Prezydent Biden o schwytaniu Osamy bin Ladena

Ścigaliśmy Osamę bin Ladena aż do bram piekieł i dopadliśmy go – oświadczył prezydent USA Joe Biden w 10. rocznicę zabicia przywódcy Al-Kaidy przez amerykańskich komandosów. Jako zastępca ówczesnego prezydenta Baracka Obamy Biden był wśród wąskiej grupy osób, które operację komandosów z 2 maja 2011 roku śledziły w Situation Room w Białym Domu. W niedzielnym prezydenckim oświadczeniu Demokrata stwierdził, że „nigdy nie zapomni tej chwili” i ponownie podziękował wszystkim zaangażowanym w akcję.

Minęło wówczas prawie dziesięć lat od kiedy nasz naród został zaatakowany 11 września, a my poszliśmy na wojnę w Afganistanie, ścigając Al-Kaidę i jej przywódców. Bin Ladena ścigaliśmy do bram piekieł i dopadliśmy go – stwierdził prezydent USA.

Tym samym – jak uznał Biden – Stany Zjednoczone „dotrzymały obietnicy złożonej wszystkim, którzy stracili bliskich 11 września” 2001 roku. Gospodarz Białego Domu zapowiedział dalsze wysiłki w celu zwalczania terroryzmu.

Biden odnotował, że po dziesięciu latach Stany Zjednoczone wycofują wojska z Afganistanu, kończąc najdłuższą wojnę w historii Ameryki. W jego ocenie Al-Kaida jest tam „w stanie rozkładu”. Zgodnie z harmonogramem amerykańscy żołnierze mają opuścić to państwo w Azji Południowej do 11 września 2021 roku. Proces wycofywania oddziałów już się rozpoczął.

Po zamachach z 11 września Stany Zjednoczone zażądały, by afgańscy talibowie wydali im bin Ladena. Po odmowie Amerykanie zaatakowali Afganistan, odsuwając ich od władzy. Przez lata amerykańskie służby specjalne bezskutecznie poszukiwały najbardziej znanego terrorystę na świecie. Podejrzewano, że po ucieczce z Afganistanu ukrywał się na pakistańskich Terytoriach Plemiennych Administrowanych Federalnie.

Osama bin Laden poniósł śmierć w trakcie Operacji Trójząb Neptuna na terenie swej rezydencji w pakistańskim Abbottabadzie, niedaleko Islamabadu. Oficjalnie ciało założyciela i przywódcy Al-Kaidy pochowano w Oceanie Indyjskim w ciągu 24 godzin od śmierci, tak by nie stał się męczennikiem dla wyznawców islamu. W tajnej operacji udział wzięło ponad 20 komandosów Navy Seals; zawczasu nie został o niej poinformowany rząd Pakistanu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Strzelanina w Teksasie. Joe Biden chce zmienić prawo

W wyniku strzelaniny, do jakiej doszło w fabryce mebli biurowych w Bryan w Teksasie zginęła jedna osoba, a pięć innych jest rannych. Sprawca strzelaniny został ujęty. Do strzelaniny doszło w parku przemysłowym w Bryan, w zakładach Kent Moore Cabinets produkujących meble i wyposażenie dla biur. Sprawca był najprawdopodobniej zatrudniony w tej firmie – poinformował szef policji w Bryan, Eric Buske.

Według stacji telewizyjnej NBC jedna osoba zmarła na miejscu incydentu. Pięć z ranami postrzałowymi przewieziono do szpitali, w tym cztery w stanie krytycznym. Hospitalizowano też szósta osobę, która doznała ataku astmy. Sprawcę zatrzymano w miejscowości Iola, oddalonej o 25 km od miejsca zdarzenia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Gubernator Nowego Jorku oskarżany o molestowanie. Prezydent USA zabrał głos

Prezydent Joe Biden nie przyłączył się do apeli, by w obliczu zarzutów między innymi o molestowanie seksualne gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo ustąpił ze stanowiska. Mówił, aby poczekać na rezultaty prowadzonego w tej sprawie dochodzenia. – Myślę, że śledztwo jest w toku i zobaczymy, co nam przyniesie – powiedział amerykański przywódca.

