Mężczyzna, który spoliczkował prezydenta Macrona trafi do więzienia

28-letni Damien Tarel, który we wtorek spoliczkował prezydenta Francji Emmanuela Macrona, został skazany w czwartek na cztery miesiące bezwzględnego więzienia. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że sprawca napaści dopuścił się aktów przemocy wobec funkcjonariusza publicznego.

We wtorek (8 czerwca) 28-latek spoliczkował prezydenta Emmanuela Macrona, aby wyrazić sprzeciw wobec jego polityki w imieniu „żółtych kamizelek”. Prezydent został uderzony w twarz podczas spotkania z obywatelami w Valence w południowo-wschodniej Francji.

Mężczyzna, który we wtorek zaatakował prezydenta Emmanuela Macrona trafi do więzienia na cztery miesiące. Damien Tarel został jednak skazany w czwartek (10 czerwca) na 18 miesięcy pozbawienia wolności, z czego 14 w zawieszeniu. Tarel podczas procesu powiedział, że nie należy do żadnej partii politycznej, i że ma poglądy „prawicowe i skrajnie prawicowe”. – Emmanuel Macron bardzo dobrze symbolizuje upadek naszego kraju – stwierdził mężczyzna przed sądem. Dodał również, że jego atak na prezydenta Macrona nie był planowany, a impulsywny.

W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że sprawca napaści dopuścił się aktów przemocy wobec funkcjonariusza publicznego. Oprócz orzeczenia czterech miesięcy bezwzględnego więzienia, sąd zdecydował również, że mężczyzna zostanie pozbawiony prawa do głosowania na trzy lata i nie będzie mógł posiadać broni przez okres pięciu lat. Sąd nałożył również sankcję dożywotniego zakazu pracy w publicznych instytucjach.

Podczas przedstawiania aktu oskarżenia wobec 28-latka, prokurator stwierdził, że spoliczkowanie prezydenta jest „czynem absolutnie niedopuszczalnym”. – Ten gest nie był chęcią jedynie uderzenia, ale upokorzeniem. Sprawca potraktował swojego rozmówcę jak dziecko, które chciałoby się spoliczkować. Zlekceważył go – analizował prokurator.

Wcześniej prezydent Francji wezwał, by zrelatywizować napaść, która jego zdaniem stanowiła wyłącznie „głupi akt przemocy”. Jak zapowiedział w rozmowie z mediami, był to incydent, który nie wpłynie na jego chęć spotykania się z Francuzami. Macron zapowiedział dalsze bezpośrednie spotkania z wyborcami. Francuska klasa polityczna jednogłośnie potępiła wtorkowy atak na prezydenta.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nigeria: Uzbrojeni napastnicy zaatakowali więzienie. Uwolnili 1800 osadzonych

W Nigeryjskim Owerii doszło do masowej ucieczki z więzienia. W serii skoordynowanych ataków z użyciem broni maszynowej i granatników, nieznanej grupie sprawców udało się uwolnić ponad 1800 więźniów.

Zwykle w takich sytuacjach piszemy o „scenach jak z filmu”, jednak takiej produkcji nikt jeszcze nie nakręcił. W nocy z niedzieli na poniedziałek 5 kwietnia przez dwie godziny zamaskowane grupy zbrojnych prowadziły ostrzał więzienia i policyjnych posterunków w ponad milionowym mieście Owerii. Po godzinie 2 przez około dwie godziny atakowano także lokalne posterunki wojskowe w stolicy stanu Imo. Wszystko to w celu uwolnienia więźniów z miejscowego zakładu karnego.

Choć nikt nie przyznał się do nocnej operacji, została ona przeprowadzona wyjątkowo skutecznie. Z więzienia zbiegło 1844 osadzonych. 6 wróciło dobrowolnie, 35 nie opuściło swoich cel, decydując się na pozostanie w zakładzie karnym. W trakcie ataków zginęło co najmniej 12 funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. Zniszczono też ponad 30 pojazdów, należących do służb mundurowych. Nigeryjscy politycy o przeprowadzenie akcji oskarżyli separatystyczną organizację Eastern Security Network (ESN/IPOB). Ta odrzuciła jednak oskarżenia.

