonania pięciu podpaleń (z art. 288 §1 kk). Za uszkodzenie mienia grozi do 5 lat pozbawienia wolności, ale z uwagi na to, że mężczyzna dopuścił się tych przestępstw w krótkich odstępach czasu i z wykorzystaniem takiej samej sposobności, jak również w warunkach recydywy, sąd może orzec wyższy wymiar kary. Dodatkowo, wobec sprawcy prokurator zastosował dozór policyjny oraz zakaz zbliżania i kontaktowania się z pokrzywdzonymi.
Źródło info i foto: Policja.pl

Chojnice: Ruszył proces ws. pożaru w hospicjum

W Chojnicach ruszył proces w sprawie tragicznego w skutkach pożaru w hospicjum. Na początku 2020 roku w chojnickiej placówce jeden z pacjentów, paląc papierosa, zaprószył ogień. W efekcie zginął on oraz trzech kolejnych pacjentów. 20 podopiecznych musiało zostać przewiezionych do szpitali. O niedopełnienie obowiązków związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa pożarowego oskarżona jest dyrektor placówki oraz jej zastępca.

Oskarżeni – 61-letnia lek. med. Barbara Bonna i 49-letni Jerzy Krukowski (PAP informuje, że zgodzili się na publikację personaliów) – nie przyznali się do winy. Bonna jest prezesem Fundacji Palium i dyrektorem hospicjum. Krukowski w fundacji pełni funkcję wiceprezesa, a w hospicjum zastępcy dyrektora. Oboje odmówili też składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.

Niedopełnienie obowiązków, o które prokuratura oskarża dyrekcję hospicjum, to m.in. nieprzeszkolenie personelu w zakresie bezpieczeństwa przeciwpożarowego, niewyposażenie obiektu w odpowiedni sprzęt gaśniczy czy zignorowanie zaleceń, które jeszcze przed pożarem, po kontroli w obiekcie kazała wdrożyć straż pożarna. Co ważne, w noc pożaru, ponad 20 podopiecznymi opiekowało się tylko 2 osoby z personelu. 90 proc. pacjentów było niechodzących, niekontaktujących – powiedział reporterowi RMF FM syn jednej z pokrzywdzonych. Jego zdaniem, gdybym personelu było więcej, skutki pożaru mogłyby być mniej tragicznie.

Przed procesem zmarło kilkoro pokrzywdzonych, byłych pensjonariuszy hospicjum.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Somalia: Eksplozja samochodu-pułapki w pobliżu rezydencji prezydenta

Co najmniej siedem osób zginęło, a osiem zostało rannych w sobotę w stolicy Somalii, Mogadiszu, gdy na skrzyżowaniu ulic w pobliżu rezydencji prezydenta eksplodował samochód pułapka – podały władze miasta. Na razie żadna z organizacji paramilitarnych nie przyznała się do ataku, ale – jak pisze Rueters – jest wysoce prawdopodobne, że stała za nim związana z Al-Kaidą grupa Asz-Szabab, która usiłuje obalić rząd i zaprowadzić w kraju prawo koraniczne.

Ataki Al-Kaidy

Ugrupowanie to przygotowało w połowie czerwca zamach na bazę wojskową w Mogadiszu, w którym zginęło 15 osób. Był to jeden z najkrwawszych ataków terrorystycznych w ostatnich latach w stolicy Somalii, regularnie atakowanej przez dżihadystów z Asz-Szabab. Ataki te są często wymierzone w cele związane z bezpieczeństwem (punkty kontrolne oraz bazy wojskowe i policyjne), a także w obiekty rządowe.

Wojna domowa w Somalii

Somalia jest pogrążona w krwawej wojnie domowej od 1991 roku. Choć ekstremiści ponieśli w ostatnich latach straty i zostali wyparci na prowincję przez siły zbrojne misji Amisom, działającej pod egidą Unii Afrykańskiej, to ich ugrupowanie nadal przeprowadza krwawe ataki w wielu rejonach Somalii, w tym w stolicy.

Ugrupowanie Asz-Szabab zostało wpisane na listę organizacji terrorystycznych przez Australię, Kanadę, Norwegię, Szwecję, Wielką Brytanię, USA oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Glasgow: Mężczyzna oskarżony o spowodowanie pożaru „polskiego” kościoła

24-letni mężczyzna został aresztowany i oskarżony o umyślne wzniecenie pożaru w katolickim kościele pod wezwaniem św. Szymona w Glasgow – poinformowała szkocka policja. Kościół od czasów II wojny światowej był duchowym centrum tamtejszej Polonii.

Do pożaru znajdującego się w dzielnicy Partick w zachodniej części Glasgow zabytkowego kościoła św. Szymona doszło w nocy z 27 na 28 lipca. Mimo intensywnej akcji gaśniczej budynek spłonął niemal doszczętnie – pozostały tylko mury, ale runął dach. Wskutek pożaru nikt nie odniósł obrażeń.

Początkowo policja podawała, że pożar kościoła nie był efektem przestępstwa z nienawiści ani przestępstwa dokonanego na tle religijnym. Jednak we wtorek po południu poinformowała o dokonanym aresztowaniu.