Jak podkreśla lokalna telewizja nowojorska NY1, prezydent Joe Biden jest wieloletnim sojusznikiem i zwolennikiem Cuomo. W ciągu ostatnich kilku lat obydwaj wielokrotnie mówili o swych powiązaniach.

W piątek rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki poinformowała, że prezydent „z pewnością popiera” śledztwo stanową prokuraturę w sprawie zarzutów wobec gubernatora. Jak dodała, amerykański przywódca i jego zespół zajmujący się COVID-19 będą kontynuować współpracę z Cuomo wiążącą się z programem szczepień w Nowym Jorku i walką z pandemią.

Siedem kobiet, w tym większość byłych współpracowniczek, zarzuciło gubernatorowi molestowanie seksualne lub niestosowane zachowanie.

Cuomo zaprzecza tym oskarżeniom. Kwestionuje też zarzuty o zaniżanie statystyk dotyczących zgonów w domach spokojnej starości i wysyłanie na powrót do tych ośrodków osób, które w szpitalach poczuły się lepiej, choć nie były jeszcze całkowicie wyleczone.

Jak podkreślał, zgony osób starszych poza domami opieki senioralnej były po prostu ujmowane w innych rubrykach, a odsyłanie starszych ludzi do domu, gdy w Nowym Jorku brakowało łóżek, było koniecznością.

Cuomo przeprasza

W swoich wypowiedziach gubernator przyznał, że jego bezpośredni sposób bycia mógł stawiać kobiety w niekomfortowej sytuacji. Wykluczył jednak, że „kogokolwiek dotykał w niewłaściwy sposób”. Przeprosił też za swoje zachowanie.

Dochodzenie w sprawie Cuomo nadzoruje nie mianowany przez niego, lecz pochodząca z wyboru prokurator generalna stanu Nowy Jork Letitia James. Niezależnie od tego legislatura stanowa Nowego Jorku wszczęła procedurę zmierzającą do jego impeachmentu.

Gubernator opiera się presji o rezygnację, nazywając to grą polityczną. Jeszcze przed wybuchem skandali sugerował, że będzie się ubiegał o czwartą kadencję w przyszłorocznych wyborach. W ślad za stanowymi ustawodawcami do ustąpienia Cuomo wzywali m.in. politycy reprezentujący Nowy Jork w Kongresie, w tym senatorzy Chuck Schumer i Kirsten Gillibrand.

Z sondażu Uniwersytetu Quinnipiac przeprowadzonego 2 i 3 marca wynika, że 55 proc. zarejestrowanych wyborców w Nowy Jork uważa, iż Cuomo powinien utrzymać swój urząd. 40 proc. opowiada się za jego dymisją.
Źródło info i foto: TVP.info

Impeachment byłego prezydenta USA. Zarzuty trafiły do Senatu, proces ruszy w lutym

W lutym ma rozpocząć się historyczny, drugi proces Donalda Trumpa w Senacie. Zarzuty wobec niego przyjęła wcześniej Izba Reprezentantów, a teraz tzw. artykuły impeachmentu trafiły do wyższej izby parlamentu USA. Senatorowie będą w procesie swego rodzaju ławą przysięgłych. Do skazania potrzebna jest większość 2/3 głosów.

Izba Reprezentantów amerykańskiego Kongresu przekazała do Senatu artykuł impeachmentu Donalda Trumpa. Izba zarzuca byłemu prezydentowi podburzenie swoich zwolenników do ataku na Kongres, do którego doszło 6 stycznia. Proces Donalda Trumpa rozpocznie się w drugim tygodniu lutego.

Donald Trump jest pierwszym w historii prezydentem USA dwukrotnie postawionym w stan oskarżenia w procedurze impeachmentu. Za pierwszym razem – jeszcze w trakcie kadencji – w Senacie nie znalazła się większość do skazania go ws. nadużycia władzy.