Niespokojny początek roku w Nigerii

Prezydent Muhammadu Buhari nazwał poniedziałkowy atak „aktem terroryzmu”, przeprowadzonym przez „anarchistów”. Zażądał od sił porządkowych schwytania napastników i zbiegłych więźniów. Od stycznia tego roku policyjne posterunki i pojazdy w całej południowo-wschodniej Nigerii stawały się celami ataków różnych grup. Podczas licznych walk skradziono duże ilości amunicji. Jak dotąd nikt nie przyznał się do tych działań.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź zostanie pozbawiony stopnia generalskiego?

Pozbawiać stopnia generalskiego może tylko wyrok sądu – powiedział PAP prezydencki rzecznik Błażej Spychalski, poproszony o komentarz do pojawiających się w mediach apeli, by prezydent Andrzej Duda pozbawił abp. Sławoja Leszka Głódzia stopnia generalskiego.

W mediach pojawiły się apele o to, by prezydent Andrzej Duda odebrał stopień generalski abp. Głódziowi. Wpis na Twitterze umieścił m.in. Mirosław Różański, były Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, który pytał w nim prezydenta, „czy osoba tuszująca ohydne zbrodnie pedofilskie jest godna posiadać stopień generalski, nawet pozostając w stanie spoczynku?”.

Do sprawy odniósł się w rozmowie z PAP prezydencki rzecznik Błażej Spychalski. Apeluję, by przed wystosowywaniem tego typu próśb zapoznać z obowiązującym się w Polsce prawem. Pozbawić stopnia generalskiego może tyko wyrok sądu – podkreślił.

Jak dodał, „tym bardziej dziwi” wypowiedź Różańskiego, „który powinien doskonale wiedzieć, jakie jest w tym zakresie obowiązujące prawo”.

W poniedziałek nuncjatura apostolska w Polsce poinformowała, że w wyniku zakończonego dochodzenia Stolica Apostolska podjęła w stosunku do abp. Sławoja Leszka Głódzia m.in. nakaz zamieszkania poza archidiecezją gdańską, zakaz uczestniczenia w jakichkolwiek publicznych celebracjach religijnych lub w spotkaniach świeckich w archidiecezji gdańskiej i nakaz wpłaty z osobistych funduszy odpowiedniej sumy na rzecz Fundacji św. Józefa, z przeznaczeniem na działalność prewencyjną i pomoc ofiarom nadużyć.

Przeprowadzone postępowanie – jak wynika z komunikatu nuncjatury apostolskiej w Polsce – dotyczyło sygnalizowanych zaniedbań abp. Sławoja Leszka Głódzia w sprawach nadużyć seksualnych popełnionych przez niektórych duchownych wobec osób małoletnich oraz innych kwestii związanych z zarządzaniem archidiecezją”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

20-letnia Wiktoria K. winna znieważenia Andrzeja Dudy

Sąd w Zielonej Górze uznał 20-letnią Wiktorię K. winną znieważenia prezydenta Andrzeja Dudy. Zdecydował jednocześnie o warunkowym umorzeniu postępowania karnego wobec kobiety. Wcześniej sąd zdecydował, że policja, zatrzymując 20-latkę, działała nielegalnie.

Jak podaje „Fakt”, we wtorek Sąd Okręgowy w Zielonej Górze wysłuchał mów końcowych prokuratora i obrońcy Wiktorii K. Prokuratura podkreślała, że 20-latka znieważyła urzędującego prezydenta, a nie tylko ubiegającego się o ten urząd kandydata. Jednocześnie wniosła o warunkowe umorzenie postępowania karnego, mając na uwadze skruchę kobiety, jej młody wiek i niekaralność.

Obrona przekonywała, że do znieważenia doszło na wiecu wyborczym, na którym Andrzej Duda przebywał prywatnie. Wnosiła o uniewinnienie 20-latki lub warunkowe umorzenie postępowania.

„Fakt” podaje, że sąd uznał Wiktorię K. winną znieważenia, a jednocześnie warunkowo umorzył postępowanie karne. W uzasadnieniu podkreślono, że nie ma wątpliwości co do znieważenia prezydenta. Sędzia stwierdził, że Andrzej Duda był na wiecu urzędującym prezydentem.

– Nikt nie chciałby, żeby do niego zwracano się takimi słowami – mówił sędzia.

Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Waszyngton przed zaprzysiężeniem nowego prezydenta. Pojazdy opancerzone, zapory, żołnierze na ulicach

Do inauguracji prezydentury Joe Bidena pozostały godziny. Przysięgę złoży około godziny 18 czasu polskiego. W związku z tym w Waszyngtonie trwają ostatnie przygotowania do uroczystości, która w tym roku – ze względu na pandemię i niedawne zamieszki na Kapitolu – będzie miała inny przebieg niż dotychczas.

Zaprzysiężenie Joe Bidena na prezydenta USA z powodu pandemii i zamieszek na Kapitolu, do których doszło 6 stycznia, będzie miało inny przebieg, niż nakazuje tradycja. Nie będzie tłumów. Dla bezpieczeństwa zmobilizowano 26 tysięcy żołnierzy Gwardii Narodowej. Mniej będzie wydarzeń towarzyszących.

Jak relacjonował reporter TVN24 Michał Sznajder, przed Kapitolem rozstawiono betonowe zapory i specjalny namiot, w którym będzie sprawdzana każda osoba, która ma uczestniczyć w uroczystości. W pobliżu miejsca, w którym przysięgę złoży Biden, są też pojazdy opancerzone.

Zazwyczaj ceremonii zaprzysiężenia towarzyszy około 20 tysięcy zaproszonych gości. Także na dzielących Kapitol od pomnika Lincolna błoniach National Mall zbierają się tłumy. Tym razem ze względu na COVID-19 i niedawne wtargnięcie tłumu do budynku Kongresu nastąpiło zerwanie z tradycją.

Wśród stosunkowo niewielu gości ceremonii znajdą się między innymi byli prezydenci i członkowie Kongresu. Ci ostatni mogą zaprosić tylko jednego gościa.

Wiele towarzyszących przejęciu władzy wydarzeń zostało odwołanych lub zaplanowano je w wersji online.
Źródło info i foto: tvn24.pl

FBI obawia się zamieszek w związku z zaprzysiężeniem nowego prezydenta

FBI obawia się, że w najbliższych dniach może dojść do aktów przemocy w związku z przejęciem władzy przez Joego Bidena. – Jesteśmy zaniepokojeni potencjałem przemocy podczas planowanych protestów i manifestacji – powiedział dyrektor FBI Christopher Wray. FBI niepokoją szczególnie wezwania do zbrojnych protestów w Waszyngtonie i we wszystkich stanach.

Wray poinformował, że FBI zidentyfikowało już ponad 200 osób podejrzanych o planowanie akcji takich jak ubiegłotygodniowe zamieszki na Kapitolu. Zwracając się do potencjalnych inspiratorów takich wydarzeń, dyrektor FBI powiedział: „Wiemy, kim jesteście”. Ostrzegł, że „każdy, kto planuje w najbliższych dniach akty przemocy, musi się liczyć z wizytą agentów FBI”.

Szef FBI poinformował, że w związku z zamieszkami na Kapitolu aresztowano do tej pory ponad 100 osób .

Służby postawione w stan gotowości

W związku z wydarzeniami na Kapitolu amerykańskie służby postawione są w stan gotowości, Kongres chroniony jest przez oddziały Gwardii Narodowej. Na inaugurację 46. prezydenta USA ściągnąć ma do stolicy nawet 20 tys. gwardzistów z kilkudziesięciu stanów .

Zaprzysiężenie Joego Bidena na prezydenta zaplanowane jest na 20 stycznia.

Agencja Reutera informowała już wcześniej, że Facebook zidentyfikował wezwania i elektroniczne ulotki wzywające do zbrojnych protestów, wysyłane m.in. przez skrajnie prawicowe milicje i „grupy szerzące nienawiść”. Wiece i radykalne protesty mają się odbywać w dniach poprzedzających inaugurację Bidena lub po nich.
Źródło info i foto: TVP.info

Putin zasugerował, że to on uratował Nawalnego

– Osobiście poprosiłem Prokuraturę Generalną o pozwolenie, by Aleksiej Nawalny mógł opuścić Rosję – powiedział Władimir Putin. Prezydent Federacji Rosyjskiej twierdził, że gdyby to władze stały za otruciem opozycjonisty, nie pozwoliłyby na jego wyjazd z kraju. Nawalny odpowiedział na te słowa, publikując mem.