Nie podano ani narodowości oskarżonego, ani motywów jego działania. Policja poinformowała jedynie, że nie poszukuje juże nikogo więcej w związku z tym zdarzeniem, a także że funkcjonariusze nadal będą patrolować tę okolicę.

„Zniszczenie kościoła św. Szymona było strasznym ciosem dla ludzi w całym Glasgow, którzy postrzegali go jako duchowy dom. Wiadomość, że policja postawiła zarzuty mężczyźnie w związku z umyślnym wznieceniem ognia w kościele, tylko spotęguje ból dla wszystkich tym dotkniętych” – oświadczyła na Twitterze katolicka archidiecezja Glasgow.

Zbudowany w 1858 r. kościół św. Szymona był trzecią najstarszą świątynią katolicką na terenie archidiecezji Glasgow. Jego związki z Polską sięgały II wojny światowej, gdy zaczęli do niego uczęszczać stacjonujący w pobliskich koszarach żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Od tego czasu nazywany był polskim kościołem, a wojenne związki z Polską upamiętnione zostały na tablicy na fasadzie budynku.
Źródło info i foto: TVP.info

Imigrant z Rwandy podejrzany o zabójstwo księdza

Rwandyjski imigrant jest podejrzany o zabójstwo katolickiego księdza w departamencie Wandea w zachodniej Francji. Mężczyzna, który rok temu przyznał się do podpalenia katedry w Nantes, oddał się w ręce policji.

Rwandyjski imigrant przyszedł w poniedziałek rano na komisariat i powiedział, że zamordował katolickiego księdza – podało źródło związane ze śledztwem. Wkrótce potem policja znalazła ciało ofiary w miejscowości Saint-Laurent-sur-Sevre. Według wstępnych doniesień policji doszło do ataku nożem, ale policja nie określiła jeszcze oficjalnie przyczyny zgonu w oczekiwaniu na autopsję.

Rok temu mężczyzna przyznał się do podpalenia katedry w Nantes. Podejrzany został zatrzymany, a następnie wypuszczony i objęty nadzorem sądowym w oczekiwaniu na rozprawę, następnie trafił do szpitala psychiatrycznego, w którym pozostał do końca lipca – podał Reuters. Ostatnio schronienia udzielił podejrzanemu ksiądz Olivier Maire. Nie jest do końca jasne, jak długo przebywał tam Rwandyjczyk.

Na popołudniowej konferencji prasowej regionalny zastępca prokuratora Yannick Le Goater przekazał, że podejrzany o zabicie księdza nie wydaje się mieć motywów terrorystycznych. Potwierdził również, że został on zatrzymany i pozostaje w areszcie.

Macron: nasze myśli są ze wszystkimi katolikami Francji

Prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Jean Castex, którzy śledzą postępowanie w tej sprawie, złożyli wyrazy współczucia wspólnocie religijnej Montfortain w Saint-Laurent-sur-Sevre, której zamordowany ksiądz był prowincjałem. Macron powiedział też: „W imieniu narodu składam hołd ojcu Olivierowi Maire. Nasze myśli są z (członkami) Montfortain i wszystkimi katolikami Francji”.

Misjonarze Montfortain to zgromadzenie obecne w około 30 krajach, skoncentrowane na działalności charytatywnej i szpitalnej.

Senator z Wandei: jestem głęboko wstrząśnięty strasznym morderstwem księdza

Minister spraw wewnętrznych Gerald Darmanin zapewnił o swoim „wsparciu dla katolików po dramatycznym zabójstwie księdza w Wandei”. Przekazał też, że uda się na miejsce, gdzie doszło do zbrodni. Wyjaśnił na Twitterze, że przypuszczalny zabójca księdza Emmanuel A., nie został wydalony z Francji, ponieważ oczekiwał na rozprawę w sprawie podpalenia i podlegał nadzorowi sądowemu.

Senator z Wandei, Bruno Retailleau, potwierdził, że ksiądz Maire zaoferował schronienie Rwandyjczykowi po jego zwolnieniu z aresztu w maju. Według francuskich mediów podejrzany następnie trafił do szpitala psychiatrycznego, w którym przebywał do lipca. „Jestem głęboko wstrząśnięty strasznym morderstwem księdza, który zaopiekował się mordercą” – napisał Retailleau na Twitterze.

Zastępca sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Francji, Vincent Neymon, z którym skontaktowała się AFP, wyraził „osłupienie i głęboki smutek”.

Pożar katedry w Nantes

Emmanuel A., obywatel Rwandy i uchodźca we Francji, został objęty nadzorem sądowym w ramach śledztwa w sprawie pożaru katedry w Nantes z 18 lipca 2020 r., gdzie był wolontariuszem. Na miejscu podczas pożaru pracowało około stu strażaków, a po kilku godzinach ogień udało się ugasić. Dyrektor departamentalnej straży pożarnej generał Laurent Ferlay przekazał tego dnia, że ogień zniszczył kilkusetletnie, barokowe organy i XIX-wieczny obraz.
Źródło info i foto: tvn24.pl