Impeachment polega przede wszystkim na usunięciu urzędnika – w tym wypadku prezydenta – z pełnionego stanowiska. Nigdy wcześniej prezydent nie był sądzony przez Senat po końcu kadencji, jednak konstytucja tego nie zakazuje i wcześniej stosowano to wobec niskich rangą urzędników. U nawet już po zakończeniu kadencji skazanie Trumpa miałoby dla niego swoje konsekwencje – nie tylko wizerunkowe. Jeśli zostałby skazany, to Senat mógłby zagłosować nad odebraniem mu prawa do ponownego startu w wyborach (czy pełnienia jakiegokolwiek publicznego stanowiska).

Trump ma trudności ze znalezieniem prawników

Według CNN Trump stara się skompletować zespół obrońców i rozmawia z prawnikami, choć strategię obrony ustawił już z prawnikiem Butchem Bowersem, który będzie go reprezentował. Według stacji to „szanowany prawnik”, który pracował m.in. w departamencie sprawiedliwości za kadencji Georga W. Busha.

Jednak inna prawniczka, która miała dostać propozycję pracy dla Trumpa zaprzecza, jakoby miała prezentować byłego prezydenta. I na kilka tygodni przed początkiem procesu w Senacie „Trump ma problemy ze znalezieniem prawników do swojego zespołu” – podaje CNN. Niektóre kancelarie miały mieć wątpliwości, czy otrzymają zapłatę od byłego prezydenta, inne nie chcą ryzykować swojego wizerunku przez związek z zamieszkami w Kapitolu.

Jeden z sojuszników Trumpa w Kongresie powiedział, że jego zdaniem prezydent nie przyjedzie z Florydy do Waszyngtonu na swój proces.

Proces o impeachment w Senacie

O tym czy Donald Trump jest winny zarzutu podburzenia swoich zwolenników do szturmu na Kongres i sprowokowania rebelii przeciwko państwu zdecyduje 100 senatorów, którzy będą pełnić rolę ławy przysięgłych. Jest wśród nich 50 demokratów i 50 republikanów. Do skazania w procedurze impeachmentu potrzeba 2/3 głosów.

Oznacza to, że wniosek o uznanie Donalda Trumpa winnym zarzucanych czynów musiałoby poprzeć co najmniej 17 republikanów. Gdyby były prezydent został uznany winnym, to wówczas zwykłą większością głosów Senat mógłby zakazać mu sprawowania funkcji państwowych. Jak dotąd potencjalną gotowość do skazania byłego prezydenta wyraziło tylko kilkoro republikanów. Kluczowe jest to, że przywódca tej partii w Senacie Mitch McConnell jak na razie nie zadeklarował otwarcia ani poparcia, ani sprzeciwu wobec skazania Trumna. To może sygnalizować, że bierze on pod uwagę uznanie byłego prezydenta za winnego.

Prezydent Joe Biden powiedział wczoraj w wywiadzie dla CNN, że proces Donalda Trumpa musi się odbyć, ale nie wierzy by 17 republikańskich senatorów głosowało za jego skazaniem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Prezydent USA ułaskawił ojca swojego zięcia oraz kolejnych byłych współpracowników

Prezydent Donald Trump ułaskawił kolejnych swoich byłych współpracowników i zwolenników. Tym razem ułaskawił byłego szefa jego kampanii wyborczej Paula Manaforta, byłego doradcę Rogera Stone’a i biznesmena Charlesa Kushnera, ojca zięcia Trumpa – Jareda Kushera. Manafort i Stone to czołowe postaci śledztwa prowadzonego przez specjalnego prokuratora Roberta Muellera w sprawie tzw. Russiagate, czyli zarzutów o mieszanie się Rosji w kampanię wyborów prezydenckich w 2016 r.