Prezydent Rosji Władimir Putin mówił o udzieleniu zgody na wyjazd Aleksieja Nawalnego do Niemiec podczas obrad Klubu Wałdajskiego, w których brali udział eksperci specjalizujący się w studiach nad polityką wewnętrzną i zagraniczną Rosji. Podczas tego spotkania polityk przypomniał o prośbie żony Nawalnego, która napisała do Putina list krótko po tym, gdy jej mąż trafił w stanie śpiączki do szpitala w Omsku na Syberii – informuje Onet.

– Od razu po tym, jak zwróciła się do mnie żona tego obywatela, poleciłem prokuraturze, by sprawdziła możliwość jego wyjazdu za granicę na leczenie – mówił Putin, przekonując, że ze względu na toczące się w jego sprawie śledztwo Nawalny miał ograniczone możliwości wyjazdu z kraju.

Aleksiej Nawalny opublikował mem z Putinem i Łukaszenką

Po wypowiedzi prezydenta Rosji współpracownik Nawalnego Leonid Wołkow opublikował fragmenty briefingu rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa. Z jego wypowiedzi z sierpnia tego roku wynika, że zgoda na wyjazd Nawalnego do Niemiec zależała wyłącznie od decyzji lekarzy, a stanowisko Kremla w tej sprawie nie było potrzebne.

Aleksiej Nawalny skomentował tę sprawę, publikując mem. Widać na nim prezydentów Białorusi i Rosji oraz ich fikcyjny dialog. Alaksander Łukaszenka mówi: „Uratowałem Cichanouską”, a Władimir Putin odpowiada: „A ja uratowałem Nawalnego”.

Aleksiej Nawalny stracił przytomność 20 sierpnia 2020 podczas podróży na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy. Kiedy zasłabł, maszyna wylądowała w Omsku, a opozycjonista został przewieziony do miejscowego szpitala. Dwa dni później na żądanie rodziny został przetransportowany do szpitala w Berlinie. 7 września wybudzono go ze śpiączki farmakologicznej, a 22 września wyszedł ze szpitala. Według Niemiec istnieją dowody na próbę zabójstwa Nawalnego za pomocą zakazanego środka bojowego z grupy nowiczoków, który opracowano w Rosji. Strona rosyjska nie zgadza się z tym twierdzeniem. W czasie rozmowy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem Władimir Putin miał powiedzieć, że Aleksiej Nawalny mógł otruć się sam.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kolejny kraj uznał wybory prezydenckie na Białorusi za sfałszowane

6309627 16.08.2020 A Belarus opposition supporter holds a poster reading „Lukashenka is not my president” during the „March of Freedom”, in Minsk, Belarus. Viktor Tolochko / Sputnik

Kanada dołączyła do krajów, które uznały zaprzysiężenie Aleksandra Łukaszenki na prezydenta Białorusi za pozbawione podstaw prawnych. Kanadyjski MSZ wydał oświadczenie w tej sprawie.

„Od sfałszowanych wyborów prezydenckich w sierpniu 2020, Aleksander Łukaszenka ustawicznie okazuje pogardę dla narodu Białorusi, obecnie przeprowadzając tak zwaną ceremonię zaprzysiężenia za zamkniętymi drzwiami. Ta inauguracja jest tak samo bezprawna jak wybory, po których nastąpiła. Kanada uważa, że Aleksander Łukaszenka nie ma umocowania do pełnienia funkcji przywódcy Białorusi” – napisał w oświadczeniu minister spraw zagranicznych Kanady Francois-Philippe Champagne.

Dodał, że takie gesty dowodzą „braku szacunku” Łukaszenki wobec podstawowych zasad demokracji i fundamentalnych praw człowieka na Białorusi.

Białoruś musi liczyć się z sankcjami

Szef kanadyjskiej dyplomacji zapowiedział, że władze w Ottawie będą współpracować ze swoimi partnerami, by zapewnić, że „głosy narodu białoruskiego są słyszane i by ci, którzy są odpowiedzialni za niszczenie demokracji i przemoc w tym kraju, zostali pociągnięci do odpowiedzialności”.

