Francja: Jeden z byłych dowódców ISIS udawał uchodźcę i dostał azyl

Jeden z najbardziej brutalnych dżihadystów dostał azyl polityczny we Francji, gdyż udawał uchodźcę. Irakijczyk otrzymał azyl polityczny, bo zapewniał, iż był prześladowany przez Państwo Islamskie. W rzeczywistości był jednym z najbardziej poszukiwanych szefów tej organizacji.

33-letni Ahmed H. dostał azyl polityczny i zasiłki we Francji już w ubiegłym roku. Jego prawdziwą tożsamość ustaliły jednak w końcu – z kilkunastomiesięcznym opóźnieniem – francuskie służby specjalne. Okazało się, że w rzeczywistości chodzi o jednego z byłych szefów Państwa Islamskiego w Iraku, któremu przypisuje się odpowiedzialność za masakry tysięcy cywilów oraz żołnierzy uprowadzonych z bazy wojskowej w mieście Tikrit.

Dżihadysta został aresztowany i umieszczony w areszcie śledczym pod zarzutami działalności terrorystycznej i zbrodni wojennych. Azyl polityczny mu odebrano. Jego ekstradycji domaga się iracki wymiar sprawiedliwości.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Specjaliści ustalili tożsamość terrorysty, który zamordował amerykańskich dziennikarzy

Amerykańscy i brytyjscy śledczy z niemal stuprocentową pewnością ustalili tożsamość terrorysty z Państwa Islamskiego, który z zimną krwią zamordował dwóch porwanych dziennikarzy – donoszą media w USA i Wielkiej Brytanii. Przypomnijmy, że chodzi o wyjątkowo okrutne egzekucje Jamesa Foleya i Stevena Sotloffa, amerykańskich reporterów, którzy miesiące temu zostali porwani przez dżihadystów w Syrii. Ich śmierć miała wymusić na Baracku Obamie zaprzestanie bombardowań pozycji islamistów w północnym Iraku.

Obie zbrodnie zostały sfilmowane, a nagrania terroryści umieścili w sieci. To na ich podstawie służby USA i Wielkiej Brytanii rozpoczęły żmudne dochodzenie, które miało ustalić tożsamość zamaskowanego zabójcy, znanego jako „Dżihadysta John” (bowiem wraz z trzema kompanami tworzył grupę nazywaną „The Beatles”, która specjalizowała się w porwaniach i przetrzymywaniu zakładników).

Jak pisze brytyjski dziennik „The Daily Mirror”, zarejestrowane filmy były częściowo zmontowane i nie było pewności, czy głos pojawiający się na nagraniu rzeczywiście należy do terrorysty. Dlatego analitycy wywiadu USA skorzystali m.in. z zaawansowanego programu służącego do rozpoznawania twarzy, który pomógł zidentyfikować „Johna” jedynie na podstawie jego oczu. – „Jesteśmy na 99,9 procent pewni tego, kim jest „John”. Ale śledczy muszą być bardzo ostrożni w zidentyfikowaniu i zbliżeniu się od jego szerszej sieci kontaktów w Wielkiej Brytanii” – powiedział anonimowy przedstawiciel służb. Prawdziwa tożsamość terrorysty ma zostać ujawniona w ciągu najbliższych dni.

Według przecieków brytyjska służba kontrwywiadu (MI5) już wcześniej miała „Johna” na oku, jednak wtedy był traktowany jako zagrożenie niższego ryzyka. – „Jak wielu innych dżihadystów przed nim, zradykalizował się niemal z dnia na dzień i zniknął, by udać się na Bliski Wschód” – powiedział anonimowy agent. Na razie służby zaciskają pętlę wokół domniemanych współpracowników „Johna”, którzy mieli mu pomóc zdobyć pieniądze i kontakty, jak również ułatwić przedostanie się do ogarniętej wojną domową Syrii. Na celowniku agentów jest w sumie 12 podejrzanych.
Żródło info i foto: wp.pl

Wielkie wyłudzenia w Polskiej Miedzi. Zaczyna się proces

To była prawdziwa plaga w Polskiej Miedzi. Przez fałszywe wnioski racjonalizatorskie koncern mógł stracić pół miliarda złotych. Wśród organizatorów procederu mogli być nawet prezesi KGHM. Nawet pół miliarda złotych mógł stracić koncern Polska Miedź na wyłudzeniach wypłat za wnioski racjonalizatorskie. Sprawa dotyczy początku ubiegłej dekady. Po prawie ośmiu latach śledztwa dziś w Legnicy rozpocznie się pierwszy proces w głośnej aferze wynalazców. Opolska prokuratura oskarżyła czterech inżynierów z kopalni Polkowice-Sieroszowice o to, że przyjęli od koncernu 260 tysięcy złotych, choć wiedzieli, że ich projekty nigdy nie zostaną zrealizowane. Józef Czyczerski, były członek Rady Nadzorczej KGHM i szef specjalnej komisji śledczej powołanej do wyjaśnienia nieprawidłowości w tej sprawie twierdzi, że oskarżeni to jedynie pionki w świetnie zorganizowanej grupie wynalazców. Jej liderzy zarabiali nawet po 10 milionów złotych. To byli dyrektorzy, a nawet członkowie zarządu i prezesi KGHM. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Rosyjscy szpiedzy przed sądem

W Stuttgarcie rozpoczął się proces pary rosyjskich agentów oskarżonych o działalność szpiegowską na rzecz rosyjskiego wywiadu zagranicznego SWR. Zdaniem mediów jest to największa afera szpiegowska w Niemczech od czasu zakończenia zimnej wojny. Andreas i Heidrun Anschlag – takie nazwiska widnieją w ich paszportach, choć nie wiadomo, jak nazywają się naprawdę – odpowiadają przed wyższym sądem krajowym w Stuttgarcie. Ich obrońca, specjalizujący się w procesach o szpiegostwo monachijski adwokat Horst-Dieter Poetschke, zapowiedział, że oskarżeni nie będą składali zeznań i nie ujawnią swojej prawdziwej tożsamości. Za przekazanie rosyjskim służbom kilkuset tajnych politycznych i wojskowych dokumentów dotyczących NATO i UE grozi im do 10 lat więzienia. Żródło info i foto: tvn24.pl