Wcześniej Trump ułaskawił dwie inne osoby zamieszane w tę aferę – byłego doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna i byłego doradcę George’a Papadopulosa. Manafort kierował kampanią wyborczą Trumpa w 2016 r. Został skazany na 7,5 roku więzienia za przestępstwa finansowe, których dopuścił się podczas swojej pracy na Ukrainie. Był on jedną z pierwszych osób oskarżonych w związku ze śledztwem Muellera. Od maja karę odbywał w domu – w związku z ryzykiem zarażenia się koronawirusem w więzieniu.

Mimo ułaskawienia biuro prokuratora okręgowego na nowojorskim Manhattanie zapowiedziało, że będzie kontynuować dochodzenie przeciwko Manafortowi w związku z zarzutami przestępstw finansowych jakich miał się dopuścić w tym mieście.

Stone został skazany w 2019 r. na 3 lata i 4 miesiące więzienia za składanie pod przysięgą fałszywych zeznań przed komisją Kongresu w sprawie Russiagate. W lipcu Trump złagodził jego wyrok. Charlesa Kushnera sąd skazał na 2 lata więzienia po tym jak przyznał się do oszustw podatkowych, manipulowania świadkami i sprzecznych z prawem wpłat na kampanię wyborczą. Jest on ojcem Jareda Kushnera, męża córki Trumpa, Ivanki.

Jak podkreśla Reuter prokuratorem w sprawie Charlesa Kushnera był były republikański gubernator stanu New Jersey Chris Christie, który był także doradcą Trumpa. Christie powiedział CNN, że sprawa Kushnera była jedną „z najbardziej odrażających i brudnych” jakie prowadził.

Trump zna Kushnera z czasów, kiedy sam był biznesmenem zajmującym się deweloperką i handlem nieruchomościami. Zdaniem Associated Press ułaskawienia Manaforta i Stone’a świadczą o zamiarze prezydenta ostatecznego zniweczenia rezultatów śledztwa Muellera i udzielnie pomocy byłym współpracownikom, którzy – jego zdaniem – byli niesprawiedliwie skazani. Trump ułaskawił dotychczas łącznie 26 osób i złagodził, częściowo lub całkowicie, wyroki 3 kolejnym.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Były strateg prezydenta USA trafił do aresztu

Były główny doradca strategiczny prezydenta USA Donalda Trumpa, Steve Bannon został aresztowany przez służby federalne wraz z trzema innymi osobami i oskarżony o defraudacje – poinformował w czwartek (20 sierpnia) amerykański resort sprawiedliwości. Ministerstwo podało, że defraudacje miały związek z kampanią zbierania funduszy na budowę muru na granicy Stanów Zjednoczonych i Meksyku pod hasłem „Budujemy Mur”.

Prokuratorzy federalni oskarżają Bannona oraz Briana Kolfage’a, Andrew Badolato i Timothy’ego Shea o „zorganizowanie projektu zdefraudowania (pieniędzy) setek tysięcy ofiarodawców w ramach kampanii crowdfundingowej online”, dzięki której zebrano 25 mln dolarów na budowę muru – napisano w komunikacie resortu.

Dziennik „Hill” przytacza oświadczenie prokuratury federalnej Południowego Okręgu Nowego Jorku, w którym wyjaśniono, że „oskarżeni oszukali setki tysięcy osób, kapitalizując ich zainteresowanie ufundowaniem muru granicznego, dzięki fałszywej informacji o tym, że wszystkie (zebrane) pieniądze będą wydane na budowę”.

Aresztowanym postawione zostaną dwa zarzuty – zmowy w celu defraudacji pieniędzy i prania pieniędzy; grozi im do 20 lat więzienia – pisze „Hill”

Kim jest Steve Bannon?

Bannon był głównym doradcą strategicznym Trumpa po jego inauguracji, a wcześniej, w 2016 roku, kierował jego kampanią wyborczą. Odszedł z Białego Domu w sierpniu 2017 roku, co zostało przedstawione jako wspólna decyzja stron, choć według mediów został zwolniony. Przed swoją dymisją Bannon znajdował się przez długi czas w otwartym konflikcie z zięciem i doradcą Trumpa Jaredem Kushnerem, z doradcą gospodarczym prezydenta Garym Cohnem oraz z innymi reprezentującymi umiarkowane poglądy urzędnikami Białego Domu.