Jak podała agencja Reutera  Kanada, USA i Wielka Brytania przygotowują wprowadzenie sankcji wobec Białorusi. Według agencji, sankcje te mogą być zastosowane od piątku.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

39-latek zatrzymany pod zarzutem znieważenia Andrzej Dudy

Policjanci namierzyli i zatrzymali 39-latka z powiatu rybnickiego, który na jednym z portali internetowych zamieścił obraźliwy wpis dotyczący prezydenta Andrzeja Dudy. Usłyszał on zarzut publicznego znieważenia głowy państwa, za co może grozić kara do trzech lat więzienia.

Zatrzymanie autora wpisu to efekt wspólnych działań funkcjonariuszy zwalczających cyberprzestępczość z katowickiej komendy wojewódzkiej oraz z Biura do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji – podał we wtorek (22 września) zespół prasowy śląskiej policji. Przedstawiciele komendy wojewódzkiej w Katowicach przypominają, że policjanci zwalczający cyberprzestępczość nieustannie monitorują zachowania użytkowników w internecie.

„Śledczy reagują na wszelkie niebezpieczne oraz niezgodne z prawem działania w sieci. Często ich działania ratują ludzkie życie oraz bronią osób, których prawa łamane są w cyberprzestrzeni. Warto zaznaczyć, że wolność słowa ma swoje granice, a są nimi sytuacje, w których naruszane są m.in. prawa innych osób lub przepisy karne, które bezwzględnie należy przestrzegać” – zaznacza policja.

Zatrzymany internauta – jak podają policjanci – w swoim wpisie nie przebierał w słowach, publicznie kierował obelgi i wulgarne słowa pod adresem łowy państwa. „Jego wypowiedź nie miała nic wspólnego z kulturalnym wyrażeniem swojej opinii i naruszała obowiązujące przepisy” – dodają.

Na obraźliwy wpis w sieci trafili śledczy KGP, którzy powiadomili kolegów z Katowic. Ci wkrótce zatrzymali 39-latka z powiatu rybnickiego. Mężczyzna usłyszał zarzut z art. 135. par 2. Kodeksu karnego, który stanowi, że „kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech”. Podejrzany został objęty policyjnym dozorem. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Rybniku.

Policjanci przypominają, że każde działanie w internecie pozostawia ślad. „Praktyka pokazuje, że nikt w cyberprzestrzeni nie jest anonimowy, a poczucie bezkarności osób łamiących prawo w sieci jest tylko pozorne. Wszelka niezgodna z obowiązującymi przepisami działalność w wirtualnym świecie wiąże się dla użytkowników z taką samą odpowiedzialnością, jak w innych przypadkach, a niektóre przestępstwa lub ich formy kwalifikowane odnoszą się głównie do czynów popełnionych w przestrzeni internetowej” – dodaje policja.
Źródło info i foto: interia.pl

Aresztowano kobietę podejrzaną o przesłanie koperty z trucizną do Białego Domu

Na granicy amerykańsko-kanadyjskiej aresztowano kobietę podejrzaną o wysłanie koperty z trucizną do Białego Domu – poinformowała w niedzielę agencja Associated Press, powołując się na źródła w służbach bezpieczeństwa USA. Amerykańskie służby przejęły kopertę zawierającą rycynę przed kilkoma dniami. Adresowany do prezydenta Donalda Trumpa list został przechwycony w jednej z sortowni.

List miał zostać wysłany z Kanady. Kobiecie najprawdopodobniej postawione zostaną zarzuty federalne. Jej tożsamość nie jest znana. To nie pierwszy przypadek wysłania listu z rycyną do amerykańskiego przywódcy.

W 2018 roku aresztowano weterana marynarki wojennej, który przyznał się, że wysłał Trumpowi i innym przedstawicielom administracji koperty zawierające substancję podobną do rycyny. Listy zostały przechwycone przez służby.

Cztery lata wcześniej na 25 lat więzienia skazano mężczyznę z Missisipi, który zaadresował listy z rycyną do ówczesnego prezydenta USA Baracka Obamy oraz innych urzędników. W żadnych z tych przypadków koperty z trucizną nie trafiły do rąk amerykańskich prezydentów.

Rycyna to toksyczna substancja pochodząca z rącznika pospolitego i była stosowana w zamachach terrorystycznych. Zażycie trucizny może być śmiertelne, skutkować m.in. krwotokiem wewnętrznym, uszkodzeniami wątroby, nerek i układu krwionośnego.
Źródło info i foto: onet.pl