Stosunki Bannona z Trumpem pogorszyły się, gdy został zacytowany w książce „Ogień i gniew: wewnątrz Białego Domu Trumpa” Michaela Wolffa. Według autora książki Bannon określił spotkanie Donalda Trumpa juniora i innych członków sztabu wyborczego z grupą Rosjan w czerwcu 2016 roku jako „zdradzieckie” i „niepatriotyczne”. Podczas tego spotkania w Trump Tower rosyjska prawniczka miała oferować sztabowi wyborczemu Trumpa kompromitujące informacje o kandydatce Demokratów w wyborach prezydenckich Hillary Clinton.

Odejścia Bannona domagali się wpływowi sojusznicy Trumpa, w tym magnat medialny Rupert Murdoch, właściciel m.in. prawicowej telewizji Fox News oraz córka i doradczyni prezydenta Ivanka oraz jej mąż Kushner.
Źródło info i foto: interia.pl

Strzelanina przed Białym Domem

Napastnik został postrzelony przez agentów służb specjalnych – poinformował prezydent Donald Trump po wznowieniu konferencji, którą przerwano na krótko, by go ewakuować. – Sprawcę zabrano do szpitala – wyjaśnił. Wraz z Trumpem funkcjonariusze służb specjalnych ewakuowali z sali konferencyjnej prasy ministra skarbu Stevena Mnuchina oraz szefa Biura Budżetu Russella Voughta.

Telewizja Fox News podała, że w pobliżu Białego Domu było słychać wystrzały. Wyjaśniła też, że konferencję prasową przerwano pięć minut po jej rozpoczęciu. „Prezydent został wyprowadzony z sali konferencyjnej bez podania żadnych wyjaśnień dziennikarzom. Prezydent udał się do Gabinetu Owalnego” – pisze Reuters.

Ani tożsamość sprawcy, ani okoliczności ataku nie zostały jeszcze podane. Prezydent Trump powiedział tylko, że „jak rozumie, osoba ta była uzbrojona”. „W momencie postrzelenia przez snajpera znajdowała się na skraju nieruchomości, na której stoi Biały Dom” – dodaje Reuters.

Zwracając się do dziennikarzy po powrocie do sali konferencyjnej, Trump powiedział też, że „czuje się bardzo bezpieczny, będąc chronionym przez agentów służb specjalnych”.
Źródło info i foto: onet.pl

Donald Trump o sprawie opłacania talibów przez Rosję

Prezydent Donald Trump oświadczył w środę na Twitterze, że finansowanie przez Moskwę ataków na żołnierzy USA i sił koalicji w Afganistanie, to fake news, który ma zniszczyć jego i Partię Republikańską. Dodał, że nie był informowany o ustaleniach wywiadu na ten temat.

Trump napisał, że nie otrzymał od wywiadu raportów na temat rosyjskiej operacji w Afganistanie, ponieważ nie było danych potwierdzających te ustalenia. Również w środę doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Robert O’Brien powiedział dziennikarzom, że Trump zostało już całościowo poinformowany o tej sprawie, ale odmówił odpowiedzi na pytania, czy prezydent otrzymał wcześniej – jak doniosły media – pisemne briefingi wywiadu na ten temat.

Jak przekazuje Associated Press, O’Brien z naciskiem zapewnił, że tematem finansowania talibów przez GRU zajęły się od razu zarówno Pentagon, jak i CIA.

„New York Times” informuje w środę, że ustalenia wywiadu w tej sprawie były na tyle solidne, że zamieszono je 4 maja w specjalnym biuletynie informacyjnym amerykańskiej wspólnoty wywiadowczej „C.I.A.’s World Intelligence Review”, zwanym potocznie „Wire”.

Jako pierwszy o operacji rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, wymierzonej w żołnierzy USA, poinformował „NYT”, powołując się na źródła zbliżone do wywiadu. Agencja Associated Press podaje w środę, że potwierdziła te informacje w rozmowach z przedstawicielami służb wywiadowczych.

„NYT”, jak i AP oraz inne media przekazały, że o sprawie GRU i talibów Trump był informowany dwukrotnie. Do tych doniesień nawiązała we wtorek wieczorem rzeczniczka Białego Domu Kayleigh McEnany, która skrytykowała „NYT” za korzystanie z „selektywnie (wybieranych) przecieków”.

Pytana, czy Trump przeczytał przedstawione mu raporty wywiadu na ten temat, odparła: Prezydent czyta i również konsumuje informacje wywiadowcze (…) werbalnie. Ten prezydent, zapewniam was, jest najbardziej poinformowaną osobą na planecie Ziemia, jeśli chodzi o zagrożenia stojące przed nami – cytuje rzeczniczkę portal Axios.

Wcześniej w środę „NYT” napisał, że transfery pieniędzy z kont rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU dla talibów, wykryte przez amerykański wywiad, potwierdzają doniesienia w sprawie finansowania przez Moskwę ataków na żołnierzy USA oraz sił koalicji w Afganistanie.

Część informacji na temat tej akcji GRU pochodzi z przesłuchań afgańskich jeńców, a „przechwycone dane elektroniczne, pokazujące duże przelewy finansowe”, stanowią potwierdzenie wcześniejszych wniosków amerykańskiego wywiadu na temat operacji, w ramach której oferowano nagrody za zabijanie żołnierzy koalicji pod wodzą USA – podaje „NYT”, powołując się na trzech rozmówców znających ustalenia służb wywiadowczych.

„NYT” powołuje się na dwóch urzędników, według których „informacja (na ten temat) została przedstawiona prezydentowi (USA Donaldowi) Trumpowi w codziennych pisemnych raportach pod koniec lutego”.

Przewodniczący komisji wywiadu Izby Reprezentantów Adam Schiff oświadczył we wtorek po briefingu dla demokratycznych kongresmenów, że prezydent powinien rozważyć sankcje na Moskwę za finansowanie ataków na żołnierzy USA w Afganistanie, a nie zabiegać o względy Rosji, zapraszając ją ponownie do G7.

W środę „NYT” przytoczył kolejne jego komentarze; Schiff powiedział, że wielu kongresmenów obawia się, iż personel Białego Domu unika „przedstawiania prezydentowi informacji, których on nie chce usłyszeć, i że może być to szczególnie prawdziwe, jeśli chodzi o (prezydenta Rosji Władimira) Putina”.

Wielu z nas nie rozumie jego (Trumpa) powinowactwa z tym autokratycznym władcą, który źle życzy naszemu krajowi – dodał Schiff.

Również we wtorek agencja Associated Press ujawniła, że wysoko postawieni urzędnicy administracji w Białym Domu mieli informacje na temat finansowania przez Rosję ataków na żołnierzy USA w Afganistanie już w marcu 2019 roku, czyli o rok wcześniej, niż podawały media.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Iran ściga Donalda Trumpa. Prokurator wydał nakaz aresztowania prezydenta USA

Irański prokurator wydał nakaz aresztowania prezydenta USA Donalda Trumpa, którego obwinia o śmierć generała Kasema Sulejmaniego. Władze Iranu wystąpiły do Interpolu o pomoc w zatrzymaniu amerykańskiego przywódcy.

Donald Trump stanie przed sądem?

Irański prokurator z Teheranu, Ali Alqasimehr prowadzi postępowanie w sprawie śmierci generała Kasema Sulejmaniego, który zginął po ataku amerykańskiego drona w styczniu tego roku. Śledczy wydał nakaz aresztowania Donalda Trumpa, który miał wydać rozkaz w tej akcji. Oprócz prezydenta USA we wniosku wymienionych jest jeszcze innych 30 osób, nie wymienionych jednak z nazwiska.

Prokurator poprosił też o pomoc w zatrzymaniu Interpol, który miałby umieścić przywódcę USA na liście najbardziej poszukiwanych przestępców. Instytucja ta nie skomentowała sprawy. O nakazie aresztowania napisał portal wprost.pl powołując się na agencję informacyjną ISNA – irańską agencję studencką, kontrolowaną przez irańskie władze. Prokurator chce, żeby Trump stanął przed sądem, nawet jeśli skończy się wcześniej jego kadencja.

USA i Iran wzajemnie oskarżają się o terroryzm

Generał Kasem Sulejmani zginął 3 stycznia br. w wyniku ataku amerykańskiego drona. w pobliżu Międzynarodowego Portu Lotniczego w Bagdadzie. Wojskowy był dowódcą elitarnej jednostki Al Kuds, działającej w ramach Korpusu Strażników Rewolucji Islamskie, uznawanego przez USA za organizację terrorystyczną, i jednym z dowódców irackiej milicji Abu Mahdi al-Muhandis. Władze USA obwiniały gen. Sulejmaniego o śmierć wielu Amerykanów i swoich koalicjantów, a także za akcje przeciwko bazom koalicyjnnym w Iraku. Miał on też zatwierdzić ataki na ambasadę Stanów Zjednoczonych w Bagdadzie.

W odpowiedzi po śmierci generała, w styczniu br. irański parlament uznał Departament Obrony USA oraz wszystkie firmy i instytucje, które były powiązane z tym atakiem, za organizacje terrorystyczne. Parlament przekazał też 200 mln euro jednostce dowodzonej przez Sulejmaniego o nazwie Al Kuds.
Źródło info i foto: wp.pl

Donald Trump zaprowadzony do schronu podczas zamieszek w Waszyngtonie

Podczas demonstracji przed Białym Domem w piątek (29 maja) prezydent USA Donald Trump został zaprowadzony przez służby bezpieczeństwa do podziemnego schronu – podała w poniedziałek (1 czerwca) agencja AP, powołując się na źródła w administracji. Wcześniej napisał o tym „New York Times”. Według Associated Press, prezydent był w schronie przez około godzinę.

Jak komentuje agencja AP, nagła decyzja ochraniającej prezydenta Secret Service była dowodem na „roztrzęsioną atmosferę” w Białym Domu, gdzie odgłosy i hasła protestujących było słychać przez cały weekend, a demonstranci walczyli z policją i agentami Secret Service. Protesty miały wywołać podwyższony stan zagrożenia wewnątrz prezydenckiego kompleksu, jeden z najwyższych od czasu ataków terrorystycznych z 11 września 2001 r.

Biały Dom odmówił komentarza w tej sprawie. Wcześniej o odprowadzeniu Trumpa do schronu pisał dziennik „NYT”.

Gigantyczne protesty w USA

Według źródeł agencji AP, prezydent miał być „wstrząśnięty” i poważnie obawiał się o swoje bezpieczeństwo. W sobotę (30 maja) Trump wielokrotnie na Twitterze chwalił postawę Secret Service oraz groził, że na tych, którzy przełamią kordon przed Białym Domem, czekają „najwścieklejsze psy i najbardziej złowieszcza broń, jaką kiedykolwiek widział”.

W amerykańskiej stolicy, mimo godziny policyjnej, w nocy z niedzieli na poniedziałek (z 31 maja na 1 czerwca) ponownie doszło do gwałtownych protestów osób wzburzonych zabiciem przed tygodniem przez policję w Minneapolis Afroamerykanina George’a Floyda.

Siły bezpieczeństwa odsunęły część manifestantów z placu Lafayette’a przed Białym Domem. Demonstracje odbywały się w kilku dzielnicach Waszyngtonu. Wielu z protestujących zachowywało się agresywnie. Stojący przed Białym Domem pomnik Tadeusza Kościuszki został zdewastowany. Cokół pomnika zamalowano antyprezydenckimi i antyrasistowskimi napisami.
Źródło info i foto: interia.pl